Opublikowano Wrzesień 9, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Gospodarcza religia kapitału finansowego

źródło: http://tipggita32.wordpress.com/2012/09/04/the-economic-religion-of-finance-capital/

autor: Frank Scott

 

Poczęcie z Ducha Świętego.

Naród Wybrany.

Zmartwychwstanie.

Wolny Rynek.

Które z tych pojęć, niepopartych namacalnymi dowodami, lecz istniejących w naszym świecie ze względu na praktykowanie oparte na żarliwym, wymuszonym lub po prostu bezkrytycznym wierzeniu, jest przez to narażone na upadek w dowolnej chwili, gdy to wierzenie zostanie wstrząśnięte aż do najgłębszych podstaw przez doświadczenie biorące się z rzeczywistości? Wszystkie z nich.

Oczywiście farmerzy i pchle targi są prawdziwe, tak samo jak wielkie markety korporacji, gdzie miliony ludzi wchodzą z kredytem pożądania a wychodzą z długiem frustracji. Lecz globalny rynek finansowy, przy pomocy którego mniejszość kontrolerów rządzi planetą jest ogromnym elektronicznym kościołem podtrzymywanym przez kongregację umysłowo i fizycznie gnębionych parafian. Polityczne duchowieństwo rabinów, księży i pastorów kieruje tymi bankowymi katedrami jak międzynarodowym kasynem, w którym mniejszość ma zyski kosztem strat miliardów ludzi zmuszonych do hazardu swym własnym życiem dla korzyści jednych, i straty drugich. 

Rządząca mniejszość polega na swych wielkich komputerach, matematykach i manipulatorach symbolami, aby zamienić światowe bogactwo w broń do wojny z ludzkością, którą sama ludzkość ma obrócić przeciw sobie, i luksusowych dóbr do prowadzenia godnego pożałowania żywota, których nadmiar ich przytłacza. A wszystko to oparte jest na większości, która walczy o przetrwanie w warunkach wzrastających długów, cierpienia i bezustannego stanu wojny.

Finansowa dyktatura jest utrwalana przy użyciu sił militarnych zdolnych do wymordowania tysięcy ludzi w jednej chwili i zniszczenia rządów poprzez zdominowanie zarówno ich ducha, jak też ciała. Jednak korzystaniejsze jest manipulowanie wyznawcami poprzez kontrolę świadomości wykonywaną z użyciem politycznych mediów niż przy pomocy brutalnej siły. Propaganda jest szczególnie użyteczna w programowaniu patriotyzmu w czasie wojny, a także odwoływania się do poczucia obywatelskiego obowiązku podczas wyborów. Rytuały głosowania mają swe służebne duchowieństwo  wepchnięte na siłę w kolektywny sposób myślenia jako reprezentację abstrakcji zwanej „narodem”. Finansowe elity zajmują się czymś zupełnie innym, zarządzają świątyniami, bankami i biznesem wyborczym. 

Filozofowie, którzy niegdyś twierdzili, że bóg jest martwy napotkali na mały opór, bowiem żaden dowód materialny nie mógł zostać przeciwstawiony temu niematerialnemu oskarżeniu. Lecz czas, aby świeckie i duchowe wspólnoty się zjednoczyły i ogłosiły, że finansowy bożek rynkowy jest martwy może właśnie nadchodzi, zanim fanatyczna wiara w boską naturę dolara  wykończy nas wszystkich.

To, co wiele stron internetowych ludzi wierzących wskazuje jako przyczynki do upadku ludzkości daje czasami lepszy i wyraźniejszy obraz rzeczywistości niż świeckie typy sceptyków na temat mitologicznego wierzenia, jaki pomaga im w utrwalaniu tej najbardziej fantastycznej bajeczki:

Polityczno-ekonomiczny obłęd postulujący rządzenie planetą przez mniejszość złożoną z wąskiej kasty rasy-panów-samo-wybranych, oraz że taka kasta tworzy najlepszy wyobrażalny wzorzec życia dla miliardów podległych im ludzi, podczas gdy coraz więcej dowodów wychodzi na jaw, że świat materialny nie może dalej już wspierać tego fanatyzmu bez dokonania ostatecznego zniszczenia większości, jaka przekroczyła wrota cywilizowanej rzeczywistości.

Krytycy społeczni, którzy pogardzają duchowością mogą przedstawić pozornie więcej wiarygodnych naukowych argumentów na wykazanie, że radykalna zmiana jest niezbędna w sferze polityczno-ekonomicznej podstawy społeczeństwa po to, żeby rasa ludzka mogła odnieść sukces. Czy ta czy inna opcja ma rację to sprawa dyskusji dwoistej natury i zaledwie część problemu. Obydwie z nich mają rację dowodząc, że  dalej nie damy rady iść tą ścieżką, bo albo już upadamy albo znajdziemy się w sytuacji możliwego upadku ludzkości jako takiej, i to nie zwyczajnych jej segmantów, jakie zawsze poświęcano na ołtarzu niesprawiedliwego dogmatu, z którego mała część miała korzyść kosztem wszystkich.

Gdy zaczynają narastać poważne problemy, protektorzy status quo zaczynają przybierać w swych mowach ton coraz bardziej szalony i sadystyczny, skrzeczą coś o pokoju i demokracji, gdy sami mordują pierwszy z nich, a drugą czynią nieosiągalną. Publiczne programy są zawłaszczone przez politykę zalania pięniędzmi tych, którzy mają już wielki majątek, odebranie pieniędzy tym, którzy wytwarzają majątek, i odmówienie ich tym, którzy nie mają żadnego majątku. Wzrastający poziom biedy zadany zachodnim społeczeństwom zmanipulowanym w kierunku zaakceptowania irracjonalnej idei, że mniejszość, która doprowadziła do finansowego upadku jest winą większości i winna jest żądana przez tę większość od mniejszości zasada służenia ludziom jest kontrowana przez coraz bardziej dziką brutalność zadawaną obcym, szczególnie na Bliskim Wschodzie.

Plan, żeby złamać narody arabskie, jakie nie chcą się podporządkować Zachodowi, krytykują Izrael albo traktują Iran jako sojusznika, te narody otrzymały jeszcze brutalniejszy cios. Wściekłe karanie każdej próby niepodporządkowania się dogmatowi wielkiego kościoła białych na zachodzie, najpierw w Libii, teraz w Syrii, z przyszłymi planami na Iran, zostały przekształcone w otwarty konflikt zbrojny i bardziej ukryty mord w postaci embarga oraz infiltracji jakichś bezprawnych osób postronnych, którzy deprawują i wykorzystują legalną walkę o zmianę osób zainteresowanych.

Libia została rozbita i taki sam los szykuje się dla Syrii, lecz szamańscy krętacze globalnego kapitału finansowego nie nauczyli się niczego z niedawnego zniszczenia Iraku, co sami przecież dokonali. Naród ten w tej chwili jest sojusznikiem Iranu, wzmacniającym rzekomą „oś zła”. Prawdziwe zło, o jakim wie i jakie tak właśnie nazywa przeważająca większość ludzi na świecie jest dualnym bóstwem Izraela i USA. Podmiot nazywający sam siebie międzynarodową społecznością jest w rzeczywistości względnie niewielką garścią lizusów i podjudzaczy i jedną wielką machiną wojenną, i ten podmiot twierdzi, że świat jest ich własnością, jaką regulować należy przy pomocy przewrotności językowej, wypaczenia myśli oraz wynaturzenia praktyki, a wszystko to nazywają oni demokracją.

To wszystko jest motywowane zagarnianiem profitów przez różne mniejszości na koszt różnych większości, a strata, jaką cierpi ziemia i jej mieszkańcy stała się tak olbrzymia, że samo życie może zostać okaleczone na wiele przyszłych pokoleń, jeśli nie przenikniemy tej ciemności obowiązkowo narzuconej ignorancji i nie stworzymy bardziej oświeconej przyszłości dla nadziei. To oznacza wyrwanie z korzeniami przesądów narzuconych nam przez grupkę po to, żeby umożliwić wzrastanie mądrości dla wielu. Wszyscy w tej chwili jesteśmy zmuszeni wyznawać wiarę w tego fałszywego bożka, bez znaczenia jakiej etykiety użyjemy do określenia siebie, naszych narodów, czy naszych wierzeń. Trwałe wierzenie i wspieranie religijnego szaleństwa nazywanego kapitalizmem globalnej finansjery zostanie unicestwione przez wspólne wysiłki zasadniczo odmiennych grup identyfikacyjnych: deistów, ateistów, agostyków i resztę ludzkości. Krótko mówiąc, przez nas wszystkich. 

Komentowanie zamknięte.