Najnowsze

Opublikowano Maj 20, 2015 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Gdzie, u licha, jest ta darmowa energia?

Rozwój urządzeń generujących darmową energię jest od dziesięcioleci skutecznie blokowany przez finansowe elity oraz rządy poszczególnych państw za milczącym przyzwoleniem łatwo ulegających manipulacjom społeczeństw.

Pod koniec lat osiemdziesiątych XIX wieku periodyki poświęcone tematyce elektrycznej przewidywały „darmową elektryczność”1 już w niedalekiej przy­szłości. Codziennością stawały się niezwykłe odkrycia w dziedzinie elektryczno­ści. Nikola Tesla demonstrował „bezprzewodowe oświetlenie” i inne cuda związane z prądami wysokiej częstotliwości. Wszyscy ekscytowali się przyszłoś­cią jak nigdy przedtem.

a

W ciągu kolejnych dwudziestu lat pojawiły się automobile, samoloty, kino, nagrania muzyczne, telefony, radio i aparaty fotograficzne. Epoka wiktoriańska odchodziła ustępując miejsca czemuś zupełnie nowemu. Po raz pierwszy w historii zwykli ludzie mogli marzyć o utopijnej przyszłości bogatej w różnorodne środki transportu publicznego, dostatku pracy i ży­wności dla wszystkich. Wierzono, że zaraza zostanie pokonana i stawimy czoło ubóstwu. Warunki życiowe poprawiały się i tym razem każdy miał otrzymać swoją „pajdę chleba”.

Cóż więc się stało? Gdzie w tym nawale techniki podziały się przełomowe odkrycia dotyczące energii? Czyżby to całe podniecenie dotyczące „darmowej energii”, które miało miejsce tuż przed początkiem minionego wieku, było jedynie pobożnym życzeniem, które „prawdziwa nauka” ostatecznie zdys­kredytowała?

OBECNY STAN TECHNOLOGII

W rzeczywistości odpowiedź na to pytanie brzmi: „Nie”. Równie prawdziwa jest jednak także przeciwna odpowiedź. Opracowano spektakularne techno­logie energetyczne i przy okazji dokonano kolejnych przełomowych odkryć. Od tamtych czasów opracowano wiele metod pozwalających na wytwarzanie ogromnych ilości energii minimalnym kosztem, jednak żadna z nich nie sprawiła, że stała się ona „otwarta” dla konsumenta.

Dlaczego tak się stało? Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym najpierw przytoczyć krótką listę metod uzyskiwania „darmowej energii”, o których mam pojęcie i które sprawdziły się bez najmniejszych wątpliwości. Wspólną cechą tych wszystkich metod jest to, że zużywają one niewielką ilość jednej formy energii w celu kontrolowania lub wyzwalania dużej ilości energii innego rodzaju. Wiele z nich ma w jakiś sposób związek z ukrytym polem eteru – źródłem energii zwyczajowo ignorowanym przez „nowoczesną” naukę.

Energia promieniowania

Wzmacniacz przekaźnikowy Nikoli Tesli, urządzenie na energię promienio­wania T. Henry?ego Moraya, silnik EMA Edwina Graya i testatyczna maszyna Paula Baumanna – wszystkie one są napędzane „energią promieniowania”. Tę naturalną formę energii, błędnie określaną mianem „statycznej elektryczno­ści”, można uzyskiwać bezpośrednio z otoczenia lub ekstrahować ze zwykłej elektryczności metodą zwaną „frakcjonowaniem”. Energia promieniowania jest zdolna do dokonywania tych samych cudów, do jakich jest zdolna elektryczność, przy czym koszt jej uzyskania wynosi niespełna 1 procent kosztów ponoszonych przy produkcji elektryczności. Nie zachowuje się ona jednak dokładnie tak samo jak elektryczność i to właśnie doprowadziło do niezrozumienia jej przez społeczność naukową.

Szwajcarska organizacja Methemitha Community posiada obecnie sześć działających modeli nie napędzanych jakimkolwiek paliwem, które czerpią moc z zasobów właśnie tej energii.

Motory napędzane stałymi magnesami

Nowozelandczyk dr Robert Adams opracował zdumiewające konstrukcje silników elektrycznych, generatorów prądu i ogrzewaczy napędzanych przez stałe magnesy. Jedno z tych urządzeń daje moc 100 watów umożliwiającą naładowanie źródła zasilania oraz wytwarza w ciągu dwóch minut ilość ciepła równą 140 BTU2!

Dr Tom Bearden (USA) posiada dwa działające mode­le napędzanych stałymi magnesami elektrycznych trans­formatorów. Urządzenie to zużywa 6 watów energii elekt­rycznej do kontroli kierunku pola magnetycznego, które­go źródłem jest stały magnes. Poprzez ukierunkowanie pola magnetycznego najpierw do pierwszej cewki wy­jściowej a następnie do drugiej cewki wyjściowej i kon­tynuowanie tej akcji szybko i powtarzalnie, w stylu ..ping­pongowym”, urządzenie to może generować na wyjściu moc elektryczną w wysokości 96 watów, i to bez żadnych części ruchomych. Bearden nazywa swoje urządzenie Ele­ktromagnetycznym Generatorem Bezruchowym (Motion- less Electromagnetic Generator; w skrócie MEG). Jean- Luis Naudin wykonał francuski duplikat tego urządzenia. Zasady jego konstrukcji i działania podał w roku 1978 po raz pierwszy Frank Richardson (USA).

Troy Reed (USA) posiada działające modele specjal­nie magnetyzowanych wentylatorów, które ogrzewają się w czasie wirowania. Do ich napędu potrzebna jest zawsze taka sama ilość energii, bez względu na to, czy wytwarzają one dodatkowo ciepło, czy nie.

Oprócz powyższych opracowań, wielu innym wynalaz­com udało się skonstruować działające urządzenia, które wytwarzają ruch obrotowy silnika za pomocą samych stałych mag­nesów.

Mechaniczne podgrzewacze

Są dwie klasy urządzeń, które zamieniają małe ilości energii me­chanicznej na dużą ilość ciepła.

Najlepszym z tych czysto me­chanicznych urządzeń jest para obracających się cylindrów skon­struowana przez Frenette?a (U- SA) i Perkinsa (USA). W urządze­niu tym jeden cylinder obraca się wewnątrz drugiego, zaś przestrzeń między nimi ma szerokość około sześciu milimetrów i jest wypełniona „roboczą cieczą”, taką jak woda lub olej, która w czasie obracania się wewnętrznego cylindra ulega podgrzaniu.

W innej metodzie stosowane są magnesy zamontowane na kole i wytwarzające prądy wirowe w płytce aluminio­wej, która pod ich wpływem gwałtownie się podgrzewa. Tego rodzaju magnetyczne podgrzewacze zademonstro­wali Muller z Kanadv, Adams z Nowej Zelandii i Reed z USA.

Wszystkie wyżej wymienione urządzenia mogą wytwa­rzać dziesięciokrotnie więcej ciepła niż urządzenia stan­dardowe przy użyciu do ich zasilania takiej samej ilości energii.

Superwydajna elektroliza

Wodę można rozszczepić na wodór i tlen przy pomocy elektrolizy. Standardowe podręczniki chemii utrzymują, że proces ten wymaga znacznie więcej energii niż można jej uzyskać w wyniku połączenia tych dwóch składników. Jest to prawdą, ale tylko w przypadku najmniej efektyw­nego wariantu tego procesu.

Kiedy wodę podgrzewa się przy pomocy jej własnej częstotliwości rezonansowej przy zastosowaniu układu opracowanego przez Stana Meyera (USA), a ostatnio przez firmę o nazwie Xogen Power, Inc., rozpada się ona na tlen i wodór przy bardzo małym zużyciu energii elektrycznej. Zastosowanie różnych elektrolitów (chodzi o domieszki dodawane do wody, które poprawiają jej przewodnictwo elektryczne) znacząco usprawnia wydaj­ność tego procesu. Wiadomo również, że pewne geomet­ryczne kształty i tekstury powierzchni działają lepiej od innych. To oznacza, że można wytwarzać nieograniczone ilości paliwa wodorowego do napędzania silników (takich jak w naszych samochodach) i to jedynie po kosztach wody.

Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że w roku 1957 Freedman z USA opatentował pewien rodzaj stopu, który rozkłada wodę na wodór i tlen bez jakiegokolwiek udziału prądu elektrycznego, zaś sam stop nie ulega żadnym zmianom chemicznym. Oznacza to, że przy pomocy kawa­łka tego stopu można wytwarzać wodór z wody zupełnie bezpłatnie i w nieskończoność.

Silniki implozyjne

Większość głównych silników przemysłowych wykorzy­stuje zjawisko uwalniania ciepła do wywołania procesu rozszerzania i przyrostu ciśnienia, które są z kolei wyko­rzystywane do wykonywania pracy, tak jak się to dzieje w silnikach samochodowych. W naturze wykorzystywane jest zjawisko przeciwne, proces oziębiania, przy pomocy

którego uzyskuje się ssanie i próż­nię, które są również zdolne do wykonywania pracy. Taki proces zachodzi na przykład w tornadzie.

Viktor Schauberger (Austria) był pierwszym, który budował w latach trzydziestych i czterdzies­tych XX wieku modele silników implozyjnych. Potem Callum Co- ats opisał szeroko w swojej książce Lmng Energies {Żywe energie) jego prace, w wyniku czego wielu bada­czy zajęło się budową modeli im­plozyjnych silników turbinowych. Są to silniki nie wymagające pali­wa, które wykonują pracę mecha­niczną wykorzystując energię uzyskaną z próżni. Są rów­nież jeszcze prostsze konstrukcje, które wykorzystują zja­wisko ruchu wirowego do uzyskania kombinacji dwóch sił – odśrodkowej i grawitacyjnej – w celu wywołania ciągłego ruchu cieczy.

Reakcja zimnej syntezy jądrowej

W marcu 1989 roku dwaj chemicy, Martin Fleishmann i Stanley Pons, z Uniwersytetu Brighama Younga w stanie Utah w Stanach Zjednoczonych ogłosili, że udało się im wytworzyć reakcję atomowej syntezy w prostym urządze­niu mieszczącym się na stole. Ich roszczenia zostały „oba­lone” w ciągu sześciu miesięcy i ludzie przestali się nimi interesować.

Mimo to zimna synteza jest rzeczą bardzo realną. Nie tylko udokumentowano wytwarzanie dodatkowych ilości ciepła, ale odnotowano również niskoenergetyczne prze­miany elementów atomowych w ramach dziesiątków naj­różniejszych reakcji! Z całą pewnością można w ten sposób wytwarzać tanią energię oraz wykorzystać tę tech­nologię w całym szeregu procesów przemysłowych.

Wspomagane energią słoneczną pompy cieplne

Lodówka w naszej kuchni jest praktycznie jedynym urządzeniem napędzanym „wolną energią”, jakie znamy.

Jest to elektrycznie sterowana pompa cieplna, która zuży­wa jedną wielkość energii (elektryczność) do uzyskania trzech wielkości innej energii (ciepła). Mamy więc tu do czynienia z urządzeniem o współczynniku wydajności rów­nym 3. Nasza lodówka potrzebuje jednej jednostki energii elektrycznej do wypompowania trzech jednostek ciepła z wnętrza lodówki na zewnątrz. To typowe, lecz jedno­cześnie najgorsze zastosowanie tej technologii. Oto dla­czego tak się dzieje.

Pompa cieplna pompuje ciepło ze „źródła’’ ciepła do „zlewu”, czyli miejsca, gdzie jest ono absorbowane. Aby cały proces mógł zachodzić, „źródło” musi oczywiście być gorące, zaś „zlew” zimny. W naszej lodówce jest akurat odwrotnie. „Źródło” znajduje się wewnątrz lodówki, gdzie jest zimno, zaś „zlewem” jest powietrze w kuchni, które jest w temperaturze pokojowej, czyli wyższej niż źródło. Z tego właśnie względu współczynnik wydajności lodówki jest niski, lecz nie jest tak w przypadku wszystkich pomp cieplnych.

Łatwo uzyskuje się współczynniki wydajności rzędu 8-10 w przypadku wspomaganych słońcem pomp ciepl­nych. W tego rodzaju urządzeniu ciepło jest czerpane z kolektora słonecznego i składowane w dużym, podziem­nym akumulatorze, który pozostaje w stałej temperaturze 55° F (12,78° C), zaś energię mechaniczną uzyskuje się w czasie jego transferu. Proces ten jest podobny do tego, jaki ma miejsce w maszynie parowej, w której energię mechaniczną uzyskuje się na dro­dze między kotłem a skraplaczem, z tą różnicą, że stosowana tu ciecz „wrze” w temperaturze znacznie niższej od wody.

Jedno takich urządzeń, testo­wane w latach siedemdziesiątych XX wieku, w którym zastosowano kolektor słoneczny o powierzchni 9,3 m2, wytworzyło 260 000 watów energii mechanicznej zmierzonej dynamometrem. (Nie chodzi tu o system promowany przez Den- nisa Lee). Ilość energii zużywana do napędu kompresora (na we­jściu) była mniejsza od 15 000 wa­tów, co oznacza, że urządzenie to wytwarzało ponad siedemnastokrotnie więcej energii niż jej pobierało! (260000 : 15 000 = 17,3) Stosując urządzenie podobne do naszej lodówki, można by dostarczać z dacho­wego kolektora energię wystarczającą na potrzeby niewie­lkiego gospodarstwa. Obecnie w skali przemysłowej wy­twarzane są już systemy pomp cieplnych, które instaluje się na północ od Kony na Hawajach. Wytwarzają one prąd elektryczny czerpiąc energię z różnicy temperatur mors­kiej wody.

Istnieją dziesiątki innych systemów, o których nie wspomniałem. Wiele z nich jest równie wydajnych i dob­rze sprawdzonych, jak te, które przytoczyłem. Tym nie­mniej moja krótka lista jest wystarczająca do wyciągnięcia wniosku, że technologie wykorzystujące tak zwaną „dar­mową energię” są już gotowe i czekają na wykorzystanie. Energia ta może uwolnić nas od zanieczyszczeń i wystar­czy jej dla każdego.

Obecnie możliwe jest już zaprzestanie produkcji „ga­zów cieplarnianych” i zamkniecie wszystkich elektrowni jądrowych. Jesteśmy w stanie odsolić nieograniczoną ilość morskiej wody po rozsądnych cenach i dostarczyć ją do najbardziej odległych zakątków świata. Koszty transportu i produkcji prawie wszystkiego można bardzo znacząco zredukować. Żywność można hodować w cieplarniach nawet zimą i to wszędzie.

Wszystkie te cudowne korzyści, które mogą sprawić, że nasze życie na tej planecie byłoby znacznie łatwiejsze i lepsze, i to dla każdego, od dziesiątków lat nie mogą stać się naszym udziałem. Dlaczego tak się dzieje? Komu służy opóźnianie tego procesu?

NIEWIDZIALNI WROGOWIE TECHNOLOGII WYTWARZANIA „DARMOWEJ” ENERGII

Istnieją cztery potężne siły, które współtworzą tę sytua­cję. Twierdzenie, że istnieje „spisek”, którego celem jest zdławienie tej technologii, prowadzi jedynie do powierz­chownego zrozumienia współczesnego świata i obarcza winą za wszystko wszystkich, z wyjątkiem nas samych. Nasza chęć pozostawania w obliczu tej sytuacji w ig­norancji i bezczynności była zawsze określana przez dwie z tych sił jako „implikacja zgody”.

Tak więc poza „mało wymagającym społeczeństwem”, jakież to trzy inne siły utrudniają rozwój technologii opartej na „darmowej energii”?

Monopol pieniądza

Standardowa teoria ekonomiczna rozróżnia trzy rodza­je przemysłu: kapitałowy, dóbr konsumpcyjnych i usług.

Pierwszy składa się z trzech typów: kapitału naturalnego, waluty i kre­dytów. Kapitał naturalny to surow­ce (na przykład kopalnie złota) i źródła energii (takie jak szyby naftowe lub zapory wodne). Walu­ta obejmuje drukowany i bity pie­niądz i zazwyczaj pozostaje w ges­tii rządów. Kredyt opiera się na pożyczaniu pieniędzy na procent oraz przedłużaniu jego wartości poprzez depozytowe konta kredy­towe. Jak zatem widać energia spełnia w ekonomii taką samą rolę jak złoto, druk pieniądza przez rząd oraz kredyty bankowe.

W Stanach Zjednoczonych, jak i w większości pozostałych krajów świata, istnieje „mono­pol pieniądza”. „Wolno” mi zarobić tyle „pieniędzy”, na ile mam ochotę, lecz będzie mi zapłacone wyłącznie w banknotach Rezerwy Federalnej (dolarach). Nic nie mogę zrobić, żeby zapłacono mi na przykład w certyfika­tach złota lub w innej formie pieniądza. Ten monopol pieniądza jest w rękach niewielkiej liczby prywatnych banków, zaś banki te stanowią własność najbogatszych na świecie rodzin, które zmierzają do przejęcia kontroli nad całością kapitałów istniejących na świecie, czyli do przeję­cia kontroli nad życiem każdego z nas poprzez udostęp­nianie (lub nie udostępnianie) wszelkich dóbr i usług. Niezależne źródło bogactwa (urządzenia napędzane „dar­mową” energią) będące w rękach wszystkich ludzi na świecie zrujnowałoby ich plany przejęcia całkowitej kont­roli nad nami i to na zawsze. Nietrudno się domyślić, dlaczego tak właśnie jest.

Obecnie gospodarkę można „schładzać” lub „podgrze­wać” za pomocą podwyższania lub obniżania stóp pro­centowych. Gdyby w gospodarce zaistniało niezależne źródło kapitału (energii) i każde przedsiębiorstwo lub osoba mogły zgromadzić więcej kapitału bez konieczności zaciągania pożyczek w banku, wówczas ten scentralizowa­ny system dławienia poprzez oprocentowanie nie miałby takiego efektu jak obecnie. Technologia „darmowej” ene­rgii zmienia wartość pieniądza. Najbogatsze rodziny oraz dawcy pożyczek nie chcą mieć konkurencji. To przecież oczywiste. Oni chcą utrzymać swój obecny monopol kont­roli podaży pieniądza. Technologia „darmowej” energii nie jest czymś, co należy zwalczać, ale czymś, co musi być na zawsze zakazane!

Tak więc najbogatsze rodziny i ich instytucje banków centralnych stanowią pierwszą siłę działającą z rozmysłem w kierunku opóźnienia powszechnego dostępu do techno­logii „darmowej” energii. Ich uzasadnieniem jest wyimagi­nowane „boskie prawo do rządzenia”, chciwość i nienasy­cona żądza kontroli wszystkiego, z wyjątkiem siebie sa­mych. Bronie, jakich używają w celu wymuszenia tego opóźnienia, to zastraszanie, „eksperci” demaskatorzy, wy­kupywanie i odkładanie na półkę nowych wynalazków, mordowanie i usiłowanie mordowania wynalazców, zabój­stwa, podpalenia oraz szeroki wachlarz finansowych za­chęt i zniechęceń służących manipulowaniu ewentualnymi zwolennikami. Oni również są promotorami podpieranej prawami termodynamiki teorii głoszącej, że „darmowa” energia jest niemożliwa.

Rządy państw

Drugą siłą opóźniającą powszechny dostęp do techno­logii „darmowej” energii są rządy poszczególnych państw. W tym przypadku problem nie tyle leży w sferze konkurencji w druku pieniądza, co w zacho­waniu tak zwanego „bezpieczeń­stwa państwa”.

Nie ulega wątpliwości, że świat jest dżunglą, a ludzie bywają bar­dzo okrutni, nieuczciwi i podstę­pni. Zadaniem rządu jest „zapew­nienie wspólnej obrony”. W celu wymuszenia „rządów prawa” wy­konawcze agendy rządowe zlecają to zadanie „siłom policyjnym”.

Wyrażając zgodę na rządy prawa większość z nas uważa, że jest to właściwa postawa i służy ona na­szemu własnemu dobru. Zawsze jednak znajdzie się kilka osób, które uważają, że lepiej zadbają o swoje własne dobro zachowując się niekoniecznie zgodnie z powszech­nie aprobowanym pojęciem porządku społecznego. Lu­dzie ci zdecydowali się na działanie poza „literą prawa” i uważa się ich za banitów, przestępców, wywrotowców, zdrajców, rewolucjonistów i terrorystów.

Rządy większości państw odkryły metodą prób i błę­dów, że jedyną efektywną metodą polityki zagranicznej, która opiera się próbie czasu, jest zasada „oko za oko, ząb za ząb”. Dla każdego z nas oznacza to, że rządy traktują innych tak, jak same są traktowane. Istnieje nieustanna, bezwzględna rywalizacja o pozycje i możliwość wpływu na to, co dzieje się na świecie, przy czym zawsze wygrywa „najsilniejsza” partia! W ekonomii nosi to nazwę „złotego prawa”, które głosi, że „ten, kto ma złoto, stanowi prawo”. Tak też jest w polityce, tyle że proces ten ma charakter bardziej darwinowski. Działa tu po prostu zasada „prze­trwania najsprawniejszego”.

W polityce „najsprawniejszy” oznacza z reguły najsil­niejszą partię, taką, która jest zdolna do stosowania najbrudniejszych metod. Do utrzymania przewagi nad „adwersarzami”, którym jest każdy, bez względu na to, czy jest przyjacielem, czy wrogiem, stosowane są wszelkie dostępne środki. Obejmują one oburzające psychologicz­ne chwyty, kłamstwa, oszustwa, szpiegowanie, kradzież, zabójstwa przywódców, wojny prowadzone cudzymi ręka­mi, przymierza i zmiany sojuszników, traktaty, pomoc zagraniczną i obecność sił wojskowych tam, gdzie jest to tylko możliwe.

Może się to nam podobać lub nie, ale takie jest psychologiczne i faktyczne środowisku, w którym obracają się rządy. Żaden rząd nigdy nie zrobi bezinteresownie niczego, co mogłoby przynieść jego adwersarzowi korzyść. Nigdy! W przeciwnym razie oznaczałoby to samobójstwo narodowe. Jakakolwiek działalność dowolnej jednostki, wewnątrz lub na zewnątrz kraju, która zostanie zinter­pretowana jako udzielenie pomocy adwersarzowi lub umożliwienie mu odniesienia korzyści, w jakiejkolwiek dziedzinie, zostanie potraktowana jako zagrożenie „bez­pieczeństwa państwa”. Zawsze!

Technologia „darmowej” energii jest najpotworniej­szym snem każdego rządu! Jak otwarcie przyznano, tech­nologia „darmowej” energii jest iskrą zapłonową nieogra­niczonego wyścigu zbrojeń prowadzonego przez wszystkie rządy, którego celem jest chęć uzyskania maksymalnych korzyści i dominacji. Czy sądzicie państwo, że Japonia nie poczułaby się zagrożona, gdyby Chiny uzyskały dostęp do „darmowej” energii? Czy sądzicie, że Izrael siedziałby spokojnie, gdyby Irak wykorzystywał „darmową” energię?

Czy sądzicie, że Indie pozwolą Pa­kistanowi rozwinąć technologię „darmowej” energii? Czy sądzicie, że USA nie powstrzymają Osamy bin Ladena od uzyskania dostępu do „darmowej” energii?

Zdobycie dostępu do nieogra­niczonych zasobów energii w obe­cnym stanie stosunków panują­cych na naszej planecie bez wąt­pienia doprowadzi do zmiany do­tychczasowej „równowagi sił”. Mogłoby to stać się przyczyną po­wszechnej wojny, której celem by­łoby uniemożliwienie „innym” od­noszenia korzyści w postaci nie­ograniczonych bogactw i siły. Wszyscy będą dążyli do pozyskania tej technologii i jednocześnie starali się unie­możliwić jej osiągnięcie innym.

Tak więc rządy poszczególnych państw stanowią drugą siłę dążącą do opóźnienia powszechnego dostępu do technologii „darmowej” energii. Ich motywem jest in­stynkt samozachowawczy. Ta dążność do „samozachowania” działa na trzech poziomach: pierwszy to niedawanie niepotrzebnych korzyści nieprzyjacielowi; drugi – zapobie­ganie indywidualnym działaniom (anarchii) zdolnym do efektywnego przeciwstawienia się sile policji danego kra­ju; i trzeci (ekonomiczny) – zapewnienie strumienia do­chodów płynących z opodatkowania wykorzystywanych aktualnie źródeł energii.

Ich bronią są: nieudzielanie patentów argumentowane względami bezpieczeństwa państwa, legalne i nielegalne nękanie wynalazców w formie zarzutów o przestępstwa kryminalne, rewidowanie ich zeznań podatkowych, groź­by, podsłuch telefoniczny, aresztowania, podpalenia, kra­dzież ich własności i cały szereg innych szykan, w wyniku których okazuje się, że budowa i sprzedaż maszyn opar­tych na „darmowej” energii są niemożliwe.

Złudzenia i nieuczciwość w ruchu na rzecz „darmowej” energii

Trzecią siłą działającą na rzecz opóźnienia powszech­nego dostępu do technologii „darmowej” energii są grupy pełnych złudzeń wynalazców, szarlatanów i naciągaczy. Na peryferiach wspaniałych naukowych odkryć dotyczących rzeczywistych, prawdziwych technologii „darmowej” ener­gii istnieje świat cieni składający się z niewytłumaczalnych anomalii, marginalnych wynalazków i pozbawionych skru­pułów agitatorów. Pierwsze dwie siły wykorzystują media, aby uwidocznić najgorsze przykłady z tej grupy i zdezo­rientować społeczeństwo, a w konsekwencji zdyskredyto­wać prawdziwe osiągnięcia w tej dziedzinie wiążąc je z jawnymi oszustwami.

W ciągu minionych 100 lat światło dzienne ujrzały dziesiątki historii opisujących niezwykłe wynalazki. Nie­które z nich przyciągnęły uwagę społeczeństwa do tego stopnia, że krążące na ich temat mity są żywe do dzisiaj, że przytoczę tylko kilka nazwisk: Keely, Hubbard, Coler i Hendershot. Niewykluczone że za tymi nazwiskami kryją się prawdziwe technologie, niemniej brak jest dzisiaj dostatecznych danych technicz­nych, aby móc to z całą pewnością stwierdzić. Nazwiska te stanowią element mitologii „darmowej” energii i są cytowane przez demaskatorów jako oczywiste przykłady oszustów. Mimo to idea „darmo­wej” energii zapadła bardzo głębo­ko w ludzką podświadomość.

Jest również kilku wynalazców mało istotnych technologii generu­jących użyteczne anomalie, którzy przesadnie wyolbrzymili donios­łość swoich odkryć. Niektórzy z nich równie przesadnie ocenili i wyolbrzymili swój udział w ich dokonaniu. Występuje tu popląta­nie syndromu „gorączki złota” i/lub „kompleksu mes­jasza”, które zupełnie wypacza znaczenie ich osiągnięć. Podczas gdy droga poszukiwań, którą podążają, może być wielce obiecująca, często mylą entuzjazm z faktami, od czego cierpi naukowa wartość ich pracy. Nierzadko też ulegają przemożnej pokusie, która jest zdolna przemienić ich osobowość, zwłaszcza gdy zaczynają wierzyć, że „świat spoczywa na ich barkach” lub że są jego „zbawcami”.

Dziwne rzeczy przydarzają się także ludziom, kiedy zaczyna się im wydawać, że za chwilę niezmiernie się wzbogacą. Aby pozostać obiektywnym i skromnym mając przed sobą działającą maszynę opartą na „darmowej” energii, konieczna jest niesamowita duchowa dyscyplina. Psychika wielu wynalazców ulega rozchwianiu po uwierze­niu, że udało się im stworzyć urządzenie na „darmową” energię. U niektórych z nich ujawnia się też „kompleks oskarżycielski” czyniący z nich osoby nastawione niechęt­nie do całego świata, do których trudno dotrzeć. Proces ten wyklucza ich z grona osób zdolnych do zbudowania maszyny na „darmową” energię i przesuwa w szeregi promotorów mitologii kłamstwa.

Są jeszcze naciągacze. Od piętnastu lat działa w Sta­nach Zjednoczonych pewna osoba, która naciąganie w dziedzinie „darmowej” energii podniosła do rangi pro­fesjonalnej sztuki. W tym czasie udało się jej zebrać ponad 100000000 dolarów, utracić prawo do prowadzenia inte­resów w stanie Washington, trafić do więzienia w Kalifor­nii i nadal uprawiać swój proceder. Stale opowiada o ja­kiejś odmianie jednego z systemów „darmowej” energii i wyciąga od ludzi pieniądze, przyrzekając im, że wkrótce dostaną takie urządzenie, podczas gdy w rzeczywistości sprzedaje im jedynie informacje promocyjne, w których nie ma ani słowa o rzeczywistym terminie otrzymania urządzenia. Bezlitośnie żeruje na środowiskach chrześ­cijańskich i patriotycznych i wciąż rośnie w siłę.

Najnowszy przekręt tej osoby polega na namówieniu setek tysięcy ludzi do zapisywania się na zainstalowanie w domu generatora elektryczności swojej produkcji napę­dzanego „darmową” energią. W zamian za zgodę chętni uzyskują przyrzeczenie otrzymywania bezpłatnie prądu elektrycznego do końca życia, zaś prowadzona przez tę osobę spółka będzie sprzedawała nadmiar wytworzonego prądu miejscowym przedsiębiorstwom usługowym. Po przekonaniu klientów, że będą otrzymywali bezpłatnie prąd elektryczny do końca życia bez żadnych dodatkowych opłat, sprzedawany jest im reklamowy film wideo, który ułatwia naciąganie ich przyjaciół. Znając już motywacje i moc dwóch pierwszych sił, które omówiłem, jest oczywis­te, że obecny „biznes plan” tej osoby jest niemożliwy do

zrealizowania. Niszcząc zaufanie ludzi do tej technologii, ta jedna osoba uczyniła idei „darmowej” energii w USA prawdopodobnie więcej zła niż ktokolwiek inny.

Tak więc trzecią siłą opóźniają­cą powszechny dostęp to techno­logii „darmowej” energii jest ułu­da i nieuczciwość panująca w sa­mym ruchu jej zwolenników. Mo­tywacje, które im towarzyszą, to samouwielbienie, chciwość, chęć zyskania przewagi nad innymi i fa­łszywe poczucie własnej wartości, zaś stosowane tu bronie to kłamst­wa, oszustwa, naciąganie techniką „popatrz jakie to fajne”, łudzenie siebie samego i arogancja połączona z naukową mizernością.

Mało wymagające społeczeństwo

Czwartą siłą działającą na rzecz opóźnienia powszech­nego dostępu do technologii „darmowej” energii jesteśmy my wszyscy. Przypuszczam, że dostrzeżenie ograniczono­ści i nikczemności motywów pierwszych trzech sił przyszło nam z łatwością, natomiast z dostrzeżeniem tego, że te same motywy odnoszą się również do nas wszystkich, jest już gorzej.

Niemal każdy z nas, podobnie jak ma to miejsce w przypadku najbogatszych rodzin (finansjery), hołubi fałszywą iluzję o nadrzędności i chęci kontrolowania in­nych, lecz nie siebie samego. Czy nie „sprzedalibyśmy się”, gdyby zaproponowano nam dziś odpowiednio wysoką cenę, powiedzmy milion dolarów? Albo czy podobnie jak rządy każdy z nas nie pragnie zapewnić sobie własnego przetrwania? Czy znalazłszy się w wypełnionym ludźmi palącym się teatrze nie spychalibyśmy w panice z drogi słabszych rozpaczliwie pragnąc dostać się do drzwi? Czyż nie delektujemy się od czasu do czasu niczym pełen iluzji wynalazca przyjemnymi złudzeniami zastępującymi nie­przyjemne doznania? Czyż nie lubimy uważać się za lepszych, niż sądzą inni? Czy nie odczuwamy lęku przed nieznanym, nawet jeśli kryje się za tym wielka nagroda?

Jak widać, wszystkie te cztery siły są jedynie różnymi aspektami tego samego procesu działającego na różnych poziomach społecznych. Tak naprawdę istnieje tylko jed­na siła przeciwstawiająca się powszechnemu dostępowi do technologii „darmowej” energii i jest nią niemoralna motywacja zachowań zwierzęcia, któremu na imię Czło­wiek. Technologia „darmowej” energii stanowi zewnętrz­ną manifestację boskiej szczodrobliwości. Jest to siła na­pędowa ekonomiki oświeconego społeczeństwa, w którym ludzie z własnej i nieprzymuszonej woli są ustosunkowani życzliwie jeden do drugiego, w którym każdy jego członek ma wszystko, czego potrzebuje, i nie pożąda własności sąsiada, gdzie wojna i fizyczna przemoc są powszechnie potępiane i gdzie różnice między ludźmi są w najgorszym przypad­ku tolerowane.

Pojawienie się technologii „da­rmowej” energii stanowi świt pra­wdziwie cywilizowanych czasów.

Jest to wydarzenie o znaczeniu epokowym. Nikomu nie można przypisywać zasługi jego pojawie­nia się. Nikt się z tej racji nie wzbogaci. Nikt przy jej pomocy nie zawładnie światem. To po prostu dar boży. Zmusza ona wszystkich do przyjęcia odpowiedzialności za to, co robimy, do samozdyscyplinowania i ograniczenia, jeśli za­jdzie taka potrzeba. Świat nie może w swojej obecnej postaci posiąść „darmowej” energii. Zostanie przez nią przeobrażony w coś innego. Obecna „cywilizacja” osiąg­nęła szczyt swoich możliwości, ponieważ zrodziła nasiona swojego własnego przeobrażenia. Nieuduchowionym lu­dzkim zwierzętom nie można powierzyć „darmowej” ener­gii, ponieważ będą robiły tylko to co zawsze, czyli wyciąga­ły bezlitośnie korzyści jedno od drugiego lub zabijały się nawzajem w procesie rywalizacji.

Jeśli sięgniecie państwo do książki Ayn Rand Atlas Shrugged (Atlas wzruszył ramionami) lub do raportu Klubu Rzymskiego The Limits to Growth (Ograniczenia rozwoju) (1972), dowiecie się, że najbogatsze rody wiedzą o tym od dziesiątków lat i planują żyć w „świecie «darmowej» energii”, zaś nas wszystkich utrzymywać w obecnym stanie świadomości. To nic nowego. Królowie zawsze uważali lud (czyli nas) za swoich poddanych. Tym, co jest nowe, jest to, że wy i ja możemy porozumieć się lepiej niż dotąd. Internet oferuje nam, czwartej sile, szansę przezwyciężenia połączonych wysiłków pozostałych sił, które starają się zapobiec rozprzestrzenianiu się technologii „darmowej” energii.

a

NA SPRAWIEDLIWE SPOŁECZEŃSTWO

I oto, co zaczyna się dziać. Wynalazcy upubliczniają swoje wynalazki, zamiast je patentować i trzymać w sek¬recie. Coraz powszechniejsza staje się praktyka „rozdawania” informacji na temat tej technologii przy pomocy książek, nagrań wideo i stron internetowych. Mimo iż w Internecie jest jeszcze masa bezużytecznych informacji na ten temat, podaż wartościowych informacji gwałtownie rośnie. Proszę sprawdzić wykaz stron internetowych i innych źródeł zamieszczony na końcu tego artykułu.

Koniecznością jest przystąpienie do zbierania wszystkich dostępnych informacji dotyczących „darmowej” energii. Jaki jest tego powód, zapytacie zapewne? Pierwsze dwie siły nigdy nie pozwolą wynalazcy lub firmie na zbudowanie i sprzedawanie maszyn napędzanych „darmową” energią! Jedynym sposobem ich uzyskania jest samodzielne ich wykonanie (lub do spółki z przyjacielem). Właśnie taki tryb postępowania przyjęły już po cichu setki tysięcy ludzi. Nawet jeśli ktoś uważa się za niezdolnego do wykonania takiego urządzenia, niech zacznie zbierać informacje na ten temat. W ten sposób można stać się ważnym ogniwem w łańcuchu zdarzeń, które mogą przynieść korzyść innym. Skupmy się na tym, co potrafimy zrobić teraz, a nie na tym, jak wiele jeszcze zostało do zrobienia. W czasie gdy państwo czytacie ten artykuł, małe, prywatne grupy bada¬wcze wypracowują dalsze szczegóły. Wiele z nich przystąpiło już do publikowania wyników swoich badań w Internecie.

My wszyscy stanowimy czwartą siłę. Jeśli przeciwstawi¬my się ignorancji i bezczynności, będziemy mogli zmienić historię. Połączony wysiłek nas wszystkich może sprawić cuda. Jedynie masowa akcja będąca wyrazem naszego wspólnego konsensusu jest zdolna do sprawienia, aby ten świat stał się takim, jakim chcemy, aby był. Pozostałe trzy siły nie pomogą nam w zamontowaniu w piwnicy elektrowni nie wymagającej paliwa. Nie pomogą nam wyzwolić się z manipulacji, jakim nas poddają.

Mimo to technologia „darmowej” energii już tu jest. Istnieje naprawdę i zmieni całkowicie styl naszego życia, naszej pracy i naszych wzajemnych stosunków. Techno¬logia „darmowej” energii spycha do lamusa chciwość i obawę o możliwość przetrwania. Musimy jednak najpierw, podobnie jak we wszystkich pozostałych przypadkach związanych z wiarą duchową, zamanifestować naszą wielkoduszność i wiarę we własne życie.

Źródło „darmowej” energii znajduje się w nas samych i jest ono radością z wyrażania samych siebie bez ograniczeń. To nasz duchem prowadzony intuicyjny sposób wyrażania siebie samych bez zniekształceń, zastraszenia lub manipulacji. To otwartość naszych serc. W idealnym przypadku technologia „darmowej” energii podtrzymuje sprawiedliwe społeczeństwo, w którym każdy ma wystarczającą ilość pożywienia, ubranie, schronienie, poczucie  własnej wartości i wolny czas, w którym może kontemp­lować wyższe, duchowe wartości życia. Czyż nie jesteśmy winni uświadomienia sobie nawzajem naszych lęków i podjęcia działań zmierzających do wykreowania lepszego jutra dla naszych dzieci? Wiem, że nie jestem jedynym, który czeka, aby zacząć działać na rzecz większej Prawdy.

Technologia „darmowej” energii już tu jest. Od dzie­siątków lat. Nowoczesne technologie porozumiewania się i Internet uniosły zasłonę skrywającą ten doniosły fakt w tajemnicy. Ludzie na całym świecie zaczynają budować urządzenia napędzane „darmową” energią na własny uży­tek. Bankierzy i rządy nie chcą, aby miało to miejsce, nie są jednak w stanie tego powstrzymać. W celu odciągnięcia ludzi od ruchu na rzecz „darmowej” energii będą prowo­kowane wojny, zaś gospodarki destabilizowane. Nie będzie na ten temat sprawozdań w głównych mediach. Będzie się tylko mówiło o lokalnych wojnach, które wybuchają wszę­dzie i prowadzą do oenzetowskiej okupacji pod szyldem „zachowania pokoju” w coraz większej liczbie krajów.

Zachodnie społeczeństwo znalazło się na zstępującej części spirali prowadzącej do samounicestwienia w związ­ku z akumulacją efektów długotrwałej chciwości i skorum­powania. Ogólna dostępność technologii „darmowej” ene­rgii nie może zahamować tego trendu. Może go tylko wzmocnić. Jeśli ktoś z państwa posiada urządzenie napę­dzane „darmową” energią, to jest lepiej wyposażony w środki pozwalające przetrwać polityczne, społeczne i ekonomiczne przemiany, które już się realizują. Rząd żadnego państwa nie przetrwa tego procesu. Aktualne pozostaje jedynie pytanie: Kto ostatecznie będzie kont­rolował świat, pierwsza czy czwarta siła?

Stoimy niemal u progu ostatniej Wielkiej Wojny, po której nastanie prawdziwa cywilizacja. Ci, którzy będą stali na uboczu i przetrwają, doczekają świtu świata „darmo­wej” energii. Wzywam was, abyście znaleźli się pośród tych, którzy będą próbowali.

O autorze:

Dr Peter Lindemann interesuje się zagadnieniem „darmowej” energii od roku 1973, kiedy zapoznał się z pracami Edwina Graya. Do roku 1981 opracował własny system oparty na „darmowej” energii, którego podstawę stanowią zmienne reluktancyjne generatory i sil­niki pulsacyjne. W latach osiemdziesiątych współpracował z Bruce’em DePalmą i Ericiem Dollardem. W roku 1988 przystąpił do Fundacji Badań z Pogranicza Nauki (Borderland Sciences Research Foundation), z którą współpracował do roku 1999. W tym czasie napisał ponad 20 artykułów opublikowanych w The Journal of Borderland Research.

Dr Lindemann jest autorytetem w dziedzinie praktycznych za­stosowań technologii eteru i zimnej elektryczności. W chwili obecnej jest współpracownikiem dra Roberta Adamsa z Nowej Zelandii oraz Trevora Jamesa Constable’a z USA. Pełni również funkcję dyrektora Research for Clear Tech, Inc. w USA.

Jest autorem książki The Free Energy Secrets of Cold Electricity (Tajemnice darmowej energii z zimnej elektryczności) oraz programu na kasecie wideo o tym samym tytule. Obie pozycje można otrzymać z Clear Tech, Inc., <www.free-energy.co, oraz z Adventures Unlimited, <www.adventuresunlimitedpress.com>, w USA.

Przełożył Jerzy Florczykowski

Przypisy:

  1. W języku angielskim słowo „free” oznacza zarówno „wolny, nie­skrępowany”, jak i „wolny od opłat, bezpłatny”. Oba te znaczenia mają odniesienie do omawianej tu energii, ponieważ chodzi tu o ogólnie dostępną energię i jednocześnie wolną od opłat. – Przyp. thim.
  2. Skrót od British Thermal Unit – brytyjska jednostka ciepła równa 1055 dżulom (ilość ciepła potrzebna do ogrzania 1 funta wody o 1 stopień Fahrenheita). – Przyp. tłum.

Bibliografia:

  • Dr Robert Adams, Applied Modem 20th Century Aether Science (Szoso­wana współczesna dwudziestowieczna nauka o eterze), Aethmogen Techno­logies, Whakatane, Nowa Zelandia, wydanie II uaktualnione, 2001.
  • Dr Harold Aspoden. Modem Aether Science (Współczesna nauka o ete­rze), Sabberton, Wielka Brytania, 1996.
  • Callum Coats, Lmng Energies (Żywe energie), Gateway Books, Wielka Brytania, 1996.
  • Dr Peter Lindemann, The Free Energy’ Secrets of Cold Electricity (Tajem­nice darmowej energii z zimnej elektryczności), Clear Tech, Inc., USA, 1996.
  • Jeane Manning. The Corning Energy Revolution: The Search for Free Energy (Nadejście rewolucji energetycznej – poszukiwania darniowej energii), Avery Publishing Group. USA, 1996.
  • Ayn Rand. Atlas Slmigged (Atlas wzruszył ramionami). Random House, 1957.
  • Gerry Vassilatos. Secrets of Cold War Technology: Project HAARP and Beyond (Sekrety technologii okresu Zimnej Wojny – projekt HAARP i inne), Adventures Unlimited Press, USA, 1999.

Strony internetowe:

  • http://energj21.terrashare.com/, opracowana przez Geoffa Egela z Au­stralii. Najlepsza witryna w sieci!
  • free-energy.ee/. opracowana przez Clear Tech. Inc. i dra Petera Lindemanna.
  • http://jnaudin.free.fr/. opracowana przez JLN Labs z Francji.
  • ldove.com/fe/index/htmI, opracowana przez Jima z USA.
  • keelynet.com/, strona Jerry’ego Deckera z USA.
  • xogen.com, strona poświęcona technologii superelektrolizy.
  • rumormilInews.com. doskonała strona zawierająca wszelkie no­winki z licznymi linkami.

Patenty:

(Większość poniższych patentów można obejrzeć na stronie inter­netowej www.delphion.com/. Poniżej podaję krótką listę wynalazków, przy pomocy których można wytwarzać darmową energię).

  • Tesla: USP #685957 (1901),
  • Freedman: USP #2796345 (1957),
  • Richardson: USP #4077001 (1978).
  • Frenette: USP #4143639 (1979),
  • Perkins: USP #4424797 (1984),
  • Grav: USP #4595975 (1986),
  • Meyer: USP #4936961 (1990),
  • Chambers (Xogen): USP #6126794 (1998).

Źródło: Nexus

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.