Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 28, 2015 Przez Jan W Polska

III RP – dzisiejszy wizerunek, jutrzejsze wyzwanie

NWO – nie ma potrzeby dywagować nad spiskową teorią dziejów, kiedy na naszych oczach odgrywa się jej spiskowa praktyka.

a

Globalizm, w którym dziś żyjemy, to ustrój dla purystów.  Wszystkie jego niezbywalne „wartości” muszą być nieskazitelnej czystości.  Zapewne też, dlatego nie wpuszczono dziś do Polski rosyjskich motocyklistów pragnących odbyć rajd do Berlina szlakami armii sowieckiej.  Tolerancja –TAK, ale nie zbezczeszczona ruska ideologią!   Z miejsca tego zdarzenia w Terespolu przegoniono rosyjską telewizję publiczną, która pragnęła zdać z niego reflację.  Wolność słowa TAK, ale brudna bolszewicko-nazistowsko-putinowska propaganda- NIE!

Wśród Amerykanów jest następujące obiegowe powiedzenie: Gdyby wybory mogły coś zmienić, to z pewnością byłyby zakazane.  W „demokratycznej” IIIRP, wybory nie tylko nie są zakazane, ale wręcz obowiązkowe.  Obywatele, do urn wyborczych!  Każdy z was jest integralną cząstką listka figowego osłaniającego nagi oligarchiczny totalitaryzm!

Ogólnie akceptowany w diagnostyce symptom manii stanowi fakt wielokrotnego powtarzania tej samej czynności w oczekiwaniu innych niż dotychczas rezultatów.  Biorąc powyższy za indykator, można śmiało stwierdzać, że społeczeństwo III RP, obok wielu innych, charakteryzuje się i powyższą przypadłością.

Społecznie zaangażowana część obywateli pochłonięta jest zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w naszym kraju.  Od ćwierćwiecza, czyli od czasu gdy Polska wkroczyła w sferę zachodniej „wolności”, „demokracji” i „dobrobytu”, różnorakie wybory przychodziły i odchodziły, a trendy „rozwojowe” naszej Ojczyzny pozostawały niezmienne jak granit.  Tym razem będzie jednak inaczej!  Przekonani są wszyscy zaangażowani politycznie, oczywiście pod warunkiem, że zwycięzcą zostanie mój/nasz faworyt!

„Demokracja” unijna jest solidniejsza niż kiedykolwiek w przeszłości, zasady gry się nie zmieniły, ale „kibice-wyborcy” oczekują novum.  Z manii tej można by od biedy rozgrzeszyć zwolenników drobniejszych konkurentów do władzy, którzy nie mieli sposobności zabłysnąć w przeszłości swymi praktycznymi talentami przywódczymi, ale co powiedzieć o elektoracie „poważnych” partii politycznych, takich jak PO, PiS, SLD, PSL?   Ponieważ pisałem o tym zagadnieniu niedawno, to w tym temacie odsyłam do stosownego odnośnika[i].

Jakby nie było, marnowanie czasu i energii na maniakalne poczynania, nie jest roztropne, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej znajduje się III RP w szczególności, a Europa w ogólności.

Po czym jednak poznać, w jakiej sytuacji znajduje się nasz kraj?  Nikt rozsądny nie będzie w tym celu analizował informacji docierających do nas poprzez media z różnorakich „ministerstw prawdy” krajowego czy unijnego szczebla.  Choć o tym również pisałem wielokrotnie[ii] [iii] [iv] [v] [vi], spróbuję ponownie zdiagnozować otaczającą nas rzeczywistość.

Aby wyrobić sobie w miarę wiarygodny obraz realiów wystarczy oderwać wzrok od smart phone’u, wyjąć z uszu słuchawki swojego music player’a i rozejrzeć się uważnie, po otoczeniu; przysłuchać się rozmowom otaczającej nas publiki (filtrując przy tym wszechobecne słowo oznaczające „krzywą” w języku łacińskim); skonstatować poziom intelektualny, wiek, rasę, narodowość i język interlokutorów, ich strój i sposób zachowania, wiek i ewentualną profesję.

Ktoś, kto często dokonuje takiego „socjologicznego sondażu”, przynajmniej w przeciągu ostatniej dekady, musi zauważyć wyraźne trendy kształtujące społeczeństwo III RP.

Musi zauważyć stopniowe wyludnianie się naszego kraju.  Poruszając się po centrach publicznych dużych aglomeracji miejskich, łatwo zauważyć proporcjonalny wzrost przebywających tam „studentów”, w stosunku do pozostałych segmentów społeczeństwa.  Drugą co do wielkości grupę, choć dynamicznie malejącą, stanowią tzw. „emeryci i renciści”, którzy chyłkiem przemykają się przez te miejsca, bacząc, by swoją obecnością nie zepsuć radosnych „bachanalii młodości”, prezentowanych przez tą pierwszą.  Prawie niezauważalni są natomiast ludzie w średnim wieku, którzy zwykle stanowią trzon gospodarczy każdego normalnego państwa.  Są niezauważalni, nie z powodu faktu przebywania na swych stanowiskach zatrudnienia ( gdyż przedstawione wyżej proporcje są jednakowe, w każdym czasie i dniu tygodnia), ale dlatego, że jest ich tak mało, jak krajowych miejsc pracy. Większość z tych ludzi stanowi już integralną cześć polskiego emigracyjnego wychodźstwa. Jeśliby z pozostałej w kraju ilości odliczyć wszystkie „pasożytnicze” zawody, takie jak urzędnicy, bankierzy, „nauczyciele akademiccy”, to okaże się, że w III RP społecznie użytecznych stanowisk pracy prawie nie ma.

Określenia „nauczyciele akademiccy” i „studenci”, celowo użyłem w cudzysłowie.  Stanowią oni bowiem integralną część „systemu edukacji”, w którym „kształci się” głównie adeptów społecznie nieprzydatnych lub wręcz szkodliwych specjalności, takich jak socjologowie, finansiści, eksperci reklamy, marketingu, czy „pijaru” (PRu-public relations), jak „elity” określają to co w języku polskim nosi nazwę „propagandy”,itd..  Jaki sens miałoby kształcenie inżynierów, którzy nie tylko w III RP, ale całej Unii Europejskiej nie mogliby znaleźć pracy?  Tak więc mamy bezużyteczną „edukację”, dla bezproduktywnej gospodarki.  W nowym porządku światowym (NWO), produkcję tandety dla ludzkości zlecono bowiem Chińczykom.

Kontynuując wątek „studencki”, należy zwrócić uwagę na fakt, że coraz większy ich odłam stanowią mieszkańcy innych krajów unijnych i poza-unijnych.  W ostatnim roku, lawinowo przyrasta liczba tych posługujących się językiem rosyjskim.  Można mniemać, że są to obywatele Ukrainy, których gwałtowny wzrost „dobrobytu” spowodowany asocjacją z UE zmusił do emigracji do Polski.  Fakt ten stanowi dla nas prawdziwe szczęście w nieszczęściu.  Świat nie znosi próżni i pustoszejąca III RP zaczyna przyciągać emigrantów. Dopóki są to Słowianie ze wschodu, dopóty zajmują oni miejsca, które władze unijne po cichu przeznaczyły dla muzułmanów uciekających masowo przez morze śródziemne do Europy[vii].

Według najnowszych szacunków, do tego „skoku na Europę” szykuje się sześć milionów arabów i murzynów. Pomimo, że Unia podjęła już działania mające na celu „humanitarne bombardowania” łódek używanych do ich szmuglowania, to należy przypuszczać, że sporej z nich liczbie, mimo wszystko, uda się przedostać na nasz kontynent. Po zainstalowaniu się u nas, będą oni zapewne znacznie mniej tolerancyjni w stosunku do rdzennej ludności niż nasi banderowscy „przyjaciele”.

W kontekście powyższego, warto zwrócić jeszcze uwagę na wydawałoby się nieistotny szczegół dotyczący sposobu noszenia się młodych mężczyzn w naszym kraju. Otóż coraz większa ich liczba zapuszcza brody do złudzenia przypominające styl islamskich „dźihadistów” .  Jak mniemam, przyczyną tego stanu rzeczy jest obecnie lansowana moda.  Ponieważ wszystkie bez wyjątku dziedziny naszego życia znajdują się pod ścisłą kontrolą i wpływami globalnych władców, to warto by zastanowić się, czemu zapoczątkowali oni lansowanie takiej mody?  W przypadku ugruntowanych już fryzur afro, tatuaży i kolczyków, sprawę wyjaśnia potrzeba doprowadzenia ludzi, również w zakresie powierzchowności, do poziomu jaskiniowców. Natomiast, co mają oznaczać muzułmańskie brody? Czyżby nie chodziło tu przypadkiem o ułatwienie „maskowania” się w tłumie europejskich autochtonów przyszłym islamskim terrorystom, którzy właśnie teraz wraz z masami arabskich uchodźców pokonują morze śródziemne w drodze do Europy?

Powyższy temat zaprezentowałem jedynie w charakterze przykładu ilustrującego nieprzebrane możliwości zawarte w krytycznym analizowaniu otaczającego nas świata.

Wróćmy jednak do głównego politycznego wątku tego artykułu.

Centralny politycznym problemem, przed którym stoi dziś nasza Ojczyzna, to stosunek do Rosyjskiej Federacji.  Wymagana przez Unię polska pomoc dla banderowskiej Ukrainy, ostro skonfliktowanej w Rosją, jest niezgodna z naszym interesem narodowym.  Rozpętana, również z unijnego nakazu, wojna ekonomiczna z Rosją ostatecznie rujnuje znajdującą się w agonalnym stanie polską gospodarkę. Przerażać musi też perspektywa przekształcenia terytorium naszego kraju w pole bitwy pomiędzy nuklearnymi potęgami, jakimi są Federacja Rosyjska i NATO. Pomimo to, zachodniej propagandzie medialnej, udaje się z łatwością rozbudzać polską nienawiść w stosunku do Rosji, kładąc tym samym podwaliny społecznego przyzwolenia dla dalszych działań władz godzących w nasze narodowe interesy.

Jednym z głównych czynników umożliwiających takie działania jest sprawa zamachu smoleńskiego.  Oskarżanie o tą zbrodnię Rosji, stanowi oś strategii zachodu polegającej na szczuciu Polaków przeciw Rosjanom.   Etatowi „polscy patrioci”, tacy jak „minister” Antoni Macierewicz, poświęcili temu zagadnieniu wszystkie swe wątpliwe talenty i siły.

Nikt z „wybitnych polskich mężów stanu” doby dzisiejszej, nie zdobył się jednak na pragmatyczną ocenę polityczną tego wydarzenia i wyciągnięcie strategicznych wniosków z niej płynących.

W skrócie pozwolę sobie uczynić to za nich:

  1.  Przypadek, jako przyczyna katastrofy, jest na tyle mało prawdopodobny, że musi być a priori odrzucony;..
  2. Ponieważ zamachu dokonano na terytorium Federacji, to musiał on być zorganizowany przy współudziale rosyjskich służb specjalnych.
  3. Zamach nie mógł mieć miejsca bez udziału, lub przynajmniej przyzwolenia zachodu, gdyż rosyjskie władze nie zaryzykowałyby potencjalnych konsekwencji zaskakującego uderzenia wymierzonego w członka NATO, jakim jest III RP.

W takiej sytuacji należy założyć, że Smoleńsk był wynikiem współpracy zachodu i Rosji na podobnych zasadach do gibraltarskiego zamachu[viii] z 1943 roku.

Sprawą otwartą, pozostanie pytanie, kto był inicjatorem tego projektu?  Istotniejsze od odpowiedzi na to pytanie jest jednak skonstatowanie faktu, że zachód, tak jak zawsze był, tak pozostaje do dziś ŚMIERTELNYM WROGIEM POLSKI.  Świadomość tego faktu powinna być naczelnym wskaźnikiem polityki zagranicznej po ewentualnym uwolnieniu Polski z unijnej zależności!

 Zamach smoleński, tak jak rurociąg bałtycki, jest najprawdopodobniej owocem tradycyjnej współpracy Niemiec i Rosji.  Oba „projekty” miały miejsce w okresie, kiedy to USA ogłosiły swój „odwrót” z Europy.  Pomimo tej deklaracji nigdy nie przerwały swej agitacji na post-sowieckim terytorium.  Pełną parą szły szkolenia ukraińskich banderowców, przygotowania „majdanów”, „kolorowych rewolucji” i tym podobnych bezinteresownych aktów amerykańskiego altruizmu.  Stany Zjednoczone pragnęły zapewne sprowokować Rosję do rozpoczęcia „tradycyjnej” polityki, która tyle nieszczęść przyniosła Europie i Rosji, wliczając w to dwie wojny światowe.  W tej zagrywce Niemcy stanowiły świadomą lub nieświadomą „przynętę” dla „rosyjskiego niedźwiedzia”.  Putin nie zdając sobie jeszcze sprawy z całkowitej zależności „Wielkich Niemiec” od rządzącej światem oligarchii finansowej, dał się wciągnąć w tą pułapkę i rozpoczął współpracę z Niemcami na grobie Polski i polskich oficjeli lecących do Smoleńska.  Widmo „powtórki z przeszłości” zelektryzowało polskie społeczeństwo, konsolidując je w obawie i nienawiści do Rosji.  Głupota „polskich elit” nie pozwoliła im skonstatować faktu, że III RP została już „skonsumowana” przez Niemcy/UE . Obawy nieboszczyka, o to że umrze, muszą wydawać się absurdalne, ale polskie społeczeństwo pełne jest absurdów.  Na takim gruncie Ameryce łatwo już było budować społeczny consensus dla rozpętania III Wojny Światowej.

Putin okazał się jednak wyjątkowo zręcznym i inteligentnym przeciwnikiem, połapawszy się w sytuacji, zaczął unikać otwartego konfliktu, omijając wszystkie kolejne pułapki i prowokacje zachodu.  Fakt ten wywołuje wśród zachodnich „elit” prawdziwą furię i tłumaczy skalę wymierzonej w niego nienawistnej propagandy.   Pozbawiony sojuszników w Europie,  poszukuje on ich rozpaczliwie.  Gdyby Polska była suwerenna i rządzona przez autentycznych mężów stanu, mogłaby w zaistniałej sytuacji uzyskać od Rosji ogromne koncesje polityczne, gospodarcze, a nawet terytorialne (np. Królewiec, zachodnia Ukraina).  Putin niejednokrotnie, na publicznym forum dawał tego wyraz! Niestety, III RP jest obecnie bezwolną unijną kolonią.  Zmiana tego stanu rzeczy jest jedynym sensownym celem, na którym warto się obecnie skupić!

Wracając do początkowego wątku związanego z wyborami prezydenckimi, należy jasno stwierdzić, że wszyscy ci kandydaci, którzy obiecują przełom w polskiej polityce po swym zwycięstwie wyborczym, albo kłamią, albo nie wiedzą, co mówią.  III RP jest państwem o formalnym ustroju parlamentarno-prezydenckim (oznaczającym głównie reprezentacyjną rolę prezydenta), a na dodatek de facto i de jure państwem niesuwerennym, całkowicie podlegającym władzy unijnej.

W tej sytuacji, jedyne co mógłby osiągnąć autentyczny Polak-Prezydent, to zacząć zbierać wokół swej osoby wszystkich tych, którzy gotowi by byli, przy nadarzającej się sposobności, rozpocząć walkę o uwolnienie Ojczyzny z kolonialnych struktur unijnych, a w szerszym aspekcie, od zakamuflowanego zniewolenia systemem NWO.

 Ignacy Nowopolski


[i] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/635019

[ii] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/637344

[iii] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/640060

[iv] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/485630

[v] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/613524

[vi] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/611189

[vii] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/643010

[viii] http://en.wikipedia.org/wiki/1943_Gibraltar_B-24_crash

Za: http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/643991,iii-rp-dzisiejszy-wizerunek-jutrzejsze-wyzwanie

Data publikacji: 27.04.2015

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.