Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 7, 2016 Przez a303 W Świat

Historie prawdziwe („Kroniki szwedzkie”, A.D. 2016). Jan Bek

Wydarzenie, jakie ostatnio nurtuje zdemoliberalizowanych obywateli Szwecji, jest problem „uchodźców” choć prawidłowiej ich nazywać  – nachodźcami. Ale zanim  przejdziemy do bardziej szczegółowej analizy problemu z jakim dziś styka się Europa i jaki spowoduje w najbliższym czasie także ogromne społeczne napięcia w Polsce, musimy, opierając się  na szwedzkim przykładzie, krótko naszkicować perfidną politykę masonerii wobec Cywilizacji Łacińskiej w Europie.

a

Laboratorium. Szwecja jest dla unijnej chazaro – masonerii ulubionym  „krajem -laboratorium”: w tym państwie o nielicznej i do niedawna jednorodnej narodowościowo ludności, zadekowani w lożach masońscy „bracia”, wspomagani przez kontrolowane przez Chazarów media, od końca lat 70-tych zaszczepiają narodowi myśl o „konieczności przyjmowania imigrantów”. Dlaczego? Dlatego, że są „dobrzy” i „źli” muzułmanie, dlatego, że jest to „nieuchronny proces w dobie powstawania świata globalnego”, dlatego, że „należy myśleć o emeryturach dla przyszłych pokoleń”.

Czy ten „globalny świat” jest nieuchronny ?  Czy  „emerytury dla przyszłych generacji” mają wypracować „nachodźcy” ?

Czy to w ogóle jest możliwe, że niepracujący legalnie (albo wcale – tych jest zdecydowana większość) przez całe życie ludzie, otrzymujący przez całe swoje życie niezwykle hojne zapomogi z „publicznej kasy”… wypracują jakieś emerytury dla ludzi….pracujących?

„Tak”- podpowiadają media i usłużnie wyjaśniają pospólstwu, że ”Jest to po prostu przejście do następnej fazy rozwoju społecznego, w której nie ma miejsca dla starego pojęcia narodów”. „Tak, to jest nie tylko możliwe  ale i konieczne : inaczej nie starczy pieniędzy na emerytury naszych dzieci i wnuków…”- potakująco kiwają głowami utytułowani masoni-spece od „społecznej inżynierii”…                                                                                                                               

Do  „kraju-laboratorium” spieszą – nie tyle jak królowie  do betlejemskiej stajenki, ale na pewno jak muzułmanie do Mekki – tłumnie unijni, demoliberalni politycy by zapoznać się  z kolejną fazą wcielania zainspirowanej przez loże, polityki. Wśród różnych socjotechnicznych demoliberalnych sztuczek, zdumiewających demoliberalnych pątników, niebywale ich nurtuje  brak  „napięć społecznych i żywiołowych protestów” oraz  „zaskakujące poparcie społeczeństwa dla polityków”– czemu dają wyraz w prasowych wywiadach w „niezależnych” szwedzkich masmediach: „Jak to jest możliwe – nawet szczerze pytają  – że czasem niewygodne na pierwszy rzut oka rozwiązania nie budzą żadnych protestów? ”

Chazarsko-masońska wizja świata. Nie bez racji szwedzka polityka budziła do niedawna zachwyt różnej maści chazaro – masonów bowiem ziszczenie się ich wizji „świata bez granic”, świata, w którym bez przeszkód przelewałyby się biliony wirtualnych, spekulacyjnych  dolarów – co prawda  niebywale zubażających „narody” ale szybko zamienianych przez  Chazarów na realne, złote cegiełki składane pieczołowicie w ich własnych bankach  – byłoby realizacją ich  apriorycznych poglądów na Historię , tj. byłoby sztucznie skonstruowanym światem, w którym prawo do decydowania o jakości i sposobie życia należałoby tylko do jednego narodu – narodu „wybranego przez Jahwe”.

Do pewnego momentu wyglądało, że rzecz się da się przeprowadzić bez większych problemów : opór, choć był on tylko mdłym odbiciem oporu w dopiero co wyzwolonych „narodach  bloku wschodniego” łamano,  wyzywając  pogardliwie przeciwników  w masmediach od „faszystów”, „homofobów”, „islamofobów”, ”reakcyjnej konserwy” itp. Słownictwo dobrze nam znane, bo to i chazarskie i lewackie –  widać taka tradycja. Zawsze łączono zacytowane epitety  z natrętnym promowaniem pornografii (tzw. „miękki seks”), „kontrolą urodzin”( „kobieta jest właścicielką swego ciała” ), narkotykami („ludzie będą ćpać”, „chcą ćpać, niech ćpają”), feminizmem („kobiety są mądrzejsze od mężczyzn”) i spokojnie, ogałacając skarbce potężnych nawet państw  ( np. mówi się, że we Forcie Knox, w USA już dawno leżą pozłacane cegły ołowiu),wywoływano kolejne „kryzysy finansowe” i wojny.

„Nieuchronne”. W ten sposób, przygotowywano Europę na „nieuchronne” – na masowy „import” muzułmanów, mający ją  zdestabilizować masami „uchodźców”, odwracając przy okazji uwagę od Izraela – faktycznego sprawcy powstania „uchodźczej fali”. Jednakże, pomimo chazarskiej  „genetycznie zakodowanej genialności” przeoczono fakt znany nawet prostemu, ludzkiemu „zwierzęciu”, że  wszelaka akcja wywołuje reakcję: przed laty, prący zbrojnie na Europę  muzułmanie zostali pokonani w kilku krwawych bitwach i się cofnęli do swych siedzib, krwawe łaźnie i masakry urządzane  katolikom przez rozbestwionych  protestantów w baroku, zaowocowały kontr-reformacją, oddalającą  na pewien czas triumf idei chazaro – masonerii w Europie, itd.

Jeszcze do niedawna wyglądało na to, że w Szwecji zwycięży dogmat „braci”: „import” muzułmanów różnej maści (najgorsi z  nich są niesłychanie prymitywni Somalijczycy), wspomagany 35-cioma  laty  nieustannego prania mózgu, przez pozostające w  chazarskich rekach media, spowodował głębokie i prawie już nieodwracalne zmiany w szwedzkim społeczeństwie, powodując powstanie ośrodków muzułmańskich, rządzących się dziś  prawem szarjatu.

Nastąpiło coś, co już przed 80 laty prof. F. Koneczny określał jako „dwojewierje” czyli rozczepienie się społeczeństwa na dwa obozy: tubylców i przybyszów przy czym obie grupy kierują się w życiu codziennym swoim prawem. W rezultacie otrzymano  koneczniański „prawny kołobłęd” bowiem o ile szwedzkiego tubylca skazuje się za przestępstwo wg. kodeksu prawnego królestwa Szwecji, o tyle jego paragrafy wobec muzułmanów stosuje się niezwykle łagodnie, wybiórczo lub nawet…wcale – głównie  dlatego  by „nie zadrażniać” gdyż  muzułmanie mogą stać się agresywni i źli, a to nie jest dobre w demokracji”.

Islamski „gabinet cieni”. Przez ostatnie 35 lat ludność Szwecji zwiększyła się z 8,2 mln. do 9,8 mln w czym, rzecz jasna, zasługa  muzułmańskiego „importu” w ramach „budowy świata bez granic”. Przez całe dziesięciolecia  gdy wszystko szło „dobrze”, a „bracia”  byli zadowoleni, Szwecja zamieniła się w jeden „wielki plac przestępstw” najrozmaitszego rodzaju: morderstw, gwałtów,  molestowanie, obmacywanie  nieletnich dziewcząt i dorosłych kobiet na basenach, terroru w miastach (ataki kamieniami i „koktajlami Mołotowa” na policję, personel ambulansów, robotników budowlanych), strzelaniny i kradzieży czegokolwiek – wszystko to zachodziło pod argusowym okiem imamów, zasiadających w „Najwyższej Radzie Islamskiej”, będącej de facto nieoficjalnym ...”gabinetem cieni”. Ale w odróżnieniu od brytyjskiego odpowiednika, owa rada posiadała  prawdziwą władzę nad muzułmanami.

a

Pseudoprawica. Szło dobrze do czasu pojawienia się nowej partii, „Szwedzkich Demokratów”(„SD”) -warto tu zwrócić uwagę na to, że ta rzekoma „prawica” z „SD” nie bez kozery dodała do nazwy partii … „demokraci”W każdym razie,  zaczynając od…4 ludzi w Lund (Skåne), przez 12 lat stała się „SD” jedną z największych partii – sukces, zatykający dech w piesiach, głównie zawdzięczała anty-islamskiej retoryce.

Jak to się stało?

Wyjaśnienie fenomenu zwycięstwa „SD” w gonitwie politycznych „czarnych koni”  nie jest takie trudne. Chociaż  „ojcowie-założyciele” nowej, demoliberalne  partii nie wywodzili się z szeregów „braci i byli z miejsca nazwani „faszystami”, to przecież  – w odróżnieniu od klasycznych „faszystów-nacjonalistów” – unikali oni natrętnej retoryki „antysemickiej”, która byłaby absolutnie niestrawna dla Szwedów  w końcu lat 90-tych XX w.

Na wszelki wypadek, by uniknąć „napięć społecznych”, dostrzegając ciche, rosnące  niezadowolenie ludności, chazaro – masoneria postanowiła przewentylować życie polityczne w wyjątkowo wyrafinowany, przewrotny sposób: inspirując niezadowolone elementy przywódcze w społeczeństwie szwedzkim , powołano do życia nową partię. Jednocześnie z miejsca  zaczęto ją opatrywać etykietami partii „faszystowskiej”, „antyislamskiej”, a czasami nawet „antysemickiej” choć oczywiście „SD” nigdy nie atakowała bezpośrednio Chazarów.

Taka gra była dla masonów  bardzo wygodna: zbierając „elementy buntownicze” w jednej partii i  pozwalając im na głośna retorykę,  jednocześnie  atakowano pośrednio…”własne dziecko, „SD”  – „szwedzcy demokraci” atakowali  przecież islamskie „importy”. To było niezgodne z unijnymi wytycznymi, obiecującymi ludziom  „równość, wolność i braterstwo…”  lub  „śmierć”- to pełne acz nieznane powszechnie, brzmienie masońskiego hasła. Ze zrozumiałych względów  o karaniu śmiercią buntowszczikow na razie się głośno nie mówi .

Zrozumiałe więc, że Chazarzy woleli być  ostrożni  i puścić na razie mimo uszu ostrożne, anty-izraelskie wypowiedzi . Bardzo szybko okazało się, że była to właściwa polityka.

„SD”, bąkająca z początku coś niecoś negatywnie o Chazarach, szybko zamieniła  się w jeszcze jedną partię pro-izraelską : dziś wypowiedzi rozgorączkowanych polityków z tej partii nie powstydziłby się żaden Chazar. Warto w tym miejscu zacytować Richarda Jomshofa, jednego z „ojców- założycieli” i od samego początku  głównego ideologa  „SD”(vide „Expressen” z 8 kwietnia 2016 ).  Jest ona przepiękną deklarację lojalności i poddaństwa wobec Chazarów :

 „…. Osobiście jestem ekstremalnie proizraelski. Widziałem partie nacjonalistyczne po prawej stronie, które poza tym są  bardzo krytyczne wobec Izraela i prawie zawsze wyrzucają z siebie potok antysemickich wypowiedzi. Wtedy przestaję ich słuchać…”                                                                                                                                                  

( ”…Själv är jag extremt pro-israelisk. Jag har insett att nationalistiska partier på högerflanken som dessutom är väldigt kritiska till Israel, nästan alltid har en strömning av antisemitism. Då går det bort för mig….”)

Summa summarum jak by na to wszystko  nie potrzeć ,  „SD” wyraźnie włączyła się w pro-izraelską politykę  unicestwiania Europy Łacińskiej bowiem nie da się być „anty-islamistą” i jednocześnie wielbić Chazarów – to jakby zjeść ciastko i chcieć je dalej mieć.

Zamiast być czystą ideowo partą z jasnym anty-nachodźczym programem, „SD” poszła na demokratyczne  skróty  – w miarę sukcesów partii, zwiększały się państwowe dotacje: w „SD” zagościł nepotyzm i karierowiczostwo.

Gdy ci osobliwi „faszyści” już się umocnili na politycznym targowisku  i weszli  do Riksdagu (szwedzkiego parlamentu) …dokumentnie skostnieli , a  funkcje partyjno-rządowe poczęto rozdzielać  obyczajem pozostałych „poważnych partii  od wielu lat, działających  na arenie politycznej” tj. namaszczonym przez przez loże,  wybrańcom.

Pewnym ale tylko  niewielkim  wstrząsem dla „szwedzkich demokratów” („Sverigedemokraterna”) było odejście z jej szeregów jedynego chyba człowieka, mającego, przynajmniej w „problemie islamskim”, prawidłowo poukładane w głowie,  Kennetha Sandberga  – odszedł z partii w proteście  z powodu kompletnego zarzucenia  partyjnego programu o islamskich nachodźcach. Chazaro -masoneria psiarnia wtedy „dala głos”: Sandberg z został określony jako „zaciekły  islamofob”, a jego odejście powitano z ulgą.  W oczach zdemoliberalizowanego w dużej części społeczeństwa był to dla niego  werdykt śmierci.

Chazarscy copy –writers. Pod wpływem nasyłanych masowo do partii agentów masonerii, zaczęła ona tonować swoje brutalne „anty –islamskie, ksenofobiczne ” wypowiedzi i  z biegiem czasu zaczęła dzielić  islamskich nachodźców  na „dobrych, demokratycznych” muzułmanów i „terrorystów”.

Tym samym „SD” upodobnili się do swego sojusznika z „prawej strony”- sławetnych „prawicowych jastrzębi”  z „Moderata Samlingspartiet”(„M”-liberalna partia „umiarkowanych”), grających jedną z głównych ról w sztuce napisanej dla głupawej, demoliberalnej szwedzkiej  gawiedzi przez chazarskich copy-writers. Ale czy te role były trudne? Chyba nie specjalnie:  w „Moderata Samlingspartiet”  zawsze roiło się od .. „konserwatywnych”(sic) Chazarów.

Upodabnianie się „SD” do „poważnej partii „Umiarkowanych””  wcale nie spowodowało odwrotnej reakcji : „Umiarkowani”, nie będąc nigdy „faszystami”(bowiem w ich szeregach roi się od Chazarów) nie mogli się stać „islamofobami” bowiem  wszyscy Chazarzy z definicji są zawsze demokratami i pro-islamscy”. ”Umiarkowani”,  starając się  jedynie potrzymać ludność w naiwnej wierze, że są „za radykalnymi zmianami”, nie zmienili ani o cal swojej polityki wobec nachodźców i multi-kulti. To jest całkowicie zrozumiałe: gdyby tylko sytuacja wróciła „do normalnej”, tj. do zwyczajowego „importu” 50.000-100.000 imigrantów rocznie,   te „prawicowe jastrzębie” natychmiast wróciłyby do normalnej, hojnej, pro-islamskiej  polityki imigracyjnej.

Nie sposób tu nie dostrzec pewnej paraleli „jastrzębi” szwedzkich z polityką PiSu. Porównanie obu partii pozwala na wyciągnięcie  wniosku, że pomimo głośnego  dęcia w anty-islamskie surmy, polityka PiSu, niby to „antyislamska ”,  jest dla islamistów w gruncie rzeczy…pozytywna. Na czym polega  diaboliczność tej propagandy?

Na tym, że nachodźmy będą przyjmowani do naszego kraju pomimo hałaśliwego „oporu”  PiSu . Zachowując taki sam poziom antyislamskiej retoryki co szwedzka „SD” , PiS, czyni dokładnie to, co tzw.  „unijna prawica”.  Można ją także opatrzyć przymiotnikiem – „demokratyczna”.                                                  

Matołkowata propaganda. Poziom tej matołkowatej propagandy  jest dokładnie taki sam, jaką ,w rzeczy samej,  jest  partia PiS : jest to propaganda  stricte liberalna. Poparciem tej tezy może być PiSowska, perfidna eliminacja z przestrzeni politycznej Konserwatystów: ugrupowań narodowych i monarchicznych.                                                                                                                                  

Ich brak w „narodowej” przestrzeni medialnej jest najlepszym dowodem na  to , że  PiSowi chodzi dokładnie o to samo, o co chodziło jego przeciwnikom z PO :  o wsadzenie w „niepodległościowej” szacie wygłodniałego pyska w żłób z obrokiem i  pilne  baczenie by nikt inny (konserwatyści) nie przeszkodził im w wyżerce. „Niepodległościowe media” i  ich przemożna obawa przed „konkurencją z prawa”, mogąca osłabić potencjalny  elektorat i skierować go  w kierunku ugrupowań monarchiczno-narodowych, jest najlepszym probierzem prawdziwego oblicza PiSu: jest ono… demokratyczne  unijne, tj. tępiące  konserwatywną, narodowa opozycję. Jako partia socjalistyczna „starego typu” ,PiS, pozostaje – mimo niepodległościowej fasady- w dalszym ciągu… partią socjalistyczną, a więc  z ducha jest … marksistowski. Jego słabo skrywana niechęć  do obozu narodowego jest wskaźnikiem  stopnia „zdemokratyzowania”  partii   –  stopniem zachazarzenia i zmasonienia.

Dziś PiS,  wpychając coraz głębiej (poprzez obłąkaną realizację „imigranckich postanowień unijnych)  Polskę w unijny, masoński kanał ściekowy, nie bardzo ma możliwość prowadzenia innej polityki. Musi iść na kompromis z jeszcze gorszymi od siebie lewakami o czym dziś…głośno mówi. Mógłby spróbować prowadzić inną politykę tylko w tym przypadku, gdyby podjął decyzję  wyprowadzenia Polski z „unii”. Ale to oznaczałoby bojkot „demokratycznych państw”. Może nawet inwazję w „obronie demokracji”…. Takie rozwiązanie  jest dla socjalistycznych doktrynerów- demokratów, absolutnie  niemożliwe: PIS musi pozostać w masońskiej „unii”  bo nie ma praktycznie żadnych poważnych sojuszników – paradoksalnie tylko w niej, „ bezpłciowo”  ględząc o „potrzebie jej zmienienia od środka w katolickim duchu” może na forum krajowym przesłaniać swoje marksistowskie oblicze niepodległościową  maseczką.

Jaka „kontrola”?  Bezczelne naigrawaniem się ze zdrowego rozsądku ludzi, jest mówienie o „poważnej kontroli”   islamskich nachodźców. Powiem wprost: jest to  ordynarne, super-bezczelne oszukiwanie Polaków,  zakładające za jego chazarskimi mocodawcami – „zwierzęcą, wrodzoną głupotę” Polaków. Jakakolwiek „kontrola” (cóż za eufemizm!) jest niemożliwa i są na to tysiące dowodów w krajach dotkniętych nachodźczą falą.                                                                                                

Jak siermiężna, poprzetykana  najrozmaitszymi agenturami „służba kontrwywiadowcza” i …zdziadziali graniczni stróże bez nowoczesnego sprzętu, bez ludzi i prawie boso, mogą powstrzymać falę zdrowych, młodych osiłków islamskich?

Jak powstrzymać armię …dzieci „bez rodziców” (po uzyskaniu prawa pobytu rodzice się natychmiast odnajdują i przyjeżdżają – to ich święte, demokratyczne  unijne prawo), stojących na przejściach granicznych? Nie bójcie się biedne islamskie dzieci – „demokracje zabraniają odsyłania Was”. I Kościół też zabrania odsyłania „maluczkich” –  nasza katolicka moralność i etyka nakazują zajęcie się bezbronnymi i słabymi…

A więc…? Ale co z polskimi dziećmi? Z tymi co nigdy nie pojadą na żadne wakacje? Co nie mogą konkurować  z dziećmi nachodźców bo nie mają odpowiednich środków finansowych ?  Co nie mają forsy na szkolne wyżywienie? Na ubranie i buty? Co z nimi ?

Chce się wymiotować , słysząc taką anty-polską propagandę…

Jak  PiS „zawróci od granic ludzi potrzebujących pomocy?” – zwróci  hordę  „prześladowanych, biednych”  homoseksualistów, chcących jedynie „spokojnie i godnie praktykować miłość do drugiego człowieka”?

Jak zawróci od granicy bez łamania  „demokratycznego prawa” tę niemałą , ciesząca się   wielką estymą w „unii” grupę ludzi „o innych preferencjach seksualnych?”…

Można to zrobić jedynie brutalną siłą. Oczywiście trzeba też ponieść niemałe koszty finansowe. Ale brutalna siła? … Przecież wtedy PiS przestanie być „partią  demokratyczną”  i stanie się ” partią faszystowską”…Tej etykiety PiS za wszelką cenę pragnie uniknąć  bo uznanie ze strony (niby „wrogiego jego wartościom” ) jakobińskiego lewactwa europejskiego  jest dla niego…konieczne i decydujące! Jeśli się pragnie uniknąć inwazji zbrojnej demolibrałów (takiej jak napaść na Serbię) i pozostać  w „wielkiej rodzinie demokratycznych narodów Europy”, to należy za wszelką cenę „szukać kompromisu”…

 Gdy to wszystko piszę (tj. 05.04.2016 r), nasz południowy sąsiad, Czechy, już przyjął prawie 3000 nachodźców chociaż stale podkreślał, że „nie przyjmie…” – tak to bywa w mówiącej  „tym samym językiem „Grupie Wyszehradzkiej””…  Te 3 tysiące to w krótkim czasie (powiedzmy, że w rok) 20 tys. kolejnych muzułmanów, dyszących nienawiścią do „niewiernych”..  o nich przybędą kolejne fale…. I kolejne, i kolejne…Tak długo aż Europa stanie się „Eurabią”…To już zaszło u naszego płn. szwedzkiego  sąsiada, do którego prawie co tydzień jeżdżą delegacje z „unii, by lepiej poznać  metody utrzymywania spokoju…                                                  

W następnych zapiskach naszej „Kroniki” poznamy, skrzętnie ukrywane przed szwedzkim narodem, prawdziwe koszty celowego „importu” – „importu”, który poważnie zachwiał szwedzką gospodarką, powodując coraz szybsze osuwanie się Szwecji w kierunku Grecji.

Jan Bek 

a

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.