Najnowsze

Opublikowano Styczeń 17, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Eutanazja – powrót do barbarzyństwa

Źródło: http://www.pch24.pl/eutanazja—powrot-do-barbarzynstwa,11646,i.html

Data publikacji: 17.01.2013

Towarzyszki mengelistki czyli Nowicka i Środa sensu życia ci doda.

Towarzyszki mengelistki czyli Nowicka i Środa sensu życia ci doda.

W XXI wieku nie powinno być miejsca na jakąkolwiek dyskusję o eutanazji. Może ona doprowadzić nie tylko do erozji systemu wartości i pewnych zdrowych instynktów, które nami jeszcze kierują. Istnieje też spore niebezpieczeństwo, że taka debata cofnie naszą cywilizację do czasów mentalności tajgetejskiej, czyli światopoglądu, według którego powinniśmy się uwolnić od jednostek słabych i bezużytecznych. A to już, niestety, było.

Przypomina się Sparta – najpotężniejsze państwo starożytnej Grecji. To na jego przykładzie grecki pisarz Plutarch opisywał idee zabijania osób niepełnosprawnych, będących ciężarem ekonomicznym dla społeczeństwa. W największym skrócie: ojciec brał nowonarodzone dziecko i zanosił je do oceny przez najstarszych członków danej społeczności. Jeśli miało prawidłową budowę – pozostawało przy życiu. Jeżeli jednak nie było wystarczająco silne, odsyłano je na miejsce zwane Apotheai. Tam maluchy porzucano na pewną śmierć.

 

Historia, choć przerażająca, powtórzyła się na początku XX wieku.  Za sprawą słynnej niemieckiej książki Bindinga i Hochego „Pozwolenie na zakończenie życia bez wartości” (1922) rozpoczął się proces propagowania kultury śmierci. Eutanazję zaczęto wykonywać na chorych i upośledzonych noworodkach. W latach 30. realizowano program „lekkiej śmierci” dla ludzi chorych psychicznie. Powstała nawet specjalistyczna jednostka, tzw. grupa T-4 . Przeprowadzała ona akcje nazywane „eutanazją” osób upośledzonych. W okresie szczytowym tego programu, zabito 70 273 chorych i niepełnosprawnych!

 

Czy we współczesnym świecie nadal uważamy, że prawo do życia mają tylko osoby młode, zdolne i zdrowe? Czy naprawdę potrzebujemy debat o tym, czy mamy prawo zabijać innych, tylko dlatego, że tego sobie życzą? A co jeśli w dobie postępu cywilizacyjnego i ogólnego progresu ludzie zaczną sobie życzyć np. zabicia sąsiada, tylko dlatego, że odburknął na ich pytanie?  Abstrakcja? Niekoniecznie.

 

Jeśli jesteśmy katolikami, to dla nas sprawa jest prosta – człowiek jest tylko „użytkownikiem” życia, nie zaś jego panem. Jednak w świecie, w którym walczy się z każdą zmarszczką i siwym włosem gloryfikacja witalności i siły staje się coraz bardziej niebezpieczna.

 

Temat eutanazji powraca tym bardziej, kiedy brakuje odniesienia do Boga.  Ludzie nie radzą sobie z życiem, są zmęczeni, sfrustrowani, nie widzą sensu w codzienności. Czy to jednak jest wystarczający argument na to, aby zabijanie stało się metodą walki z cierpieniem i bólem?

 

Medialna zabawa

 

W tym przypadku wystarczyła prymitywna refleksja showmana z Wielkiej Orkiestry, który rozpętał burzę wokół zabójstwa na życzenie, choć zgodnie z politpoprawnością powinno się powiedzieć: „nowym rodzajem miłości”. Bo to z potrzeby współczucia i litości jesteśmy zobligowani właśnie do takiej pomocy osobie ciężko chorej i cierpiącej – głosi postępowa ideologia.

 

W Programie 1 Polskiego Radia, w audycji „Sterniczki” wzięły udział :Wanda Nowicka z Ruchu Palikota, prof. Magdalena Środa, pisarka Kaja Malanowska, i Małgorzata Sadurska z Prawa i Sprawiedliwości (posłanka uczestniczyła w audycji poprzez telefoniczne łącza). Obecne w studiu  „reprezentantki narodu” bez zażenowania starały się udowodnić, iż eutanazja oznacza tak naprawdę czynienie dobra. Wanda Nowicka powiedziała: – Dopóki nie zmienimy relacji państwo-Kościół, dopóki nie dopuścimy w Polsce faktu, że ludzie mają różne światopoglądy (…), to tak naprawdę nigdy nie będziemy mieli tej dyskusji. Prowadzący audycję wtórował tym stwierdzeniom mówiąc o encykliceEvangelium Vitae, która wedle jego wiedzy, daje pewną „furtkę” w tej materii. Jednocześnie podkreślał, że polski papież sam z takiego rozwiązania skorzystał. Dowodem mają być ostatnie słowa Jana Pawła II: Pozwólcie mi odejść do Pana.

 

Tymczasem przywołana encyklika mówi: „Człowiek nie jest absolutnym władcą i samowolnym sędzią rzeczy, a tym bardziej życia, ale jest sługą planu ustalonego przez Stwórcę – i na tym polega jego niezrównana wielkość”!

 

Podczas audycji profesor Środa stwierdziła, że człowiek dorosły ma prawo zdecydować nie tylko o tym, jak żyje, ale i jak chce umrzeć. Zadała także retoryczne pytanie: „Czy nie jest rzeczą humanitarną aby temu cierpieniu ulżyć w sposób ostateczny?”

 

Odpowiedź na to pytanie pani etyk może znaleźć w wymienionym już dokumencie. „W rzeczywistości to, co mogłoby się wydawać logiczne i humanitarne, przy głębszej analizie okazuje się absurdalne i nieludzkie. Stajemy tu w obliczu jednego z najbardziej niepokojących objawów „kultury śmierci”, szerzącej się zwłaszcza w społeczeństwach dobrobytu, charakteryzujących się mentalnością nastawioną na wydajność, według której obecność coraz liczniejszych ludzi starych i niesprawnych wydaje się zbyt kosztowna i uciążliwa.” (Evangelium Vitae).

 

Kaja Malanowska przekonywała zaś, że utrzymywanie ciała człowieka przy funkcjach życiowych nie wydaje jej się utrzymywaniem przy życiu człowieka, tylko „jakiegoś biologicznego tworu”.

 

Śmiałość tych sądów jest zaskakująca. Oto zwolennicy eutanazji twierdzą, iż są w stanie ocenić czy cierpienie człowieka faktycznie jest nie do zniesienia. Są w stanie stwierdzić, czy osoba prosząca o uśmiercenie podejmuje taką decyzję dobrowolnie. Tyle tylko, że skąd właściwie mamy pewność, o co naprawdę chodzi człowiekowi, który prosi o zadanie mu śmierci? Może to desperacka potrzeba zwrócenia uwagi na swoje cierpienie, prośba o opiekę, uwagę, o czas?

 

Przykładem może być pamiętny apel Janusza Świtaja z Jastrzębia Zdroju. Sparaliżowany mężczyzna prosił o eutanazję. Media ciągle powtarzały słowa dotyczące jego misji do spełnienia – zbiórki 100 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Lewackie środowiska stawiały go jako wzór, który doprowadził do wywrócenia myślenia o eutanazji w Polsce. I co okazało się z czasem? Mężczyzna dostał specjalistyczny sprzęt, wózek inwalidzki sterowany oddechem. Na pytanie, czy zachciało mu się żyć, odpowiedział wówczas: Na pewno. (…) jeśli państwo zmieni w końcu stosunek do takich ludzi jak ja (…). Pan Janusz uświadomił wtedy opinii publicznej, że człowiek nawet sparaliżowany, dokąd widzi światło nadziei na godną egzystencję, dąży do zachowania życia. Potwierdzają to także badania. Prof. Tom McMillan, neuropsycholog z Uniwersytetu w Glasgow mówił, że ludziom w tzw. stanie zamknięcia nawet, jeśli początkowo prosili o eutanazję, niekiedy wracało poczucie sensu życia. Wiele w tej kwestii zależy od tego, na jaką opiekę mogą liczyć chorzy ze strony otoczenia.

 

Publiczne głoszenie prawa do eutanazji (czytaj: zabijania) to fakt, który winien przerażać i jednocześnie ostrzegać, w jakim kierunku zmierza ludzkość. Taka praktyka nie ma nic wspólnego z miłością i humanitaryzmem.

 

Magdalena Wiciak

 

 

Komentowanie zamknięte.