Najnowsze

Opublikowano Maj 12, 2014 Przez polonuska W Zdrowie

Jak firmy produkujące pestycydy uciszają protesty naukowców

15588_396537740430946_1034135937_nWiele wskazuje na to, że paradygmat oparty na dowodach różnych gałęzi nauki ma wątłe podstawy, gdyż został w znacznym stopniu zamówiony i opłacony przez wielkie międzynarodowe korporacje.Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w przemyśle chemicznym, gdzie firmy produkujące pestycydy,przybierając miano firm „biotechnologicznych” specjalizujących się w genetyce, od samego początku handlują swoimi wyrobami w oparciu o błędne założenia naukowe.

Coraz liczniejsze grono naukowców wyraża obecnie sprzeciw wobec szalejącej nierzetelności naukowej, która wprowadza zamieszanie na całym obszarze badań. Brak zaufania publicznego do naukowców oraz firm, które im płacą, również zatacza coraz szersze kręgi – i słusznie. Konflikty interesów stały się normą praktycznie we wszystkich dziedzinach nauki, co w dłuższej perspektywie stwarza sytuację całkowicie wątpliwą.

Nasze społeczeństwo w dużej mierze opiera się na założeniu, że nauka może pomóc nam podjąć mądre i pewne decyzje. Jednakże obecnie mamy do czynienia ze światem pełnym problemów spowodowanych przez tę samą naukę, która miała nam pomóc zachować zdrowie, bezpieczeństwo oraz wydajność i jest dość jasne, że zmierzamy donikąd.

W pewnym sensie, fundamentalna rola samej nauki została zdyskredytowana na rzecz egoistycznego zysku. Patrząc wstecz można zauważyć, że preferowany model biznesowy przemysłu powstał jako pierwszy, natomiast „dowody naukowe”, które wspierają ustalony model biznesowy przyszły później.

Umieszczenie pracowników przemysłu w każdej możliwej gałęzi rządu doprowadziło do niezwykle szkodliwej polityki zdrowotnej i środowiskowej, natomiast ogólnie przyjęty pogląd, że integralność naukowa stanowi nienaruszalny fakt, pozwolił kontynuować oszustwo do tej pory. Równie stara, sprawdzona i nieczysta taktyka sprawia, że ta gra toczy się dalej.

Uciszanie naukowych protestów

Zarówno Raport Corbetta, jak i niedawny artykuł w The New Yorker [1] omawiają mało honorowe metody stosowane przez przemysł, aby uciszyć dysydentów, zwłaszcza naukowców, których badania nie idą w parze wraz z góry przyjętymi decyzjami branży.

Corbett omawia przypadek Gilles-Erica Séraliniego i jego współpracowników, francuskich badaczy, którzy w 2012 roku opublikowali pierwsze w historii badanie spożywania przez całe życie genetycznie modyfikowanej kukurydzy (GE) Roundup Ready (NK603) [2], oceniając ryzyko dla zdrowia, jakie stanowi. Odkrycia opublikowane w czasopiśmie wydawnictwa Elsevier, Food and Chemical Toxicology, okazały się sensacyjne.

U szczurów karmionych przez dwa lata odmianą genetycznie modyfikowanej kukurydzy – która jest powszechnie obecna w amerykańskiej żywności – zauważono ogromne guzy sutków, nerek oraz uszkodzenie wątroby, jak również inne poważne problemy zdrowotne, w tym przedwczesną śmierć. Niektóre z nowotworów stanowiły 25 procent całkowitej masy ciała szczura.

Badanie było i nadal jest jednym z najlepszych dowodów na toksyczne działanie żywności genetycznie modyfikowanej. To był także jeden z najmocniejszych dotychczas dowodów na to, że naprawdę musimy skorzystać z zasady ostrożności i unikać tych pokarmów.

Najdłuższe badanie przeprowadzone przez branżę z zastosowaniem karmienia wyniosło 90 dni – zdecydowanie mniej niż 2 lata. Co najistotniejsze, badania Séraliniego wykazały, że główny atak chorób przypadał na okres po trzynastym miesiącu eksperymentu, chociaż guzy i ciężkie uszkodzenie wątroby oraz nerek pojawiały się już po czterech miesiącach u samców i po siedmiu miesiącach u samic.

Mimo to, badania finansowane przez przemysł zwyczajnie nie oceniały skutków zdrowotnych swoich produktów na tyle długo, aby problemy zostały wykryte. I na tej podstawie są one wprowadzane do obrotu jako bezpieczne.

Średnia długość życia szczura wynosi od dwóch do trzech lat. Ludzie żyją około 80 lat, więc zauważamy te zmiany u zwierząt na długo zanim dostrzeżemy je u ludzi. Jakie mogłyby być rezultaty karmienia dziecka produktami inżynierii genetycznej od pierwszego dnia życia (w USA wiele komercyjnych produktów dla niemowląt zawiera składniki GMO – przyp. red.) JEŻELI skutki zdrowotne mogą być takie, jak te odkryte przez Séraliniego?

Jeśli 24 miesiące życia szczura można przełożyć na około 80 lat ludzkiego życia, to 13 miesiąc wyznacza wiek 40-45 lat… GMO są obecne na rynku w masowych ilościach dopiero od około dziesięciu lat. Jeśli skutki są tak dramatyczne i tak tragiczne, jak sugerują badania Séraliniego, to wciąż mamy jakieś trzy dekady, zanim będzie po wszystkim , a efekty staną się widoczne w populacji ogólnej, en masse, mniej więcej jednocześnie.

GMO to hazard dalekiego zasięgu, a producenci pestycydów obstawiają, że nie będą musieli uporać się z rezultatem swoich działań kiedy nastąpi załamanie. Od czasu publikacji artykułu Séraliniego w 2012 r. piętrzące się badania sugerują, że glifosat, substancja czynna w herbicydzie Roundup produkcji Monsanto, może ponosić winę za wiele problemów zdrowotnych związanych z żywnością genetycznie modyfikowaną, choć w badaniu Séraliniego negatywne skutki były równie dramatyczne u szczurów karmionych kukurydzą GMO uprawianą bez użycia Roundup.

Przyczyną unieważnienia badania jest tylko to, że nie chcą, aby było prawdą?

W listopadzie 2013 r., wydawca (Elsevier) unieważnił badanie Séraliniego   twierdząc, że „nie spełnia standardów naukowych”. Jednakże, pomimo recenzji dwukrotnie większej ilości recenzentów przed datą publikacji oraz poddaniu, jak to nazwał wydawca, „intensywnej całorocznej recenzji” po publikacji, badanie nie zostało wycofane ze względu na błędy, celowe niedopatrzenia, czy też nawet najmniejsze zafałszowanie danych. Zostało wycofane, ponieważ wydawcauznał wyniki za niejednoznaczne.

Chodzi jednak o to, że niejednoznaczność ustaleń nie jest uzasadnionym powodem do unieważnienia badania. [3] Zgodnie z wytycznymi unieważnień badań naukowych określonych przez Komitet ds. Etyki Publikacji (COPE), jedynymi podstawami unieważnienia mogą być jasne dowody, że wyniki nie są wiarygodne ze względu na uchybienia (sfabrykowanie danych) lub błędy, plagiat lub zbędność publikacji i / lub nieetyczność.

Powód tego unieważnienia jest tak kuriozalny, że jest praktycznie niemożliwe, aby stwierdzić, że artykuł Séraliniego został wycofany z innego powodu niż to, że poważnie zakłócił status quo, mianowicie, że organizmy modyfikowane genetycznie (GMO) i produkty inżynierii genetycznej (GE) są bezpieczne i odżywczo równoważne odpowiednikom bez GMO.

Konflikt interesów nie jest już nawet ukrywany

O tym, że konflikty interesów stały się normą świadczy fakt, że branża nie stara się już nawet ich ukrywać. Jest to ewidentne, a gdy zwrócimy na to uwagę, nie otrzymamy w odpowiedzi nic poza wzruszeniem ramion.

W tym konkretnym przypadku, mamy ciekawy zbieg okoliczności, kiedy to Richard E. Goodman [4] otrzymuje stanowisko w redakcji Elsevier na krótko przed bezpodstawnym unieważnieniem badania Séraliniego. Goodman był naukowcem związanym z Monsanto przez siedem lat i ma powiązania z grupą finansowaną przez przemysł GMO, the International Life Sciences Institute. Podczas gdy Goodman odpiera zarzuty jakiegokolwiek zaangażowania w podjęcie decyzji przez wydawcę, aby unieważnić badanie najbardziej szkodliwe dla GMO ze wszystkich dotychczasowych, ów zbieg okoliczności wydaje się nad wyraz dogodny. Bez względu na to czy Goodman miał wpływ na tę decyzję, czy nie, unieważnienie tych badań jest zwyczajnie nieetyczne i podważa cały proces odkryć naukowych.

Grupa naukowców stworzyła konspekt listu otwartego wzywającego Elsevier do wycofania się z decyzji o unieważnieniu badania Séraliniego, grożąc przy tym bojkotem wydawcy.

Szykanowanie i inne nieuczciwe taktyki

W omawianym artykule w New Yorker [5], Rachael Aviv przytacza historię Tyrone’a Hayesa, [6], którego życie zamieniło się w koszmar po opublikowaniu badań nad Atrazyną. W latach 90-tych XX wieku, prowadził on eksperymenty na herbicydach, na zlecenie ich twórcy, Syngenta. Jak donosi Aviv:

„… Kiedy Hayes odkrył, że Atrazyna może hamować rozwój seksualny żab, jego relacje z Syngenta stały się napięte, a w listopadzie 2000 roku zakończył swój związek z firmą. Hayes kontynuował badania nad Atrazyną na własną rękę by wkrótce przekonać się, że przedstawiciele Syngenta podążali za nim na konferencje na całym świecie. Martwił się, że firma prowadzi kampanię, aby zniszczyć jego reputację”.

Dwa lata temu, jego praca nad Atrazyną dała podstawę naukową dwóm postępowaniom sądowym z pozwu zbiorowego przeciwko Syngenta, zainicjowanym przez 23 amerykańskie miasta, oskarżające producenta technologii chemicznej o skażenie wody pitnej i „ukrywanie prawdziwej, niebezpiecznej natury Atrazyny”. Dokumenty odkryte w drodze postępowania sądowego ujawniły, że podejrzenia Hayesa były prawidłowe – przez ostatnie 15 lat Syngenta rzeczywiście badała go w takim stopniu, w jakim on badał ich toksyczny herbicyd.

To, co następuje, osiąga poziom grozy, jakiego nikt nie powinien nigdy doświadczać – nie mówiąc o wszystkich naukowcach, którzy pracują, aby odkrywać i dzielić się prawdą o powszechnie stosowanych chemikaliach rolniczych, które mogą wpływać na nas i nasz ekosystem. Aviv pisze:

„Zespół public relations Syngenta przygotował listę czterech celów. Pierwszym była „dyskredytacja Hayesa”. W swoim skoroszycie dyrektora komunikacyjnego Syngenta, Sherry Ford, która odnosiła się do Hayesa jego inicjałami pisze, że firma może „uniemożliwić publikowanie danych TH, ukazując go jako niewiarygodnego …” W Syngenta szukano sposobów na „eksploatację problemów osobistych/wad Hayesa”. „Jeśli TH będzie uwikłany w skandal, branża go opuści”, pisze Ford. Zauważyła, że ​​Hayes „dorastał w świecie, który nie chciał go zaakceptować”, ”pragnie uznania”, „nie sypia „, „skrzywdzony przez życie”. Pisała: „Co motywuje Hayesa? – Podstawowe pytanie”.

Wzrost wytwarzania dowodów opartych na decyzjach

Odkąd około 20 lat temu wprowadzono genetycznie modyfikowane nasiona, rynek dla takich chemicznie zależnych upraw przynosi branży wielomiliardowe zyski. Finansowanie rozwoju kolejnych odmian upraw genetycznie zmodyfikowanych pochodzi przede wszystkim od prywatnych firm działających w branży pestycydów. W ciągu ostatnich 15 lat konflikty interesów w środowisku naukowym gwałtownie narosły, a na tym etapie rażąco oczywiste staje się, że konflikt interesów na tle finansowym odgrywa istotną rolę, jeśli chodzi o to, jaki rodzaj badania jest przeprowadzany – co zostanie opublikowane, a co nie.

Badacze tacy jak Séralini i Hayes nie są mile widziani w takim ustroju, gdyż sponsorzy badań nie są tak naprawdę zainteresowani prawdziwą nauką. Ich nadrzędnym celem jest tak wykorzystać naukę, aby przeforsować swój własny porządek, którego celem jest sprzedaż opatentowanych nasion i chemikaliów. Badania, które budzą wątpliwości co do słuszności ich przedsięwzięcia są zwyczajnie skrzętnie ukrywane i ignorowane.

Ponieważ finansowanie odgrywa kluczową rolę w określaniu wyników badań, byłoby mądrze zbadać, kto je opłacił zanim zaakceptujemy jakiekolwiek informacje ujawniane w literaturze naukowej. Jak ujawniono w 2011 r. w badaniu opublikowanym w czasopiśmie Food Policy: [7]

„W badaniu z udziałem 94 artykułów, które wybrano stosując obiektywne kryteria stwierdzono, żeistnienie finansowego lub zawodowego konfliktu interesów miało związek z wynikami tych badań, które stawiały produkty zmodyfikowane genetycznie w korzystnym świetle. Chociaż sam konflikt interesów w kwestii finansów nie korelował z wynikami badań, wykazano silny związek pomiędzy przynależnością autora do branży (zawodowy konflikt interesów) a wynikiem badania„.

Kwestię badań, w szczególności nad GMO, dodatkowo komplikuje fakt, że niewielu niezależnych badaczy dostaje jakąkolwiek szansę na przeprowadzenie własnych badań, dzięki uprzejmości surowych praw patentowych. Zdecydowana większość badań nad GMO jest przeprowadzana przez naukowców zatrudnionych w branży. Wyniki są zatem mocno przewidywalne.

Autor: dr Joseph Mercola

Źródła:

ttp://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2014/02/15/silencing-scientific-dissents.aspx

[1] http://www.newyorker.com/reporting/2014/02/10/140210fa_fact_aviv
[2] http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0278691512005637
[3] http://www.greenmedinfo.com/blog/journal-retraction-s%C3%A9ralini-gmo-cancer-study-illicit-unscientific-and-unethical
[4] http://www.independentsciencenews.org/science-media/the-goodman-affair-monsanto-targets-the-heart-of-science/
[5] http://www.newyorker.com/reporting/2014/02/10/140210fa_fact_aviv
[6] http://www.atrazinelovers.com/t1.html
[7] http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0306919210001302

Za:http://faktydlazdrowia.pl/jak-firmy-produkujace-pestycydy-uciszaja-protesty-naukowcow/

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.