Najnowsze

Opublikowano Luty 9, 2013 Przez a303 W Bez kategorii

Islandia wyrzuciła agentów FBI, którzy tam przybyli…

Serdeczne podziękowania dla Bogusława za przysłanie tłumaczenia.

Źródło: http://alles-schallundrauch.blogspot.de/2013/02/island-hat-fbi-agenten-die-kamen.html

Środa , 6 Luty 2013, Freeman 00:05 Szwajcaria

Tłum. Bogusław

aWszyscy znamy wszystkie te sławne opisy z zeszytów Asterix, z których czerpie porównanie: „ Znajdujemy się w roku 2013 po Chrystusie… cały świat zachodni zajęty jest przez banksterów… cały świat zachodni? Nieee! Jeden przez niepokornych Islandczyków zamieszkały wyspiarski kraj na północnym Atlantyku, nie zaprzestaje stawiać opór NWO“. Tak, Islandczycy wydają mi się, jak mieszkańcy małej galijskiej wioski, którzy skutecznie stawiają czoła Rzymianom!

Czy nie byłoby cudownie, gdyby Grecy, Hiszpanie, Portugalczycy i inne kraje strefy europejskiej, wzięły przykład z Islandii i postawili banksterów przed sądem i Trójce powiedzieliby: spieprzajcie, tak, jak zrobili to Islandczycy!?!

Islandczycy nie „uratowali“ swoich banków, natomiast pozwolili im splajtować i pociągnęli do odpowiedzialności bankierów-kryminalistów, wsadzili ich do pudła i ukarali wieloletnimi karami więzienia! Coś, na co się dotąd nikt nie odważył! Do tego, jak się ostatnio okazało, gdy Minister Spraw Wewnętrznych dowiedział się, że jakoby agenci FBI wylądowali w Rejkjaviku, aby przeprowadzić dochodzenia przeciwko Wikileaks, wziął się natychmiast za tą sprawę i zażądał, aby opuścili kraj! Powiedział, że nie są tutaj mile widziani i zadbał o ich wyjazd!

Ale powróćmy do roku 2008. Z powodu własnych problemów finansowych, Islandia stanęła przed załamaniem, mimo to, od tego czasu sama potrafiła się uratować! Dlaczego? Bo zachowała się całkiem inaczej, jak pozostałe splajtowane kraje strefy europejskiej. Prezydent Islandii, OLAFUR GRIMSSON oświadczył ostatnio w czasie rozmowy w trakcie WEF w Davos, „myśmy nie ratowali banków“, mówił: „ Często zadawałem sobie pytanie: dlaczego mielibyśmy sie tak zachowywać, jakby BANKI miały być ŚWIĘTYMI MIEJSCAMI NOWOCZESNEJ GOSPODARKI? Co odróżnia banki od innych firm pozostałych branż, takich jak telekomunikacja albo transport? To są tak samo firmy prywatne i jeśli robią wielkie błędy, to powinny też móc splajtować! Inaczej sygnalizuje się przecież bankierom, że mogą brać na siebie nieograniczone ryzyko. Jeśli mają sukces, zostaną sowicie nagrodzeni, jesli się nie uda, rachunek płaci podatnik!“

[youtube=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=DDexDNn6vSM]

Wynikiem odmowy tego „ too big to fail“ jest, że gospodarka Islandii stanęła po 4 latach znowu na własne nogi. Bezrobocie zniknęło, a i widoki na przyszłość wyglądają dobrze.

W przeciwieństwie do krajów południowych strefy europejskiej, w których kryzys staje się coraz bardziej nie do wytrzymania, gospodarka leży na łopatki a ludzie kompletnie zubożali. Nie ma widoku na koniec tej katastrofalnej sytuacji, jest raczej wciąż coraz gorzej!

To prawda, Islandia musiała swoja walutę o 50 % zdewaluować, co było bardzo bolesne dla społeczeństwa. Wprowadzono ograniczenia w wywozie kapitału. Ale tylko na krótki czas, potem zaś wszystko poszło juz z górki. Islandia stała sie konkurencyjna i znowu na właściwej drodze. Na wątpliwości, że Islandia to przypadek szczególny, jako malutki kraj, który ma swoją własna walutę i nie należy do Unii, Grimsson odpowiedział: „Naturalnie, to było korzystne, że mogliśmy zdewaluować naszą walutę. To było ważne. Ale te inne sprawy nie maja już z tym nic wspólnego. Chronić system socjalny, wciągnąć obywateli w reformy socjalne i polityczne, banki puścić z torbami – wszystko to mogliśmy zrobić, nie należąc do Unii“

Kaftan bezpieczeństwa wypływający z przynależności do Euro, uniemożliwia takie wyjście w krajach południowych. Jako że nie mają już swojej własnej waluty, stracili możliwość o
samostanowieniu i są rządzone przez „Trójkę“ z zewnątrz.

Dlatego istnieje tylko jedno wyjście, aby zakończyć to marne cherlactwo. Oni muszą wyjść z unii pieniężnej i wprowadzić znów swoją własną walutę. Ponadto muszą wybrać takich polityków, którzy pracują w interesie kraju, a nie dla zagranicznej mafii finansowej!

Następne, co Islandczycy zrobili, to postawienie przed sądem odpowiedzialnych bankierów. W lipcu 2012 Sad Najwyższy Islandii skazał poprzedniego dyrektora BYR BANKU, Ragnara
Guajonssona i jego przewodniczącego zarządu Jona Porsteinn Jonsson, w tzw. SPRAWIE EXETER na 4 i pół roku wiezienia. To były najwyższe kary wiezienia, jakie kiedykolwiek wydano za przestępstwa gospodarcze. Dalsze procesy karne przeciwko innym bankierom, wciąż jeszcze się toczą i przypuszczalnie podobnie sie zakończa!

Przez to organy ścigania w Islandii chcą pokazać, że szefowie banków zostaną ukarani za swoje kryminalne czyny i nie uda im sie wymknąć, tak, jak stało sie to w Nowym Yorku, Londynie albo we Frankfurcie nad Menem. Ani jednemu bankierowi nie został postawiony żaden zarzut za bilionowe przekręty, nie mówiąc o tym, aby został ukarany!

Jedynymi, którzy zostali ukarani, są płatnicy podatków i osoby, na których rządy wymusiły najbrutalniejsze metody oszczędnościowe.

Ale nie tylko bankierzy zostali ukarani, gdy odrzucono „too big to jail“, również i politykom i wysokim urzędnikom, porządnie sie dostało! Np. Z powodu Insider-handel, skazany został
sekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów, Baldur Gudlaugsson, na dwa lata wiezienia. Coś takiego jest u nas nie do pomyślenia! Tu ani jeden polityk, albo urzędnik państwowy nie
zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za swoje kryminalne czyny. Islandia wiec jest dobrym przykładem, jak inaczej można odnieść sukces oraz że można pokazać perfidnym bankierom, że nie mogą czynić, co im się tylko podoba!

Ale oni też i w innym sensie okazali wytrwałość. W sierpniu 2011 przybyla do Islandii grupa agentów FBI i wezwała miejscową policję o pomoc w przeprowadzeniu dochodzeń w sprawie Wikileaks. O tym opowiadał rzecznik prasowy Wikileaks, Kristinn Hrafnsson w rozmowie z magazynem informacyjnym RU`V, 30. stycznia 2013 roku.

Agenci FBI przylecieli swoim prywatnym jetem i wylądowali na lotnisku w Rejkjaviku. Minister Spraw Wewnętrznych Ögmundur Jonasson uznał to jako niewyobrażalną bezczelność, że po prostu tu przylecieli i zażądał, aby ci agenci natychmiast spakowali swoje manatki i opuścili kraj. Później dyskutowano w rządzie, sporządzenie oficjalnego protestu w urzędach amerykańskich.

Cóż za odważni ludzie, chociaż to właściwie całkiem zrozumiale. Tylko nie u nas. Przyjeżdżają z FBI, CIA i kto tylko chce do Europy i myślą, ze mogą czynić i zaniechać, co im sie tylko podoba. Oni są wspomagani przez organy bezpieczeństwa i korzystają z pełnego immunitetu. Czy to Niemcy, Austria albo Szwajcaria, agenci amerykańscy zachowują się, jak u siebie w domu, nie stosują się do żadnych praw, porywają obywateli państwa z powodu „podejrzenia o terroryzm“ i transportują ich do więzień, gdzie są torturowani.

Nie ma sie co dziwić, że Assange szukał ochrony w ambasadzie Equadoru.

Czego można sie nauczyć z doświadczeń Islandii? Przede wszystkim tego, że da się też inaczej, zamiast poddać się władzy banków, oddać im miliardy z podatków i pozwolić im, żeby sie z kolosalnymi zyskami ukryli przed odpowiedzialnością. Tak wcale być nie musi! Na odwrót, właśnie tak można wyjść z kryzysu, uzyskać ciągły wzrost gospodarczy, jak pokazuje przykład Islandii. Islandia nie została po przepędzeniu agentów zbombardowana przez Waszyngton, ani nie zaginęła w Atlantyku! Trzeba tylko nauczyć się mówić NIE, wtedy wreszcie pojmą!

Czego musimy się bać? Czy rzeczywiście jesteśmy wyłącznie konsumującymi sraczami w portki, którzy nie mają jaj? Tak wygląda! Musi nam dopiero taki mały kraj pokazać, jak należy postępować?! Przecież wszyscy wiemy, co się aktualnie dzieje. Przyczyną tego stanu nie jest brak informacji. Przyczyną, że się nic nie zmienia na dobre jesteśmy my sami, bo nie wyciągamy konsekwencji i wytrzymujemy polityków, którzy są zdrajcami. Otrzymuje się to, na co się zasłuży!

Komentowanie zamknięte.