Najnowsze

Opublikowano Sierpień 1, 2016 Przez NS W Polska

Czy w Polsce istnieje ruch komunistyczny? Permanentna rewolucja

Adam Michnik powiedział w 1990 r., że Polska od 1944 r. znajduje się w stanie permanentnej rewolucji (Polskie Radio, program 1). Za tym faktem przemawia chociażby kryzysogenny charakter polskiej gospodarki w minionym okresie. Kolejne polskie kryzysy, zwroty i przesilenia, przełomy i odnowy, Okrągły Stół (wrzenie społeczne w 1956, 1968, 1970, 1976, 1980,1981) były przez komunistów manipulowane i kontrolowane. Kluczowym zdarzeniem i symptomem każdego przełomu była zmiana kierownictwa władzy. Nowa ekipa składała deklarację, która pozwalała rozładować napiętą sytuację, po czym następowało stopniowe uspokojenie nastrojów społecznych i powrotów do poprzedniego stanu.

a00

Zmiany personalne w aparacie władzy pozornie tylko świadczyć miały o zmianie kursu, by pozyskać opinię publiczną. Jednak głównym celem tych ustawicznych zmian było usprawnienie systemu władzy, oraz co najważniejsze, to przez składanie deklaracji dawano społeczeństwu nadzieję na lepsze życie. W latach 1944-1989 jednym z najważniejszych kierunków działania ruchu komunistycznego było zagwarantowanie sobie monopolu i ciągłości władzy.

Jest rzeczą charakterystyczną, że podstawowe kanony komunizmu, a więc ateizacja, świeckość państwa, laickie wychowanie w szkołach, walka z religią, wychowanie nowego człowieka, walka z prywatnymi sklepami, wprowadzone w latach 40. i 50. XX w. w żadnym momencie powojennej historii Polski nie zostały złamane w sposób trwały i nieodwracalny. Okrągły Stół ten nienormalny stan utrwalił.

Trzy "tenory" - Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Adam Michnik. Fot. Arch/TGF

Zjednoczenie Ruchu Komunistycznego

W Polsce przy Okrągłym Stole spotkali się ludzie związani z PZPR (marksizm ortodoksyjny, stary Marks) oraz ci, którzy byli z PZPR wcześniej usunięci (rewizjoniści, młody Marks). Innych opcji politycznych do rozmów nie dopuszczono. Obrady Okrągłego Stołu doprowadziły do zlikwidowania podziału w ruchu komunistycznym. Stąd na ujawnionych zdjęciach z Magdalenki wspólne pijaństwo.

Trockizm

Terminy „socjalista” i „socjalizm”, zostały użyte po raz pierwszy przez Owena i jego zwolenników w latach 30. i 40. XIX w. W 1864 r. została założona w Londynie pierwsza międzynarodówka, czyli związek robotników różnych państw. Poprzedził ją istniejący w latach czterdziestych XIX w. „Związek Sprawiedliwych”, stowarzyszenie socjalistów niemieckich za granicą, z siedzibą w Londynie. W Anglii teorie socjalistyczne szerzyło towarzystwo intelektualistów, które zostało założone przez Bernarda Shawa i Sidneya Webb’a w 1884 r. pod nazwą „Fabian Society”. W 1931 r. Bernard Shaw, który otrzymał nagrodę Nobla, był uroczyście witany w Moskwie. Towarzystwo „Fabian Society” odegrało dużą rolę w zainstalowaniu komunizmu w Rosji.

Bernard Shaw na wiecu Fabian Society założonej w 1884 r. Fot. za fabians.org.uk

Natomiast, przed rewolucją bolszewicką w Rosji, państwem w którym teorie socjalistyczne doszły do pełnego rozkwitu były Niemcy. Już przed 1848 r. Wetling uprawiał w Niemczech żywą propagandę komunistyczną. Iluminat Marks po wydaleniu z Paryża w 1845 r. rozpoczął z Engelsem w Brukseli czynną działalność komunistyczną w Międzynarodowym Związku Demokratycznym i został członkiem istniejącego od 1836 r. tajnego komunistycznego „Bund der Gerechten”, który przygotował dla Marksa opublikowany w 1848 r. Manifest komunistyczny, zapowiadający nadejście komunizmu. Jego nadejście miało zostać poprzedzone rewolucją, w wyniku której ma runąć dotychczasowy porządek światowy. Dlatego Bruksela, jako siedziba Międzynarodowego Związku Demokratycznego, jest dzisiaj stolicą Unii Europejskiej.

W czasie rewolucji 1905 r. Trocki sformułował teorię permanentnej rewolucji, która stanowi przedstawienie punktu jego widzenia na proces przemian społecznych. Trocki następnie rozwinął tę teorię w książce „Permanentna rewolucja”, która została wydana w 1930 r.

Idea permanentnej rewolucji nawiązuje do Marksa. Użyte przez Marksa w 1850 r. w „Apelu Komitetu Centralnego do komunistów” wyrażenie „rewolucja permanentna” w gruncie rzeczy oznacza, że cel nigdy nie będzie osiągnięty. Nie ma również idei, do której należy dążyć. Jest tylko czysty sadyzm. Bowiem u Marksa idea i cel są pojmowane mglisto, natomiast jest mocno rozbudowana krytyka panującego porządku społecznego oraz religii chrześcijańskiej.

Marks pisał:

„Komunizm jest dla nas nie stanem, który należy wprowadzić, nie ideałem, którym miałaby się kierować rzeczywistość. My nazywamy komunizmem rzeczywisty ruch, który znosi stan obecny” (A. Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”).

Według Marksa, komunizm nie jest systemem, który należało wprowadzić w życie, lecz był i jest procesem walki przeciwko cywilizacji łacińskiej i chrześcijańskiemu systemu wartości, czyli polega na przezwyciężeniu mentalności chrześcijańskiej przez wpajanie ludziom poglądów antychrześcijańskich, przemian społecznych, oraz szerzenia nowego stylu życia i bycia.

Komunizm nie jest systemem, lecz ruchem komunistycznym. Adam Schaff wstępował do ruchu komunistycznego a nie partii komunistycznej. Na ten temat mówił: Gdy się szło do ruchu komunistycznego, można było stracić życie…” (Bohdan Chwedeńczuk, „Dialogi z Adamem Schaffem”, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2005 r.).

Jest to więc dobrze zorganizowana rzesza ludzi, która prowadzi walkę przeciwko Bogu, Kościołowi, religii, rodzinie, patriotyzmowi, państwu, chrześcijańskiemu systemowi wartości. Walka ta nie jest już prowadzono środkami z lat stalinowskich, lecz marksowskim humanizmem.

Schaff stwierdza: „Wychowanie nowego człowieka polega na wpajaniu ludziom poglądów i postaw, które cechuje negacja zjawisk w życiu społecznym, a następnie walka o aprobatę sytuacji, w której te zjawiska zostają przezwyciężone” (Adam Schaff „Marksizm a jednostka ludzka”).

Członkowie ruchu komunistycznego w środkach masowego przekazu najpierw walczą o przezwyciężenie konserwatywnych postaw ludzkich, a potem o akceptację nowych postaw, jak np. pozytywny już stosunek do aborcji, homoseksualistów, związków homoseksualnych, pornografii, narkotyków, in vitro, eugeniki, wychowania seksualnego w szkołach, a w przyszłości akceptacji dla haremów i innych bzdur.

Według A. Schaffa: „Komunizm, jako skończony naturalizm = humanizmowi, jako skończony humanizm = naturalizmowi; stanowi on prawdziwe rozwiązanie konfliktu między człowiekiem a przyrodą oraz między człowiekiem a człowiekiem…”.

W filozofii kultury naturalizm to egzystencja, w której podstawowe wartości to przyjemność zmysłowa, życie w zdrowiu i dobrobycie. Stanowią one przeciwieństwo przykrości, choroby i śmierci. Najgorszą sytuacją jest jednak nie śmierć, lecz życie w ciężkiej chorobie i nędzy, będąc zdanym na opiekę innych. Taka hierarchia wartości powoduje, że w naturalizmie zezwala się na eutanazję (śmierć jest lepsza od cierpienia) oraz aborcję, a także wszelkie inne działania poprawiające jakość życia (np. eksperymenty na embrionach). Naturalizm w etyce przejawia się w liberalizmie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizm_%28filozofia%29). Trockiści byli w Solidarności, i wywodzili się głównie z KOR. Co ciekawe, to wówczas zbytnio nie kryli się, że są trockistami.

O komunizmie: „Marksowski humanizm w praktyce” cz. I. http://www.polishclub.org/2013/09/19/stanislaw-bulza-marksowski-humanizm-w-praktyce-czesc-i/

———————————————————————

Towarzystwo Fabiańskie (Fabian Society), loża masońska założona w 1883 r. w Londynie o zabarwieniu socjalistycznym. Nazwa pochodzi od rzymskiego konsula, dwukrotnego dyktatora Fabiusa cunctatora (zwlekającego). W drugiej wojnie punickiej unikał walnej bitwy z Hannibalem. W 209 r. przed ur. Chrystusa zdobył Tarent. Towarzytwo Fabiańskie dążyło do powolnego przejścia własności rolnej i całej produkcji w ręce państwa. Głównymi inicjatorami byli Sidney, Beatrice Webb i Bernard Shaw, który głosił ochronę zwierząt, wegetarianizm, pacyfizm. W 1925 r. otrzymał Nagrodę Nobla. W 1931 r. był uroczyście witany w Moskwie. Do towarzystwa Fabiańskiego należało wielu okultystów, którzy byli członkami lóż masońskich, i tak np. Herbert Burow (1845-1922), socjalista, był członkiem okultystycznego bractwa Stella Matutina, Angielskiego Towarzystwa Różokrzyżowców, Towarzystwa Teozoficznego, oraz Towarzystwa Fabiańskiego i Partii Pracy. Ponoć Towarzystwo Fabiańskie również odegrało główną rolę w zaprowadzeniu w Europie Środkowej komunizmu. Do bractwa Stella Matutina należeli zwolennicy państwowego socjalizmu, kolektywizmu jak i zwolennicy ustroju feudalnego.

Demoniczny chirurg

W Polsce po 1944 r. komuniści w sposób radykalny przystąpili do niszczenia stosunków własnościowych, zarówno własności prywatnej i spółdzielczej. Wywłaszczono ziemian, właścicieli fabryk i zakładów produkcyjnych, sklepikarzy, kupców. Polacy stali się społeczeństwem bezklasowym, zostali wywłaszczeni i zmuszeni do zatrudnienia się u jednego i tego samego, kolektywnego pracodawcy. Polacy zostali brutalnie pozbawieni własnej elity. Jej miejsce zajęła kasta komunistyczna, która została nazwana „nową klasą”. W odróżnieniu od dawnych „klas”, ta „nowa klasa” korzystała z przywłaszczonych przez siebie dóbr nie bezpośrednio, lecz zasadniczo poprzez udział we władzy jako biurokracja polityczna odpowiednio wysokiego szczebla, tj. raczej właśnie dysponowanie własnością, niż przez jej używanie.

Tak jak w latach 1944-1956 komuniści przeprowadzili zbrodnicze eksperymenty na narodzie polskim, tak i po 1989 r. Polacy ponownie padli ofiarą zbrodniczych eksperymentów, prowadzonych skrycie i metodami b. subtelnymi, przy propagandzie rzekomego dobrobytu. Eksperyment ten obliczony został na długie lata, ale najpierw komuniści muszą rzucić naród polski na kolana, bo rewolucja permanentna w gruncie rzeczy oznacza, że cel nigdy nie będzie osiągnięty. Nie ma również idei, do której należy dążyć. Jest tylko czysty sadyzm.

Permanentna rewolucja to niekończące się reformy, ciągłe zmiany, wprowadzanie w życie teorii maltuzjańskich (poniżej), ograniczanie Polakom dostępu do lekarza, to aborcja (po 1989 r. dopuszczalność w trzech wypadkach) i eugenika, szerzenie strachu: przed utratą pracy, przed wyrzuceniem na bruk, a więc niepewność przyszłości, niepokój i niebezpieczeństwo, to koszmarne sny. To wreszcie niszczenie polskiego przemysłu, bezrobocie i głębokie przemiany społeczne oraz systemu społecznego.

Od 1989 r. Polska znajdowała się w transformacji ustrojowej. Według Jana Szczepańskiego, transformację ustrojową charakteryzuje endogenne źródło zmian. Transformacja nie jest synonimem zmiany społecznej. To ciąg zmian dokonujących się w różnych dziedzinach prowadzący do przemiany istotnych dla całego systemu społecznego. Takie definiowanie problemu oddaje ducha transformacji przebytej przez społeczeństwo polskie w 1989 r. (Jan Szczepański: „Reformy, rewolucje, transformacje”, Wyd. IFiS PAN Warszawa 1999).

System społeczny oznacza całokształt wzorców, funkcji i społecznie akceptowanych sposobów zachowania, obowiązujących w danym społeczeństwie, natomiast jego przemiana oznacza zmianę całokształtu wzorców, funkcji i społecznie akceptowanych sposobów zachowania obowiązujących w społeczeństwie.

Na skutki nie trzeba było długo czekać. Po 1989 r. w Polsce nastał kryzys moralności. Stan ten spowodował rozchwianie wartości i porządku moralnego, niezbędnego do równowagi psychicznej i samorealizacji osoby. Zatarcie bądź zniesienie granic między dobrem a złem w pewnych kręgach społecznych spowodowało dezorientację moralną i problemy na większości płaszczyzn życiowych. Przyjęto zasadę, że jednostka nakazom etyczno-moralnym nie musi się podporządkowywać.

Trockizm to stan permanentnego wrzenia społecznego, stan nieustannych przewrotów, które mają zostać podporządkowane interesom trockistów, a nie dobru wspólnemu narodu (Bartłomiej Gajos, „Stan wojenny a interes narodowy”, Konserwatyzm, 13.XII.2012). Po strajkach górników, przyszły permanentne manifestacje KOD/ROAD, wrzenie społeczne, oraz groźby PO i Nowoczesnej wyprowadzenia Polaków na ulicę.

Komuniści traktują Polskę jak chorego człowieka, którego ledwo utrzymuje się przy życiu. Platon w „Liście siódmym” o chorym człowieku pisze: „Przypuśćmy, że mamy człowieka chorego i pędzącego taki tryb życia, który ujemnie wpływa na jego zdrowie. Czyż ten, kto chce mu swoją radą służyć i pomocą, nie powinien przede wszystkim wpłynąć na zmianę jego dotychczasowego trybu życia i dopiero wtedy, jeżeli go posłucha, zalecać mu jeszcze inne środki? W razie zaś odmowy ze strony chorego, człowiek z charakterem i prawdziwy lekarz uchyli się, moim zdaniem, od udzielenia dalszej porady; o tym, kto by się godził na to, powiedziałbym przeciwnie, że pozbawiony jest charakteru i niewiele się rozumie na sztuce lekarskiej. To samo da się także zastosować do państwa…”.

Norman Davies w „Boże igrzysko” pisze, że metodę tę stosował już na narodzie polskim cesarz niemiecki Fryderyk II Wielki, który zaplanował operację, by osłabić Polskę i zarazem pozbawić ją możliwości stawiania oporu. Autor pisze: „Rozczarowany ubocznymi skutkami wcześniejszych aktów bezpośredniej agresji, udoskonalił technikę, która kosztowała mniej, sprawiając wrażenie bardziej skutecznej. Demoniczny chirurg z góry upatruje sobie ofiarę i poznaje jej słabości. Potem, pozując na życzliwego obserwatora zaniepokojonego objawami choroby, tak długo drażni chore miejsce, aż wywoła konwulsje, a ofiara zacznie skręcać się z bólu. Następnie radzi zbawienną operację, na którą zdesperowana ofiara daje się łatwo namówić. W trakcie operacji pilnuje, by skalpel chirurga pozostawił akurat tyle chorej tkanki, ile trzeba do ponownego wywołania stanu zapalnego, a asystentów zachęca do ćwiczenia się w swej sprawności i przy okazji amputowali pacjentowi rękę lub nogę. Następnie, gdy pacjent już osłabiony cierpi na dalszy atak konwulsji, lekarz kieruje go na kolejną operację, a potem jeszcze jedną i tak aż do skutku. Jeżeli pacjent umrze, światu się ogłasza z żalem, że choroba od początku była złośliwa, oraz, że podejmowano wysiłki, by chorego uratować. Fryderyk dobrze wiedział, że metoda rozstrzygającej operacji miała wszelkie pozory szacownej legalności. Była ona o wiele bezpieczniejsza i o wiele bardziej skuteczna niż zaatakowanie ofiary na ulicy. Co więcej, wiązała się z minimum przemocy, a temu, kto ją umiejętnie stosował, wzbudzała podziw świata. Jest to metoda, którą na swój sposób doprowadziła do perfekcji caryca Katarzyna, a którą wschodzący tyranii z tak wielką ochotą naśladowali” (Norman Davies, „Boże igrzysko”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1989).

Jerzy Urban, rzecznik prasowy rządu PRL w latach 1981–1989, również zabawił się w chirurga, i w 1981 r. napisał list do ówczesnego sekretarza PZPR Stanisława Kani. W liście tym m.in. napisał „Tu trzeba chyba kalkulować jak lekarz przed ciężką operacją: czy większa jest szansa, że pacjent przeżyje, gdy się go zoperuje, czy kiedy operacja się nie odbędzie. W chirurgii, gdy jest np. tylko 15% szansy, że pacjent przeżyje – kroi się go na pewno. Rozumiem, jak trudno jest postawić wszystko na jedną kartę, słabą kartę i nieprzyjemną kartę. I że łatwiej jest czekać w nadziei, że jakoś to się z czasem uspokoi, ale chyba potrzebna jest dziś ta chirurgiczna śmiałość, to zagranie losem Polski”.

Urban w liście tym bardzo krytycznie ocenił dotychczasową taktykę PZPR wobec presji Solidarności, jako „politykę wleczenia się w ogonie wydarzeń, to ustępowania, to opierania się i mówienia „nie”, żeby jutro znów ustępować”. Krytykował również postawę tych ludzi z władz, którzy „ustępują, godzą się oddawać krok po kroku władzę”. Zdaniem Urbana, sama władza powinna przeprowadzić spektakularną operację polityczną w wielkim stylu, urządzając w Polsce odgórnie „przełom”. Polegałby on na wciągnięciu solidarnościowej opozycji do udziału we władzy, powołaniu koalicyjnego rządu. To z kolei ułatwiłoby stopniowe rozmycie i osłabienie opozycji.

Adam Michnik i Jerzy Urban. Fot. alexirinsblog.jpg

Urban pisał: „Wyobrażam to sobie jako stworzenie koalicyjnego rządu z minimalną większością PZPR-owców i to najbardziej strawnych dla społeczeństwa, a z udziałem reprezentatywnych katolików i umiarkowanych ludzi z kręgu „Solidarności” (…) trzeba urządzić w Polsce przełom (…). Istotą przełomu byłoby oczywiście powołanie koalicyjnego rządu (…). Jestem człowiekiem skrajnie niechętnym katolikom, ich programowi, wyobrażeniem -mentalności, ale – co wygląda na paradoks – w rządach koalicyjnych widzę najlepszą szansę odrodzenia znaczenia i siły PZPR, oczywiście PZPR bardzo zmodyfikowanej programowo i pod względem stylu działania. W tej chwili PZPR dźwiga całą odpowiedzialność rządową, a inne siły, stojące na zewnątrz, krytykują i naciskają swobodnie a nieodpowiedzialnie. Rząd koalicyjny sprawi, że część tych sił, zbierając poklask z tytułu swej opozycyjnej pozycji, zacznie współodpowiadać, więc zbierać cięgi od społeczeństwa (…). Upadnie więc wyobrażenie, że ci inni z ugrupowań katolickich, z „Solidarności” są lepsi. Pogorszy się ich pozycja wobec społeczeństwa” (List ten był opublikowany w paryskiej „Kulturze”, nr 501 w 1989 r.). Urban został doceniony przez gen. Jaruzelskiego.

W zderzeniu z brutalną rzeczywistością Solidarność, a następnie ZChN i AWS musiały przegrać, bowiem posłowie z tych ugrupowań nie rozpoznali jej. Dla nich władza była najważniejsza, dlatego nawet nie wiedzieli, że zostali zmanipulowani i brutalnie wykorzystani przez komunistów.

Nic dziwnego, że wybory parlamentarne w 1993 r. wygrała koalicja SLD, która w latach 1993-1997 tworzyła rząd większościowy z PSL, a w 1995 r. Aleksander Kwaśniewski został prezydentem RP.

Tak, w 1989 r. zagrano losem Polski, i oszukano wszystkich. Wmówiono Polakom, że upadł komunizm, lecz upadł tylko komunizm starego Marksa, a po 1989 r. pojawił się komunizm młodego Marksa, ale ten fakt ukrywa się przed Polakami.

——————————————————–

Teorie maltuzjańskie: Thomas Robert Malthus (1766–1834), angielski ekonomista, profesor w college w Haileybury. W 1798 wydał on anonimowo dzieło „Principles of Poulation”, w którym przedstawił teorię ludnościową, nazwaną od niego maltuzjańską. Według Malthusa zwiększenie liczby ludności uzależnione jest ściśle od ilości środków utrzymania, gdyż nieograniczony przyrost mieszkańców w danym państwie musi doprowadzić do zwichnięcia równowagi między liczbą mieszkańców a ilością środków utrzymania.

Malthus zwalcza politykę państw, które sprzyjają wzrostowi ludności. Uznaje ją jako szkodliwą i niepotrzebną i proponuje ograniczanie przyrostu naturalnego ludności. Wyznawał teorię tzw. związku przyczynowo-skutkowego, którego konsekwencją będzie prawo odwetu. Postuluje, by państwa przeciwdziałały naturalnemu przyrostowi ludności przez popieranie prostytucji, występków przeciw naturze, spędzanie płodu itp. Zdawał sobie sprawę, że w ten sposób sprowokuje sprawiedliwość Bożą, gdyż zakładał, że za popełnione grzechy musi spaść na ludzi kara Boża, która zmniejszy już istniejącą liczbę ludności, bo sprowadzi nędzę, wojny, choroby, jako karę za dzieciobójstwo. Zwolennicy teorii Malthusa, neomaltuzjanie, zawiązali Ligę, która ma swoich przedstawicieli w każdym niemal państwie. Proponują oni ograniczanie płodności małżeńskiej przez stosowanie środków antykoncepcyjnych, głównie feministki. Jednocześnie walczą oni o poprawę rasy, eugenika i głoszą hasło „quality not quality”.

Dwa różne marksizmy

Adam Schaff, filozof. Od 1931 do 1989 roku członek najpierw Komunistycznej Partii Polski, później PZPR, w latach 1955-1968 członek Komitetu Centralnego. Fot. marxismocritico.com

Wspomniany wyżej Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. W 1965 r. Państwowe Wydawnictwo Naukowe w serii „Omega” wydało jego skróconą wersję książki „Marksizm a jednostka ludzka”. Wydawać by się mogło, że opinie autora zawarte w tej książce dotyczą okresu minionego i obecnie są już nieaktualne. Po co czytać jakieś bzdury. Przecież komunizm upadł i już nie powróci. Nic bardziej mylnego, bowiem książka jest scenariuszem wydarzeń, które nastąpiły w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 r. Postulaty zawarte w książce A. Schaffa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, nie mogły więc być zrealizowane w PRL.

Adam Schaff odczytuje Marksa po nowemu, i wysuwa na pierwszy plan elementy systemu, które były nieznane, i z tego powodu nie mogły być wprowadzone w życie. Twierdzi, że odkrycie młodego Marksa, tzn. publikacja nowych, nie znanych dotąd tekstów marksowskich, przed wszystkim zaś jego „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” z 1844 r., które zostały dopiero opublikowane w 1932 r. wnoszą nowe treści w marksizm. Pisze, że wystarczy powołać się na fakt, że zarówno „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” jak „Niemiecka ideologia” zostały po raz pierwszy opublikowane w całości w języku oryginału w 1932 r., a „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa” w 1927 r., by zrozumieć, jak wielka był luka w wiedzy o Marksie, a więc i w rozumieniu marksizmu poprzednich pokoleń. Stwierdza: „Nie znając tych, a także szeregu mniejszych tekstów marksowskich, zarówno Kautski, jak Róża Luksemburg, Plechanow, Gramsci i Lenin dysponowali tylko niepełną wiedzą o marksizmie, której nie mógł uzupełnić największy geniusz. Tym bardziej, że szło tutaj o genezę myśli marksowskiej, genezę, która rzuca nowe światło na cały dalszy rozwój tej myśli”.

Autor wymienia cztery powody, dlaczego opublikowane w latach trzydziestych teksty Marksa nie wywarły do wybuchu drugiej wojny światowej większego wrażenia. Według autora, jednym z powodów był okres stalinowski, w którym nie było miejsca dla problematyki jednostki ludzkiej, filozofii człowieka i humanizmu. Pisze: „Tradycyjny, surowy i nieraz do granic mechanizmu posunięty stereotyp marksizmu został w tej atmosferze, w kontekście określonych potrzeb bieżącej polityki, nie tylko usankcjonowany, ale jeszcze bardziej usztywniony”.

(…) „Dopiero po drugiej wojnie światowej publikacja nie znanych dotąd prac młodego Marksa była prawdziwym odkryciem. Na Zachodzie pisma te przyciągały do marksizmu szerokie rzesze inteligencji, zwłaszcza młodzieży oraz myślicieli jak Sartre, Merleau-Ponty, czy nawet Heidegger. Dla autora najważniejszą jednak rzeczą było to, że przyciągały samych marksistów, że pisma młodego Marksa zmieniły ich wizję marksizmu, a na tle doświadczeń tzw. okresu kultu jednostki wpłynęły nie tylko na wizję teoretyczną, lecz i na praktykę. Humanizm marksistowski staje się coraz większą potęgą ideologiczną – na zewnątrz i wewnątrz ruchu robotniczego, tzn. jako element propagandy socjalizmu i jako element socjalistycznego wychowania”. Autor porównuje pisma młodego Marksa z dojrzałym i dochodzi do wniosku, że „ma się niewątpliwie do czynienia z twórczością różną – z punktu widzenia zarówno treści, jak i stylu intelektualnego tych prac”.

Dalej autor zapytuje: „Dwóch różnych Marksów, czy też jeden? Dwa różne marksizmy, czy też jeden?Te pytania zawierają poważną i ciekawą treść metodologiczną, której zasięg wykracza daleko poza sprawę Marksa i marksizmu. Ale zawierają one również doniosły sens praktyczny, idzie w nich bowiem o nowe spojrzenie na marksizm, o nowe rozumienie treści marksizmu, co posiada implikacje zarówno teoretyczne, jak i praktyczne, wchodzące w sferę działania. Tezy o istnieniu dwóch marksizmów i o przeciwstawności Marksa młodego dojrzałemu bronią nie tylko ci, którzy z pozycji rewizjonizmu, negując naukowy charakter marksizmu, pragną Marksa młodego pasować na jedynie „prawdziwego”, lecz i ci, którzy przeciwstawiają – pozornie z pozycji ortodoksji – Marksa dojrzałego młodemu”. Schaff odpowiada: „Do problemu jedności względnie braku jedności należy podchodzić historycznie, to znaczy coś znacznie szerszego, a mianowicie „rozwojowo”, „w dynamice”. A rozwój, dynamikę bada się i i ten postulat wchodzi wyraźnie w zasób metodologicznych wskazań historyzmu marksowskiego – również z punktu widzenia skutków danych zjawisk w procesie historycznym”.

(…) „Przy takim szerokim rozumieniu słowa „historycznie” sprawa losów myśli Marksa przedstawia się stosunkowo prosto. Oto myśliciel, który jest czynny na niwie twórczości duchowej ponad czterdzieści lat. W tym czasie przechodzi ewolucję, która prowadzi go w filozofii od idealizmu do materializmu, a w polityce od burżuazyjnego demokratyzmu i liberalizmu do komunizmu”.

Piotr Sztompka, polski socjolog, w swojej pracy „Socjologia. Analiza społeczeństwa” ukazuje trzy wielkie wizje dziejów ludzkości. Według autora, trzecia wizja zarysowana została przez Karola Marksa (1818-1883). W podrozdziale „Marksizm po Marksie” autor pisze, że marksowska teoria dziejów stała się przedmiotem licznych interpretacji i kontynuacji. Najogólniej biorąc, jej recepcja poszła w dwóch kierunkach. Pierwszy nazwać można ortodoksyjnym lub dogmatycznym, drugi aktywistycznym lub humanistycznym (Piotr Sztompka, „Socjologia. Analiza społeczeństwa”, Kraków: Znak, 2002).Właśnie ten kierunek A. Schaff nazywa humanizmem w praktyce.

Postulaty młodego Marksa mogą być zrealizowane tylko w systemie liberalnym, nie mogły więc być zrealizowane w PRL. Dlatego rewizjoniści, czyli wyznawcy młodego Marksa, walczyli po 1956 r. o liberalizację systemu. Jednak dopiero po 1989 r. zaistniały warunki do wprowadzenia liberalizmu. Rewizjonizm to też komunizm.

Do czołowych rewizjonistów między innymi należeli Karol Modzelewski i Jacek Kuroń (Jerzy Holzer, Solidarność 1980-1981, Wydawnictwo Krąg, Warszawa 1984).

Społeczeństwo poprzemysłowe

Przed II wojną światową polska była krajem rolniczym, po 1945 r. rolniczo-przemysłowym, a po 1989 r. krajem poprzemysłowym, inaczej postindustrialnym lub usługowym. Wprowadzono pojęcie „społeczeństwa postindustrialnego”.

Pojęcie „społeczeństwa postindustrialnego” wprowadził w 1974 r. Daniel Bel (1919-2011), amerykański socjolog. Jest jednym z twórców koncepcji społeczeństwa poprzemysłowego oraz „końca wieku ideologii. Dzieli on historię ludzkości na trzy fazy: preindustrialną, industrialną i postindustrialną. Według niego, cechy społeczeństwa postindustrialnego to:

a) przesunięcie znaczenia sektorów gospodarczych; rosnąca dominacja sektora usług (III sektora, przez co rozumie się m.in. administrację, bankowość, handel, transport, ochronę zdrowia, oświatę, naukę, sądownictwo, środki masowego przekazu, literaturę, sztukę itp.) przy znacznym spadku znaczenia sektora przemysłowego i ogromnym ograniczeniu rolniczego.

b) zmiana dominującej technologii z energetycznej na informatyczną (co związane jest z automatyzacją, robotyzacją, rozwojem telekomunikacji).

c) wzrost znaczenia planowania, prognozowania rozwoju, kontrolowania technologii; dominacja kryteriów pragmatycznych i technokratycznych przy zaniku racji ideologicznych czy etycznych.

d) rozkwit „technologii intelektualnej”, a więc celowego wykorzystywania nauki dla potrzeb praktyki.

Prof. Zygmunt Bauman, socjolog, filozof, wcześniej politruk wojskowy, major KBW, zwalczał podziemie niepodległościowe, za co otrzymał Krzyż Walecznych. Fot. PAP / WP

Zygmunt Bauman, komunista, socjolog żydowskiego pochodzenia, zwolennik ponowoczesności w książce „Dwa szkice o moralności ponowoczesnej” pisał: „Dla każdego, kto przywykł myśleć o moralności jako o produkcie końcowym przemysłu etycznego (a więc dla nas wszystkich, nauczonych tak właśnie o moralności myśleć), zmierzch Wieku Etyki (a więc wieku ferowania praw dla moralności) zwiastuje zmierzch (kres?) moralności. Wraz z rozmontowaniem taśm produkcyjnych dostawa dóbr musi wszak ustać? Na miejsce świata trzymanego w ryzach przez przykazania Boże i świata administrowanego przez Rozum, nadciąga oto świat zaludniony przez mężczyzn i kobiety zdane na własny spryt i pomysłowość. Mężczyźni, kobiety puszczone luzem… Mężczyźni i kobiety luźnych obyczajów?Życie, jak w Hobbesowej prehistorii, na powrót nieznośne, brutalne i krótkie?”. Tak też się stało!

Tylko w latach 1990-94 zlikwidowanych zostało w Polsce 1275 różnych zakładów produkcyjnych(Ryszard Ślązak, „Przemilczane aspekty prywatyzacyjne z lat 1990-94”). Po wojnie technokraci zaczęli rozwijać polski przemysł elektroniczny, zbudowano 93, a zniszczono 81 zakładów. W latach 70. i 80. XX w. członków władz nazywano nie komunistami tylko technokratami.

Ze słownika języka polskiego: „Technokracja jest to filozoficzna koncepcja ustroju społecznego, w którym władzę sprawowaliby technicy, eksperci, organizatorzy i kierownicy produkcji, głoszona przez zwolenników niemarksistowskiej doktryny społeczno-politycznej, zakładającej, że postęp techniczny może bez rewolucji rozwiązać wszystkie konflikty społeczne”. Król Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą zostawił murowaną, a technokraci zostawili Polskę betonową.

Zniszczenie polskiego przemysłu dokonało się w imię ideologii permanentnej rewolucji, bowiem komunizm jest wsteczny, cofa narody do starożytności, do wspólnoty pierwotnej. Po 1989 r. zmiany, których dokonano okazały się dla bytu państwa i narodu tragiczne. Ich efektem jest utrzymywane wysokie bezrobocie, głębokie rozwarstwienie społeczeństwa, zwiększanie się podziałów i niesprawiedliwości, zubożenie i degradacja licznych grup ludności, permanentne obniżanie się ogólnej jakości życia, brak perspektyw dla młodych ludzi, często dobrze wykształconych, brak pracy i mieszkań. Dzieje się to wszystko przy propagandzie sukcesu.

Przedsiębiorstwa polskie, które były konkurencyjne dla zachodnich, były wykupywane przez kapitał obcy, i następnie były doprowadzane do bankructwa, w niemałym stopniu było to także efektem „doradztwa” serwowanego przez wysoko opłacanych doradców zagranicznych, nierzadko powiązanych z konkurencją zagraniczną. „The Economist” pisał na ten temat: „Pesymiści obawiają się, że te firmy państwowe, które nie znikną, mogą poważnie zagrozić polskiej reformie gospodarczej i jej polityce”. Dlatego bardzo niepokoiły ich dobre wyniki osiągane przez niektóre przedsiębiorstwa państwowe.

Zniszczono stocznie i gospodarkę morską. 70 proc. banków w Polsce jest w rękach obcych. W ramach bitwy o handel polski uprzywilejowano hipermarkety, przeważnie niemieckie, co doprowadziło do likwidacji małych i średnich sklepów, a nawet dużych przedsiębiorstw mięsnych i przetwórczych. Była to druga bitwa o handel polski, pierwszą przeprowadził Hilary Minc w latach 40. XX wieku. Polski przemysł nie istnieje, bowiem został zawłaszczony przez obcy kapitał.

Na tak przeprowadzonej prywatyzacji wzbogaciła się oligarchia, której rodowód wywodzi się z komunistycznej „nowej klasy”. Korzystała ona w PRL z przywłaszczanych przez siebie dóbr nie bezpośrednio, lecz zasadniczo poprzez udział we władzy jako biurokracja polityczna odpowiednio wysokiego szczebla. Wielu z nich było po 1989 r. uczestnikami wielkich afer gospodarczych i przestępstw giełdowych, takich jak afera alkoholowa, benzynowa, papierosowa, drzewna, piwna, prywatyzacyjna, samochodowa i wielu innych. Do tego trzeba jeszcze dodać afery FOZZ i ART-B i wiele innych.

Pod hasłami urynkowienia i demokratyzacji Polska była krajem bezkarnej korupcji i zorganizowanej grabieży majątku narodowego, którym patronowali przedstawiciele najwyższych władz. Była to „epoka afer”, ale nikt nie został osądzony i ukarany (Oświadczenie Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego wydane w sprawie prób zatuszowania afery alkoholowej, 7. 06.1991).

Leszek Balcerowicz i Tadeusz Mazowiecki. fot. PNM

Program Balcerowicza polegał głównie na podporządkowywaniu polskiej gospodarki zaleceniom Międzynarodowego Funduszu Walutowego i radom harwardzkiego profesora Jeffrey’a Sachsa, oraz radom George Sorosa.„Terapia szokowa” zastosowana przez Sorosa, Sachsa i Balcerowicza była oszustwem, bo pozostawała w bezpośrednim konflikcie z pragnieniami przeważającej większości wyborców, którzy oddali 4 czerwca 1989 r. swoje głosy na „Solidarność”.

Przeciwko takiej formie prywatyzacji wypowiadało się również Polskie Lobby Przemysłowe. Na spotkaniu w czerwcu 1995 r. z udziałem związków zawodowych i ekonomistów, „krytyce poddano obecny model prywatyzacji. Twierdzono, że zamykane są polskie sprywatyzowane przedsiębiorstwa, w celu wyeliminowania konkurencji, a na rynek sprowadzane są towary produkowane za granicą” (Zygmunt Wrzodak, „Wrzodak”, Wydawnictwo WERS, Poznań 1997).

Współczesne państwo, żeby liczyło się w świecie, musi posiadać dobrze rozwinięty własny nowoczesny przemysł, w tym zbrojeniowy, tak jak np. Niemcy, Francja, czy Włochy. Polskie uczelnie kształcą co prawda inżynierów, konstruktorów, informatyków, ale nie mamy polskiego przemysłu. Nie ma więc polskiej myśli technicznej. Polskie uczelnie utrzymywane przez podatnika polskiego, kształcą specjalistów nie dla Polski, lecz dla UE.

Deprywacja ekonomiczna

Deprywacja jest definiowana jako stan upośledzenia wywołany niezaspokojeniem istotnych potrzeb życiowych jednostki. Jest to spowodowane poprzez nierówny dostęp do dóbr materialnych i duchowych, których posiadanie ma istotne znaczenie dla jednostek. Według Ch. Glocka deprywacja wynika z faktu, iż jednostka porównuje swoją sytuację z innymi. Ten specyficzny poziom odniesienia może wywoływać poczucie deprywacji w wypadku istotnej różnicy w standardzie, (na niekorzyść osoby dokonującej porównania) będącym płaszczyzną porównania. Stan ten może dotyczyć różnych dziedzin życia. Wyodrębnić można deprywację absolutną, która jest stanem skrajnego niezaspokojenia potrzeb jednostki oraz deprywację względną wynikającą z pogorszenia się warunków życia jednostki. Warto zwrócić uwagę, iż ostatni rodzaj deprywacji nosi często znamię subiektywnej oceny własnej sytuacji przez jednostkę i uwarunkowany jest od układu odniesienia w jakim ta konfrontacja jest dokonywana. Stan powyższy zachodzi gdy sytuacja jednostki ulega pogorszeniu, ale również brak zmiany sytuacji, lub zbyt wolna jej poprawa w stosunku do układu odniesienia powoduje, iż osoba taka czuje się upośledzona i pokrzywdzona (www.univ.rzeszow.pl/nauka/konferencje/nierownosci/…/48.doc).

W wydanym w 1984 r. przez Niezależny Ośrodek Myśli Politycznej w ramach Zeszytów Edukacji Narodowej opracowaniu pt. „Polska lat osiemdziesiątych. Analiza stanu obecnego i perspektywy rozwoju sytuacji politycznej w Polsce”, autorzy piszą:

„System komunistyczny wyróżnia się spośród innych systemów totalitarnych tym, że podstawą deprywacji obywatela czyni deprywację na płaszczyźnie ekonomicznej”. Autorzy definiują „deprywację ekonomiczną” w sposób następujący: „Komuniści dążą do maksymalnej deprywacji, tj. do zdegradowania obywatela – zarówno jako członka społeczeństwa, jak też osoby prywatnej – do roli quasi-niewolnika, utrzymywanego co prawda przy życiu, ale pozostającego w stałym poczuciu zagrożenia, na pograniczu możliwości przetrwania”. Z takim zjawiskiem mamy właśnie do czynienia po 1989 r. Upadła dyktatura (państwo totalitarne), ale na jej miejsce weszła tyrania, jeszcze bardziej groźniejsza, a mianowicie deprywacja ekonomiczna, która ubrana w szaty demokracji daje pozory legalności. Zabija nie setki, nie tysiące, ale miliony ludzi, nie fizycznie, lecz psychicznie.

Wprowadzony po 1989 r. system ekonomiczny wyrzuca każdego roku na margines życia tysiące ludzi. Na Zachód za chlebem wyjechało już z Polski ponad 2 mln młodych ludzi, a na bezrobociu pozostaje wciąż ponad 2 mln ludzi.

Prawo „terytorialne”

Thomas Malthus

Ludzi traktuje się jak zwierzęta. W latach 50. XX w. uczeni, zwolennicy maltuzjańskiej (nazwa od Thomasa Malthusa) teorii, wymyślili że, „w życiu społecznym wielu gatunków zwierząt wyższych obowiązują pewnego rodzaju prawa terytorialne, które zabezpieczają cały gatunek przed groźbą sytuacji maltuzjańskiej. W tym przypadku ciężar nacisku maltuzjańskiego spada na mniejszość osobników wypieranych poza ten teren, gdzie są pozbawieni środków do życia, a populacja utrzymuje się znacznie poniżej maksymalnie możliwej gęstości. Łatwo można dowieść, że „prawa terytorialne” działają także wśród ludzi” (Carlo M. Cipollo, „Historia gospodarcza świata”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965).

Prawo „terytorialne” odkryto obserwując społeczne obyczaje ptaków i ssaków. Wpływ tych praw na populację sformułowano następująco: „Gdy populacja stale wzrasta, wtedy lokalna gęstość zaludnienia nie może wzrastać w nieskończoność. Terytorialne siły obronne wypierają więc osobników w położenie marginalne, i w ten sposób zasoby optymalnego miejsca zamieszkania nie ulegają wyczerpaniu. Większość osobników wypartych wymiera, niektóre jednak mogą znaleźć niewykorzystywane dotąd terytorium nadające się do zamieszkania i w ten sposób rozszerzają zasięg gatunku. W rezultacie populacja utrzymuje się przy gęstości optymalnej albo poniżej optymalnej w miejscu najlepszym, a osobniki zbędne są wypierane na terytorium graniczne, gdzie muszą się przystosować do nowych warunków lub wyginąć” (G. A. Barthollmew i J. B. Birdseli. Cytat za: Carlo M. Cipollo, „Historia gospodarcza świata”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965).

Tak to sobie wymyślili maltuzjanie, a kolejno zmieniające się rządy w Polsce prawo „terytorialne” zwierząt przenieśli na ludzi, i wdrażają w życie. Wprowadzony w Polsce w 1990 r. nieludzki system wyrzuca co roku na margines życia olbrzymią ilość Polaków. Jest to zbrodnia na narodzie polskim.

W latach 90. XX wieku Polska zanotowała największy wzrost ubóstwa spośród wszystkich 175 państw sklasyfikowanych przez ONZ-towski program rozwoju UNDP. Kojarzyła sie z biednymi krajami Afryki. W 2011 roku Polska w rankingu HDI (Human Development Index) zajmuje 39 miejsce. Z punktu widzenia statystycznego to właśnie nierówności społeczne tłumaczą stosunkowo niską pozycję Polski w tym rankingu na tle innych krajów europejskich. W 2007 r. Komisja Europejska opublikowała raport, w którym wykazano, że wśród wszystkich krajów UE w Polsce najwięcej dzieci żyje w biedzie, bo aż 29 proc. Wzywa ona Polskę do bardziej konkretnych działań na rzecz integracji społecznej i wzrostu zatrudnienia. Niestety, kolejno zmieniajace się rządy nic nie robią, by zwiększyć zatrudnienie, i polepszyć sytuację rodzin i dzieci polskich.

W połowie października 2011 r. podano komunikat w „Wiadomościach” TVP1, że w 2011 r. w skrajnym ubóstwie w Polsce żyje 2,1 mln osób, w tym 600 tys. dzieci. To, że w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje 2,1 mln osób nie oznacza wcale że reszta społeczeństwa żyje zasobnie. Na skraju ubóstwa żyją miliony Polaków, a reszta żyje na kartach kredytowych. Według ostatniego raportu InfoDług za listopada 2011 r. długi, którymi może zająć się komornik i firmy windykacyjne ma dzisiaj 2,080 mln. Polaków. Znaczna część z nich to kredyty hipoteczne.

Według najnowszego raportu GUS, aż 17% Polaków zagrożonych jest ubóstwem. Ponad 5% obywateli żyje za mniej niż wynosi tzw. minimum egzystencji, co oznacza, że nie wystarcza im na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w końcu sierpnia 2011 r. wyniosła 1 mln 855 tys. osób. A ile jest osób bezrobotnych niezarejestrowanych w urzędach pracy? Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podało, że bezrobocie w styczniu 2011 r. wyniosło 13,3%.

Jak wynika z danych unijnego biura statystycznego Eurostat w 2011 r. biedą i wykluczeniem społecznym zagrożonych było 119 mln obywateli UE (24,2 proc.). To więcej niż w 2010 roku, kiedy odsetek takich osób wynosił 23,4 proc. i w 2008 roku, gdy było to 23,5 proc. populacji. W Polsce zagrożonych biedą i wykluczeniem społecznym jest 10 mln Polaków. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2008 roku takie osoby stanowiły 30,5 proc. populacji, w 2010 – 27,8 proc., a w 2011 r. – 27,2 proc.

Brak perspektyw dla młodych ludzi, choćby w sensie uzyskania nie koniecznie zgodnego z aspiracjami i kwalifikacjami zatrudnienia. Ponad 2 mln młodych Polaków pracuje w Anglii, Irlandii i Szkocji, Norwegii i Finlandii. Ostatnio Niemcy otworzyli rynek pracy dla Polaków. Czy taka ma być przyszłość Polaków?

Ludzie nie wytrzymują psychicznie, dlatego gwałtownie wzrasta ilość samobójstw. Na wskutek utraty źródeł utrzymania co roku ponad 5 tys. Polaków popełnia samobójstwa. W 2011 r. na swoje życie targnęło się niemal 5,9 tys. Polaków, niemal tyle, ile co roku ginie w wypadkach drogowych. Zdaniem ekspertów alarmujące statystyki to porażka państwa i polityki społecznej – informuje „Dziennik – Gazeta Prawna”. Dodać należy, że raczej świadome działanie państwa, niż porażka.

Stanisław Bulza

Za: https://radtrap.wordpress.com/2016/07/30/stanislaw-bulza-czy-w-polsce-istnieje-ruch-komunistyczny-permanentna-rewolucja/

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.