Opublikowano Styczeń 19, 2017 Przez a303 W Polska

Czym się różnią lemingi i jak można nimi zarządzać za pomocą terroryzmu?

Gdy pytamy, czym się różni wróbelek, to jak wiadomo odpowiedź na to pytanie jest prosta – ma jedną nóżkę bardziej.

a2

A czym się różnią lemingi?

Otóż tu odpowiedź jest trudniejsza. Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba najpierw odpowiedzieć na pytanie zasadnicze – skąd się wzięły lemingi?

Moim zdaniem lemingi wzięły się z potrzeby wiary w to, że jest dobrze. Po dziesięcioleciach życia w PRL, w którym wszystko OBIEKTYWNIE było złe, i było złe na tyle, że nie było potrzeby tego w żaden sposób udowadniać, bo wiedział o tym każdy (może poza stosunkowo niewielką warstwa prawdziwych beneficjentów tamtego systemu, ale przecież i oni w swej przytłaczającej większości wiedzieli, że ich status jest strasznie lichy, a korzyści z systemu bardzo względne) powstała niemała grupa ludzi, którzy chcieli za wszelką cenę uwierzyć, że nadeszła NORMALNOŚĆ. Że już nie trzeba narzekać, jak jest źle, bo wcale nie jest źle, tylko jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. To są ci wszyscy ludzie, którzy za wszelką cenę unikają krytykowania rzeczywistości, którzy oburzają się na wszystkich narzekających i wszędzie wskazują na to, jak jest dobrze i będzie coraz lepiej. Ludzie, którzy widzą POSTĘP w stosunku do tego, co było.

Lemingów było mnóstwo w początkach III RP. Prawie wszyscy daliśmy się wtedy oszukać i uwierzyliśmy w to, że teraz wszystko będzie dobrze. Mało kto zwrócił wtedy uwagę na fakt, że w porównaniu z innymi państwami bloku wschodniego byliśmy na szarym końcu „dobrych zmian”, a prawdziwie wolne wybory zostały przeprowadzone w Polsce najpóźniej, później nawet niż w Albanii… Nie chcieliśmy tego widzieć, bo jak lemingi bezmyślnie podążaliśmy przed siebie, powtarzając jedynie „jest dobrze, jest dobrze” i jak pelikany łykaliśmy to, co się nam wrzucało do dzioba.

W latach 90 XX wieku mieszkałem poza Polską, ale bywałem tutaj stosunkowo często, choć nie na tyle, by móc się w pełni zaangażować w polskie sprawy. Obserwowałem zdarzenia z daleka co dawało mi wówczas możliwość zobaczenia czegoś, czego właściwie nikt (mówię o przeciętnych ludziach) nie widział, a mianowicie wyprowadzania majątku z Polski. Rozmawiałem o tym ze znajomymi, z którymi się w czasie moich pobytów w Polsce spotykałem i ze zdumieniem zauważałem, że oni zupełnie nic o tym nie wiedzą. To, co im mówiłem nie było nawet bajką o żelaznym wilku. Sprawiali wrażenie uwarunkowanych tak, jakby konkretne, proste informacje do nich nie docierały, a jeśli nawet docierały, to nie powodowały żadnej głębszej refleksji.

O czym im mówiłem?

Mówiłem im o tym, że w Polsce robi się niewiarygodne interesy finansowe (przyznam, że sam też z tego skorzystałem na swoją bardzo skromną skalę) wynikające z faktu, że kurs dolara jest zablokowany na jednym poziomie (o ile pamiętam było to chyba w granicach 10000 złotych za dolara), natomiast oprocentowanie depozytów bankowych jest gigantyczne (o ile pamiętam, to przekraczało 30%) ze względu na inflację. Dzięki temu ktoś, kto posiadał dewizy mógł zakupić za nie złotówki, utworzyć depozyt, po czym po roku odzyskać 130% początkowego depozytu, za co skupował dewizy po tym samym kursie, po którym je sprzedał, zarabiając na tym krocie. Wyprowadzono w ten sposób z Polski gigantyczne bogactwa, za co do dziś nikt nikogo nie rozliczył.

Gdy wtedy o tym mówiłem, nikogo to nie interesowało. Dziś, gdy rozmawiam o tym z przeciętnym lemingiem, lekceważy to całkowicie nie chcąc wchodzić w żadne dyskusje, twierdząc, że „to było konieczne”, że przesadzam, albo, i jest to argument ostateczny, że „podejmuję retorykę Leppera”. A cóż ja mogę na to poradzić, że sam zarobiłem w ciągu roku NIC NIE ROBIĄC poza zdeponowaniem w polskim banku swoich oszczędności, ponad 30% (o ile pamiętam naliczanie odsetek odbywało się kwartalnie), co było całkowicie nierealne tam, gdzie mieszkałem (z trudem uzyskałbym wtedy 5%). A jeśli JA, prosty zjadacz chleba, zarobiłem tych parę, czy paręnaście tysięcy zielonych na czysto, to jak mielibyśmy uwierzyć w to, że inni nie zarobili paru, czy parunastu miliardów? A lemingi w to wierzyły, wierzą do dziś, a jak nie, to tłumaczą, że „inaczej nie można było”.

Lemingi w wierzyły, że wszystko jest OK, bo inaczej zakłócony zostałby ich obraz nowej Polski, obraz, w którym „jest dobrze”. Obraz, który był podtrzymywany w ich głowach przez media wywodzące się z okrągłostołowych porozumień. Lemingów było wówczas tak wielu, że właściwie wszyscy inni musieli, chcieli czy nie, uchodzić za oszołomów. Tak było z Lepperem, który, jak się okazuje ujawniał jak najbardziej prawdziwe sprawy, tak było z Jankowskim, który również miał rację. Tak było też z bardzo wieloma głosami krytykującymi ślepy marsz Polski do Unii Europejskiej – gdy się dziś wraca do ulotek rozpowszechnianych na przykład przez Ligę Polskich Rodzin (czyli tego samego Romana Giertycha, który usiłuje dziś przytulić się do okrągłostołowych i ślepounijnych środowisk), to z łatwością zauważymy, że wiele zawartych w nich zapowiedzi spełniło się co do joty.

Za: http://pietrasiewicz.salon24.pl/747544,czym-sie-roznia-lemingi-i-jak-mozna-nimi-zarzadzac-za-pomoca-terroryzmu

Data publikacji: 14.01.2017

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.