Najnowsze

Opublikowano Sierpień 22, 2016 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Demokratyczna „ręka, która nas chroni, może też nas udusić…”. Nicolas Gomez Davila

„Aby skłonić nas do ich przyjęcia, głupie idee przytaczają jako dowód olbrzymią publiczność, która je wyznaje..” (N.G. Davila)

a

Demokracja to taki system, w którym niejeden (-a) dorobił się fortuny i sławy na sprzedaży tzw. ludzkich praw. Obecnie wysoki jest popyt na prawa gejów, a szczególnie na ich bardziej „luksusową'” wersję, czyli prawa transgenderowców, biseksualistów i tem podobnych sodomitów, określanych w demokracji mianem „dyskryminowanych mniejszości seksualnych „.

Zdemokratyzowana ludzkość (inaczej mówiąc zduraczona), chętnie kupuje te kolejne, wydumane z wody i powietrza prawa ludzkie i cieszy się niezmiernie, że kolejne „prawo” jej przybyło i będzie musiała kolejnego „prawa” przestrzegać pod groźba kar i utraty demokracji. Dla zdemokratyzowanej ludzkości ten gąszcz, ta dżungla owych „praw ludzkich” świadczy o tym jak dalece i głęboko posunęła się ona w tej wolności, równości i demokracji.

Nie zauważają, że ta dżungla staje się bagnem, grzęzawiskiem, moczarami w których niezadługo wszyscy, a przynajmniej demokratyczna większość, wkrótce się potopi. Ale, nie chce nikogo straszyć z góry bo i co to da.

Na razie cieszmy się owa WOLNOŚCIĄ, która zaczyna coraz bardziej dławic w gardle, paraliżować język i mowę i opróżniać nam kieszenie, w imię prawa oczywiście.

Cieszmy się tez tą RÓWNOŚCIĄ, dzięki której widać jak na dłoni, że są równi, ci bardziej równiejsi i ta wąska ‚elita’ tych najrówniejszych, którym mało kto dorówna.

Cieszmy się też tym BRATERSTWEM, które sprawia, że człowiek zaczyna patrzeć wilkiem na człowieka, a kamery, alarmy, solidne kraty i tem podobne urządzenia pierwszej potrzeby stają się już omal że obowiązkowym wystrojem większości domostw.

Ale pomimo tego na demokratyczne hasła popyt nie spada, wręcz przeciwnie. Bo w demokracji człowiek ma się charakteryzować NIE zdolnością do samodzielnego, niezależnego myślenia , ale instynktem stadnym i gromadnym czyli tzw. opinią publiczną. A stado zawsze najłatwiej jest urobić górnolotnymi, słodko brzmiącymi frazesami, przelewanymi z pustego w próżne obietnicami, a także tanim żarciem i byle jaką, obowiązkowo bezmózgową ‚rozrywką’.

Starożytni Rzymianie, spryciarze, dawno już rozgryźli, że plebs tak naprawdę to potrzebuje głównie dwóch rzeczy: chleba i cyrków. Jak micha paruje jadłem, a w telewizorni serwowana jest ‚rozrywka’ na poziomie nie wymagającym, broń cie Panie Boże, choć odrobiny samodzielnego myślenia, to lud jest demokratycznie usatysfakcjonowany, syty i , na ten krotki moment, szczęśliwy.

Hasła, jakimi szafują ci, którzy płyną szeroką ławicą na demokratycznej fali są, (oprócz mocno już nadgryzionych czasem trzech standardowych, aczkolwiek nadal dobrze sprzedających się haseł o wolności/równości/braterstwie ), hasła z serii walk „O” i walk „Z”.

W serii walk „O” mamy, na przykład, walkę o pokój, walkę o tolerancje wszystkiego i wszystkich, walkę o budowania globalnego pastwiska, walkę o zniesienie pani biedy, walkę o prawo do ‚godnego’ samo-likwidowania się, (zwaną też eutanazją), walkę o prawo kobiety do likwidowania jej potomstwa, (zwaną też aborcją), walkę o prawo do narzucania demokracji tym, co jej nie chcą, ( niby dla ich dobra), walkę o obowiązkowe przyjmowanie nie chcianych gości ( tych tzw. „uchodźców”), walkę o obronę demokracji (tam gdzie już jej nie chcą), itd, itp.

W serii walk „Z” mamy oczywiście walkę z dyskryminacją, walkę z ksenofobią, z ekstremistami, homofobami, szowinizmami, rasizmem, anty-semityzem, z zaściankowością , ciemnogrodem, i całą tą hołotą z rozmaitych kościołów, która się pyszczy o jakiś tam prawach i obowiązkach wobec Boga, a nie tylko wobec grzesznego i upadłego człowieka.

Mamy tez całą gamę innych, pomniejszych haseł i hasełek wydalanych codziennie przez rozmaitych speców od produkcji, marketingu i sprzedaży owej demokracji.

Walki „O” z reguły podkreślają szlachetny, humanitarny charakter demokratycznych celów. Bo któż, u diaska, nie chce pokoju, (zwłaszcza z ładną kuchnią), lub powszechności powszechnego nauczania czy powszechności demokracji? Czy tez powszechnego zniesienia pani Biedy? Walki „Z” z reguły piętnują, pokazują paluchem tych, z którymi trzeba „demokratycznie „ walczyć. A wiec ci ekstremiści, szowiniści, ksenofoby, homofoby, rasiści, anty-semitnicy, i cała ta hołota, która ględzi coś tam o Bogu i Jego przykazaniach.

Ci , którzy dorabiają się fortun i sławy na sprzedaży demokracji, mają cały ten arsenał nowo-mowy, pustych, nadętych do maximum politycznych frazesów i tego kwiczącego, miauczącego , gdaczącego, nic-nie-znaczącego bełkotu bez pokrycia, opanowany do absolutnej perfekcji.

„Piana z pysków jest smarem demokratycznych społeczeństw ” (N. G. Davila).

Ta piana co z pyskowi się toczy smaruje ten rozklekotany wóz, zwany demokracją, który stacza się coraz bardziej, po równi pochyłej, ku przepaści.

Jaki będzie koniec? Podejrzewam z cicha, że mało demokratyczny, z cyklu: ratuj się kto może i jak może.

Nicola Gomez Davila pisał, że „życie jest systemem hierarchii,TYLKO śmierć jest DEMOKRATĄ”. Śmierć kosi wszystkich równo po głowach. Pan Bóg , z kolei nie jest demokratą i do Nieba demokratycznie nie przyjmuje. Każdy będzie INDYWIDUALNIE sądzony ze swych myśli, słów i czynów i po ogłoszeniu ostatecznego, autorytatywnego wyroku, bez prawa odwołania, oddelegowany do Nieba, Czyśćca lub Piekła.

Demokracją to możemy się tutaj, chwilowo, pobawić, ale pamiętajmy, że jesteśmy zrodzeni do wieczności i czas nam tu dany mamy wykorzystać aby uniknąć potępienia, nie przez demokratów, ale potępienia wiecznego.

Bo piekło, w przeciwieństwie do demokracji, trwa wiecznie i żadnych demokratycznych praw tam nie ma, jeno krzyk, płacz i zgrzytanie zębów. Demokracja to tylko pretekst, pozór, przykrywka, żeby nam odebrać Boga, a w zamian dać nam, wydobytego z czeluści piekieł,‚bożka demokracji’ o nazwie Lucyfer.

Renata

Renata

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.