Najnowsze

Opublikowano Maj 7, 2014 Przez a303 W NWO

Dylemat Putina. Odtrącanie imperialnej ręki Ameryki

a„Ostatnia dekada XX wieku była świadkiem tektonicznego przesunięcia w sprawach światowych. Po raz pierwszy w historii pojawiła się nie-europejska potęga nie tylko jako kluczowy arbiter w euro-azjatyckich relacjach siły, ale również jako najważniejsza potęga światowa”. (s. xiii)

„Teraz w Eurazji góruje nie-euroazjatycka potęga – i globalny prymat Ameryki zależy od tego jak długo i jak skutecznie zachowa się jej prymat na kontynencie euro-azjatyckim”. (s. 30)

Fragmenty z Wielkiej szachownicy: amerykański prymat i jego imperatywy strategiczne [The Grand Chessboard : American Primacy And Its Geostrategic Imperatives], Zbigniew Brzezinski, Basic Books, 1997

„Obiecano nam w Monachium, że po zjednoczeniu Niemiec nie będzie żadnej ekspansji NATO na wschód. Później NATO poszerzyło się poprzez włączenie krajów byłego Paktu Warszawskiego, krajów byłego ZSRR, i zapytałem: ‚Dlaczego to robicie?’ Odpowiedzieli mi ‚To nie twój interes’.” – Prezydent Rosji Wladmimir Putin, konferencja prasowa, Moskwa, kwiecień 2014

Stany Zjednoczone są w początkowej fazie wojny z Rosją. Decydenci w Waszyngtonie swoją uwagę z Bliskiego Wschodu przenieśli na Eurazję, gdzie mają nadzieję zrealizować najbardziej ambitną część imperialnego planu – ustanowienia baz wzdłuż zachodniej granicy Rosji, zatrzymać dalszą integrację gospodarczą między Azją i Europą, i rozpocząć realizację dawno postanowionego celu rozłożenia Federacji Rosyjskiej. Takie są cele obecnej polityki. Ameryka zamierza poszerzyć swoje bazy militarne na Azję środkową, przejąć zasoby i korytarze rurociągów, oraz okrążyć Chiny żeby przejąć kontrolę nad ich przyszłym rozwojem. Tumany kurzu na Ukrainie pokazują, że dzwonek już zadzwonił i operacja jest w toku. Jak wiemy z wcześniejszych doświadczeń, Waszyngton będzie bezwzględnie realizował swoją strategię ignorując opinię publiczną, prawo międzynarodowe czy krytykę ze strony sojuszników i oponentów. Jedyna superpotęga światowa nie musi słuchać nikogo. Sama dla siebie jest prawem.

Przepis, oczywiście, jest oczywisty. Zaczyna się od świętoszkowatego pogrożenia palcem, sankcji gospodarczych i podżegającej retoryki, i szybko przeradza się w zamachy w ciemnych zaułkach, ataki dronów, ogromne zniszczenie infrastruktury cywilnej, miliony uciekających uchodźców, zdziesiątkowane miasta i miasteczka, szwadrony śmierci, hurtową rzeź ludzi, ogromną dewastację środowiska, i stałe zjeżdżanie upadłego państwa do anarchii; a temu wszystkiemu towarzyszy zatęchłe powtarzanie państwowej propagandy wygłaszanej z każdego megafonu korporacyjnego w zachodnich mediach.

Czy to nie w ten sposób zagrano w Afganistanie, Iraku, Libii i Syrii?

Tak, taka jest prawda. A teraz czas na Moskwę. Przetrwanie Putina i Federacji Rosyjskiej w dużym stopniu zależy od jego zdolności szybkiego przejrzenia nowej rzeczywistości i odpowiedniego się dostosowania. Jeśli postanowi zignorować znaki ostrzegawcze myśląc, że Waszyngton można udobruchać, czy że ludzie dyktujący amerykańską politykę zagraniczną dadzą się przekonać by zaniechali tzw. „osi Azji”, może go spotkać taki sam koniec jak Saddama albo Kaddafiego. Dlatego najważniejszym priorytetem jest po prostu akceptacja faktu, że wojna się rozpoczęła. Wszystkie przyszłe decyzje powinny pochodzić z tego podstawowego zrozumienia.

Więc co Putin już wie?

On wie że CIA, amerykański Departament Stanu i finansowane przez Ameryką NGO były bezpośrednio zaangażowane w zamach w Kijowie. On wie (z przechwyconych rozmów telefonicznych), że Waszyngton uczestniczył w wyborze liderów junty. On wie, że Biały Dom i NATO już podkopały ducha Porozumienia Genewskiego grożąc wzmożeniem sankcji gospodarczych i planując przenieść personel wojskowy do krajów bałtyckich, jak również 10.000 amerykańskiej piechoty do Polski i dodatkowych amerykańskich okrętów wojennych na Morze Czarne. On wie o tym, że wysokiego szczebla decydenci amerykańscy zdemonizowali go w mediach jako nowego Hitlera, przydomek niezawodnie nadawany ustalonym celom waszyngtońskiej agresji. I on wie, że zespół Obamy jest pełen żądnych krwi neokonów i krnąbrnych ‚zimnych wojowników’, którzy porzucili ideę podzielenia Rosji na mniejsze części, kradzieży jej zasobów i zainstalowania w Moskwie amerykańskiej marionetki.

W tym celu zachodnie media uformowały absurdalną narrację, że Krym jest częścią „złego” planu Putina dla odbudowy Związku Sowieckiego i powrotu do dni chwały Rosyjskiego Imperium. Choć nie ma sensu obalanie takiego śmiesznego zarzutu, warto zauważyć, że wielu dziennikarzy odżegnało się od zachowania mediów porównując teksty organizowanej przez państwo propagandy. Oto w jaki sposób podsumował to Robert Perry w ostatnim artykule:

„W mojej ponad 40-letniej pracy dziennikarza, nigdy nie widziałem bardziej stronniczego i dezinformującego zachowania głównych amerykańskich mediów. Nawet w czasach Ronalda Reagana. . . w głównych mediach było więcej niezależności. Był masowy pęd z urwiska rzeczywistości za wojny w zatoce i w Iraku George’a W Busha, które okazały się być z fałszywych powodów, które już połknęły główne amerykańskie media.

Ale w obecnym przedstawianiu kryzysu ukraińskiego jest coś całkowicie orwelowskiego, łącznie z oskarżaniem innych o „propagandę”, podczas gdy ich przedstawianie sytuacji . . . jest duże uczciwsze i dokładniejsze niż to co produkują amerykańskie korpusy prasowe. . . Przypadkowość tej propagandy. . . to nie żałosne dziennikarstwo, a nieprzemyślane wykroczenia zagrażające życiu wielu Ukraińców i przyszłości planety”. (“Ukraina w amerykańskim lustrze” [Ukraine, through the US looking glass], Robert Parry, Smirking Chimp)

Niestety, mgła kreowanej przez państwo propagandy utrzymywała opinie publiczną w ciemności o prawdziwych powodach obecnego konfliktu, a także o brudnej historii amerykańskiej wrogości wobec Rosji. Poniżej krótki fragment artykułu z witryny Socjalistów Świata [World Socialist Web Site], który pomoże przejść przez ten szajs i rzucić światło na to co naprawdę się dzieje:

„Kiedy upadał Związek Sowiecki w 1991, Dick (Cheney) chciał zobaczyć rozpad nie tylko Związku Sowieckiego i imperium rosyjskiego, ale i samej Rosji, by nigdy więcej nie zagrażała reszcie świata” – napisał były sekretarz obrony USA, Robert Gates w ostatnio opublikowanych pamiętnikach. Gates nawiązał do ówczesnego sekretarza obrony i później wiceprezydenta Dicka Cheney.

To twierdzenie rzuca światło na geopolityczne wymiary ostatniego puczu na Ukrainie. Stawką nie są tu sprawy krajowe – i w ogóle nie walka z korupcją i demokracją – a raczej trwająca przez ćwierć wieku międzynarodowa walka o władzę i wpływy. (The geopolitical dimensions of the coup in Ukrainę, Peter Schwarz, World Socialist Web Site)

Głównym architektem obecnej polityki jest doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Jimmy Cartera, Zbigniew Brzezinski. W klasycznej książce „Wielka szachownica. . . amerykański prymat i jego imperatywy geostrategiczne” [The Grand Chessboard…American Primacy And It’s Geostrategic Imperatives], Brzezinski przedstawia potrzeby Ameryki kontrolowania obszaru Eurazji i odparcia potencjalnych konkurentów w celu zachowania jej pozycji jako jedyna superpotęga świata. Krytycy uważają, że książka jest planem dla dyktatury globalnej, opinią o którą trudno się spierać, biorąc pod uwagę maniakalne skupienie się Brzezińskiego na, jak to nazywa, „globalnym prymacie Ameryki”. Poniżej kilka fragmentów tekstu wykazującego myśli autora na temat amerykańskiej ekspansji w Azji:

„Ameryka jest teraz jedynym globalnym supermocarstwem, a Eurazja główną areną świata. Dlatego to co stanie się z podziałem siły na kontynencie Eurazji będzie miało decydujące znaczenie dla globalnego prymatu Ameryki i jej dziedzictwa historycznego”. (s. 194)

„Z tego wynika, że głównym zadaniem Ameryki jest zapewnienie, że żadna potęga nie będzie kontrolować tej przestrzeni geopolitycznej, i że społeczność międzynarodowa ma do niej dostęp bez żadnych przeszkód finansowych i gospodarczych”. (s. 148). . .

„Światowe zużycie energii wiąże się ze znacznym zwiększeniem w ciągu najbliższych 2 lub 3 dekad. Szacunki amerykańskiego Departamentu Energii przewidują, że światowy popyt wzrośnie o ponad 50% w latach 1993 – 2015, z najbardziej znaczącym wzrostem konsumpcji na Dalekim Wschodzie. Tempo rozwoju gospodarczego Azji już stwarza ogromną presję na poszukiwanie i eksploatację nowych źródeł energii, i regiony Azji Środkowej i basenu Morza Kaspijskiego mają mieć rezerwy gazu ziemnego i ropy naftowej, które przyćmiewają te z Kuwejtu, Zatoki Meksykańskiej, czy Morza Północnego”. (s. 125). . .

„. . . jak Ameryka ‚zarządzi’ Eurazją będzie krytyczne. Eurazja jest największym kontynentem świata i ważnym geopolitycznie. Potęga która zdominuje Eurazję będzie kontrolować dwa z trzech najbardziej zaawansowanych i ekonomicznie wydajnych regionów świata. . . Około 75% ludzi na świecie żyje w Eurazji, a również tam jest większość fizycznego bogactwa świata, zarówno w przedsiębiorczości jak i pod ziemią. Eurazja wytwarza 60% światowego PKB i około 3 / 4 znanych zasobów energii świata”. (s. 31). . .

(Fragmenty książki Z Brzezińskiego j.w.)

Biorąc ją jako całość, „Szachownica” Brzezińskiego jest całkiem prostą strategią rządzenia światem. Wszystko co trzeba zrobić, to przejąć krytyczne dostawy energii i linie tranzytowe, zmiażdżyć potencjalnych rywali i obalić koalicje regionalne, lub jak beztrosko określa to Brzeziński – „powstrzymać barbarzyńców od dogadania się”.

Ale ten plan jest bardzo ryzykowny (w końcu Rosja ma broń nuklearną), ale prospekt niekwestionowanej dominacji globalnej w przewidzianej przyszłości znacznie przewyższa ryzyko.

Problem z ukraińską polityką Waszyngtonu jest taki, że pozostawia Putinowi niewiele opcji. Jeśli wprowadzi oddziały dla obrony etnicznych Rosjan na wschodzie, to Obama będzie żądał dodatkowych sankcji gospodarczych, stref zakazu lotów, zaangażowania NATO, i odcięcia dostaw gazu i ropy do Europy. Natomiast jeśli Putin nic nie zrobi, to ataki przeciwko rosyjsko-języcznym mieszkańcom Ukrainy (jak niedzielna strzelanina wschodzie – 3 śmiertelne ofiary) zostaną zintensyfikowane i Ameryka udzieli tajnego wsparcia wojskowego i logistycznego ekstremistom neo-nazistowskim w Min. Spraw Wewnętrznych, tak jak zrobili z terrorystami dżihadu w Syrii i Libii. To wpędzi Ukrainę w niszczącą wojnę domową, która zaszkodzi rosyjskiej gospodarce i osłabi bezpieczeństwo narodowe. Niezależnie od tego jak na to spojrzeć, Rosja przegrywa.

Dziennikarz David Paul tak podsumował sytuację w artykule w Huffington Post zatytułowanym „Nieważna propaganda, Putin trzyma przegrane karty” [Forget the Spin, Putin Is Holding a Losing Hand]:

„Teoria strategiczna Brzezińskiego jest zaprojektowana dla zwiększenia amerykańskiej potęgi w regionie w perspektywie długoterminowej, a to czy Putin znajdzie sposób na wycofanie się, czy postanowi zaatakować – jest nieistotne. Każdy wybór Putina. . . ostatecznie posłuży interesom Ameryki, nawet jeśli ukraińska wojna domowa i kryzys energetyczny w Europie będzie musiał być częścią ceny”. (Huffington Post)

I taki jest dylemat Putina, żeby wybrać drogę która w najmniejszym stopniu pogorszy sytuację i wpędzi Ukrainę głębiej do otchłani. W tej chwili wybór wydaje się oczywisty, powinien czekać, odpierać pokusę zaangażowania się, i unikać pospiesznych reakcji. W końcu jego opanowanie będzie postrzegane jako siła, a nie słabość, i będzie mógł odegrać bardziej konstruktywną rolę w prowadzeniu Ukrainy z powrotem do pokoju i bezpieczeństwa. Ale teraz musi być cierpliwy i czekać.

Putin’s Dilemma

Fending Off the United State’s Imperial Hand

http://www.counterpunch.org/2014/04/23/putins-dilemma/

MIKE WHITNEY – 23.04.2014, tłum z j. ang. Ola Gordon

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.