Najnowsze

Opublikowano Maj 24, 2013 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Dlaczego media nie mówią o tym, ile kosztują imigranci spoza zachodniej Europy?

Jak donosi gazeta Finansavisen, a za nią Aftenposten, każdy „niezachodni” imigrant kosztuje Norwegię około 4,1 miliona koron w ciągu swojego życia.

 „Wiodące media zadbały o to, by do mieszkańców Norwegii nie doszedł odgłos wybuchu ekonomicznej bomby, zdetonowanej przez Finansavisen: Jeśli imigracja będzie dalej rozwijać się tak jak dziś, pochłonie wszystkie dochody z ropy naftowej plus wartość akcji Statoila. Rachunek za to wysłany zostanie do każdego Norwega w formie wyższych podatków, konieczności dłuższej pracy i niższych świadczeń socjalnych.

Zmowa milczenia

Rok w rok politycy, od SV po Høyre, opowiadają nam, że imigracja przynosi dobrobyt ekonomiczny. Tę samą mantrę powtarzają wszystkie media nadające ton debacie publicznej. Aby móc ugruntować ten mit, media są zmuszane przemilczać stan faktyczny. Jak na przykład to, że w 2008 roku Duński Bank Narodowy (Dansk Nationalbank) przedstawił w oparciu o konkretne liczby, że imigracja pochłania kolosalne kwoty. Jak na przykład to, że Human Rights Service raport za raportem wykłada na stół dane, pokazujące to samo, por. np. raport „Nic mi nie mów. Koszty imigracji i państwo opiekuńcze” z 2009 roku.

Tamten rok [2009] był rokiem wyborów do Stortingu, a nowiny o tym, że jeden rząd za drugim prowadzi politykę, która zmierza do amerykanizacji państwa opiekuńczego i wzrostu różnic społecznych miały być ukryte przed opinią publiczną? No cóż, wiemy która partia mogłaby zyskać na ujawnieniu prawdy, na wyłożeniu kart na stół, prawda? [Autorka artykułu ma na myśli Partię Postępu – Fremskrittsparti. przyp. red.].

Pozytywne efekty zerują się

Jaka więc jest prawda? Prawda, tak jak ją przedstawia Finansavisen z 13. kwietnia, przy aprobacie naukowca z Centralnego Urzędu Statystycznego (SSB), Erlinga Holmøy, jest taka, że każdy imigrant spoza „Zachodu” kosztuje Norwegię w ciągu swojego życia średnio 4,1 miliona koron. Jednocześnie pozytywne efekty opłacalnej imigracji z krajów zachodnich (+ 800 000 koron na imigranta) są wyrównywane na zero przez nieopłacalną imigrację z krajów Europy wschodniej ( – 800 000 koron na imigranta)

Podsumowując, oznacza to, że ubiegłoroczny napływ 15 400 imigrantów spoza krajów zachodnich będzie kosztował Norwegię 63 miliardy koron. „Przeszłe i przyszłe koszty netto związane z imigrantami „niezachodnimi” oraz ich dziećmi, które już znajdują się w Norwegii, obliczane są na 1 200 miliardów koron. Jeśli imigracja spoza krajów Zachodu utrzyma się na takim poziomie, jak w ciągu pięciu ostatnich lat, koszty łączne osiągną 4 100 miliardów koron netto. To odpowiada wartości Funduszu Naftowego oraz posiadanych przez państwo akcji Statolia” – piszą SSB i Finansavisen.

Więcej wypłacanych zasiłków, niż ściąganych podatków

W rzeczywistości jest jeszcze gorzej, gdyż wyliczenie kosztów na 4 100 miliardów koron zakłada, że imigranci w drugim pokoleniu będą już w 100% zintegrowani. Jeśli jednak będą postępować tak jak ich rodzice, tj. pobierać znacznie więcej pieniędzy tytułem różnych zasiłków, niż płacą w formie podatków, koszta wzrosną do ponad 6000 miliardów.

To dramatyczne dane. I obalające powszechnie słyszalną mantrę o tym, że Norwegia potrzebuje imigracji zarobkowej. Jak mówi główny ekonomista banku Swedbank First Securities, Harald Magnus Andreassen: „Wypowiedzi polityków o tym, że ‚Norwegia potrzebuje siły roboczej’ niosą niewiele treści: ‚Celem polityki ekonomicznej jest to, by ludzie, których ma się do dyspozycji pracowali w taki sposób, by produktywność i dochód na obywatela był wysoki’… Zapomina się o tym, że przez każdego imigranta wzrasta zapotrzebowanie na kapitał realny. Imigranci muszą mieć domy, w których będą mieszkać, szkoły dla dzieci i łóżka szpitalne. Zasada kciuka mówi, że na każdy procent wzrostu PKB, do którego się przyczyniają, o 3% rośnie zapotrzebowanie na kapitał realny”.

Czy pamiętacie państwo wszystkie te debaty i wywiady z czołowymi politykami, którzy próbowali przekonać ludzi, że bez imigrantów byśmy padli, a gospodarka zwinęła się? Pamiętacie wszystkie te razy, gdy premier Jens Stoltenberg mówił, że „imigracja oznacza społeczne, kulturowe i ekonomiczne ubogacenie”? W roku ubiegłym wykreślił z tej wypowiedzi jedno słowo i zastąpił je innym. W tej chwili brzmi to tak: ” imigracja oznacza społeczne, kulturowe i polityczne ubogacenie”. Interesujące, czyż nie?

Wysyłają rachunki naszym dzieciom

Czy Stoltenberg wie zatem, że od dłuższego czasu jego rząd kieruje Norwegię na cały gaz w stronę biedniejszych czasów? Czy wie, że rachunki za swoją bezmyślną politykę ekonomiczną wysyła naszym dzieciom? Czy wie, że bogaci będą jeszcze bogatsi, ale dobrobyt przeciętnego Norwega zostanie okrojony dzięki chudszemu portfelowi i gorszej ofercie socjalnej?

Krzyczącym paradoksem jest to, że Partia Robotnicza (Ap) sprawowała władzę w Norwegii najdłużej po tym, kiedy to właśnie ona otworzyła drzwi dla imigracji spoza krajów Zachodu. Ap przyczynia się zatem do demontażu państwa opiekuńczego, podczas gdy polityka Frp miałaby odwrotne skutki. Trudno w to uwierzyć, ale tak jest.

Redaktor Aftenposten, Knut Olav Åmås, chwali media za to, że są bardziej krytyczne wobec władzy i wobec społeczeństwa (11.maja). W takim razie sztab prasowy potrafi nam może wyjaśnić, dlaczego zarówno taka nadająca ton mediom gazeta jak Aftenposten oraz medialny okręt flagowy – telewizja NRK postanawiają ignorować najbardziej dramatyczną informację ekonomiczną od czasów II wojny światowej?

Lub, jak to powiedział gazecie Finansavisen Erling Holmøy z SSB: „Często zdumiewa mnie to, jak szeroko omawiana jest w mediach zmiana stóp procentowych o jedną czwartą procenta w porównaniu ze skutkami ekonomicznymi imigracji.”

Pies stróżujący na opak

Sądziłam, że media mają obowiązek informowania wobec ludzi, którzy sponsorują dziennikarzy i redaktorów kwotą ponad 6 miliardów koron rocznie tytułem dofinansowania dla prasy (pressestøtten) oraz abonamentu telewizyjnego. Ale może nie doczekamy się reakcji aż do chwili, kiedy nieodpowiedzialna polityka sprawi, że same media znajdą się na liście cięć budżetowych któregoś z przyszłych rządów?

Czemu media funkcjonują jak pies stróżujący, tyle że na opak, jeśli chodzi o imigrację? Czemu nie patrzy się władzy krytycznie na ręce w tej kwestii? Być może odpowiedź kryje się tutaj: Pod koniec lat 90. wyszłam z gmachu Stortingu mentalnie ogłuszona po spotkaniu z jednym z czołowych polityków. Jako autorka książki o słabych wynikach miłosnych norweskich muzułmanów Święty przymus (Hellig tvang), miałam na sercu kilka kwestii politycznych i w związku z tym poprosiłam o spotkania z przedstawicielami kilku partii, mając nadzieję na polityczną współpracę ponad podziałami dla dobra naszej młodzieży. Poniższe słowa, dokładnie w takim brzmieniu, jakie przytaczam, padły wtedy z ust czołowego polityka: „Musi być Pani świadoma tego, że jeśli Frp wejdzie na mównicę i zaproponuje któreś z tych działań, my, tj. wszystkie inne partie, automatycznie będziemy przeciw.”

Na niedawnej konwencji krajowej Høyre tematem, który wzbudził zaangażowanie, również w mediach, była kwestia sprzedaży piwa w sklepach. Ekonomiczne konsekwencje imigracji były tematem nieistniejącym.

Mój dziennikarski gen nie daje mi spokoju: Co zrobi Stoltenberg, jeśli ponownie zostanie obdarzony przez wyborców zaufaniem? Co zrobi Erna Solberg [przewodnicząca Høyre], będąc na pozycji siły? Czy Siv Jensen [przewodnicząca Frp] będzie potrafiła „kolegować się” z Erną Solberg, jeśli Høyre będzie kontynuować to, co partia porzuciła będąc w rządzie w 2005 roku: zielone światło i na oścież otwarte drzwi dla imigracji spoza krajów zachodnich?

Większość ludzi bardzo nie lubi być robiona w konia. Dlatego bardzo żałuję, że głównym tematem jesiennych wyborów nie jest dofinansowanie dla prasy.

Hege Storhaug*

Źródło: Aftenposten

* autorka jest kierowniczką informacyjną organizacji Human Rights Service (HRS) i publicystką. W swoich wystąpieniach, artykułach i książkach porusza często tematy imigracji i integracji, w tym islamu, przymusowych małżeństw, okaleczania itp. W kręgach lewicowych uchodzi za kontrowersyjną.

Źródło: http://www.mojanorwegia.pl

Komentowanie zamknięte.