Najnowsze

Opublikowano Luty 2, 2014 Przez Jan W NWO

Eurosodomicka demonokracja po żydo-banderowsku

Eurosodomicka demonokracja po żydo-banderowsku. 

Po ulicy Kreszczatik, obok witryn i świateł, obok przechodniów i namiotów z demonstrantami, wleczono człowieka. Jego nie niesiono, a właśnie wleczono, jakby to był worek kartofli. Był w porwanej odzieży, pobity. Nie krzyczał. Myślę, że jeżeliby krzyczał to i tak nikt nie zwróciłby na niego uwagi. Ci, którzy go wlekli, jakby na szafot, robili to bez żadnych emocji i komentarzy. Po prostu wlekli go bez pośpiechu. A ślad wleczenia pozostawał krwawy.

Prawdopodobnie codzienne działania. Złapali, pobili, wloką.

Prawdopodobnie codzienne działania. Złapali, pobili, wloką.

„Kto to?”-zapytałam, próbując zatrzymać „dowódcę”, tego, który szedł na przedzie i jakby pokazywał drogę „podwładnym”, którzy wlekli nieszczęśnika. „”Janukowiczowca złapaliśmy”-skromnie odpowiedział „dowódca”. „Przestańcie, on jest zakrwawiony”-prosiłam ponieważ widok był straszny. No i sama świadomość, jak gdyby z kiepskiego thrillera. Przechodnie mijają nie zwracając uwagi na to, że kogoś pobitego, półżywego gdzieś tam taszczą. Otwierają się i zamykają się drzwi reprezentacyjnej kawiarni „Czekoladownia”, klientów całe zajście w ogóle nie porusza.

„Tylko tego nie fotografować!”-mówi ktoś naszemu fotografowi, Wiaczesławowi Berłogowi i próbuje mu zasłonić obiektyw. Procesja z bezwładnym ciałem rusza dalej a ja zajmuję rozmową tego, który nie chce żeby fotografować. A Wiaczesław strzela tymczasem zdjęcia. A jeżeli zestawić klatki po kolei to wyjdzie straszny film. Mężczyznę taszczyli w stronę Poczy Głównej. Zatrzymali się przed Domem Związków Zawodowych. Tutaj gapiowie otoczyli ofiarę kołem. „Módl się”-rozkazano mu i dali mu Biblię. On klęczał, bezgłośnie płacząc i modlił się. Gapiowie rozeszli się tak szybko jak się zbiegli. Na Majdanie innych innych atrakcji było pod dostatkiem. Na scenie przygotowywali się do występu a to liderzy a to muzycy. Człowiek z zakrwawioną twarzą klęczał kołysząc się z bólu i rozpaczy. Nas odepchnął tłum przepychający się ku scenie.

azi

azin

azim

azil

azir

azor

azur

Kiedy udało nam się wrócić na to miejsce gdzie modlił się mężczyzna, którego karano, już go tam nie było. Dobrze jeżeli odszedł sam. Ale boję się, że go po prostu dalej powleczono.

Autorka: Lidia Dieniszienko

Za: http://2000.net.ua/2000/forum/mnenie/97326

Data publikacji: 30.01.2014

Przekład: RX

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.