Najnowsze

Opublikowano Luty 26, 2015 Przez a303 W Apokalipsa

Jak przeżyć w czasach panowania antychrysta?

Poradnik dla wiernych, w tym rady 10-letniego proroka Sławika (Wiaczesława Kraszeninnikowa).

Na podstawie wyjątków z książki „Prawosławny Posłaniec. Z POMOCĄ WIERNYM” (ros. – „Православый вестник. В ПОМОЩЬ ВЕРНЫМ.” Wydawnictwo „Часовня Отрока”, Челябинск, 2014. Wydanie drugie poprawione i uzupełnione.

Na początku słowo od redakcji:

 

Zamiast wstępu (str. 4 książki)

Drodzy Bracia i Siostry!

Proponujemy Waszej uwadze poprawione i istotnie uzupełnione drugie wydanie Prawosławnego Posłańca „Z pomocą wiernym”. Celem naszego Posłańca – jest pomóc Prawosławnym, aby się nie pogubili i mądrze zachowali się w naszych bardzo skomplikowanych czasach odszczepieństwa. A czasy są takie, że nawet niewierzący ludzie dziś czują i rozumieją, że wszyscy stoimy na progu bardzo ciężkich i groźnych wydarzeń, które wkrótce nastąpią w Rosji i całym świecie. Przeczucie czegoś niedobrego, które nasuwa się na nas, jak gdyby wisiało w powietrzu. Wszyscy dzisiaj widzimy, w jakim szalonym tempie buduje się globalny satanistyczny system, za którym już wyraźnie czuje się smrodliwy oddech bestii, gotowej połknąć każdego człowieka. Masoni z rządu światowego już od dawna nie ukrywają swoich planów i cynicznie opowiadają o nich z ekranów telewizji. Wszystko tajne przestało być tajnym. Wszystkie maski zostały zerwane. O chipach wiedzą już wszyscy i plany, dotyczące czipizacji omawia się w wiadomościach tak, jak jakby to była mowa o prognozie pogody. Wszystko zostało już uchwycone: bez paszportu Federacji Rosyjskiej, bez ИНН, bez СНИЛСa (polskie odpowiedniki NIP, dokumentu ubezpieczeniowego – od tłum.) nikt z wami nie będzie rozmawiał, tak jakbyście już nie byli ludźmi. Z bezwładności żyjemy jeszcze swoimi starymi przyzwyczajeniami, pojęciami i wartościami, a nasze dzieci uczą się w szkole, aby się wyuczyć, żeby uzyskać zawód, pracować, zarabiać na życie – ale kto przyjmie ich do pracy bez tej elektronicznej obrzydliwości? Zresztą, gdzie one potrafią pracować w tym nowym systemie? Nie zatrudnią ich nie tylko jako dozorców, nie przyjmą ich do klasztoru bez tych dokumentów, nie przyjmą bez nich do seminarium duchownego, a w swojej parafialnej świątyni mogą ogłosić, że są „sekciarzami” i „rozłamowcami”. I nie jest to prognoza – jest to już realność, w której żyjemy. I przypadków takich jest już bez liku. Bez satanistycznych dokumentów systemowi nie jesteśmy potrzebni. Bardzo twardy wybór: albo ty jak wszyscy, albo system zacznie zjadać ciebie i znajdziesz się na poboczu życia – dla systemu jesteś nikim. I bardzo przykre jest to, że w tej ciężkiej chwili zdradzają nas liczni nasi pasterze. Prawie ze wszystkich wysokich ambon usypiają nas tym, że „to, co na zewnątrz nie szkodzi temu, co jest wewnątrz”, że przyjęcie kart elektronicznych i chipów – to nie jest grzech, a „wybór obywatelski”, „czyn moralnie neutralny” itp. Jeżeli będziemy kontynuować tę diabelska logikę, to nieuchronnie dojdziemy do wniosku: a po co z tym walczyć, skoro to nie grzech? Walczyć trzeba z grzechem, a jeżeli to nie jest grzech, to po co sprzeciwiać się systemowi? Oto tak oszukują nas i popychają do zdrady Boga. A wygląda to całkiem cywilizowanie, tak jakby oni na prawdę troszczyli się o nas. Okresowo na najwyższych szczytach prowadzi się jakieś mądre konferencje i okrągłe stoły, na których „cerkiewni przedstawiciele” z posłami z Dumy i urzędnikami zajmują się gadulstwem o ochronie praw. Górnolotnie dyskutuje się o naruszeniu jakichś „praw człowieka”, odbywa się polemika o jakichś konstytucyjnych gwarancjach, wolności, pakietach socjalnych itp. i nikt nie mówi o grzechu! Nigdy nie usłyszycie od nich przyznania się w tym, że przyjęcie elektronicznego znaku z diabelskim symbolem – to grzech zdrady Boga i duchowe samobójstwo. Nigdy oni nie powiedzą wam tego ze względu na jedną prostą przyczynę – ponieważ sami już dawno przyjęli cały ten system i żyją według jego zasad. Dochodowe stanowiska i wysokie płace, drogie nieruchomości, możliwość podróżowania i odpoczywania za granicą, konta w bankach i usługi państwowe, różne ulgi socjalne i cały wachlarz wszelkich kart kredytowych i innych elektronicznych – czynią ich życie komfortowym. Swego wyboru oni już dawno dokonali. Czy mogą oni wyrzec się tego wszystkiego? Czy zaczną piętnować siebie? Jeżeli mówić prawdę – to znaczy osadzać samych siebie, nawrócić się, zrzec się systemu i zacząć się spowiadać. A to jest trudne – o wiele łatwiej jest nadal udawać, że oni troszczą się o nas, i … spokojnie żyć w systemie, uspakajając siebie błogosławieństwem najwyższej hierarchii cerkiewnej i godzinami mędrkować na swoich konferencjach. Oto taka jest dzisiaj gorzka realność. Dwa tysiące lat temu Bóg przestrzegał nas ze stron Pisma Świętego o tych strasznych czasach. Dwa tysiące lat przestrzega nas o tym Prawosławna Cerkiew w osobach swoich Świętych Ojców, bojowników i uduchowionych Starców. Bóg i Cerkiew nas ostrzegają, a współcześni pasterze od siedmiu boleści nas usypiają. Bóg sędzią tym pasterzom, którzy pasą „sami siebie” (Ezech. 34, 2-10).

Największa Łaska Boża dla nas grzesznych, że Bóg nas nie zostawia, że chociaż rozumiemy to, co teraz się dzieje. Idzie apostazja, tj. masowe odejście ludzi od Boga. To odejście występuje i w świecie i w Cerkwi. Zatrzymać tego odstępstwa nie będziemy mogli, ale według proroczego słowa Św. Ignacego Brianczaninowa (ros. – Игнатия Брянчанинова – od tłum.) powinniśmy się sami odsunąć od tego odstępstwa – tj. powinniśmy wszystkimi siłami starać się uchronić samych siebie, swoich bliskich i swoich parafian od tego upadku w przepaść. „Ratujący się – niech uratuje swoją duszę!”

Każdy chrześcijanin – to duchowy żołnierz. Jeśli nie będziesz walczył i nie będziesz sprzeciwiał się złu – to znaczy, że już zostałeś pokonany. Bóg woła do nas ze stron Świętej Ewangelii: „Czuwajcie i módlcie się – abyście nie ulegli pokusie” (Mt. 26,41). „Czuwajcie” – to znaczy – nie spijcie Prawosławni! Nie pozwólcie siebie usypiać! Módlcie się i walczcie o swój ratunek! I jest to głównym celem opracowania tego poradnika – pomóc tym, kto chce duchowo przeżyć w kleszczach systemu satanistycznego. Ważne jest, aby właśnie przeżyć duchowo, a nie tylko cieleśnie. Jeśli człowiek zachowa swoje marne ciało, ale zgubi swoją drogocenną, nieśmiertelną duszę – to po co takie „życie”?

I komu potrzebne jest takie „przeżycie”?. Można na przykład przeżyć i … stać się zdrajcą. Lepsza już śmierć, niż takie haniebne życie, pod rękę z Antychrystem. Oto dlatego – najważniejsze jest przeżycie duchowe. A ratunek ciała powierzmy Opatrzności Bożej. Można, na przykład, zakopać cały wagon żywności i różnych narzędzi i … umrzeć od anginy. Wszystko jest w rękach Bożych. Kogoś, kto jest słabszy, Bóg zawczasu zabierze jak „najdalej od grzechu”, ktoś zmyje swoje grzechy krwią i zostanie męczennikiem, a ktoś to wszystko zniesie i spotka Boga. Ile jest ludzi – tyle jest dróg Bożych. Tylko żeby nie zostać zdrajcą – oto co jest najstraszniejsze!. Dlatego cielesne przeżycie dla Chrześcijanina – jest zawsze na drugim miejscu. Na pierwszym miejscu – uratowanie swojej duszy! Ale do cielesnego przeżycia również trzeba się przygotowywać.

[…] Znając proroctwa naszych uduchowionych Starców i widząc, co się obecnie dzieje, wielu Chrześcijan już od dawna sprzedaje (lub zamienia) swoje miejskie mieszkania i przenosi się do wiejskich miejscowości, aby przeżyć czas prześladowań w warunkach naturalnych. Miejsce wybiera się w głuchych leśnych obszarach, jak najdalej od wielkich miast i dróg państwowych. Kupuje się najprostsze wiejskie chaty z ogrzewaniem piecowym i wystarczająco dużą działkę ziemi pod uprawę ziemniaków. I od razu zagospodarowuje teren, na którym stoi dom. Kopie się zwykłą studnię do wody (wody gruntowe nie powinny być głęboko). Wody powinno być w obfitości i zawsze pod ręką. I obowiązkowo obok powinien być las, dużo lasu. Oto najważniejsze warunki do osiedlenia się. We wioskach życie również będzie bardzo ciężkie, ale w miastach stanie się ono nie do wytrzymania. Miasta przekształcą się w pułapki na ludzi, a na ziemi (we wiosce) jednak będzie można jakoś przeżyć. „Nadchodzą takie czasy, że chociaż kawałeczek ziemi i chociaż mały szałas na niej” … (Starzec, protojerej Wasilij Szwiec). „Wasze mieszkania w Moskwie teraz są drogie, ale szybko za nie nikt wam grosza nie da. A o domy na wsi będziecie walczyć”… (Stara mniszka, Marija Steckaja). Tak oto mówią nasi starzy mnisi i mniszki o tym, co nas oczekuje wkrótce. Czasu już prawie nie zostało, a wszystko trzeba to robić dzisiaj, a ściślej – już wczoraj trzeba było to zrobić.

A teraz, po zakończeniu tego niewielkiego, ale potrzebnego wstępu, wkrótce opowiemy o zawartości naszego Posłańca.

W części pierwszej Posłańca zamieściliśmy artykuły, w których podane są zasady o tym, jak prawidłowo sprawować Ustawowe cerkiewne nabożeństwa w warunkach prześladowań Cerkwi (w tym i przy braku kapłanów). Historia starożytnej Cerkwi, a w szczególności – historia krwawych prześladowań Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi w ciągu całego XX wieku, pozostawiły nam ogromne doświadczenie duchowe i mnóstwo oczywistych, przekonujących przykładów. Według przepowiedni Świętych Ojców i uduchowionych Starców w czasach Antychrysta prześladowania ostatnich Chrześcijan powtórzą się i przyjmą jeszcze bardziej wyrafinowany charakter. Ale pamiętamy Obietnicę Zbawiciela o tym, że „bramy piekielne nie przemogą Mego Kościoła” (Mt 16, 18) i ród chrześcijański, chroniony Prawicą Boga nie zginie i doczeka się przyjścia Pana (Mt 24,34). W tej Obietnicy według wyjaśnienia Świętych Ojców pod pojęciem Cerkwi należy rozumieć nie oficjalne cerkiewne struktury, ale „małe stado” ostatnich Chrześcijan, którzy zachowają czystość Wiary Prawosławnej. Historyczna droga Cerkwi (Kościoła) rozpoczęła się w katakumbach i zakończy się również w katakumbach, dokąd pójdą ostatni Chrześcijanie, ukrywający się przed prześladowaniami Antychrysta. W swoich tajnych osadach ostatni Chrześcijanie będą nadal sprawować nabożeństwa, będzie w nich Spowiedź i Komunia Św. i doczekają się oni chwalebnego Przyjścia Pana. Oto dlaczego bardzo ważne jest dokładne poznanie ustawowego porządku sprawowania nabożeństw w rytuale świeckim (tj. w warunkach domowych i przy braku kapłanów). Dla kogoś, być może, te zasady przy pierwszym ich poznaniu mogą wydawać się „ciemnym lasem” – ale jest to wina naszej duchowej ignorancji i nie uczestniczenia w życiu religijnym. Przepisów Służby Bożej należy się uczyć, należy je znać i kochać, a Pan wam dopomoże, jeżeli okażecie gorliwość i cierpliwość.

Do podanych artykułów o sprawowaniu służby Bożej dołączyliśmy dla zobrazowania kilka prawdziwych świadectw i opowiadań autorskich, w których opisane jest sprawowanie Liturgii w warunkach katakumbowych w czasach prześladowań Cerkwi.

Następnie, do tych opowiadań dodaliśmy materiały z dziedziny Prawa Cerkiewnego, w których podaje się kanoniczną ocenę możliwości dokonywania pojedynczych konsekracji biskupich w warunkach prześladowań Cerkwi, umieszcza się wielką ilość historycznych i hagiograficznych przykładów, oraz podaje się kanoniczną analizę wszystkich aspektów tego zagadnienia.

W drugiej części Posłańca umieściliśmy kilka artykułów, w których zsumowane jest doświadczenie rosyjskich patriotów, którzy przeszli bezprawne aresztowania, śledztwo i sąd według „rosyjskiego” 282 art. Kodeksu Karnego Federacji Rosyjskiej („za rozpalanie waśni narodowych i religijnych” itp.) Patrioci ci opowiadają o tym, jak przeszli przez wykańczający system więziennych poniewierek i przesłuchań (z torturami), podczas których starano się złamać ich wolę i zniszczyć moralnie. Z Bożą pomocą zdołali oni znieść wszystkie udręki, wytrwali duchowo, przeżyli i zostawili nam swoje doświadczenia. Doświadczenia te są bardzo ciekawe i pożyteczne. System satanistyczny – to system totalitarnego duchowego niewolnictwa i nie zniesie on nikogo, kto jego nie przyjął. Dzisiaj odmowa przyjęcia dokumentów z satanistycznym nadzieniem już jest naruszeniem obowiązującego prawodawstwa, a dla „juwenalistów” (zwolenników „juwenalnego prawodawstwa”, zrównującego prawa rodziców i dzieci oraz znoszącego odpowiedzialność niepełnoletnich do 18 roku życia – od A.L.) jest to prosty powód do sankcji i odebrania rodzicom dzieci. Z każdym miesiącem nakrętki w tym diabelskim systemie są dokręcane coraz mocniej i w najbliższym czasie może nastąpić taki moment, gdy odmowa przyjęcia paszportu elektronicznego i chipa zostanie uznana za przestępstwo karne z wszystkimi wynikającymi stąd skutkami (Chiny i Ameryka – naoczny przykład).

Dalej umieściliśmy w Posłańcu wspomnienia ludzi i ich praktyczne rady o tym, jak znieść rozruchy, choroby i głód w warunkach chaosu państwowego, czego możemy się spodziewać. Podane zostały także umowne spisy najbardziej potrzebnych rzeczy, narzędzi, lekarstw i produktów spożywczych, w które warto się zaopatrzyć zawczasu, aby jakoś przeżyć w tych warunkach.

W trzeciej końcowej części Posłańca, jako podsumowanie umieściliśmy niewielki wybór proroctw, rad duchowych i recept dotyczących leczenia ziołami – świątobliwego chłopczyka Wiaczesława (Kraszeninnikowa), dziecka – uzdrowiciela, proroka i orędownika Ziemi Uralskiej, wzięte z ostatniego wydania książki, napisanej przez jego mamę Walentynę Afanasjewnę (W. A. Kraszeninnikowa „Posłany przez Boga”, wydanie jubileuszowe, Czelabińsk, 2013 r.). Z powodu objętości źródła, zacytowaliśmy tylko niewielką, według naszego zdania, najbardziej niezbędną część porad świątobliwego chłopczyka

na daną chwilę omawianego tematu. Dla tych, kto chciałby zapoznać się ze wszystkimi proroctwami świątobliwego chłopczyka Wiaczesława, radzimy tę książkę nabyć i przeczytać w całości (na końcu poradnika podane są telefony kontaktowe dla chcących zamówić książkę pocztą i Akatyst świątobliwemu chłopczykowi Wiaczesławowi. Można ich także ściągnąć z Internetu – Red.).

Na zakończenie radzimy kupić i przeczytać kilka pożytecznych książek. Wielką pociechę duchową i wsparcie okaże wam książka kapłana Aleksandra Krasnowa „Rady i pouczenia Starca Antonija”, w czterech częściach (książka dobrze znana w środowisku prawosławnym, wznawiana była kilka razy, można ją ściągnąć z Internetu). Duchowe rady i pouczenia, które są podane w tej książce, są nieocenione. W naszych czasach książka ta powinna być podręczną książką Prawosławnego Chrześcijanina. Istnieje również wiele literatury popularno – naukowej, dotyczącej tematyki o przeżyciu człowieka w warunkach ekstremalnych. Literatura ta również w określonych warunkach może przynieść wielką korzyść praktyczną. Przykładowo można wymienić serię książek „Szkoła przeżycia” autorstwa A.A.Iljina: (Szkoła przeżycia w warunkach naturalnych”, „Jak uniknąć śmierci głodowej”, „Szkoła przeżycia podczas awarii i katastrof naturalnych”, „Pierwsze działania w sytuacji ekstremalnej”, „Encyklopedia przeżycia w sytuacjach ekstremalnych”).

Można również zapoznać się z książką Don Millera / pod wspólną redakcją A.E.Tarasa „Przeżycie według metod SAS: Praktyczny poradnik”. Książka została napisana według materiałów z instrukcji brytyjskiego specnazu – specjalnej służby powietrzno-desantowej SAS (komandosów, spadochroniarzy). Jest ona podręcznikiem dotyczącym przeżycia ludzi, którzy okazali się sam na sam z dziką przyrodą. Na jej stronach zostały szczegółowo podane różne sposoby zdobywania wody do picia, ognia i ciepła, zabezpieczenia przed zła pogodą, a także najprostsze sposoby polowania, łowienia ryb i zdobywania pożywienia za pomocą zwykłych, wykonanych własnoręcznie przyrządów i wiele innych spraw (książkę można ściągnąć z Internetu). Chcemy również zaproponować wam przeczytanie bardzo ciekawej powieści dokumentalnej W.M.Pieskowa „W sytuacji bez wyjścia w tajdze. Historia rodziny starowierów Łykowych”. Ponad 40 lat rodzina ta przeżyła w głuchym, trudnodostępnym rejonie, całkowicie odizolowana od świata. Dwójka dzieci z tej rodziny nie widziała nikogo oprócz rodziców. Ogień pozyskiwano sposobem ludzi pierwotnych. O tym, jak przeżyli ci mężni ludzie w warunkach surowej tajgi, można się dowiedzieć z tej książki, którą również można ściągnąć z Internetu.

Na temat przeżycia istnieje także kilka filmów dokumentalnych (ich nazwy i opis pomijam w tłumaczeniu – od A.L.).

Przy braku elementarnej wiedzy medycznej i nawyków bardzo korzystnym byłoby uczestnictwo w kursach felczerskich lub nabycie i przeczytanie popularnego poradnika o okazaniu pierwszej lekarskiej w różnych okolicznościach do czasu przybycia lekarza: „Encyklopedia rodzinna. Sam sobie lekarzem”, („Pierwsza pomoc lekarska”), „Praktyczny poradnik lekarza”. Literaturę na ten temat można łatwo dostać lub skopiować z Internetu.

Dopóki jeszcze jest możliwość – ze wszystkimi wymienionymi wyżej książkami i filmami trzeba się zapoznać. Później takiej możliwości już nie będzie i dlatego nie należy tej sprawy odkładać. Wszystko należy robić wcześniej i zawczasu. Nasz niewielki poradnik tylko uzupełnia podaną wyżej literaturę i omawia tylko te zagadnienia, na które powinny zwrócić uwagę wszyscy Prawosławni.

Prosimy o wybaczenie, Drodzy Bracia i Siostry, za wszystkie przeoczenia i błędy tekstu. Mamy nadzieję, że nasz Posłaniec przyniesie Wam duchową pomoc w uratowaniu się.

Niech Was chroni Pan Bóg i Matka Boża!

***

Zamieszczam spis treści Posłańca, z którego będzie się można zorientować, które rozdziały zostały przetłumaczone i włączone do opracowania – uwaga od A.L.

a

Z wymienionych w spisie treści rozdziałów przetłumaczyłem:

– Zamiast wstępu – str. 4 książki

– Część Pierwsza – nie przetłumaczyłem nic

– Część Druga – ostatnie trzy rozdziały – str. 71 – 84

– Część Trzecia – prawie całą, oprócz modlitwy – na str. 109

Źródła:

http://3rm.info/42450-pravoslavnyy-vestnik-v-pomosch-vernym-skachat.html

https://yadi.sk/d/988-pOjrF8EPd

http://vk.com/wall-54718811_242

Wybrał i przetłumaczył Andrzej Leszczyński

24.2.2015 r.

Pod rozwagę Rosjanom. Co to jest wojna i głód

Jest to opowieść człowieka o tym, jak on i jego „klan” utrzymywali się przy życiu przez rok w mieście o liczbie 60000 mieszkańców podczas upadku Bośni w 1992 roku. I pomimo tego, że jest to opis sytuacji nadzwyczajnej, wszystko, co on powiedział, może pomóc przewidzieć pewne realia i wziąć to pod uwagę podczas przygotowywania się do nich.

„Jestem z Bośni, a wiecie, że tam było piekło od 1992 do 1995 roku. W ciągu roku żyłem i przeżyłem w mieście, liczącym 60.000 ludności bez wody, energii elektrycznej, benzyny, pomocy lekarskiej, obrony cywilnej, systemy dystrybucji żywności i innych usług komunalnych, bez jakiejkolwiek formy scentralizowanego zarządzania.

Nasze miasto było okrążone przez wojsko przez cały rok i życie w nim było prawdziwym gównem. Nie było u nas ani policji, ani wojska, były uzbrojone grupy oraz ci, którzy byli uzbrojeni i bronili swoich domów i rodzin.

Kiedy to wszystko się zaczęło, niektórzy z nas byli lepiej przygotowani, ale u większości rodzin z sąsiedztwa zapasu żywności było tylko na kilka dni. Niektórzy z nas mieli pistolety i tylko u bardzo nielicznych były AK47 (typu Kałasznikowa – od tłum.) i strzelby.

Po 1-2 miesiącach w mieście zaczęły panoszyć się bandy, które niszczyły wszystko, na przykład, szpitale bardzo szybko zmieniły się w prawdziwe rzeźnie. Policja już nie istniała, a personel szpitala w 80% nie szedł do pracy.

Miałem szczęście, że moja rodzina była w tym czasie liczna – 15 osób w dużym domu, 6 pistoletów, 3 AK47. Dlatego przeżyliśmy, przynajmniej większość z nas.

Amerykanie zrzucali nam suchy prowiant co 10 dni, aby pomóc otoczonemu miastu, ale to nie wystarczało. Przy niektórych, bardzo nielicznych domach były ogrody warzywne. Już po 3 miesiącach rozeszły się pierwsze pogłoski o śmierci z głodu i zimna.

Zdemontowaliśmy wszystkie drzwi i okna w opuszczonych domach, zerwaliśmy nasz parkiet i spaliliśmy wszystkie meble, aby się ogrzewać.

Wielu umierało z powodu chorób, szczególnie ze względu na wodę (z mojej rodziny – dwoje), ponieważ piliśmy głównie wodę deszczową. Nieraz trzeba było jeść gołębie, a nawet szczury.

Waluta szybko stała się nic nie warta i wróciliśmy się z powrotem do handlu wymiennego. Kobiety oddawały się za konserwę mielonki (ros. – tuszonki – od tłum.). Trudno o tym mówić, ale to prawda – większość kobiet, które sprzedawały swoje ciała – to były zrozpaczone matki.

Broń palna, amunicja, świece, zapalniczki, antybiotyki, benzyna, akumulatory, jedzenie – to było to, o co walczyliśmy jak dzikie zwierzęta. W takiej sytuacji wszystko się zmienia – większość osób przemienia się w potwory. To było obrzydliwe.

Siła była w ilości. Jeśli mieszkasz sam w domu, to być zabitym i obrabowanym było tylko kwestią czasu, niezależnie od tego, jak dobrze byłeś uzbrojony.

Dzisiaj ja i moja rodzina jesteśmy dobrze przygotowani – mamy zapasy, jestem dobrze uzbrojony i mam doświadczenie. Bez względu na to, co może się zdarzyć – trzęsienie ziemi, wojna, tsunami, kosmici, terroryści, deficyt, załamanie gospodarcze, zamieszki … Ważne jest to, że coś się stanie.

Wniosek z mojego doświadczenia – nie jest się w stanie przeżyć samemu, siła jest w ilości, we właściwym doborze zaufanych przyjaciół, w jedności rodziny i jej przygotowaniu.

  1. Czy bezpiecznie poruszaliście się po mieście?

Miasto zostało podzielone na wspólnoty według ulic. Na naszej ulicy było 15-20 domów i my zorganizowaliśmy patrole do 5 uzbrojonych osób każdego wieczoru, aby śledzić bandy i naszych wrogów.

Wszystkie wymiany odbywały się tylko na ulicy. W odległości 5 km od nas była cała ulica do wymiany, wszystko było zorganizowane, ale ze względu na snajperów chodzić tam było zbyt niebezpiecznie.

Ponadto, idąc tam na drodze można było napotkać bandytów i być obrabowanym. Sam chodziłem tam tylko 2 razy, gdy potrzebowałem czegoś naprawdę szczególnego i ważnego (leki, głównie antybiotyki).

a

Nikt nie używał samochodów – ulice były zablokowane przez gruz, śmieci, porzucone samochody i benzyna była po cenie złota.

Jeśli trzeba było gdzieś pójść, to robiło się to tylko w nocy. Nie wolno chodzić samemu, nie wolno chodzić zbyt dużą grupą, tylko po 2-3 osoby. Wszyscy powinni być dobrze uzbrojeni, trzeba przemieszczać się bardzo szybko, w cieniu, przez ruiny domów, a nie po ulicach.

Było wiele gangów po 10-15 ludzi, czasem ich liczebność dochodziła do 50. Ale było tez wielu normalnych ludzi – jakich jak Pan i ja, ojcowie, dziadkowie, którzy zabijali i rabowali. Nie było „bohaterów” i „złodziei”. Większość była gdzieś w środku, i była gotowa na wszystko.

  1. A drzewa, wydaje mi się, że wokół miasta jest dużo lasów, dlaczego paliliście wasze meble i drzwi?

Wokoło mojego miasta nie było dużego lasu. To było bardzo piękne miasto – z restauracjami, kinami, szkołami, lotniskiem i ośrodkami kultury. W mieście był park, drzewa owocowe, ale to wszystko zostało wycięte szybciej niż w dwa miesiące.

Gdy nie ma elektryczności, aby ugotować jedzenie i ogrzać się, pali się wszystko, co wpadnie do ręki – meble, drzwi, parkiet … A pali się to wszystko bardzo szybko.

Nie mieliśmy dostępu do przedmieść i gospodarstw podmiejskich – w przedmieściach był wróg, byliśmy w otoczeniu. A w mieście nigdy nie wiesz, kto jest twoim wrogiem.

  1. Jaka wiedza przydała się Panu w tym okresie?

Powinien Pan sobie wyobrazić, że to rzeczywiście był powrót do epoki kamienia łupanego! Na przykład, miałem butlę z gazem. Ale do ogrzewania i gotowania, jej nie używałem, bo to było zbyt drogie! Przystosowałem ją do napełniania zapalniczek – zapalniczki były bezcenne! Ktoś przynosił mi pustą zapalniczkę, ja ją napełniałem i brałem za to puszkę konserwy lub świece.

Z zawodu jestem felczerem i w tych warunkach moja wiedza była moim kapitałem. W takim czasie wiedza i umiejętności, na przykład, zdolności do naprawy różnych rzeczy, są cenione bardziej niż złoto. Rzeczy i zapasy się skończą, to jest nieuniknione, a wiedza i umiejętności – to jest możliwość zarobienia na utrzymanie.

Chcę powiedzieć – ucz się naprawiać rzeczy, obuwie lub ludzi. Mój sąsiad, na przykład, umiał robić naftę do lamp. On nigdy nie głodował.

  1. Gdyby Pan miał dzisiaj trzy miesiące na przygotowanie, co by Pan zrobił?

a

3 miesiące na przygotowanie? Hmm … Uciekłbym za granicę! (żartowałem)

Dzisiaj wiem, że wszystko może się zmienić bardzo szybko. Mam zapas żywności, środki higieniczne, bateryjki … Zapas na 6 miesięcy. Mieszkam w mieszkaniu o dobrym poziomie bezpieczeństwa, mam dom ze schronem we wiosce, odległej o 5 km od mojego mieszkania, w domu również jest zapas na 6 miesięcy. To niewielka wioska, większość jej mieszkańców dobrze się przygotowała, wojna ich nauczyła.

Mam 4 rodzaje broni palnej i amunicję po 2000 szt. na każdy rodzaj.

Mam ładny dom z ogrodem, a na ogrodnictwie się znam.

Ponadto, nie chcę już więcej czuć się jak g..no – kiedy wszyscy wokół mówią, że wszystko będzie dobrze, to już wiem, że wszystko się zawali.

Teraz mam siły zrobić wszystko, aby przetrwać i ochronić swoją rodzinę. Kiedy wszystko runie, trzeba być gotowym do robienia nieprzyjemnych rzeczy dla uratowania swoich dzieci. Chcę tylko, aby moja rodzina przeżyła.

Sam człowiek przeżyć praktycznie nie ma szans (to jest moja opinia), nawet jeśli jest uzbrojony i przygotowany, w ostatecznym rachunku, jeśli jesteś sam, to umrzesz. Widziałem to wiele razy. Dobrze wyszkolone liczne grupy i rodziny, z różnymi umiejętnościami i wiedzą – to jest najlepszy wariant.

  1. W co należy się zaopatrzyć?

To zależy. Jeśli chce Pan przeżyć kosztem rabunku, to wtedy wszystko, czego Pan potrzebuje, to dużo broni i amunicji.

Oprócz amunicji, żywności, środków higieny, baterii, akumulatorów, należy zwrócić uwagę na proste rzeczy do wymiany – noże, zapalniczki, mydło, kamyczki do zapalniczek. I jeszcze alkohol, który może być przechowywany przez długi czas – whisky (marka nie ma znaczenia), nawet najtańsza, jest to bardzo dobry towar do wymiany.

Wielu zmarło z powodu niehigienicznych warunków. Będą Panu potrzebne bardzo proste rzeczy, ale w bardzo dużych ilościach, na przykład, dużo worków na śmieci. I taśma do klejenia. Jednorazowe talerze i kubki, plastikowe lub kartonowe, potrzebne będą w wielkich ilościach. Wiem o tym, ponieważ nie zaopatrzyliśmy się w te rzeczy. Moja opinia jest taka, że zapas środków higieny jest ważniejszy od zapasów żywności.

Można łatwo podstrzelić gołębia, znaleźć rośliny jadalne, ale nie można znaleźć lub podstrzelić środek dezynfekujący, na przykład. Trzeba mieć dużo środków myjących, środków dezynfekujących, mydła, rękawic, masek … wszystko jednorazowe.

Ponadto, potrzebne są umiejętności okazania pierwszej pomocy, trzeba wiedzieć, jak się przemywa rany, oparzenia, a nawet rany postrzałowe, ponieważ żadnego szpitala nie ma. I nawet jeśli znajdziesz lekarza, to on może nie mieć środka znieczulającego lub nie będziesz mógł mu czym zapłacić. Nauczcie się korzystać z antybiotyków i zróbcie ich zapasy.

 a

Broń powinna być prosta. Teraz noszę Glocka 45, ponieważ mi się podoba, ale ten kaliber nie jest tutaj rozpowszechniony, dlatego mam jeszcze dwa 7,62-mm rosyjskie TT. Tutaj wiele jest takiej broni i amunicji. Nie podoba mi się automat Kałasznikowa, ale jest on u wszystkich, a więc …

Rzeczy powinny być niewielkie i niepozorne, na przykład, dobrze jest mieć generator, ale lepiej mieć 1000 zapalniczek «BIC». Generator podczas pracy hałasuje i przyciąga uwagę, a 1000 zapalniczek są niedrogie, zajmują niewiele miejsca i można je zawsze wymienić na cokolwiek.

Korzystaliśmy z wody, przeważnie deszczowej – zbieraliśmy do 4 dużych beczek, a następnie gotowaliśmy. W pobliżu była rzeka, ale woda w niej bardzo szybko stała się brudna. Pojemniki do wody też są bardzo ważne. Powinny być beczki, wiadra, pojemniki do przechowywania i transportu wody.

  1. Złoto, srebro pomogło Panu?

Tak. Osobiście całe złoto wymieniłem na amunicję. Czasami mogliśmy wykorzystać pieniądze (marki i dolary), aby kupić niektóre rzeczy, ale były to przypadki rzadkie, a ceny astronomiczne. Na przykład, słoik fasoli kosztował $ 30-40. Miejscowa waluta upadła szybko, mówiąc krótko, stale dokonywaliśmy wymian.

  1. Czy sól była droga?

Droga, ale tańsza niż kawa i papierosy. Miałem dużo alkoholu i wymieniałem go bez żadnych problemów. Spożycie alkoholu wzrosła o ponad 10 razy więcej niż zwykle.

Teraz, być może, do barteru lepiej się zaopatrzyć w papierosy, zapalniczki i bateryjki, ponieważ zajmują one mniej miejsca.

Ja nie byłem gotów w tamtym czasie, nie miałem czasu na przygotowanie. Na kilka dni przed tym, jak „jak g..no wpadło do wentylatora,” politycy w telewizji wciąż powtarzali, że wszystko jest dobrze.

A gdy niebo spadło na nasze głowy, po prostu wzięliśmy to, co mogliśmy.

  1. Czy trudno było zdobyć broń palną, co można było wymienić za broń i amunicję?

Po wojnie broń była w każdym domu. Policja skonfiskowała wiele broni na początku wojny, ale większość broni ludzie schowali. Mam broń legalną (z licencjami), według prawa nazywa się to „Kolekcja tymczasowa”. W przypadku zamieszek rząd ma prawo czasowo skonfiskować wszystkie rodzaje broni … więc trzeba mieć to na uwadze. Wie Pan, są ludzie, którzy mają broń legalną, ale mają też broń nielegalną, na wypadek ewentualnej konfiskaty.

Jeśli ma Pan dobre rzeczy do wymiany, to znalezienie broni nie jest trudne. Ale powinien Pan pamiętać, że pierwsze kilka dni będą najbardziej niebezpieczne ze względu na chaos i panikę. Całkiem możliwe, że nie będzie Pan miał czasu znaleźć broń, aby ochronić swoją rodzinę. Być bezbronnym podczas chaosu, paniki i rozruchów – to bardzo źle.

W moim przypadku znalazł się człowiek, który potrzebował akumulatora samochodowego do swojego radia, i on miał broń, więc wymieniłem akumulator na dwa karabiny.

Amunicję czasem wymieniałem na jedzenie, a po kilku tygodniach wymieniałem jedzenie na amunicję. Nigdy niczego nie wymieniałem u siebie w domu i nigdy nie w dużych ilościach. Tylko bardzo nieliczni ludzie (moi sąsiedzi) wiedzieli o tym, jak wiele rzeczy przechowywałem w domu.

Sztuką jest, aby zachować maksimum możliwości zgodnie z zajmowaną powierzchnią i pieniędzmi. Później Pan zorientuje się, co jest najbardziej potrzebne.

Uściślę – amunicja i broń są nadal dla mnie główną pozycją, ale kto wie, może na drugim miejscu, umieszczę maski gazowe i filtry.

  1. Co z bezpieczeństwem?

Obrona była bardzo prymitywna. Powtarzam – nie byliśmy gotowi i wykorzystywaliśmy wszystko to, co mogliśmy.

a

Okna zostały wybite, dach w strasznym stanie z powodu bombardowania. Wszystkie okna były zablokowane workami z piaskiem, kamieniami. Podparłem bramę do ogrodu odpadami i wykorzystałem aluminiową drabinę, aby przełazić przez płot. Kiedy wracałem do domu, prosiłem, aby ją mi podano.

Na naszej ulicy mieszkał chłopak, który całkowicie zabarykadował swój dom. Zrobił dziurę w ścianie zrujnowanego domu sąsiada – swoje tajne wejście.

To może wydawać się dziwne, ale wszystkie domy, które były najbezpieczniejsze, zostały splądrowane i zniszczone w pierwszej kolejności.

W mojej dzielnicy były piękne domy z ogrodzeniami, psami, alarmami i kratami żelaznymi w oknach. Tłum zaatakował właśnie te domy. Niektórzy byli w stanie walczyć i wytrwać, inni nie. Wszystko zależało od tego, jak wiele osób i broni było w środku domu.

Oczywiście, bezpieczeństwo jest ważne, ale trzeba też zachowywać się z umiarem. Jeśli Pan mieszka w mieście i wydarzy się takie g..no, to potrzebne będzie Panu proste skromne mieszkanie, z dużą ilością broni i amunicji. Ile amunicji? Ile tylko możliwe!

W miarę możliwości należy uczynić swój dom nieatrakcyjnym.

Dziś mam drzwi stalowe ze względów bezpieczeństwa, ale to tylko w celu uratowania mnie przed pierwszą falą chaosu. Potem odejdę, aby się przyłączyć do dużej grupy przyjaciół lub rodziny na wsi.

W czasie wojny mieliśmy sytuacje, nie chcę wchodzić w szczegóły. Ale po naszej stronie zawsze była przeważająca siła ognia i ogrodzenie. Zawsze ktoś obserwował ulicę – dobra organizacja w przypadku napadu gangu ma pierwszorzędne znaczenie.

W mieście strzelali zawsze.

Kontynuując, nasz pierścień obronny był prymitywny – wszystkie wyjścia zabarykadowane, pozostawiono tylko niewielkie otwory na lufy karabinów. Zawsze co najmniej 5 członków rodziny w domu było gotowych do walki, a jedna osoba na ulicy siedziała w ukryciu.

a

Aby uniknąć zabicia przez snajpera, trzeba było przebywać w domu przez cały dzień.

Słabi giną w pierwszych dniach, pozostali walczą o życie.

W ciągu dnia prawie nikt nie pojawiał się na ulicach z powodu snajperów – linia obrony była bardzo blisko.

Wielu zginęło, bo chcieli rozpoznać sytuację, na przykład, przecież to jest bardzo ważne. Chcę przypomnieć, że nie mieliśmy informacji, ani radia, ani telewizji, nic, oprócz plotek.

Nie było zorganizowanej armii, ale wszyscy byliśmy żołnierzami. Byliśmy do tego zmuszeni. Każdy nosił broń i próbował się bronić.

Powiem Panu tak, jeśli jutro to znowu się powtórzy, będę jak wszyscy – skromny, zdesperowany, możliwe, że nawet zakrzyczę lub zapłaczę.

Żadnej modnej odzieży. Nie zamierzam nosić super munduru i krzyczeć: „Wszystkim wam … łajdacy!”.

Będę niepozornym, dobrze uzbrojonym i przygotowanym, uważnie oceniającym sytuację wraz ze swoim najlepszym przyjacielem lub bratem.

Niech Pan zrozumie, nie ma żadnego znaczenia Pańska super-obrona, super broń, jeśli ludzie zobaczą, że należy Pana obrabować, bo jest Pan bogaty i Pana obrabują. To tylko kwestia czasu i liczba luf (karabinów – dod. od tłum.).

  1. Jak sprawa wyglądała w przypadku toalety?

Używaliśmy łopat i każdego kawałka ziemi, jak najbliżej domu … wygląda to brudno, ale tak to było.

Myliśmy się w wodzie deszczowej, czasami w rzece, ale to było zbyt niebezpieczne.

Papieru toaletowego nie było, a nawet gdyby i był, to bym go za coś wymienił. Wszystko to było trudne.

Mogę dać Panu kilka rad – po pierwsze, powinien Pan mieć broń i amunicję, a już po tym wszystko pozostałe, mam na myśli wszystko!

Oczywiście, wiele zależy od Pańskich powierzchni i Pańskiego budżetu.

Jeśli coś Pan zapomniał lub przeoczył, to nie jest straszne, zawsze znajdzie się ktoś, z kim będzie się mógł Pan wymienić. No, a gdy przeoczy Pan broń i amunicję, dostępu do wymiany u Pana nie będzie.

I jeszcze jedno, nie widzę problemu w dużych rodzinach i dużej liczbie ust – więcej rodziny, więcej broni i więcej sił, a później, jak zaprogramowano w ludziach przez naturę, następuje adaptacja.

  1. A opieka nad chorymi i rannymi?

Rany – to głównie rany postrzałowe.

Bez specjalistów i całej reszty, jeśli poszkodowanemu udało się znaleźć lekarza, ma on gdzieś około 30% szans na przeżycie.

To nie było tak, jak w filmach, ludzie umierali i wielu z nich zmarło z powodu infekcji, które przedostały się do ran. Miałem zapas antybiotyków na 3 lub 4 zabiegi, oczywiście, tylko dla mojej rodziny.

Często zupełnie głupie rzeczy zabijały ludzi. W przypadku braku leków i wody, prosta biegunka wystarczy, aby cię zabić, a zwłaszcza dzieci, w ciągu kilku dni.

Mieliśmy wiele chorób skóry, zatruć pokarmowych i nie mogliśmy temu zaradzić.

Wykorzystywaliśmy wiele ziół i alkoholu. Na krótką metę to pomagało, ale w dłuższej perspektywie, to było straszne.

Higiena – to podstawa, no i trzeba mieć maksymalną ilość leków, zwłaszcza antybiotyków.

Źródło:

http://3rm.info/publications/22346-na-zametku-russkim-chto-takoe-vojna-i-golod.html

3 października 2014 r.

http://lesurvivaliste.blogspot.com/2012/03/bienvenue-en-enfer.html?spref=fb

KOMPLET DO PRZEŻYCIA W WARUNKACH KRYZYSU

Lekarstwa

Choroby – to największe niebezpieczeństwa, które czyhają na nas w okresie kryzysu. Poziom obsługi medycznej ostro spadnie, podobnie jak i poziom życia obywateli. Nierzadko będą epidemie różnych chorób, w tym niebezpiecznych, grożących śmiercią. Zresztą śmiertelnie niebezpieczną może stać się banalna grypa. Wielkim niebezpieczeństwem będzie zniknięcie lub niedostępność lekarstw, co może nastąpić z powodu braku pieniędzy w kieszeni. Oprócz tego w okresie niestabilności człowiek najbardziej jest narażony na wpływ stresu, a on, jak wiadomo, wywołuje psychosomatyczne rozregulowanie działalności organizmu. Pociąga to za sobą podniesienie (obniżenie) ciśnienia, bóle głowy, zaostrzenie chorób naczyniowo-sercowych, zakłócenie działalności funkcjonowania przewodu pokarmowego, obniżenie odporności organizmu i podatność na wszelkiego rodzaju infekcje. Niżej podajemy rozpowszechniony wykaz podstawowych preparatów leczniczych, niezbędnych do przeżycia.

Uwaga! O stosowaniu, wskazaniach i przeciwwskazaniach należy uważnie przeczytać w instrukcji, załączonej do każdego lekarstwa. W sytuacjach skomplikowanych należy zwrócić się do lekarza po poradę.

  1. Materiały opatrunkowe – bandaże (co najmniej 40 zwojów), wata, bandaże elastyczne.
  2. Środki odkażające – jodyna, zieleń brylantowa, woda utleniona, nadmanganian potasu, maść lewomycetynowa (lub inna) na ropiejące rany, maść Wiśniewskiego. Przechowują się ponad 10 lat. Bakteriobójcze środki zewnętrznego stosowania w ampułkach, przechowują się długo, skuteczne przy katarze, zapaleniu zatoki szczękowej, zapaleniu ucha, jak również do leczenia wszelkich wrzodów, nie gojących się ropnych ran, otarć naskórka. Roztwór kwasu salicylowego 1-3%. Roztwór lewomycetyny (bakteryjne infekcje skóry, zakażone oparzenia), odleżyny, owrzodzenia troficzne, rany, czyraki). Jodynol (niebieska jodyna) – doskonały środek bakteriobójczy. Spirytus salicylowy. Stosowanie: przy zapalnych, infekcyjnych i innych porażeniach skóry, w tym oparzenia, łuszczyca, egzema, skóra rybia (rybia łuska), trądzik, brodawki, odciski, łojotok, wypadanie włosów, potliwość nóg. Lewomycetyna – roztwór spirytusowy. Wskazówki do stosowania: bakteryjne infekcje skóry, zakażone oparzenia, odleżyny, owrzodzenia troficzne, rany, czyraki.

W przypadku braku środków odkażających rany można odkazić wódką, brzegi rany – rozcieńczonym octem; jeśli nie ma niczego, to można wykorzystać popiół.

  1. Preparaty przeciwbakteryjne (bakteriobójcze) – sulfanilamidy: streptocyd do stosowania zewnętrznego, ftalazol i sulfadymezyna, biseptol (do stosowania wewnętrznego). (Poszukać polskich odpowiedników – od A.L.). Czas przechowywania około 10 lat. Stosuje się jako alternatywa dla antybiotyków.
  2. Antybiotyki (nie będę wymieniał nazw rosyjskich antybiotyków, bo mogą być inne od stosowanych w Polsce, proszę korzystać z nazewnictwa polskiego, tak samo w przypadku innych leków – uwaga od A.L.) do stosowania wewnętrznego i zewnętrznego; czas przechowywania co najmniej 5 lat. Zaleca się angielski antybiotyk Ciprofloxacin o szerokim spektrum działania; Lewomycetynę (nazwa międzynarodowa Chloramphenicol). Jeżeli rozpoczęto zażywanie antybiotyku, to należy go brać do końca w wymaganych ilościach, ponieważ w przeciwnym razie bakterie przystosują się do niego i przy następnym zachorowaniu będzie on nieskuteczny. Oprócz tego w parze z antybiotykiem zaleca się zażywać preparaty przeciwgrzybicze (patrz niżej), ponieważ antybiotyki zabijają na skórze bakterie pożyteczne, co sprzyja rozwojowi grzybicy.
  3. Przeciwgrzybicze – fungicydyna (nystatyna), nitrofungin.
  4. Obniżające gorączkę – paracetamol, kwas acetylosalicylowy (aspiryna). Jeżeli nie ma żadnych środków, obniżających gorączkę, to można stosować różne naturalne kwasy spożywcze: sok cytrynowy i pomarańczowy, kwas cytrynowy, kwas askorbinowy itp. Temperaturę nie wysoką (do 37,5 st.) nie należy zbijać, ponieważ jest to reakcja obronna organizmu. Temperatura powyżej 39 st. jest niebezpieczna dla życia.
  5. Znieczulające – pyralgina (analgina) w tabletkach ampułkach (działanie uboczne -obniżają ciśnienie). (Jest cała gama polskich leków- od A.L.). Bardzo silne działanie znieczulające – wódka+pyralgina (100g na 1-2 tabletki; stosować tylko w skrajnych przypadkach.
  6. Na początku anginy lub innych zapaleń gardła zalecamy niedrogi aerosol „proposol”na bazie spirytusowej (poszukać odpowiednik polski – od A.L.). Gardło można płukać roztworem sody spożywczej (2-3 łyżeczki od herbaty na 150 ml ciepłej wody). Również przy zapaleniu gardła w stadium początkowym bardzo skuteczne jest jego przepłukanie kilka razy naftą (środek ludowy).
  7. Wykrztuśne – (nie podaję nazw rosyjskich – A.L). Można skorzystać z ziół (podbiał pospolity). Jeżeli nie ma niczego, pomaga taki środek ludowy: cukier wsypuje się do suchego metalowego naczynia i podgrzewa. Cukier zamienia się w syrop, a następnie trochę przypala się i staje się czarny. Następnie przepalony karmel zalewa się wrzątkiem i rozpuszcza. Roztwór przyjmuje się w dowolnych dawkach. Do przygotowania gorczyczników należy zaopatrzyć się w mieloną gorczycę.
  8. Sorbenty – węgiel aktywowany (przy zatruciach, zgadze, wzdęciach brzucha).
  9. Środki przeciwko glistom (poszukać odpowiednik polski – od A.L.). Zaleca się olej lniany, dziegieć lekarski (2-3 kropli rano i wieczorem na pół szklanki ciepłego mleka. Po 1-2 tygodniach zrobić przerwę. Potem można znów powtórzyć.
  10. Środki do nacierania przy zapaleniu nerwów międzyżebrowych (nerwobólach) i przeziębieniu (np. żel „ketonal”- od A.L.) lub inne).
  11. Leki na wątrobę.
  12. Środki sercowo – naczyniowe (nie podaje nazw rosyjskich, jest cała gama polskich odpowiedników – od A.L.). Oraz nitrogliceryna, walidol, nalewka z głogu (skuteczna przy wszystkich chorobach serca, nalewka z piwonii.

W apteczce powinny być również: aparat do mierzenia ciśnienia, kilka termometrów, opaska gumowa, igła do szycia (wygięta) i nici do szycia, imadło igielne, nożyczki chirurgiczne o ostro zakończonych końcach, pinceta, zestaw strzykawek jednorazowego użycia (1 cm3 – 20 szt., 5 cm3 – 50-80 szt.), kilka ampułek środka znieczulającego dla znieczulania miejscowego (nowokaina lub in.). Przydadzą się również chirurgiczne maski bakteriobójcze (szczególnie przy epidemii chorób układu oddechowego).

Nie jest to oczywiście pełny wykaz niezbędnych preparatów, ale posiadanie tych leków w apteczce pomoże uniknąć wielu niechcianych skutków i kontuzji.

Następnie autorzy zalecają poradniki lekarskie (nie podaję nazw, należy poszukać polskich odpowiedników – od A.L>).

Jako ludowy środek przy zgadze wykorzystuje się zwykłą sodę spożywczą. Również roztworem sody (1,5 łyżeczki od herbaty na 100 ml przegotowanej wody) płucze się gardło przy anginie.

Najlepiej leki kupować nie w aptekach, a w hurtowniach drobnymi partiami. Jeżeli jest możliwość zakupienia po przystępnej cenie apteczki wojskowej – to kupcie je bez namyślania się – po kilka apteczek na każdego członka rodziny (należy tylko sprawdzić termin przydatności leków). Jeżeli wśród członków rodziny są osoby ze specyficznymi chorobami, to należy koniecznie nabyć zapas niezbędnych leków. Należy zwracać szczególną uwagę na datę produkcji preparatu: powinna był ona jak najświeższa. Zalecamy również w najbliższym czasie przejść badania w miejscowym szpitalu i zrobić wszystkie potrzebne analizy. Żeby otrzymać skierowanie na analizy, należy się poskarżyć lekarzowi na rzekomy ból tam, gdzie trzeba. Obowiązkowo należy wyleczyć i zrobić porządek z zębami.

UWAGA:

Dopóki jest jeszcze możliwość, należy uzupełnić swoją wiedzę i praktykę leczenia ziołami. W warunkach całkowitego braku leków będzie to jedyny sposób leczenia. Dlatego podczas najbliższego lata należy nauczyć się rozpoznawać zioła w terenie.

(Pod koniec trzeciej części poradnika podajemy również rady i zalecenia świątobliwego chłopca Wiaczesława dotyczące zbierania i przygotowania ziół oraz leczenia – red.).

Rzeczy i przedmioty higieny

Podczas kryzysu mogą znacznie wzrosnąć ceny. Może też wystąpić deficyt odzieży zimowej (kurtek, czapek) lub obuwia. Albo dobrej jakościowo bielizny bawełnianej. Dlatego należy zawczasu zrobić przegląd rzeczy wszystkich członków rodziny i dokupić brakujące. Do niezbędnego kompletu należy przewidzieć 1-2 elementy każdego rodzaju odzieży. Na przykład: majtki – 2 szt., koszule bawełniane – 2 szt., kurtka przeciwdeszczowa cienka – 1 szt., kurtka przeciwdeszczowa ciepła – 1 szt., skarpetki bawełniane – 3 pary, skarpetki ciepłe – 2 pary, skarpetki wełniane robione na drutach – 1 para, trykot – 1 szt., spodnie – 1 para, kurtka wiosenno-jesienna – 1 szt., palto (kurtka) zimowe – 1 szt., czapka zimowa – 1 szt. itd. Każdy taki komplet należy ułożyć w osobnym worku. Pomoże to w szybkim spakowaniu się w przypadku konieczności opuszczenia swego mieszkania.

Jeżeli obuwie zimowe nosi się drugi rok, to lepiej kupić nowe – na przyszły rok. Bardzo ważne, aby u każdego członka rodziny była para wysokich gumowych butów. Buty powinny być dostatecznie nowe, aby nie przeciekały przy chodzeniu po głębokich kałużach.

Dla przypadków nadzwyczajnych zaleca się mieć ciepłe śpiwory i pojemny namiot. Mogą się przydać nie tylko w terenie, ale i w domu, jeżeli całkowicie wyłączą ogrzewanie: spać wtedy będzie można tylko w nich. Namiot powinien być maksymalnie ciepły i nieprzemakalny. Nie warto kupować namiotów super drogich. Nie należy również brać namioty moralnie przestarzałe i bardzo ciężkie brezentowe. Śpiwory powinny być zapinane na metalowy zamek błyskawiczny (w stanie rozwiniętym tworzą wielki ciepły koc). Dwa takie śpiwory można łączyć ze sobą i tworzyć jeden wielki wspólny śpiwór. Lepiej nie brać jednoosobowych śpiworów w postaci kokonów. Są one najbardziej ciepłe, ale jednak w wielki mróz lepiej jest spać we dwoje.

Do śpiworów obowiązkowo należy dokupić polietylenowe turystyczne dywaniki („karimaty”), a także specjalne podkładki do siedzenia z tego samego materiału. „Karimaty” mają taka termoizolację, że można spać na nich po prostu na zimnej ziemi, a nawet na śniegu. A podkładki, mocowane rzemykiem do paska, pozwalają usiąść wszędzie, gdzie się chce, zapewniając minimum komfortu i ciepła w każdych warunkach. Obowiązkowo należy się zaopatrzyć w paliwo suche i zapałki. Zapałki należy od razu położyć w dwa hermetyczne opakowania – jeden w drugi. Lub zsypać je luzem do butelek plastikowych.

UWAGA

Obowiązkowo należy się nauczyć otrzymywania ognia w przypadku braku zapałek i zapalniczek, tak jak to było praktykowane w latach II Wojny Światowej na wsiach i w oddziałach partyzanckich. Z powodu braku zapałek ogień pozyskiwano sposobem tradycyjnym, za pomocą krzemienia i krzesiwa. Należy nabyć pojemne plecaki dla każdego członka rodziny – odpowiednio do jego wzrostu i siły. Plecaki można wypełnić wszystkim niezbędnym, łącznie z paczką – minimalnym kompletem rzeczy (patrz wyżej), karimatą, ręcznikiem, blaszaną łyżką-kubkiem-talerzem-nożem, menażką; przedmiotami higieny; apteczką, siekierą, nabojami, zapałkami, paliwem suchym, maścią od komarów i in.

Jeżeli w regionie, gdzie się mieszka, możliwe są wylewy rzek, przerwania tam lub inne rodzaje powodzi, to należy zakupić dobrej jakości łódkę gumową. Jej rozmiar powinien zapewnić ulokowanie chociaż połowy rodziny.

Ludzie ze słabym wzrokiem powinni dokupić kilka par okularów i szkieł (obowiązkowo jedno i drugie!). Okulary należy wziąć jako normalnie noszone oraz „na wyrost” – na wypadek pogorszenia wzroku. Należy również nabyć lornetkę i kompas do orientacji w nieznanym terenie.

Przedmioty higieny i chemia gospodarcza

Podobnie do niektórych produktów i rzeczy, deficytowymi mogą się stać również przedmioty i środki higieny. Dlatego należy zrobić zapas po kilka tubek pasty do zębów różnego rodzaju, szczotek do zębów, mydła (toaletowego i gospodarczego), szamponu i proszku do prania, środków do mycia naczyń, sody (może ona się przydać do przyrządzania jedzenia, przy leczeniu anginy, do czyszczenia zębów), proszku gorczycy (stary sposób mycia naczyń), papieru toaletowego. Nie można zapomnieć o przedmiotach higieny dla kobiet. Dla mężczyzn zaleca się nabycie brzytwy, ponieważ z golarkami i żyletkami do golarek mogą być problemy.

Narzędzia

To, co dzisiaj wydaje się drugorzędne, z nastaniem ostrej fazy kryzysu wyjdzie na pierwszy plan, a to, co dzisiaj wydaje się ważne, jutro stanie się nikomu niepotrzebnym śmieciem. Narzędzia jak i produkty spożywcze gwałtownie zmienią swoją wartość. I wtedy się okaże, że zwykła łopata jest o wiele bardziej cenna niż „Domowe kino”, a najważniejszymi narzędziami będą piła i siekiera. Dlaczego? Dlatego, że jeżeli nagle w środku zimy wyłączą ogrzewanie i prąd, to żeby przeżyć, ludzie będą zdobywać w miastach paliwo bezpośrednio w okolicy, na podwórku. Ten, kto lepiej do tego będzie przygotowany, uzyska przewagę nad innymi. W tej części artykułu opowiemy o podstawowych narzędziach, niezbędnych do zachowania życia w warunkach upadku cywilizacji.

A więc, piła i siekiera.

Jednej i drugiej warto mieć po 2-3 sztuki różnych wymiarów i typów (piła dwuręczna i płatnica, siekiery – duże, małe, siekiera do łupania drewna – rębarka), narzędzia do ostrzenia zębów pił i ostrzy siekier. Siekiera, oprócz wszystkiego, jest jeszcze dobrym środkiem samoobrony, nie wymagającym licencji lub jakiegoś pozwolenia. Ale główne jej przeznaczenie, jak i dawniej, to rabanie drewna lub mebli w celu rozpalenia ogniska. Piła jest potrzebna do przepiłowania kłody drewna na krótkie kawałki, które następnie zostaną porąbane za pomocą dużej siekiery lub rębarki na polana, palą się one znacznie lepiej niż okrąglaki. Należy nauczyć się utraconej przez mężczyzn wiedzy o ostrzeniu pił (poszukać w Internecie).

Należy zastanowić się nad nabyciem lekkiego pieca – „burżujki” do zastosowania w miejskim mieszkaniu. Jeżeli rozmieszczenie okien pozwala na wyprowadzenie rury poza narożnik domu (gdzie nie ma okien sąsiada), to warto ten piec zainstalować.

Absolutnie niezbędne jest posiadanie trzech metalowych podróżnych kociołków – dwóch większych i jeden mniejszy. W określonych sytuacjach staną się one głównym czynnikiem przeżycia i największą wartością. Dobrze jest też mieć specjalny trójnóg do zawieszania kociołka nad ogniskiem.

UWAGA

W spisie specjalnie nie umieściliśmy przenośnych środków łączności – telefonów komórkowych itp. , ponieważ urządzenia te są techniczną składową globalnego systemu kontroli elektronicznej, śledzenia i zombizacji ludzi. Z wszystkich tych urządzeń Chrześcijanie powinni zrezygnować. Według przepowiedni uduchowionych Starców nawet proste urządzenia elektryczne (np. latarki elektryczne) będą wykorzystywane przez system do wykrywania i psychicznego oddziaływania na ludzi. Cała elektronika będzie pracować przeciwko człowiekowi, a szczególnie przeciwko Chrześcijanom – należy zatem zrezygnować z niej całkowicie.

W zapasie należy mieć kilka lamp naftowych do oświetlania: domowych i do wychodzenia na zewnątrz oraz solidny zapas nafty do ich zaopatrywania. Nafta, szczególnie lotnicza – oczyszczona.

Jest również ludowym środkiem leczniczym (w szczególności do płukania gardła itd.). W warunkach wymiany towarowej naftę zawsze można wymienić na cos innego, jest to produkt strategiczny.

Należy zastanowić się, jak się będzie postępowało w przypadku braku toalety, gdy wyłączą wodę W tym celu trzeba zawczasu nabyć 30-40 litrowy plastikowy bak z szerokim otworem, szczelną pokrywa i dwoma uchwytami. Trzeba też zrobić zapas jednorazowych talerzy o różnej głębokości – dla oszczędzania wody na mycie naczyń.

Również należy mieć: 2-3 niewielkie łopaty, młotek, wiertarkę ręczną i elektryczną małej mocy, wiertła do drewna i metalu, piłkę do metalu z zestawem brzeszczotów (im więcej, tym lepiej), szczypce monterskie uniwersalne, szczypce do cięcia drutu, nożyce do blachy, wyciągacz gwoździ (rak), pilniki, iglaki, osełkę do ostrzenia, zestaw kluczy ślusarskich, w tym nastawny, miara składana, taśma pomiarowa, jeden – dwa sznury (mogą być wykorzystywane jako sznury do wieszania bielizny), żyłka i haczyki do łowienia ryb, pułapka na myszy, trucizna na szczury, rękawice robocze (10-15 par), świece parafinowe (30-40 szt.), parę kul na wypadek zranienia (ich nawet teraz czasem nie można znaleźć), pojemniki, najlepiej nierdzewne do przechowywania i noszenia wody (kanistry, bidony, wiadra emaliowane lub ocynkowane), mapę terenu (im bardziej szczegółowa, tym lepiej), wielki zapas worków gospodarskich oraz worków do śmieci i produktów spożywczych.

Materiały do napraw: cement, gips, piasek, wapno, różne rodzaje klejów (gumowy, „sekundowy”, epoksydowy i in.), lakiery, 2-3 rolki grubej folii polietylenowej, kilka zwojów grubego drutu, przewody, zestaw gwoździ, wkrętów i śrub z nakrętkami, deski, ramiaki, arkusze blachy, siatka metalowa, kątowniki metalowe (od 40 do 200 cm).

Smary: solidol, olej maszynowy, olej do zamków (niezamarzający).

Części zamienne do urządzeń sanitarno- technicznych: zawory, przekładki, uszczelki, rurki, węże gumowe itp. Ssawka do czyszczenia zlewu, urządzenie do przepychania zatkanych rur.

Należy zawczasu zadbać o to, aby wodę (gorącą i zimną) łatwo było można zamknąć bez potrzeby zamykania całego pionu w piwnicy. Jeżeli nastąpi awaria rury czy armatury, to każda minuta, stracona na poszukiwanie hydraulika spowoduje przeciekanie dziesiątków litrów wody do sąsiadów.

Zapas produktów

Żeby pomyślnie przeżyć kryzys, powinniśmy nieco zmienić nasze pojęcie o wartości tych czy innych produktów. Rzecz w tym, że w warunkach kryzysu przechowywanie niektórych z nich może być problematyczne. Na przykład, na długo może zniknąć prąd, przez co wszystkie lodówki i kuchenki elektryczne staną się bezużyteczne. Mogą odłączyć gaz i wodę.

  1. Na pierwszym miejscu powinien być problem wody do picia. Jak wiadomo, bez jedzenia człowiek może przeżyć ponad tydzień, a bez wody 1-3 dni. Dlatego w domu powinien być zawsze zapas wody do picia w ilości jako minimum 5-10 litrów na osobę. Zaleca się napełnić kilka 5 litrowych plastikowych pojemników, postawić ich w ustronnym miejscu i wymieniać wodę co najmniej jeden raz na dwa miesiące. Oprócz tego zaleca się mieć regularnie odnawiany zapas wody w otwartym pojemniku: wiadrze emaliowanym, plastikowym pojemniku, dużym garnku. Pojemnik należy przykryć naturalną tkaniną. Wodę wymieniać należy co najmniej 1 raz na tydzień.

W razie wyłączenia wody należy śledzić za tym, aby zapasy jej były uzupełniane: trzeba chodzić po wodę do najbliższego źródła ( w skrajnym przypadku do rzeki lub innego zbiornika wodnego z przepływem. Zrozumiałe jest, że te zbiorniki powinniśmy rozpoznać zawczasu. I trzeba pamiętać: jeżeli w całym mieście nie ma wody, to jej wartość wzrasta z każdą godziną. Dokonując pochodów za wodą dobrze jest zabrać ze sobą broń, na która mamy pozwolenie (tak, na wszelki wypadek). Nie należy pić gorącej wody z instalacji ogrzewczej i sieci wody gorącej – woda ta poddawana jest specjalnej obróbce chemicznej w kotłowniach, aby nie rozrywała rur. Pić gorącą wodę można tylko w skrajnym przypadku do czasu, kiedy nie zdobędziemy normalnej wody do picia. Trzeba zakupić wszelkie dostępne środki do oczyszczania wody. Trzeba też się nauczyć oczyszczać wodę w warunkach polowych za pomocą najprostszych sposobów, opisanych w literaturze.

  1. Na drugim miejscu powinny się znaleźć te produkty, które mogą być przechowywane nieskończenie długo i przy tym przyrządzenie ich jest nieskomplikowane (tzn. nie wymagają gotowania). Są to: mleko w proszku, suszone owoce, orzechy, suszone grzyby, czosnek, wszystkie rodzaje konserw (szczególnie wartościowa jest mielonka, następnie konserwy rybne i w końcu domowe – dżemy, kompoty, ogórki itp.), przecier pomidorowy, płatki owsiane (lub musli), płatki kukurydziane, suchary, olej roślinny, cukier, miód. Należy pamiętać, że miód naturalny nie ma terminu przydatności do spożycia, i może być przechowywany przez tysiąclecia. Miód jest wspaniałym konserwantem i spełnia rolę antyseptyka (przy braku preparatów antyseptycznych). O leczniczych właściwościach miodu napisano mnóstwo książek. Miód – to produkt strategiczny i jego zapas można wykorzystać przy wymianie towarowej.
  2. Na trzecim miejscu powinny się znaleźć produkty o długim czasie przechowywania, różne kasze, bogate w białko: groch, fasola, bób, soja, różne kostki (brykiety), makarony. \
  3. Na czwartym miejscu – produkty dodatkowe, niezbędne do przygotowania posiłków lub które są podstawą dań pomocniczych. W sól spożywczą (nie jodowaną) należy się zaopatrzyć w wielkiej ilości – to jest nie tylko przyprawa, ale i niezastąpiony konserwant do solenia produktów. Sól również jest produktem strategicznym i uniwersalną walutą przy wymianie towarowej. Trzeba zrobić zapas wszystkich przypraw, octu (lepszy jest jabłkowy lub winogronowy), kwasku cytrynowego, kawy, herbaty, ziół, z których można przygotować herbaty (rumianek, mięta, melisa, lebiodka, czarna porzeczka (liście), dziurawiec, kwiat lipy, kora brzozowa i in.).
  4. Na piątym miejscu – naturalne owoce i warzywa, wymagające przechowywania w lodówce, chłodnej spiżarni lub piwnicy, ale niezwykle pożyteczne: jabłka, gruszki, cytryny, śliwki, brzoskwinie, wiśnie, marchew, ziemniaki, buraki, rzepa, ogórki, pomidory, cebula, papryka bułgarska, kabaczki, zielenina.
  5. Na szóstym miejscu – produkty, wymagające przechowywania w lodówce, lub zamrażarce: mięso (wszystkie rodzaje), słonina, ryby, kawior, jajka, mleko, twaróg, masło. Kasze, cukier i sól zaleca się przechowywać w 5-litrowych butelkach plastikowych lub w plastikowych beczkach o pojemności 40-50 l. Opakowanie powinno być suche i czyste. Po włożeniu produktu do pojemnika należy tam włożyć płócienny woreczek (może być czysta skarpetka), wypełniony ryżem –- w celu usunięcia resztek wilgoci. Pojemnik należy szczelnie zamknąć. Kasze należy uprzednio odkazić: ogrzać w piekarniku w temperaturze 100 st. Jeśli tego się nie zrobi, to z czasem w kaszy pojawią się żuczki lub grzybek. Pojemniki można jeszcze dodatkowo odkazić spirytusem. Przechowywanie mąki jest bardziej skomplikowane, dlatego nie zalecamy kupowania mąki w dużych ilościach. Kupując mleko w proszku pierwszeństwo należy dać mleku odtłuszczonemu lub o małej zawartości tłuszczu. Przechowywać mleko w proszku należy w absolutnie suchym miejscu, w temperaturze nie wyższej niż 20 st. Jako opakowanie można wykorzystać papierowe torby (wielowarstwowe) lub pojemniki metalowe. Do usunięcia wilgoci również można zastosować woreczek z ryżem. Okres przechowywania dobrego mleka w proszku – 1 rok.

Susz owocowy można i trzeba przygotowywać samemu. (Pominę opis przygotowania do suszenia i suszenie w piekarniku, na sznurku owoców, ziemniaków, grzybów itp., jako znany przez większość ludzi – od A.L.).

Zapas produktów zaleca się robić zawczasu. Nie należy starać się zrobić tego w jeden dzień – w ten sposób niepotrzebnie przyciąga się uwagę sąsiadów. Lepiej jest robić zapas stopniowo, dzień po dniu kupując wszystko, co jest niezbędne. To powinno stać się jednym ze sposobów zainwestowania waszych pieniędzy. Ponieważ jedzenie – jest podstawowym warunkiem przeżycia i wartością, która nie ulega inflacji.

UWAGA

Należy zrobić zapas (i okresowo wymieniać z powodu utraty terminu przydatności) nasiona warzyw do ogrodu: marchwi, rzodkiewki, cebuli, buraków, rzepy, kapusty, kabaczków, bakłażanów, dyni, ogórków, pomidorów, sałaty itp. Im większe są nasiona – tym dłużej się one przechowują (nie wszystkie nasiona przechowują się jednakowo – należy śledzić za terminem przydatności!). Należy również samemu nauczyć się hodować i przygotowywać nasiona. Należy robić zapas tylko starych, tradycyjnych gatunków, nie modyfikowanych (GMO).

Alkohol

Jednym z najbardziej korzystnych sposobów zainwestowania środków jest stworzenia zapasu alkoholu. Napoje spirytusowe – to antyseptyk przy obróbce i leczeniu ran, to starodawny rodzaj narkozy podczas operacji i w skrajnym przypadku –uniwersalna waluta. Zawsze można go wymienić na produkty spożywcze, narzędzia lub broń. Do tego, alkohol – to produkt, który nie ma terminu przydatności. Przeciwnie, markowy alkohol z czasem staje się bardziej wartościowy. Alkohol niewygodnie jest przewozić (jeżeli są to butelki), ale za to nie boi się on oni mrozów, ani myszy, ani szczurów, ani innych szkodników, oprócz człowieka. Do tego wszystkiego – napoje spirytusowe (spirytus, wódka i w mniejszym stopniu koniak) mogą zawsze zastąpić antyseptyki, które się skończyły.

UWAGA

Zapasy napojów alkoholowych mogą robić tylko tacy ludzie, którzy absolutnie nie są uzależnieni od alkoholu. Jeżeli ktoś nie pije wcale, lub nigdy nie pije więcej niż jednego dnia, jeżeli może powstrzymać się od alkoholu przez kilka miesięcy (nawet od piwa) lub który pozostaje trzeźwy wśród pijanego towarzystwa, to taki człowiek może pomyśleć o stworzeniu zapasu alkoholu. Ale jeżeli człowiek ma choćby najmniejszą skłonność do długotrwałego picia alkoholu (ciąg alkoholowy) lub ma pociąg do napojów alkoholowych jako regularnego środka przeciwdepresyjnego, to taki człowiek powinien zapomnieć o alkoholu na cały okres kryzysu.

Rzecz w tym, że w okresie krachu ekonomicznego stresy są nieuniknione, wskutek czego potencjalny alkoholik nieuchronnie zacznie szukać miejsca spożycia alkoholu. Alkoholik lub pijak stworzy zagrożenie dla całej swojej rodziny, bliskich i przyjaciół. Tacy ludzie w ogóle nie powinni dotykać alkoholu. I tym bardziej nie przechowywać go. Ludziom, którzy są niepodatni na alkohol, zaleca się zrobić zapas: kilku kanistrów spirytusu, kilku skrzynek wódki, kilku skrzynek koniaku i wina. Piwa nie zaleca się z powodu krótkiego okresu przechowywania i podwyższonej ilości konserwantów (do tego piwo boi się mrozów). Do wódki (z reguły drogiej), koniaku i wina również czasem dodaje się konserwanty, dlatego zaleca się zwracać uwagę na skład napojów (podany na etykiecie). Do kanistra ze spirytusem można dodać orzeszków cedrowych, jagód, korzeni lub ziół – do uzyskania nalewki. Zapas alkoholu (zresztą jak i każdy inny zapas) należy strzec przed postronnymi oczami i zachowywać go w tajemnicy. Dlatego nie należy chwalić się zapasem przed wszystkimi i nie handlować alkoholem. Należy chronić i nie tracić tego zapasu: przy braku antyseptycznych preparatów i lekarstw, alkohol będzie szczególnie potrzebny do obróbki ran i podczas operacji medycznych. Nie należy zapominać o tym, że spirytus jest (jak wspomniano wyżej) starodawnym rodzajem narkozy. W czasach II Wojny Światowej w oddziałach partyzanckich ciężko rannym żołnierzom podczas operacji dawano wypić szklankę spirytusu (nie więcej niż jedna szklanka!) i kiedy tracili przytomność, można było ich swobodnie operować. I jeszcze raz powtórzmy: w razie konieczności spirytus zawsze można wymienić na cokolwiek.

„Pierwszy i Ostatni” (ros. – „Первый и Последний” Nr 8 (84) wrzesień 2009 r., str. 12-18 (ze zmianami i uzupełnieniami)

(Wyd-wo „Biblioteka Serbskiego Krzyża”)

Awaryjny komplet do przeżycia

Co w pierwszej kolejności należy włożyć do plecaka

Przeżycie – to sztuka pozostania przy życiu. Przy tym największe znaczenie ma duch moralny, wytrzymałość fizyczna i wiedza specjalistyczna. Powinniśmy wiedzieć, jak wziąć od przyrody wszystko co możliwe i w pełni wykorzystać jej dary; jak zachować dobry stan fizyczny i równowagę psychiczną oraz jak pomóc sobie i innym w przypadku choroby lub zranienia. Dowolne wyposażenie, jakie mamy do dyspozycji, należy rozpatrywać jako dodatkową szansę na uratowanie się. Brak wyposażenia wcale nie oznacza, że nic nie mamy: z nami zawsze pozostają umiejętności i doświadczenie. Ale należy je utrzymywać na należytym poziomie i nieustannie poszerzać swoją wiedzę. Przed tym, nim wyruszymy w drogę, należy się przekonać, że jesteśmy gotowi do podróży fizycznie i moralnie, jak również dobrać takie wyposażenie i odzież, które będą odpowiadać planowanym celom i zadaniom.

Przed każdą podróżą lub ekspedycją należy zadać sobie następujące pytania:

  1. Na jaki okres przewidziana jest podróż? Ile jedzenia i wody trzeba zabrać ze sobą?
  2. Czy odzież i obuwie pasują do klimatu na trasie? Czy trzeba brać odzież zapasową i buty?
  3. Jakie wyposażenie specjalistyczne będzie potrzebne w pochodzie? Co powinno wchodzić w skład apteczki podróżnej?

Trzeba pamiętać, że jednym z podstawowych czynników przeżycia będzie potrzeba uzupełniania zapasów wody z miejscowych źródeł. Bez wody my po prostu nie możemy żyć. Im więcej energii zużywamy, tym więcej wody potrzebuje nasze ciało. Jeżeli będziemy mieli możliwość oczyszczenia wody w warunkach, kiedy musimy przeżyć, to pomoże nam to uniknąć odwodnienia i nasz mózg będzie funkcjonował prawidłowo. Oprócz tego, jeśli zostaniemy zranieni, to ranę można polać wodą w celu oczyszczenia. Trzeba być gotowym do tego, że coś niecoś nie pójdzie zgodnie z naszymi planami.

Co zrobimy, jeśli warunki pogodowe okażą się bardzie surowe, niż przewidywaliśmy? Jeżeli idzie grupa, to jak się zebrać, jeżeli z jakichś przyczyn się ona rozproszy? Co się stanie, gdy ktoś zachoruje?

Wyposażenie

Odzież powinna dobrze przylegać do ciała i nie hamować ruchów. Powinna zapewnić ochronę przed zimnem i deszczem, ale nie ograniczać dostępu do ciała powietrza. Należy wziąć ze sobą nieprzemakalną pelerynę, zmianę bielizny i dodatkowe ciepłe rzeczy. Do klimatu zimnego najlepiej pasują dwuwarstwowe swetry, robione na drutach. Nowe obuwie należy roznaszać stopniowo; na dwa tygodnie przed podróżą trzeba zacząć hartować skórę za pomocą spirytusu.

Śpiwór

Puchowe śpiwory są lekkie i zapewniają lepszą termoizolację, niż włókna sztuczne. Jednak po namoknięciu puch traci swoje własności termoizolacyjne, do tego trudno go też wysuszyć.

Plecak

Plecak powinien być mocny, nieprzemakalny, z łatwo regulowanymi sznurami na ramie i wygodnym pasem, który rozdziela ciężar plecaka na biodra. Plecaki z zewnętrznymi ramami są lepsze, chociaż są cięższe i zahaczają się za gałęzie, za to pozwalają na noszenie wielkowymiarowych, ciężkich ładunków, a nawet rannego człowieka. Dla zmniejszenia pocenia się rama powinna zapewnić warstwę powietrzną między plecakiem a plecami. Plecaki z bocznymi kieszeniami z zamkami błyskawicznymi są lepsze od zwykłych.

Układanie ładunku

Układając ładunek, trzeba starać się zapamiętać, gdzie co się znajduje. Rzeczy, potrzebne w pierwszej kolejności, powinny być na wierzchu. W mokrą pogodę rzeczy należy układać w worki polietylenowe. Namiot i ciężkie rzeczy mocuje się na górze. Plecak nie powinien być zbyt wysoki, ponieważ przy silnym wietrze będzie trudno zachować równowagę. Psujące się produkty przechowywać należy w pojemnikach.

Zestaw do przeżycia

Zwykle, gdy ludzie słyszą lub czytają o zestawach do przeżycia, to się uśmiechają i mówią, że ludzie mają paranoję. Po co taki zestaw, jeżeli nic się nie może stać? Oczywiście, najlepszy wariant dla wszystkich jest wtedy, gdy nie występują klęski żywiołowe czy katastrofy. Jednak życie realne może wszystko szybko zmienić. Takie klęski żywiołowe jak: powodzie, pożary, huragany, lawiny, obsunięcia ziemi, trzęsienia ziemi, lub katastrofy technogenne: wyciek trujących substancji chemicznych w produkcji, awarie w elektrowniach, również atomowych, katastrofy samochodowe i samolotowe i wiele innych rodzajów katastrof, wydarzają się w całym świecie. Wystarczy przejrzeć nowości. Zwykły mróz – 20 st. Wyobraźcie sobie sytuację: wybiegliście z domu zimą w taki mróz w lekkiej kurtce, dobiegliście do samochodu, uruchomiliście go i pojechaliście do pracy. Nagle samochód stanął, silnik nie pracuje; dobrze, gdy jechaliście przez miasto, a jak być, gdy to nastąpi poza miastem? W wielu przypadkach może pomóc indywidualny zestaw do przeżycia, przechowywany w domu lub samochodzie.

Zestaw do przeżycia – to komplet niezbędnych rzeczy do marszu w terenie lub gotowy zestaw na wypadek powstania nieprzewidzialnych krytycznych sytuacji, kiedy nie ma czasu na pakowanie rzeczy, a potrzebna jest szybka ewakuacja ze strefy wydarzenia. Zestaw taki najlepiej jest przechowywać tam, gdzie go można szybko znaleźć – przy wyjściu z domu lub mieszkania, na przykład w szafie na korytarzu. Przedmioty, wchodzące do tego zestawu, mają wielkie znaczenie w walce o przeżycie. Należy ich przechowywać w niewielkim pojemniku, na przykład blaszanym pudełku od herbaty. W celu hermetyczności zakleić pudełko paskiem taśmy klejącej, którą można łatwo usunąć i zastąpić nową. Przestrzeń pustą wypełnić watą (do rozpalania ogniska), aby zawartość pudełka nie dzwoniła. Regularnie należy sprawdzać zawartość pudełka, wymieniając rzeczy uszkodzone. Nigdy nie pozostawiać pudełka otwartego lub leżącego na ziemi. Trzeba wyrobić przyzwyczajenie, aby z pudełkiem nigdy się nie rozstawać.

 

ZALECANE KOMPLETOWANIE:

  1. Zapałki zabezpieczyć, zanurzając ich główki do roztopionej parafiny. Dla oszczędności miejsca można je połamać na połowę. Dodać tarkę do zapalania i zaspawać do woreczka polietylenowego.
  2. Świeca. Nadać kształt prostokąta. W sytuacji nadzwyczajnej tłuszczowe świece można użyć do potrawy, lub podsmażania jedzenia, ale w klimacie gorącym trudno je przechowywać. Inne świece są niejadalne.
  3. Krzemień. Obrobiony kamień z krzesiwem z brzeszczotu noża.
  4. Szkło powiększające (lupa) do rozpalania ogniska od promieni słonecznych.
  5. Lustro: Wykorzystuje się do podawania sygnałów, sprawdzania twarzy (ust, oczu) na obecność ran, kleszczy; można też go wykorzystać do rozpalania ognia.
  6. Igły i nici. Kilka igieł, w tym co najmniej jedna z bardzo dużym uszkiem do nawlekania ścięgna lub surowej nici. Niezbędną ilość mocnych nici owinąć dookoła igieł. Agrafki, guziki, zapasowe okucia do wyposażenia. Igłę lub agrafkę, umytą w spirytusie można użyć do wyciągania drzazg i kolców ze skóry.
  7. Klej sekundowy.
  8. Haczyki do ryb i żyłka. Zestaw haczyków (3-5 szt.), ciężarki ołowiowe, i jak najwięcej żyłki.
  9. Kompas. Najlepszy z cieczą i świecącym końcem strzałki. Trzeba się przekonać, że jest on sprawny i umiemy nim się posługiwać. Strzałka może zardzewieć; trzeba się przekonać, że dobrze jest osadzona na osi i łatwo się obraca. Można się ograniczyć tylko do samej namagnesowanej strzałki.
  10. Źródło światła luminescencyjnego. Świecący kryształ do odczytywania mapy w nocy i jako wabik przy łowieniu ryb.
  11. Wnyk (drut do łapania zwierząt). Najlepiej miedziany, długość 60-90 cm.
  12. Giętki brzeszczot nożowy (piła – struna). Zdjąć uchwyty i posmarować smarem przed włożeniem do pudełka.
  13. Apteczka pierwszej pomocy. Prawdopodobnie nikt nie zechce zrezygnować z apteczki pierwszej pomocy w warunkach, kiedy powinniśmy przeżyć. Apteczka ta pomaga przy opatrywaniu ran i nie pozwala na rozwój infekcji. Leki należy zapakować w nieprzepuszczające powietrze pojemniki z watą. Należy je podpisać, podać dawkowanie i termin przydatności.

Podane niżej kompletowanie apteczki jest przykładowe:

Uśmierzające ból. Usuwają niewielkie (średnie bóle).

Żołądkowe. Na silne (chroniczne) rozwolnienie. Węgiel aktywowany (przy zatruciach).

Antybiotyki. Przeciwko infekcjom ogólnym. Ilość tabletek powinna być wystarczająca na cały czas leczenia.

Preparaty antyhistaminowe. Przeciwko alergii, ukąszeniom owadów.

Tabletki do sterylizacji wody. Wykorzystać przy niemożności zagotowania podejrzanej wody.

Tabletki przeciwko malarii. Konieczne w tych regionach, gdzie panuje malaria.

Nadmanganian potasu. Dla sterylizacji wody wsypać kilka kryształków i wymieszać do uzyskania jasno-różowego koloru. Dla nadania wodzie własności antyseptycznych należy doprowadzić jej barwę do ciemno-różowej. Do leczenia grzybicy barwa wody powinna być ciemno-czerwona.

Wymienne ostrza do skalpela. Co najmniej dwa ostrza różnych rozmiarów.

Ściskacze chirurgiczne klejące. Do ściągania brzegów ran.

Bakterobójcze leukoplasty. Wodoodporne, różnych rozmiarów. Pakiet opatrunkowy. Opaska.

Buteleczki ze spirytusem, jodyną i zielenią brylantową.

  1. Torba do przedmiotów pierwszej potrzeby. Jako dodatek do pudełka z zestawem do przeżycia należy spakować torbę i mieć ją pod ręką na wypadek nagłej potrzeby. Powinna być z wodoszczelnego materiału; dostatecznie wielka, aby mógł w niej się zmieścić kociołek; z zamkiem, który sam się nie rozsuwa; z mocna pętlą, za którą można powiesić ją na pas.
  2. Kociołek – pojemnik aluminiowy do przygotowania posiłku plus łyżka. Do kociołka włożyć cały zestaw wyposażenia awaryjnego.
  3. Paliwo. Tabletki twardego paliwa w ich opakowaniu – maszynce spirytusowej. Paliwo to jest doskonałą rozpałką dla ogniska.
  4. Aluminiowa (wojskowa) manierka do wody.
  5. Mini-latarka. Bateryjki o wielkiej pojemności przechowywać wewnątrz korpusu latarki zmieniając przy tym ich biegunowość, aby się nie rozładowały podczas przypadkowego włączenia latarki. Lepiej jest nabyć więcej latarek o różnej mocy (nie zapomnieć o bateryjkach i akumulatorkach do nich). (Jeszcze raz przypominamy o tym, że elektronika i elektrotechnika w niedługim czasie staną się niebezpieczne dla ludzi).
  6. Zestaw do herbaty. Herbata, cukier.
  7. Produkty spożywcze. Tubka masła, odwodnione mięso, czekolada, słone tabletki, zawierające witaminy, sól i in.
  8. Śpiwór do przeżycia. Ciepły śpiwór o wymiarach 60×200 cm z wodoszczelnej tkaniny syntetycznej, utrzymujący ciepło i chroniący od wilgoci.
  9. Koc ratunkowy. Może być wykorzystany jako awaryjne nakrycie, śpiwór lub może służyć jako dodatkowa warstwa w śpiworze, który mamy, jeżeli nadchodząca noc będzie zimna.
  10. Linka lub sznur spadochronowy. Można wykorzystać do zrobienia wnyka. Pomoże sporządzić inne pułapki; związać razem dwie gałęzie do zrobienia ukrycia. Za pomocą linki można okazać pierwszą pomoc (szyny, opaski, temblaki).
  11. Wielofunkcyjny składany zestaw narzędziowy pierwszej potrzeby
  12. Noże. Noże – to bezcenny przedmiot w każdej sytuacji ekstremalnej. Należy poświęcić wielka uwagę przy wyborze noża.

Wybór noża. Scyzoryk z mnóstwem ostrzy jest pożyteczny, ale jeśli decydujemy się wziąć tylko jeden nóż, to lepiej pierwszeństwo dać czemuś bardziej solidnemu. Najlepszy będzie taki nóż, którym można wykonać różne operacje: ścinać cienkie drzewa, oprawiać zabite zwierzęta i przygotowywać jedzenie (nóż myśliwski lub bojowy). Ogólne wymagania dla noża bojowego: długość 150-170 mm; grubość ostrza przy rękojeści 4-6 mm; twardość 58; przelotowe osadzenie rękojeści; materiał rękojeści – skóra, wiąz; anatomiczny kształt rękojeści (wycięcia na palce); obecność gardy; pochwa; pewne ułożenie noża w pochwie przy jego dowolnym włożeniu, nawet rękojeścią w dół). Niektóre noże mają puste rękojeści, w których są przechowywane różne drobiazgi. Jednak przewaga takich noży sprowadza się do zera w przypadku, gdy rękojeść się złamie.

Noże składane powinny się dobrze zamykać. Najwygodniejsza jest rękojeść drewniana. Idealna rękojeść – wykonana z litego kawałka drewna, część tylna noża przechodzi na wylot i mocuje się na końcu. Pochwa powinna mieć pewne zapięcie i pętlę do noszenia na pasku. Nóż powinien być zawsze naostrzony i gotowy do użycia. Nie należy go rzucać lub wykorzystywać niezgodnie z przeznaczeniem. Nóż powinien być czysty, ostrze smarować cienką warstwą smaru. Powinien być przechowywany w pochwie.

Ostrzenie noża.

Za osełki do ostrzenia narzędzi mogą służyć piaskowiec, kwarc lub granit. Należy potrzeć dwa kawałki jeden o drugi, aby ich powierzchnia była równa. Idealnym będzie kamień dwustronny, jedna powierzchnia którego jest szorstka, a druga gładka. Pierwszą wykorzystuje się do usuwania zadziorów, a drugą do ostrzenia krawędzi tnącej. Cel ostrzenia polega na tym, aby krawędź tnąca długo zachowywała swoją ostrość i w trakcie pracy nie powstawały na niej wyszczerbienia.

Wszystko sprawdzać

W przyzwyczajenie powinno wejść regularne sprawdzanie swego wyposażenia, szczególnie po przejściu przez teren pofałdowany. Sprawdzanie zawartości kieszeń i całego wyposażenia powinno się stać naszą drugą naturą.

Przed katastrofą

Rezygnacja z walki jest głupia. Uratować mogą tylko działania zdecydowane i prawidłowe. Jeżeli człowiek jest pełen zdecydowania ocaleć, to on przeżyje, wydawało by się, w najbardziej niemożliwych sytuacjach.

Stresy, powstające w sytuacjach ekstremalnych

Sytuacje ekstremalne wywierają na człowieka bardzo silną presję fizyczną i moralną. Możliwe, że trzeba wam będzie pokonywać niektóre lub wszystkie stresy z niżej wymienionych: strach i zdenerwowanie; ból, choroba, rana; zimno/upał; pragnienie, głód, zmęczenie; niewyspanie; nuda; samotność i izolacja. Czy podołacie? Powinniście podołać. Pewność siebie – to wynik dobrego przygotowania połączony z wiedzą. Powinno się ją nabyć na długo przed tym, nim trafimy na sytuację ekstremalną. Pewność siebie pomoże pokonać stresy moralne. Dobra forma fizyczna pomoże pokonać zmęczenie i niewyspanie. Im lepsze jest wasze przygotowanie psychiczne i fizyczne – tym większe są szanse na uratowanie.

Według książki (ze zmianami i skrótami): Don Miller. „Przeżycie według metod SAS: Praktyczny poradnik”

(Redakcja wspólna A.E.Taras – Mińsk: Charwiest,

Moskwa, „Wyd-wo AST”. 2000 r., str. 5-20.

PRZYSZEDŁEM POMÓC RATOWAĆ LUDZI…

Wybrane proroctwa i rady świątobliwego chłopca – proroka Wiaczesława

Świątobliwy chłopczyk Wiaczesław Kraszeninnikow urodził się 22 marca 1982 roku. […] Zakonnicy na Kaukazie mieli widzenie, jak chłopczyk (ros. – otrok – od tłum.) Wiaczesław trzyma koronę Przyszłemu Carowi. Ostatni Car przyjdzie wezwać swój naród na Krzyż, na ostatnią bitwę ze złem, z Antychrystem, a przygotowuje mu drogę święty chłopiec – prorok Wiaczesław, podobnie jak Panu Jezusowi Chrystusowi drogę przygotował Prorok Jan Chrzciciel. Chłopczyk Wiaczesław zostawił nam zadziwiające proroctwa o losach Rosji i Cerkwi, o ostatnich czasach i nowych prześladowaniach Prawosławia, o Przyszłym Prawosławnym Carze, o globalnym niewolnictwie elektronicznym i pieczęci Antychrysta. Świątobliwy chłopczyk już 20 lat temu uprzedzał o tym, aby ludzie w żadnym wypadku nie brali numerów (współczesne PESEL i ubezpieczeń na życie – od A.L.), nie przyjmowali chipów i paszportu światowego z pieczęcią Antychrysta. Na spoczynek ten Rosyjski Anioł odszedł dnia 17 marca 1993 roku z powodu nieznanego rodzaju raka, zostawiając nam swoje liczne proroctwa i pouczenia: „Cały świat zgubi korzyść. Ludzie zbyt szybko zdradzają Boga. W Niebie wszystko jest zdecydowane: szybko na Ziemi będzie Bóg”.

„Kiedy zapytałam Sławika (mówi jego mama – od A.L.): ”Po coś tu przyszedłeś?” – on mi odpowiedział: „Mamusiu, przyszedłem, aby pomóc ratować ludzi”. I jeszcze Sławoczka powiedział, że głównym celem jego życia – jest walka ze złymi duchami. Przyszedł on uprzedzić ludzi, że cały świat zgubi wygoda i że nie wolno niczego przyjmować od szatana. Główny sens całego życia Sławoczki – to uprzedzić ludzi, aby nie brali światowego paszportu szatana, żeby nie przyjmowali jego chipów. Powiedział on, że pierwszym „nieludzkim” dokumentem w naszym kraju był voucher. I wszystkie następne dokumenty, które będą narzucać ludziom masoni, nawet najmniejsze zaświadczenie – to wszystko już będzie od szatana. Sławoczka powiedział, że wszystkim, którzy przyjmą znak szatana na czoło lub prawą rękę, Pan Bóg nie przebaczy! Powiedział tak: Bóg nie przebaczy nikomu z tych, kto przyjął pieczęć Antychrysta”. Sławoczka przyszedł uprzedzić ludzi o tych strasznych czasach, żeby ludzie nie wpadli w sieci diabła i nie zginęli. On przyszedł ludziom pomóc przeżyć te czasy. Powiedział: „Sprawiedliwi niech czynią prawdę, niesprawiedliwi niech czynią nieprawdę. Niczego ani zatrzymać, ani zmienić nie można. W Niebie wszystko jest postanowione – szybko na Ziemi będzie Bóg”. Przyszedł on, aby wykonać swój czyn: uprzedzić ludzi i pomóc im się uratować.

Matka Sławika, Walentyna Kraszeninnikowa, ur. 3.I.1954 r.

Matka Sławika, Walentyna Kraszeninnikowa, ur. 3.I.1954 r.

Sława powiedział, że właśnie nasz czas – to czas ostatni. Właśnie nasz czas jest końcem wieku. I właśnie teraz trzeba dokonać czynu – i bardzo dużo się modlić, aby uratować swój ród. Sławoczka powiedział, że bez Spowiedzi i Komunii św. ludzie zaczną „masowo głupieć” i dlatego spowiadać się i przystępować do Komunii św. trzeba jak najczęściej. I o tym przyszedł powiedzieć Sławoczka. Nawet jego uzdrawianie stoi tutaj jakby na drugim miejscu. Wszystkie proroctwa Sławoczki były potwierdzane jego uzdrawianiem. Kiedy szła taka pomoc, kiedy mógł on opowiedzieć ludziom o całym ich rodzie i ludzie potwierdzali, że tak właśnie było – to o jakiej fantazji może być mowa? Swoimi czynami Sławoczka potwierdzał po prostu swoje słowa. Ludzie bez zastrzeżeń mu wierzyli, widząc te cuda, których on dokonywał. Lecząc ludzi z nieuleczalnych chorób i prorokując o ciężkich doświadczeniach, które grożą ludzkości, Sławoczka jakby potwierdzał wszystko to, o czym już 2000 lat temu uprzedzał Święty Apostoł i Ewangelista Jan Teolog ze stron Księgi Objawienia. Oto w tym jest zawarty sens życia Sławoczki.

Sława powiedział, że „on jest ostatni i że on powiedział ludziom wszystko i więcej nikt im mówić nie będzie, ponieważ więcej takich jak on, Bóg nie da”. (na str. 398-399 książki).

Sławoczka powiedział, że przed końcem świata ludziom przyjdzie przeżyć bardzo ciężki czas i na ziemi będą występowały takie wydarzenia, które nigdy i przez żadnych proroków nie były opisane. Wiele z tego, co będzie się wydarzać, dla ludzi będzie zupełnie niespodziewane. Na ziemi będą występować takie rzeczy, o których świat nie wie nic – nikt ze starożytnych Świętych o tym nie prorokował, w żadnych księgach nie zostało to opisane, nikt o tym nie mówił. Objawień o tych wydarzeniach nie ma – wszystko to zostało całkowicie ukryte przed ludźmi. Nawet Święci, według słów chłopczyka tego nie wiedzą (str. 194 książki). „Ludzie często zadają mi pytania o „czasach i datach” – mówi mama Sławika – „Walentyno Afanasjewna, a kiedy będzie stworzony ten cały satanistyczny system z podsłuchami i chipami? Na co ja odpowiadam, że system ten tworzy się od dawna i jest już prawie utworzony. Stoimy na progu tych wszystkich wydarzeń”. Pamiętam, jak Sławik powiedział: „Mamusiu, ty dożyjesz do Antychrysta. Wpierw będzie przygotowanie. A potem, gdy już wszystko będzie przygotowane, on nagle przyjdzie”. I dalej Sławik zaczął mi dokładnie opowiadać o tworzeniu systemu policyjnego z jego podsłuchami, mikro schematami i paszportami światowymi z pieczęcią, tj. o wszystkim tym, o czym już opowiadałam wyżej. Jak zrozumiałam Sławoczkę, Antychryst przyjdzie na gotowe, kiedy będą już stworzone wszystkie warunki do jego przyjścia. Jeszcze przed przyjściem Antychrysta w całym świecie (i w Rosji również) stworzą antychrześcijański według swojej istoty system policyjny z jego podsłuchami i uzbrojonymi brygadami, o którym Sławik powiedział, że będzie on „gorszy, niż przy Stalinie”. Jeszcze przed pojawieniem się Antychrysta państwo policyjne zacznie kłaść na ludzi mikro schematy i ludzie staną się sterowanymi „kukiełkami”. Jeszcze przed pojawieniem się Antychrysta władza policyjna zacznie wydawać paszporty światowe i za pomocą izotopów nakładać na ludzi pieczęć. Według słów chłopczyka: zarówno podsłuchy i mikro schematy i paszporty światowe z pieczęcią – cały ten system zostanie stworzony i zacznie funkcjonować jeszcze przed przyjściem Antychrysta. To będzie przygotowaniem do jego przyjścia. I kiedy już wszystko będzie przygotowane, to na fali tego wszystkiego, on nagle przyjdzie”. (str. 343 – 344 z książki).

Władza, według słów chłopczyka, będzie antychrześcijańską i chrześcijanie w tym okresie będą bardzo prześladowani. Powiedział on, że „w pierwszej kolejności antychrześcijańska władza zwróci uwagę na wierne Bogu duchowieństwo – na kapłanów i zakonników”. Będą ich po prostu brać i zabijać. Wielu kapłanów, którzy nie będą się zgadzać z władzą, zostanie powieszonych w świątyniach. Wierne Bogu duchowieństwo, według słów Sławika, ucierpi w pierwszej kolejności. „Przy Stalinie – mówił – z ludźmi jakoś jeszcze rozmawiali i tłumaczyli, a tutaj wszystkich „nie zgadzających się” będą po prostu brać i zabijać. Zwykłych wierzących również będą zabijać, ale „w pierwszej kolejności zwrócą uwagę na wierne Bogu duchowieństwo”.

Sławoczka powiedział, że w tym ciężkim okresie w środowisku cerkiewnym z powodu pieczęci Antychrysta zacznie się podział: jedni kapłani będą mówić „bierzcie pieczęcie”, a inni – „nie bierzcie pieczęci”. Powiedział też, że nastąpi taki czas, kiedy w wielu świątyniach zmienią Credo (Wyznanie Wiary) i będą się starali zmienić służby cerkiewne. „Ludzi szczególnie uderzy zmiana Wyznania Wiary” – powiedział Sławik. Po zmianie Credo wierzący przestaną chodzić do świątyń, w których wszystko zmieniono. Według słów chłopczyka „wierzący będą się bali chodzić do takich świątyń”. I świątynie opustoszeją. „Prawie nikt nie będzie chodził do świątyń, będą one stały puste i nieoficjalnie pozwolą w nich urządzać warsztaty, głównie stolarskie, żeby jakoś przeżyć”. Sławoczka bardzo to przeżywał, smucił się z tego powodu, że ludzie przestaną chodzić do świątyń. Pamiętam, jak przyszli do Sławoczki wierni z cerkiewnej 10-tki i zapytali: „Sławoczka, oto mówią, że nastanie czas, kiedy zmienią lub usuną Wyznanie Wiary i co mamy wówczas robić?”. A Sławik im odpowiedział: „Do świątyni trzeba chodzić do ostatka. Nawet kiedy zmienią lub usuną Wyznanie Wiary – trzeba szukać takiego kapłana, który Boga nie zdradził, który służy po staremu i przyjmować od niego Komunię św. i spowiadać się z grzechów, inaczej ludzie nie wytrzymają i zaczną głupieć”. Powiedział więc on, że nie wszyscy kapłani zdradzą Boga i trzeba chodzić i szukać właśnie takich kapłanów ze względu na Spowiedź i Komunię św. Piszę te wspomnienia dzisiaj jeszcze i po to, ponieważ widzę jak bioenergoterapeuci wchodzą do Cerkwi, jak coraz mniej zwykłych ludzi nawiedza świątynie. Gdy zapytałam go, dlaczego ludzie zaczną głupieć, Sławik odpowiedział, że aby jakoś się zabezpieczyć przed zombizacją – trzeba obowiązkowo chodzić do świątyni, obowiązkowo jak najczęściej przystępować do Spowiedzi i Komunii św. i obowiązkowo jak najwięcej się modlić – i w domu i w świątyni. „Bez Spowiedzi i Komunii św. ludzie zaczną bardzo szybko głupieć. I innego wariantu – powiedział, – nie ma! Na ile go zrozumiałam, bez Cerkwi, bez Spowiedzi, bez Komunii św., u ludzi będzie następowała zmiana osobowości i ludzie dosłownie zaczną głupieć i degradować się. I zjawisko to będzie masowe. Dlatego Sława nawoływał wszystkich chodzić do świątyni jak najczęściej.

Mówił też, że kiedy nastąpią prześladowania Chrześcijan, to na wszystkich wielkich drogach będą patrolować i trzeba będzie unikać wielkich miast i głównych dróg, ponieważ Chrześcijan będą szukać. Chrześcijanie sami będą zmuszeni chować się i coś przedsiębrać, aby przeżyć.

Sławoczka powiedział, że wierzący powinni iść „na ziemię”, ponieważ będzie straszny upał, nie będzie deszczów, woda będzie znikać i nastanie głód. Żyjąc „na ziemi”, jeszcze będzie można jakoś przeżyć. W tym ciężkim głodnym czasie Pan pozwoli tym, którzy nie zdradzili Boga, żeby cokolwiek urosło w ich ogrodzie. „Swoich – Bóg uchroni! – mówił Sławik. Głód będzie wielki, ale „ ci Chrześcijanie, którzy nie przyjęli mikro schematu – oni przeżyją i żaden z nich nie umrze z głodu. Po prostu nie będzie im się chciało jeść. Według słów chłopczyka, „im w ogóle nie będzie się chciało jeść i małego zapasu żywności wystarczy im do przyjścia Jezusa Chrystusa”.

I jeszcze mówił on o tym, że „tym wierzącym ludziom, którzy nie zdążą zawczasu wyjechać „na ziemię”, on sam będzie pomagał”. I kiedy w Moskwie zaczną się zawalać domy, on też będzie pomagał ratować ludzi. Sławoczka mówił, że również Matka Boża będzie objawiać się ludziom i uprzedzać ich, tak samo Aniołowie będą przychodzić i pomagać ludziom wydostać się z miast i on również będzie pomagał ludziom wyjść z miast. Dlatego prawosławny Chrześcijanin, gdzie tylko by on nie był i w jakichkolwiek by warunkach nie znajdował, powinien ufać Bogu. Dlatego, że chłopczyk – prorok powiedział: „Swoich – Bóg uchroni!

Sławik powiedział mi, że prześladowani Chrześcijanie będą żyć w niewielkich osadach. Początkowo będą znosić trudy i wyrzeczenia, a później będą żyć swobodnie, ponieważ „Bóg ich będzie ukrywał i będą oni niewidzialni dla policjantów”. Sławoczka tak i powiedział: „Zombie – policjanci nie zobaczą ich: ani domu, gdzie oni mieszkają, ani ich samych, ponieważ Bóg będzie ich ukrywał. Podejdą, na przykład, policjanci do domu, gdzie mieszkają Chrześcijanie, a zamiast domu zobaczą gołe pole – i … nikt Chrześcijan nie zobaczy”. Tak oto według słów Sławika Bóg będzie ich ukrywał.

Dzisiaj w świątyniach sprzedaje się wiele książek, w których mówi się o tym, że słudzy Antychrysta będą proponować ludziom wybór – chleb lub Krzyż. A Sławoczka powiedział, że dla tych, kto się nie ukrył, wyboru nie będzie – ich będą łapać i stawiać pieczęć siłą. Powiedział, że na wszystkich drogach będą stać policjanci, aby wykryć tych, kto nie ma pieczęci. Dlatego Chrześcijanie w tych czasach będą żyć w tajnych osadach i Bóg będzie ich ukrywał. A wszyscy pozostali przyjmą pieczęć i na początku będzie im bardzo dobrze i wesoło. Pozwolą tam na wszystkie przywary, będzie tam muzyka, hulanki, zabawy – i na samym początku będzie im nie do Chrześcijan. Więcej, Chrześcijanie, mieszkający w tajnych osadach, będą zmuszeni pilnować i strzec swoje dzieci od tych pokus. Ponieważ dzieci i podlotki będą chciały uciec z tych osiedli – tak bardzo będą ich pociągać zabawy i pozwolenie na wszystko. Ale później wszystko się zmieni. Gdy ludzie, którzy przyjęli pieczęć zrozumieją, że zbliża się Pan i że trafili oni w zasadzkę szatana – to staną się bardzo źli. Tak bardzo się rozzłoszczą na ocalałych Chrześcijan, że byliby gotowi ich rozerwać z nienawiści i zazdrości. I sami zaczną ich szukać, ale nikogo nie będą mogli znaleźć, ponieważ Bóg do tego nie dopuści. Sławoczka powiedział, że „ z tych, kto nie zdradził Boga – nikt nie zginie: ani z głodu, ani od chorób, ani od niczego – wszyscy oni przeżyją i doczekają Boga”. (str. 327 – 328 książki). Jak zrozumiałam jego, to, jeżeli Bóg nie pomoże, żaden człowiek nie przeżyje. Nie zachorują tylko ci, którzy nie zdradzili Boga. Sławik powiedział, że na planecie będzie nie do zniesienia upał, wiatru i deszczu nie będzie i rośliny nie będą rosły. Sławik powiedział, że „wszystko zakończy swoje rośnięcie i na planecie rosnąć już nic nie będzie. Wszystko zacznie ginąć i przed przyjściem Pana cała roślinność zginie”.

Kiedy woda będzie znikać, to cała ziemia od upału zacznie wysychać i pękać na wielkie głębokości. Spod ziemi na powierzchnię wylezie wszelkie paskudztwo. Sławik powiedział, że istnieje podziemny świat, o którym ludzie absolutnie nic nie wiedzą. W tym świecie zamieszkuje bardzo dużo nieznanych ludziom pół materialnych istot: i ludziki różni, i żmije, i robaki, czego tylko tam nie ma!. Sławoczka powiedział, że wszystkie te istoty są z wyglądu obrzydliwe, wszystkie bardzo nie lubią ludzi i wszystkie mają zdolność bardzo silnej hipnozy. I kiedy ziemia zacznie się rozsychać, to całe to podziemne paskudztwo polezie do góry, prosto do ludzi, przez piony kanalizacyjne i inne otwory. Ludzie będą zmuszeni zatykać te wszystkie otwory, zapychać toalety, aby to wszystko nie właziło bezpośrednio przez klozety do domu. Ponieważ według słów chłopczyka te stwory będą jak nagie ślimaki – będą mogły wleźć przez najmniejszą szparkę. I całe to paskudztwo polezie masowo do ludzi i będą przenikać nie tylko do prywatnych domów, ale „pójdą też na 4-piętrowce” tj. na górne piętra i we wszystkie szczeliny. Sława tez mówił, że pod ziemią są tajne laboratoria, w których uczeni starają się doświadczalnie wyhodować jakieś żywe istoty. I później, kiedy te laboratoria zostaną porzucone, to wszystkie te sztucznie wyhodowane istoty również zaczną szybko się rozmnażać, również wyłazić na powierzchnię i włazić do ludzi. […] Sława powiedział, że w tym czasie do wszystkich nieszczęść dojdzie jeszcze najście szczurów, które będą całymi stadami wyłazić spod ziemi. Sławik mówił, że szczurów wyłazić będzie tak dużo, że ludzie będą od nich uciekać w przerażeniu i nawet będą włazić na dachy – żeby one ich nie zjadły. A stada szczurów – według słów chłopczyka – będą to pojawiać się, sprowadzając na ludzi przerażenie, to znów nagle zaczną wchodzić pod ziemię – jak gdyby ktoś nimi sterował. Mówił, że wielkim niebezpieczeństwem dla ludzi będzie inwazja szarańczy. Tam gdzie przejdą chmury szarańczy, już nic żywego nie pozostanie. Nawet psy z przerażenia zaczną włazić do swoich budek i będą się bać wszystkiego. Pojawi się bardzo dużo much i one również będą napadać na człowieka. Nawet wrony zaczną na ludzi napadać: zaczną ich dziobać i szarpać. Z wronami to się stanie nagle i zaczną one „drzeć”, jak się wyraził Sławik, ludzi. Życie stanie się nieznośne i wiele ludzi z rozpaczy i beznadziejności będzie odbierać sobie życie, będzie wiele samobójstw. Cuchnące powietrze i wychodząca spod ziemi zaraza z roztrzaskanych, rozwalonych grobowców doprowadzą do tego, że wszyscy ludzie w tym czasie będą chorzy (oprócz tych, którzy zachowali wierność Bogu i których Bóg będzie ukrywał – tak zrozumiałam Sławika). Powiedział on: „Wszyscy ludzie będą chorzy, mamusiu, będą tacy słabi, ledwo będą mogli chodzić, wszyscy będą we wrzodach i krostach i z tego wszystkiego będzie sączyć się ropa. Nie tylko ludzie, ale i wszystkie zwierzęta w tym czasie będą chore i zarażone, i również wszystkie będą pokryte krostami i wrzodami”. Bardzo dużo będzie zwierząt, zarażonych wścieklizną. Wszystkie dzikie zwierzęta będą bardzo chore, słabe i z mętnymi oczami, jakby w stanie zamroczonym i one otwarcie, bez strachu, w wielkich ilościach zaczną wychodzić z lasów i iść do ludzi. Sława powiedział, że „wszystkie dzikie zwierzęta masowo pójdą do ludzi i dlatego powinni oni zaopatrzyć się w broń, „chociażby w strzelbę myśliwską” (jak mówił) żeby chronić swoje osady i jakoś się obronić przed tymi zamroczonymi zwierzętami”. Ponieważ dzikie zwierzęta, chociaż i słabe, ale będą napadać na ludzi. Dlatego Sławik radził ludziom, aby się zaopatrzyli w broń, aby się obronić przed głodnymi i zarażonymi dzikimi zwierzętami, które całymi stadami pociągną do ludzi (s.245-246).

Powrócą wszystkie choroby, które znała ludzkość: i dżuma i cholera i trąd. Ale wrócą one, według słów Sławika, w bardziej surowym wariancie: nie będzie na nie lekarstwa. Zwiększy te choroby głód i zanik wody. Nie będzie wiatru, a słońce z każdym rokiem będzie palić coraz mocniej i mocniej i upał będzie coraz większy. I ludzie zaczną masowo umierać z powodu chorób (str. 200).

Sławik powiedział, że z powodu upadku gospodarki i katastrof w całym kraju zacznie się odłączanie energii elektrycznej i zacznie się to od Dalekiego Wschodu. Wpierw odłączą Daleki Wschód, potem zaczną stopniowo odłączać w całym kraju, a ostatnią odłączą Moskwę. Z powodu braku paliwa stanie prawie cała technika. Będą stać samoloty, ponieważ nie będzie nafty. W kraju nie będzie światła, nie będzie gazu i nie będzie ciepła. Ogrzewania nie będzie ani w szkołach, ani przedszkolach – nigdzie. Dlatego nauka w szkołach zostanie przerwana, i wszystkie dzieci będą wałęsać się po ulicach, ponieważ na ulicy będzie cieplej niż w mieszkaniach zimą. Sławik opowiedział o naszej szkole w miasteczku wojskowym. Powiedział, że na początku nauczyciele, po ubraniu się w płaszcze, będą się jeszcze starali nauczać, a dzieci w zimowych kurtkach będą przychodzić i słuchać. Nie będzie papieru, nie będzie kredy, dlatego zaczną zbierać stare zeszyty i na marginesach będą starać się coś zapisać, ale później i one się skończą. Ludzie będą czekać i mieć nadzieję, że coś się w końcu zmieni ku lepszemu. A kiedy tego się nie doczekają, to wszystkie swoje lodówki, drogie żyrandole, wszystkie swoje telewizory, magnetowidy itp. poniosą na śmietnik. Wszystko to, jako niepotrzebne rupiecie, ludzie zaczną wyrzucać na śmietnik. Dosłownie powiedział: „Wszystko to będą wyrzucać na śmietnik, a w kuchni ludzie będą się starali robić piece, żeby chociaż jakoś ogrzać pokoje”. Ponieważ w mieszkaniach nie będzie ani światła, ani ciepła, ani wody. Ale później ludzi mimo wszystko zaczną odchodzić ze swoich mieszkań i szukać jakiegoś innego miejsca zamieszkania, ponieważ ogrzać zimą mieszkanie piecem kuchennym jest sprawą skomplikowaną.

Jeszcze Sławik mówił, że na początku bardzo dużo ludzi będzie siedziało w więzieniach, a potem – powiedział -–„ wszystkie więzienia otworzą i wszystkich wypuszczą”. Również szpitale psychiatryczne, według słów jego, wszystkich wypuszczą (niestety, nie pamiętam już, kiedy ten moment nastąpi. Możliwe, że wtedy, kiedy wszystkim postawią mikro schematy? Dokładnie nie jestem w stanie przypomnieć). Sławik powiedział, że wszystkie te zakłady otworzą i wszystkich wypuszczą – i więźniów i chorych psychicznie. Wszyscy oni wyjdą i nikt ich w ogóle nie będzie pilnował.

Według jego słów, w tym ciężkim okresie w kraju nie będzie metalu i dlatego rozkradną wszystkie cmentarze: wszystkie metalowe ogrodzenia, wszystkie krzyże – wszystko to będą zbierać i dawać na przetapianie. Na początku metal będzie w kraju bardzo złej jakości. A później metalu nie będzie w ogóle” „nawet maleńkiego nożyka nikt nigdzie nie znajdzie, nie będzie ani noży, ani gwoździ. Dlatego Sławik mówił ludziom: „Róbcie zapasy łopat, łomów, pił, siekier, młotków, gwoździ, pieców „burżujek”, zapalniczek, zapałek) – róbcie zapasy wszystkiego, co pomoże człowiekowi przeżyć w tym trudnym czasie. I Sławik nie tylko o tym opowiadał – on wszystko to robił. Sam często biegał do sklepu i kupował różne skrzyneczki z gwoździami, kupował zestawy narzędzi. Pamiętam, jak biegał do sklepu, długo stał w kolejce (przecież wtedy nie można było po prostu czegokolwiek kupić), kupił stolarski zestaw z narzędziami i szedł do domu, szczęśliwy, że go kupił. Pamiętam, jak ledwo dotaszczył go do domu i z radością mi go wręczył ze słowami: „Oto, mamusiu! Przyda nam się”. Ten zestaw stolarski do tej pory jest u nas, jako pamiątka od Sławika. Sława zdobył dla mnie również łopatę wojskową. Ona również zachowała się u nas do tej pory, co prawda, została już prawie do połowy zeszlifowana, ale jest. On bardzo przeżywał z tego powodu, że zostaniemy bez dobrych narzędzi i mówił, że „potrzebne są dobre i mocne narzędzia, ponieważ metal stanie się bardzo złej jakości, a później w ogóle metalu w kraju nie będzie”. Mówił, że „narzędzi nie będzie, a człowiekowi, aby przeżyć, potrzebne będą narzędzia, potrzebne będą łopaty, łomy, piece – „burżujki” do ogrzewania (słowo „burżujki” – to również jego słowo), ponieważ ludzie pobiegną do lasów i zaczną kopać ziemianki, aby się w nich ukryć i przeżyć. I w te wszystkie rzeczy trzeba się zaopatrzyć już teraz, ponieważ to wszystko później zniknie z lad sklepowych i nic z tego w kraju już nie będzie można kupić. Gdy w kraju nastanie system policyjny, bardzo wiele ludzi, według jego słów, „nie zechce przyjmować diabła i pobiegną do lasów”. W lasach będzie się chować bardzo wielu chrześcijan. Tam, gdzie ludzi zbierze się więcej, (na przykład dwie lub trzy rodziny), to będą one się łączyć i żyć w tajnych osadach, a gdzie niegdzie będą żyć i pojedynczo, w ziemiankach. Ziemianki ludzie będą kopać głównie pod korzeniami drzew, ponieważ będzie im się wydawało, że tak jest pewniej. Wpierw te ziemianki ludzie będą przygotowywać jako składy do przechowywania wszystkiego niezbędnego: będą tam wstawiać plecaki z żywnością, narzędziami i ciepłą odzieżą. A jak tylko przyjdzie czas – wszyscy ludzie tam pójdą. Plecaki będą stać przygotowane w pogotowiu, i wszystko będzie w nich zapakowane: i skarpetki i zapałki i wszystko, co jest niezbędne. I gdy przyjdzie czas, ludzie wezmą plecaki i pójdą do lasu, na Wolę Bożą, i będą żyć pod korzeniami drzew. Bardzo dużo ludzi będzie się chować w lasach i żyć w tych ziemiankach. Jak mówił: dół wykopią, położą belki, z wierzch zasypią ziemią i zaczną w nich żyć. I Pan Bóg będzie ich ukrywał przed diabłem Swoją Siłą.

To samo według słów Sławika będą robić zakonnicy w klasztorach. Zakonnicy będą specjalnie szukać jak najdalej od klasztorów głuchych miejsc w lesie i tam będą kopać doły typu okopów lub transzei. I w tych dołach będą składać i zakopywać żywność i wszystko niezbędne. Nawet opowiedział mi, jak „gdzieś na Północy, daleko od klasztoru, młode dziewczyny, zakonnice, już od kilku lat (wtedy Sławik jeszcze żył), w głuchym lesie kopią doły i przejścia i układają tam ziarno i olej i świece. Wszystko to one zawczasu pakują, układają i zakopują (jest tam zimno i wszystko dobrze się przechowuje), a kiedy przyjdzie chwila, one wszystkie wyjdą z klasztoru i pójdą tam, chowając się w swoich ziemiankach i przejściach”. I Sławoczka ich pochwalił: „Jakie one są pracowite, jakie zuchy! One, mamusiu, przygotowują niepostrzeżenie. I przygotowują to nie tylko dla siebie, ale i dla wszystkich, kogo jeszcze Bóg pośle, żeby można było ludzi przyjąć i nakarmić i napoić”. Wynika z tego, że ludzie przygotowywali się do tych czasów już wtedy, kiedy Sławik jeszcze żył.

Zakonnicy w swoich piwnicach i schowkach będą przede wszystkim robić zapasy ziarna, oleju, świec, wody świętej i wina do Komunii św., oni tam będą służyć Bogu.

Sławik powiedział, że należy obowiązkowo zrobić zapas wina do Komunii św. i ze powinno być go w wystarczającej ilości. W szczególności opowiadał mi o starcach z Siergijewa Posada. Ostatni zakonnicy spuszczą się w zabytkowe, stare podziemia, o których nikt nie wie. I tam, w tych podziemiach, będą mieli przygotowane i beczułki wina do Komunii św., i ziarno i olej i wszystko niezbędne. I w tych tajnych podziemiach zakonników będzie ukrywał Bóg Swoją Siłą i nikt ich nie znajdzie. Starcy będą tam się modlić i Komunia św. będzie u nich do Przyjścia Pana. Sławik tak i powiedział, że „Starcy w Siergijewym Posadzie w tych podziemiach doczekają Pana”.

Sławik mówił też, że na ten ciężki czas oprócz zapasów żywości, wody i wszystkiego niezbędnego należy tez zrobić zapas soli, bo nie będzie jej nigdzie, a ludziom będzie ona potrzebna. I jeszcze radził zrobić jak największy zapas zwykłej tkaniny: „bardzo, bardzo dużo będzie potrzeba zwykłej tkaniny”. Zapytałam: „Po co?”. Odpowiedział mi: „Mamusiu, strzępka tkaniny nikt nie znajdzie. Żadnej tkaniny nie będzie w ogóle.” Niestety, nie zapytałam go, dlaczego trzeba robić tak wielki zapas zwykłej tkaniny. Pamiętam tylko, jak Sławik mówił o tym, że „będą wielkie pożary i pożary te będą na całej Ziemi” (miał on na myśli nie przypadkowe pożary, a coś bardziej poważnego, ponieważ pożary te będą wszędzie i będą miały charakter masowy). I dlatego według słów chłopczyka lepiej jest zaopatrzyć się w prostą odzież (powiedział „lnianą odzież”), ponieważ „paląca się syntetyka będzie przyklejać się do skóry, a odzież lniana nie zapala się od razu i jeszcze można zdążyć ją zrzucić”. Również dla ochrony nóg przed żmijami i różnymi gadami, które będą wyłazić spod ziemi w wyniku pożarów, Sławik zalecał zaopatrzyć się w buty na grubej podeszwie (na przykład, buty wojskowe z cholewami lub chroniące golenie), ponieważ obuwia żadnego również nie będzie.

Jeszcze Sławik radził zaopatrzyć się w lekarstwa pierwszej potrzeby. Opowiedział mi, że nastanie czas, kiedy wrócą wszystkie choroby, a lekarstw żadnych w ogóle nie będzie. Wrócą wszystkie choroby zakaźne oraz pojawią się nowe choroby, na które lekarstw też nie będzie. Wszyscy ludzie w tym czasie zachorują, będą bardzo słabi, skóra będzie pokryta wrzodami i krostami, z których będzie się sączyć ropa. Po prostu ludzie zaczną za życia gnić i ran nie będzie czym dezynfekować. Obowiązkowo trzeba zaopatrzyć się w spirytus, jodynę, zieleń brylantową, nadmanganian potasu itp. Obowiązkowo należy zaopatrzyć się w jak największą ilość lekarstw: antybiotyki, środki przeciwbólowe i uspakajające, nasercowe (walidol itp.). Sławik wymieniał bardzo dużą ilość nazw lekarstw, ale, niestety, zapomniałam je i wymieniam tylko te, które pamiętam.

Mówił również, że można zaopatrzyć się w wódkę, którą będzie można wykorzystywać do obróbki wrzodów, ropni i ran. Należy również zaopatrzyć się w naftę. Sławik mówił, że można nią się również leczyć, (ale jak, niestety, zapomniałam go zapytać), ogrzewać się i zaopatrywać lampy naftowe. Nafta będzie bardzo konieczna do przeżycia. Koniecznie trzeba zaopatrzyć się w mydło gospodarskie, ponieważ mydła również nie będzie, a kiedy się skończą lekarstwa, to według jego słów, „mydłem tym można smarować wokół ranek i to również będzie pomagać”. Wszyscy powinni mieć zapas bandaży, waty, zwykłej lnianej tkaniny – wszystko to będzie szczególnie potrzebne.

Wszystkie te środki i leki można kupować już teraz i to w dużej ilości. Sławik podał mi nawet przykładowy znak w czasie, kiedy trzeba będzie zdążyć kupić lekarstwa. Powiedział, ze nim dolar zniknie, to wpierw jego cena pójdzie w górę. I jak tylko cena dolara pójdzie w górę, to trzeba, nie tracąc czasu, postarać się kupić lekarstwa, chociaż najpotrzebniejsze. Jak zrozumiałam Sławika, ten moment już nadszedł i teraz trzeba spieszyć się zaopatrzyć w lekarstwa, póki są jeszcze lekarstwa normalne. Już obecnie wiele lekarstw jest złych, a później, według jego słów, będą one jeszcze gorsze. I ludzie zrozumieją, że od lekarstw oni po prostu giną. I wtedy ludzie w ogóle przestaną leczyć się lekarstwami i przestaną chodzić do szpitali, ponieważ będą się bali, że ich tam otrują tymi lekarstwami, pójdą więc masowo do znachorek i bioenergoterapeutów. A medycyna oficjalna będzie rozwalona. Nastanie straszny czas.

W tym czasie nie będą potrzebni ani artyści, ani malarze, ani kompozytorzy – ludziom nie sztuka będzie w głowie. […] Potrzebne będą te zapomniane stare nauki, według których człowiek mógł określić, gdzie kopać, aby znaleźć wodę i jak przeżyć. Ponieważ Sławik powiedział, że woda będzie znikać z powierzchni ziemi i trzeba będzie robić jej zapasy. Szczególnie w środkowej części Rosji woda będzie odchodzić (znikać). Z każdym rokiem będzie coraz bardziej gorąco, a wody nie będzie: „ludzie zaczną kopać ziemię i szukać wody w nadziei, że ją znaleźli, a rano, – mówi chłopczyk,- wstaną, a wody znowu nie ma”.

Jeszcze Sławik mówił, że trzeba robić zapas „wody świętej” i to jak najwięcej, „ponieważ nastanie czas, kiedy woda zmieni swoja strukturę, a „woda święta” nie zmieni swojej struktury. (Pani Walentyna pod pojęciem „wody świętej” rozumie zarówno wodę, poświeconą przez kapłana za pomocą znaku krzyża i modlitwy, jest to więc „woda święcona”, jak też i „wodę świętą”, pobraną w dniu 19 stycznia w Święto Chrztu i Objawienia Pańskiego według kalendarza juliańskiego z rzek, jezior lub z kranu lub też wodę z miejsc objawień Matki Bożej lub Świętych ze źródełek itp. – ta woda jest święta bez udziału kapłana – uwaga tłumacza – A.L.).

Sławik nie zalecał rozcieńczać „wody świętej” i powiedział, że jeżeli się rozcieńcza „wodę świętą”, to traci ona swoją świętość i staje się zwykłą wodą z kranu (przykład na to został podany w pierwszej części książki, gdzie opisany jest przypadek, kiedy Sławik nie chciał pić „wody święconej”, rozcieńczonej przez kapłana wodą z kranu).

Powiedział, że nastanie taki okres, kiedy ludzkość się podzieli: jedni powstaną za Bogiem, drudzy powstaną przeciwko Bogu. W tym krótkim okresie dla tych, którzy są za Bogiem, „wody świętej” wystarczy, aby doczekać swego Zbawiciela. A ci, którzy są przeciwko Bogu, będą cierpieć męki z pragnienia

Tym, którzy nie zdradzili Boga i nie przyjęli pieczęci Antychrysta, przez jakiś czas po prostu będzie ciężko, ponieważ będą czuli się zupełnie samotni. Na krótki czas przyjdzie im odczuć, jakby byli opuszczeni i samotni w otoczeniu licznych wrogów. Ale to będzie krótki czas. Sławik powiedział: „Z tych, którzy nie zdradzili Boga, żaden nie umrze z głodu. Trochę ucierpią od biedy i wyrzeczeń, ale później Bóg zacznie im pomagać”. W tym czasie, według słów Sławika, wszystkie duże miasta, wszystkie państwowe drogi będą obstawione wojskami policyjnymi i Chrześcijanie, którzy nie zdradzili Boga, będą uciekać, aby gdzieś się schować. A Bóg będzie ich ukrywał i pomagał im. I oni Jego się doczekają! Sławik powiedział: „Mamusiu, z tych, którzy nie zdradzili Boga, żaden nie umrze!”

I jeszcze Sławoczka powiedział: „Teraz , mamusiu idzie podliczanie ludzi każdego rodu i przedstawiciele obecnego pokolenia mogą albo zgubić swój ród, albo jemu pomóc”. Sławik tak i powiedział: „Dzisiaj, z winy naszego ostatniego pokolenia, może zginąć cały ród. Człowiek, jako przedstawiciel całego swojego rodu na czas ostatni, powinien bardzo dużo się modlić, ponieważ grzechów w rodzie jest bardzo dużo”. Powiedział, że „w rodach ludzi jest bardzo dużo czarowników (prawie we wszystkich rodach są czarownicy) i dlatego obecnie należy podjąć czyn – trzeba bardzo dużo się za nich modlić”. Trzeba bardzo dużo się modlić, również w domu, ponieważ w ludzkich rodach zgromadziło się bardzo dużo grzechów rodowych i te grzechy trzeba wymadlać, trzeba ze łzami prosić Boga o przebaczenie grzechów swego rodu. I najważniejsze, co powiedział Slawoczka: „Dzisiaj, pod koniec wieku, u Boga odbywa się podliczanie wszystkich rodów i ostatni, obecnie żyjący przedstawiciel swego rodu, albo zgubi swój ród, albo go uratuje. Ale do tego człowiek powinien dokonać czynu: nie brać paszportu światowego rządcy i pieczęci diabła. Zrozumiałam Sławika tak, że jeżeli ludzie teraz wejdą do systemu szatana, to zgubią zupełnie siebie i swój świętej pamięci ród. Chłopczyk powiedział, że „nawet dobrych ludzi w swoim rodzie można zgubić, jeżeli my, jako ostatni przedstawiciele swojego rodu przyjmiemy pieczęć szatana”. Swoim dziecięcym językiem Sławik tak i powiedział: „Kto przyjmie diabła – ten do niego i pójdzie i zgubi cały swój ród”. Obecnie nadchodzi czas dokonania zwycięskiego czynu – nie brać paszportu światowego rządcy i pieczęci diabła!. Tą ofiarą uratuje się cały ród!. Jeżeli chociaż jeden człowiek w rodzinie dokona tego czynu, to cały jego, świętej pamięci ród, uratuje się! Czy rozumiecie? Ród ludzki, siedzący w piekle (w Prawosławiu nie ma pojęcia „czyśćca” – trzeciego po niebie i piekle miejsca przebywania dusz po śmierci – od A.L.) z drżeniem czeka: czy przyjmie jego ostatni potomek pieczęć diabła lub jej nie przyjmie?. Dzisiaj od naszej modlitwy i naszego przeciwstawienia się satanistycznemu systemowi zależy ratunek całego naszego rodu. I dlatego obecnie powinniśmy wszyscy wytrwale się modlić za swój świętej pamięci ród i wytrwać w tej walce z Antychrystem, nie przyjąć jego pieczęci i nie zdradzić Boga. (str.11-12)

Do pomocy chorym i cierpiącym

Rady chłopczyka Wiaczesława dotyczące zbioru, gromadzenia ziół i leczenia

a

Sławik mówił, że podczas leczenia wszystkich chorób należy koniecznie pić codziennie świętą wodę, pobraną w Święto Objawienia Pańskiego (ros. – святую Богоявленскую воду, według kalendarza juliańskiego – 19 stycznia – od tłum.) na czczo – po łyżeczce od herbaty i świętym olejem na noc robić krzyżyk na piersi, w miejscu, gdzie znajduje się serce. Ale przed tym należy wpierw odmówić modlitwy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” oraz złożyć ziemski ukłon (do ziemi). Wszystko to należy robić w ciągu 40 dni, wtedy leczenie będzie szybsze i lepsze. Sławoczka powiedział, jakie zioła powinny być w każdym domu. Obowiązkowo należy zrobić zapas następujących ziół: dziurawiec, mięta, jarzębina, igliwie sosnowe, jaskółcze ziele, nagietek, dzika róża, serdecznik, podróżnik, melisa, liście porzeczki czarnej, rumianek, tymianek, babka, podbiał pospolity.

Zioła do leczenia należy zbierać samemu lub przez kogoś bliskiego, kochającego nas i podczas zbierania ziół należy obowiązkowo się modlić (odmawiać modlitwy, jakie znamy).

Zioła należy zbierać w czystych miejscach. Nie wolno zbierać ziół obok zbiorników wodnych, należy je zbierać w dość dużej odległości od tych zbiorników. Matka Sławika mówi, że zapomniała, ile metrów powinna wynosić ta odległość. Wydaje się jej, że mówił o co najmniej 20 m. Nie zbiera się ziół nad brzegami jezior i rzek.

Najlepiej zioła zbierać podczas ich kwitnienia. Zebrane zioła nie myć i nie zbierać ziół po deszczu. Na tym samym miejscu co roku nie można zbierać ziół. Powinno się odczekać co najmniej kilka lat. Jeżeli ścięło się krzak, to dopiero po kilku latach znów będzie można z niego ściąć. Sławik mówił, że inaczej uzyskuje się po prostu trujące zioło i ono nie leczy. Zalecał nie suszyć ziół, tylko wyciskać z nich sok, ponieważ większość pożytecznych substancji, do 80 % podczas suszenia się traci. Mówił, że sok jaskółczego ziela bardzo dobrze leczy raka – dowolny rodzaj raka. Ale jeżeli jaskółcze ziele się wysuszy, to podczas suszenia traci się prawie wszystkie jego własności. Dlatego jaskółcze ziele należy przyrządzać w postaci soku. Sławik zalecał robić to tak: wpierw sam człowiek przez maszynkę do mięsa powinien przekręcić zioła i następnie też sam, powinien przez gazę wycisnąć sok (żeby nie ktoś, tylko właśnie sam), wlać go szklanego ciemnego naczynia, zamknąć i wstawić do lodówki. I to wszystko. Soku niczym się nie rozcieńcza. W lodówce może on stać 2-3 lata. Jeśli i pojawi się na nim potem jakaś pleśń, to łatwo ona się zbiera i gdy sok nie jest gesty, ciągnący się – to znaczy, że jest dobry. Jak wspomniano – sokiem się leczy, niczym go nie rozcieńczając. Należy pamiętać o tym, że sok jaskółczego ziela jest trujący i zażywać go trzeba w ściśle ustalonych małych proporcjach – zgodnie z recepturą!!!

Nie zalecał zalewać ziół wódką ani spirytusem. Jeżeli zalewa się zioła wódką – to tam już prawie nie ma żadnych korzystnych własności. Zioła powinno się macerować we wodzie lub zaparzać, a najlepiej wyciskać z nich sok. Na przykład, podbiał pospolity, jego sok również przez długi okres można przechowywać w lodówce. We wszystkich recepturach, wg słów Sławika, najlepiej wykorzystywać wodę nie z wodociągu, ale ze źródła lub dobrej studni. Kiedy trzeba wykorzystać sok z zioła, to rozprowadza się go w potrzebnej proporcji gorącą wodą i pije. A dlaczego gorącą wodą – aby się człowiek nie przeziębił.

Rozcieńczać soki z ziół należy tylko wodą, to zapewnia zachowanie ich leczniczych własności.

Niektóre zachowane rady chłopczyka Wiaczesława, dotyczące leczenia chorób ziołami (przekazane przez jego matkę)

Przy każdym rodzaju raka: sok jaskółczego ziela (glistnika, ros. – чистотела)!!!

Podczas suszenia ziele traci prawie wszystkie swoje właściwości lecznicze, dlatego należy robić sok. W czasie kwitnienia ścięte zioło (nie myć!) przepuścić przez maszynkę do mięsa (wyciskarkę soku, lub sokowirówkę – od A.L.) i wycisnąć sok przez gazę. Przechowywać w lodówce. Jeżeli później na powierzchni pojawi się pleśń, można ją ostrożnie usunąć i sok używać nadal. Zażywać po 5 – 7 kropli na łyżkę wody na noc, w ciągu 10 dni, następnie przerwać zażywanie na 10 dni. Powtórzyć 3 razy, następnie 30 dni przerwa.

Jaskółcze ziele – to zioło trujące, niekiedy może boleć głowa i trochę pogorszyć się wzrok, ale są to zjawiska przejściowe, wzrok powróci do pełnej sprawności i bóle głowy znikną. W razie konieczności podaną procedurę powtórzyć. (Zamiast chemioterapii przy złych wynikach powtórzyć do 3 razy).

Są dwa warianty leczenia jaskółczym zielem: albo przyrządza się sok, albo też od wiosny do późnej jesieni (do śniegów) zjada się niewielki listek jaskółczego ziela dziennie.

Sok z jaskółczego ziela należy wyciskać w czasie jego kwitnienia, ponieważ najsilniejsze działanie lecznicze ma kwitnące ziele. Kiedy jest rak skóry – to chorą skórę smaruje się po prostu sokiem z jaskółczego ziela. Kąpieli w wannie z dodatkiem soku jaskółczego ziela nie należy robić (ewentualnie w wodzie zimnej lub lekko ciepłej) – inaczej człowiek po prostu się otruje.

Uwaga od A.L.: rosyjska nazwę jaskółczego ziela – „чистотелmożna przetłumaczyć jako „czyste ciało”, czy „czyści ciało”. I rzeczywiście jego sok i przykładane liście skutecznie usuwają wszelkiego rodzaju skazy, szpecące skórę: kurzajki, brodawki, narośla, parchy…

Przy białaczce:

– Poziomka (cała roślina) – bez ograniczeń. Sławoczka mówił, że bardzo korzystne dla zdrowia jest jedzenie leśnych poziomek: i jagody i liście oraz całą roślinę;

– Nasiona lnu – jeść po 1 łyżce stołowej 3-4 razy dziennie;

– Czarna jagoda i płucnik (miodunka plamista) – bez ograniczeń;

   Można spożywać: sałatka warzywna z burakami, różne sałatki warzywne, owoce, wszystkie świeże jagody, suche grzyby, wszelkie konfitury, napoje witaminowe, nasiona dyni, wino Kagor – po 1 naparstku 3 razy dziennie, do wody wkładać srebro lub złoto, wino Kagor dzieciom – po 1 naparstku 2 razy na tydzień, można do herbaty.

   Trzeba spożywać: pomidory solone (dziennie 1 sztuka), latem spożywać dużo dojrzałych pomidorów, nasiona dyni. Na Uralu bananów jeść w ogóle nie można, do jedzenia trzeba używać dużo dojrzałych pomidorów.

   Nie wolno spożywać: grzyby konserwowe, słone ogórki, orzechy (wszystkie).

Przy białaczce krwi:

Kąpiele w wannie, dodając 1 kg zwykłej grubej soli kuchennej na wannę. Rano zjadać 2 kawałeczki chleba z pastą (przecierem) i ciepłym mlekiem. Przecier czekoladowy robi się z 6 sztuk dużych zielonych jabłek (nie importowanych), 500 g prawdziwej czekolady, 500 g wewnętrznego tłuszczu (sadła?), 200g prawdziwego domowego masła śmietankowego. Tłuszcz – niedźwiedzi, z borsuka lub wewnętrzny barani. Tłuszcz roztopić do jasnej barwy prawie do wrzenia, dodać do niego pocięte jabłka, następnie mieszaninę tę zmieszać z roztopionym masłem śmietankowym i czekoladą. Ciepłą masę wzbić, dodać cukru do smaku. Wzbitą pastę czekoladową rozłożyć w niewielkie szklane pojemniczki i wstawić do lodówki. (Przed jedzeniem obowiązkowo odmówić modlitwy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”). Robić kanapki z bułeczką i pastą, popijając gorącą herbatą lub ciepłym mlekiem.

Przy białaczce, anemii:

200 g huby brzozowej przepuścić przez maszynkę do mięsa, dodać 100g krwawnika, 100g dzikiej róży i 5g piołunu. Mieszankę zalać na 2 godziny trzema litrami zimnej przegotowanej wody. Następnie postawić na ogień i gotować przez 2 godziny. Zdjąć z ognia, otulić czymś ciepłym i postawić na jedną dobę, następnie przecedzić, dodać do wywaru 200g aloesu, 250g koniaku, 500g miodu. Wszystko wymieszać i pozwolić, aby stało 4 godziny.

Przyjmować: przez pierwsze 6 dni – po 3 razy dziennie po 1 łyżeczce od herbaty na 2 godziny przed jedzeniem. Następnie 3 razy dziennie po 1 deserowej łyżce na 2 godziny przed jedzeniem. Czas leczenia: 3 tygodnie, 1 tydzień przerwy. Następnie przez 3 tygodnie przyjmować, 1 tydzień przerwy, znów3 tygodnie przyjmować, leczenie – maksimum 3 miesiące.

Przy raku przewodu pokarmowego, żołądka:

Sok czosnku na czczo zażywać przez pierwsze 5 dni – 10 kropli, następne 5 dni – 20 kropli i następnie z każdym dniem stopniowo dodawać po 1 kropli soku, doprowadzając porcję do 1,5 – 2 łyżeczek od herbaty, następnie – do 1 łyżki stołowej. Zapijać 1/2 szklanki wywaru (soku) babki. Po 30 minutach – 1 łyżka stołowa miodu. Po 3 miesiącach od początku leczenia zmniejszyć objętość, dochodząc do wyjściowej ilości kropel. Następnie przerwać zażywanie, ale sok babki w ciągu 1 roku pić po 1 łyżce stołowej 4 razy dziennie.

Przy raku żołądka:

Na ½ l koniaku – dwie łyżki stołowe soku z aloesu (liście aloesu trzyma się przez 10-12 dni w lodówce, a następnie wyciska sok). Oddzielnie trzeba przygotować napar z liści pelargonii (roślina pokojowa). Wziąć 3 listki, polać 3 łyżkami wrzątku, przykryć i postawić na 8 godzin na łaźnię wodną, następnie przecedzić i wlać koniak, zmieszany z aloesem, następnie dodać 3 krople 5% nalewki jodyny. Zażywać na czczo rano i wieczorem po 1 łyżce stołowej. Mogą pojawić się bóle, nawet krwawe wydzieliny, ale one szybko znikną. Receptę te pokazała Sławikowi pewna kobieta, którą Sławik zaakceptował i powiedział, że recepta jest bardzo dobra, pomoże wyleczyć się jej i wielu innym ludziom.

Przy raku płuc, żołądka i wątroby:

Chmiel – jedna stołowa łyżka na szklankę wrzątku, odparowywać na małym ogniu do 1/3, przecedzić i pić po 2-3 łyżeczki od herbaty 3 razy dziennie przed jedzeniem. W niektórych przypadkach kwiatki (szyszki) zalewa się szklanką zimnej wody, doprowadza do wrzenia i gotuje przez 1-2 minuty, następnie pozostawia do naciągnięcia na 2 godziny. Zażywa się po ½ szklanki 3 razy dziennie przed jedzeniem.

Kwiaty ziemniaka: suszy się w cieniu. 1 łyżkę stołową zalewa się 2-ma szklankami wrzątku i wstawia do naciągnięcia do piekarnika lub wlewa do termosu na 3 godziny. Pije się po pół szklanki 3 razy dziennie na 30 minut przed jedzeniem. Czas leczenia – 21 dni. W razie konieczności można powtórzyć.

Popiół z pokrzywy z solą pomaga przy wrzodach, po ugryzieniach przez psy, przy wrzodach rakowatych i guzach nowotworowych. Sławoczka w ogóle o pokrzywie mówił bardzo dużo, ale ja, niestety, nie wszystko już pamiętam. Pokrzywę zalecał on często, szczególnie przy anemii, dla wzmacniania i leczenia włosów i od wielu innych rzeczy. Sama bardzo często zaparzałam Sławikowi herbatę i on ją pił. A na wiosnę, kiedy pokrzywa jest młoda i soczysta, ja po prostu ją kroiłam i wrzucałam do zupy, karmiąc nią całą rodzinę. Tak że pokrzywę jedliśmy i Sławik ją jadł.

Od guzów w żołądku i wątrobie:

Skrzyp polny. Nalewka na winie z winogron. – 50 g skrzypu na 1 l wina

Od raka żołądka i przewodu pokarmowego, przy raku gruczołu krokowego:

Sok z jaskółczego ziela po połowie rozcieńcza się wodą i pije po 1 łyżeczce od herbaty 3-4 razy dziennie.

Odwar od raka:

  1. Ziele jaskółcze (glistnik) – pół łyżeczki od herbaty, korzeń rdestu – 1 łyżka stołowa, krwiściąg lekarski – pół łyżeczki od herbaty. Wszystkie zioła zalać 1 litrem wrzątku na noc. Pić w ciągu dnia od samego rana.
  2. Korzeń tataraku – 10g, kwiatostan łopianu – 25 g, korzeń łopianu – 35 g, ostrożeń – 50g, pączki topoli – 5 g. Wszystko rozdrobnić, wlać 1 l wrzątku. Pić zimny po 1 szklance 3-4 razy dziennie.

Od raka płuc, krtani, tarczycy:

Rzepień. Wykorzystuje się wszystkie części rośliny, przed stosowaniem nie myć, obfite picie, co najmniej 3 szklanki). Nasiona spalać i oddychać dymem, można „palić” jak papieros, w niewielkich dawkach. Dym wdychać i część dymu przełykać.

Preparat na powstrzymanie wzrostu guza i przerzutów:

Kawałki huby brzozowej zalewa się wodą przegotowaną na 4-5 godzin, następnie przepuszcza się przez maszynkę do mięsa. Wodę po zamaczaniu huby podgrzewa się do 50 st. C, wkłada rozdrobnioną hubę w wyliczeniu 1:5, tj. na 1 szklankę huby – 5 szklanek wody. Zostawia się do macerowania przez 2 doby i następnie przecedza przez 3 warstwy gazy. Otrzymany płyn rozcieńcza się wodą przegotowaną do początkowej objętości i zażywa co najmniej 3 szklanki na dobę w drobnych porcjach w ciągu dnia. Jeżeli guz jest na dole, można robić lewatywy. Pije się przez 3-5 miesięcy z krótkimi przerwami na 10 dni (20 dni się pije, 10 dni przerwa itd.).

Od robaków:

Ze słów matki: Do Sławika zgłosiła się matka 13-letniej dziewczynki, która nieustannie odczuwała niedomaganie, słabość, zaczęła się źle uczyć. Sławik poradził pić dziegieć lekarski z mlekiem. Po tym, jak to zrobiono, dziecko wyleczyło się z glist, których nie mogli wykryć lekarze i analizy. Samej recepty dokładnie już nie pamiętam, ale niedawno miałam wizytę pewnego kapłana, który powiedział, że lekarski dziegieć pije się codziennie – rano i wieczorem po 2-3 krople na pół filiżanki ciepłego mleka, a potem jeszcze zapija się mlekiem. Pije się go w ciągu 1-2 tygodni, a następnie robi się przerwę. Ten „batiuszka” okresowo sam go pije i zapewnia, że to bardzo dobrze oczyszcza organizm od wszelkiego paskudztwa. Ale dziegieć należy pić ostrożnie i dawki nie przekraczać, ponieważ oddziałuje on na nerki.

Ps. Buteleczkę brzozowego dziegciu 40 ml, można nabyć w aptece w cenie 100-150 rubli.

Sławoczka mówił o takich ziołach, które wypędzają z organizmu człowieka robaki (tj. glisty i inne pasożyty) – są to: piołun, ziele jaskółcze, wrotycz, oset). O oście powiedział ,że bardzo dobrze pomagają na robaki jego kwiaty. Tak samo skuteczne są na pasożyty kwiaty wrotyczu. Sławoczka nawet mówił, że bardzo dobrze jest wrzucić do zupy gałązkę kwiatu wrotyczu – „to jest bardzo pożyteczne dla dzieci, nie będą mieć glist”. Na przykład, kiedy gotuje się rosół, to można do niego wrzucić gałązkę kwiatów wrotyczu. Sławik mówił, że takie zioła, jak piołun i wrotycz, obecnie są wręcz niezbędne, ponieważ wypędzają z organizmu wszelkie pasożyty. Mówił, że pasożytów u ludzi będzie bardo dużo: w wątrobie, jelitach, a nawet w śledzionie. I właśnie one, według jego słów, będą wywoływać u ludzi różne guzy. Ale najważniejszym przy usuwaniu robaków – jest modlitwa, ponieważ obecnie pojawiły się dziwne robaki i również dziwne inne pasożyty – i bez modlitwy one nie wychodzą.

Przy świerzbie i liszajach:

Przy świerzbie i różnych liszajach Sławik radził zaparzyć następujące zioła: jaskółcze ziele, mniszek lekarski, nagietek, rokitnik (całą roślinę – liście i owoce), rumianek i dodać jeszcze do tego napar z piwonii. Następnie do otrzymanego wywaru dodać trochę siarki i dziegciu; wszystko to wymieszać w roztworze mydlanym lub na szamponie. Uzyskanym roztworem można po prostu smarować wszystkie chore i zaatakowane miejsca. Niestety, nie pamiętam dokładnych proporcji komponentów, ale receptę (składniki) zapamiętałam.

Przy zapalnych chorobach kobiecych:

Liście młodego 3-letniego aloesu używać do jedzenia 2-3 razy dziennie w ciągu miesiąca w takich ilościach, ile się da zjeść (roślina jest bardzo gorzka). O chorobach kobiecych Sławik powiedział, że „każda kobieta powinna mieć doniczkę z aloesem i aloes trzeba jeść” (tj. odrywać kawałek liścia o długości 2-3 cm i jeść. Sławik mówił, że „wieczorem trzeba zjeść kawałeczek aloesu i położyć się spać, z rano wziąć zielone jabłko, obrać i obierki te zalać w imbryczku wrzątkiem i pić”. Sławoczka mówił, że w ten sposób usuwa się stan zapalny i dosłownie po miesiącu po tym prostym leczeniu kobiety przychodziły do niego i dziękowały. Bardzo dużo kobiet wyleczyło się według tej recepty Sławika!. Przychodziły z podziękowaniem i już na progu zdumione i mówiły: „No, niepojęte to! Jakiś aloes usunął takie moje bóle i wyleczył!” Sławik bardzo często dawał ludziom najprostsze recepty – i ludzie zdrowieli.

Na włosy: sok z aloesu wcierać w korzonki włosów i na całej ich długości.

Przy bezpłodności:

Wczesną wiosną, kiedy u młodego łopianu wyrosną dwa liście, a trzeci tylko się pojawi, należy wykopać kilka takich roślin z korzeniami, liście starannie ściąć i od razu przekręcić przez maszynkę do mięsa (liści nie myć, ponieważ zepsuje się sok). Sok wycisnąć przez gazę i wstawić do lodówki. Sok należy pić na noc po 1 łyżce stołowej na 1 łyżkę stołową gorącej przegotowanej wody. Recepta ta pomaga również przy bronchicie i kaszlu.

Korzenie łopianu oczyścić, pociąć, podsuszyć, następnie lekko podsmażyć na samej patelni bez tłuszczu, zmielić i zaparzać rano i odstawiać do naciągnięcia. Pić gorące, jak kawę, można z mlekiem i cukrem, przez całą zimę (śledzić ciśnienie, modlić się).

O łopianie Sławik mówił, ze jest on bardzo leczniczy i często go zalecał. Nie znam właściwości łopianu, ale jeżeli u kogoś boli brzuch (bóle w żołądku, wszelkie kolki itp.) lub jest silne przeziębienie, to on zawsze radził zmieszać ziele poziomki z łopianem i przyłożyć na brzuch na noc. I bóle u ludzi mijały. Według słów Sławika, łopian bardzo pomaga kobietom, które nie mogą urodzić z powodu tworzących się w nich różnych guzów, narośli, cyst itp. Bezpłodnym kobietom proponował on jeszcze pić herbatę z liści poziomki, sok z podbiału pospolitego, babki i mniszka lekarskiego. I co najważniejsze według niego – „Trzeba się modlić i prosić, kto jakie dziecko chce od Boga: chłopczyka czy dziewczynkę”. Dzięki radom Sławika tylko w naszym domu dla oficerów urodziło się 15 niemowląt. Nie wiem dlaczego, ale wielu z nich nadano imię Zofia (ros. Coфия – od tłum.)

Od gruźlicy, zapalenia płuc, bronchitu, gościec sercowy:

Kopytnik pospolity (korzenie). 1 łyżeczkę od herbaty rozdrobnionych korzeni zalać wrzątkiem, odczekać do naciągnięcia, ochłodzić, przecedzić. Zażywać po 1 łyżce stołowej 4 razy dziennie w ciągu 1 miesiąca. Po miesięcznej przerwie można powtórzyć.

Przy bardzo silnym przeziębieniu:

Przy wysokiej temperaturze, założonym nosie, kiedy wszystkie inne środki nie pomagają, Sławik radził: 10 średnich kropli jodyny na gorącą wodę w wannie. Po kilku minutach, kiedy będzie czuć w powietrzu zapach jodyny, trzeba się położyć na brzuchu we wannie i zatkawszy nos, zanurzyć twarz na tak długi czas, jak tylko się da wytrzymać. Zanurzać twarz we wannie trzeba 3 razy. Następnie po dobrym rozgrzaniu się, zakończyć kąpiel. Zapytałam Sławika: „A dlaczego 10 kropli jodyny?” Sławik odpowiedział: „Gdy mniej – to nie pomoże, a więcej niż 10 kropli – to wywołuje raka”. Z kąpieli takiej można korzystać wtedy, gdy nie pomagają inne środki. Sławik mówił: „Tak bywa, gdy podchwycili promieniowanie” (radiację). Kąpiel taką można powtórzyć dopiero po 3-5 latach.

Przy bronchicie:

Przyrządzić sok z ziela podbiału pospolitego. Przechowywać go w szklanym naczyniu w lodówce. Zażywać po 1 łyżeczce od herbaty na 1 łyżkę stołową wody. Ziela nie myć, aby sok się nie zakisił. Oficer, który zwrócił się do Sławika o pomoc, pozbył się nawet bronchitu palacza.

Przy zapaleniu zatoki szczękowej:

  1. Sok świeżej poziomki rozprowadzić z woda w stosunku 1:1 i zakraplać do nosa 3-5 razy dziennie. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ „szczypie” dobrze.
  2. Olejek różany zakraplać do nosa 3 razy dziennie

We wszystkich receptach wykorzystywać nie wodę z kranu, a surową ze źródła lub dobrej studni.

Łuszczyca: liście młodego tytoniu

  1. Wysiewa się tytoń zwykłego gatunku i kiedy pojawi się dużo młodych liści, to ścina się je wraz z łodygami i używa jak sałatę.
  2. Zebrać młodych liści tytoniu wraz z łodygami, ułożyć je porcjami w pakiety i umieścić w zamrażarce. Używać w ciągu roku, dodając do sałatek lub nacierając ciało.
  3. Dojrzałe liście tytoniu uprzednio rozgnieść, aby wystąpił sok i nacierać porażone miejsca na skórze. Sławoczka mówił, że „łuszczyce leczy tylko tytoń, żadne inne środki nie działają”. Pamiętam, przyszedł do niego pewien oficer – spadochroniarz i pokazał mu brzuch: był cały czerwony i bardzo swędział. Pamiętam dialog tego oficera ze Sławoczką. Sławik powiedział: „Proszę wziąć skrzynkę, posiać w niej tytoń i dopóki będzie młody, to go jedźcie. A kiedy będzie już duży, to rozgniećcie liść i tym liściem nacierajcie te miejsca, gdzie jest silne swędzenie. Pamiętam jeszcze jak zapytałam Sławika, czy jest coś jeszcze na łuszczycę. Odpowiedział: „Nie ma, oprócz tytoniu na łuszczycę nic nie pomaga”. A więc tytoń można jeść, można go zaparzać i pić, ale wtedy, gdy roślina jest młoda.

Przy bezsenności:

Sławik mówił, że trzeba dobrze się pomodlić i przygotować kąpiel z igliwia i następujących ziół: melisy, mięty i tymianku (macierzanki). We wodzie leżeć 15-20 minut, potem wypić szklankę gorącej herbaty (melisa, mięta, tymianek). Zrobić to trzeba przed snem. A rozpocząć trzeba od świątyni, Spowiedzi i Komunii św., ponieważ jak powiedział Sławik stan ten może być charakteru duchowego.

Ostrogi na nodze:

Do Sławika się zgłaszały osoby w starszym wieku ze skargami na bóle w nogach, w szczególności z powodu ostróg. Radził pić nalewkę na spirytusie z kwiatów bzu. Kwiaty zbierać wczesną wiosną, pić po 3 krople nalewki z bzu na 1 łyżkę wody wieczorem i smarować całą podeszwę tamponem w waty, umoczonym w takim samym roztworze – 3 krople nalewki na 1 łyżkę wody. Jest to długie leczenie bez przerw, od wiosny do wiosny.

Leczenie brodawek:

Sławik śmiał się, kiedy mu opowiadano, jak nasze prawosławne kobiety leczą brodawki – przewiązują je nitką i zakopują do ziemi. Mówił im żartując: „Czy nie rozumiecie tego, że jak potem ktoś będzie bawił się w tym miejscu i rozkopie ziemię – to brodawki napadną na niego? Ponieważ brodawki – to infekcja, one nie umierają w ziemi i ktoś może je do siebie przyciągnąć”. A brodawki Sławik radził leczyć octem – przypiekać je na ciele. Przecież brodawki – to narośla na ciele, mają one swoją nóżkę i swoją strukturę. Nóżkę tę trzeba przypiekać octem, wpierw brodawka od tego spęcznieje, a potem umiera i odpada. Jaskółczym zielem tez można przypiekać brodawki, ale jest to dłuższy proces i można to robić tylko wtedy, kiedy jaskółcze ziele kwitnie, ponieważ najsilniejsze – to kwitnące jaskółcze ziele.

O dziecięcym nie trzymaniu moczu:

Kiedy przychodzili rodzice i pytali Sławika, co robić przy nie trzymaniu przez dzieci moczu, to Sławik odpowiadał, aby w żadnym przypadku nie prowadzili dzieci do „babek” (takich wiejskich znachorek – od tłum.), ponieważ dolegliwość ta sama w każdym przypadku minie.

O „leczniczej” głodówce:

Jeśli chodzi o temat głodówki „leczniczej”, to nie pamiętam, aby Sławik pozytywnie wypowiadał się o głodzie. On nie mówił, że „głód – to dobrze”. Odwrotnie, on mówił, aby „pościć rozumnie” i organizmu swego nie wycieńczać nierozumnym głodem. Pamiętam jeszcze, jak go zapytałam: „A przecież człowiek – to osoba twórcza?” A on mi odpowiedział: „Jedzcie.” I zaczął mi opowiadać, jaki na planecie będzie straszny głód. I dlatego on troszczył się o ludzi i mówił im, aby jedli, dopóki jest jeszcze normalna, „niezaszóstkowana” żywność. I jeszcze mówił, aby ludzie robili zapasy lekarstw, ponieważ nastąpi czas, kiedy Niebo się opuści i u ludzi będzie bardzo mocno boleć głowa. Obecnie u wielu ludzi obserwuje się takie zjawisko jak zwiększone zmęczenie – u ludzi po prostu nie ma sił. I Sławik powiedział, że „takich ludzi będzie coraz więcej i więcej”. Dlatego o głodzie nic dobrego on nie mówił. I o wszelkich „dietach”, wymyślonych przez ludzi on również nic dobrego nie mówił. A kiedy przyniosłam mu bardzo gruby „Zielnik”, opracowany przez naszych uczonych, to go przejrzał i powiedział, że „tam prawie nie ma nic, co pomogłoby życiu człowieka”.

O urynoterapii:

Pamiętam, że sama zapytałam Sławika o urynoterapii. A on odpowiedział: „Tego nie można, ponieważ to zatruwa człowieka”. I zamiast tej urynoterapii zaproponował inną receptę. Powiedział, że „bardzo dobrze jest wziąć solonego śledzia, zjeść go wieczorem, a rano wyjąć z lodówki litrowy słoik jagód poziomki i w ciągu dnia jeść małymi porcjami tylko poziomki, bez popijania wodą. Po tym śledziu wieczorem, od rana następnego dnia nie pić i nic nie jeść oprócz poziomek. I według słów jego, będzie to samo, co ludzie nazywają urynoterapią.

O miodzie pszczelim:

Sławik mówił, że miód w czasach ostatnich będzie jak „kropielnica” dla ludzkiego organizmu – będzie on bardzo pomagał na krew. Kiedy będzie głód, to według słów Sławika, miód zastąpi lekarstwa i będzie bardzo korzystny dla krwi – dla ludzi będzie jak „kroplówka”.

Jak się uwolnić z nałogu pijaństwa:

(wykorzystajcie te radę, aby pomóc waszym najbliższym!)

[…] Pamiętam, co Sławik mówił nauczycielce o tych, co lubią pić wódkę. Powiedział, że „u tych, kto pije wódkę, stopniowo zaczyna wysychać mózg, i on już się nie zregeneruje”. Według jego słów mózg tych ludzi wysycha, staje się mniejszy w wymiarach – nie taki, jak potrzeba – i człowiek się degraduje. Dlatego mówił, że „wódki absolutnie nie można pić”.

O alkoholizmie mówił tak: „Alkoholizm – jest wtedy, gdy złe duchy przysysają się do człowieka w okolicy szyi. Złe duchy, jak czarny skrzep, (jak „czarny, ciągnący się kleks”), pokrywają szyję i zaczynają w ten sposób męczyć człowieka, aby upił się on aż do odoru, do stanu, kiedy zaczyna zionąć alkoholem”. Sławik mówił, że „złe duchy specjalnie tak męczą człowieka, aby upił się on do stanu odoru, ponieważ tym śmierdzącym odorem (ros. – „перегаром” – od tłum.) one oddychają i delektują się. A kiedy człowiek już się upije, to dają mu spokój”.  

Opowiadam to również dlatego, że do Sławika na mogiłkę przyjeżdża bardzo dużo ludzi, będących w nałogu alkoholowym. Są to i oficerowie i zwykli prości robotnicy. Ludzi takich bywa u Sławy bardzo dużo. I ja im opowiadam, co Sławik radził robić. Mówię: „Kiedy chcecie wypić – to robota złych duchów. Weźcie olej święty, można troszkę jego wylać na dłoń i po prostu rozcierać nim całą szyję, (szczególnie z przodu – pod podbródkiem i na bokach szyi), żeby tych złych duchów nie dopuszczać, aby nie przysysały się one do szyi i aby można było spokojnie żyć i pracować”.

Jeszcze Sławik radził alkoholikom pić jak najwięcej zwykłej herbaty. Dużo – dużo herbaty. Herbata ta – według Sławika – działa jak kroplówka dla organizmu – przemywa ona wszystko. I z doświadczenia mogę powiedzieć, że bardzo dużo ludzi po takim leczeniu – według zaleceń Sławika – przestało w ogóle pić. Znam ludzi, którzy pili po 15-20 lat i chorowali z tego powodu, a dzisiaj już nie piją. A później tym ludziom tak bardzo zechciało się wyzwolić od wpływu sił demonicznych, że znów przychodzili na mogiłkę chłopczyka i prosili, aby pomógł on im rzucić również palenie! I prorok znów im pomógł. Obecnie już nie palą od wielu lat, nie palą i nie piją!

A pewien młody człowiek opowiadał mi, że jemu pomogły rzucić picie kamyczki z mogiłki Sławoczki. Opowiadał mi: „Włożyłem do ust kamyczek, pod język, chodzę z tym kamyczkiem i pić się nie chce!” Oto takie cuda zdarzają się z ludźmi po modlitwach Sławika.

Sławoczka przepowiedział mi wszystko, jak będę żyła. Również i to, że umrę na tę samą chorobę, co i on. Jeszcze mi powiedział, że będą u mnie bardzo boleć nogi, co i nastąpiło po śmierci Sławika: nogi prawie zupełnie odmówiły mi posłuszeństwa, przez kilka lat poruszałam się z laską. Nogi bolą mnie do tej pory. Pamiętam, kiedy Sławoczka mi o tym powiedział, to zapytałam go: „Sławoczka, a swojej mamusi pomożesz wyleczyć nogi?”. Na co on odpowiedział: „Nie, mamusiu”. Zapytałam go wtedy: „Dlaczego, Sławoczka?”. A on mi odpowiedział: „Ty, mamusiu, będziesz chorowała i za swoje grzechy i za grzechy innych, ponieważ to wszystko będzie przechodzić przez ciebie”. Oto i choruję i dziękuję Bogu za to, ponieważ rozumiem, że to jest mój krzyż.”

I Sławoczka przepowiedział mi wszystko, co się ze mną stanie po życiu.

Sławoczka mówił wszystkim, że szczególne teraz, przed końcem świata, powinni wszyscy wiele się modlić! Radził ludziom i prosił ich – jak najczęściej przystępować do Komunii św.! Spowiedź – „obowiązkowo”. Komunia św. – „jak tylko można, najczęściej”. Do mnie Sławoczka mówił, abym do Komunii św. przystępowała co tydzień. Z nim do Komunii św. przystępowałam co tydzień. Ale teraz już mi się nie udaje tak często przystępować do Komunii św. i staram się do niej przystąpić chociaż raz w miesiącu. Jeszcze Sławik mówił, aby ludzie modlili się jak najwięcej, żeby w domu tez się modlili. Mówił też, aby ludzie pościli „rozumnie”, on po prostu prosił ludzi, aby oni tak robili. I kiedy ludzie to wykonywali: chodzili do świątyni, a potem przychodzili po Komunii św., – on bardzo się cieszył. Wszystkim gratulował, wszystkim się kłaniał, on był rzeczywiście szczęśliwy, że ludzie to wszystko wykonują, że ludzie go słuchają i chodzą do świątyni. Prosił on wszystkich – „chodźcie do świątyni, chodźcie do Boga”. Sławoczka mówił, że jeżeli ludzie nie będą teraz spowiadać się i przystępować do Komunii św., to „zaczną masowo głupieć i że bez Komunii św. nikt nie przeżyje”.

***

Na zakończenie tego bardzo obszernego tematu, który można by kontynuować i kontynuować, chcę powiedzieć to, co najważniejsze. Sławik zawsze w pierwszej kolejności przypominał ludziom o tym, że powinni oni się dużo modlić, powinni chodzić do świątyni, spowiadać się, przystępować do Komunii św. i rozumnie pościć. Ponieważ wszystkie problemy ludzi, według słów jego, są od tego, że ludzie żyją bez Boga; że bardzo dużo grzechów zebrało się zarówno u nich jak i w ich rodzie. A bez Boga wyleczyć ich choroby i rozwiązać wszystkie problemy jest niemożliwe. O tym Sławoczka mówił wszystkim: „Idźcie do świątyni, idźcie do Boga, bez Kościoła w ogóle nikt nie przeżyje i nie uratuje się” – to są stałe jego słowa do wszystkich, kto się do niego zwracał. Pamiętam, jak powiedział, że „jeżeli z Bogiem, to byle dzika róża z raka wyleczy!” Jeżeli mówić o receptach Sławika, to on mi w ogóle powiedział, że „wszystkie choroby można wyleczyć i leczą się one zupełnie prostymi środkami”, tj. wszystko się leczy i wszystko można wyleczyć, a leczenie to jest bardzo proste i wszystkim dostępne. A o pomocy Sławika chciałabym jeszcze to powiedzieć. Nie uwierzyłabym, że tylu ludzi uzdrawia się, gdyby sam Sława nie powiedział, że „on potem wszystkim pomoże, kto będzie go o to prosić”. Nie osądzam tych, którzy nie wierzą lub mało wierzą w pomoc Sławika, bo w to rzeczywiście jest trudno uwierzyć. I gdyby on sam mi o tym nie powiedział, to też miałabym wątpliwości. Ale on powiedział: „Ja wszystkim pomogę”. I dzisiaj chyba nie ma w całej Rosji miasta, gdzie by o nim nie wiedzieli i gdzie by on nie pomógł. Dlatego wszystkim tym, którzy starają się z nim walczyć, mówię: nie ma sensu z nim walczyć. Sławik mówił, że „nic u nich nie wyjdzie”.

Za pośrednictwem chłopczyka Wiaczesława dopomóż nam , Panie!

MODLITWA

Do świątobliwego chłopczyka Wiaczesława

O najukochańszy i świątobliwy chłopczyku Wiaczesławie!

Błagam Cię, doprowadź mnie do poznania i wypełnienia Woli

Bożej we wszystkich dniach mego życia i uproś u Miłosiernego

Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Królowej naszej,

Bogurodzicy, Łaski dla mnie grzesznego, oczyszczenie mnie od

wszelkiego zła duchowego i cielesnego i darowanie dla mnie

Królestwa Niebieskiego. Amen.

 

 A. Kraszeninnikowa „Posłany przez Boga”,

wydanie jubileuszowe, Czelabińsk, 2013 r.

Codzienne

krótkie modlitewne westchnienie duszy

do Anioła Ziemi Rosyjskiej

           Świętego chłopczyka Wiaczesława

(przed użyciem wody świętej z kamyczków i leczeniem świętościami

z mogiłki świątobliwego chłopczyka)

O, Święty mój Aniele i Stróżu Ziemi Rosyjskiej,

Święty i Świątobliwy chłopczyku Wiaczesławie.

Usłysz moją modlitwę.

Bądź moim Niebieskim Uzdrowicielem, Orędownikiem i Opiekunem.

Zawierzam swoją chorą duszę i swoje słabe ciało pod Twoją Opiekę i

Obronę. Okryj mnie swoimi skrzydłami anielskimi przed duchami nieczystymi.

Uwolnij mnie od ich przemocy i opętania. Wypędź ze mnie to diabelstwo i zło.

Poraź i wypal ich we mnie Twoim ogniem błogosławionym. Oczyść mnie z

ciemności i błota diabelskiego, z czarnych dolegliwości i smrodu grzechowego.

Uświęć mnie czystością Twoją Niebieską. Wybiel i oświeć mnie Twoim światłem

anielskim. Uzdrów mnie, mój dobry Uzdrowicielu.

Ochraniaj mnie, Stróżu mój wierny.

Bądź ze mną zawsze i wszędzie.

Chroń mnie rano i w południe, wieczorem i na sen do poduszki w każdym

czasie i na każdym miejscu. Chroń mnie na wszystkich drogach życia mego

i nie zostawiaj mnie po śmierci mojej.

Pomóż mi przejść wszystkie moje poniewierki,

przeprowadź mnie przez nie i bądź tam obok mnie, ochroń mnie na nich

przed siłami diabelskimi. Ukryj mnie przed wszystkimi sieciami demonicznymi,

przed strzałami diabelskimi i złem czarnoksiężników.

Uratuj i zachowaj mnie przed pieczęcią Antychrystową

i doprowadź mnie przez swoje modlitwy do przystani wiecznego ocalenia w

Jezusie Chrystusie, Panu naszym, Któremu należna jest wszelka chwała, cześć i

uwielbienie z Odwiecznym Ojcem Jego i z Najświętszym, Dobrym i Życiodajnym

Duchem Jego, teraz i zawsze i na wieki wieków.

Amen.

Poniżej podano tę modlitwę w języku rosyjskim.

a

Słowo końcowe od tłumacza:

Zastanawiałem się dość długo, czy ująć w I-ej części opracowania o proroctwach Sławika jeszcze jeden wątek o nim. Mianowicie, wielu zastanawiać może tytuł, jakim jest obdarzany: „ROSYJSKI ANIOŁ” (ros. „Русский Ангел”). Dlaczego Anioł? Tytuł taki jest wymieniany w modlitwach, zanoszonych do Boga za wstawiennictwem tego chłopczyka, szereg filmów o nim jest nazwanych „Русский Ангел”. Otóż, sam Sławik mówił matce, że jest Aniołem. Kiedyś śpiewając poniższe słowa z piosenki, Sławik podszedł i patrząc na nią swym przenikliwym wzrokiem bardzo poważnie powiedział: „A wiesz, mamusiu, ja naprawdę mam wiele-wiele lat. Jestem bardzo, bardzo stary, można powiedzieć starodawny!” Oto słowa piosenki:

Ах, мама, маменька,

Я уж не маленький!

Ах, мама, маменька

Мне много лет…

Opowiedział jej, że pamięta siebie przed narodzeniem. Że ma 150 000 lat. I jak się znalazł u niej. Że była droga. Ogromna szybkość. Zatrzymanie się przed głęboka przepaścią (otchłanią, z której nie można byłoby się wydostać). Obok siebie zobaczył ogromnego człowieka w ciemnej, podobnej jak u zakonnika, odzieży. Na samym końcu jego palca wskazującego wisiała maleńka, paląca się lampka oliwna. Przypadkowo odgięty nieco brzeg odzieży otworzył oślepiające światło, patrzenie na które było niemożliwe. Człowiek ten spokojnie przekroczył przez przepaść i zatrzymawszy się po drugiej stronie, popatrzył na Sławika i powiedział: „Skacz!”. Sławik mówi: „Rozpędziwszy się skoczyłem, ledwo utrzymując się na przeciwległym brzegu przepaści. Następnie, gdy zostałem sam (człowiek zniknął), przeszedłem trochę do przodu, skręciłam w bok, na jakąś twardą, ciemną drogę, jakby do tunelu i … znalazłem się u ciebie”.

Pamięta, jak się szykował tutaj, do nas. Jak Najświętsza Trójca i jego przyjaciele (Aniołowie – dod. A.L.) dali mu od siebie trochę mocy, jak wyruszył tutaj, do nas, na grzeszną ziemię, aby pomóc ludziom się ratować. Że został posłany przez Trójcę Świętą do ratowania Rosji i świata i że szczególnie będzie pomagał po swojej śmierci tym, którzy go o to poproszą. Tak jak Anioł, w swoim krótkim życiu bezinteresownie pomagał ludziom, nigdy nie brał za swoją pomoc pieniędzy. I mówił wszystkim, że jest to dar od Boga.

Myślałem więc, że może lepiej nie umieszczać tych „sensacji’ o Sławiku – Aniele, ponieważ wielu ludzi może to odebrać jako „totalne bzdury” i brednie, niegodne dalszego czytania. I nie zapoznają się z ważnymi treściami, dotyczącymi kilkuletniej misji chłopczyka – otroka Wiaczesława, które mogą pomóc w zrozumieniu wielu wydarzeń, które dzieją się na świecie i będą się dziać w niedalekiej przyszłości, które mogą pomóc w uratowaniu swojej duszy i dusz bliskich.

Jednak w końcu zdecydowałem się ten wątek wstawić do opracowania (do części 2-iej) z prośbą, aby nie potępiać tej sprawy, ponieważ swoim ludzkim rozumem nie wszystko możemy na razie pojąć. Zostawmy te sprawę Panu Bogu, a gdy przyjdzie odpowiedni czas, Bóg da poznanie. Ci, którzy chcą czcić tego małego posłańca Bożego, którzy wierzą w jego świętość – niech to czynią. A ci, którzy nie chcą, nie życzą, aby go uznawać, odnosić się pozytywnie do tego zjawiska – niech się nie modlą i nic nie robią, nie trzeba tylko znieważać, bluźnić, wyśmiewać się z tego zjawiska i tego chłopczyka. Bo może się jeszcze okazać, że walcząc z Bożym posłańcem i znieważając go, walczymy z samym Bogiem i Go znieważamy. Przyjdzie czas, a Bóg wszystko porozstawia na swoje miejsca. Poczekajmy…    

Zachowały się wypowiedzi o „wątku anielskim”. Oto pani Wiktoria Borysowna, która opiekuje się grobem Sławika na cmentarzu, opowiada, że gdy była nauczycielką w szkole i wracała do domu, to Sławik kilka razy podbiegał do niej i witał się. Nawet kiedy bawił się z chłopakami na boisku, rzucał grę, podbiegał do niej i witał się, a dzieci, które znały tę nauczycielkę udawały, że ją nie znają. Kiedyś, gdy znów do niej podbiegł i przywitał się, zapytała go: „Dlaczego to robisz, przecież się nie znamy?”.

A on na to: „No to co!. Wszystko jedno, dzień dobry!” Mówię: „Jesteś jak Anioł!” A Sławik odpowiada: „Bo ja i jestem Aniołem”.

W książce znalazłem świadectwo kolegi szkolnego Sławika, który będąc bardzo chory, miał widzenie Sławika. Sławik był ubrany niby w białą dziewczęca sukienkę lub nocną koszulę, a za plecami miał skrzydełka. Szczegółów nie mógł rozpoznać z powodu blasku, który ten wydzielał. W tym widzeniu zapytał Sławika: „Czemuś tak się wystroił?”, nie zdając sobie sprawy, że Sławik przecież już nie żyje od pewnego czasu. Tamten nic nie odpowiedział, ale kolegę oczywiście uzdrowił.

Główną „pretensją” Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego i ogromnej większości pasterzy Cerkwi – arcybiskupów, biskupów, teologów do chłopczyka Wiaczesława jest to, że on pamięta siebie przed narodzeniem. Bo przecież jest to starożytna herezja. Czyli reinkarnacja, wędrówka dusz itp. Tę herezję Orygenesa potępił w 543 roku V Sobór Powszechny w Konstantynopolu. Myślę, że sprawie tej trzeba poświęcić trochę czasu. Zacznijmy może od wypowiedzi matki Sławika. W książce ona tylko opowiada to, co mówił jej syn. Według jej słów przychodzili do niej duchowni i proponowali usunąć niektóre wątki, szczególnie o tym, że on pamięta siebie przed narodzeniem, to wtedy w pełni mogą go uznać za świętego, ale matka odmówiła. Słowa jej brzmiały mniej więcej tak: „Jestem świadkiem, jeśli on to mówił, to i ja tak mówię i od siebie nic nie wymyślam i nie dodaję, i jeżeli uważacie, że w tym słowa Sławika przeczą czemuś, to zostawcie jego słowa mi, a wyrzekać się tego, o czym on mówił, nie zamierzam”.

Rozpoczęła się walka hierarchii cerkwi z kultem chłopczyka. Wypowiedzi dostojników Cerkwi, teologów i profesorów uczelni duchownych, a za nimi usłużnych mediów, w tym prawosławnych, doprowadziły do tego, że w tej chwili 85-90% wiernych w Rosji nie uznaje Sławika za świątobliwego, oczernia go (mówiąc, że jest bioenergoterapeutą, oszustem, a nie żadnym Bożym uzdrowicielem; tak samo jak oszustką jest jego matka, która dorobiła się na tym oszustwie wielkiego majątku, domów, samochodów itp.). Tymczasem nie ma takiego miasta w Rosji, w którym by ktoś nie został uzdrowiony przez Sławika, nie doznał pomocy w swoich życiowych problemach. Minęły już 22 lata od śmierci Sławika i nic nie wskazuje na to, że obecne władze Cerkwi zmienią swoje stanowisko w sprawie kanonizacji „otroka”.

W międzyczasie chłopczyk Wiaczesław w sierpniu 2009 roku został kanonizowany przez Grecką Cerkiew Prawosławną. Został dołączony do grona świętych jako świątobliwy otrok (chłopczyk) Wiaczesław. Świątobliwi Starcy i zakonnicy na Świętej Górze Athos modlą się do Świętego chłopczyka. A w swojej ojczyźnie nadal to dziecko – prorok nie jest uznane.

I jeszcze ciekawostka: Niedawno dwie książki o Sławiku zostały włączone do „kodeksu książek zakazanych”, w którym jest łącznie 8 książek (z tego dwie o nim).

Jedna wypowiedź. Profesor Moskiewskiej Akademii Duchownej i Seminarium A.I.Osipow tak wypowiedział się o tym chłopczyku: „…Rosję zgubi nie alkoholizm, nie narkomania… a kłamliwi Starcy i proroctwo ją zgubi…”. Swego czasu profesor ten kategorycznie występował przeciwko kanonizacji carskiej rodziny, a jako dowody wykorzystał oszczercze wymysły sowieckiej bezbożnej epoki. To ten sam profesor, który obecnie, korzystając ze swojej popularności i autorytetu naucza o tym, że liczba 666 nie ma żadnego mistycznego znaczenia i wyśmiewa tych, „którzy wierzą w jakieś cyfry”. Szerzej napisałem o nim w 3-im odcinku z cyklu: Cerkiew Prawosławna o Antychryście, znaku Bestii-liczbie 666, czipizacji (na stronie <Wolnej Polski>). Tacy profesorowie, rzeczywiście, gdyby dać im wolę, mogą zgubić Rosję.

Wróćmy do problemu istnienia dusz przed poczęciem człowieka. I skoncentrujmy się na 1-ej anatemie (klątwie) V Soboru Powszechnego z 543 roku, która brzmi następująco:

„1. Kto mówi lub myśli, że dusze ludzkie istniały przed narodzeniem, że były one przedtem rozumami i świętymi siłami (mocami), a następnie zwróciły się ku gorszemu i przez to ostygły w miłości do Boga, z powodu czego i są nazywane duchami i za karę zostały posłane w ciała, niech będzie przeklęty”.

Czy wiemy, jak pojawia się dusza? Jak duszę daje nam Bóg? Tego dokładnie nikt nie wie. Jedyne, co jest wiadome i czego naucza nas Cerkiew jest to, że dusza dawana jest człowiekowi przez BOGA w chwili poczęcia. Ten moment jest opisany w książce o Sławiku. Moment pochodzenia, tworzenia jego duszy…, nie wiadomo, jak to nazwać. ANIOŁOWIE -– to nie DUSZE, ani też nie rozumy, ani siły (moce) – to są duchy. Tutaj duch, który zszedł z Niebios, otrzymał duszę i wcielił się w ciało.

W 1-ej anatemie przeklina się istnienie dusz przed wcieleniem (narodzeniem) oraz to, że dusze ludzi to ukarane za coś umysły lub siły (niech nawet Aniołowie). Ale nie ma to żadnego odniesienia do pamięci Sławika przed narodzeniem. TO NIE PRZECZY NAUCZANIU CERKWI. On zszedł nie za karę, ale żeby „pomóc naszemu ludzkiemu ratunkowi”. I duszy on nie miał przed poczęciem.

Teraz wiadomo, czyj żywy głos słyszał ten chłopczyk -– to był głos Bogarodzicy.

A więc to, że on pamięta siebie PRZED NARODZENIEM, na co nikt nie ma żadnego świadectwa, akurat mówi o jego niezwykłym pochodzeniu. Teraz jest to jasne, jak dzień.

Jako Bóg, Chrystus narodził się z Boga Ojca przed wszystkimi wiekami, jako człowiek – od Najświętszej Panny Maryi. Przed wcieleniem człowiekiem On nie był, a więc i nie miał ludzkiej duszy. Wcieliwszy się w ciało Maryi Dziewicy przez Ducha Świętego i przyjęciu postaci ludzkiej, otrzymał od Niej naturę człowieka, pozostając przy tym Bogiem. Duszę ludzką otrzymał podczas poczęcia. A więc była to misja, dana Mu przez Ojca Niebieskiego.

Również możemy powiedzieć i o Sławiku, że jako Anioł duszy on nie miał, ale z Woli Bożej otrzymał duszę i wcielił się w człowieka, pozostając przy tym Aniołem.

Anioł (po grecku zwiastun, posłaniec) jest duchem, wyrażającym Wolę Boga i posiadającym nadnaturalne możliwości. Biblia nazywa Aniołów duchami służebnymi. Często przedstawia się je w postaci ludzi ze śnieżnobiałymi skrzydłami za plecami. Według nauczania chrześcijańskiego Aniołowie Boży – to duchy służebne. Stworzone zostały przez Boga przed stworzeniem świata materialnego, nad którym mają znaczącą władzę. Jest ich znacznie więcej niż ludzi. Przeznaczenie Aniołów: wyCHWALAnie Boga, urzeczywistnianie CHWAŁY Jego, kierowanie i wcielanie Łask na CHWAŁĘ Bożą (dlatego są oni WIELKĄ POMOCĄ DLA RATUJĄCYCH SIĘ), ich udział – śpiewanie pieśni CHWALebnych na cześć Boga, wypełnianie Jego poleceń, Jego Woli.

A więc Sławik-Anioł otrzymał misję pomagania ludziom w Rosji i na świecie, przekonywania ich, aby nie przyjmowali chipów, paszportu światowego i pieczęci Antychrysta. W ten sposób nie zdradzą Boga i dostąpią zbawienia. Uzdrawiał, wypędzał złe duchy, udzielał rad i niósł pociechę w trudnych sytuacjach życiowych tysiącom ludzi. Po śmierci wrócił jako duch do miejsca w Niebie, do miejsca, gdzie Bogu śpiewają CHWAŁĘ. Oczywiście, jest tam cały Anielski stan. A jest to nawet nie Królestwo Niebieskie, dokąd trafiają dusze sprawiedliwych, tylko jeszcze wyżej…

Przed śmiercią Sławik powiedział: „Kiedy się dowiecie, kim jestem w rzeczywistości, to z początku bardzo się wystraszycie dlatego, że tak swobodnie obchodziliście się ze mną, a później będziecie ze mnie dumni”.

Innym razem Sławoczka powiedział: „Kiedy odnajdzie się w Ławrze księga z proroctwami o mnie, wtedy dowiecie się, kim jestem i wystraszycie się. Bardzo się wystraszycie”.

Dlaczego się wystraszymy? Jeżeli po prostu logicznie rozumować, to wystraszymy się dlatego, że znieważaliśmy i oczernialiśmy nie tylko dziecko, (jak robi to RCP MP do chwili obecnej), ale Archanioła, którego Bóg posłał do nas, aby nas uprzedzić o nadchodzących wydarzeniach i pomóc nam w uratowaniu się. Wystraszymy się dlatego, że nie zobaczyliśmy w chłopczyku posłańca (Anioła) Bożego. Do tej pory uważa się go albo za świętego uzdrowiciela i proroka (a jest to właśnie swobodne

Jego traktowanie); albo znieważa się go i nie przyjmuje, a jest to jeszcze bardziej straszne i mówi do jakich głębi bezprawia i grzechu upadliśmy, że nie mogliśmy zobaczyć Bożego chłopczyka. Co byśmy dzisiaj zrobili z Chrystusem, gdyby do nas przyszedł? Nie straszno nam?

A dlaczego będziemy dumni? Dumni za to, że właśnie do Rosji Bóg posłał Swego Wybrańca. Niemcy będą radować się, że on tam przeżył połowę swojego życia.

Co przeszkadza ludziom zobaczyć w chłopczyku Anioła Bożego? Grzeszność i uszkodzenie umysłu.

Pewien bardzo znany dla wielu zakonnik z klasztoru o bardzo surowej regule przez trzy dni modlił się, aby Bóg otworzył mu, kim jest Sławik, ponieważ jeszcze żyjąc powiedział on nam, że pamięta siebie przed ziemskim wcieleniem, a także o tym, że ludzie będą zdumieni, kiedy dowiedzą się w swoim czasie, kim on był. I będą zawstydzeni tym, że tak swobodnie z nim się obchodzili. A my wiemy, że reinkarnacja, czyli teoria o wędrówkach dusz jest nieprawdziwa. A myśleć o tym, że Sławik kłamał – on nie chce i nie wierzy. Co począć? I oto temu mnichowi Pan Bóg po modlitwach odsłonił, że w jego wcieleniu na Ziemię zszedł Archanioł Jeremiel (Jeremiasz? ; ros. – Иеремиил – od A.L.), co z hebrajskiego tłumaczy się jako „Miłość Boża”. Mnich nie sprawdzał, ale słyszał, że na Górze Athos uważa się go (tego Archanioła – od A.L.) za Świętego.

W 2013 roku 17 marca minęło 20 lat od dnia śmierci chłopczyka Wiaczesława. W tym dniu przy jego mogile zebrało się mnóstwo ludzi i czytano mu Akatyst. W tym nowym Akatyście z 2013 roku był nie tylko akatyst, modlitwa tropar i krótki opis życia chłopczyka Wiaczesława, ale jeszcze modlitwa do Archanioła Uriela. O Akatyście chłopczykowi Wiaczesławowi jego mama Pani Walentyna powiedziała, co następuje: „Czytać trzeba Akatyst i na końcu Akatystu przeczytać 100 razy modlitwę do Archanioła Uriela i prośba zostanie wysłuchana”. Znamy 7 Archaniołów. Do każdego jest modlitwa, czytana w określony dzień. Archaniołowi Urielowi, na przykład, poświęcony jest czwartek.

Kto i dlaczego umieścił tę modlitwę w Akatyście do Chłopczyka Wiaczesława, nie wiadomo.

W książce „Dowódcy Niebieskich Wojsk” (ros. „Небесных воинств Архистратизи” -– od A.L.), wydanej z błogosławieństwem Poczajewskiej Ławry Zaśnięcia NMP (2001 r.) Archanioł Uriel i Archanioł Jeremiel występują jako jeden i ten sam Archanioł. Jeżeli to przełożyć na nasz ubogi umysł, to wynika z tego, że Chłopczyk (Otrok) Wiaczesław jest Archaniołem Urielem (oraz Archaniołem Jeremielem).

Kiedy Sławik mówił o księdze o nim, którą odnajdą w Ławrze, to jeszcze dodał, że „podniesie się wielki szum i będzie tyle rozmów o nim, że drgną nawet mnisi od tego, że wyszły te sprawy”.

Powiedział tez, że w tym czasie będzie o nim film, który wszyscy obejrzą –- cały kraj go obejrzy. I ludzie zaczną kłócić się i wielu drgnie, ponieważ ludzie nie chcą tych nieszczęść i katastrof, które zbliżają się do naszej planety. Mamie swojej powiedział: „Mamusiu, ludzie film obejrzą, potem zrobi im się smutno – pochodzą tacy zamyśleni i … zło przezwycięży”.

Teraz rozumiemy, dlaczego ludzie się wystraszą i dlaczego wielu drgnie? Po tym, jak wyjdzie na jaw, że Chłopczyk Wiaczesław, to ten sam Anioł, który powinien przyjść na samym końcu czasów i opowiedzieć o tym, CO MA NASTĄPIĆ WKRÓTCE. To ten sam Anioł z 22-go (OSTATNIEGO) rozdziału Apokalipsy (OSTATNIEJ Księgi Biblii).

To Anioł, który podobnie jak Anioł – Jan Chrzciciel, który przyszedł przed Chrystusem przed Jego Pierwszym Przyjściem na Ziemię, teraz przyszedł do nas na Ziemię przed Drugim Przyjściem Chrystusa.

Archanioł Jeremiel

Archanioł Jeremiel

Archanioł Uriel

Archanioł Uriel

Ikona ze Sławikiem jako Aniołem

Ikona ze Sławikiem jako Aniołem

Czy jest to tylko jedna znana nam teraz misja Anioła na Ziemi? Nie. W Ewangelii Św. Mateusza Sam Pan Jezus potwierdza to, o czym napisano powyżej: że Św. Jan Chrzciciel jako Anioł przyszedł, aby przygotować drogi dla Mesjasza, który zbawi świat. W Prawosławiu są ikony, przedstawiające Jana Chrzciciela jako Anioła ze skrzydłami.

W rozd. 11 czytamy: „Po coście więc przyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. … Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!”. (Mt 11, 9-15).

I dalej: „Wtedy zapytali Go uczniowie: „Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł i nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu. (Mt 17, 10-13)

A w Ewangelii Jana: „Wy sami jesteście mi świadkami, że powiedziałem: Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany”. (J 3, 28).

I nieco wcześniej: „Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”. (J 1, 23)

W czasach Antychrysta na Ziemię z misją zostaną posłani biblijni prorocy: Eliasz (znowu!) i Henoch. Warto poczytać o nich w 11 rozdziale Apokalipsy Św. Jana. O tym, że jednym z nich będzie Eliasz mówi ten tekst: „Maja oni władzę zamknąć niebo, by deszcz nie zraszał ich dni prorokowania i mają władzę nad wodami, by w krew je przemienić i wszelka plagą uderzyć ziemię, ilekroć zechcą”. (Ap 11, 6). To właśnie prorok Eliasz swego czasu zamknął niebo nad Izraelem i deszcz nie padał przez 3 i pół roku. Będą prorokować przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni.

***

W chwili obecnej nad mogiłą chłopczyka Wiaczesława na cmentarzu w Czebarkulu zbudowana jest swego rodzaju kapliczka, wypełniona ikonami, w tym samego Sławika. Przyjeżdżają tu pielgrzymi z całej Rosji i nawet zza granicy, odmawiają modlitwy i śpiewają ułożone na jego cześć przez prawosławnych kapłanów akatysty. Uważa się, że występują tam cudowne uzdrowienia. Jako uzdrawiające uważa się kamyczki, ziemia i śnieg z mogiły Sławika. „Kamyczki” – to kawałeczki białego marmuru, które ojciec Sławika stale przywozi z kamieniołomu koło wioski Koegla (również tam wykonano z marmuru pomnik na jego mogiłę). Pielgrzymi zabierają te marmurowe kamyczki, niekiedy po prostu noszą je ze sobą, a niekiedy zalewają wodą i piją tę wodę.

Na mogile Sławika jest ciągle czarna, jakby świeżo skopana ziemia. Rodzice musza ciągle ją dosypywać; pielgrzymi zabierają ją garstkami do leczenia.

Ludzi na mogiłce mego syna jest zawsze dużo – mówi mama jego, pani Walentyna. Tę ziemie ludzie umieszczają we wodzie, robi się jakby kaszka, którą przykładają do chorych miejsc lub wykorzystują ją jako maść leczniczą. Potem przejeżdżają, dziękują. Nawet okruchy marmurowe i kamyczki z mogiłki mego świętego chłopczyka mają silny efekt leczniczy. Zalewają ją wodą, a potem piją.

Wydaje się, że wszystko, czego dotykał Sławik, zachowuje w sobie cząstkę jego uzdrawiającej mocy. Dzisiaj w mieszkaniu rodziców Sławika jest zachowane jego maleńkie dziecięce krzesełko. Matka chciała je wyrzucić, ale pewna wierząca kobieta przekonała ją, aby tego nie robiła. I nie na próżno. Mówi pani Walentyna: – Często do mnie przyjeżdżają rodzice maleńkich śmiertelnie chorych dzieci. Maleństwa te nie mogą same przyjechać, ponieważ tak są słabe. Ich zrozpaczeni rodzice przywożą zdjęcia dzieci z nadzieją pomocy. Zdjęcia dzieci ustawia się na krzesełku Sławika i dzieciom w odległości staje się lżej, następuje uzdrowienie. Wyleczonych dzieci jest już tak dużo, że mama Sławika nie pamięta ich imion i historii.

Jeszcze za życia Sławikowi darowano wiele ikon. Przywożono je z różnych państw, ze starych klasztorów. Nawet po śmierci w jego domu pojawiają się nowe ikony. Część z nich matka umieściła przy mogiłce syna. Opowiada matka Sławika: ”Dwa miesiące temu zakonnik podarował mi ikonę z wizerunkiem Cara Mikołaja II. Zaniosłam ją na mogiłkę syna, Wkrótce ludzie zauważyli, że zaczęła ona „mirotoczyć” (zaczął ściekać po niej olej święty – od A.L.).

Srebrna ikonka, którą pielgrzymi przynieśli na grób Sławika, sama się ozłociła.

„Jestem przekonana, że dusza Sławika słyszy głos każdego, kto go prosi o pomoc – mówi mama. I każdemu pomoże”.

Sławik bardzo kochał swoją mamę. – „Bóg dał mi wszystko dla ludzi. I nic – dla mnie”,- mówił mamie.

Na pół roku przed śmiercią przepowiedział swoje odejście. – „Do tej pory nie wiem, od czego umarł mój syn,- mówi Walentyna Afanasjewna. Żaden lekarz nie mógł zdiagnozować straszną chorobę, która zabrała Sławoczkę. Pewnego razu tylko pani doktor powiedziała: „Takie wrażenie, jakby z chłopczyka wyssano całą krew. Nie wiemy, jaką diagnozę mu postawić”. Umierając na oddziale hematologii, Sławik do ostatniej minuty pomagał innym. Z całego szpitala szli do niego ludzie. A on, już w zamroczeniu, ratował ich od śmierci. Ale siebie wyleczyć nie mógł”.

W Internecie rosyjskim przytoczone są wypowiedzi na temat przelotu i wybuchu meteorytu nad Czelabińskiem (15.2.2013r.). Jak ocenili uczeni, wybuchający nad miastem meteoryt miał moc 200 bomb atomowych, takich, jakie zrzucono na Hiroszimę. Wiemy, jakie były skutki tamtych wybuchów. Wybuch tego meteorytu powinien zniszczyć wszystko, co żywe oraz roślinność w promieniu setek kilometrów. Do dzisiaj jednak nikt nie umie wytłumaczyć, dlaczego w tym wypadku nie zginęła ani jedna osoba, zostało rannych tylko 1000 osób odłamkami szła z okien po powietrznej fali uderzeniowej. To niepojęte i niewytłumaczalne. Niektórzy przypisują to wstawiennictwu małego Sławika, który pomaga i po śmierci. Wybuch meteorytu Sławik przepowiedział za życia (na 20 lat wcześniej).

Nad mogiłką syna na cmentarzu rodzice sporządzili mauzoleum - kapliczkę (ros. - мавзолей)

Nad mogiłką syna na cmentarzu rodzice sporządzili mauzoleum – kapliczkę (ros. – мавзолей)

W audycji „Sprawa X – śledztwo trwa”, którą emitowano w marcu 2013 r. w programie „Rossija 1”, świadek – dziennikarz zapewniał, ze podczas czytania akatystu na mogiłce chłopczyka Wiaczesława, powietrze przybrało różowe barwy, chociaż wcześniej było ono zielonkawe – według przezroczystego plastiku, którym jest przykryta mogiłka.

Mogiła chłopczyka upiększona ikonami i kwiatami

Mogiła chłopczyka upiększona ikonami i kwiatami

Oto czarno białe zdjęcie chłopczyka Wiaczesława, które, jak twierdzą niektórzy ludzie, czasem przybiera różowawy odcień.

Oto czarno białe zdjęcie chłopczyka Wiaczesława, które, jak twierdzą niektórzy ludzie, czasem przybiera różowawy odcień.

Informacja dla tych, którzy zamierzają pojechać do Czebarkula, aby prosić o pomoc Sławika.

W książkach jest podany adres jego matki:

456444, Челябинская область, г.Чебаркуль, 4, а/я 792

Крашенинниковой Валентине Афанасьевне

(из книги „Посланный Богом”)

Tylko że Walentyna Afanasjewna nie mieszka już w Czebarkulu, niekiedy odwiedza swoje mieszkanie w miasteczku wojskowym. Przeniosła się wraz z trzema innymi rodzinami na wieś. Przygotowuje się do opisanych wydarzeń, zaopatruję się w niezbędne rzeczy. Osobie, która tę informację podaje, powiedziała: „Obowiązkowo przystępować do Spowiedzi i Komunii Świętej!”

Okolice miasta Czelabińsk (nieco niżej leży miasto Czebarkul)

a

Kończąc dodatkowe informacje o chłopczyku Wiaczesławie proszę o nadsyłanie świadectw o pomocy, uzyskanej od Sławika. W chwili obecnej otrzymałem ustne świadectwo od matki z okolic Pelplina, która potwierdza wstawiennictwo Sławika wobec chorego na epilepsję jej syna. Gdy będę miał świadectwo na piśmie – podzielę się nim, wysyłając informację do <Wolnej Polski>.

Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem informacji o wypowiedzi Matki Bożej podczas Objawień w Fatimie, kiedy zapowiedziała, że pośle Rosji chłopczyka, który pojawi się w środku Rosji i opowie wszystkim, że kara nałożona na Rosję przez Boga się skończyła… Szukam bezskutecznie potwierdzenia tych słów w polskich źródłach informacji.

Kto by chciał otrzymać pierwszą część opowiadania o chłopcu – proroku, może do mnie napisać na adres: andrzejleszczynski1@wp.pl , a na pewno wyślę.

Źródło:

Блог Валерия Валея:

http://valerii-valei.livejournal.com/4836.html

http://valerii-valei.livejournal.com/5030.html

http://valerii-valei.livejournal.com/5679.html

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

24.2.2015 r.

Tags : , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.