Opublikowano Październik 2, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Dość kłamstwa,obłudy,ratowania banków za wszelką cenę i bezkarności rządzących elit

źródło: http://polonuska.wordpress.com

Stajemy dziś w obliczu największego kryzysu gospodarczego w Polsce od ponad 20 lat, o skutkach, którego nasi rodacy nie mają nawet bladego pojęcia. Może się okazać, że lampy naftowe, piecyki – kozy i konserwy mogą podobnie, jak w Grecji czy Portugalii, podbić również polski rynek. Im dłużej będzie przy władzy obecna ekipa,  tym dramatyczniejsze w sferze finansów publicznych i gospodarki,  będą skutki  zbliżającego się kryzysu – Janusz Szewczak.

GUS w raporcie o stanie polskiej gospodarki podaje dane, z których większość demonstruje spowolnienie dynamiki polskiej gospodarki. W II kwartale tego roku spadło zatrudnienie w przemyśle i rolnictwie,  wolniej też wzrasta liczba zatrudnionych w usługach – wynika z raportu  Narodowego Banku Polskiego,ponad połowa osób wchodzących na rynek pracy trafia do grupy bezrobotnych.

Janusz Szewczak mówi, że dane GUS potwierdzają,  polska gospodarka gwałtownie hamuje.

To jest dopiero przedsmak tego jak poważny może być ten kryzys gospodarczy. Niektórzy twierdzą, że będzie to tylko chwilowe spowolnienie ale widać wyraźnie po wskaźnikach bezrobocia, po spadku zamówień w przemyśle, jak i słabnącej konsumpcji – to pokazuje, że wchodzimy w prawdziwe oko cyklonu kryzysu gospodarczego. Co najgorsze widać wyraźnie, że władza nie bardzo ma pomysł na to co z tym dalej robić. Oczywiście pomysłem na kontynuowanie ten propagandowej „zielonej wyspy” jest dalsza wyprzedaż majątku narodowego i dalsze zadłużanie.

Dziś ponad 60 procent Polaków żyje poniżej minimum socjalnego.  To są oficjalne statystyki. Dodajmy teraz do tego 3,5 miliona  Polaków, którzy zatrudnieni są na umowach śmieciowych i dostaniemy  dramatyczny obraz na rynku pracy.  Mówienie dzisiaj o konieczności uelastycznienia zatrudnienia w Polsce jest aberrację umysłową, to czyste brednie. Przy takiej elastyczności, jak my mamy, ciężko sobie wyobrazić jeszcze jej zwiększenie. W Polsce koszty utrzymania i życia są tak wysokie jak na  Zachodzie, nawet ceny samej żywności doszusowały do cen w Europie  Zachodniej. Koszty utrzymania mieszkania w dużych miastach w Polsce są  wyższe niż w niektórych metropoliach strefy euro. Podobnie jest z  usługami. Tymczasem płace mamy trzy, cztery razy niższe.

Zmiany w prawie przegłosowane przez PO-PSL w zamówieniach publicznych zlikwidują polskie spółki budujące drogi. Do  wielu planowanych kontraktów drogowych może w najbliższych latach w  ogóle nie dojść. Nowelizacja została przegłosowana, mimo ze kontrowersyjne poprawki  zostały w lipcu wykreślone przez podkomisję gospodarki, a Biuro  Legislacyjne Sejmu zgłosiło wątpliwości, czy zmiany są zgodne z konstytucją.

Polskie firmy wykonawcze wpadły w pułapkę zastawioną przez inwestorów.  Polega ona tym, że obecnie zamawiający mogą sobie pozwolić na dyktowanie  drakońskich warunków handlowych oraz ocenę ofert niemal wyłącznie na podstawie oferowanej ceny.  Znacząca większość firm uczestniczących w budowie autostrad pogorszyła  swoją kondycję finansową lub zbankrutowała.Właściwie nie ma już dziś na  rynku polskiej firmy wykonawczej, w kontekście kapitału właścicielskiego, mającej odpowiedni standing  finansowy, aby zostać zaakceptowaną jako partner konsorcjalny któregoś z  międzynarodowych koncernów energetycznych w dużym projekcie budowy bloku – Piotr Dobrowolski, dyrektor  Energy w Siemens Sp. z o.o.

Dwie spółki z branży deweloperskiej notowane na GPW i NewConnect złożyły wnioski o upadłość z możliwością zawarcia układu. To zaledwie początek fali upadłości. Przyczyni się do niej m.in. ustawa  deweloperska, która może odciąć część spółek, szczególnie małych i  średnich, od finansowania bankowego.

Bardzo prawdopodobny jest scenariusz, w którym polska gospodarka drugie  dno zaliczy w pierwszym kwartale 2013 roku, oceniają analitycy. Najwięksi pesymiści nie zakładają spadku dynamiki poniżej 1 proc. W  całym 2013 r. nasza gospodarka może wzrosnąć o około 1,5 proc.

„Prognoza dla strefy  euro”

Z raportu  Ernst & Young i instytutu Oxford Economics „Prognoza dla strefy  euro” wynika, że nie ma szans, by w najbliższych dziesięciu latach  wzrost gospodarczy krajów strefy euro i Polski wrócił do stanu sprzed  kryzysu. Najpierw rządy muszą uporać się z ciągle jeszcze rosnącymi  długami.

Eksperci prognozują, że łączny PKB krajów unii walutowej  w tym roku skurczy się o 0,5 proc., a w 2013 r. wzrośnie zaledwie o 0,1  proc. Bezrobocie w Eurolandzie nadal będzie rosnąć, a poziom inwestycji  sektora prywatnego pozostanie poniżej tego, który obserwowaliśmy przed  kryzysem.

Czy bankierzy ukradli nam demokrację?

Zwykli ludzie na ulicach  Madrytu, Lizbony, Aten i Warszawy coraz bardziej natarczywie domagają  się odpowiedzi na pytanie – jak żyć Panie Premierze?

Dlaczego drakońskie oszczędności mają dotyczyć zwykłych ludzi,  dlaczego bilionami euro ratuje się banki, spekulantów i elity finansowe,  a obdziera się ze skóry emerytów, drobnych przedsiębiorców i zwykłych  klientów. Coraz silniejsze protesty przeciwko obecnej koncepcji walki z  kryzysem w Europie przez kolejne cięcia i oszczędności są też coraz  gwałtowniejsze. Zbliża się bardzo gorąca europejska jesień. Niebezpieczne i  nieodpowiedzialne neoliberalne pomysły dalszego obniżania płac, redukcji  zatrudnienia, cięcia rent i emerytur, podwyżek podatków, a zwłaszcza  VAT-u, likwidacji wszelkich ulg i świadczeń socjalnych mogą bardzo  szybko doprowadzić do znacznie groźniejszych wydarzeń niż oblężenie  Kortezów czy strajki generalne.

„dość kłamstwa, obłudy, ratowania  banków za wszelką cenę i bezkarności rządzących elit”

Najnowsze pomysły walki z kryzysem prowadzą do podziału Wspólnoty i są  bardzo niekorzystne dla Polski. DGP analizuje, jakie będą skutki takiego  instytucjonalnego podziału Unii na strefy dwóch prędkości.

  • Podzielenie rynku bankowego na lepszy i gorszy poprzez powołanie unii bankowej

Pomysł wysunięty przez Komisję Europejską zakłada przejęcie przez EBC  nadzoru nad bankami krajów Unii Europejskiej oraz ewentualnie państw UE  spoza strefy euro, ale bez ich wpływu na podejmowane decyzje. To jest  rozwiązanie „kolonialne”, które na obecnym stadium jest nie do  zaakceptowania dla Polski ze względu na ryzyko transferów kapitałów do  central zagranicznych banków. Ale w razie modyfikacji ma też aspekt  pozytywny: zapobiegłoby przejęciu przez lobby polityczne banków  spółdzielczych, jak to się stało w Hiszpanii – mówi Świeboda.

  • Odrębny parlament dla krajów strefy euro

Ten  pomysł przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana van Rompuya  oznaczałby początek instytucjonalizacji odrębnych struktur Eurolandu. W  takim przypadku, uważa szef Demos- Europa, Polska  powinna postarać się o status kraju stowarzyszonego ze strefą euro, by  móc śledzić debaty w tym gremium, choć bez prawa głosu. W przewidywalnej  przyszłości przystąpienie naszego kraju do Eurolandu nie wchodzi w grę.

Rostowski w ciągu pięciu lat podwoił zadłużenie Polski, do tego  doprowadził do jego niekorzystnej struktury, bo większość długu jest w  rękach obcego kapitału.

Pula kredytów, jakie Polska zaciągnie w międzynarodowych instytucjach  finansowych w 2013 r., jest o dwie trzecie wyższa niż w tym ro
ku. Potrzeby finansowania zagranicznego w przyszłym roku wynoszą 6,5 mld euro. Pierwszą transzę kredytuz Europejskiego Banku Inwestycyjnego resort zaciągnie już w styczniu,  ok. 400 mln euro. W EBI  zamierzamy pożyczyć w przyszłym roku ok. 1,4 mld euro, w BŚ – 0,8 mld  euro – mówi Piotr Marczak z MF.

Zadłużenie zagraniczne Polski ogółem wzrosło w II kwartale 2012 roku do 263 mld 832 mln euro z 261 mld 16 mln euro w I kwartale 2012 roku –  podał w piątek NBP. Zadłużenie sektora bankowego spadło do 48 mld 824 mln euro z 49 mld 979 mln euro. Natomiast zadłużenie rządu i samorządu wzrosło do 102 mld 69 mln euro z 97 mld 564 mln euro.

Deficyt w obrotach bieżących w drugim kwartale tego roku wyniósł 2,164 mld euro. Eksport towarów w drugim kwartale br. oszacowano na 35,731 mld euro, natomiast import na 37,372 mld euro.

Rząd Tuska i Pawlaka przyjął budżet na 2013 r.

Oszczędności dotkną kilkunastu milionów osób, zapłacimy wyższe podatki.W przyszłym roku nie wzrosną  pensje urzędników  i nauczycieli, świadczenia niemal 10 mln emerytów i rencistów mogą  wzrosnąć o mniej niż 4 proc., więcej oddamy fiskusowi, nie będzie  przybywać etatów, płace z trudem gonić będą ceny. Bezrobocie może sięgnąć w tym roku 14 proc., a w przyszłym 15 proc.  – szacuje Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. – W 2013 r. ludzie  będą walczyć o utrzymanie pracy, a nie o podwyżki.

Wzrosną podatki.  Przeciętnie Polak odda państwu prawie 7 tys. zł, wobec 6,6 tys. zł w 2012 r. i 6,4 tys. zł w 2011 r. Rząd przewiduje, że ściągnie z obywateli aż 20,2 mld zł (ok. 520 zł  na osobę) w postaci różnych kar, grzywien i mandatów, w tym  z fotoradarów.Plan na 2012 r. to ok. 16,2 mld zł.

http://blogmedia24.pl/node/60195

Komentowanie zamknięte.