Najnowsze

Opublikowano Październik 30, 2014 Przez a303 W Ukraina

Igor Striełkow zabronił przekleństw („rzucania mięsem”) w Armii Noworosji

Publikujemy tekst rozkazu Ministra Obrony DRL Igora Striełkowa o zakazie przekleństw („rzucania mięsem”) w Armii Noworosji.

a

ROZKAZ

o zakazie przekleństw („rzucania mięsem”) w Armii Noworosji

Nazywamy się armią prawosławną i jesteśmy dumni z tego, że służymy nie złotemu cielcowi, a Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi i swemu narodowi. Na naszych chorągwiach przedstawione jest oblicze Zbawiciela. Używanie przez żołnierzy przekleństw („rzucania mięsem”) jest bluźnierstwem przeciwko Panu i Matce Bożej, którym służymy i którzy nas chronią w walce.

ROZKAZUJĘ:

  1. Zakazać używania obraźliwego języka („rzucania mięsem”).
  2. Dowódcy jednostek przekażą rozkaz do składu osobowego. Dowódcy i oficerowie ds. ideologii przeprowadzą rozmowy wyjaśniające o sensie języka obraźliwego i przyczynach jego niedopuszczalności.
  1. Przeklinanie w miejscach publicznych należy przyrównywać do poważnego wykroczenia dyscyplinarnego i karać w odpowiednim trybie.

Wyjaśnienie

Słowa przekleństw niecenzuralnych („rzucanie mięsem”) nie są pochodzenia rosyjskiego i były używane przez wrogów Rosji do profanacji naszych świętości, aby oddziałując na rosyjskich żołnierzy poprzez ducha, złamać ich w walce i rzucić na kolana. Dlatego przekleństwo niecenzuralne – to jest bluźnierstwo, która zawsze było uważane za ciężki grzech. Zasada wrogów Rosji była taka sama jak i dzisiaj u wrogów, nienawidzących chrześcijan, którzy przejęli władzę w Kijowie, którzy rozkazują prawosławnym Ukraińcom strzelać do swoich świątyń i szydzić z chorągwi z wizerunkiem oblicza Zbawiciela i prawosławnego duchowieństwa.

W związku z tym, żołnierz rosyjski nie może używać języka wroga. To poniża nas duchowo i prowadzi armię do porażki.

Dowódca Pospolitego Ruszenia DRL

pułkownik I.I. Striełkow

28.07.2014,

w dniu Świętego równego Apostołom księcia Władimira – dniu Chrztu Rusi.

Źródło: http://www.blagogon.ru/news/320/

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

31.7.2014 r.

Od tłumacza:

W niedokończonym opracowaniu „Cud w Barnaule (Syberia, 1964 r.) – po 3 dobach od śmierci klinicznej wskrzeszenie i uzdrowienie duszy i ciała ateistki” przedstawiłem świadectwo protojereja Walentina BIRIUKOWA, który 5-krotnie rozmawiał z Kławdią Ustiużaniną, a którą Pan Bóg wskrzesił po 72 godzinach przebywania poza ciałem. Wypowiedź Ojca Biriukowa zawarta jest w cz. 3 opracowania pt. „Cud wskrzeszenia Kławdii Ustiużaniny z Barnaułu w 1964 roku”. W swoim opowiadaniu O. Biriukow na wstępie opowiada wydarzenie, które tematycznie jest związane z rozkazem płk. Igora Striełkowa. Oto wyjątek z jego opowiadania:

[…] Podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (tak nazywa się w Rosji II Wojnę Światową – od A.L.) uczyłem się w szkole wojskowej w Omsku. Potem trafiłem na front. Widziałem dużo strasznego – widziałem jak podczas bombardowania domy latały w powietrzu jak puchowe poduszki. A my młodzi – my wszyscy chcieliśmy żyć. I oto my, sześcioro przyjaciół z obsługi dział artyleryjskich (wszyscy ochrzczeni, u wszystkich krzyżyki na piersi), zdecydowaliśmy: „Chłopaki, będziemy żyć z Bogiem”. Umówiliśmy się, że podczas całej wojny nie wymówimy ani jednego bluźnierczego słowa, nie będziemy okazywać żadnej złości, i nie będziemy robić jeden drugiemu żadnej krzywdy.

Warunki na froncie, wiadomo, były ciężkie: bez światła, bez wody, bez paliwa, bez żywności, bez soli, bez mydła. I prawdą jest też, że było wiele wszy i ropy, i brudu, i głodu. Natomiast na wojnie najbardziej gorącą modlitwą – ona leci prosto do nieba, jest: „Panie, ratuj!” I Pan ratował w najbardziej strasznych sytuacjach. Dwukrotnie objawiono mi, tak jak by zabrzmiało to w moich piersiach: zaraz tu przyleci pocisk, zabierz żołnierzy, uciekaj. I jak tylko odciągniemy działo na bok – to w tym miejscu, gdzie przed chwila byliśmy, już jest lej po wybuchu… Potem żołnierze przychodzili do mnie i ze łzami dziękowali. Ale mi dziękować nie trzeba – tylko chwalić Pana za te dobre dzieła. Przecież gdyby nie te „podpowiedzi” – to zarówno ja jak i moi przyjaciele już dawno bylibyśmy w ziemi.

Kiedy wróciłem z frontu, zacząłem pracować jako sprzedawca we wiosce Griszino w wojewódstwie tomskim. A ja tak chciałem wstąpić do seminarium lub pójść do klasztoru. Ale nie puszczali z pracy. Szedł rok 1948, kiedy wydarzył się incydent, którego ja do tej pory nie mogę wspominać bez emocji. Była 7 – ma godzina wieczorem, dzień pracy już się skończył. Nagle wchodzi do mego sklepu człowiek. Nie znałem go, i nadal nie wiem, kto to był – z wyglądu zwyczajny, 55 lat, twarz bardzo dobra. Natychmiast poczułem do niego sympatię, przecież twarz – to zwierciadło duszy. Nieznajomy zamknął drzwi na haczyk, i mówi do mnie:

– Uklęknij, Walentinie – twarzą na wschód, przeżegnaj się trzy razy. Słuchaj – opowiem ci twoje przeszłe i przyszłe życie.

Mówił powoli i wyraźnie – jakby chciał, abym każde jego słowo zrozumiał i zapamiętał. Opowiedział mi, gdzie, jak i to, co się ze mną wydarzyło, opisał wszystkie te miejsca, gdzie przebywałem. Spojrzałem na niego z niedowierzaniem i myślę: „On nie może tego wszystkiego wiedzieć! Skąd mu wiadomo, że byłem w blokadzie?” A kiedy powiedział, że w lędźwiach mam odłamek pocisku, to nawet zapłakałem z przerażenia – przecież tutaj, w Syberii, nikt nie wiedział o tym odłamku, nikt! I wtedy ten człowiek pyta mnie:

– Czy pamiętasz, jak umówiliście się w szóstkę, żeby żadnego wulgarnego słowa nigdy nie powiedzieć i jeden drugiemu żadnej krzywdy nie wyrządzić?

– A jak że … Pamiętam! – tyle powiedziałem (bo któż, oprócz moich przyjaciół – żołnierzy, mógł o tym wiedzieć? ) .

– Modliliście się, prosząc Boga, aby zostawił was przy życiu. I oto jesteś żywy. I twoi przyjaciele są wszyscy żywi. A widziałeś, jak trupy wokół was leżeli? Więc gdybyście wulgarne, bluźniercze słowa wypowiadali – dokładnie tak samo leżałyby i wasze kości… Oto, co znaczą wulgarne, bluźniercze słowa i oto, co znaczy modlitwa …

a

Tags :

Komentowanie zamknięte.