Najnowsze

Opublikowano Luty 15, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

Gra o sumie niezerowej, wielostronne szachy. EU rozgrywa kartą chińską

Źródło: http://www.counterpunch.org/2012/02/14/the-eu-plays-the-china-card/

14.02.2012 r.

Autor: Thomas H. Naylor, tłum. z j. ang. wMordechaj

Angela Merkel

Czy ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić w 2002 r., gdy euro weszło do obiegu, że 10 lat później w akcie bliskim desperacji, niemiecka Kanclerz, Angela Merkel, wybierze się w podróż do Pekinu, aby z czapką w ręku szukać poręczenia finansowego u Premiera Chin, Wen Jiabao, po to by utrzymać płynność euro? Lecz właśnie dokładnie z tym mieliśmy do czynienia 2 lutego. W dodatku, w celu załagodzenia swych amerykańskich zwierzchników, dostarczyła ona Chinom również zapewnienie o potrzebie silnego wsparcia w Radzie Bezpieczeństwa ONZ dla sankcji w sprawie Iranu, co jest przedsięwzięciem zupełnie daremnym.

Wspólna waluta 17 krajów strefy euro utrzymuje się ledwo na fali w otoczce kłamstw, przecieków, pogłosek, ściemniania, opowiadania głodnych kawałków, jakie toczą się w kuluarach finansowego systemu. Rynki kapitałowe pulsują od oczekiwań na wynik kolejnego spotkania ECB, ministrów finansów lub niemieckiej Kanclerz, Angeli Merkel z Prezydentem Francji, Nicholasem Sarkozy. Każde takie spotkanie podtrzymuje nadzieję wynalezienia srebrnej kuli, która uzdrowi euro. Większość z nich niczego nie naprawiła.

Chiny mają 3,2 biliona $ w rezerwach walutowych, z kórych 1 bilion $ w postaci inwestycji w obligacje skarbowe USA. Merkel chciałaby wpłynąć na Wen Jiabao, aby użyć część chińskiej nadwyżki rezerw walutowych do finansowego wsparcia osaczonych krajów UE, jak Grecja, Włochy, Portugalia, Hiszpania, a możliwe że innych też. Podjęte działania powodują nerwowość w Waszyngtonie. Chociaż Biały Dom chce widzieć euro jako walutę mającą płynność, nie ma ani politycznej ani finansowej zdolności, by móc mieć na to wpływ. Z drugiej strony, na pewno nie raduje go myśl, że UE może stać się finansowo zależna od Pekinu albo że Chiny ograniczą swoje zaangażowanie w utrzymywaniu amerykańskiego długu publicznego.

Aby doprowadzić do tego, by chińskie wsparcie finansowe dla UE było bardziej strawne dla USA, Merkel bez wątpienia naciskała na rozegranie karty irańskiej, wzywając do wzmocnienia sankcji przeciwko Iranowi, jeśli nie porzuci swych domniemanych planów budowy broni nuklearnej. Jednak trudno wyobrazić sobie, że Chiny lub Niemcy mają entuzjastyczne podejście do czegoś takiego, jak sankcje, bowiem zarówno Chiny, jak też wiele krajów UE importuje ropę z Iranu. Ponadto, Chiny i Niemcy znane są z tego, że dostarczają Iranowi technologię. Na froncie geopolitycznym Chiny z ochotą widzą Iran uzbrojony w broń atomową jako siłę równoważną hegemonii amerykańsko-izraelskiej na Bliskim Wschodzie.

Nie przez przypadek Chiny i Rosja zawetowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie potępienia rządu syryjskiego za krwawą odpowiedź na ruch opozycyjny wobec reżimu. Widzą zachodnią interwencję w Syrii jako krok utrudniający amerykanom cały wysiłek włożony w obalenie rządu w Iranie. Oba takie działania należy traktować jako poważne zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa Chin i Rosji. Chiny wiedzą, że kierowane przez NATO obalenie przywódcy libijskiego Muammara Kaddafiego było skierowane wprost w zahamowanie chińskich wpływów w Afryce, odkąd Chiny wyraźnie zaangażowały się w libijską produkcję ropy przed atakami.

UE może wkrótce znaleźć się w trudnej sytuacji i desperacko potrzebować chińskiego wsparcia finansowego, co da Chinom możliwość zażądania, aby zarówno Izrael, jak też USA, zaprzestały swych gróźb wobec Iranu, jako warunek udzielenia UE tegoż wsparcia. Chiny mogłyby skutecznie zaszachować Izrael i USA. Z drugiej strony, gdy Izrael albo USA albo oba kraje razem, zaatakują irańskie instalacje atomowe, Chiny i Rosja mogłyby wziąć odwet przez usunięcie Izraela, zamknięcie Cieśniny Ormuz albo zaatakowanie rafinerii naftowych w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie lub Iraku.

Niezależnie od faktu, że wizyta Merkel w Chinach jest ledwie zauważalna na ich ekranie ich narodowego radaru, konsekwencje tej wizyty mogą mieć rozległe poważne i dalekosiężne implikacje. Jakakolwiek decyzja podjęta przez Pekin będzie oddziaływać na wszystkie 28 krajów UE, a także Chiny, Rosję, Iran, Izrael, kraje arabskie oraz USA, a przypuszczalnie na całą resztę świata. Przyszłość euro i los Iranu splątane są ze sobą w bardzo skomplikowanej grze o sumie niezerowej, wielonarodowej grze w szachy naszego własnego chowu. Czasem podczas procesu wykonywania nienaturalnych wysiłków jednoczenia i zabezpieczania się poprzez wymuszanie, kolektywizm i działania zbrojne, „kończymy ze zniszczoną wspólnotą, podziałami i rozłamem na tysiące odmiennych poglądów, przez co musimy ponieść klęskę i rozwalić się o ziemię. Kończymy upadkiem” – jak powiedział William H. Willimon, poprzedni dziekan Duke University Chapel, w książce „Downsizing the USA” (1997).

Czasami, naprawdę, jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. To może być jedna z takich chwil.

Thomas H. Naylor, założyciel Second Vermont Republic i emerytowany profesor ekonomii na Duke University; współautor “Affluenza, Downsizing the U.S.A” oraz “The Search for Meaning”.

Komentowanie zamknięte.