Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 14, 2013 Przez stophasbara W Bez kategorii

Dlaczego Ukraina nie protestuje tak, jak Turcja: po prostu milczymy

źródło: http://shturmnovosti.com/view.php?id=55555

 55555

przygotował: Pluszowy Miś

Ukraiński pasek przewijania facebooka przypomina zbiorową żałobę. Zmęczeni rządzącą Partią Regionów użytkownicy zazdrośnie spoglądają na Turcję, jaka niespodziewanie udowadnia, że protest w kraju muzułmańskim może być cywilny, a nie islamski. “Jak długo jeszcze?” –  pytają zmęczeni pajacowaniem Janukowycza. “Na bruk!” – słychać proletariacki klekot użytkowników macbooka. „Do diabła z nim”, słychać stukot w klawiatury.

I nie biorą sobie do głowy, że nie będzie tureckiej opcji na Ukrainie. Tak, jak nie może być egipskiej, tunezyjskiej lub, nie daj Bóg – syryjskiej.

Nie dlatego nie będzie, że na Ukrainie nie ma oddolnej mobilizacji komórkowej. Nie dlatego, że nie urodzili się w tym kraju specjaliści od takiej organizacji i gotowe na to jednostki. Nie dlatego, że społeczeństwo nie jest wyszkolone w dziedzinie strajków i walki o prawa. Lecz tylko dlatego, że na Ukrainie jest możliwe tylko – i wyłącznie – wersja ukraińska.

Co różni Turcję od Ukrainy? Ludzie. I rzecz, jak wspomniano powyżej, nie jest w islamie.

Tureccy lekarze bezpłatnie przyjmowali i leczyli ofiary poszkodowane w starciach z policją. Tureccy prawnicy za darmo bronili aresztowanych demonstrantów w sądach. Tureccy obywatele bezpłatnie rozdawali darmowe mleko i sok cytrynowy dla osób, które ucierpiały od gazu łzawiącego. Protest przeciwko zabudowie parku i ścinaniu drzew połączył działaczy religijnych i świeckich, prawicę i lewicę, Kurdów i Turków. A nad tłumem wznoszą się portrety Ataturka – głównego świeckiego autorytetu w tym kraju.

Teraz pytanie. Czy istnieją ludzie na Ukrainie, którzy są gotowi do ofiarnej solidarności w ramach pokojowego protestu? Czy są osoby bezinteresowne, gotowe pomóc protestującym za darmo, wg swoich możliwości? Nie. Duch zespołowy dziś na Ukrainie – to rzadkość, a demonstranci wszelkiej maści pokazują się prawie wyłącznie za pieniądze.

No dobra, może nie ma na Ukrainie swoich “Ataturków”. Ale przecież na barykadach w Turcji – mamy grupy społeczne, a nie polityków. Charakter tureckiego społeczeństwa pozwolił w miejsce brakujących „liderów” pojawić się opozycji “szeregów” z braku “góry”. Natomiast Ukraina wierzy w przywódców i wodzów. I nie wierzy w siebie.

Nawet wtedy, gdy siedem lat temu, kraj uwierzył w siebie, to i tak nic dobrego z tego nie wyszło. Ponieważ uwierzył w człowieka, a nie w pryncypia. Na Majdanie stali obok siebie za lidera, któremu następnie przekazali flagę. I cała ta solidarność poszła na dno, ponieważ idee nie przegrywają. W przeciwieństwie do przywódców, którzy mogą okazać się zwykłymi dupkami.

A Turcja stoi na placach nie po to, żeby dzielić władzę. Turcy są tam również dlatego, żeby dalej szanować siebie. I tak długo, jak długo tam są – tym bardziej siebie szanują. I my też ich szanujemy. A siebie – nie.

Paradoks w tej sytuacji polega na tym, że Stambuł potrafi organizować mitingi w milionach, ale to nie oznacza, że ​​kraj jest na krawędzi. Bo na krawędzi jest Ukraina, niezdolna się zmobilizować, ani ze względu na powalone drzewa, ani pobitych lub zagazowanych przechodniów, ani z powodu wyjątkowo niskiego poczucia własnej godności. Ciało nie reaguje na bodźce. Kardiogram prawie nie wykazuje odchyleń.

I dopóki 59% Ukraińców będzie uważać, że Ukrainie brakuje “silnej ręki” – nic się nie zmieni. “Silna ręka” w kraju jest postrzegana jako licencja na brak jakiejkolwiek odpowiedzialności. Albo jest to zapisane na tablicach narodowej mentalności “Да будет хата ваша с краю”. (na rosyjski można to przetłumaczyć jako „Всем похуй”, czyli mówiąc delikatnie, dla wszystkich jest wszystko jedno – przypis).

No to o czym tu jeszcze gadać?

Szczegóły: http://www.rosbalt.ru/blogs/2013/06/06/1137359.html

a23

Komentowanie zamknięte.