Najnowsze

Opublikowano Listopad 11, 2015 Przez a303 W Rosja

Hawajskie Iwierskie Mirotoczące Ikony

W Internecie jest link Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi na Hawajach:

http://ru.orthodoxhawaii.org/icons.html

a

Rosyjska Prawosławna Cerkiew

Najświętszej Bogurodzicy Iwierskiej

_______________________________________

Rosyjska Prawosławna Wspólnota na Hawajach

Istnieje od 1984 roku

„Od świętej Ikony Twojej, o Władczyni, Bogurodzico, miro błogosławione toczyłaś obficie, wiernych Twoich na wygnaniu pocieszyłaś i niewiernych Światłem Syna Twego oświeciłaś. Przeto i my tulimy się ze łzami do Ciebie, o Pani nasza: bądź dla nas Łaskawą w godzinie sądu, gdyż nie przyjęliśmy Twojej Miłości i pełni pychy zasługujemy na ukaranie, ale spraw, abyśmy przez Twoje modlitwy mogli przynieść owoce duchowe i uratuj dusze nasze.” – Troparion, ton 7

Hawajskie Mirotoczące Ikony

„W tej chwili już wszyscy parafianie mieszkający w Honolulu wiedzą o wielkim cudzie, który nawiedził nas grzeszników przez Łaskę Najwyższego oraz Miłość i Opiekę naszej Najświętszej Bogurodzicy, chociaż jesteśmy niegodni i nie zasługujemy na to. Jednakże ponieważ wielu nie zna wszystkich szczegółów, poprosiłem lektora Nektariusza (ros. Нектария), w którego domu dwie ikony zaczęły mirotoczyć, aby opisał własnymi słowami, jak to się wszystko stało.”

Kapłan Anatolij Lowin

a

a

List Lektora Nektariusza

Drodzy w Chrystusie, bracia i siostry!

Z pokorą, a nawet z bojaźnią i drżeniem, postaram się opowiedzieć wam, co się właśnie stało z ikonami, dopóki jeszcze nie zaczęły się rozprzestrzeniać różne plotki, które mogą się przekształcić w nieprawdę i kłamstwo. Wiele osób prosiło już mnie, abym wyjaśnił im, co się stało w ostatnich tygodniach w związku z mirotoczącymi ikonami w rosyjskiej prawosławnej parafii Iwierskiej Ikony Matki Bożej w Honolulu.

Bardzo trudno jest mi wyrazić słowami wszystko to, co niedawno się wydarzyło i wzburzyło moje życie. Nie mogę sobie wyobrazić, jak inni ludzie postąpiliby na moim miejscu – Pan jeden wie. Modlę się do Pana Boga, aby wskazał mi i mojej rodzinie, co mamy robić i mówić, aby się nie sprzeciwiać Jego Woli. Postaram się opisać, jak te dwie skromne ikony pojawiły się w moim życiu i jak zmieniły moje życie. Wszystko, co piszę tutaj, to czysta prawda.

Ikony, o których tu mowa, są dwie: pierwsza z nich została wykonana w fabryce sprzętów cerkiewnych w Sofrino, niedaleko Moskwy, jest dość wierną kopią Montrealskiej Mirotoczącej Iwierskiej Ikony Matki Bożej. Montrealska Mirotocząca Ikona była pod opieką zamordowanego męczennika Jose Muñoza (czyt. Choze Muniosa – od A.L.). Jest ona dość mała – o wiele mniejsza od oryginalnej Ikony Montrealskiej: 7 x 9 cali i grubości jednego cala. Nasz proboszcz, ojciec Anatolij Lowin, podarował mi ją w Dzień mojego Anioła, kilka lat temu. Powiedział mi wtedy, że kupił ikonę w księgarni w kościele Świętej Trójcy w Toronto, w Kanadzie, gdzie się wychował, w czasie, kiedy Cerkiew obchodziła 50-lecie jej powstania. Ikony wykonane w Sofrino słyną z tego, że jest na nich piękna sukienka (szata) z jedwabiu, wciśnięta w ikonę tak, że nawet ludzie, którzy nie mają dużo pieniędzy, mogą sobie kupić bardzo ładne ikony po taniej cenie.

Druga ikona, napisana ręką nieznanego mnicha z Góry Athos, jest ikoną – krucyfiksem w tradycyjnym stylu bizantyjskim. Ma rozmiar 8 na 11 cali i grubość około półtora cala. Kupiłem komplet dwóch prawie jednakowych ikon i podarowałem jeden z nich swemu ojcu; drugi zostawiłem dla siebie.

Przedtem, nim opowiem całą historię naszych ikon, muszę powiedzieć kilka słów o tym, jak to wszystko się zaczęło …

Ponad trzy miesiące temu, gdzieś w czerwcu lub lipcu, moja żona i ja poczuliśmy lekki zapach róż, który się rozchodził z narożnika z ikonami w naszej maleńkiej kapliczce domowej. Spojrzeliśmy wówczas przypadkowo na ikonę – krucyfiks, znajdującą się z tyłu pudełka z różnymi relikwiami, i zobaczyliśmy na niej maleńką kroplę jakiegoś płynu koło rany na piersi Zbawiciela, tam, gdzie rzymski żołnierz przebił Jego pierś włócznią. Płyn ten przypominał mi słodki zapach miro. Przyznam, że nie za bardzo jestem obeznany z miro: do tej pory otrzymałem kilka wacików z miro od Montrealskiej Mirotoczącej Ikony i od Mirotoczącej Ikony Św. Mikołaja. Nie powiedzieliśmy z żoną nikomu o tym, co zobaczyliśmy, decydując się obserwować tę ikonę na przypadek, jeżeli morotoczenie będzie trwało nadal. Jednak kropla miro wyschła, i wkrótce zapomnieliśmy o tym wydarzeniu.

Teraz przejdźmy do opowiadania historii o nowszych wydarzeniach …

W ostatnim tygodniu września, zacząłem odczuwać niesamowicie silny zapach miro u siebie w domu, w swoim samochodzie, a nawet w pracy. Nie mogłem zrozumieć, skąd idzie ten zapach. Czy mi to wszystko tylko się wydaje? Zapytałem żonę, czy ona czuje ten zapach, ale odpowiedziała, że żadnego​​ zapachu nie czuje. Nawet zapytałem o to niektórych gości, odwiedzających nasze mieszkanie, ale żaden z nich nic szczególnego nie czuł. (Jedną z odwiedzających nasz dom, była nasza „kuma” (matka chrzestna) z pochodzenia Serbka, ona też nie czuła żadnego zapachu). Uznałem więc, że ten zapach po prostu mi się przywidział. Było to w dniu 27 września w Święto Podwyższenia Najdroższego Krzyża Pańskiego.

Na początku pierwszego tygodnia października, oboje z żoną bardzo zachorowaliśmy i nie mogliśmy pójść na wieczorne nabożeństwo w sobotę. Rzadko opuszczamy służby w naszym kościele, i dlatego dobrze pamiętam tę datę: 6 października. (W tym dniu nasza Cerkiew obchodzi Poczęcie Prekursora i Chrzciciela Pańskiego – Jana Chrzciciela). Około 10:30 tamtego wieczoru pracowałem w swoim gabinecie, który służy również jako nasza domowa kapliczka z kącikiem dla ikon. Nagle zauważyłem, że mój kot „Steve” wszedł do mojego gabinetu i zaczął węszyć dookoła, jakby poczuł jakiś nieznany mu zapach. A ja nie czułem żadnego zapachu. Kot zaczął ostrożnie podchodzić do miejsca, gdzie były przechowywane pudełka ze świętymi relikwiami. Wydało mi się to bardzo dziwne, ponieważ on nigdy się nie zbliżał do przechowywanych relikwii, mimo że jest to bardzo ciekawski kot – coś zawsze go zatrzymywało. Ale tym razem on nawet wstał na tylne łapki, aby w jakiś sposób zbliżyć się do miejsca, z którego szedł zapach, który tak go zainteresował. A ja nadal nie czułem żadnego zapachu.

Pochyliłem się i wziąłem kota na ręce i nagle również ja poczułem cudowny zapach. Nigdy w swoim życiu nie czułem tak silnego, przytłaczającego zapachu. W tym samym czasie wydało mi się bardzo dziwne, że nie czułem nic do tej chwili: zapach był tak silny, jakby nagle tysiące róż wypełniły cały pokój. Byłem tak zdumiony tym cudem, że przeżegnałem się i odmówiłem Modlitwę Jezusa, odcinając się od tego istnego cudu. Wreszcie wypuściłem kota na podłogę, a sam poszedłem oglądać ikony. Przyznaję, że trochę bałem się spojrzeć na ikony, które były blisko relikwii, ale w końcu zbliżyłem się do ikony – krzyża i zobaczyłem, że rana na piersi Zbawiciela była zupełnie sucha, pomimo coraz bardziej nasilającego się zapachu róż. Wtedy nagle zauważyłem, że na moich rękach jest jakiś płyn – to było miro. Ale jak ono mogło trafić mi na ręce? Przecież ikona ta była sucha? Czy ikona rzeczywiście była sucha? I w tej chwili zobaczyłem, jak przed moimi oczami kropla cieczy tworzy się na lewym kolanie Zbawiciela. Potem zawołałem żonę i zapytałem ją, czy nie wylała czegoś na ikonę. Odpowiedziała, że nie i że nawet blisko do niej nie podchodziła. Wtedy pokazałem jej ikonę. Była zdumiona tym, co zobaczyła. Powiedziałem jej, że zapach jest nadzwyczaj silny i poprosiłem ją, aby mi pomogła obejrzeć wszystkie nasze ikony i ona się zgodziła.

(W moim gabinecie są dwie półki z książkami, na których wysoko stoją nasze ikony). Mamy dużo ikon, być może zbyt dużo. Stanąłem na palcach, by spojrzeć na ikony, umieszczone na najwyższej półce. Moja żona uczyniła to również. Wreszcie, kiedy dotknąłem Iberyjskiej Ikony, którą podarował mi ojciec Anatolij i poczułem, że jest ona całkowicie mokra, nagle zapach stał się jeszcze silniejszy. Tym razem nawet moja żona poczuła silny zapach. Dla tych, którzy nie znają mojej żony, muszę powiedzieć, że jej zmysł powonienia jest bardzo słaby; czuje ona tylko zapach owoców cytrusowych. Oboje byliśmy w strachu i drżeniu! Pytaliśmy jedno drugiego, czy któreś z nas czyściło te ikony, lub wysypało coś na nie, ale oboje odpowiedzieliśmy sobie nawzajem: „nie!”. „Co tu się dzieje?” – zapytałem w wielkim zdziwieniu i umieściłem ikony na ich poprzednich miejscach. Po zrobieniu kilku ujęć ikon aparatem cyfrowym, przeczytałem Akatyst do Iwierskiej Ikony Matki Bożej i poszedłem spać, ale w żaden sposób nie mogłem zasnąć.

Następnego dnia, w niedzielę, 7 października, po długiej dyskusji z żoną, zdecydowaliśmy się zostawić ikony w domu i pójść do cerkwi. Po liturgii rozmawialiśmy z naszą kumą, Serbką, i ona poradziła nam niezwłocznie opowiedzieć wszystko proboszczowi. Opowiedzieliśmy ojcu Anatolijowi wszystko, co się stało. Wysłuchał nas cierpliwie, a potem powiedział: „Przynieście te ikony do cerkwi!” Wówczas umówiliśmy się z ojcem Anatolijem, że ikony przyniesiemy w następną środę, 10 października. Wszystkie ikony aż do następnej środy nadal mirotoczyły. Zbierałem z nich miro wacikami i modliłem się przed ikonami o uzdrowienie mojej siostry i innych chorych. [Uwaga ojca Anatolija: Następnego dnia siostra lektora Nektariusza zadzwoniła do swego ojca i powiedziała, że jej lekarz w żaden sposób nie potrafi wyjaśnić, jak to się stało, ale jej tarczyca, która zupełnie przestała pracować, nagle sama z siebie powróciła do stanu normalnego i że obecnie jej cukrzyca jest pod kontrolą.]

Ledwo – ledwo zdołaliśmy z żoną doczekać się środy…

W środę, 10 października, przynieśliśmy ze sobą ikony do cerkwi i umieściliśmy je na anałoju*/

w środku cerkwi. Ojciec Anatolij wytarł je wacikami i natychmiast zaczął odprawiać Akatyst do Najświętszej Bogurodzicy Iwierskiej. Po Akatyście ponownie wytarł obie ikony wacikami – ponieważ podczas służby one znowu zaczęły mirotoczyć – i ogłosił, że „ikony bez wątpienia mirotoczą” i że pochodzące od nich „miro jest bardzo czyste”. Powietrze w cerkwi było nasycone zapachem róż. „Co powinniśmy zrobić?” – zapytałem ojca Anatolija. Poprosił on nas, abyśmy na pewien czas zostawili ikony w cerkwi. Nikt jeszcze nie wiedział o naszych ikonach; dlatego można było je zostawić w cerkwi bez obawy, że ktoś zechce je ukraść.

*/

Anałoj – rodzaj pulpitu, na którym kładzie się księgi liturgiczne i obrazy świętych (od A.L.)

W następną sobotę, 13 października, tak się złożyło, że w tym dniu mieliśmy przyjść posprzątać całą cerkiew, ponieważ przygotowywaliśmy się już do różnych nadchodzących świąt: nasze święto parafialne (24 listopada), Boże Narodzenie i wizyta serbskiego biskupa. Mojej żonie i mi oraz jeszcze jednemu parafianinowi naszej cerkwi powierzono sprzątanie kościoła. Podczas sprzątania cerkwi w żaden sposób nie mogliśmy oderwać naszych oczu od dwóch mirotoczących ikon, które kontynuowały mirotoczenie. Zapach róż był bardzo silny. Od obu ikon szedł zapach róż, ale od Ikony Iwierskiej szedł bardziej „delikatny” zapach prawdziwych róż, natomiast w tym czasie od ikony – krucyfiksu szedł bardziej „ostry” zapach. To jest bardzo trudne do wyjaśnienia. Podczas gdy my sprzątaliśmy cerkiew, nasi chrzestni (Kolet i jej rodzina) przyszli popatrzeć na ikony, ponieważ niewiele osób mogło się doczekać wieczornego nabożeństwa – słuch o tych ikonach już się rozprzestrzenił. Już później Kolet przyznała mi się, że była „niewiernym Tomaszem” i nie mogła uwierzyć w ten cud, dopóki sama go nie zobaczyła na własne oczy. To zrozumiałe. Nie wiedziała, że ​​ikony nadal mirotoczyły w czasie, kiedy sprzątaliśmy cerkiew. (Ikony nieustannie nie mirotoczą). Przeżegnała siebie znakiem krzyża i oddała pokłon ikonie – krucyfiksowi, całując stopy Zbawiciela – i otrzymała wielką porcję miro do ust! Jak niewierny Apostoł Tomasz, który przez swoją niewiarę musiał włożyć swoje palce w rany Zbawiciela, aby w końcu uwierzyć, tak samo ona przyłożyła swoje usta do nóg Zbawiciela, gdzie „nie powinno być żadnego miro”. Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu, kiedy zobaczyłem jej zakłopotanie.

Następnego dnia, w niedzielę, 14 października, obchodziliśmy Święto Opieki Najświętszej Bogurodzicy (ros. Покров Пресвятой Богородицы – od A.L.) i Ojciec Anatolij ogłosił wszystkim obecnym parafianom o mirotoczących ikonach. Tamtego dnia obie ikony mirotoczyły obficie; miro wystarczyło dla wszystkich. Od tamtego czasu ikony te nadal mirotoczą, czasem mniej, czasem więcej. Wielu ludzi przyszło do naszej cerkwi, aby popatrzeć na ikony: Rosjanie, Grecy, Serbowie, Katolicy i Protestanci. Wszyscy zbliżający się do tych ikon odczuwają Łaskę Bożą, emanującą z nich. Oczywiście, są dni, kiedy obie ikony są całkowicie suche, ale bywają też dni, kiedy ikony są pokryte miro, i krople miro ściekają na oczach wszystkich. Bez względu na to, czy ikony mirotoczą lub nie, zawsze roztaczają wokół bardzo silny zapach róż. To naprawdę jest wielki cud! Czasami się obawiam – a nuż to jest dla nas ostrzeżenie.

Teraz, gdy minęło już trochę czasu od chwili, jak nasze ikony zaczęły mirotoczyć, wydaje mi się, że z tymi ikonami związany jest temat „objawień”. Najpierw ikony „objawiły się” nam w dniu Podwyższenia Krzyża Pańskiego. Natychmiast po Święcie Poczęcia Prekursora i Chrzciciela Pańskiego – Jana Chrzciciela o ikonach powiedzieliśmy naszemu ojcu Proboszczowi, bo przecież Jan Chrzciciel był pierwszym, który ogłosił ludziom, że Jezus jest Synem Bożym, natomiast nasz kapłan „otworzył” wszystkim parafianom cud naszych mirotoczących ikon w dniu Święta Opieki Najświętszej Bogurodzicy. Wszystko to nie może być tylko „przypadkiem”!

Nasza parafia jest poświęcona Iwierskiej Mirotoczącej (Montrealskiej) Ikonie, która ​​nigdy nie była na Hawajach. Brat Jose bardzo chciał odwiedzić Hawaje ze swoją ikoną, ale nie udało mu się tej podróży zrealizować. Muszę przyznać, że czasami ze smutkiem myślę, że nasi prawosławni bracia na kontynencie zapomnieli o naszej maleńkiej parafii i naszej maleńkiej wspólnocie wierzących. Żyjąc tu, na Hawajach, w środku wielkiego Oceanu Spokojnego, bardzo trudno jest nam utrzymać naszą parafię. Jest nam bardzo trudno zbierać środki na różne wydatki, na pokrycie miesięcznych opłat za pomieszczenie, itd. Czasami w rozpaczy zadaję sobie pytanie, kiedy będziemy mieli własną cerkiew. Czy Pan zapomniał o nas, grzesznych? Czy będziemy zawsze żebrać? Być może, naprawdę zgrzeszyliśmy czymś bardzo? Czym obraziliśmy Ciebie, Panie? Czy zapomnieli o nas nasi kapłani, nasi bracia prawosławni, czy też nie, jedno jest pewne – Najświętsza Bogurodzica o nas nie zapomniała. Nie zostawiła nas sierotami. Ona nas nie zostawi bez Swojej pomocy! Przez te ikony mam teraz nadzieję, że w końcu wszystko pójdzie ku lepszemu. Czy kiedykolwiek będzie u nas swoja własna cerkiew, to w końcu nie jest ważne; najważniejsze jest to, że Pan pokazał nam, że On o nas nie zapomniał. Oto, co było nam najbardziej potrzebne! Pan pokazał nam, że On jest! Czy ośmielimy się zlekceważyć Jego Objawienie? Czy ośmielimy zlekceważyć ten niezwykły cud, który zaistniał u nas? Czy ośmielimy się zapomnieć o naszym Zbawicielu? Niech Pan wybaczy nam, jeśli to zrobimy!

Z miłością w Chrystusie,

Lektor Nektariusz Janson

W czerwcu 2008 roku święte miro z Hawajskiej Iwierskiej*/ Ikony Matki Bożej oficjalnie zostało uznane przez Arcybiskupa Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, Kiryła (pol. – Cyryla), za rzeczywiście cudowne. Pobłogosławił on nawiedzenie przez ikonę różnych świątyń i klasztorów prawosławnych w świecie. Święta Ikona Matki Bożej mirotoczy nadal, do dnia dzisiejszego.

*/

„Iwierska” – od słowa Iwieria (starożytnej nazwy, nadanej przez Greków Wschodniej Gruzji).

Prośby o modlitwę

Przez Łaskę Bożą Krzyż Święty stopniowo przestał mirotoczyć, chociaż czasami nadal emanuje miro na różne okazje w ciągu całego roku, jak to miało miejsce w ostatnią Wielkanoc. Wierzący człowiek umacnia się przez to, że Święty Krzyż nieustannie emanuje gęsty aromat róż, niezależnie od tego, czy mirotoczy, czy nie mirotoczy. Dopóki Hawajska Iwierska Ikona podróżuje i przynosi Łaski Matki Bożej w różne miejsca, Święty Krzyż zawsze pozostaje na Hawajach, aby umacniać i błogosławić wiernych.

a

a

A oto adres, na który można pisać prośby o przysłanie wacików nasączonych świętym miro (ros. – ваточки с миром) :

Adres w języku polskim:

Iwierska Ikona (Iveron Icon)

845 Queen Street # 101

Honolulu, Hawaje 96813

USA

Adres w języku rosyjskim:

 

Иверская икона (Iveron Icon)

845 Queen Street # 101

Honolulu, Hawaii 96813

USA

 

Można też wysyłać prośby na następujący adres internetowy:

request@orthodoxhawaii.org

Podczas korespondencji pocztowej prosimy podać na kopercie, kto jest odbiorcą listu: proboszcz parafii kapłan Fr. Anatol Lowin czy opiekun Świętej Mirotoczącej Ikony brat Nektariusz (Nektarios). Prosimy również łaskawie o cierpliwość w oczekiwaniu świętego miro. W chwili obecnej otrzymaliśmy tysiące zamówień, według których wysyłki realizuje tylko sam brat Nektariusz, który oprócz tego nieustannie jeździ po kraju, przynosząc prawosławnym wiernym Łaskę Cudownej Ikony Matki Bożej z jej świętym miro. W nagłych przypadkach, kiedy święty obraz znajduje się w podróży, w celu otrzymania pomocy, prosimy zwracać się do proboszcza parafii; niewątpliwie z radością on wam pomoże.

KONTAKT:

Русский Православный Приход Мироточивой Иверской-Монреальской Иконы Божией Матери

845 Queen Street #101

Honolulu, Hawaii 96813

808-947-9093

lyovin@hawaii.edu

webmaster@orthodoxhawaii.org

Źo:

Гавайские Mироточивые Иконы

http://ru.orthodoxhawaii.org/icons.html

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

25.10.2015 r.

Tags :

Komentowanie zamknięte.