Opublikowano Sierpień 15, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Fatalna fikcja Nowe oblicze bolszewizmu – stary wzór – Dariusz Rohnka

źródło: http://www.fatalnafikcja.pl/konwergencja.htm

Rozdz. 3
Konwergencja – teoria o praktycznych konsekwencjach.

 

Andriej Sacharow był kandydatem wymarzonym. Bezpartyjny, wielki autorytet naukowy, współtwórca sowieckiej bomby wodorowej nazajutrz po opublikowaniu swoich Rozmyślań… uznany został przed świat za autentycznego zwolennika demokracji, obrońcę pokrzywdzonych, niemal męczennika prawdy i wolności. Gdyby czytano jego teksty wprost, a nie przez pryzmat pobożnych życzeń, ta ocena wypadłaby inaczej.
Nie był członkiem partii komunistycznej, badania prowadził jako pracownik cywilny. Nie znaczy to jednak, aby swoją bombę wodorową konstruował pod przymusem. Wiedział, po co i dla kogo pracuje. Nigdy też nie odmawiał zaszczytów, orderów, służbowych samochodów, wysokiego wynagrodzenia, tytułu akademika. Był człowiekiem nomenklatury. Jako genialny naukowiec mógł zresztą uważać swoją wyjątkową pozycję za rzecz naturalną. Liczą się jednak wyższe motywy: „Nie mogłem nie uświadamiać sobie, jak strasznymi, nieludzkimi sprawami się zajmujemy… Z czasem dowiedzieliśmy się lub sami doszliśmy do takich pojęć jak równowaga strategiczna, wzajemne zastraszanie termojądrowe itp. Również i teraz myślę, że w tych globalnych ideach rzeczywiście tkwi jakieś (być może nie w pełni przekonywujące) intelektualne usprawiedliwienie wytworzenia broni termojądrowej i naszego w tym udziału.”139 
Czy pisząc o „równowadze strategicznej”, chociaż przez moment pomyślał, po której stronie stoi? Na próżno szukać śladów podobnej refleksji. Był lojalnym, w pełni oddanym obywatelem. 
W artykule opublikowanym za zgodą samego Chruszczowa przedstawił swój punkt widzenia całkiem jasno: „Państwo radzieckie zostało zmuszone do uzyskania broni jądrowej i prowadzenia doświadczeń z nią gwoli własnego bezpieczeństwa, wobec nuklearnego potencjału Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Ale celem polityki ZSRR nie jest ogólnoświatowa zagłada nuklearna, lecz pokojowe współistnienie i zakaz stosowania broni jądrowej.”140 
Przywiązanie Sacharowa do Związku Sowieckiego odzwierciedlało jego głębokie i szczere oddanie dla ideologicznych zasad socjalizmu. Podejmując temat zagrożeń współczesnego świata, pisał: „Jedynie ogólnoświatowa współpraca w warunkach wolności intelektualnej, najwyższych ideałów moralnych socjalizmu i pracy, przy wyeliminowaniu takich czynników jak dogmatyzm i nacisk ukrytych interesów panujących klas – dają możliwość uratowania cywilizacji.”141 Lista „czynników” podlegających „eliminacji” jest dość obszerna, za to semantycznie nader rozciągliwa (jawna konwergencja z oficjalną propagandą bolszewicką): ideologia faszystowska, rasistowska, militarystyczna, albo typu maoistycznej demagogii.142 Próżno by tam jednak szukać śladów po bolszewickiej rewolucji, leninizmie, bolszewickim terrorze, komunizmie. Nie brakuje za to obiektów wrogości znacznie bardziej oczywistych dla sowieckiego intelektualisty. Artykuł Sacharowa, który w 1968 roku zyskał tak wielką popularność, którego sława obiegła cały świat, a nakład w ciągu jednego roku osiągnął 18 milionów egzemplarzy jest przesiąknięty antyamerykańską propagandą:

„Ponieważ siły reakcji, działające w Wietnamie, nie mają nadziei na korzystne dla nich wyjawienie ogólnonarodowej woli, stosują środki wojennego nacisku, naruszają wszystkie prawne i moralne zasady, popełniają wołające o pomstę do nieba zbrodnie przeciw ludzkości. Cały naród składany jest w ofierze postawionego sobie zadania powstrzymania „komunistycznego potopu”.
Próbuje się ukryć przed narodem amerykańskim rolę, jaką odgrywają względy na osobisty i partyjny prestiż. Również ukrywa się cynizm i okrucieństwo, nieefektywność i zupełny brak perspektyw amerykańskiej polityki w Wietnamie, szkodę jaką ta wojna przynosi prawdziwym interesom narodu, jednoznacznym z ogólnoludzkim zadaniem wzmocnienia pokojowego współistnienia.”143

Ale Sacharow zachowuje równowagę. Amerykanie nie mają wyłącznego patentu na popełnianie zbrodni. Zbrodniarzem był również Stalin. Dlatego: „Aby podeprzeć międzynarodowy autorytet KPZS i socjalistycznej ideologii – dysydenckie wishful thinking – należałoby przeprowadzić symboliczne wydalenie Stalina z szeregów KPZS… Stalin to morderca milionów członków Partii (sic); wszystkie te ofiary powinny być zrehabilitowane.” Wiele złego przypisuje także maoistom, których zbrodnie przeciw prawom człowieka „zaszły zbyt daleko”, co spowodowało niepotrzebny rozłam w światowym ruchu komunistycznym.144 
Bezstronność Sacharowa miała zdecydowanie oszczędny charakter. Mogła dotyczyć odchyleń, błędów i wypaczeń, w żadnym razie priorytetów. Twórca sowieckiej konwergencji miał sztywny kręgosłup ideologiczny:
„W chwili obecnej perspektywy socjalizmu zależą od tego, czy uda się ten socjalizm uczynić pociągającym, czy pociągająca siła moralna socjalizmu oraz idea gloryfikacji pracy staną się w zestawieniu z egoistyczną zasadą prywatnej własności i gloryfikacją kapitału decydującym czynnikiem, jaki ludzie zechcą wziąć pod uwagę, porównując kapitalizm z socjalizmem, czy też ludzie będą brać pod uwagę przede wszystkim wszystkie socjalistyczne ograniczenia wolności intelektualnej…”145 
„Tylko konieczność wytrzymania konkurencji socjalizmu i walka klasy robotniczej umożliwiły postęp społeczny XX stulecia, a tym samym późniejsze, obecnie całkowicie już nieuniknione zbliżenie dwóch systemów. To socjalizm podniósł pracę do poziomu bohaterskiego czynu. Gdy nie było socjalizmu, egoizm narodowy wydawał na świat nacjonalizm, rasizm i ucisk kolonialny. Ale obecnie już stało się jasne, że zwycięstwo należy do ogólnoludzkiej, internacjonalistycznej postawy.”146 
„Tego rodzaju synteza [kapitalizmu i socjalizmu] wymaga nie tylko daleko idących reform społecznych w krajach kapitalistycznych, lecz także gruntownej zmiany struktury systemu własności, zwiększenia własności państwowej i spółdzielczej, przy jednoczesnym zachowaniu podstawowych cech struktury własności narzędzi i środków produkcji w krajach socjalistycznych. Za naszych sojuszników na tej drodze uważać należy nie tylko klasę robotniczą i postępową inteligencję, grupy najbardziej zainteresowane pokojowym współistnieniem, społecznym postępem i demokratycznym, pokojowym wrastaniem w socjalizm (co znalazło wyraz w programowych wypowiedziach partii komunistycznych wielu krajów), ale także reformistyczną część burżuazji, logicznym biegiem wypadków doszlusowującą do powyższego programu „convergence”. Używam tego terminu, który już przyjął się w literaturze na Zachodzie, ale, jak widać z całego wywodu, nadaję mu socjalistyczny i demokratyczny sens.”147

Sacharow jako czołowy doradca naukowy rządu sowieckiego miał dostęp do najbardziej tajnych nuklearnych tajemnic. Taka pozycja Sacharowa wyklucza, zdaniem Golicyna, aby władze sowieckie pozwoliły mu na swobodne kontakty z przedstawicielami Zachodu. Jedyny wniosek jaki się nasuwa to ten, że Sacharow nadal pozostawał lojalny wobec sowieckiego rządu, a jego działalność była zgodna z długofalowymi celami sowieckiej strategii.148 Tak czy inaczej Sacharow nigdy nie zrobił, ani nie powiedział nic, co mogłoby zaszkodzić sowieckiemu państwu. Lektura teorii konwergencji w jego wydaniu, która przyniosła mu ogólnoświatową sławę, a została skondensowana do zaledwie trzech stron maszynopisu, nie obala takiej opinii:

„Narastająca w krajach socjalistycznych walka ideowa między siłami stalinizmu i maoizmu z jednej strony, i realistycznie zorientowanymi siłami komunistycznej lewicy leninowskiej i „lewych zachodniowców” – z drugiej, doprowadzi do zasadniczego rozgraniczenia ideowego w skali międzynarodowej, państwowej i wewnętrzno-partyjnej.
Proces ten doprowadzi, zarówno w Związku Sowieckim, jak w innych krajach socjalistycznych, do systemu wielopartyjnego i ostrej walki ideologicznej, do polemik, a w następstwie do ideowego zwycięstwa realistów, do utrwalenia orientacji na pokojowe współistnienie…
Natarczywe postulaty życiowe społecznego postępu i pokojowego współistnienia, nacisk wewnętrznych sił postępowych (klasy robotniczej i inteligencji) i przykład krajów socjalistycznych doprowadzą w Stanach Zjednoczonych i innych krajach kapitalistycznych do zwycięstwa lewicowego, reformistycznego skrzydła burżuazji, które w swej działalności przyjmie program zbieżności 
z socjalizmem, to znaczy pójdzie na reformy społeczne, pokojowe współistnienie i współpracę z socjalizmem w skali ogólnoświatowej, oraz na wprowadzenie zmian strukturalnych do zasady własności prywatnej. Częścią tego programu będzie poważne zwiększenie roli inteligencji i walka z siłami rasizmu i militaryzmu…
Konwergencja socjalistyczna doprowadzi do wygładzenia różnic strukturalno-społecznych, do rozpowszechnienia się wolności intelektualnej, rozwoju nauki i sił wytwórczych, powstanie rząd światowy, osłabną narodowe przeciwieństwa…”149

O wiele ważniejsze od pytania, kim naprawdę był Sacharow, jest wymowa jego teorii. Jej powinowactwo z ujawnioną przez Golicyna długofalową strategią jest oczywiste. Nie jest neutralny ideologicznie, za to szczery. Swoją wizję nowego świata rozpoczyna od zniszczenia systemu kapitalistycznego. Zatriumfuje socjalizm. Stare elity polityczne zostaną zastąpione przez siły postępu – realnych (czyli leninowskich) socjalistów. Zapanuje socjalizm, idee postępu i pokoju. Jak przystało na intelektualistę, roztacza utopijną wizję świata: dzięki wielkim przedsięwzięciom przemysłowo-technicznym, wynalazkom itd. zapanuje powszechny dobrobyt, pojęcie głodu zniknie, w niedalekiej przyszłości tysiące ludzi wyruszy na podbój kosmosu. Rząd będzie jeden – światowy. Jaki będzie ten rząd nie pisze. Wiadomo za to, że partia komunistyczna, jeśli tylko dojrzeje, będzie rządzić samodzielnie. Nie był zwolennikiem systemu wielopartyjnego. 
Golicyn twierdził, że komunistyczne prześladowanie miały budować wiarygodność i popularność Sacharowa na Zachodzie, że w odpowiedniej chwili powróci do łask i zajmie eksponowane stanowisko polityczne. Jak w wielu innych przypadkach jego prognozy się sprawdziły. Sacharow został zesłany na prowincję, prowadził głodówkę, w erze pierestrojki powrócił, zajął odpowiednie stanowisko i poparł Gorbaczowa. Swoich poglądów nigdy nie zmienił, ale do teorii konwergencji nie powracał.
Gdzie się podziała tak popularna w latach 50-tych, 60-tych i 70-tych teoria konwergencji? Czy podzieliła los wielu innych utopijnych koncepcji politycznych i przeszła do lamusa historii? Dziś, nie licząc kilku wytrwałych analityków i publicystów, praktycznie nikt o niej nie pisze. Czy idea stworzenia jednej, wspólnej, socjalistycznej struktury społeczno-politycznej straciła coś ze swojej aktualności i atrakcyjności? Czy wygasły globalistyczne marzenia o jednym światowym rządzie, o nowym porządku świata? Czy idea przemodelowania brutalnego świata kapitalistycznego według jedynie słusznej socjalistycznej recepty sprawiedliwości społecznej, omnipotencji państwa, równego podziału, ochrony i kontroli wszystkich elementów życia społecznego i politycznego, nie licząc prawa do ochrony życia poczętego i prawa do naturalnej śmierci, przestała być aktualna? 
Michaił Gorbaczow, propagator koncepcji „wspólnego domu europejskiego”, a więc typowy zwolennik konwergencji, wraz z rozpadem Związku Sowieckiego nie zakończył kariery politycznej. Jak sam powiedział: „Nie zamierzam się ukrywać. Angażuję się w inne polityczne zadania. Nie zerwałem kontaktów z przeszłością.”150 Teraz, uwolniony od nieznośnych kłopotów, mógł zająć się sprawami naprawdę istotnymi. Podczas uroczystości przyznania pokojowej nagrody Nobla w czerwcu 1992 roku Gorbaczow określił kierunek swojej aktywności:

„Nasza wizja przestrzeni europejskiej od Atlantyku po Ural nie jest wizją zamkniętego systemu. Ponieważ obejmuje Związek Sowiecki, który rozciąga się aż po wybrzeża Pacyfiku, dlatego wykracza poza nominalne granice geograficzne.
Przypuszczam, że proces europejski już zawiera elementy nieodwracalności… Powinien teraz osiągnąć ważny moment, kiedy w przewidywalnej przyszłości każdy naród i każdy kraj będzie miał do swojej dyspozycji ogromny potencjał całej wspólnoty…
W tym kontekście, w procesie tworzenia nowej Europy, w której żelazne kurtyny i mury przejdą na zawsze do historii, a granice pomiędzy państwami stracą swój „rozdzielający” charakter, samostanowienie suwerennych państw będzie realizowane w całkowicie inny sposób.”151

Instytucjonalnym zapleczem działalności byłego genseka, który w pół roku po nominalnym rozwiązaniu nie zdążył przyswoić sobie myśli, że Związek Sowiecki przestał istnieć („Związek Sowiecki rozciąga się aż po wybrzeża Pacyfiku”) jest utworzona w kwietniu 1992 roku Fundacja Gorbaczowa z siedzibą w San Francisco i w Moskwie. W rzeczywistości organizacja Gorbaczowa została utworzona rok wcześniej (na 4 miesiące przed fałszywym przewrotem w Moskwie, co potwierdza jego instrumentalny charakter) przez dr Jamesa A. Garrisona i funkcjonowała pod nazwą „Tamalpais Institute”. Przy okazji Garrison jest również prezydentem międzynarodowego stowarzyszenia (International Foreign Policy Association), utworzonego w maju 1991 roku na polecenie Szewardnadze, który rzekomo rozszedł się z Gorbaczowem w grudniu 1990. Zarówno wspólne miejsce, podobny charakter organizacji, także człowiek, który je tworzył świadczą o czymś przeciwnym. Także w sferze deklaracji nie istnieją różnice. W listopadzie 1991 roku Szewardnadze mówił:

„Myślę, że idea Wspólnego Europejskiego Domu, budowa zjednoczonej Europy, i chciałbym podkreślić, wielkiej Europy, budowa Wielkiej Europy, wielkiej, zjednoczonej Europy, od Atlantyku po Władywostok, obejmującej nasze terytorium, prawdopodobnie obszar europejsko-azjatycki, ten projekt jest nieunikniony. Jestem pewien, że zbudujemy również zjednoczoną przestrzeń wojskową. Mówiąc precyzyjnie: zbudujemy zjednoczoną Europę, której bezpieczeństwo będzie oparte na zasadzie kolektywnego bezpieczeństwa. Podkreślam, kolektywnego bezpieczeństwa.”152

Podkreślana wielokrotnie w wypowiedziach obu komunistów integracja w ramach Wspólnego Europejskiego Domu jest zaledwie fragmentem przedsięwzięcia o zakresie globalnym. Celem nadrzędnym od czasu Lenina, Trockiego, Stalina pozostaje opanowanie całego świata, a powołanie rządów regionalnych (takich jak na przykład Komisja Europejska) jest jednym z etapów prowadzących do ostatecznego celu.
Globalne cele Fundacji Gorbaczowa obejmują kilka równoległych kierunków aktywności. Jednym z nich jest międzynarodowa współpraca w dziedzinie ochrony środowiska. O szczególnym znaczeniu tego kierunku może świadczyć wypowiedź blisko związanego z Gorbaczowem amerykańskiego komunisty, Carla Bloice`a, z 1990 roku: „ruch na rzecz ochrony środowiska może nam dostarczyć o wiele większej liczby zwolenników, aniżeli w przeszłości ruch pokojowy”.153 Gorbaczow, jak na głównego bohatera katastrofy czernobylskiej przystało, wykazuje na tym polu szczególną aktywność. Jego Fundacja powołała organizację tzw. Międzynarodowy Zielony Krzyż, z Gorbaczowem w charakterze prezydenta, która ściśle współpracuje z licznymi amerykańskimi fundacjami (Rockefeller Brothers Fund, Ford Foundation, Mellon Foundation, Pew Charitable Trusts) w akcjach o charakterze ekologicznym. W uznaniu swoich zasług w październiku 1994 roku Gorbaczow otrzymał w Hollywood „Nagrodę Mediów w dziedzinie Ochrony Środowiska”.154 Podczas Światowego Forum w Kyoto w Japonii, w kwietniu 1993 roku Gorbaczow wyjawił częściowo swoje prawdziwe intencje: „Organizacja Narodów Zjednoczonych musi ulec zmianie tak, aby w pewnym zakresie mogła spełniać rolę światowego rządu.”155 
O zainteresowaniu Gorbaczowa ekologią decydują względy praktyczne. Wszyscy przecież pragną czystego powietrza i czystej wody, więc działalność na tym polu może przynieść szybkie i zadawalające rezultaty. Szczególnie, że były gensek korzysta z pomocy wpływowych przyjaciół, jak Maurice Strong, prezes Rady Ziemi i propagator, wspólnie z Gorbaczowem, tzw. „Karty Ziemi”, czy wiceprezydent Al Gore, ich najbliższy sprzymierzeniec w Ameryce Północnej (badacze tematu określają Gorbaczowa, Stronga i Gore`a mianem „trzech muszkieterów” ruchu na rzecz ochrony środowiska). Faktycznym celem jest globalny atak na prywatną własność i przyspieszenie dyskusji nad „redukcją populacji” – jest to przygotowanie do ekspropriacji prywatnej własności na skalę globalną. Świadczą o tym m.in. dokumenty przygotowywane na, sponsorowanych przez ONZ, konferencjach środowiskowych: „Prywatna własność ziemi jest podstawowym instrumentem akumulacji bogactwa i stąd jest odpowiedzialna za społeczną niesprawiedliwość. Dlatego niezbędna jest publiczna kontrola ziemi.”156 
Innymi sprawami, którymi zajmuje się Fundacja Gorbaczowa są: ochrona zdrowia na skalę światową, międzynarodowa przestępczość, globalne i kolektywne bezpieczeństwo, zagadnienie praw człowieka, kontrola urodzeń. Wspólną strategią jest, często hałaśliwa, propaganda na rzecz powołania międzynarodowych instytucji, bądź wykorzystania już istniejących, których zadaniem ma być rozwiązywanie problemów, przerastających możliwości pojedynczego państwa. Niekiedy, tak jak w przypadku AIDS czy choroby nowotworowej, wykorzystuje się już istniejące zagrożenie, czasem, jak w przypadku efektu cieplarnianego, wykorzystuje się medialną histerię, kreowaną w oparciu o wątpliwe hipotezy naukowe, czasami powraca się do starych, wypróbowanych metod operacyjnych. Przykładem tej ostatniej taktyki jest globalne bezpieczeństwo.157 
Miarą sukcesu Gorbaczowa i jego Fundacji jest zdobyta popularność oraz długa lista wpływowych osobistości, które zdecydowały się poprzeć lub współtworzyć proponowane przez niego inicjatywy. Od 1995 roku, Fundacja Gorbaczowa organizuje co roku w San Francisco konferencje światowej elity (State of World Forum). Wśród uczestników imprezy pojawiają się nazwiska polityków, finansistów, magnatów medialnych, artystów: George Bush i Margaret Thatcher, James Baker i George Schultz, Thabo Mbeki i Vaclav Havel, Ted Turner, futurolog John Naisbitt, Jesse Jackson, jordańska królowa Noor, prezydent Rady Ziemi Maurice Strong, David Rockefeller, Zbigniew Brzeziński, Jane Fonda, liczni laureaci nagrody Nobla. Co ciekawe, pomimo uczestnictwa w tych spotkaniach tak wielu sławnych nazwisk, konferencje nigdy nie cieszą się zainteresowaniem mediów. Podczas ostatniej z nich, w 1999 roku, dominowało hasło „nowego światowego ducha”. Światowa jedność umysłu, ducha i celu ma wywołać „kosmiczną świadomość”, ukierunkowaną na ochronę środowiska, równy podział światowych zasobów itd. Mówiono o światowym pokoju, o rozbrojeniu nuklearnym, ekologii i potrzebie światowej federacji.158 
Jak na wiernego leninistę przystało, Gorbaczow wykazuje ogromne zainteresowanie sprawami religii, a w jego wypowiedziach występują liczne odniesienia do Jezusa Chrystusa i chrześcijaństwa: „Będę walczył do gorzkiego końca, nawet jeżeli mnie ukrzyżujecie. Przypomina mi się Jezus Chrystus w drodze na Golgotę. Szedł ulicami, a ludzie pluli na niego.” I przy innej okazji: „Komunistyczna ideologia w czystej postaci jest spokrewniona z chrześcijaństwem. Jej główne idee to braterstwo wszystkich ludzi, niezależnie od narodowości, sprawiedliwość i równość, pokój i brak wrogości pomiędzy ludźmi”.159 
Pod płaszczykiem religijnej retoryki, z pogranicza nawrócenia i bluźnierstwa, kryją się dywersyjne cele. Na konferencje „Światowego Forum” zapraszani są przywódcy religijni z całego świata: wyznawcy hinduizmu, buddyzmu, New Age, okultyści. Jedna z sesji odbywała się pod tytułem: „Globalny kryzys ducha i poszukiwanie znaczenia”. Sam Gorbaczow wzywa do jedności pomiędzy buddyzmem i chrześcijaństwem. Jak stwierdza jeden z badaczy „słowa i czyny Gorbaczowa klasyfikują go jako leninowskiego przedstawiciela New Age. Pragnie zastąpić chrześcijaństwo nowym porządkiem religijnym, kombinacją humanizmu i panteizmu. W celu uatrakcyjnienia „nowej” religii, posługuje się chrześcijańską terminologią…. W rzeczywistości gorbaczowowska religia jest w swoich korzeniach antychrześcijańska.”160 
Na czym polega fenomen popularności byłego genseka? W starych dobrych czasach pierestrojki i głasnosti nie mógł narzekać na brak zainteresowania. Czarujący uśmiech, względna elegancja, inteligentna żona i przede wszystkim pozycja generalnego sekretarza mogły od biedy tłumaczyć narastającą falę entuzjazmu. Ale w 1991 roku Gorbaczow, przynajmniej nominalnie, stracił pozycję polityczną. Tak jak niemal wszyscy, założył fundację i napisał wspomnienia. To go nie wyróżnia. Decydować może tylko jedno: ideologia, którą z powodzeniem promuje, stary i wypróbowany internacjonalizm, w modnej szacie globalizmu, światowych struktur i nowego ładu.
Ideologia globalistyczna nie jest wymysłem ostatniego dziesięciolecia, nigdy jednak nie miała w swym gronie tak dużej liczby aktywnych politycznie przywódców. Była domeną fanatycznych idealistów i szarych eminencji, ludzi takich jak zapomniany dziś nieco ojciec europejskiej integracji, Richard Coudenhove-Kalergi, czy Józef Retinger. Dziesięciolecia intensywnych działań, zakulisowych intryg, tuzin dyskretnych organizacji globalistycznych, takich jak Bilderberg, Komisja Trójstronna, Council on Foreign Relations, Klub Rzymski, Royal Institute of International Affairs, wszystko to przyniosło efekt w postaci wypróbowanych kadr aktywnych politycznie globalistów. W ten sposób doszło do paradoksalnej sytuacji, kiedy to całe elity polityczne, niezależnie od reprezentowanej opcji, których pierwszym obowiązkiem jest ochrona suwerenności własnych państw i narodów, stają się tej suwerenności największym zagrożeniem. 
W imieniu globalistów najlepiej przemawiają ich własne słowa. Szymon Peres, minister Spraw Zagranicznych Izraela, jeden z globalistycznych ekstremistów, mówił w 1994 roku: „Wszystkie nowe siły (takie jak technologia) nie mają nic wspólnego z suwerennością, granicami, flagami. Narodowa flaga należy do historii ludzkości. Uniwersalny paszport stanowi ścieżkę do przyszłości… Podróżujemy z jednej ery do innej.” Otto von der Gablentz, ambasador Republiki Federalnej Niemiec w Moskwie: „Istnieje potrzeba tworzenia wspólnych struktur, które umożliwiłyby naszym rządom współdziałanie poprzez granice w walce z przestępczością. Narodowa suwerenność… nie odpowiada potrzebie chwili i traci na znaczeniu, mimo że jeszcze wielu trzyma się jej kurczowo.” Strobe Talbott, zastępca Sekretarza Stanu USA: „W ciągu kolejnych stu lat narodowość całkowicie straci znaczenie; wszystkie państwa będą uznawać jeden światowy rząd. Istnienie wszystkich krajów jest oparte na umowie społecznej. Bez znaczenia jak trwałe i nawet święte mogą się one wydawać w dowolnym czasie, w rzeczywistości wszystkie one są sztuczne i przejściowe.”161 Prezydent Federalnej Republik Niemiec, Roman Herzog, człowiek, którego najważniejszym zadaniem powinna być obrona suwerenności państwa mówił na spotkaniu historyków w 1996 roku: „Jesteśmy świadkami nowej ery… W końcu wieku znajdujemy się w punkcie wyrastania ponad dotychczasową formę państwa narodowego, która pociągnęła kontynent w otchłań… państwo narodowe, z właściwą sobie koncepcją suwerenności, przeżyło się. Państwo narodowe jest zbyt małe dla większych problemów, jakie przynosi życie, i zbyt duże dla wielu mniejszych. Obserwujemy to codziennie: wiele problemów, niekiedy o ogromnym znaczeniu, przed długi czas nie może doczekać się właściwego rozwiązania na poziomie narodowym. Drogą dla naszych poczynań w przyszłości może być tylko: Europa.”162 
Sama w sobie globalizacja nie stanowi problemu. Do pewnego stopnia jest naturalnym efektem cywilizacyjnym. W epoce błyskawicznej komunikacji: samolotów ponaddźwiękowych, telewizji satelitarnej, internetu żyjemy wszyscy bliżej siebie, stąd i dzielące nas różnice ulegają pewnemu zatarciu. Istota problemu nie tkwi w samej globalizacji, ale w celach do realizacji których ma posłużyć. A stawka jest wysoka: praktyczne urzeczywistnienie idei konwergencji – utworzenie Światowego Rządu i Nowy (Socjalistyczny) Porządek Świata: „Zachodni globaliści współpracują, świadomie lub nieświadomie, z leninowskimi strategami w Moskwie i Pekinie, którzy są prawdziwymi współczesnymi twórcami programu „Nowego Porządku Świata”, a więc zastąpienia państw narodowych przez Rząd Światowy, który, zgodnie z ich intencjami, będzie socjalistyczną (komunistyczną) Światową Dyktaturą.” W tym celu komuniści „wykorzystują fabianistów, liberałów, wybranych okultystów, globalistów i innych, którzy nie rozumieją, że Rząd Światowy musi być z założenia dyktaturą”.163 
To co zdecydowało o popularności Gorbaczowa i niebywałej atrakcyjności pierestrojki wynikało w prostej linii z idei konwergencji. Świat marzył o pokoju, marzył o zbliżeniu z przebudowywanym totalitaryzmem, przebudowa dawała nadzieję na urzeczywistnienie tego celu. Stereotypowy obraz Związku Sowieckiego lat dziewięćdziesiątych, upadłego kolosa pogrążonego w chaosie, istotnie nadwątlił pokłady optymizmu, ale samej nadziei nie odebrał. O tym, że program pierestrojki nie ograniczał się tylko do samego Związku Sowieckiego, ale dotyczył całego świata, nie chciano słyszeć. Za to sam Gorbaczow nie ukrywał prawdziwych intencji:

„Sukces przebudowy wykaże, że socjalizm jest nie tylko w stanie rozstrzygnąć historyczne zadanie wzniesienia się na wyżyny postępu naukowo-technicznego, lecz także rozwiąże to zadanie z największą społeczną i moralną efektywnością, metodami demokracji i w imię człowieka i jego własnymi siłami, jego umysłem, kwalifikacjami, talentem, sumieniem i poczuciem odpowiedzialności wobec innych ludzi.
Powodzenie przebudowy ujawni ograniczoność klasową i egoizm sił dominujących obecnie na Zachodzie, oszalałych na punkcie militaryzmu, wyścigu zbrojeń i poszukiwania „wrogów” na całym świecie.
Powodzenie przebudowy pomoże krajom rozwijającym się określić drogi modernizacji gospodarczej i społecznej bez ustępstw wobec neokolonializmu i bez konieczności rzucania się w kocioł kapitalizmu.
Powodzenie przebudowy będzie rozstrzygającym argumentem w historycznym sporze o to, jaki ustrój bardziej odpowiada interesom ludzi. Wizerunek Związku Radzieckiego oczyszczony z nawarstwień, jakie powstały w ekstremalnych warunkach, zyska na atrakcyjności, stanie się żywym wcieleniem zalet, które z samej zasady właściwe są systemowi socjalistycznemu. Ideały socjalizmu zyskają nowy impuls.”164

Witając triumfalnie pierestrojkę popełniono najfatalniejszy błąd. Myślano: Związek Sowiecki się reformuje, normalnieje, zmierza ku demokracji. Zdołano nawet ogłosić kres „zimnej wojny”, zapraszając dawnego wroga do wspólnego domu. Przeoczono najważniejsze, to, że konwergencja ma zostać osiągnięta na „ich” (komunistycznych) warunkach. 
Przez dziesięciolecia triumfalnego pochodu bolszewickiej rewolucji obowiązywał w tzw. „wolnym świecie” urzędowy mit o możliwości liberalizacji systemu sowieckiego. O tym, że był to tylko mit, naiwne wishful thinking, czy po prostu bolszewicka prowokacja, decydowała praktyka kolejnych niepowodzeń. Każdorazowo ustrój komunistyczny okazywał się niereformowalny. Czy jednak fiasko przemodelowania systemu od totalitaryzmu ku demokracji oznacza równocześnie niemożność osiągnięcia podobnego celu, tyle że w odwrotnym kierunku? Czy niemożliwe jest pokojowe przejście od demokracji do totalitaryzmu?
Wiek dwudziesty w swojej obfitości epokowych wydarzeń zadbał o klarowną odpowiedź. Dzieje demokracji weimarskiej i hitlerowskiej III Rzeszy nie pozostawiają złudzeń, co do możliwości takiego rozwiązania. Demokracja, niczym kurze jajo dla pisklęcia, dostarcza zarówno budulca jak i pożywki dla nowego stworzenia. Sama umiera i wydaje owoce. Utożsamiana z pojęciem równości zawiera w sobie podstawową słabość – egalitaryzm. Demokracja jest populistyczna, ślepa, podatna na propagandę. O racjach politycznych decyduje sympatia tłumu. Kto zdobędzie jego zaufanie, wygrywa. Jeżeli demokracja nadal istnieje, dzieje się tak dlatego, ponieważ żadna z ścierających się sił nie może zdominować rywala. Gdy tej równowagi brakuje, upada.
Komunizm nie przywiązywał nigdy wagi do rywalizacji na wolnym rynku demokracji. Demokracją gardzi. Rewolucja, zbrojny przewrót, dyktatura i terror to atrybuty prawdziwego bolszewika. Lenin nie wdawał się w parlamentarne dyskusje, parlamenty rozpędzał. Nie polemizował z wolną prasą, wolał zamykać gazety. Zamiast rozmawiać z opozycją, mordował jej przedstawicieli. 
A jednak Lenin na swojej bezkompromisowej drodze nie cofał się przed żadnym, nawet najbardziej hańbiącym, ustępstwem. Był prawdziwym mistrzem defensywy – jeden krok w tył, dwa do przodu – to była jego dewiza. Gdy trzeba było podpisać upokarzający pokój z Niemcami, podpisywał. Gdy należało układać się z Piłsudskim, rozmawiał. Gdy praktyka komunizmu wojennego doprowadziła Rosję Sowiecką na krawędź przepaści, w ciągu kilku tygodni wprowadził Nową Politykę Ekonomiczną. Jedna 
z jego najważniejszych prac Dziecięca choroba lewicowości poświęcona jest trudnej sztuce oportunizmu. Nie inaczej postępowali następcy wodza rewolucji, jeżeli oczywiście wymagała tego sytuacja. Stalin z równie wielką sprawnością terroryzował i mordował miliony, jak rozprawiał z wielkimi świata o przyszłości demokracji. Chruszczow, zależnie od okoliczności, gromko potępiał zmarłego pryncypała, bądź walił butem w pulpit Narodów Zjednoczonych. Dialektyka oportunizmu to, można powiedzieć, elementarz dla każdego wykształconego i doświadczonego komunisty. Co innego jednak ustępstwo, a co innego odejście od obranego kursu.
Nie wszyscy komuniści byli zwolennikami zbrojnej rewolty. Krwawy sukces w Rosji wcale nie oznaczał, że stanowi ona uniwersalną receptę na przejęcie władzy. Przebieg wydarzeń w pierwszej połowie lat 20-tych zdecydowanie to potwierdził. Rewolucja przegrywała, a zdemoralizowane wojną i nędzą masy odchodziły od proletariackich ideałów. W tej dokładnie chwili pojawił się człowiek, który postanowił sformułować antidotum na kryzys bolszewickiej strategii: Antonio Gramsci.
Urodzony na Sardynii w 1891 roku Gramsci studiował filozofię i historię na uniwersytecie w Turynie. Od 1913 był członkiem partii socjalistycznej, a 3 lata później zrezygnował ze studiów i został zawodowym politykiem. W 1919 roku założył prokomunistyczną gazetę Nowy Porządek, a 2 lata później, wspólnie z Palmiro Togliattim, partię komunistyczną. W 1924 roku zostaje deputowanym, w 1926 aresztowany i sądzony w 1928, zostaje skazany na 12 lat więzienia, którego nie opuścił niemal do samej śmierci w 1937 roku.
Najważniejszy okres aktywności Gramsciego przypada na początek lat dwudziestych, kiedy to liczono jeszcze na zwycięski pochód rewolucji. W 1920 roku Gramsci współorganizował i opracował teoretycznie tzw. turyńskie rady fabryczne, które miały stać się zaczynem bolszewickiej rewolucji: „Dzisiaj komitety te ograniczają się do władzy kapitalisty w fabryce i pełnią funkcje arbitrażowe i dyscyplinarne. Rozszerzone i wzbogacone, staną się jutro organami władzy proletariackiej i zastąpią kapitalistę, we wszystkich jego użytecznych funkcjach kierowania i zarządzania przedsiębiorstwem.”165 Wkrótce po spacyfikowaniu ruchu i po przejęciu władzy przez Mussoliniego wyjechał do Moskwy, biorąc aktywny udział w pracach Kominternu. Gramsci podzielał leninowski cel polityczny – budowę „robotniczego raju”, już jednak wówczas miał swój własny, oryginalny pomysł na jego realizację.
Dobrze zaznajomiony ze specyfiką włoskiej obyczajowości i kultury Gramsci uważał, że chrześcijaństwo jest siłą wiążąca razem całe społeczeństwo: chłopów, robotników, arystokrację, duchowieństwo w jednorodną kulturę. Na tej podstawie polemizował z leninowską tezą, że masy mogą powstać i obalić rządzącą nadbudowę. Nie pozwoli im na to ich chrześcijańska wiara. Ludzie nie będą walczyć o coś, w co tak naprawdę nie wierzą. 
Instytucje społeczne takie jak szkoła, partie polityczne, media, kościoły i inne odgrywają znacznie większą rolę w zdobyciu i utrzymaniu dominacji aniżeli sama władza polityczna. Klasa rządząca dąży do ustanowienia moralnego i ideologicznego przywództwa, hegemonii nad społeczeństwem poprzez zakorzenienie tych wartości wśród większości społeczeństwa. Wypływa stąd, zdaniem Gramsciego, wniosek, że ruch rewolucyjny nie może się ograniczać wyłącznie do obalenia państwa, musi odnieść zwycięstwo także, a może przede wszystkim, w dziedzinie wartości, łamiąc intelektualną i kulturalną dominację klasy rządzącej. Ruch rewolucyjny musi stworzyć kontr hegemonię, co oznacza ustanowienie ruchu socjalistycznego z jego własnymi instytucjami. 
W odróżnieniu od „wojny manewrowej” (która udała się w Rosji ze względu na słabość caratu), w sytuacji, gdy klasa rządząca w pełni panuje nad społeczeństwem, powinna być prowadzona „wojna pozycyjna”, wojna o społeczeństwo.166 
Wbrew rozpowszechnionej opinii Gramsci nie zostawił gotowej recepty na budowę rewolucyjnego ruchu. Nie stworzył żadnego dogmatu. Zdecydowaną większość jego pisarskiego dorobku stanowią teksty pisane w trudnych, wręcz ekstremalnych warunkach uwięzienia i przewlekłej choroby. Jego przekaz jest często niejasny. Z całości wyłania się jednak idea, która na dobre odmieniła mentalność bolszewickich rewolucjonistów:
„Cóż może przeciwstawić klasa nowatorska temu gigantycznemu kompleksowi szańców i fortyfikacji klasy panującej? Musi mu przeciwstawić ducha rozłamu (podk. A.G.), czyli stopniowe zdobywanie własnej świadomości historycznej, ducha rozłamu… wszystko to wymaga stopniowej pracy ideologicznej, a pierwszym jej warunkiem jest dokładna znajomość terenu badań.167 
Wynikają z tego określone wskazania dla każdego ruchu kulturalnego, który chciałby zastąpić ogólnie przyjęte poglądy [światopogląd chrześcijański] i w ogóle wszelkie dawne koncepcje świata: 1) niezmordowanie powtarzać własne argumenty… powtarzanie jest bowiem środkiem dydaktycznym, działającym najskuteczniej na umysłowość ludu…168 
Nasza doktryna nie jest doktryną zbuntowanych niewolników, jest to doktryna władców, którzy w codziennym trudzie przygotowują broń, by zapanować nad światem.”169

Zdaniem amerykańskiego komunisty i eksperta od Gramsciego, Carla Boggsa, być może żaden z dwudziestowiecznych teoretyków nie przyczynił się w większej mierze do odrodzenia marksizmu niż Antonio Gramsci, którego dzieła stały się począwszy od wczesnych lat 60-tych niezwykle popularne w zachodnich sferach lewicowych.170 Decydowały uniwersalizm i prostota przekazu włoskiego komunisty. Gramsci odkrył istotny mechanizm, który rządzi współczesnym społeczeństwem: o zakresie wpływów nie decyduje wyłącznie władza polityczna, ale także instytucje społeczne, kulturalne, religijne. Zwycięstwo w tych obszarach aktywności zapewni również władzę polityczną. Potrzebny jest „długi marsz poprzez instytucje” – media, uniwersytety, kościoły, centra władzy i kultury.171 Ale samo przejęcie instytucji nie zapewni hegemonii. Potrzebne jest zniszczenie fundamentów obyczajowych, religijnych, moralnych, na których opiera się stare społeczeństwo: szacunku dla władzy, poszanowania religii, przywiązania do instytucji rodziny.
Jako jeden z najważniejszych komunistycznych ideologów XX wieku, Gramsci uchodzi za teoretyka, który postawił marksizm na głowie, argumentując, że to nadbudowa determinuje polityczną bazę, a nie, jak chciał tego Marks, odwrotnie.172 Jednocześnie ideowe powinowactwo Gramsciego z naukami Marksa i Engelsa nie budzi wątpliwości. Obok zasadniczych kwestii, jak walka klas, władza, własność środków produkcji, wszyscy trzej ogromne znaczenie przywiązywali do dziedziny moralnej, obyczajowej, zagadnień religii, rodziny i wychowania. W tym sensie Gramsci jedynie uwypuklił istotną treść ideologii marksistowskiej.
Manifest komunistyczny to w istocie polemika z przeciwnikami zawłaszczenia własności prywatnej, zniesienia rodziny, przeciwnikami społecznego wychowania dzieci, obrońcami religii chrześcijańskiej. Podobnie jak u Gramsciego, walka toczy się w sferze „nadbudowy”:

Zniesienie rodziny! Nawet skrajni radykałowie oburzają się na ten haniebny zamiar komunistów. Na czym opiera się współczesna rodzina, rodzina burżuazyjna? Na kapitale, na dorobku prywatnym. Całkowicie rozwinięta istnieje ona tylko dla burżuazji; ale jej uzupełnieniem jest przymusowy brak rodziny u proletariuszy oraz prostytucja publiczna. Rodzina burżuazyjna zaniknie naturalnie wraz z zanikiem tego swego uzupełnienia… Zarzucacie nam, że chcemy znieść wyzysk dzieci przez rodziców? Przyznajemy się do tej zbrodni. Ale – powiadacie – najtkliwsze stosunki skazujemy na zagładę, gdy wychowanie domowe zastępujemy przez społeczne… Burżuazyjne frazesy o rodzinie i wychowaniu, o tkliwym stosunku między rodzicami a dziećmi stają się tym wstrętniejsze, im bardziej… zerwane zostają wszelkie więzy rodzinne u proletariuszy… Ale wy, komuniści, chcecie wprowadzić wspólność żon – wrzeszczy nam chórem cała burżuazja… Nie ma zresztą nic śmieszniejszego niż wysoce moralne oburzenie naszych bourgeois z powodu rzekomej oficjalnej wspólności żon u komunistów. Komuniści nie mają potrzeby wprowadzać wspólności żon, istniała ona niemal zawsze.
Nasi bourgeois, nie zadawalając się tym, że mają do rozporządzenia żony i córki swych robotników – nie mówiąc już o prostytucji oficjalnej – znajdują specjalną przyjemność we wzajemnym uwodzeniu swoich małżonek. Komunizm zaś znosi wieczyste prawdy, znosi religię, moralność, zamiast nadać im nową formę… Do czego sprowadza się to oskarżenie?… Rewolucja komunistyczna jest najradykalniejszym zerwaniem z przekazanymi nam stosunkami własności; nic dziwnego, że w swym przebiegu przyniesie ona również najradykalniejsze zerwanie z przekazanymi nam ideami…
173

Dopełnieniem nieco dwuznacznego, chwilami niejasnego Manifestu jest późniejsza o 30 lat praca Fryderyka Engelsa Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa:

Co to znaczy: nieuregulowane stosunki płciowe? Znaczy to, że działające obecnie lub za dawniejszych czasów zakazy ograniczające wówczas nie istniały… Niewątpliwie stwierdzone jest również, że zazdrość jest uczuciem zjawiającym się stosunkowo późno. To samo dotyczy pojęcia kazirodztwa. Nie tylko brat i siostra byli niegdyś mężem i żoną – u wielu ludów dziś jeszcze dozwolone są stosunki płciowe pomiędzy rodzicami i dziećmi.174 
Nie była ona [monogamia] bynajmniej owocem indywidualnej miłości płciowej, z którą nie miała nic wspólnego, ponieważ małżeństwa pozostały jak dawniej małżeństwami z wyrachowania…
Tak więc małżeństwo monogamiczne bynajmniej nie wkracza do historii jako pojednanie między mężczyzną i kobietą, a tym mniej jako jego najwyższa forma. Przeciwnie. Występuje ono jako ujarzmienie jednej płci przez drugą, jako proklamowanie… wrogości płci…
… pierwsze przeciwieństwo klasowe, jakie występuje w historii, zbiega się z rozwojem antagonizmu między kobietą a mężczyzną w małżeństwie pojedynczej pary, a pierwszy ucisk klasowy – z uciskiem żeńskiej płci przez męską.
175 
Wraz z przejściem środków produkcji na własność społeczną pojedyncza rodzina przestaje być gospodarczą jednostką społeczeństwa. Prywatne gospodarstwo domowe przekształca się 
w przemysł społeczny. Opieka nad dziećmi i ich wychowanie stanie się sprawą społeczną: społeczeństwo będzie się opiekować wszystkimi dziećmi jednakowo…
176

Nie bez powodu klasycy ideologii komunistycznej poświęcali tak wiele uwagi sprawom rodzinnym, „rodziny burżuazyjnej”, małżeństwu monogamicznemu, wychowaniu dzieci. Powstawały całe traktaty naukowe, poświęcane kwestiom rodziny, stosunków społecznych, płci, analogii uzasadniających wygodne tezy poszukiwano nawet w świecie zwierząt. Pierwsi konstruktorzy człowieka nowego typu, nowego społeczeństwa, świetnie rozumieli znaczenie instytucji rodziny i jej podstawowej funkcji wychowawczej. Bez jej wykorzenienia, stworzenie nowego oblicza świata nie było możliwe. W pewnym sensie potwierdzali w ten sposób prymat „nadbudowy” nad „bazą” oraz słowa swojego włoskiego spadkobiercy, który odrobinę prześcigał ideową śmiałością antenatów:

Cała funkcja wychowania i kształcenia nowych pokoleń musi stać się z prywatnej funkcją publiczną…
… równolegle ze szkołą jednolitą rozwijać się będzie przypuszczalnie sieć przedszkoli i innych pokrewnych instytucji, w których jeszcze przed osiągnięciem wieku szkolnego dzieci wdrażane będą do pewnej dyscypliny…
Szkoła jednolita… winna kultywować życie zbiorowe w dzień i w nocy…
177 
Instynkt płciowy doznawał w toku rozwoju społeczeństwa więcej przeszkód i zahamowań niż jakikolwiek inny. Jego „regulowanie” z racji zawartych w nim sprzeczności, a także perwersji, jakie mu się przypisuje, wydaje się czymś szczególnie „nienaturalnym”, stąd też tak częste w tej dziedzinie odwoływanie się do „natury”.
178 
Nowy typ człowieka, jakiego wymaga racjonalizacja produkcji i pracy, nie może się rozwinąć, dopóki życie płciowe nie zostanie odpowiednio uregulowane, dopóki i to także nie będzie „zracjonalizowane”.
179

Na drodze do budowy społeczeństwa nowego typu instytucja rodziny z jej funkcją wychowawczą miała ulec destrukcji. Nowy ład miał być oparty na przymusie, a ten wykluczał podmiotowość człowieka i rodziny. Gramsci interesował się zagadnieniem przymusu w organizacji produkcji. Był zdania, że wprowadzona przez Trockiego w Rosji „zasada bezpośredniego i pośredniego przymusu w dziedzinie organizacji produkcji i pracy była słuszna”180 , uważał jednak, że zastosowane środki, tworzenie zmilitaryzowanych armii pracowników, były niewłaściwe. O wiele lepsze rezultaty osiągano w amerykańskich przedsiębiorstwach Forda. Gramsci nie szczędził słów uznania dla „amerykańskiego fenomenu, który stanowi największy po dziś dzień zbiorowy wysiłek zmierzający do wytworzenia – w niesłychanym tempie i z nigdy dotychczas nie spotykaną świadomością celu – nowego typu pracownika i człowieka”.181 
Fordowscy inspektorzy badali nie tylko wydajność pracy robotników, zajmowali się również ich życiem prywatnym. „Badali” „moralność” robotników, spożycie alkoholu, ich życie rodzinne i seksualne. Wszystko po to, aby uzyskać trwałą sprawność mięśniowo-nerwową swoich robotników. Gramsci z uznaniem stwierdzał, że „walka z alkoholizmem, tym najgroźniejszym czynnikiem destrukcji sił robotniczych, staje się funkcją państwa”.182 To samo dotyczyło życia płciowego, bo, jak mówił „nadużywanie i nieregularność funkcji płciowych jest najgroźniejszym po alkoholizmie wrogiem energii nerwowej”.183 W systemie amerykańskim upatrywał pozytywnych i pionierskich tendencji: „Podejmowane przez Forda próby wglądania, za pomocą kadry inspektorów, w życie prywatne swych podwładnych i kontrolowanie, na co wydają swoje zarobki i w ogóle jak żyją, to oznaka tendencji na razie jeszcze „prywatnych” i ukrytych, ale które w pewnym momencie mogą stać się ideologią państwową, zaszczepioną na purytańskiej tradycji…184 .
Podczas procesu w maju 1927 roku w Rzymie prokurator domagający się szczególnie wysokiej kary dla Gramsciego, powiedział: „należy przeszkodzić funkcjonowaniu tego mózgu przez lat dwadzieścia”.185 Przedstawiciel faszystowskiego wymiaru sprawiedliwości wykazał się tym samym wielką przenikliwością, ale ust Gramsciemu nie zamknął. Gramsci pisał do końca życia, a wierni przyjaciele i ideowi spadkobiercy zadbali, żeby jego nauki „wojny pozycyjnej”, „marszu poprzez instytucje” i „kontr hegemonii” znalazły zastosowanie w życiu.
W latach 50-tych ideologiczny wpływ Gramsciego najwyraźniej uwidocznił się w partii włoskiej, której przewodniczącym był najbliższy w swoim czasie współpracownik Gramsciego, P. Togliatti. Gramsci nadawał się wyśmienicie do wypełnienia politycznej próżni wywołanej fiaskiem ery Stalina. Partia, nie tylko włoska, potrzebowała lekarstwa na najgorszą z możliwych, politycznych przypadłości – kompromitację, a w zapiskach Gramsciego była gotowa recepta. W ciągu kolejnych dwóch dziesięcioleci zachodnie partie komunistyczne wzmocniły szeregi na tyle, aby w niedalekiej przyszłości realnie myśleć o przejęciu władzy. Na bazie idei Gramsciego, ogłoszonego wkrótce twórcą „włoskiej drogi” do komunizmu 186, powstawał eurokomunizm, a w wyborach do Izby Deputowanych w 1976 r. włoska partia komunistyczna uzyskała 34,4% głosów.187 
Eurokomunizm nie był jedynym i najważniejszym owocem twórczości Gramsciego. Jego dokonaniami interesowali się zarówno sowieccy stratedzy przygotowujący głasnost i pierestrojkę w Związku Sowieckim188 , jak i ich liberalni partnerzy w konwergencji po drugiej stronie Atlantyku. To właśnie ci ostatni w najpełniejszym stopniu wykorzystywali i wykorzystują po dziś dzień nauki sardyńskiego filozofa.
Ideologia Gramasciego pojawiła się na amerykańskim rynku politycznym na przełomie lat 50-tych i 60-tych za sprawą amerykańskiego Instytutu Studiów Politycznych. Scott Powell dociekliwy obserwator poczynań Instytutu, pisał latem 1988 roku:

Inspiracja i kierunek działalności IPS pochodzi od Antonio Gramsciego, włoskiego komunisty-teoretyka, który postawił Marksa na głowie, argumentując, że kulturalna nadbudowa determinuje polityczną i ekonomiczną bazę. Podobnie jak Gramsci, członkowie IPS przyjęli imperatyw „długiego marszu poprzez instytucje” – media, uniwersytety, instytucje publiczne, religijne i kulturalne. Poprzez oddziaływanie przez te instytucje, wartości kulturalne zostaną zmienione a moralność osłabiona, przygotowując warunki do przejścia władzy politycznej i ekonomicznej w ręce radykalnej lewicy. 
Publikacje IPS-u, filmy i inne prace odnoszą się do wartości humanistycznych, ale umieszczają te wartości w krzywym zwierciadle rzeczywistości. Fakt, że IPS jest zazwyczaj określany jako organizacja liberalna wskazuje, że Instytut z powodzeniem maskuje swój radykalny charakter przed tradycyjnymi liberałami, lub, że znaczenie słowa liberalizm zostało radykalnie zmienione.
189

Gramsci miał i ma do tej pory ogromny wpływ na lewicowe kręgi amerykańskie. W przeciwieństwie jednak do innych wielkich komunistycznego świata: Marksa, Lenina, Mao, Trockiego, Che Geavary, Marcuse`a, uznanie dla jego nazwiska nie wiąże się z otwartym, egalitarnym kultem jednostki. Jego twarz nie pojawiała się na transparentach i plakatach. Nauki Gramsciego nie są dla wszystkich, są dla elity. Stąd ideowy urobek Gramsciego łatwiej obserwować nie przez bezpośrednie odniesienie do jego nauki, ale poprzez spustoszenie cywilizacyjne: społeczne, polityczne, obyczajowe i religijne, jakie na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat dokonało się w Stanach Zjednoczonych.
Stany Zjednoczone przez długie dziesięciolecia uważane były słusznie za ostoję wolności. Szczególnie dla narodów zniewolonych Ameryka była symbolem walki i oporu wobec komunistycznej tyrani. Sprawiedliwość, równość wobec prawa, wolność sumienia, słowa i podróżowania to powszechnie uznawane przymioty amerykańskiej republiki. Dzięki nim Ameryka słusznie uchodziła za wroga i to wroga potężnego Związku Sowieckiego i wszystkich pozostałych państw komunistycznych. Niestety, ten obraz należy poddać znacznemu retuszowi. Ameryka od dawna nie jest już ideałem, a królująca tam ideologia ma o wiele więcej wspólnego z twórcami fantazji totalitarnych, aniżeli z założycielami amerykańskiej republiki.
Jezuicki teolog i członek Fundacji Mindszentego, ojciec John A. Hardon wyraził swoje poglądy jednoznacznie: „Pod koniec dwudziestego wieku obserwujemy najpoważniejszy kryzys chrześcijaństwa w historii. W mojej ocenie, w centrum tego kryzysu znajduje się głęboka penetracja marksizmu w życie naszego kraju. Myślę, że mogę powiedzieć jeszcze więcej. Nasza ojczyzna jest państwem marksistowskim. Czy mogę to powiedzieć jeszcze mocniej? Stany Zjednoczone Ameryki są najpotężniejszym marksistowskim państwem na świecie.”190 Powołując się na encyklikę Piusa XI „O ateistycznym komunizmie” ojciec Hardon wymienia kilkanaście wyznaczników ideologii marksistowskiej, obecnych w życiu współczesnej Ameryki, wśród nich: mesjanistyczny idealizm (czyli osiągnięcie „raju” na ziemi); równość i braterstwo (dążenie do społeczeństwa „bezklasowego”); idea postępu poprzez konflikt; prymat grupy nad jednostką; zniesienie własności prywatnej; odrzucenie instytucji małżeństwa i rodziny; kontrola jednostki poprzez kolektyw. Najbardziej zdecydowany atak można obserwować, zdaniem Hardona, w dwóch dziedzinach: emancypacji kobiet, rozumianej jako prawo do wycofania się z życia rodzinnego i opieki nad dziećmi, i odrzucenia praw rodziców do wychowania i kształcenia dzieci.191 
Paul Weyrich, prezes Fundacji Kongresu Wolności, w liście skierowanym do sympatyków, określił obecną kondycję Ameryki w jeszcze bardziej dramatyczny sposób:

Nie można ignorować faktu, że Stany Zjednoczone stają się państwem ideologicznym. Ideologia politycznej poprawności, która otwarcie wzywa do zniszczenia naszej tradycyjnej kultury, tak dalece zawładnęła naszym życiem politycznym, naszymi instytucjami, że jej zgubny wpływ dotarł nawet do instytucji Kościoła. Całkowicie opanowała środowisko akademickie. Obecnie rozprzestrzenia się w przemyśle rozrywkowym, a wkrótce może kontrolować dosłownie każdy aspekt naszego życia.
Zwolennicy politycznej poprawności, którą bardziej trafnie można określać jako „kulturowy marksizm”, działają w ściśle przemyślany sposób… Dziś niewiele brakuje, aby Stany Zjednoczone stały się państwem całkowicie zdominowanym przez obcą ideologię, ideologię zdecydowanie wrogą wobec zachodniej kultury. Już dzisiaj, po raz pierwszy w swoim życiu, ludzie obawiają się swoich własnych słów. W historii naszego kraju podobne zjawisko nigdy nie miało miejsca. A jednak, jeśli dzisiaj powiesz „coś złego”, natychmiast masz problemy z prawem, polityczne problemy, możesz nawet stracić pracę, albo zostać wydalonym z uczelni. Pewne tematy są zakazane. W wielu przypadkach nie wolno dochodzić prawdy. Jeśli to uczynisz, zostaniesz natychmiast zakwalifikowany jako „rasista”, „seksista”, „niewrażliwy”…. 
Kulturowy marksizm wygrywa w walce przeciwko naszej kulturze… To co jeszcze kilka lat temu Amerykanie uznawali za niemożliwe do zaakceptowania, dzisiaj jest nie tylko tolerowane, ale i celebrowane. Nie wierzę, że wciąż dysponujemy moralną większością. Nie wierzę, że większość Amerykanów podziela obecnie nasze wartości.
192

Zdaniem publicysty The New American, Gary Benoit 193, szczerość Weyricha zwróciła uwagę dominujących mediów, które znalazły w jego wypowiedzi potwierdzenie przegranej prawicy w kulturowej wojnie pomiędzy starym moralnym porządkiem i „oświeconą nową moralnością”. To bez wątpienia dobra wiadomość dla przedstawicieli kulturowej elity, odpowiedzialnych za moralne zniszczenie. Równocześnie, jest to bardzo zła wiadomość dla Ameryki. Benoit przywołuje wypowiedź de Tocqueville”a sprzed 160 lat, który napisał, że „Ameryka jest wielka, ponieważ jest dobra. Jeśli przestanie być dobra, utraci także swoją wielkość”. Biorąc pod uwagę panujący nihilizm oraz relatywizm moralny, Ameryka już straciła możliwość odróżnienia zła od dobra. Jak to się wszystko dzieje? Zdaniem Benoit, elity stojące za przemysłem rozrywkowym, między innymi za stacją MTV, konsekwentnie realizują zdefiniowany przez Gramsciego cel kulturowego przewrotu. Eksponentem nowej kultury, kultury MTV, jest Bill Clinton, którego obecność w Białym Domu, jest dowodem skuteczności strategii Gramsciego. Clinton chętnie korzysta z moralnej anarchii, w której stworzeniu dopomógł, zgodnie z wolą swoich totalitarnych doradców. Z równie wielką swobodą potrafi zapowiadać ograniczenie podstawowych swobód obywatelskich. Przy okazji dyskusji nad sprawą dostępu do broni palnej, mówił: „Mamy do czynienia ze zbyt dużą ilością przypadków nieodpowiedzialnego zachowania. Stąd wielu ludzi uważa, że mamy u siebie za dużo wolności osobistej. W przypadkach, kiedy wolność osobista bywa nadużywana, musisz podjąć kroki, aby tę wolność ograniczyć.” Na szczęście, zdaniem Benoit i wbrew pesymistycznej ocenie Weyricha, Amerykanie nie są jeszcze gotowi do przyjęcia podobnego światopoglądu: „Gdyby przeciętny Amerykanin już teraz przyjął światopogląd Billa Clintona i innych propagatorów amoralności, nie byłoby powodu do zgłaszania pretensji. W takim przypadku to sami Amerykanie podjęliby decyzję o zamianie niebezpiecznej wolności na bezpieczeństwo Wielkiego Brata. Straciliby nie tylko swoje poczucie moralności, ale zaufanie do samych siebie, i w ten sposób utraciliby bezpowrotnie szlachetne przymioty wolnych mężczyzn i kobiet.”
William Norman Grigg, inny publicysta The New American 194, również podejmuje wyzwanie Paula Weyricha: czy lewica wygrała amerykańską wojnę kulturową? Omijając kwestię impeachementu, Grigg jest przekonany, że amerykańska kultura, za sprawą radykalnej lewicy, przechodzi dramatyczną transformację. Wszystkie te zmiany nie są wynikiem masowych ruchów społecznych, ale są odbiciem lewicowości i liberalizmu prawników, sędziów, urzędników federalnych, kadry profesorskiej, nauczycieli, pracowników społecznych, dziennikarzy, scenarzystów, w tym sensie stanowią odzwierciedlenie jednego z najważniejszych elementów strategii Gramsciego – wojny pozycyjnej. Pomimo wszystko wnioski Grigga są raczej optymistyczne: „Amerykańska tradycja indywidualizmu pozostaje żywotną częścią naszego dziedzictwa. I wbrew całym dekadom zmasowanej indoktrynacji odnośnie rzekomych zalet kolektywizmu, większość Amerykanów nadal dba o swoje indywidualne prawa…”.
Niewątpliwym impulsem dla wypowiedzi Weyricha i żywej reakcji na nią była porażka amerykańskich konserwatystów w otwartej wojnie z urzędującym prezydentem. Najbardziej bolesna była jednak nie sama przegrana, ale reakcja społeczeństwa, które mimo licznych i przekonujących dowodów kłamstwa Clintona, w ogromnej większości opowiedziało się po jego stronie. Weyrich, pisząc o „moralnej mniejszości”, miał na uwadze nie tylko incydentalną porażkę sondażową, która w warunkach demokracji jest rzeczą naturalną, ale o wiele głębsze i obszerniejsze przyczyny, składające się na kryzys amerykańskiego społeczeństwa.
Tego, co dzieje się z dwudziestowiecznym symbolem bezprzymiotnikowej wolności nie sposób zrozumieć nie odwołując się do kluczowego pojęcia „politycznej poprawności”. To ona decyduje o tym, że społeczeństwo trawi obawa przed użyciem niewłaściwego słowa, obawa przed oskarżeniami o napastliwość, brak wrażliwości, o rasizm, seksizm, albo homofobię.
Bill Lind, dyrektor Centrum Kulturowego Konserwatyzmu, działającego w ramach Fundacji Kongresu Wolności, pokusił się o definicję i genealogię tego zjawiska195 :

Pojęcie powstało w postaci żartu, komiksowego dowcipu, i nadal jesteśmy skłonni traktować je na pół serio. W rzeczywistości, jest ono śmiertelnie poważne. To jest wielka choroba naszego kraju, ta sama choroba, która doprowadziła do śmierci dziesiątki milionów ludzi w Europie, w Rosji, w Chinach, dosłownie na całym świecie. To jest choroba ideologii. Polityczna poprawność nie jest zabawna. Jest śmiertelnie poważna.
Jeżeli spojrzymy na zjawisko w sposób analityczny, historyczny, szybko odnajdziemy jego istotę. Polityczna poprawność jest kulturowym marksizmem. Zjawiskiem przeniesionym z obszaru ekonomii w dziedzinę kultury. Jego korzeni należy szukać nie w ruchach hippisowskim i pokojowym lat 60-tych, ale znacznie wcześniej, w okresie I wojny światowej. Jeśli porównamy podstawowe dogmaty politycznej poprawności z klasycznym marksizmem, podobieństwa staną się oczywiste.

Najlepszym terenem obserwacji politycznej poprawności są, zdaniem Linda, ośrodki uniwersyteckie, przypominające w dużej mierze stosunki panujące w Korei Północnej. Studenci próbujący przekroczyć linię wytyczoną przez różnego rodzaju aktywistów rychło napotykają poważne problemy prawne.
Obie ideologie mają charakter totalitarny. Marksizm twierdzi, że historia jest zdeterminowana przez własność środków produkcji, ideologia politycznej poprawności twierdzi, że historia jest zdeterminowana przez siłę, a więc która z grup, definiowanych według kryteriów rasy, płci itd. posiada władzę nad pozostałymi grupami. Według obu ideologii, pewne grupy ludzi są dobre, inne złe. Obie stosują dla swoich celów wywłaszczenie. W odniesieniu do politycznej poprawności przykład stanowi biały student, osiągający lepsze wyniki w nauce, który traci miejsce na uczelni na rzecz gorzej przygotowanego przedstawiciela mniejszości murzyńskiej lub hiszpańskiej. Podobne zjawiska występują również w dziedzinie gospodarki, gdzie z podobnych powodów biały przedsiębiorca może stracić prawo do kontraktu. Obie ideologie dysponują taką metodą analizy, która zawsze przynosi pożądaną odpowiedź. Dla marksistów to marksistowska ekonomia, dla politycznie poprawnych – dekonstrukcjonizm.
Zdaniem Linda, liczne podobieństwa pomiędzy ideologiami nie są przypadkowe. Polityczna poprawność ma długą historię, której źródeł należy szukać w porażce, jaką poniósł marksizm w przeddzień, w trakcie i tuż po zakończeniu I wojny światowej. Idea międzynarodowego ruchu robotniczego nie zadziałała. W chwili wybuchu wojny niemal wszystkie partie robotnicze zerwały z internacjonałem i opowiedziały się po stronie własnych rządów. Taka sytuacja trwała przez całą wojnę. Nie powiodła się także próba rozprzestrzenienia bolszewickiej rewolucji na pozostałe kraje Europy. Wówczas pojawiły się nowe koncepcje, które w istotny sposób rewidowały marksizm. We Włoszech pojawił się Gramsci, na Węgrzech Lukacs. Obaj twierdzili właściwie to samo, że robotnicy nie zrozumieją własnego interesu klasowego, dopóki nie uwolnią się spod wpływu zachodniej kultury, szczególnie chrześcijaństwa. W odróżnieniu od Gramsciego, Lukacs miał okazję zastosowania swojej teorii w praktyce. Jego pierwszym posunięciem w bolszewickim rządzie Beli Kuna było wprowadzenie edukacji seksualnej do węgierskich szkół.
Narodziny ideologii, jaką znamy obecnie, miały miejsce w 1923 w Niemczech, gdy syn bogatego przedsiębiorcy, Feliks Weil, założył przy frankfurckim uniwersytecie marksistowski Instytut Badań Społecznych. Po roku 1930, kiedy dyrektorem Instytutu został Max Horkheimer, główne prace skupiły się na kulturowej nadbudowie. Sam Horkheimer interesował się teoriami Freuda, które starał się skorelować z klasycznym marksizmem. Powstała w ten sposób tzw. Krytyczna Teoria. 
Innymi członkami Instytutu byli: Teodor Adorno, Erich Frommme i Herbert Marcuse. Dwaj ostatni wprowadzili do teorii zasadniczy element, istotny dla politycznej poprawności, element seksualny. Marcuse wzywał do stworzenia społeczeństwa „wielopostaciowej perwersji”. Już wówczas wskazywał na potrzebę wolności seksualnej.196 
Wraz z dojściem do władzy Hitlera działalność Instytutu została przeniesiona do Stanów Zjednoczonych. Instytut zajął się badaniem społeczeństwa amerykańskiego, a osiągnięcia Instytut zostały przeniesione na grunt amerykański. Podczas rebelii studenckich w połowie lat 60-tych Herbert Marcuse osiągnął niebywałą popularność, a jego słynna książka „Eros i cywilizacja” stała się niemal biblią dla ruchów młodzieżowych. Biorąc pod uwagę charakter jego przesłania nie mogło być inaczej, a hasła, które głosił, trafiały na sztandary: „Zajmij się sobą”, „nie musisz pracować”, 
i najważniejsze „uprawiaj miłość, nie walcz” (Make love, not war). 
Narkotyki, komuny, wolna miłość i rock”n”roll, a na plakatach w dostojnym towarzystwie Marksa, Mao, Che Geavary Herbert Marcuse. Walka o kulturalną hegemonię przyniosła zatrważające owoce: zdradę Wietnamu i lokalny triumf komunizmu. Ale nie był to jeszcze koniec, raczej początek. Minęło 25 lat i pokolenie ówczesnych kontestatorów przejęło władzę.
Niewątpliwie całkiem przypadkowo w chwili upadku Związku Sowieckiego i jelcynowskiego „zerwania z przeszłością” na jeden z najważniejszych urzędów politycznych świata wybrany zostaje człowiek, potwierdzający pokoleniową zmianę warty. Bill Clinton nie jest najlepszym przykładem zbuntowanego Amerykanina końca lat 60-tych (palił jedynie „trawkę” i nawet się nie zaciągał), za to wyśmienicie spełnia ustalone normy polityczne. Gdy inni młodzieńcy płynęli przez Pacyfik po to, żeby zabijać „niewinnych” Wietnamczyków (teza raz na zawsze ustalona przez amerykańskie media i przemysł filmowy), Clinton, jako zaangażowany politycznie student 197, zmierza do Moskwy i Pragi, aby tam, w centrali światowego komunizmu, kontestować niesprawiedliwą wojnę w Indochinach. W trakcie kampanii prezydenckiej z 1991 roku jego młodzieńcza aktywność polityczna oraz bliżej nieokreślone (choć pewne) związki z Komunistyczną Partią Włoch nieco zaniepokoiły amerykańską opinię. Odsiecz nadeszła z najmniej oczekiwanego źródła. 
Publicysta moskiewskiego International Affairs, oficjalnego periodyku rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych pisał: „… Bill Clinton odwiedził Moskwę z delegacją młodych Amerykanów. W Wietnamie szalała wojna… Było niezmiernie ważne, aby się spotkać, przedyskutować najbardziej palące kwestie i szukać rozwiązań. Przyszły amerykański prezydent nie mógł stać z boku i przyglądać się bezczynnie, więc ryzykując swoją reputację, pojechał do Moskwy z grupą rodaków. Sprawa tego wyjazdu była poruszana w trakcie kampanii wyborczej. Powstał hałas wokół jego możliwej „rekrutacji” przez KGB. Był otwarcie oskarżany o antypatriotyzm, że zdradził kraj w trakcie najbardziej groźnego kryzysu… Wszystkie te oskarżenia okazały się daremne. Clinton dał lekcję swoim przeciwnikom, argumentując, że czasy się zmieniły i to w takim stopniu, że to, co wcześniej, w czasie „zimnej wojny” nazywano „zdradą”, teraz może wyglądać na otwartą i pozbawioną uprzedzeń wolę młodego polityka do samodzielnego klasyfikowania wydarzeń i formułowania własnej oceny.”198 
Zagadnienia poglądów Clintona na demokrację i komunizm, jego ocena wojny w Wietnamie, koneksje moskiewskie, praskie, lub włoskie-komunistyczne, czy wręcz kwestia jego ewentualnej agenturalności, choć wszystkie niewątpliwie bardzo istotne, biorąc pod uwagę jego dominującą pozycję w latach 90-tych, ze względu na brak konkretnych danych, nie mogą stanowić podstawy do ewentualnej dyskusji. Liczna, często alarmistyczne doniesienia mają charakter nie dowodów, ale „uporczywych pogłosek”.
Odmienny charakter mają liczne i bogato udokumentowane afery polityczne, szpiegowskie, gospodarcze, obyczajowe i kryminalne związane z urzędującym prezydentem i jego najbliższym otoczeniem. Bill Clinton jest w tej dziedzinie niekwestionowanym rekordzistą. Niektóre z tych afer, jak na przykład afera związana z finansowaniem przez chińskich komunistów clintonowskiej kampanii prezydenckiej, mają, czy też mogą mieć, istotny wpływ na bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych; inne, jak liczne afery obyczajowe czy gospodarcze, w mniejszym lub większym stopniu podkopują moralne fundamenty amerykańskiego życia politycznego i społecznego. Szczególnie bulwersująca kategoria afer związana jest z licznymi zgonami w otoczeniu Clintona. Od 1992 doliczono się ok. 40 nienaturalnych zgonów pośród jego współpracowników i ochroniarzy.199 O znaczeniu tych spraw, również dla Białego Domu, może świadczyć fakt, że jeden z publicystów zaangażowanych w śledztwo i autor książki na temat tajemniczych okoliczności śmierci Vincenta Fostera, przyjaciela i jednego z najbliższych współpracowników Clintonów, Christopher Ruddy, został uznany, wyprzedzając m.in. Pata Buchanana, za najgroźniejszego „antagonistę” Clintona.200 
Specyfikę prezydentury Clintona oraz kondycję waszyngtońskiej administracji lat 90-tych czytelnie ilustruje środowisko polityczne, z którego wywodzi się dzisiejszy establishment. Kim są ludzie związani z Clintonem i jaką ideologię reprezentują? 
Są dwie organizacje, z których wywodzi się zasadnicza grupa współpracowników Clintona: Rada Stosunków Zagranicznych i Instytut Studiów Politycznych. Pierwszą reprezentują ludzie związani głównie z polityką zagraniczną i obronną, tacy jak: Warren Christopher, Anthony Lake (powiązany także z IPS), czy Strobe Talbott.201 
Przedstawicielami drugiej są ludzie o zdecydowanie lewicowych, nierzadko marksistowskich, czy też komunistycznych zapatrywaniach.202 Na uwagę zasługuje postać bliskiego doradcy ekonomicznego Clintona, obecnego ambasadora USA w Finlandii, Dereka Shearera, autora opublikowanej w początkach lat 80-tych „Economic Democracy”, w której przyznał, że gospodarka demokratyczna to nic innego, tylko zakamuflowana forma gospodarki socjalistycznej, i używa tego terminu wyłącznie dlatego, ponieważ Amerykanie nie lubią socjalizmu: „Wizja gospodarki demokratycznej – pisał Shearer – powinna się stać dominującym poglądem ekonomicznym. Jest to coś, co włoski myśliciel Antonio Gramsci nazywał „hegemonią ideologiczną””.203 
J.R. Nyquist wspomina wykład wygłoszony przez Shearera w pierwszej połowie lat 80-tych. Shearer mówił o obaleniu „dyktatury burżuazji” w Ameryce. Środkiem do realizacji tego celu miało być przejęcie władzy nad Partią Demokratyczną przez jej skrajnie lewicowe skrzydło. Shearer uważał, że możliwy jest wybór prezydenta o poglądach socjalistycznych, dzięki czemu możliwe będzie pokojowe przejście do socjalizmu podczas kolejnego kryzysu gospodarczego. Kapitalizm zostanie zdemaskowany jako zbankrutowany system. Gospodarka zostanie znacjonalizowana, a ludzie poprą socjalizm. Zdaniem Shearera wybór socjalistycznego prezydenta powinien mieć miejsce w 1988 lub 1992 roku. Już wtedy, zdaniem Nyquista, w nieoficjalnych rozmowach padało nazwisko młodego gubernatora z Arkansas.204 
Bardzo powoli, za to konsekwentnie, żeby nie powiedzieć – nieuchronnie, Ameryka przeżywa radykalną metamorfozę ustrojową. Z symbolu wolności przeradza się w symbol nowoczesnego totalitaryzmu. Nie ma tam terroru, ani policji politycznej. Powszechny strach obywateli uzyskuje się w sposób całkowicie praworządny. Pałki przestały być potrzebne. Wystarczą sądy, prawnicy, urzędnicy społeczni i współobywatele. Przeciętny Amerykanin to potencjalny przestępca winien rasizmu, homofobii, użycia przemocy, nadużycia. W niektórych dziedzinach, takich jak media i edukacja, rak totalitaryzmu poczynił ogromne spustoszenia. W innych walka z chorobą wciąż rokuje nadzieje na powodzenie. Wciąż jeszcze jest wielu Amerykanów przywiązanych do tradycji, kultury, religii.
W dziedzinie edukacji i wychowania trwa nieustanne zmaganie z marksistowską ideologią. Walka o dzieci to walka o przyszłość. Nie ulega wątpliwości, że rządząca obecnie ideologia chce nie tylko decydować o sposobach i treści nauczania, chce również możliwie ograniczyć prawa i władzę rodziców. Stanowisko prezydentowej Clintonowej jest oczywiste i nieprzejednane: „Nie ma czegoś takiego, jak dzieci innych ludzi”205 . 
Koncepcja, według której państwo ma prawo do wychowania dziecka, ma bogatą tradycję. Pomysły takie nie były obce Platonowi, planującemu swoją totalitarną republikę. Tak samo uważali francuscy jakobini, budujący swoje utopijne i krwawe państwo. Marks i Engels uważali uspołecznienie dzieci za warunek konieczny przy budowie ustroju komunistycznego. Tradycję tę przejęli bolszewicy. Anton Makarenko, jeden z pionierów wychowania komunistycznego, pisał w „Podręczniku dla sowieckiej rodziny”: „[Sowiecka] rodzina nie jest odizolowanym, wspólnym ciałem, tak jak rodzina burżuazyjna. Jest organiczną cząstką społeczeństwa sowieckiego…”.206 
Celem rządowych organizacji społecznych jest stworzenie prawa do nadzorowania w domu wszystkich młodych rodziców. Rolę taką miałby wypełniać urzędnik społeczny, który jest „przyjacielem, doradcą i przedstawicielem rodziców”, i który jest odpowiedzialny za kontakty rodziców z lokalną administracją.207 Według najbardziej wpływowego rzecznika urzędniczych wizyt domowych, Dr C. Henry Kempe”a, rodzice są bardziej niebezpieczni dla dzieci niż obcy urzędnicy państwowi.
Liczne przypadki ingerencji państwa w życie rodzinne przypominają utopijne wizje totalitarnego społeczeństwa, w odróżnieniu od tamtych, należą jednak do świata realnego. Ilustracją tych praktyk może być przypadek rodziny Vandenburgów. 
Ich koszmar rozpoczął się od wizyty szeryfa w towarzystwie pracownika opieki społecznej. Myśleli początkowo, że chodzi o kradzież, która dwa dni wcześniej miała miejsce na ich farmie. Okazało się jednak, że przyczyną wizyty urzędnika jest pojedynczy anonim, oskarżający ich o złe traktowanie dzieci. Mimo, że autorstwo anonimu było łatwe do ustalenia (Vandenburg zwolnił kilka dni wcześniej dwóch pracowników), a zarzuty niemożliwe do utrzymania (zgodnie z prawem nie posyłali swoich dzieci do szkoły, prowadząc naukę w domu), urzędniczka zażądała rozmowy z dziećmi bez obecności rodziców, co spotkało się z odmową. Vandenburg z kolei zażądał przedstawienia przepisu prawnego, który uzasadniałby takie roszczenia urzędniczki. W odpowiedzi, po upływie kilku dni otrzymał przepis prawny, nieadekwatny do sprawy. 
Podczas kolejnej wizyty urzędniczki, tym razem w towarzystwie trzech policjantów, Leonard Vandenburg został skuty kajdankami i aresztowany, a jego dom przeszukany bez nakazu rewizji. W tym samym czasie urzędniczka przeprowadziła rozmowę z dziećmi, bez obecności matki, której także grożono aresztowaniem. Ta bulwersująca historia zakończyła się zwolnieniem Vandenburga z więzienia i przyznaniem mu odszkodowania w wysokości 200 tysięcy dolarów.208 
Pozytywne zakończenie jednej sprawy nie daje powodów do optymizmu. Niezależnie od wyniku końcowego, koszmar Vandenburgów ilustruje obowiązującą tendencję, według której władza rodzicielska podlega ciągłym ograniczeniom na rzecz państwa. Urzędnicy społeczni są przygotowani do odegrania swojej roli, a jedyne, czego brakuje w tej chwili to odpowiednie uregulowania prawne. Najważniejsza jest jednak wola polityczna, a tej ideologom z Białego Domu nie brakuje. Jak zaobserwowano w magazynie „Time”, pani Clinton „wydaje się bardziej zdecydowana niż wielu innych, aby doprowadzić do ograniczenia praw rodzicielskich w pewnych przypadkach”.209
Działalność clintonowskiej administracji w dziedzinie oświaty nie pozostawia złudzeń, co do źródeł inspiracji. Przykładem może być ustawa edukacyjna tzw. Careers/Workforce Bill, którą jeden z przeciwników określił jako Ustawę o Amerykańskich Obozach Pracy Przymusowej, a której zasady są oparte bezpośrednio na sowieckim systemie politechnicznym. Według przepisów ustawy przyszła kariera zawodowa młodych Amerykanów ma zostać określona przez odpowiednie instytucje stanowe bądź federalne możliwie na najniższym poziomie nauczania. Nowy system edukacyjny będzie obejmował także dorosłych, którzy, w przypadku chęci zmiany zawodu, będą zobowiązani do przejścia odpowiedniego kursu i zdobycia certyfikatu. Odpowiednia instytucja rządowa (Workforce Development Board) ma zajmować się planowaniem i zbieraniem informacji na temat zapotrzebowania na odpowiednie zawody w poszczególnych regionach kraju. Powstałe centrum informacyjne będzie gromadzić dane na temat kwalifikacji wszystkich zatrudnionych oraz uczącej się młodzieży. Ideologiczne korzenie nowej ustawy są oczywiste, podobnie jak cele. Jeden z głównych pomysłodawców, blisko związany z Clintonami, Marc Tucker mówi o nich otwarcie: „[Nasz cel] będzie wymagał zmian o charakterze kulturowym – postaw, wartości, norm i możliwych do zaakceptowania sposobów działania… Będziemy wiedzieć, że osiągnęliśmy sukces, kiedy na danym terenie będzie odpowiednia ilość szkół, poddanych transformacji… Wówczas nie będzie odwrotu”.210 
Opisana powyżej ustawa to zaledwie jeden z przejawów dywersji ideologicznej, która opanowała amerykańskie szkolnictwo. O wiele groźniejsze są forsowane zasady programowe oraz elementy politycznej poprawności. W Amerykańskich szkołach dominuje ideologia wielokulturowości, dzięki czemu uczniowie uczą się więcej na temat handlu niewolnikami i prześladowania Indian, aniżeli o amerykańskiej konstytucji. Amerykańscy przodkowie to rasiści i wrogowie klasowi.211 Na lekcjach poświęconych edukacji seksualnej otwarcie propaguje się związki homoseksualne.212 Na lekcjach angielskiego klasyczne pozycje, takie jak Robinson Crusoe, zastępowane są indiańskimi opowieściami, pełnymi niezrozumiałych słów. Jeszcze gorsze od czytanek są szkolne podręczniki. W niektórych regionach zezwala się uczniom na używanie podczas lekcji ulicznego slangu.213 
Najbardziej zdumiewa jednak poparcie, jakie ta jawna marksistowska dywersja ideologiczna zdobywa po obu stronach amerykańskiej strony politycznej. Clintonów popiera nie tylko Partia Demokratyczna, ale również spora grupa Republikanów. Co więcej, okazuje się, że ta w pełni „poprawna politycznie” edukacyjna rewolucja została zapoczątkowana przez prezydenta George”a Busha, który w 1991 roku rozpoczął kampanię pod hasłem „Cel 2000”.214 
Obok edukacji i wychowania można wyróżnić jeszcze wiele dziedzin życia amerykańskiego społeczeństwa, w których zaznaczył się atak nowoczesnej ideologii totalitarnej. Prawo własności, ochrona środowiska, ochrona zdrowia, prawo do posiadania broni, homoseksualizm, aborcja i eutanazja, religia wszystkie te dziedziny w mniejszym lub większym stopniu są dotknięte działaniem ideowych spadkobierców Marksa, Lenina, Gramsciego. 
Zdaniem publicysty Inernational Currency Review 215 jednym z frontów tej otwartej wojny jest „styl życia” i kultura, obszary, w których dominują idee „dekonstrukcji” Antonio Gramsciego. Rzekomo upadły w Związku Sowieckim komunizm, jest wiecznie żywy, wypływa na powierzchnię w Bronxie, w amerykańskich szkołach, w clintonowskich think-tankach, w Instytucie Studiów Politycznych, i w kościołach. Amerykanie przeżywają „kulturalną rewolucję” według modelu opracowanego przez Gramsciego. Według Richarda Pipesa (Survival is not Enough) kontrola nad ludzkim umysłem „jest w pierwszym rzędzie zapewniana poprzez kontrolę informacji. Ale cenzura jest zdecydowanie mniej skuteczne, ponieważ informacja może zostać uzyskana poprzez obserwację, pogłoski, rozgłośnie radiowe i wiele innych środków, trudnych do opanowania; informacje mogą przeciekać nawet przez najściślejsze bariery. Znacznie bardziej skuteczne jest kontrolowanie myśli u samych źródeł, a więc w umyśle, który przyjmuje i przetwarza informację – najlepszy sposób do osiągnięcia tego celu wiedzie poprzez kształtowanie słów i wyrażeń w pożądany sposób.”216 
Proces ten osiągnął rozwinięte stadium poprzez kontrolę mediów, indoktrynację w szkołach i na wyższych uczelniach. Dlatego właśnie, gorąco witany w środowisku amerykańskiej elity, Michaił Gorbaczow może pozwolić sobie na stwierdzenie, że amerykańskie społeczeństwo jest „dojrzałe do zmiany”, a nawet otwarcie gloryfikować komunizm i konwergencję na komunistycznych zasadach: „zasadniczo jako filozofia, jako model organizacji społeczeństwa, komunizm musi być traktowany z szacunkiem. Jeżeli wziąć pod uwagę zastosowanie pewnych metod do rozwoju sprawiedliwości społecznej i większą kontrolę państwa, istnieją pewne metody, które są użyteczne… Potrzebujemy nowego społeczeństwa, nowej cywilizacji i konwergencji wszystkich elementów najlepszych w obu systemach (komunizmie i kapitalizmie). Nie przekreślajmy wszystkiego.”217 
Ideologiczna infekcja, jaka nawiedziła amerykański symbol wolności, nie jest zjawiskiem odosobnionym. Te same objawy nowoczesnego totalitaryzmu może zaobserwować w najodleglejszych rejonach świata. Ekologizm, wielokulturowość, dekonstrukcjonizm, kolektywizm, polityczna poprawność to w dzisiejszym świecie zjawiska powszechne. W dobie cynicznej batalii o możliwość ustawowego skracania „bezproduktywnego” życia, zgrabnie zawoalowanej pod pojęciem miłosiernej eutanazji, losy jednego, zabłąkanego wieloryba przykuwają uwagę miliardów ludzi na całym świecie. Tragiczna śmierć pewnej księżniczki o dość kontrowersyjnym życiorysie wywołuje obligatoryjną, globalną histerię, przy której kult Stalina to niemrawy przejaw ograniczonej aprobaty. Wyciągnięta z lamusa nieprawomyślna wypowiedź zawodowego austriackiego populisty wywołuje powszechny paroksyzm wściekłości i chęci odwetu, gdy równocześnie w komunistycznych Chinach, z którymi chce się robić biznes, miliony niewinnych ludzi zmuszane są do niewolniczej pracy w obozach koncentracyjnych, a dziesiątki tysięcy są co roku mordowane za przestępstwa, za które w tzw. cywilizowanym świecie grozi najwyżej kilkutygodniowy pobyt w penitencjarnym pensjonacie. Prowadzona pod przykrywką nieograniczonej tolerancji dywersja obyczajowa doprowadziła do sytuacji, w której nazwanie oczywistej do niedawna dewiacji seksualnej zboczeniem prowadzi wprost do złamania kariery politycznej lub zawodowej. Pod kuszącym sloganem permisywizmu deprawowana codziennie młodzież, w zamian za spolegliwość wobec kolektywnej sztampy, obdarowywana jest kultem prezerwatywy, powszechną dostępnością narkotyków, wyzwoleniem od woli rodziców i wirtualnymi idolami. Antonio Gramsci nie ma powodu, aby przewracać się w grobie. Na skraju XXI wieku kulturowa hegemonia z całą pewnością jest po stronie jego zwolenników.
Gramsci, rozczarowany fiaskiem bolszewickiej rewolucji, budował swoją koncepcję z myślą o długotrwałej, przewlekłej „wojnie pozycyjnej”. Triumf rewolucji, zwycięstwo socjalizmu miało nastąpić w nieodgadnionej przyszłości. Jego współcześni, europejscy spadkobiercy, mają prawo patrzeć w przyszłość z większym optymizmem. 
Margaret Thatcher podczas wykładu, wygłoszonego na uniwersytecie w Brugii w 1988, mówiła: „Nasza wspólna praca nie wymaga scentralizowania władzy w Brukseli, czy podejmowania decyzji przez wyznaczoną do tego celu biurokrację. To ironia, że gdy takie kraje jak Związek Sowiecki, które starały się kierować wszystkim z jednego centrum, uczą się obecnie, że sukces zależy od rozproszenia władzy i decyzji, niektórzy we Wspólnocie chcą podążać w przeciwnym kierunku…. Z pewnością chcemy Europy bardziej zjednoczonej i z większą świadomością wspólnego celu. Ale musimy także zachować różnorodne tradycje, władze parlamentarne i sens narodowej dumy w każdym kraju.”218 
Brytyjska pani premier dobrze przeczuła przyszły rozwój wydarzeń. Wizja ponadnarodowego superpaństwa jest obecnie bliższa niż kiedykolwiek. Główni animatorzy sceny politycznej mówią dzisiaj otwarcie o budowie nowego paneuropejskiego państwa: federacja połączona konstytucją, wybierany bezpośrednio prezydent, dwuizbowy europarlament, wspólny rząd to już nie marzenia, ale realne zagrożenie. 219 To koniec suwerennych państw.
A to dopiero początek problemów. Europejskie superpaństwo to zaledwie baza, na której wyrośnie ideologiczna nadbudowa. Mimo zróżnicowania kulturowego, obyczajowego, narodowościowego, zbiurokratyzowana eurostruktura to ideologiczny monolit. Mimo wolnorynkowej retoryki to struktura skostniała w socjalistycznej doktrynie. To zresztą tylko pozorna sprzeczność. Nikt nigdy nie udowodnił, że socjaliści, komuniści, czy po prostu bolszewicy nie lubią pieniędzy. Jeśli nawet, to wyłącznie w kieszeniach innych ludzi. Pieniądze to władza – to zasada właściwa dla każdego ustroju, szczególnie istotna w warunkach totalitarnych. 
Dzisiejsza praktyka monetarna i fiskalna ma ściśle określony cel nie tyle polityczny, co ideologiczny. Wspólna waluta, jeden europejski bank, wyśrubowany ponad wszelką miarę fiskalizm i, oczywiście, unifikacja podatkowa to kumulacja władzy w jednym biurokratycznym centrum i „skok na kasę” każdego pojedynczego Europejczyka.
Kierunek paneuropejskich dążeń można zamknąć w trzech formułach: regulacja, kontrola, indoktrynacja. Regulacji podlega niemal wszystko: od kształtu i koloru tablic rejestracyjnych, poprzez długość ogórka, na krzywiźnie banana skończywszy. Wsie zachodnioeuropejskie przypominają wielkie skanseny, w których kultywuje się pracę na roli według ściśle określonego wzorca. Najdrobniejsza bakteria, zaangażowana w produkcję sera, powinna znać swoje miejsce. Wszelka nieprawomyślność jest surowo karana. Stąd paląca konieczność tworzenia milionowych armii kontrolerów, którzy czuwają nad przestrzeganiem norm i przepisów. W wytworzonym nastroju bujny rozkwit przeżywa powszechna inwigilacja, chętniej określana jako monitoring. Każdy eufemizm jest lepszy od nagiej prawdy. Przydrożne kamery panują nad porządkiem ruchu drogowego, dyskretnie podpatrują także pieszych. To samo w sklepach, na stacjach benzynowych, dworcach, nawet w toaletach. Wyspecjalizowane systemy telekomunikacyjne są w stanie kontrolować wszystkie rozmowy równocześnie.220 To samo dotyczy korespondencji. Dzięki bankowym kartom kredytowym, przeróżnym numerom indentyfikacyjnym, np. numerom ubezpieczenia zdrowotnego, tworzy się ogromne, nieustannie aktualizowane bazy danych, w których gromadzi się informacje o każdym pojedynczym obywatelu. Inwigilacyjna moda dociera także pod strzechy. W najbardziej ekskluzywnych dzielnicach europejskich stolic z łatwością można nabyć gadżety, przy których ekwipunek Jamesa Bonda sprawia wrażenia niewinnych zabawek. Te ostatnie również wyśmienicie kształtują nawyk ciekawości. Nie wiadomo tylko, czy bardziej chodzi tutaj o wszechogarniającą kontrolę, czy o zabicie prywatności. 
Indoktrynacja, szczególnie w odniesieniu do dzieci i młodzieży, jest jednym z głównych narzędzi politycznych europejskich biurokratów. Obok oczywistych pobudek ideologicznych (wykreowanie nowej świadomości politycznej i społecznej w połączeniu z izolacją od wpływu rodziców), na uwagę zasługują cele pragmatyczne. Wobec wciąż dużego oporu w poszczególnych krajach wobec planów integracyjnych, odpowiednie wychowanie i ukształtowanie młodzieży ma zapewnić zwycięstwo zwolennikom „wspólnoty” w przyszłych referendach i wyborach. W Wielkiej Brytanii, gdzie poziom eurosceptycyzmu jest szczególnie wysoki, rząd wprowadził w 1997, bez konsultacji z rodzicami i nauczycielami, specjalny program szkolny, propagujący ideologię integracyjną, nakładający na władze szkolne stosowny obowiązek. Przedsięwzięcie może przynieść pierwsze owoce już w 2002 roku (kolejne referendum w sprawie unii monetarnej), kiedy dzisiejsi 15-16 latkowie będą już mieli prawo głosu.221 
Unijni biurokraci nie widzą nic złego w jednostronnej indoktrynacji, z premedytacją naśladując wzorce dwudziestowiecznych totalitaryzmów. Nie jest to tylko propaganda, ale celowe i metodyczne kształtowanie nowej świadomości. Kryteria obiektywizmu, różnorodności nie mają racji bytu. Już w 1988 roku unijni ministrowie oświaty wzywali do: „rozwijania w młodych ludziach sensu europejskiej identyfikacji i przygotowywania młodzieży do wzięcia udziału w ekonomicznych i społecznych aspektach „wspólnoty”…”222 Milionowe kwoty wydawane są corocznie na propagowanie kultu „wspólnoty”: unia zapewnia pracę, przynosi wzrost gospodarczy, stoi na straży pokoju. 
Przy tym wszystkim bardzo chętnie zapomina się o korzeniach unijnej ideologii, o „bohaterach” historii pokroju Napoleona, Hitlera, Stalina. Wszyscy oni byli zwolennikami jedności europejskiej, a człowiekiem, który jako pierwszy użył sformułowania „Sowieckie Stany Zjednoczone Europy” był Lew Trocki w 1930 roku. Po 60 latach do tych samych koncepcji powrócił Michaił Gorbaczow,223 roztaczając wizję Europy, rozciągającej się aż po wybrzeża Pacyfiku. Przez delikatność nie wyjawił tylko, który z elementów europejskiej „wspólnoty” będzie nad tym terytorium panować.

 

136 R. Aron, Rozwój społeczeństwa przemysłowego i uwarstwienie społeczne, w: Ekonomia wobec potrzeb ludzkich. Wybór rozpraw, Wyd. Księgarnia Polska w Paryżu, b.r.w., s. 266, za: Mariusz Gulczyński, Teoria konwergencji kapitalizmu i socjalizmu, W-wa 1974.
137 Gorbachev recruits the U.S. elite to sell „convergence”, w: Soviet Analyst, vol. 23 nr 5, lipiec-sierpień 1995 r., s. 17.
138 W.I. Lenin, Dziecięca choroba „lewicowości” w komunizmie. Próba popularnego wykładu marksistowskiej strategii i taktyki, Warszawa 1949, s. 42.
139 Andriej Sacharow, Wspomnienia, T. I, s. 75, W-wa 1991.
140 Andriej Sacharow, Wspomnienia, T. I, s. 163, W-wa 1991.
141 A. Sacharow, Rozmyślania o postępie, pokojowym współistnieniu i wolności intelektualnej, Paryż 1968, s. 10.
142 Tamże, s. 9.
143 Tamże, s. 15.
144 Tamże, s. 25-27.
145 Tamże, s. 34.
146 Tamże, s. 39.
147 Tamże, s. 40.
148 Anatolij Golicyn, New Lies for Old, s. 231.
149 Andriej Sacharow, Rozmyślania…., s. 41-42. Istotnym dopełnieniem wywodów Sacharowa są jego poglądy na temat systemu politycznego: „Autor nie należy do tych, którzy uważają system wielopartyjny za absolutnie niezbędny etap w rozwoju socjalizmu, ani tym mniej za panaceum na wszystkie troski; zakłada jednak w pewnych wypadkach powstanie systemu wielopartyjnego za nieuniknioną konsekwencję wydarzeń, jeżeli rządząca partia komunistyczna, z tych czy innych powodów nie zgodzi się na zastosowanie metody naukowo-technicznej, będącej historyczną konieczności.”
150 Wywiad z Gorbaczowem w programie TV „Lary King Live” z lis-topada 1993 r., za: Soviet Analyst, vol. 24 nr 9 kwiecień-maj 1998, s. 12.
151 Soviet „Convergence” Strategy and „New World Social Order”, w: International Currency Review, vol. 22 nr 3-4 jesień 1994, s. 10.
152 Tamże, s. 9-10.
153 Soviet „Convergence” Strategy and „New World Social Order”, w: International Currency Review, vol. 22 nr 3-4 jesień 1994, s. 13.
154 Gorbachev Targets U.S. Media Minds, w: International Currency Review, vol. 22 nr 3-4 jesień 1994, s. 44. Amerykański publicysta, Joseph Farah, obecnie wydawca internetowego magazynu WorldNetDaily, w ten sposób komentował tę uroczystość: „Kto jest ostatnim guru? Czy wiceprezydent Al Gore? Czy Dalai Lama? Ted Turner? Nie. Człowiekiem z gotowym Planem jest nie kto inny tylko Michaił Gorbaczow… były sowiecki dyktator, bicz Afganistanu, zmora Czernobyla… został przywitany i uhonorowany jak zwycięski zbawiciel.”
155 Soviet „Convergence” Strategy and „New World Social Order”, w: International Currency Review, vol. 22 nr 3-4 jesień 1994, s. 13-14.
156 Controlled Criminalism Mobilised in the Service of the World Revolution, w: Soviet Analyst, vol. 24 nr 2, grudzień 1996, s. 10.
157 Wraz z upadkiem Związku Sowieckiego zachodnie media zostały zalane informacjami na temat niedostatecznej kontroli nad sowieckim materiałami nuklearnymi, handlu wzbogaconym uranem i innymi substancjami tego typu. W 1994 roku świat obiegły rewelacje, jakoby celem rosyjskiej mafii było zdobycie kontroli nad 15 tysiącami taktycznych głowic nuklearnych. W tym samym czasie pojawiły się informacje na temat głowicy nuklearnej, zdolnej zniszczyć miasto wielkości Nowego Jorku, którą można nabyć za jedyne 150 mln dolarów. O próbę sprzedaży tego „towaru” podejrzewano ludzi z najbliższego otoczenia Jelcyna. Niewątpliwie wszystkie te mniej lub bardziej bzdurne doniesienia miały na celu jedno: spowodowanie psychozy strachu wobec globalnego zagrożenia i ewentualnego atomowego zamachu terrorystycznego. Przy tak urobionej opinii utworzenie globalnej struktury bezpieczeństwa wydaje się najbardziej racjonalnym rozwiązaniem. Za: Devious Hand of Russian Intelligence Detected Behind Global Nuclear Scare, w: Soviet Analyst, vol. 23 nr 1, październik 1994, s. 1-6.
158 Mary Jo Anderson, Proposing a federal republic of Earth, w: WorldNetDaily, 14 października 1999.
159 More Intentional Blasphemy by Gorbachief, w: Soviet Analyst, vol. 24 nr 2, grudzień 1996.
160 Gary Kah, The Environmental Agenda.
161 Lenin Lives, Okay? Recent Memorable Leninist-Globalist Quotes by Top Implementers Holding Key Positions of Power Today, w: Soviet Analyst, vol. 23 nr 1, październik 1994.
162 Germany”s President: „The Nation State Is Finished”, International Currency Review, vol. 24, nr 1 wiosna 1997, s. 43-47.
163 The „New World Order”: Authoritative Sources and Definitions, w: Soviet Analyst, vol. 23 nr 4 maj 1995, s. 13.
164 Michaił Gorbaczow, Przebudowa i nowe myślenie, Warszawa 1988, s. 173-174.
165 Antonio Gramsci, Pisma wybrane, W-wa 1961, T. I s. 283-284, za: Sław Krzemień Ojak, Antonio Gramsci, W-wa 1983.
166 Antonio Gramsci and the renewal of socialism from below.htm
167 Antonio Gramsci, Pisma wybrane, W-wa 1961, t. II, s. 429.
168 Tamże, t. I s. 24.
169 Antonio Gramsci, Sotto la Mole 1916-1920, s. 61, za: Sław Krzemień-Ojak, Antonio Gramsci, s. 98.
170 Antonio Gramsci”s „War of Position” Strategy – Central to Moscow”s War, w: Soviet Analyst, vol. 23 nr 2, listopad 1994, s. 22.
171 A New Anatomy of Revolutionary Strategy, w: Soviet Analyst, vol. 24 nr 9, kwiecień-maj 1998, s. 3.
172 The Gramsci Dimension. Karl Marx and Satan: The Origins of Counterculture, w: Soviet Analyst, vol. 24 nr 9, kwiecień-maj 1998, s. 4.
173 K. Marks, F. Engels, Manifest komunistyczny, W-wa 1949, s. 45-49.
174 Fryderyk Engels, O pochodzeniu rodziny, własności prywatnej 
i państwa, W-wa 1949, s. 37.
175 Tamże, s. 66-67.
176 Tamże, s. 77.
177 Antonio Gramsci, Pisma wybrane, t. I s. 715-717.
178 Tamże, t. II s. 122.
179 Tamże, t. II s. 125.
180 Tamże, t. II s. 131.
181 Tamże, t. II s. 132.
182 Tamże, t. II s. 133.
183 Tamże, t. II s. 134.
184 Tamże, t. II s. 134.
185 Sław Krzemień-Ojak, Antonio Gramsci, s. 144.
186 Antonio Gramsci”s „War of Position” Strategy – Central to Moscow”s War, w: Soviet Analyst, vol. 23 nr 2 listopad 1994, s. 22.
187 Waldemar J. Dziak, Milena Kruszniewska, Eurokomunizm – teoria i praktyka, Warszawa 1988, s. 30 i s. 45.
188 Jeden z głównych ideologów sowieckich, Georgi Arbatow, stwierdził w swojej książce „The System” (Random House, New York, 1992, s. 211), że idee Gramsciego i innych marksistów, którzy zmierzali do „restrukturyzacji” zachodniej świadomości, zostały zawarte w „nowym myśleniu”: „Darzę szacunkiem wiele marksistowskich dzieł i idei. Mam na myśli nie tylko klasyków marksizmu, ale także znakomitych przywódców Międzynarodówki Socjalistycznej, a także takich ludzi jak Antonio Gramsci, Gyorgy Lukacs, Ernst Bloch i Herbert Marcuse”, za: Christopher Story, Foreword by the Editor, w: Anatolij Golitsyn, The Perestroika Deception, s. XXII-XXIII.
189 Scott Powell, Policy Review, Washington DC, Summer 1988, Number 45, s. 65, za: The Gramsci Dimension, w: Soviet Analyst, vol. 24, nr 9, kwiecień-maj 1998, s. 4.
190 John A. Hardon, Marxism”s Influence in the USA Today, Mindszenty Report, sierpień 1998.
191 Tamże.
192 Paul M. Weyrich, A moral minority.htm
193 Gary Benoit, Are We a Moral minority?, w: The New American, vol. 15, nr 14, 5 lipca 1999.
194 William Norman Grigg, Toward the Total State, w: The New American, vol. 15, nr 14, 5 lipca 1999.
195 Bill Lind, The Origins of Political Corectness.htm Wykład wygłoszony 10 lipca 1998 roku podczas corocznej konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie Waszyngtona.
196 Tamże
197 W 1969 roku Clinton pracował dla komunistycznej „frontowej” organizacji Vietnam Moratorium. Jako „sprytny facet” z całą pewnością doskonale wiedział dla kogo pracuje. Pierwsze spotkanie tej organizacji miało miejsce w Sztokholmie w maju 1969 i było sponsorowane przez kontrolowaną przez Sowietów Światową Radę Pokoju za pośrednictwem Narodowego Komitetu na rzecz Zakończenia Wojny w Wietnamie, znanego także jako Studencki Komitet Mobilizacyjny (MOBE). Według tajnego memorandum FBI z 1969 roku: „komuniści odgrywają dominującą rolę 
w Studenckim Komitecie Mobilizacyjnym.” Za: J.R. Nyquist, Clinton”s sympathy for Marxist terrorists, w: WorldNetDaily.com z 27 września 1999 r.
198 Moscow”s Sensitivity Over Clinton”s Dubious Past, w: Soviet Analyst, vol. 23, nr 2, listopad 1994, s. 21. Sprawa domniemanej agenturalności Clintona była kilkakrotnie podejmowana w periodyku. W grudniu 1996 roku pisano: „…naszym zdaniem uporczywe pogłoski o zwerbowaniu Clintona przez KGB nie są pozbawione sensu. Likwidowanie dowodów, które mogłyby ostatecznie potwierdzić ten fakt, tak aby nigdy nie przedostały się do wiadomości publicznej, od wielu miesięcy stanowi najwyższy priorytet 
w Waszyngtonie”. The Socialist International Has Been Relaunched As The New Comintern, w: Soviet Analyst, vol. 24, nr 2, grudzień 1996, s. 5.
199 Christopher Ruddy, The Body Count: Add One More. William Colby”s Death Mystery, w: NewsMax.com. Według autora informacja o śmierci byłego szefa CIA, współpracownika prestiżowego i opozycyjnego wobec Clintonów The Strategic Investment, została podana przez radio na miesiąc przed faktycznym wypadkiem. 
200 James Carville, Ruddy is Number One „Antagonists” of Clinton White House, w: Western Journalism Center, 31.03.98.
201 William F. Jasper, The Clinton Administration”s Terrorism Connections, w: The New American, vol. 12, nr 24, 25 listopad 1996. Jasper pisze o Talbocie i Clintonie: „Jeden z współlokatorów Clintona w Oxfordzie 
i towarzysz podróży do Rosji, Talbott, objaśniał pamiętniki Chruszczowa, tworząc żarliwą angielską hagiografię dla magazynu Time w roku 1970 – z pomocą współlokatora Clintona. Te pierwsze ćwiczenia w sowieckiej propagandzie odegrały niewątpliwie pożyteczną rolę w przygotowaniu obu do ich obecnej działalności”.
202 Tamże. Patrz również: J.R. Nyquist, Clinton”s sympathy for Marxist Terrorists, w: WorldNetDaily.com z 27 września 1999 r. Nyquist formułuje następujące pytanie: „Czy powinniśmy być zszokowani, odkrywszy, że Clinton angażuje na najważniejsze stanowiska w rządzie jawnych marksistowskich wywrotowców z Instytutu Studiów Politycznych?”
204 J.R. Nyquist, Why some of us fear Clinton? WorldNetDaily.com, 22 lipca 1999.
205 William Norman Grigg, Does the State Own Your Children? W: The New American, vol. 12, nr 14, 8 lipca 1999.
206 William Norman Grigg, In Loco Parentis, w: The New American, vol. 10, nr 16, 8 sierpnia 1994.
207 William Norman Grigg, Beware the Child Protectors, w: The New American, vol. 15, nr 18, 30 sierpnia 1999.
208 William Norman Grigg, Does the State Own Your Children? w: The New American, vol. 12, nr 14, 8 lipca 1999.
209 Tamże.
210 William F. Jasper, Orwellian Education, w: The New American, vol. 12, nr 15, 22 lipca 1996.
211 J.R. Nyquist, America”s enemies and how to fight them, w: WorldNetDaily.com, 7 października 1999.
212 William Norman Grigg, They Want Your Children, w: The New American, vol. 14, nr 12, 8 czerwca 1998.
213 Sol Stern, recenzja z książki Sandry Stotsky, Losing Our Language: How Multicultural Classroom Instruction Is Undermining Our Children”s Ability to Read, Write, and Reason, w: Commentary, maj 1999.
214 The Fabian Education Revolution. The „Deconstruction” of The United States, w: International Currency Review, vol. 22, nr 3-4, jesień 1994, s. 183-190.
215 The Malevolent Cultural War. The „Deconstruction” of The United States, w: International Currency Review, vol. 22, nr 3-4, s. 167-181.
216 Tamże, s. 167.
217 Tamże, s. 168. Gorbaczow wypowiedział te słowa podczas telewizyjnego programu „Larry King Live” w listopadzie 1994 roku.
218 M. Thatcher, Britain and Europe. Wykład wygłoszony w dniu 20.09.1988. Za: wwww.eurocritic.demon.co.uk/mtbruges.htm
219 J. Fischer, Europę widzę ogromną, w: Gazeta Wyborcza, 13 maja 2000.
220 Na ten temat por. na przykład: Suelette Dreyfus, This is just between us (and the spies), Independent New, 15.09.1999. Narodowa Agecja Bezpieczeństwa U.S.A. opatentowała urządzenie, które umożliwia jednoczesne monitorowanie milionów telefonów. Chodzi o automatyczne analizowanie ludzkiej mowy. Urządzenie pozwala na selekcjonowanie rozmów, prowadzonych na określone tematy, a także automatyczne identyfikowanie ludzkiego głosu.
221 The European Union and Your Children, w: The European Union – FAQ (Frequently Asked Questions), 11.1999.
222 Tamże.
223 European Union Faithfully Serves Moscow”s Strategic Interests, w: Soviet Analyst, vol. 24, nr 2, grudzień 1996, s. 1.

Komentowanie zamknięte.