Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 22, 2016 Przez a303 W Ukraina

„Haj żywe samoistna Ukraina…” cz. IV. Jan Bek

Zobacz także: „Haj żywe samoistna Ukraina…” cz. III. Jan Bek

Bezczelność i matołkowatość dzisiejszych ekip rządowych tzw. „III RP” jest – w tak dziś modnej „geopolityce” – porażająca.

a

Kiedy Mackinder  w1904 r.,w „ Royal Geographical Society”, wygłosił odczyt i publicznie zapoznał członków ze swoją nowo-sformułowaną teorią „ Heartland,u”(„Sercu Eurazji”), powitano ją dużym aplauzem-wydawało się, że oto świat dostał klucz do „tajemnicy Rosji”.

Później Mackinder  napisał  artykuł , streszczający główne pkt. jego teorii  („Geograficzna osnowa historii”‚) i w ten sposób stał się geniuszem polityki i ojcem nowoczesnej doktryny stosunków międzynarodowych, stanowiącej  do dziś główną wykładnię amerykańskiej polityki „containment” wobec Rosji. W 1919 r. napisał drugie ważne dzieło, „Idee demokratyczne i społeczeństwo” („Democratic Ideals and Society”) -dzieło, w którym wyraził myśl, że:

„…Kto panuje we wschodniej Europie-panuje nad sercem Eurazji. Kto panuje nad sercem Eurazji-ten panuje nad wyspą światową-kto panuje nad wyspą światową ten panuje nad światem…..”

****************

SOJUSZ DEMOKRACJI. W obydwu dziełach  euroazjatycka Rosja, kontrolująca olbrzymie zasoby Heartland,u”, wyrasta na „największego wroga Zachodu”. Ale wbrew temu doktrynerskiemu poglądowi, „biała” Rosja wcale nie atakowała „Zachodu”. Było odwrotnie. 

USA, przed upadkiem cara, wcale nie prowadziły aktywnych działań (oprócz tłumienia polskich powstań), pozwalających im na uzyskanie kontroli surowcowej Eurazji przez powalenie Rosji na kolana  – mogły w  przeszłości uczynić to  kilkakrotnie nawet – używając dzisiejszego słownictwa – w „demokratycznym sojuszu” . Ale wzięły one udział  nie w rozbijaniu Rosji ale…Chin i to w sojuszu (USA nie lubią prowadzić same wojen i zawsze posługują się sojusznikami) z . w tzw. „Pakcie Ośmiu” : Rosją, W. Brytanią, Austro -Węgrami, Niemcami, Włochami, Japonią i Francją ...

Później,  przez cały okres komunizmu, te państwa ściśle z Rosją współpracowały – analiza polsko-amerykańskich stosunków politycznych  okresu międzywojennego i okresu II w.św., jest dowodem, nie dającym się w żaden sposób obalić przez bezkrytycznych chwalców USA, wiążących dzisiaj byt Polski z pirackim, oceanicznym mocarstwem.

Tym, co  najciekawsze i bardzo wymowne jest to, że  pomimo,  iż teoria Mackindera się nie sprawdziła w politycznym działaniu, stanowi ona dziś („niby”)  oficjalnie dalej linię amerykańskiej polityki.

To „niby”  jest  właściwym kluczem do zrozumienia amerykańskiej polityki bowiem  jest tylko grą pozorów dla „szarych”(tzn. normalnych pod każdym względem, zwykłych ludzi) w USA i Europie, mającą stworzyć wrażenie „nieustępliwości i zdeterminowania USA” w obronie „słabszych, demokratycznych państw, okalających rosyjskie imperium Zła”.

Takiej właśnie niesłychanie  prymitywnej propagandzie ulegli nasi „niepodległościowcy”, otaczający nabożnym, prawie, że religijnym, podziwem, USA.

Takie myślenie musi się w końcu zemścić. Oczywiście, zemści się przede wszystkim na Narodzie – „niepodległościowcy”, jak zawsze,  będą „dziwnym” trafem daleko od centrum wydarzeń. Przypną sobie nawet nowe odznaczenia „za zasługi”. Zapłaci, jak zawsze, Naród.

A przecież dziś sytuacja jest inna: „niby”,   kontrolująca zasoby „Heartland,u”, Rosja… wcale nie kontroluje „zachodniej” Europy i nie wydaje się, że ma taki zamiar  – podniesienie gospodarki na jaki taki poziom zajmie je lata. A do tego potrzebuje ona… istnienia „zachodu”.

Natomiast w Azji –jak zwykle przy wydatnej pomocy USA państwom komunistycznym – wyrosła nowa potęga – Chiny.

To nie Rosja ale Chiny, wcale niekontrolujące „zasobów Heartland,u” tak, jak tego chciał Mackinder, stały się równorzędnym konkurentem Rosji i USA. I co się okazuje?                                                                                               

To, co zawsze: USA wcale nie chcą zdominować Rosji (jest to zasłona dymna  – jeszcze jedna „phony war”-„fałszywa wojna”) niby to,  „kontrolującej większość zasobów  surowcowych świata” jest ona dziś (vide wypowiedzi kandydata na prez. USA, Trumpa) nawet  kreowana  na…sojusznika USA przeciw Chinom. A przecież są jeszcze Indie, potężny subkontynent, wpływający na losy nie tylko regionu płd. wschodniej Azji ale i pł. Arabskiego. Może  je także uda się naszczuć na Chiny ?

Tak więc polityczna sytuacja rozwija się – pomimo kunsztownych, chwytliwych  teorii „oświeconego zachodu” – niesłychanie dynamicznie. A jeśli tak, to „jedynie słuszna” (bo „demokratyczna”) teoria Mckindera jest fałszywa.

Bowiem jeśli pływające na Oceanie Światowym USA mogą współpracować z Rosją  (co stale  czyniły w ciągu całej swojej historii), to dlaczego Polska, będąca najbliższym sąsiadem  Rosji, nie miała by tego robić tego samego?

Czy aby nie dlatego, że nie pozwala jej na to jej „najlepszy, najwierniejszy partner”,  USA?  Czy dlatego, że także nie pozwala jej na to „unia”, handlująca ile wlezie z „konkurentem”?

Jak się czyta te czołobitne wypociny Macierewiczów et consortes to ogarnia nas wściekłość… Prawda, choć gorzka, jest widoczna jak na dłoni : nie mogąca się samodzielnie wyzwolić spod bolszewickiego jarzma Polska, nie posiadająca armii ani strategicznych zapasów paliwa, ma teraz odegrać rolę piona na „Ukrainie” w rozgrywkach super-mocarstw ; w walce o lepszą pozycję na politycznej szachownicy, gracze często poświęcają piony. Często taka ofiara bardzo się opłaca.

W polityce państwa używa się pionów do politycznej dywersji, np. zaraz po zakończeniu   II w. eu. tzw. „zachód”, zamiast nakazać Sowietom wycofanie się w swoje narodowe siedziby i oderwać od nich Syberię, rozpoczął tzw. „zimną wojnę”. Dlaczego?

Ano dlatego by trwale utrzymywać „ogólnoświatowy pokój”- inaczej jałtański status quo.

Mapa „Nowego Porządku Światowego”, Maurycego Gomberga (oczywiście jak zawsze Chazara, działającego w Bostonie w latach II w.eu.), wyznacza  Sowieckiej Rosji w tym „pokojowym planie” jedną z głównych ról  „Strażnika pokoju”. Najwidoczniej Sowiety, które szybko opatrzono na tę okazję nazwą „demokracji ”,  doskonale nadawały się do tej roli  – największa demokracja na świecie”, USA, może tylko blisko współpracować z innym „demokratycznym” super-mocarstwem.

Pomimo upływu przeszło stu lat od powstania teorii Mackindera, geopolityczne położenie Polski nie uległo istotnej zmianie: choć Rosja dziś nie kontroluje Polski tak, jak za cara czy bolszewizmu, to przecież nie wybiła się na suwerenne państwo : zamiast rzeczywistej suwerenności narzucono  nam dominację polityczną „zachodu” w formie kajdan jakobińskiej „unii” .W tej „demokratycznej unii” Niemcy, tradycyjny „obrońca” ładu w Europie wiodą prym.

Jeśli idzie o Polskę, Niemcy najchętniej ( i tradycyjnie)wysiedliliby nas z „Ziem Odzyskanych, a resztę Polski  objęli „protektoratem” i przeznaczyli do germanizacji . Niemały to zamiar i aby się ziścił muszą  Niemcy działać w koalicji wiernych im ludów, z których  Litwini i Ukraińcy są najbardziej zasłużonymi ; dopuszczały się (lub dopuściły) się „czystek etnicznych”.

Ten eufemizm, powszechnie używany jeszcze w „polskich” mediach opanowanych przez szubrawą hołotę z „PO”, „Nowoczesnej” i komunistów peerelowskich , ukrywa mordy ludności na polskich Kresach Wschodnich.

POLSKA TEORIA GEOPOLITYCZNA. Mało kto wie, że Polacy nie mają się czego wstydzić i opracowane przez nich teorie geopolityczne przeżyły próbę czasu. Jeśli przeżyły, to są życiowe, są po prostu słuszne.

Taką teorię geopolityczną opracował współczesny Mckinderowi, polski geograf, Eugeniusz Romer.

Trudno podać konkretna datę pierwszej „geopolitycznej” publikacji teorii Romera ale wiemy, że 30-to stronicowa rozprawa,  „Rola rzek w historyi i geografii narodów”, ukazała się w 1901r, a więc  na trzy lata przed Mackinderem, stanowiła zaczątek olbrzymiej pracy polskiego geografa..

8 maja tego samego  A.D.1901 r. Romer bierze udział w obchodach 25-lecia „Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego” i właśnie wtedy – jak twierdził później Romer – zaświtała mu „myśl o podstawach przyrodzonych Polski historyczne.”

Nie miał zapędów imperialnych jak Mackinder ale swe prace poświęcił Polsce.               

Szczegółowe omówienie jego teorii zajęłoby wiele miejsca (zajęła się tym „Geopolityka” 2008, nr 1, s. 85-103). ale koniecznie trzeba zaznaczyć, że Eugeniusz Romer w swej teorii zawsze widział Polskę i jej „Kresy Wschodnie” jako integralne, etniczne polskie ziemie.

Odrębność i związek z Zachodem, zamieszkujących „Galicję” i Podole Rusinów halickich od związanych ze Wschodem, zamieszkujących tereny nad dolnym Dnieprem, „Ukraińców” („Małorusinów”) tłumaczył  Romer „brakiem  korzystnych warunków geograficznych do uformowania samodzielnej organizacji politycznej” .    

„Ruś Kijowsk” była co prawda przez krótki czas (okres władców normańskich) pretendentem Polski i starała się jak mogła scalaniu jej ziem w jeden organizm ale  „ w jej przypadku przeszkodę ku temu (scalania -JB) stanowił brak korzystnych warunków geograficznych do uformowania samodzielnej organizacji politycznej. Ruś zajęła bowiem tereny należące do płyty ukraińskiej, która stanowi samodzielną dziedzinę geograficzną. Czynniki geograficzne występujące na tym terenie (klimat, gleba, budowa geologiczna) charakteryzują się niewielką różnorodnością, która znalazła swoje odzwierciedlenie w kulturze i gospodarce, a raczej w ich monotonii. Na taki stan rzeczy wpływ mają także stepy hamujące rozwój umiejscowionej kultury oraz utrudniające lub nawet wykluczające rozwój silnych i trwałych organizmów państwowych.”  

Jeśli zaś mowa o „kulturze stepowej” to musimy ją  nazywać ( za prof. F. Konecznym) raczej „cywilizacją turańską” – może z uwagi  na religię słuszniej byłoby ją  nazywać cywilizacją  „turańsko – bizantyjską”. Wypływa z tego wniosek, że sama teoria Romera, choć uniwersalna i wiele tłumacząca , by się stać się harmonijnie spójną koniecznie musi zostać uzupełniona myślą F. Konecznego.

Odnośnie  „Ziemi Czerwieńskiej”, Romer, skłaniał się ku poglądom Hansa Wehrli, geografa i etnografa szwajcarskiego, uważającego, iż „rozdmuchiwanie ambicji narodów małych oraz takich, które nie zdały egzaminu państwowego jest zupełnie nieuzasadnione.” Z tego względu „rzeczywistość uczyła, że ziemi lwowskiej bronić musimy nie tylko krwią, sercem i duszą całą, ale że jej równie mężnie i zręcznie bronić musimy sercem i umysłem polskim”.

Romer podzielił  pod względem fizycznym „Ruś” na obszarze od Wisły poza Dniepr na pięć krain: „Ukrainę Zadnieprzańską”, związaną siecią wodną z rosyjskim Wschodem, Ukrainę Naddnieprzańską” na obszarze pomiędzy Dnieprem a Bohem, „Zachodnie Podole” ze Lwowem i Tarnopolem, związane komunikacyjnie z Polską poprzez Wołyń i Podkarpacie, „Podole Wschodnie”, również związane z Polską ale tylko częściowo  „Krainę Wielkiego Węzła Wodnego” pomiędzy Kamieńcem Podolskim nad rzeką Smotrycz, a Winnicą nad Bohem.

W 1919 roku ukazała się jego książka pt. „W obronie Galicyi Wschodniej”, wykazująca, że Rusini nie mają siły kultury materialnej i intelektualnej zdolnej podtrzymywać samodzielny byt państwowy.

Jego poglądy w tej materii zadziwiają nas trafnością osądów – obserwując dziś chazarskie quasi państwo, „Ukrainę”, nie sposób, nie zgodzić się z jego poglądami.

HANDLARZE POLSKĄ.  Kolejny raz stawiamy pytanie: „ Czy rząd Polski ma jakąś politykę już nie tylko do „Międzymorza” ale do tzw. „Ukrainy”? Ponieważ pytanie jest retoryczne, jasna jest na odpowiedź : „Tak, jak i inne rządy bolszewickie czy postkomunistów, kolejny rząd” III RP” nie ma żadnego realnego „pomysłu na Polskę” : tzn. ma dokładnie taki sam „pomysł” jak peerelowscy komuniści tyle tylko, że biegun moskiewski zamieniono na amerykański (lub jak kto woli – „na zachodni”). Jego „zbrojnym ramieniem” jest NATO”…

Jak i jakie państwa tego NATO, „zbrojnej tarczy Zachodu” , mają pomóc Polsce w obronie jej granic? Czy to ma być  Francja? Może USA? Anglia? – w  której nastawienie do Polaków jest nacechowane niewiarygodnym szowinizmem?

Sprawa się komplikuje: wszystkie te państwa brały w niedalekiej przeszłości w handlowaniu Polską lub ją…napadły lub zajmowały się w mniejszym lub większym stopniu mordowaniem polskiej ludności lub planami wyniszczenia Polaków. W większym stopniu aniżeli Niemcy….Taaaak…Wielu powie, że to „propaganda rosyjska”…

Ale czy amerykański „Plan Wulkan” (lata 1948-1952), zakładający obłożenie wojsk sowieckich w Polsce  bombami atomowymi, nie  oznaczał anihilacji 30 mln. Polaków?

A czy wydanie  Sowietom przez Amerykanów, wywiezionych list członków WiNu  przez min.UB, Chazara Józefa „Światłę” nie było mordem?

Co z tego, że to nie Amerykanie  strzelali w tył głowy polskim patriotom?

To żadna pociecha, że Amerykanie nie trzymali, dymiących naganów w dłoniach  –  za to dostarczyli NKWD potrzebnej amunicji…

„Polish  jokes” w USA, trudności wizowe (dlaczego nie ma retorsji ze strony „suwerennego” rządu RP ? – a niechby  sobie „najwięksi demokraci”  poczekali ad usrandum) dla Polaków, ogólna, prześmiewcza pogarda we Francji, napaści na Polaków w Anglii, pomijanie ich wysiłku wojennego na Zachodzie, cały ten demoliberalny, masoński szajs, jest wynikiem długotrwałego procesu nauczania w USA i w szkołach „zachodniej” Europy, rezultatem chazarskich enuncjacji medialnych, wynikiem  antypolskiej polityki amerykańskiej, francuskiej, brytyjskiej…

I przede wszystkim: jest  skutkiem perfidnej propagandy niemieckiej.

Ten, kto ośmiela się krytykować obłąkaną politykę „suwerennego rządu” i lansuje inne spojrzenie na politykę rosyjską,  automatycznie staje się anty-Polakiem  – gatunkiem porównywalnym z …komunistami. Nawet, stojącymi jeszcze niżej od nich , bowiem z tymi ostatnimi  się dyskutuje i zaprasza do masmediów, a z ludźmi, myślącymi realnie i narodowo-nie!

Jest to okazywanie przez  „demoliberalną ekipę” tolerancji „poglądów innych”.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby nadszedł koniec „krwawego trudu” i osiągnęlibyśmy szczyt rockefellerowskiej piramidy „globalizacji” , ludzie  głoszący politykę realną będą …w ten czy inny sposób, likwidowani. Ale, oczywiście, stanie się to także w przypadku „ostatecznego zwycięstwa” rockefellerowskiej szumowiny.

Tak więc przez uczestnictwo w unijnym „rozdawnictwie chleba” (za które przecież należy słono zapłacić) Polska –  raczej już tylko rząd „III RP ” (młodzi zaczynają myśleć coraz badziej  w kategoriach Narodu) – marzy o chwili, gdy Europa przyjmie propozycje „Grupy Wyszechradzkiej”, „Ukraina” wejdzie w skład jakieś „Nowej Unii” (zauważmy , że jednak tworu w „duchu chrześcijańskim”, a nie katolickim) i wszyscy zgodnie będziemy mieszkać w  Nowym Domu i zażywać wywczasów.

Jego obroną zajmie się NATO (głównie dzielni Amerykanie), którego już „jesteśmy najsilniejszą flanką na wschodzie Europy”.

Tak codziennie słyszę i czytam w masmediach.  Jakbym znów żył w czasach komunizmu peerelowskiego.

Gdy powstaną „zdrowe fundamenty „Nowej Europy”, „wrócimy” do Lwowa, i na Wołyń… Bowiem w razie ataku na „Nowy Dom”, i Polskę, Rosja najpierw musi przejść „samoistną Ukrainę”…A to się jej nie uda – „jest za głupia i za słaba”. Głupie,  prowokujące słowa -powiedziałbym nawet, że wrogie polskiej racji stanu.

Takiego scenariusza  „obrony III RP” nie wymyśliłby byle jaki szeregowy pacjent zamkniętego oddziału psychiatrycznego ale …. tak właśnie mówi …Macierewicz i jego przyboczni.

Ale czyż oni nie mówią jak  długoletni pacjenci tych zakładów, paranoicy , których mózg do cna przeżarł psychotropowy lek, ”Haldoperydol”, zwany pospolicie „ haldolem” ?

Propaganda, perfidnie przemilczająca „błahy” z pozoru fakt  istnienia „Obwodu Kaliningradzkiego”, odcięcia polskich portów przez rurociągi z Rosji, niechęć USA do zorganizowania baz stałych (notabene chwała Bogu, że ich nie ma!) nie nazywa rzeczy po imieniu  – nie mówi, że jest totalna izolacja Polski.

Jedno słowo Rosji, że oddaje „Kaliningrad” Niemcom stwarza dla nas śmiertelne niebezpieczeństwo i grzebie „sprawę polską” na nie dający się bliżej określić,  czas.  Bo cóż się stanie w razie handlu „Kaliningradem”? Stanie się on najpierw „odrębnym”  od Rosji państewkiem  by później szybko (podejrzewam, że prawie natychmiast) stać się „pełnoprawnym członkiem „unii””.

Stąd już tylko malutki kroczek do połączenia się z „niemiecką macierzą”. Troszkę później i znów wypłynie sprawa …”korytarza”…

Jednak uspokajająca działa na nas świadomość posiadania …Westerplatte i  „najnowocześniejszej, silnej, po zęby uzbrojonej armii”… Chocholi taniecw koło Macieju   – to też już słyszeli nasi Rodzice i Dziadkowie!

Ech, dość żartów!… Musimy spojrzeć prawdzie w oczy : Rosja tak prędko -jak mniemają i by chcieli polityczni szalbierze nie rozpadnie się – dalej będzie naszym potężnym sąsiadem, w którego cieniu będziemy musieli żyć i kimś,  z kim się ubija dobre interesy.

Musimy otwarcie sobie powiedzieć: ponieważ nie mamy dostatecznej siły zbrojnej by „Kaliningrad” inkorporować do Polski, nie możemy tego uczynić.

A jeśli tak, to powinniśmy… popierać Rosję by ta go posiadała jak najdłużej. Oto cała tajemnica polskiej racji stanu.

Ale o tym nie wolno mówić, prawda?

Cdn.

Jan Bek

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.