Opublikowano Sierpień 7, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Esbeckie biedaczysko

źródło: http://www.bibula.com

„Esbek Mieczysław K. dostanie zadośćuczynienie od państwa za to, że został ukarany za przedawnione zbrodnie komunistyczne. Toruński sąd przyznał mu (…) 1,6 tys. zł. – Niewiele wypłakałem, ale chociaż coś na otarcie łez – mówił z kwaśną miną po wyroku 63-latek, który domagał się 80 tys. zł – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Postępowcy bronią esbeka

A co to za przedawnione zbrodnie? Skąd ten płacz esbeka i „Wyborczej”? Wspomniany organ pisze dalej, że ta „symboliczna kwota” jest rekompensatą za „straty, jakie zafundował [mu] IPN”. Mieczysław K. musiał ponosić konsekwencje wyroków, które wydawały na niego mściwe sądy III RP w ramach politycznego rewanżyzmu. Esbeckie biedaczysko. Polityczną zemstą tłumaczy dziś swoje zbrodnie większość ubeckich i esbeckich szumowin. Sądy sądami, a ile biedaczysko wycierpiało wcześniej od najbardziej nienawistnej instytucji – Instytutu Pamięci Narodowej. Ta ohydna IPN-owska hydra miała czelność oskarżyć niewinnego, statecznego obywatela, z tyloma zasługami dla kraju. Przecież ofiarnie służył legalnej władzy, uznanej przez wszystkich ważnych tego świata, stojąc na straży bezpieczeństwa ludu pracującego miast i wsi. IPN-owscy pseudohistorycy i pseudoprokuratorzy. Funkcjonariusze PiS-u! – oburza się cały postępowy świat.

„Okrutne” szykany

Na Mieczysława K. ohydny IPN szczególnie się uwziął, bo oskarżał go aż dwa razy. I upolitycznione (oczywiście przez kaczystów) sądy musiały skazać esbeckie biedaczysko na dwa lata więzienia. Dobrze, że chociaż w zawieszeniu – odetchnęli zapewne postępowcy, z wiodącym organem na czele. Ale po co te grzywny? Za koszty postępowania Mieczysław K. zapłacił 2,5 tys. zł.

To pewnie całość (część?) jego resortowej emerytury. Przez miesiąc biedaczysko nie będzie miał co do garnka włożyć.

Organ z grubokreskową troską pochyla się dalej na smutnym losem Mieczysława K., tłumacząc szargającą jego dobre imię procedurę: „Skoro wyroki nie powinny zapaść, tym bardziej kary nie miały prawa być wykonane. O tym pierwszym zaś już dwa lata temu przesądził Sąd Najwyższy. Wydał wtedy uchwałę mówiącą, że zbrodnie komunistyczne, takie jak te, które przypisano m.in. 63-latkowi z Torunia, przedawniły się i ich sprawcy nie mogą już za nie odpowiadać. W konsekwencji oba skazujące go orzeczenia zostały uchylone, a postępowania umorzone. I ten właśnie zwrot pozwolił mężczyźnie żądać zadośćuczynienia – polskie prawo nakazuje bowiem zrekompensowanie niesłusznie poniesionych kar”.

Zbrodniczy IPN

I tylko odszkodowawcze roszczenie – 80 tys. zł – za straty (moralne?) było ciut wygórowane: „Wyliczenie kwoty należnej esbekowi było chyba najtrudniejszym zadaniem dla sądu” – znów zafrasował się organ. Bo gdyby biedaczysko spędził w więzieniu choćby jeden dzień, mógłby dostać dużo większe odszkodowanie, niż „tylko” 1,6 tys. zł. I gdyby wystąpił z roszczeniami wobec Polski wcześniej. Jako prawnik (ta lepsza „ludowa” ojczyzna umożliwiła Mieczysławowi K. bezpłatną naukę) esbek powinien o tym wiedzieć. O większe pieniądze mógłby jeszcze się sądzić ze zbrodniczym IPN-em  przed sądem cywilnym. Ale zatroskanemu organowi wyznał szczerze: – Nie mam już na to siły.

Tak czy owak zbrodniczy pozostaje IPN, a nie esbek. Ten ostatni – według organu – właściwie niczego złego nie zrobił. Po prostu przesłuchiwał opozycjonistów w latach 80. Ale co dokładnie robił? Tego organ już nie precyzuje. Tymczasem Mieczysław K. torturował aktywnie – bił po twarzy lub karku, ciągnął za włosy, brodę, dusił, popychał, groził i szantażował, nie pozwalał pić, jeść, spać, korzystać z toalety, zmuszał do stania, wymuszał informacje. Tak maltretował również członków KOR-u. A „Gazecie Wyborczej” ta tradycja podobno jest bliska.

Tadeusz Płużański
GPC

Autor jest publicystą, szefem działu Opinie „Super Expressu”, twórcą książki „Bestie” o nierozliczonych zbrodniach komunistycznych.

Komentowanie zamknięte.