Opublikowano Październik 17, 2017 Przez a303 W Bliski Wschód

Donald Trump, Arabia Saudyjska i petrodolary

Prezydent USA Barack Obama 12 razy wetował ustawy w czasie swojej prezydentury. Kongres obalił tylko jedno jego weto…

a

Pod koniec 2016 roku Obama zawetował projekt ustawy JASTA (Justice Against Sponsors of Terrorism Act – Ustawa o Sprawiedliwości Wobec Sponsorów Terroryzmu). Ustawa pozwala ofiarom ataków z 11 września 2001 roku pozywanie Arabii Saudyjskiej przed amerykańskimi sądami.

Kilka miesięcy przed końcem swojego urzędowania Obama nie przejmował się już polityczną ceną sprzeciwu wobec projektu tej ustawy. Ochrona Arabii Saudyjskiej i systemu petrodolara, który leży u podstaw amerykańskiego dolara jako najważniejszej światowej waluty, znaczyła dla niego znacznie więcej.

Kongres nie patrzył jednak na to w ten sposób. Ci, którzy ubiegali się o reelekcję, nie chcieli bratać się z Saudyjczykami ponad głowami amerykańskich ofiar.

Kongres zagłosował zatem za obaleniem weta Obamy i JASTA stała się obowiązującym prawem.

Saudyjczycy całkiem słusznie uważają tę ustawę za poważne zagrożenie. Jeśli będzie można pozywać ich przed amerykańskimi sądami, wówczas będzie można zamrażać lub przejmować ich aktywa znajdujące się w USA.

W odpowiedzi Minister Spraw Zagranicznych Arabii Saudyjskiej zagroził sprzedażą wszystkich amerykańskich aktywów. Inaczej mówiąc, Saudowie grozili zerwaniem umowy petrodolarowej, która leży u podstaw amerykańskiego dolara jako najważniejszej światowej waluty.

W odróżnieniu od wszystkich prezydentów urzędujących od czasu powstania petrodolara Donald Trump przejawia otwartą wrogość wobec Arabii Saudyjskiej. Jakiś czas temu napisał na Twitterze: „Głupawy Książę @Alwaleed_ Talal chce kontrolować naszych amerykańskich polityków pieniędzmi swojego ojca. Nie będzie o tym mowy, kiedy zostanę wybrany”.

„Głupawy książę”, o którym mówi Trump, to Książę Alwaleed bin Talal, prominentny członek saudyjskiej rodziny królewskiej. Jest również jednym z największych zagranicznych inwestorów w gospodarce USA, szczególnie w mediach i finansach.

Saudowie otwarcie popierali Hillary Clinton podczas wyborów w roku 2016. W rzeczywistości szacuje się, że „podarowali” od 10 do 25 milionów dolarów Fundacji Clintonów, co czyni ich najhojniejszym zagranicznym darczyńcą.

Oprócz Hillary Clinton największym przegranym prezydenckich wyborów w USA była Arabia Saudyjska. Saudowie nie chcieli Donalda Trumpa w Białym Domu. I nie z powodu złośliwych wpisów na Twitterze. Stawką są realne geopolityczne kwestie.

Obecnie prezydent Trump wydaje się skłaniać ku cofnięciu poparcia USA dla tak zwanych „umiarkowanych” rebeliantów w Syrii.

Saudowie są wściekli, że Stany Zjednoczone nie dotrzymują swojej części umowy petrodolarowej. Uważają, że USA powinny już dawno zaatakować Syrię w ramach zobowiązań, aby zapewnić ich monarchii bezpieczeństwo.

Obalenie prezydenta Syrii Bashara al-Assada jest długofalowym celem Saudów. Ale prezydent Trump nie pali się do tego. To szkodzi pozycji Arabii Saudyjskiej na Bliskim Wschodzie i nie wróży dobrze jej stosunkom z USA.

To jeden ze sposobów, w jaki prezydent Trump przyspieszy śmierć petrodolara.

Niechętnie cytuję neokonserwatywnego historyka dra Bernarda Lewisa, ale nawet on czasami ma rację:

„Wyobraźmy sobie, że Ku Klux Klan czy Aryan Nation zdobywają całkowitą kontrolę nad Teksasem i mają do swojej dyspozycji wszystkie wpływy z ropy i wykorzystują te pieniądze, powołując sieć dobrze wyposażonych szkół i uczelni w całym chrześcijańskim świecie lansujących swoją wizję chrześcijaństwa. To właśnie Saudowie zrobili z Wahhabizmem. Pieniądze z ropy umożliwiły im rozprzestrzenianie fanatycznej, destrukcyjnej formy islamu na całym muzułmańskim obszarze oraz wśród muzułmanów na Zachodzie. Bez ropy i saudyjskiego królestwa wahhabici pozostaliby jedynie marginalną grupką fanatyków”.

Jest to właściwy opis wahhabizmu, wyjątkowo agresywnego i nietolerancyjnego odłamu sunnickiego islamu wyznawanego przez większość Saudów. ISIS, Al-Kaida, Talibowie i zbieranina innych ekstremistów także wyznają tę purytańską odmianę islamu. To dlatego Arabia Saudyjska i ISIS stosują takie same brutalne kary jak na przykład odcinanie głowy.

Wielu wahhabitów uważa pozostałych muzułmanów, takich jak szyici w Iranie, alawici w Syrii czy niewahhabiccy sunnici, za apostatów zasługujących na śmierć. Pod wieloma względami Arabia Saudyjska jest zinstytucjonalizowaną wersją ISIS.

Po mieszkaniu na Bliskim Wschodzie przez trzy lata jest dla mnie jasne, że wielu ludzi w tym regionie gardzi wszystkim, co ma związek z wahhabizmem. Mimo to kwitnie on w pewnych sunnickich społecznościach, głównie wśród łudzi, którzy czują, że nie mają innej alternatywy.

Na Bliskim Wschodzie panuje też powszechne przekonanie, że zachodnie siły celowo wspierały wahhabizm, aby osłabić i podzielić ten region i wykorzystać jako broń przeciwko szyickiemu Iranowi i jego sojusznikom. To dotyczy również Syrii i Iraku po Husajnie, który zawiązał przymierze z Iranem.

Dzięki WikiLeaks wiemy że saudyjskie i katarskie rządy, które były także dwoma największymi zagranicznymi darczyńcami Fundacji Clintonów, świadomie wspierały ISIS w celu obalenia Bashara ał-Assada w Syrii. Julian Assange mówi, że e-maile dotyczące tej sprawy są najważniejsze ze wszystkich związanych z Clintonami, jakie ujawniła jego grupa. Oto fragment wywiadu z nim:

„Rozmówca: Oczywiście wynika z tego, że ta okryta złą sławą grupa dżi-hadystów, zwana ISIL bądź ISIS, powstała głównie za pieniądze ludzi, którzy dawali pieniądze Fundacji Clintonów?

Assange: Tak.

Rozmówca: To niezwykłe…”

Mając to wszystko na uwadze, prezydent Rosji Władimir Putin otworzył w sierpniu 2016 roku nietypową konferencję sunnickich duchownych. Odbyła się ona w stolicy Czeczenii Groźnym, sunnickim regionie w południowo-zachodniej części Rosji.

Podczas konferencji, na której wystąpiło 200 czołowych niewahhabickich sunnickich duchownych, wydano nadzwyczajne oświadczenie określające wahhabizm jako „niebezpieczne wypaczenie” sunnickiego islamu.

Ci duchowni znaczą wiele w sunnickim świecie. Był wśród nich na przykład Wielki Imam z meczetu al-Azhar w Egipcie, jednego z najważniejszych islamskich ośrodków teologicznych. (Egipt jest najbardziej zaludnionym sunnickim państwem arabskiego świata).

W rzeczy samej Putin zebrał najważniejszych niewahhabickich duchownych na świecie, aby „ekskomunikować” Saudów z sunnickiego islamu. Innymi słowy, Putin próbuje dobrać się do serca systemu petrodolara.

Rosja i Arabia Saudyjska były przeciwnikami od dziesięcioleci. Rosjanie nigdy nie wybaczyli Arabii Saudyjskiej i USA wspierania afgańskich mudżahedinów, którzy wyparli Armię Radziecką z Afganistanu. I nie wybaczyli Saudom także wspierania czeczeńskich rebeliantów.

O ile wiem, brytyjski pisarz Robert Fisk był jedynym zachodnim dziennikarzem relacjonującym tę konferencję. „Kto będzie prawdziwym przedstawicielem sunnickich muzułmanów, kiedy Saudowie zostaną zepchnięci na margines? I jaka przyszłość czeka Arabię Saudyjską? Takie pytania wywołują rewolucje” – powiedział.

Jeśli Saudowie zostaną zmarginalizowani, wówczas zada to śmiertelny cios systemowi petrodolara.

Prawda jest taka, że system petrodolara jest w stanie agonalnym. Nie ma znaczenia, czy Saudowie świadomie go porzucą, czy sam się rozpadnie z powodu implozji królestwa. Końcowy rezultat będzie taki sam.

Obecnie gwiazdy nie sprzyjają królestwu Saudów. To jego najbardziej newralgiczny moment od czasu jego powstania w roku 1932.

Dlatego właśnie sądzę, że śmierć systemu petrodolara będzie najbardziej zaskakującym wydarzeniem roku 2017.

Oczekuję wzrostu ceny złota w dolarach, kiedy system petrodolara się załamie. Lepiej nie być po złej stronie barykady, kiedy to nastąpi.

Ale to pociąga za sobą kolejną ważną sprawę. Najprawdopodobniej dojdzie do poważnej inflacji.

System petrodolara pozwalał przez dziesiątki lat amerykańskiemu rządowi i wielu Amerykanom na życie ponad stan. USA uważają to za coś pewnego i oczywistego. Ale to przeminie, kiedy dolar straci swój szczególny status.

To będzie zapewne punkt krytyczny…

Po tym wszystkim amerykański rząd będzie desperacko wdrażał kontrolę kapitału i ludzi, nacjonalizację funduszy emerytalnych i inne konfiskaty majątków.

Radzę przygotować się na gospodarczy i socjopolityczny krach, jeśli nie jest jeszcze za późno. Należy spodziewać się rozrostu rządu, ograniczania wolności, kurczenia się dobrobytu… i jeszcze wielu gorszych rzeczy. To pewnie nie wydarzy się jutro, ale wyraźnie widać, dokąd to wszystko zmierza.

Jest bardzo możliwe, że pewnego dnia Amerykanie obudzą się w nowej dla nich rzeczywistości.

Nick Giambruno,

Tłum. Nexus

Źródło: http://www.internationalman.com/articles/donald-trump-saudi-arabia-and-the-petrodollar

Komentowanie zamknięte.