Najnowsze

Opublikowano Luty 5, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

George Orwell trafnie przewidział stan współczesnego świata.

Źródło: http://3rm.info/32329-dzhordzh-oruell-predugadal-sostoyanie-sovremennogo-mira.html

Data publikacji: 28.01.2013

Tłum. RX

orwell1

Dnia 21 stycznia bieżącego roku w Wielkiej Brytanii uroczyście upamiętniono kolejną rocznicę śmierci wybitnego pisarza George’a Orwell’a, autora dwóch kultowych dystopii, a mianowicie „Rok 1984” i „Farma zwierzęca”. W „dniu Orwella” gazeta „The Guardian” przeprowadziła na swoim portalu internetowym ankietę zawierającą następujące pytania: „Czy George Orwell miał rację w swoich przewidywaniach przyszłości?”, to znaczy czy w pierwszej kolejności spełniły się we współczesnym świecie przewidywania Orwella co do zagrożeń totalitaryzmem, stałej kontroli i inwigilacji ludzi i deformacji języka. 89% respondentów odpowiedziało „tak”, informuje „Radio Swoboda”. Oczywiście należy uczynić poprawkę i na specyfikę czytelników gazety i na skłonność ludzi, w anonimowych ankietach, do dawania ostrych i „szokujących” odpowiedzi. Ale nawet z tymi zastrzeżeniami ankieta jest dość wymowna. Na współczesnym Zachodzie (przy całej umowności tego pojęcia) mnóstwo ludzi uważa, że realia współczesności coraz bardziej przypominają powieść Orwella „Rok 1984” i powieść „Folwark zwierzęcy”. Komentatorzy dość szybko przeszli do porównania roku 1948 (kiedy powieść „Rok 1984” została napisana) do roku 2013 w Wielkiej Brytanii, wyciągając przy tym wnioski w duchu: „za Orwella był porządek”. Oto, na przykład część komentarza, który otrzymał setki „pochwał”:

1- Sytuacja demokracji- znajduje się ona teraz w reanimacji

2- Ogromna przestrzeń państwowej inwigilacji całkowicie niewinnych ludzi

3- Kryminalizacja wypowiedzi i myśli

4- Coraz większa polaryzacja gospodarki (zwiększenie się przepaści pomiędzy bogatymi a biednymi)

5- Sytuacja klimatyczna

A teraz o wszystkim co jest lepsze niż w 1948 roku. Z entuzjazmem ale bez szczerego przekonania respondenci odpowiadają:

– lepsza jest sytuacja w sferze praw kobiet i mniejszości

– lepsza jest sytuacja z technologiami medycznymi i globalnym ociepleniem i nawet londyński smog zniknął co świadczy, że z klimatem nie jest aż tak źle

Zwolenników „alarmistycznego” poglądu na rzeczywistość jest jednakże więcej i ich głównymi argumentami jest brak rzeczywistej demokracji, likwidacja swobód obywatelskich, powszechna inwigilacja w przestrzeni publicznej za pomocą kamer a także inwigilacja prywatnego życia ludzi skupiona na ich działalności w sieciach internetowo-społecznościowych. A najczęstszy argument to manipulacja językiem, używanie go nie, po prostu, dla osiągnięcia politycznych celów ale dla kształtowania świadomości ludzi, tak jak to robiono w powieści „Rok 1984”. Nawet krytycznie ustosunkowani do Orwella komentatorzy, gotowi są zgodzić się z nim w tym, że język współczesnej polityki zachodniej i sfery „okołopolitycznej” w rzeczywistości zaczyna coraz bardziej przypominać „nowomowę” (tutaj przytacza się wiele przykładów manipulowania słowem). Większość komentatorów gazety „The Guardian” oskarża o te, i inne, nieszczęścia partię torysów, amerykańskich neokonserwatystów, „męski dyskurs szowinistyczny” i główne media. W tym czasie zwolennicy „Tea Party” w USA oskarżają, na przykład, o to samo Baracka Obamę, „lewicowych liberałów”, „poprawność polityczną” i główne media. Świadczy to o uniwersalnym charakterze totalitaryzmu, książki Orwella widziano jako demaskację komunistycznej, to jest lewicowej, idei, a współczesne interpretacje Orwella jednoznacznie mówią o zagrożeniu ze strony ultraprawicowców. Powszechne są obawy ludzi o swoją wolność i swoje prawa (inna sprawa, że te prawa rozumiane są drastycznie rozbieżnie). Jednakże rezultaty ankiety mówią i o obiektywnych problemach zachodniego, zwłaszcza brytyjskiego, społeczeństwa, które samo sobie wystawia dość niewesołe oceny.  Komentarze pod ankietą gazety „The Guardian” pokazują aktualność Orwella we współczesnej Wielkiej Brytanii. I teraz, tak jak za życia pisarza, ludzie widzą zagrożenie dla społeczeństwa, w pierwszej kolejności ograniczenie prywatności i informacyjną przemoc. Wreszcie niektóre komentarze mówią o współczesnej rzeczywistości jako o „hybrydzie” światów Orwella i Huxley’a, nawiązując do słynnej książki Neil’a Postman’a. Koniec końców, udział w reality-show Big Brother w każdej roli jest dobrowolny…

Wniosek, prawdopodobniej jest mniej oczekiwany, bo Orwell dla mieszkańców Wielkiej Brytanii jest nadal aktualny. Tym bardziej jest interesujące przeczytanie go nowymi oczami i po rosyjsku, myśląc bardziej o współczesności niż o przeszłości. Dla tego celu istnieje sens skierowania się do badania współczesnego, rosyjskiego języka politycznego. W świecie Orwella właśnie język jest głównym instrumentem przemocy, nawet potężniejszym i skuteczniejszym niż klasyczny aparat policyjny. Zrozumienie idei Wittgenstein’a, sztuki wizualnej Niemiec nazistowskich i ZSRR i, na koniec własne doświadczenie zderzenia z językiem propagandy i kontrpropagandy, doprowadziły Orwella do pesymistycznych wniosków a takich mianowicie, że: „Język polityczny, i dotyczy to wszystkich partii politycznych, od konserwatystów do anarchistów, służy do tego żeby kłamstwo wyglądało jak prawda, żeby zabójstwo było godnym czynem a pustosłowie brzmiało solidnie”. I dalej: „W naszych czasach polityczna mowa i pismo w swojej większej części, służą temu ażeby uzasadnić to co jest nie do uzasadnienia”. Rosja 2013 roku potwierdza słuszność tej myśli licznymi przykładami. To nie jest koniecznie język nienawiści (przykładów którego jest wystarczająco dużo nawet w rosyjskojęzycznych publikacjach w internecie) ale i korzystanie ze słowa na pierwszy rzut oka jest neutralne, nie związane z walką umownego „Putina” z umownymi „liberałami”. Tylko ustawienie się na przeciwdziałanie współczesnej „nowomowie” pozwala zrozumieć, że „optymalizacja” oznacza , jako zasada, zmniejszenie a nawet zniszczenie, „skuteczny menedżer” to biurokrata dążący do maksymalnego zmniejszenia a nawet likwidacji programów społecznych, „przymuszenie do pokoju” oznacza operację wojskową na pełną skalę a „obrona interesów geopolitycznych” oznacza zakaz osieroconym dzieciom wyjazdu do przybranych rodziców do innego kraju. W przeddzień „Dnia Orwella” czasopismo „The New Statesman” przedrukowało recenzję Orwella dotyczącą powieści Arthura Kostlera „Ciemność w południe”, pierwszy raz opublikowaną na łamach tegoż czasopisma w 1941 roku. Z recenzji wynika, że książka Kostlera, rodzaj przedstawienia procesów stalinowskich nad „wrogami ludu”, stała się jednym z impulsów do napisania jego własnych antyutopii. Orwell, nie tak po prostu, daje ocenę procesów („Najstraszniejsze w związku z tymi procesami było nie to, że były one przeprowadzone…ale było to, że zachodni intelektualiści gotowi byli je usprawiedliwiać”) i książkę Kostlera. Podkreśla on, że w totalitaryzmie władza prześladuje człowieka za samą istotę jego bytu to znaczy, właściwie mówiąc, za to, że on jest człowiekiem: „nie za to co on robi ale za to kim on jest”. Nosiciele totalitarnej świadomości nie mogą wyobrazić sobie innej formy sprzeciwu wobec przeciwnika jak tylko jego fizyczną likwidację. Podobny sposób myślenia, jak wskazuje Orwell, nie pozwala jego właścicielom uwierzyć, że ktoś, po prostu, nie zgadza się z polityką Kremla a fakt niezgody automatycznie oznacza, że nieposłuszny sam chce zostać „Kremlem”, zawczasu przeprowadzając wysadzanie torów kolejowych, przejmując mosty i telegraf, rozumie się, że za pieniądze służb specjalnych „geopolitycznego przeciwnika”. Wreszcie, jeżeli u Kostlera komuniści rzeczywiście wierzą w swoją mroczną utopię to w świecie Orwella, jak wiadomo, tortura jest torturą a władza jest władzą, i nic poza tym. Totalitarne metody rządzenia w jego świecie polegają przede wszystkim na utrzymaniu się przy władzy i nie mają innych celów. Jeżeli można utrzymać się przy władzy nie uciekając się do konieczności stosowania reedukacji za pomocą tortur w lochach „Ministerstwa miłości” a tylko zachowując kontrolę nad „guzikami” pilota telewizyjnego to rezygnacja z brutalnych metod rodzi się sama z siebie. Rzecz w minimalizacji kosztów a, bynajmniej, nie w rezygnacji z samej zasady, że „Wolność to niewolnictwo” a „Ignorancja to siła”.

Komentowanie zamknięte.