Najnowsze

Opublikowano Luty 18, 2013 Przez stophasbara W Bez kategorii

Fraszka na pfundZolla goja ręką spisana

W nawiązaniu do niedokończonego wątku z reportażu pt. Dr Zbigniew Kękuś o sprawie przeciwko Andrzejowi Zollowi pragnę przybliżyć postać jednego z bohaterów.

Autor: Optymista dobrze poinformowany

 

Proszę Państwa, oto miś

Miś opowie nam dziś bajkę.

(no przedstaw się Państwu…prośby nie przynoszą skutku…rozlega się głośny odgłos kopa w dupę, daje się słyszeć okrzyki…aj ..waj…, następnie manekin odzyskuje wigor i swym sznapsbarytonem peroruje:)

Proszę Państwa jestem Zoll, pozdrawiam Was – szalom!

Wywracam paragrafy i zmieniam litery,

Fałszuję wyniki wyborów, ale wyraz mordy mam nadzwyczaj szczery,

Chazarski sznyt.

Babunia lichwiarka omotała goja, kupiła profesora, metryki sfałszowała

Rodowód od Plantagenetów tajemnie poprokurowała,

Tylko czemu tak się ślinię i wciąż pocą mi się łapki?

To wychodzą geny przodków lichwo-babki.

Na podobieństwo żony Makbeta i Poncjusza Piłata,

Zawsze czujnie umywam ręce od roli kata,

Nie strzelam, jak tate, gojom w potylicę,

Inaczej wyrabiam swoją krwawicę,

Mundur sowieta zamieniłem w togę,

Za to dał mi sowiet profesurę w nagrodę,

Wśliznąłem się w mury Jagiellońskiej Akademiji,

I pełzam tędy i owędy na podobieństwo żmiji,

Należny hołd mi dajcie!

Azali niesłusznie? Niezasłużenie aby?

Przeca się starałem, po nocach tyrałem,

Trzy wyroki na raz na kolanie pisałem,

znaczy judeopolonię utrwalałem,

Pierdoliłem kacapoły studentom trzy-po-trzy,

Kanony talmudu wykuwałem w zręczne kruczki,

Ryłem kodeksy, podmieniałem frazy,

opanowałem sztukę prawa metastazy,

Jak goja okraść, zamordować, zgwałcić mu dzieci,

Jak to usprawiedliwić, a być niezauważony.

Bezkarnym być…to mało,

Jam jest etyk prawy, jam w pen-cluby, salzburgi przyjęty,

Nie wam, hołoto, nastawać na me wdzięki,

Wam bić czołem przede mną pfundZollem!

Sprawiedliwości chcą? A to głupie goje,

Ja o wasze prawa zupełnie nie stoję,

Ja halachy litery znam na pamięć, Gemary i Midrasze,

A w nich stoi – „wszystko, co goja ma być nasze”,

W nich napisali, pluj na ich prawa, zasiewaj nasze,

Jak goja tumanić, jak goja zastraszać,

Toć i towarzysze dostrzegli to snadnie,

Gdym w Magdalence rym do rymu składał,

Do cyrografu, co komu przypadnie,

Targ o podział łupu dobity szczęśliwie,

Potem w pocie czoła czuwałem nad dziećmi nowej Targowicy,

By wybranymi do knesejmu były swojaki,

Liczyłem głosy, dopisywałem, skreślałem…cuda wyprawiałem

Aż od tego cały poszarzałem,

Okropniem się narobił … niemal ochujałem.

Poszedłem w prezesy, potem w rzeczniki,

Juści rachubę straciłem na te mianowniki,

Myśl mnie nagle naszła, idea znaczy taka,

Że musi stanąć w parku Jordana pomnik swojaka,

Połączenie Temidy i Zolla w jednej bryle,

Spiżowy ma się rozumieć, skrojony w szczególe,

Temida z chazarskim licem?

Toż to niepodobna, tak prostytuować naszą prastarą stolicę,

Wielem świata zjeździł i wielem narachował,

A wciąż nie dościgłem

Ileć ten spiż na pfundZolle ma kosztować?

 

Ale ja ad vocem, wy-mości Icku,

Bajaj sobie, bajaj bez-Bogo i dalej,

O swych pomnikach i hołdach, tytułach z mosiądzu,

Tylko się tak nie sil na powagę gawiedzi,

Szacunek to rzecz, jaką się wzbudza, wymagać się go nie da,

Weź na spokój, goj ci dobrze radzi,

Miast w łeb zabijać, zachowaj się przezornie,

Bo z tego wysiłku żyłka ci w końcu pierZollnie.

Komentowanie zamknięte.