Najnowsze

Opublikowano Maj 27, 2015 Przez a303 W Zdrowie

Czym tak naprawdę ciebie Rodzicu straszą. ROTAWIRUSY. Dr Jerzy Jaśkowski

Jak do tej pory, nikt nie zdobył fortuny na publikacji prawdy. Kłamstwa są bardziej dochodowe. Czy ktoś kiedykolwiek słyszał o przekupywaniu świadka, aby mówił prawdę?

„Czym bardziej obca władza, tym więcej przepisów, zakazów i nakazów”

O tym, że polska nauka, po wszelkiego rodzaju reformach począwszy od 1974 roku upada, nikogo nie powinno dziwić. O tym, że na 470 tzw. wyższych uczelni mamy tylko 100 patentów rocznie, to także wszyscy zainteresowani wiedzą. Przypomnę, że Niemcy na 80 wyższych uczelni patentują około 17 000 wynalazków.

To, że tzw. osoby trzymające władzę rozdają na prawo i lewo tytuły naukowe, to także wiadomo. Gensek W. Jaruzelski, alias Margules, alias Słuckin, tylko w pierwszym roku stanu wojennego rozdał ponad 1320 tytułów profesorskich. A potem Mazowiecki alias ‚Icek Dikman?’ kolejne setki nominacji wystawił.

Efekt jest taki, że za pustymi pojęciami mamy tylko gadające głowy telewizyjne.

Typowym przykładem tej nowomowy jest używanie pojęć, które zupełnie co innego znaczyły wcześniej. Przykładowo, klinika to był oddział szpitalny wyższej uczelni medycznej, czyli instytucji prowadzącej prace naukowe i dydaktyczne. A obecnie mamy klinikę paznokcia, klinikę włosów itd.

Podobnie instytuty to były placówki badawcze, wykonujące badania rządowe. A obecnie mamy instytuty bóg wie czego. Typowym przykładem jest prywatny instytut pt. Polski Instytut Evidence Based Medicine w Krakowie. Zarówno źródło finansowania, jak i prace naukowe, są nieznane.

I to wszystko dzieje się w kraju, w którym w 1995 roku uchwalono ustawę o Języku Polskim, gdzie wyraźnie stoi, że nazwy publiczne mają być podawane w języku polskim. Mimo wszystko do tej pory jest to język obowiązujący w Kraju nad Wisłą. Ale jak widać, przybyszy to nie dotyczy. Nie interesują się takim łamaniem ustawy także żadne instytucje, utrzymywane przez podatnika, a specjalnie powołane do przestrzegania prawa. Czyli potwierdza to słowa ministra, że Polska jest państwem istniejącym formalnie.

Otóż niedawno dyrektor tego Instytutu, dr Jacek Mrukowicz, poza tym redaktor naczelny Medycyny Praktycznej Szczepienia – biuletynu sponsorowanego przez największych producentów szczepionek, takich jak GSK z Anglii, czy Novartis, opublikował artykuł o przeciwwskazaniach, a właściwie braku przeciwwskazań do szczepienia szczepionką rotawirusową.

P. Doktor twierdzi, że ani mózgowe porażenie dziecięce, ani żadna inna choroba układu nerwowego, stacjonarna, lub postępująca, nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia przeciw rotawirusom. Jak twierdzi p. DYREKTOR, JEST WRĘCZ ODWROTNIE.

Opiera się w swojej opinii na wytycznych. Argumentacja merytoryczna praktycznie nie istnieje. Twierdzenie bowiem, że rotawirus, to tylko przewód pokarmowy, jest dziecinne. Każdy wie, że w szczepionkach są substancje chemiczne, powszechnie uznawane za trujące. Substancje te, dostawszy się do krwi, rozprowadzane są po całym organizmie małego dziecka, a więc i do mózgu. Jak wiadomo, mózg do 3 roku życia systematycznie się rozwija. Tak więc uszkodzenie na przykład w 5-tym miesiącu życia kilku komórek, skutkuje w kolejnych latach brakiem połączeń setek komórek.

Po pierwsze, już wielokrotnie podkreślano, że wytyczne są tylko orientacją, a nie obowiązkiem. Generalnie, wytyczne opracowują urzędnicy, a najczęściej są to ludzie nie mający bezpośredniego kontaktu z chorym. Świadczy o tym chociażby fakt, że pod wytycznymi nie ma nazwisk osób, które sprokurowały takie, a nie inne zasady postępowania. Poza tym, żaden autor wytycznych nie bierze na siebie żadnej odpowiedzialności i lekarz wykonujący bezmyślnie owe procedury nie naraża się co prawda na kary, na przykład NFZ-tu, ale może spotkać się z prawem karnym. Doskonale przedstawił to pan prof. Tołłoczko.

Po drugie, instytut o takiej nazwie powinien wiedzieć, że dogmat medycyny opartej na dowodach upadł przed kilku laty. Cała akcja była przygotowana przez przemysł farmaceutyczny, który już wówczas dysponował 100 % piśmiennictwa medycznego. Innymi słowy, można było drukować tylko to, co dział reklamowy wydawnictwa zatwierdzał.  Chodziło więc o monopol informacji, a na dłuższą metę o doprowadzenie do urawniłowki leczenia, ponieważ produkcja wówczas jest tańsza.

Ot, coś takiego na wzór taśmy produkującej samochody, swego czasu opracowanej przez Forda. Chory poruszałby się na takiej taśmie, a siedzący przy niej robotnicy zwani lekarzami, wkręcaliby odpowiednie śrubki, czyli sprzedawali preparaty zwane lekarstwami.

Proszę zauważyć, że od ćwierć wieku studentów medycyny i farmacji nie uczy się indywidualnego przygotowywania leków, proszków, czopków, czy nalewek.

Apteki zmieniły nazwę na drogerie i zlikwidowały generalnie recepturę.

APTEKA = DROGERIA

Oczywiście, to wszystko to wielka bzdura, ponieważ leczenie jest zawsze indywidualne. Zbiorowe są zasady działania w cywilizacjach azjatyckich.

Ostatnio prasa judaistyczna rozpisuje się nad problemem 10 osobnika – tzw. stacza do synagog. Ponieważ jak wiadomo, musi być co najmniej 10 mężczyzn, aby „nabożeństwo” mogło sie odbyć.

Jak to pokazał  PT Józef Wieczorek [10.12.2013 PClub], czym wyższe wykształcenie, tym większe ogłupienie. Zgadzam się z tym całkowicie.

Po tzw. przemianach nastąpił w Polsce kolosalny wzrost wyższych uczelni, ale niestety nie mieliśmy kadry do prowadzenia takowych. Efektem tego, nawet w seminariach duchownych wykłady prowadzili świeżo upieczeni magistrowie. Skutkiem jest fakt, że nasza innowacyjność jest niższa, aniżeli Mołdawii, co nie przeszkadza, że liczbą profesorów górujemy nad Niemcami.

Kolejnym problemem jest sprawa podręczników i piśmiennictwa naukowego. Otóż całość sprowadza się ponownie do monopolu. O ile jeszcze w latach 70. mieliśmy koło 2000 medycznych tytułów w 10 000 000 egzemplarzy, to w chwili obecnej praktycznie wyeliminowano piśmiennictwo polskie i w zamian mamy monopolistę Elsevier. Wydawnictwo kontroluje ponad 2400 tytułów naukowych na całym świecie.

I proszę zauważyć, że tej całej kadrze profesorów to  wyeliminowanie piśmiennictwa polskiego zupełnie nie przeszkadzało. Nikt nie protestował. Możesz wiec podumać Szanowny Czytelniku, czy byli to polscy profesorowie, czy też nie wiedzieli co się dzieje, czy ….?

Na porządku dziennym jest fałszowanie wyników badań naukowych.

Powstała nawet specjalna grupa Cochrane Library, mająca dokonywać oceny wydanych prac i ich zgodności z zasadami prac naukowych.

Prawie 30 lat temu ukazała się książka pt: „Kryminalne korporacje w przemyśle farmakologicznym”, autorstwa p. Braithwaite. Jak sam Autor przyznaje, chciał zwrócić uwagę na problem, aby go skutecznie usunąć. Niestety, przyznaje obecnie, że zamiast poprawy, nastąpiło pogorszenie prac naukowych. Wydaje więc kolejną książkę pt: „Korporacje, przestępczość leków”.

W latach 70. ubiegłego wieku, w kryminalnych produktach brało udział 19 z 20 dużych korporacji farmakologicznych. W żadnej innej branży nie było takiego fałszowania.

Przykładem jest „kariera” Donalda Rumsfelda. Będąc dyrektorem GD Searle dopuścił do fałszowania eksperymentów, polegającego na reinkarnacji szczurów używanych do doświadczeń. To znaczy, jak szczur padł, to szybko wkładano do klatki drugiego, nic nie wspominając w protokole o padaniu zwierząt pod wpływem leków.

Jeśli doświadczenie wskazywało, że lek nie działa, to tak długo je powtarzano, aż „zadziałał”. To ten lek rzekomo na wirusa grypy, który jest obecnie bardzo silnie wciskany społeczeństwu polskiemu przez usłużnych trolli medycznych.

Po drugie, cios pojęciu medycyny opartej na dowodach zadał raport CRF.

CRF – Rada Stosunków Zagranicznych, jest to znana w świecie, bardzo prestiżowa organizacja, powstała  w 1921 roku. Organizacja ta publikuje rozmaitego rodzaju opracowania, podawane aktorom sceny politycznej do wykonania. Między innymi na opracowaniach CFR opierają się wytyczne przedkładane ludziom spotykającym się na konferencjach tzw. Grupy Bilderberga, założonej w 1954 roku.

Grupa ekspertów zatrudniana przez CRF, czyli tzw. Think Tank, publikuje raporty na zamawiane przez „fundatorów” tematy. Raporty te są przekazywane urzędnikom państwowym, biznesmenom, liderom obywatelskim i religijnym. A poza tym jest to całkowicie niezależna i bezpartyjna? organizacja. Dlatego raporty są kierowane w pierwszym rzędzie do urzędników państwowych. Muszą przecież wiedzieć te orły biurokracji w jakim kierunku wieje wiatr.

Raporty, jak podaje CRF na swojej stronie, służą głównie lepszemu zrozumieniu świata przez zainteresowanych obywateli. Pozwalają na wybór w polityce zagranicznej.

Otóż CRF nigdy nie zajmuje się mało istotnymi problemami. Jeżeli coś porusza, to jest to ważne. Nie wiem, co było celem opracowania przedstawionego w biuletynie CRF, a omówionego w www.omsj.org.com/coruption/efmap/. Ale wyniki są jednoznaczne.

Przedstawiona mapa wskazuje, że najwięcej epidemii jest w krajach, w których stosuje się przymus szczepień. Proszę zauważyć, że na Syberii nie ma epidemii. Podobnie mało epidemii jest w Ameryce Południowej. A jeżeli są, to tylko w miastach na wybrzeżu, gdzie realizuje się programy szczepień. Najwięcej epidemii natomiast notuje się w krajach afrykańskich, w których Bill Gates szerzy swoją radosną działalność, rzekomo charytatywną. Koszt szczepionki wynosi kilka centów, a B. Gates sprzedaje ją  ONZ- owi za około 2.5 dolara, zamiast za 15 – 30, jak w krajach europejskich. Innymi słowy, zarabia w stosunku 1: 100 zamiast 1:1000.

Nie będąc ekonomistą stwierdzam, że to i tak wspaniały interes, ponieważ u mnie to wychodzi odwrotnie, jak na pierwszego dostaję 100 to już trzydziestego mam tylko 1. Jak widać, działalność charytatywna na pewnym poziomie jest wysoce dochodowa, ale to na marginesie. Przecież nie można wszystkiego obdzierać ze skóry.

Wracając do omawianej szczepionki Rotarix i Rota Teq. Moim zdaniem cios ostateczny tym szczepionkom  zadała jej decyzja Rady Medycznej Indii. Jak wiadomo, Indie to miliard dwieście milionów ludzi, a wiec jest się o co bić, by zdobyć taki rynek. Jak stwierdzili lekarze badający skutki tej szczepionki, powoduje ona stan zwany intussusceptions, czyli zatory jelitowe, które mogą spowodować niedrożność jelit, wymagającą leczenia chirurgicznego. Wiadomo, że każda operacja niesie za sobą jakieś ryzyko, ale to ryzyko wzrasta u niemowląt wielokrotnie. Dr Jakub Puliyel et.all. opublikował artykuł w Vaccines, zwracający uwagę na brak dowodów bezpieczeństwa tej szczepionki.

Wbrew nasilającej się dezinformacji gazetowej, biegunki u niemowląt są problemem w krajach afrykańskich i azjatyckich, gdzie do szpitala idzie się pieszo przez tydzień. Doskonale pokazują to filmy „Krwawe diamenty”, lub „Wierny Ogrodnik”.

W POlsce problem jest minimalny i przeciętnie wyedukowana matka praktycznie w większości przypadków radzi sobie sama.

Problemem jest fakt likwidacji nauki o człowieku i przedmiotu udzielania pierwszej pomocy w pospolitych chorobach, w szkołach podstawowych. Proszę nie zapominać, że „nasze” ministerstwo edukacji obniżyło poziom nauczania do 6 klas szkoły podstawowej. Taka informacja widnieje na stronach internetowych ministerstwa.

Poza tym, w Polsce nie podaje sie lekarzom pediatrom żadnej informacji na temat składu chemicznego szczepionek. Izby Lekarskie jak widać, zupełnie nie interesują się podnoszeniem, czy nawet utrzymywaniem pewnego minimum wiedzy wśród swoich członków.

Musisz sam sobie odpowiedzieć, dlaczego tak sie dzieje, Dobry Człowieku.

Na marginesie podam, że producent np. Infanrix hexa podał, że powoduje ta szczepionka także uszkodzenie mózgu, wyciek analny i autyzm oraz parę jednostek chorobowych więcej. Na podstawie 1271 stronicowego raportu GSK, który „przypadkowo” został ujawniony, można stwierdzić, że szczepionka powoduje dodatkowo: niedokrwistość hemolityczną, choroby autoimmunologiczne, trombocytopenię, plamicę małopłytkowa, ropnie i guzki w miejscu wstrzyknięcia, chorobę Kawasaki, zapalenie mózgu, alergie i w niektórych przypadkach zgony.

Sam musisz sobie wybrać, co wolisz.

Dlaczego wiec jest taki nacisk na szczepienia?

To jest proste. Raport Departamentu Sprawiedliwości za 2013 rok podał, że  w okresie od  16.08.2013  do 15.11.2013 badano 139 spraw związanych z powikłaniami poszczepiennymi. 50% roszczeń okazało się słuszne. Najwięcej uznanych powikłań było po szczepionce grypowej – zespół Guillaina – Barre. Spośród 70 zakończonych spraw, aż 42 były po szczepieniu grypowym, tak lansowanym i zachwalanym w Polsce, przez panią mgr profesor Lidię Brydak. Nie posiadając uprawnień, namawiała przez mass media do szczepień przeciwko grypie, na podobnej zasadzie, jak każdy znachor.  Jak wiadomo, znachorstwo jest karalne, szczególnie kiedy znane są skutki negatywne. No, ale nie w kraju istniejącym formalnie? . Pozostałe 40% to powikłania po szczepionce podawanej w pierwszej dobie przeciwko WZW B, tężcowi, HPV, DTP, MMR, meningokokowej i ospie wietrznej.

Te odszkodowania wypłacono z kieszeni podatnika. Natomiast Departament Sprawiedliwości i Zdrowia dodatkowo nałożył kary na koncerny farmakologiczne  w wysokości 3.7 miliarda dolarów. Trzeba te pieniądze odzyskać. Najlepiej z krajów istniejących formalnie.

I zupełnie na zakończenie, jak ujawniono 03.04 2015, że szczepionki powodują zaburzenia produkcji insuliny,  doprowadzając do otyłości. Już w 1978 roku Hannik i Cohen podali, że brak prac udowadniających bezpieczeństwo takich szczepionek, jak przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi DTaP. Autorzy podali, że istnieją niebezpieczne reakcje po podaniu szczepionki przeciwko krztuścowi, opisane po raz pierwszy już w 1933 roku, na przykład status convulsivus, powodujące trwałe uszkodzenie mózgu.

Autorzy przytaczają szereg badań potwierdzających te obserwacje: Parfentjev ar all 1949, Tabacnik at all.1969.

I tutaj musisz zastanowić się, co robi tzw. konsultant krajowy z pediatrii pani prof. Jackiewcz. Ani razu, w dającym się prześledzić okresie, nie ostrzegała swoich kolegów o tych zagrożeniach, a przecież taka jest rola konsultanta!

  • Dr hab. n. med. Teresa Jackowska – Honoraria od firmy GSK i MSD za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych oraz finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych.

Ps. Jak podała prasa zagraniczna, wymienione firmy zarobiły na szczepionkach odpowiednio:

  • Pfizer w 2012 roku 4 miliardy 100 milionów dolarów,
  • GlaxoSmithKline 5 miliardów 260 milionów,
  • Novartis 1 miliard 180 milionów,
  • Merck oraz Sanofi łącznie 5 miliardów 270 milionów.

Dr Jerzy Jaśkowski

Źródło: http://www.polishclub.org/2015/05/26/dr-jerzy-jaskowski-czym-tak-naprawde-ciebie-rodzicu-strasza-rotawirusy/

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.