Najnowsze

Opublikowano Marzec 28, 2016 Przez a303 W NWO

Hegemonia i Propaganda: kwestia trywializowania spraw w celu scementowania kontroli społecznej

Wiedza we współczesnych społeczeństwach poszła w takich kierunkach, że normą stały się specjalizacje i pod-specjalizacje. Nie jest możliwe, aby jedna osoba miała dogłębną wiedzę w każdej dyscyplinie naukowej. Musimy polegać na sobie, jeden na drugim, w przekazywaniu tej wiedzy, zwykle posługując się względnie uproszczonymi kategoriami. Większość z nas bierze za dobrą monetę idee i koncepcje, jakimi jesteśmy bombardowani w tej epoce ciągłego nadmiernego obciążenia masową komunikacją i informacją.

a

Ludzie mają tendencję do upraszczania. W wielu wypadkach nie posiadając dostatecznej wiedzy eksperckiej na różne tematy, jaka byłaby wymagana przy dokonywaniu ocen. Ludzie domagają się łatwych w użyciu opakowań z nauką, a te opakowania stają się czymś, co zdaje się zapominać o istnieniu ogromnych pokładów wiedzy „zdrowego rozsądku”, jaki umożliwił im powstanie, niezależnie od tego, jak błędna i niereprezentatywna ta „nauka” mogła być.

Politycy i media również rozpoznają ludzką potrzebę upraszczania. I tu leży właśnie pies pogrzebany, szczególnie we wciąż coraz bardziej komplikującym się i chaotycznym świecie. Po to, żeby zagnać masy do kupy wokół pewnych idei i porobić rzeczy dla nich „proste”, zarówno politycy, jak też media muszą w wielkim stopniu kierować się wskazówkami    Edwarda Bernaysa, ojca reklamy, propagandy i public relations. Oto, gdzie uproszczenie przeobraża się w manipulację.

Bernays wiedział, jak manipulować grupami ludzi oraz przyciągać masy do produktów i przekazów współczesnego społeczeństwa. Teraz jesteśmy poddani tego typu manipulacji, każdy z nas, codziennie, poprzez nieustanne bombardowanie reklamami.

Był sobie zmarły amerykański naukowiec, Rick Roderick, który zauważył trend współczesności do banalizowania, upraszczania i trywializacji, jakie reklama przemysłowa podnosi do rangi nauki niemal w obecnym płodnym kształcie i zarzuca nią całe społeczeństwo. Komentował on niepohamowane zjawisko redukowania spraw ważnych i istotnych problemów do rangi fanaberii poprzez ciągłe powtarzalne wmawianie. Np. debaty polityczne zabrnęły wydawać by się mogło w ślepy zaułek wymiany zdań o prawach gejów i kwestiach aborcji, chociaż problemy ważne stały się w tych debatach niemal bezprzedmiotowe. Kilka innych spraw zostało w ten sam sposób potraktowanych, przez co często stają się niemal czymś na kształt fanaberii. To nie oznacza, że te sprawy same w sobie nie są istotne; to znaczy po prostu, że zostały zredukowane do poziomu czegoś przypominającego debaty na ważne tematy.

Może to dalej idąc doprowadzić do tego, że ludzie w ogóle nie będą przywiązywać znaczenia do tych spraw. W obliczu tak wielu różnych punktów widzenia i tak wielu różnych mechanizmów działania zamkniętych w ramy niekończących się debat, łatwo o rodzaj apatii i bezczynności, łatwo też to wpoić w szerszą publikę.

Rzeczywiście wiele spraw zostało sprowadzonych do poziomu przyjaznych dla mediów sloganów. Np. dziesiątki lat poważnych opracowań na temat feminizmu zostało przejęte przez Spice Girls wykrzykujące slogan ‘girl power’ przy każdej nadarzającej się okazji. Sprawa istotna została sprowadzona do komercyjnego fortelu używanego do sprzedaży muzyki. W ogóle co znaczyło ‘girl power’? A kogo to obchodziło w tamtym czasie: po prostu pokrzycz sobie.

Barak Obama powtarzał mantrę „nadzieja i zmiana”, co znaczy wszystko i nic jednocześnie. Gdy w niektórych wypadkach sensownie brzmiące wypowiedzi mogą być brane na serio, to jeżeli powtarza się je bez ustanku, to stają się one zwyczajną nic nie znaczącą, ale kojącą retoryką.

Są w Indiach reklamy telewizyjne po angielsku, które redukują wszystko do najniższego wspólnego mianownika sprzedaży: „białe w ciemnościach zanika” (przy okazji, dlaczego to zdanie przywiązujące uwagę do odcienia skóry nie jest uważane za rasistowskie w Indiach?), „ponieważ jesteś tego warta” (poczucie własnej wartości zredukowane do poziomu powłoki na paznokciach albo szminki), „to bardzo, bardzo sexy” (natura seksualności zredukowana do poziomu skuteczności dezodorantu).  Skomplikowane sprawy są zwykłymi formami towarów i zostały sprowadzone do etykiet firmowych na sprzedaż rynkową.

Ręka w rękę z tym chłamem idzie szyderstwo i cynizm, i chociaż sprawy poważne nie są banalne, to jednak wskutek procedury powtórzeń robi się z nich beczkę śmiechu.

Rick Roderick lubił dokonywać porównania do starego telewizyjnego show w USA, aby wyświetlić problem, w jaki sposób społeczeństwo dopinguje proces wyszydzania, trywializowania i akceptowania obecnego stanu rzeczy (choć nie powinno). Show ‘Laverne and Shirley’ leciał w tv od 1976 do 1983 r. Roderick stwierdził, że Laverne i Shirley pracują w Milwaukee w browarze. Dlatego mógłby z tego powstać prawdziwy film o problemach społecznych, ale to był sitcom. Jest tam dwóch przyjaciół, którzy są głupi i wstrętni (zdaniem Rodericka). Zasadniczo ich życie jest kiepskie. Ale to tylko komedia. Wszelkie kłopoty życiowe klasy pracującej są tutaj po prostu sprowadzone do banalności, zwykłego śmietniska trywialności i jednostronnych żartów.

Podobny fenomen można zaobserwować dzisiaj w UK poprzez demonizację i wyszydzanie najuboższych warstw brytyjskiej klasy pracującej przez mainstream media i przeróżnych społecznych komentatorów. Określani są oni pogardliwie jako ‘dresiarze’, a ich życie jest stygmatyzowane, ośmieszane i trywializowane.

Roderick omawia również koncepcję, że John F Kennedy (JFK) został zabity w wyniku zamachu stanu z udziałem rządu USA, i że USA są rządzone w sposób tajny od zawsze. Może to być prawda, może nie, ale od tamtego czasu pojawiło się na temat JFK setki książek i wiele filmów, a ludzie wolą to wyłączyć, wzruszają ramionami i mówią, dobra może to prawda, może nie, ale jakie to ma znaczenie? Sprawa spadła do poziomu banału. Dla Rodericka to jest kolejny przykład tego, jak można ze spraw mających niebywale istotne znaczenie dla człowieka uczynić coś zupełnie banalnego.

To jest dokładnie to, czego się oczekuje: banalności i drwin, jakie znajdują swój ostateczny wyraz w cynizmie, apatii i akceptacji oraz przywiązania do status quo.

Biorąc pod uwagę ważne sprawy, jakie nas dotyczą, poczynając od wojny nuklearnej aż na sprawach ekologicznych kończąc, to, czego naprawdę nam potrzeba to przeprowadzenie gruntownych reform społecznych i gospodarczych oraz posiadanie wielkich idei do spełnienia. Lecz czy wielkie ruchy i idee z zeszłego roku, jakie mogły dać inspirację do dzisiejszych dokonań nie zostały sprowadzone do poziomu niewydarzonej banalności? Czy są one zwykłą karmą na rynku? Czy mają być przedmiotem drwin i wyszydzania przez ludność sprowadzoną do poziomu traktowania apatii i cynizmu jako spraw normalnych i lekceważonej części kondycji człowieka?

Jaki może być lepszy sposób kontroli ludności niż poprzez zaszczepienie wśród niej apatii i banalności zachęcających do trywializowania przyczyn, idei lub zobowiązań innych ludzi? Jaki może być lepszy sposób kontroli dysydentów niż poprzez ośmieszenie tych „heretyków”, a jeśli to nie zadziała, to tak, jak w przypadku rządu hinduskiego, który złożył oskarżenie do sądu o działalność wywrotową wobec 7000 legalnie działających demonstrantów anty-nuklearnych w Kudankulam – prostych wieśniaków i rybaków.

Czy mamy zwyczajnie zignorować to i wycofać się i być usatysfakcjonowani kulturą, jaka daje więcej czasu antenowego i miejsca w gazetach opowieściom o tym, jak Simon Cowell używa wyciągu z łożyska do pielęgnacji twarzy, aby wyglądać młodziej, niż zająć się sprawą śmierci Erica Hobbsbawna, jednego z największych historyków XX wieku? Mamy po prostu wycofać się i kupić szampon, ponieważ kupiliśmy się na kłamstwo, że jesteśmy „go warci”? Jeżeli tak się właśnie rzeczy mają, to znaczy, że nie tylko 7 tysięcy legalnych demonstrantów w Kudankulam (http://www.countercurrents.org/ctw300912.htm) i inni w całych Indiach, stykający się z tym samym zagrożeniem, mają teraz probem – w większości również wszyscy pozostali go mamy!

„Cechą charakterystyczną inteligentnego społeczeństwa jest jego zdolność do zadawania pytań. I jeśli mam wątpliwości, mam prawo postawić pytania. A prosty fakt zadawania pytań jest tutaj traktowany jako działalność wywrotowa”.  – Aruna Roy (hinduski polityk i aktywista społeczny).

źródło: http://www.globalresearch.ca/hegemony-and-propaganda-the-importance-of-trivialisation-in-cementing-social-control/

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.