Najnowsze

Opublikowano Październik 6, 2013 Przez minutus W Świat

Długie łapy Waszyngtonu – zamorskie bazy wojskowe

amerykańskie bazyPodczas gdy świat debatuje o możliwości karnej interwencji zbrojnej wymierzonej w syryjskiego „dyktatora” Bashara al-Asada, kolejny raz na świeczniku pojawiają się amerykańskie bazy zamorskie. USA posiadają za granicą setki baz, w których stacjonuje tysiące żołnierzy. Instalacje te dają USA znaczny wpływ na politykę globalną. Jednak kilkanaście sondaży pokazuje, że Amerykanie nie wiedzą wiele o tych bazach.

Wśród innych czynników, ponad osiemset baz wojskowych poza granicami kraju jest tym co czyni z USA superpotęgę wojskową tego stulecia. Istnieją jedynie czterdzieści trzy kraje w których nie ma ani jednego amerykańskiego żołnierza. To jak pajęczyna oplatająca cały świat. Amerykańskie wojsko jest obecne na każdym kontynencie z wyjątkiem Antarktydy. Według raportu Pentagonu z 2007r., 39 krajów gości jedynie jedną bazę, 140 – więcej niż jedną. Według innego raportu przygotowanego przez Kongres, liczba całkowita zagranicznych baz wojskowych USA wynosi 850. Wliczając bazy wewnątrz kraju – całkowita liczba baz wojskowych USA sięga 5300.

Jednakże jest wysoce prawdopodobne, że rzeczywista liczba jest jeszcze większa niż oficjalna. Istnienie tajnych baz amerykańskich jest jednym z najgorzej strzeżonych sekretów na świecie. Przewiduje się, że w 150 państwach znajduje się co najmniej setka tajnych baz amerykańskich z przynajmniej półmilionową amerykańską armią. Jeśli doliczymy personel cywilny oraz krajowych urzędników – uzyskamy 1,8 mln personel. „Amerykańska inwazja za świat” rozpoczęła się szczególnie po ataku na Irak i Afganistan. Z ekonomicznego punktu widzenia, koszt utrzymywania tych instalacji wydaje się być nierealny dla gospodarki amerykańskiej. Całkowita powierzchnia jedynie znanych baz wojskowych wynosi około 120 000 km2 [powierzchnia Polski to około 312 685 km2 – Minutus]. Jest to obszar większy niż niejedno państwo. 344 000 budynków, 184 000 ogrodzonych obszarów, i 48 000 innych budynków różnej użyteczności czyni z Waszyngtonu największego barona nieruchomości na świecie.

Strategiczne znaczenie baz ujawnia możliwy atak na Syrię

Mimo że mówi się niewiele o bazach wojskowych, ich znaczenie podczas przygotowywania operacji wojskowych jest dobrze rozeznane. Przed ostatnim układem amerykańsko-rosyjskim, dotyczącym zniszczenia syryjskiej broni chemicznej, amerykańskie dowództwo wysłało flotę złożoną z lotniskowca, czterech niszczycieli i krążownika na Morze Czerwone i jednego desantowca na Morze Śródziemne. Umowa zaowocowała decyzją prezydenta Barracka Obamy o „pociągnięciu” za wschodni basen Morza Śródziemnego i Zatokę Perską i jego deklaracą intencji rozpoczęcia ograniczonej operacji przeciwko Syrii. Amerykańscy urzędnicy powiedzieli prasie, że flota będzie odgrywała rolę wspomagającą gdy operacja militarna stanie się koniecznością. Lotniskowiec USS San Antonio jest w stanie przenosić jednocześnie cztery helikoptery i wiele myśliwców. Ponadto, USA na Morzu Śródziemnym ma pięć okrętów wojennych wyposażonych w rakiety Tomahawk.

Rosja i Francja wzmacniają swoje floty

Obok USA kolejnym krajem posiadającym bazy wojskowe poza własnym terytorium jest Francja, która utrzymuje je w swoich byłych koloniach w Afryce. Dotychczas Paryż był opóźniony w instalowaniu się w Zatoce Perskiej. Pierwsza francuska baza w rejonie została otwarta w maju 2010r. Baza w Abu Dhabi, pierwsza otwarta od pięćdziesięciu lat wojskowa baza francuska, jest ulokowana w strategicznym punkcie Cieśniny Hormuz. Dwie fregaty i pięciuset żołnierzy zostało przeznaczonych do zapewnienia bezpieczeństwa handlu i ochrony przed somalijskimi piratami. Uzgadniając w 2005r. strategiczne znaczenie zamorskich baz, francuskie dowództwo orzekło, iż ich celem jest dostarczanie wsparcia logistycznego Armii Francuskiej i szkolenie lokalnych armii.

Z drugiej strony, Rosjanie nie są zadowoleni ze wzrastającej obecności amerykańskich sił w rejonie Morza Śródziemnego i w odpowiedzi wysłali tam okręt szpiegowski. SSV-201 Priazovye, należący do rosyjskiej floty Morza Czarnego, zwykle stacjonujący w Sewastopolu, został wysłany na wybrzeża syryjskie, aby dołączyć do innych rosyjskich jednostek. Rosyjscy oficerowie stwierdzili, że jednostka ma specjalne zadanie do wykonania we wschodniej części Morza Śródziemnego. Mimo braku oficjalnej wypowiedzi ministerstwa obrony, minister spraw zagranicznych, Siergiej Ławrow, powiedział, że nie spodziewa się starcia z wojskami lojalnymi wobec Bashara al-Asada. Od czasu „powstania” Rosja pozostaje blisko Syrii. W poprzednim oświadczeniu minister obrony Rosji stwierdził, że umieszczenie jednostki było rutynowym posunięciem i nie miało ono na celu wzmacniania militarnej obecności Rosji w tym regionie.

Baza w południowej części Cypru pozostaje zamknięta

Brytyjska baza wojskowa w południowej części Cypru zawsze była w centrum debat dotyczących jakichkolwiek operacji wojskowych w rejonie śródziemnomorskim. Jednak tym razem greccy ministrowie na Cyprze zdają się nie wyrażać woli na to aby obce siły korzystały z ich terytorium. Po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Egiptu (Nabil el Arabi), minister spraw zagranicznych Południowego Cypru, Ioannis Kaoulides, powiedział: „Zjednoczone Królestwo, Francja i USA nie mogą używać cypryjskiego terytorium w celu przeprowadzania zbrojnych operacji przeciwko Syrii. To proste rozumowanie odnośnie naszych żądań takich gwarancji. Brytyjska baza wojskowa nie znajduje się pod nadzorem naszej administracji.”

23 IX 2013r.
Kuzey News Agency
źródło: http://www.phantomreport.com/washingtons-long-arms-uss-overseas-military-bases
przygotował: Minutus

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.