Opublikowano Październik 17, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Izraelski atak na Iran – 15 minut wojny. Czy to ocali zdychające teokratyczno-etniczne państwo?

źródło: http://theuglytruth.wordpress.com/2010/02/17/israel%E2%80%99s-attack-on-iran-a-15-minute-war-to-save-a-dying-theocracyethno-state/

Mark Glenn

Gdy zbliżamy się do “wielkiego dnia rozliczeń” (co zdaje się być) nabierającym tempa i nieuchronności ataku na Iran przez państwo żydowskie, ważne jest mieć na uwadze motto izraelskiego Mossadu, że „za pomocą oszustwa będziesz czynić wojny”.

Biorąc pod uwagę, że na pewno państwo żydowskie i jego interesy (i tylko jego) zajmują się wszystkimi aspektami maszynerii propagandy dla tego konfliktu, możemy polegać na jednej rzeczy – stosowanie wyżej wspomnianego motta izraelskiej służby wywiadowczej – prowadzi do wniosku, że nie ma w tym ziarenka prawdy. Z góry na dół, od prawej do lewej, od alfa do omega, to nic innego tylko hologram i brednia wysoce specjalizowanej produkcji przeznaczona do tego, aby przygotować nas, myślenie zbiorowe, zawczasu, podczas oraz po -na to, co ten atak ma w zamiarach ich twórców wytworzyć.

Zatem z definicji musi to zawierać wszelkie straszliwe ostrzeżenia/oczekiwania tego, co prawdopodobnie będzie skutkiem nadchodzącej wojny. Używając Iraku i rozmiarów zniszczeń spowodowanych w nim przez najbardziej wartościowego niebezpiecznego psa izraelskiego – Ameryki – jako modelu tego, co na się stać, ludzie na całym świecie przez logiczną analogię spodziewają się tego samego w Iranie – życie niewinnych cywilów padnie ofiarą rzezi w tysiącach i dziesiątkach tysięcy…Iran odpowie na to baterią głowic… włączą się Rosja z Chinami…cena ropy osiągnie 300 $ za baryłkę, wszystko to doprowadzi do śmierci i tak już ledwie dyszącej światowej gospodarki…Nastąpi wybuch świata islamskiego, użyte będą elementy uprzednio przygotowane do ataków terrorystycznych, itp., itd.

A może stanie się coś takiego, że ta analogia się nie powtórzy, a wszystko potrwa raptem 15 minut i żadna z tych apokaliptycznych wizji się nie spełni. Tak, brzmi to bardzo nieprawdopodobnie, aby było możliwe, lecz biorąc pod rozwagę to, co się obecnie dzieje, chyba jest to bardziej prawdopodobne niż nie jest.

Nie, izrael nie wystrzega się przemocy, ludzkiego cierpienia, nie wzdraga się przed wywoływaniem chaosu. Przeciwnie, dąży do tego ze wszystkich sił, tak jak dentysta wyrywa spróchniały ząb. Nie może i nie potrafi inaczej.

Jednak, jak mówi stare powiedzenie, “czasy desperacji wymagają desperackich środków”, i jeśli mówimy o desperackich czasach w przetrwaniu państwa żydowskiego, to właśnie teraz to chyba dobre określenie na ich nazwanie. Gdy idzie o izrael, prawdziwe „zagrożenie egzystencjalne” to nie jest Iran, islamski ekstremizm czy jakiekolwiek nuklearne aspiracje części wrogów izraela, lecz raczej fakt, że w obecnych czasach państwo żydowskie – z braku bardziej uprzejmej frazeologii – ma gównianą wiarygodność. Inne kraje (za wyjątkiem Ameryki) unikają go jak ognia. Ministrowie nie mogą sobie swobodnie podróżować po świecie w obawie przed aresztowaniem. Kampanie bojkotu i zrywania związku zaczynają brzmieć jak dobra muzyka w uszach wielu ludzi.

W sumie wizerunek izraela w tej chwili, może element najważniejszy ze wszystkich, zagraża jego dalszemu istnieniu, i to staje się przyczyną, że potrzebuje ratunkowego chirurgicznego zabiegu rekonstrukcji oraz czegoś dość mocnego, aby wytrzymać próbę czasu.

Dlatego, będąc pariasem i wampirem w oczach świata, co lepszego może istnieć w tej sytuacji naprawienia gównianej wiarygodności, zamienienia znaków minus na znaki plus, przejścia ze stanu żebrzącego złodzieja z ręką wyciągniętą do gościa, który ma klucze do skarbca, niż wmówienie wszystkim dokoła strachu przed nadchodzącą „wojną, jaka zakończy wszystkie inne wojny”, a potem nie zmaterializowanie tego w żaden sposób? A nawet lepiej – że w wyniku wojny – fortuna każdego urosła.

Scenariusz idzie tak – po kilku dobrze przygotowanych atakach fałszywej flagi przeprowadzonych (co oczywista) przez „arabskich” terrorystów, jakie doprowadzą do śmierci cywilów w izraelu i na Zachodzie, jak złodziej skradający się w nocy, izrael pod osłoną ciemności nadleci nad Iran i uderzy na irańskie zakłady atomowe przy pomocy precyzyjnych bomb burzących, z niewielkimi ofiarami cywilnymi po irańskiej stronie…wiedząc o tym, że irańskie radary wczesnego ostrzegania będą unieruchomione uprzednio na pewien okres, nie będzie żadnej konfrontacji. Potem izrael odleci i wojna się skończy zanim się zaczęła.

Zanim myśliwce bombardujące zdążą wylądować, a Irańczycy zdadzą sobie sprawę z tego, co się wydarzyło, świat zostanie zasypany nalotem dywanowym izraelskiej propagandy sukcesu. Wojna się wydarzy i przejdzie zupełnie bez wiedzy kogokolwiek na ten temat. Równocześnie izrael przedstawi powody swoich uczynków –

Wiedzieliśmy…mieliśmy niezaprzeczalny, niepodważalny dowód w sprawie irańskiego programu zbrojeniowego, a co ważniejsze, nasze wywiadowcze zasoby ludzie odkryły, że Iran ma zamiar użyć broń atomową przeciw całemu „chrześcijańskiemu” Zachodowi…a mimo istnienia tego faktu, cały świat był przeciw nam, mówił że oszaleliśmy, nazywał nas od różnych i okazywał swe najgorsze antysemickie instynkty wobec nas, ale my nadstawiliśmy drugi policzek i wybawiliśmy od groźby wszystkich…”

A jako swój ostateczny ruch w kierunku odwrócenia swego maniakalnego, krwiożerczego wizerunku, izrael zmusi się do powiedzenia czegoś takiego –

Widziecie?…my nie nawidzimy Irańczyków…czy Palestyńczyków czy kogokolwiek innego…staramy się tutaj żyć w spokoju i pokojowo ze światem, jaki nas nienawidzi zupełnie bez powodu, tylko dlatego że jesteśmy żydami…”

I podobnie do tego niedawnego kuriozalnego wystapienia Netanyahu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ, gdzie machał przed oczami świata „wzorcami” nazistowskich obozów śmierci, dowodząc istnienia budzącego coraz więcej wątpliwości i podejrzeń holocau$tu, tak samo izraelskie powody podjęcia działań, jakie już teraz udowadnia przed zdumionym obliczem świata, mamy nasze Voila, oto okazuje się, że państwo żydowskie jest zbawicielem planety, jak podejrzany wyraźnie żydowski osobnik „Dawid” w bujdzie na resorach rodem z Hollywood p.t.  “Independence Day”.

Sadzicie, że to nie może się zdarzyć? Dobra, niech to się wydaje całkiem zwariowane, ale pomyślcie raz jeszcze. Jeśli te same interesy mogą dokonać wyboru na prezydenta USA czarnego faceta z muzułmańskim pochodzeniem, którego imię rymuje się z „Osama” w USA, gdy przecież Ameryka znajduje się w stanie wojny ze światem 1,5 mld muzułmanów, to mogą one dokonac przedstawienia każdego rodzaju, gdy idzie o trzymanie „kontroli nad tłumem”.

W rezultacie tego działania, Iran będzie politycznie sparalizowany. Konflikt się skończy, a wszystko co Iran zrobi już później, będzie postrzegane jako jawny akt wojny, pomimo faktu, że zrobił to w odwecie na pierwotne działania izraelskie. Rosja i Chiny, uważane za 2 dzikie koty w całym równaniu – sa obecnie równie sparaliżowane politycznie, i w takiej sytuacji, zamiast świat przeciw izraelowi, będziemy mieć świat przeciw Iranowi i reszcie świata islamskiego.

Krótko mówiąc, izrael stanie się Mesjaszem. W wyniku 15-minutowej wojny, wszelkie protesty wobec rzezi w Iraku, Afganistanie, Gazie, Libanie i wszędzie indziej odwrócą swoje ostrza. Goldstone stał się przestępcą wojennym zgłaszając swe prawo do tego, aby izrael mógł sam przekroczyć czerwoną linię w operacji Płynny Ołów. Ruchy antysyjonistyczne/antywojenne zostaną ścięte równo z trawą. Nie będą już miały żadnej wiarygodności.

W międzyczasie wszystkie argumenty zgłaszane tłumnie w sprawie wydarzeń 9/11 i wygłaszane przez propagandę przed tymi wydarzeniami otrzymają nowe znaczenie. Te ostatnie otrzymają powołokę z 24 karatowego złota i będą jak najbardziej uzasadnione. Te pierwsze ośmieszone. Długi, oskarzycielski palec wymierzony w zbiorowość będzie paraliżował ruch antywojenny w chórze pieśni: „gdybyśmy słuchali was, to Iran już by nas poczęstował bombą i wszyscy bylibyśmy nuklearnym tostem”. Neokonserwatyści i chrzescijańska prawica będą już całkiem nie do zatrzymania w swej parciu: „Więcej WOJNY”, krzyczeć będą 24 h/dobę przez cały tydzień.

Chrześcijańscy syjoniści zmierzają wprost w otchłań ciężkich czasów, próbując zespolić aktualne zamieszanie ze swymi przepowiedniami dotyczącymi końca świata, ale można być niemal pewnym, że potrzebują trochę pomocy swych żydowskich przyjaciół z Hollywood, aby mieć pewność, że do czegoś dojdą.

Krótko mówiąc, jedyny głos rozsądku, jaki nam pozostaje w świecie, to demaskowanie izrelskich zbrodni wojennych oraz planów izraelskich w sprawie przyszłosci świata, ludzkości zduszonej w uchwycie. My musimy, jako grupy antysyjonistyczne wywalać na światło dzienne każdy detal tego planu, stawiać go pod pręgierz śmiechu, pokazywać, że izrael tylko chce uchodzić za pachnącą różę, a przez to chce mieć wolną rękę w kontynuowaniu swego religijne inspirowanego maniakalnego bandyctwa na Bliskim Wschodzie (i poza nim), przez nie wiadomo jaki czas.

W międzyczasie żydowskie interesy zajmujące się kontrolowaniem światowej gospodarki decydują się na otwarcie walutowego kurka niezwłocznie po wydarzeniach „wojny, jakiej nie było” i, abrakadabra, ludzie wracają do pracy, a sprawy wracają do swego normalnego biegu.  Jak pies Pawłowa, ci sami ludzie otrzymują do podświadomości psychologiczny związek między wydarzenaimi, dzwonkiem a czasem karmienia (szczególnie na Zachodzie), asocjację między wojną z wrogami izraela a natychmiastowym stanem poprawy finansów osobistych.

Znów, jak uczy historia, żydzi jako naród mają niemal nie dającą się wyjaśnić zdolność przetrwania i niemal zawsze „przy pomocy oszustwa”, są w stanie uniknąć pewnej katastrofy jeszcze raz i jeszcze raz. Dla nich wszystko wydaje się być z góry ustalonym wyścigiem, gdzie koń, na jakiego nikt nie stawiał złamanego centa, wygrywa i inni za to płacą.

Gdy myślimy o izraelu z jego ciągłym oderwaniem od rzeczywistości i ciągłym przypominaniem nam, jak jesteśmy wszyscy przez niego wykorzystywani, to wyobrażenie sobie, że go nie ma, jest naprawdę trudne. A zatem usiądźmy i popatrzmy, jak będzie się zachowywać, gdy już „zbawi” świat od nuklearnego Armageddonu. Jeśli uważamy, że do tej pory był nie do zniesienia, fakt oparty na rzeczywistości, to poczekajmy, aż zobaczymy coś, czego jeszcze nie widzieliśmy.

Komentowanie zamknięte.