Najnowsze

Opublikowano Październik 13, 2016 Przez NS W Rosja

Demokratyzacja Nieba i desakralizacja życia cerkiewnego

Zaczniemy z daleka i jakby nie o tym. Porozmawiajmy o państwowości. Koryfeuszem w tej dziedzinie jest wielki rosyjski myśliciel, człowiek zadziwiającego losu, który będąc ideologiem wszystkich możliwych trendów rewolucyjno-demokratycznych i będąc w stosunku do Rosyjskiego Imperium państwowym przestępcą, doświadczył cudu przemiany z Saula na Pawła, zdecydowanie odrzucając wszystkie społeczne miraże młodości [2]. Jego imię – Lew Tichomirow.

aa1

W swoich pracach Lew Aleksandrowicz wyróżniał trzy rodzaje władzy państwowej, a mianowicie: monarchiczny, arystokratyczny i demokratyczny. Jednym z mitów, wsadzonych do naszej świadomości, jest mit o tym, że demokracja – jest wynikiem rozwoju poprzednich władz, szczyt doskonałości i wielkie osiągnięcie ludzkości w jej historycznym procesie. Jest to kłamstwo, i przy tym nie tylko polityczne, ale także duchowe. Wymienione typy państwowości – to są meritum-typy, – pisze uczony – a nie fazy ewolucji. One nie powstają ewolucyjnie jeden z drugiego, a, jeżeli zmieniają się jeden po drugim, to wskutek przewrotu państwowego lub rewolucji. [3]

Na czym opiera się każda z wymienionych władz? Władza monarchiczna oparta jest na moralnym zwierzchnictwie jednej osoby, władza arystokracji – na rozumie i mądrości (ros.- на разумности) najlepszych przedstawicieli narodu, władza demokratyczna opiera się na narodzie i budowana jest tylko  … na wskaźnikach ilościowych[4].

Uważa się, że każdy naród jest godny swoich władców. I rzeczywiście, wybór zasady władzy naczelnej zależy od religijnego, moralnego i psychicznego stanu narodu, od tych ideałów, które ukształtowały światopogląd narodu. [5] Właśnie tutaj jasno, jak w lustrze, przejawiają się idealne dążenia narodu. Czy ufa on: sile ilościowej (demokracja), sile umysłu (arystokracja), czy sile moralnej (monarchia)?

Oprócz preferencji ilościowych, demokracja zrodziła się i rozkwitła na osławionych zasadach wolności, równości i braterstwa, które przyniosły jednak potoki krwi. Jak widać, jeśli nie zamykać oczu na historię, demokracja jest „światopoglądem, zastygłym na ideach rewolucji francuskiej”[6].

Jeszcze jedna kwestia: w swoich pracach Lew Tichomirow wielokrotnie podkreślał, że państwo zawiera w sobie nie tylko całą sumę interesów wszystkich obywateli, ale także plus coś jeszcze. Ten plus, to tajemnicze coś, w rzeczywistości, jest najważniejszą cechą wyróżniającą idei państwowej w zasadzie!

Tak oto, żaden z ideologów europejskiego ludowładztwa, począwszy być może od Rousseau – jak twierdzi cytowany przez nas autor w ślad za Lwem Tichomirowem – nie udzielił temu coś w swoich pracach żadnego miejsca. Ponadto, było ono świadomie przez nich negowane. Definiując w ten sposób demokrację jako zasadę walki z Bogiem, L.A.Tichomirow pisał, że wola Boga i Jego wieczne prawo moralne tutaj zastępowane jest czasową i przypadkową, przy tym … sfałszowaną … wolą narodu. W demokracji „bóstwem” jest naród, któremu wszyscy podlegają i służą. To „bóstwo” jest nieprzewidywalne i krwiożercze, jak starożytne bożki pogańskie. „Religijne” neopogańskie czczenie go Lew Tichomirow uważał za wtórne zdziczenie ludzkości” [7] .

Tak oto dochodzimy do głównego tematu naszej rozmowy. A więc, czy zmienił się od czasów rewolucji francuskiej do dnia dzisiejszego stosunek demokracji do sakralnego pierwiastka w człowieku, do sakralnego pierwiastka w państwie, czy w końcu, zmienił się stosunek demokracji do sakralnego życia Cerkwi?

Nasza odpowiedź brzmi: tak. Zmienił się. Ale zmienił się nie w istocie, tylko w formie. W istocie   dzisiejsza demokracja, konsekwentnie zachowując uprzejmy uśmiech, nadal nienawidzi wszystkiego, co jest święte, sakralne, tylko jej dzisiejszą bronią nie jest gilotyna i nie taczanka, tylko stopniowa i zaplanowana desakralizacja mistycznego życia Cerkwi. Uformowane w XIX wieku w społeczeństwie rosyjskim, dwie anty-narodowe, anty-społeczne grupy ludności – intelektualiści i proletariat – stały się nosicielami odpowiednio dwóch niszczących teorii – demokracji liberalnej i socjaldemokracji, niosąc w sobie „początek i koniec” systemu niszczenia Imperium [8]. Komunizm (jako symbol dyktatury proletariatu) i kapitalizm (jako symbol dyktatury inteligencji) – jest to w istocie skrajny przejaw tego samego procesu demokratycznego, jako dzieci jednej matki – wielkiej rewolucji francuskiej i jednego ojca – nowego porządku świata, które tylko przeszły różnymi drogami przez różne kraje, zawsze mając wspólny cel. A mianowicie, uwolnić ludzkość od Chrystusa i Jego prawa moralnego – zasada wolności. Jednakowo przykuć wszystkich do obór i żłobów – zasada równości – i w tej duchowej nędzy, ponieważ ich Bogiem jest brzuch [9], na koniec, pomóc usynowić nas przez osobnika, nienawidzącego ludzi – ponura kopia braterstwa.     

Dyktatura proletariatu w swoim czasie (a, możliwe, że i na naszych oczach!) płynnie przechodzi do dyktatury inteligencji (od dawna już rządzącej na protestancko-katolickim Zachodzie). Pierwsza toruje drogę dla drugiej. Tak oto skrajności łączą się i zaczynają przechodzić jedna w drugą, oto dlaczego Cerkiew zawsze nauczała, aby chodzić carską drogą.  

Rosnący wpływ inteligencji, przy całej jej wewnętrznej i duchowej demoralizacji, rzuca się szczególnie w oczy we współczesnym prawosławnym życiu cerkiewnym. Wszędzie, nie tylko w Rosji. Można nawet powiedzieć, że rewolucja, o której od wieków marzyła inteligencja, zawsze walcząc ze stanem duchownym o prawo przywództwa nad narodem – dokonała się! Trudno znaleźć w Ewangelii miejsce, gdzie oskarżycielski głos Chrystusa brzmiałby z większym oburzeniem, niż kiedy mówi:  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze – obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie … Biada wam, przewodnicy ślepi … Głupi i ślepi! … przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! … Jak możecie ujść potępienia w piekle? [10], etc. W osobach uczonych w Piśmie i faryzeuszów, odnajdziemy inteligencję żydowską, która zawsze pretendowała na duchowe przywództwo w ludzie Bożym, a odpychając przy tym kapłaństwo świątynne – saduceuszów.

Inteligencja staje się siedliskiem demoralizacji zarówno w epoce Renesansu, jak i w epoce, według słów Lwa Tichomirowa – „kiepściutkiego oświecenia”. Ateizm, jako toksyczny pomiot, rozrzucany był na obliczu Europy. Rewolucje ze szczególnym okrucieństwem niszczą stan duchowny. Na zwolnionym miejscu rozmieszcza się – „oświecona” klasa, jednakowo nasiąknięta ideami humanizmu jak i krwią. Szczególnie dramatycznie ułożyły się wydarzenia w Imperium Rosyjskim. I znowu – wciąż to samo dążenie do zagarnięcia prerogatyw duchowieństwa, aby poprowadzić nie do zbawienia, a na spotkanie swojego wielkiego marzenia.

Dzisiaj smutny obraz w środowisku inteligencji tylko się wzmógł. Wzmógł się nie tylko dlatego, że podejmowane są te same uporczywe próby odnowienia wiary Ojców, to znaczy zapędzenia Królestwa nie z tego świata w ramy świata właśnie tego [11], i wzmógł się jeszcze przez to, że obserwujemy potężny napływ tej świeckiej, duchowo okaleczonej inteligencji, która zachowała do tego swój historyczny pociąg do katolicyzmu (do tej samej totalitarnej doktryny!), w szeregi duchowieństwa prawosławnego.

Oto dlaczego w środowisku duchowieństwa nowej daty praktycznie na wszystkich poziomach hierarchicznych, tak wiele okazuje się poetów i saksofonistów, miłośników hard-rocka i sztuki awangardowej, aktorów i kompozytorów, sportowców i uczonych. To oni, właśnie oni tak hojnie otwierają dziś cerkiewną zagrodę temu, którego Pismo Święte zawsze nazywało „duchem świata”. Pod głośne oklaski pewną ręką, pod płonące piekło wiszących Jupiterów, starają się wyprowadzić na wielką scenę Cerkiew i wszystko, co jest dla niej charakterystyczne.

Modlitwy konsekracji, przeistoczenia? Nie mamy żadnych tajemnic. Ikony? Każdy może u nas pisać ikony! Starożytny język liturgiczny? Po co te skomplikowane zwroty? Pokaz mody? Proszę bardzo! Tylko do wszystkiego należy obowiązkowo dodać określenie „prawosławny”. Prawosławny rock, prawosławny klub, centrum sztuki prawosławnej, albo jeszcze lepiej, jeszcze bardziej „ekumenicznie”: centrum sztuki sakralnej. Wszystko to jest tworzone na bazie parafii: koncerty, wystawy, konkursy, wspólne konferencje z inowiercami. Czy znała coś podobnego dwutysiącletnia historia Cerkwi? Pomyśleć tylko – Niewiasta, obleczona w słońce, przez nowych ojców pomyślana jest jako silnik dla ich przedsiębiorstwa, czyli jako zaledwie część ich zachwycającego planu biznesowego! Cerkiew jest sprowadzana w ten sposób do poziomu dziedziny kultury, zapominając o tym, że prawdziwą kulturą – to jest stać się niewolnikiem Chrystusa i nowicjuszem Cerkwi, ale nie po to, aby jakoś oddziaływać na Cerkiew, ale żeby odczuć Jej oddziaływanie [12].

Jeszcze pod koniec XIX wieku Lew Aleksandrowicz, pokazując duchowy upadek Zachodu, pisał: biedna protestancka służba boża nie bardzo przyciąga ludzi do świątyń, a w niedziele, w kościołach coraz więcej odbywa się różnych konferencji i różnego rodzaju imprez rozrywkowych, pracowicie organizowanych dla ludu przez jego opiekunów kulturalnych[ 13].

A cóż widzimy teraz? Prosimy upewnić się – krzywe odbicie w krzywym zwierciadle! Jeśli protestanci, co jest zrozumiałe, próbowali poprzez zewnętrzne manipulacje przykryć swoją nagość, to nam czego brakuje? Czego brakuje szlachetnej, majestatycznej prawosławnej Służbie Bożej? Sakramentom, w końcu? Ale może – powstaje pytanie – chcą przed nami zamknąć Królestwo Niebieskie (Pan często powtarza Swoje lekcje), chcą odciągnąć nas od źródła Łaski za pomocą bezowocnych konferencji i dyskusji z inowiercami, chcą obniżyć napięcie duchowe i wolę zbawienia? Jak jeszcze wyjaśnić podobne zjawiska w życiu cerkiewnym? A jeśli nie – to po co to całe nieodpowiedzialne „papugowanie” [14] ? Czy Cerkiew potrzebuje szczudeł? Czy jest to misja? Oczywiście powiemy, że nie! To – propaganda, przy czym w „szerokim zakresie”, to jest – antymisja. Chyba że, powtórzmy, chcą nas odstraszyć od Cerkwi, zamienić Ją, topiąc naszego ducha w kałużach ckliwej duchowości.

Często sami ojcowie „przypadkowo” przejęzyczają się, jak to niedawno słyszeliśmy podczas otwarcia Centrum Kultury Prawosławnej imienia … szkoda, nie pamięta się kogo. Pomieszczenie – twierdzą – czasem można wykorzystywać do celów liturgicznych, lecz przede wszystkim sala będzie służyła dla ekspozycji. Tak mówią. Zaważmy między wierszami, że wspomniana wystawa miała przedstawiać „arcydzieła malarstwa ikonowego” pewnego „wybitnego” awangardowego artysty, prace którego, jednak ujawniają nam realia świata metafizycznego, tylko nie świata anielskiego i świata Świętych, a pod ich pozorem – realia podniebnej złości. Co to jest? Duch przedsiębiorczości, który praktycznie zgasił głębię przeżycia mistycznego, czy też straszny sen, z którego nie można się obudzić?

(Pytania doktrynalne – celowo tutaj pomijamy. Oczywiste jest, że również i tam powinien być zapewniony dla wszystkich bez wyjątku najszerszy dostęp do Łona Ojca Niebieskiego. [15] ).

Podsumowując naszą rozmowę, jeszcze raz podkreślamy, że demokracja, będąc wierną sobie i stojąc na pozycjach zakamuflowanej walki przeciwko Bogu, po prostu nie można pozwolić Cerkwi, aby pozostawała w swojej tożsamości, bo wtedy trzeba było by się zgodzić na istnienie społeczeństwa w społeczeństwie, w którym, do tego, wierni będą żyć według zupełnie innych praw i wartości. Oto dlatego stajemy się żywymi świadkami tego, jak ktoś, nienawidzący Chrystusa i Jego Cerkiew, rękoma „postępowego”, „kulturalnego” i „naukowo-sportowego” duchowieństwa wbijając w żywe Ciało Chrystusa implanty byłego «культпросвета»*, zmusza wolną religijną energię ludu Bożego do rozpraszania

*/ „культпросвет(kulturalno-oświatowy) – w dawnym ZSRR edukacja kulturalno-oświatowa narodu rosyjskiego (A.L.)

A więc, demokracja jako pogrążona w konsumpcjonizmie dyktatura duchowości, jako inspiratorka różnych profanacji duchowych, po prostu nie może dopuścić konkurencję do tworzenia potrzebnego jej obywatela. Niebo też powinno należeć do wszystkich!

Ale jest rzecz – straszniejsza i bardziej fałszywa od demokracji i wszelkiej jej dyktatury. Można ją porównać tylko z przystępowaniem do Eucharystii bez skruchy (Spowiedzi), jedynie z kpiną nad Eucharystią. Jest to – przywrócenie monarchii dla narodu, ideały której nie odpowiadają lub odeszły daleko od wysokiego ducha monarchicznego.

Tak więc, żyjąc w epoce Wielkiej Hipokryzji albo, jeśli wolicie, Nowego Babilonu, z jego żałosną, pyszałkowatą próbą podzielenia Królestwa Niebieskiego każdemu według jego potrzeb, czy długo jeszcze będzie znosił nas Pan Bóg, i jeśli spadła korona, to czy utrzyma się kołpak frygijski? [16]

Dołączmy i my do pytania, które zabrzmiało z ust wielkiego rosyjskiego myśliciela, człowieka głębokiej wiary i wysokiego ideału moralnego – Lwa Aleksandrowicza Tichomirowa.

Jelena Władimirowa                        /                   Elena Wladimirowa

Specjalnie dla informacyjno –            /                Специально для информационно-

analitycznego portalu o religii „AMIŃ.SU” /    аналитическогo портала о религии

                                                                                „АМИНЬ.SU”

__________________________________________________________________________________

 

[1] Wiersz z Ustawu Związku Odrodzenia Cerkiewnego, stworzonego przez odnowicielskiego „metropolitę” Antonina Granowskiego w 1922 roku. (Cytat z artykułu kapłanów Igora Biełowa i Nikołaja Kawierina „Ponad prywatne komunikowanie i odnowicielstwo (ros.- «Сверхчастоепричащение и обновленчество»). ” Święty Ogień. http://blagogon.ru/digest/145/

[2] Michaił Smolin, „O demokracji i jej krytyce przez Lwa Tichomirowa”

[3] tamże

[4] Oś: moralne – rozumne – ilościowe mówi sama za siebie. Weźmiemy go, jak to się mówi na „rozum”.

[5] tamże

[6] tamże

[7] tamże

[8] tamże

[9] List do Filipian. Rozd. 3 (8-19)

[10] Ewangelia Mateusza, rozdz. 23

[11] Parafraza z dzieła L.A. Tichomirowa „Społeczeństwo chrześcijańskie, które zrzekło sie Chrystusa”.

[12] L.A. Tichomirow „Duchowieństwo i społeczeństwo we współczesnym ruchu religijnym”

[13] L.A. Tichomirow, Artykuł „Na zachodzie”.

[14] Tamże.

[15] Zob. odsyłacz 1.

[16] W Imperium Rzymskim kołpak frygijski nosili niewolnicy, którzy uzyskali wolność. Największą popularność kołpak frygijski zdobył podczas wielkiej rewolucji francuskiej…

 

Źródło:

 

Na portalu Apologet.pl:

„ДЕМОКРАТИЗАЦИЯ НЕБА”[1], или ДЕСАКРАЛИЗАЦИЯ ЦЕРКОВНОЙ ЖИЗНИ.

http://www.apologet.pl/Pol/Publications/p_pub_03.htm

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

9.10.2016 r.

Za: https://bractvospasa.wordpress.com/2016/10/12/demokratyzacja-nieba-1-lub-desakralizacja-zycia-cerkiewnego/#more-1223

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.