Najnowsze

Opublikowano Styczeń 13, 2013 Przez Jan W Zdrowie

Czy istnieje kod biologiczny? Na pohybel GMO.

Źródło: http://polacy.eu.org/3239/czy-istnieje-kod-biologiczny-na-pohybel-gmo-/

Data publikacji: 12.01.2013

 

zboże

 

Tytułowe zdjęcie przedstawia dwa dorodne pęki pszenicy wyrosłe tylko z DWÓCH ZIAREN. Każdy z nich liczy ponad 20 kłosów, zawierających po 20-30 ziaren! – To przykład reaktywacji prastarego kodu biologicznego!

Jak wiadomo, światowy rynek nasion siewnych, nawozów i środków ochrony roślin jest zmonopolizowany przez kilku gigantów, takich jak Bayer, Cargill, Sygenta, Monsanto, Du Pont. Korporacje te forsują bioinżynierię i technologię genetycznych modyfikacji, wypierając z rynku sprawdzone od setek lat naturalne odmiany zbóż i roślin uprawnych, z których wiele jest już na wyginięciu. Kiedyś ta pułapka się zatrzaśnie i będziemy skazani na materiał siewny i agrochemikalia wyłącznie od cynicznych i bezwzględnych monopolistów.

Czy tak musi być? Czy jest jakieś inne wyjście z tej beznadziejnej sytuacji dla rolników i rolnictwa? Tak, gdyż natura odkryła przed nami jedną ze swych wielkich tajemnic!

SENSACYJNE ODKRYCIE
Pod koniec lat 80-tych XX wieku dwóch szwajcarskich naukowców Guido Ebner i Heinz Schürch, zatrudnionych w koncernie Ciba Geigy, dokonało sensacyjnego odkrycia.
W trakcie przeprowadzonych eksperymentów badawczych okazało się, że na przykład nasiona zbóż i ikra rybia poddane działaniu odpowiednio skonfigurowanego pola elektrostatycznego (wysokie napięcie, bez przepływu prądu), wbrew wszelkim teoriom i „zdrowemu rozsądkowi” nabywają nagle niesamowitych własności. Budzi się w nich pamięć (molekularna, genetyczna?) i zostaje reaktywowany tajemniczy zegar biologiczny.

REAKTYWOWANY ZEGAR BIOLOGICZNY
Elektrostatycznie przygotowane nasiona pszenicy i kukurydzy dają o kilkadziesiąt procent większy plon niż tradycyjne uprawy, a ich wegetacja następuje tak szybko, iż szkodniki nie nadążają za ich rozwojem. Ponadto ich morfologia/wygląd nierzadko przypomina pradawne formy roślin, które dawno temu bezpowrotnie wyginęły i które dziś można już tylko zobaczyć w skamienielinach pochodzących sprzed kilkuset lat lub sprzed wielu milionów lat!

W wyniku prób z elektrostatyką wyhodowano na przykład dziką, odporną na warunki środowiskowe i naturalne szkodniki odmianę paproci leśnej, która swym wyglądem do złudzenia przypomina prastare paprocie rosnące na Ziemi wiele milionów lat temu!

Patrz niemiecki film na YouTube, z fragmentem programu telewizyjnego z udziałem szwajcarskich naukowców sprzed kilkudziesięciu lat, usuniętego z oficjalnych archiwów, odtworzony ze starego nagrania na kasecie VHS:http://www.youtube.com/watch?v=4YpL8WQh9EU
A także tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=cmH5eyo3GiI i tutaj:http://www.alpenparlament.tv/playlist/74-daniel-ebner-erzeit-code-statt-gentechnik

PSTRĄGI
W powyższym filmie pokazano m.in. eksperymentalną hodowlę pstrąga tęczowego w Szwajcarii w Herbetswil (Solothurn). Najpierw w laboratorium pobrano samicom jajeczka. W zbiorniku wodnym zmieszano jajeczka z nasieniem samców i natychmiast przeniesiono je do specjalnych komór-wylęgarni, których dna i pokrywy były wyposażone w hermetycznie zamontowane elektrody. W komorach z podłączonym napięciem elektrostatycznym inkubacja zapłodnionej ikry trwała cztery tygodnie aż do stadium wysadzenia gałek ocznych ryb. Wtedy odłączono pole elektrostatyczne i przeniesiono cały wylęg do stawów hodowlanych, gdzie w warunkach rygorystycznej kontroli prowadzono odchów narybka w identyczny sposób jak w grupie kontrolnej normalnych pstrągów hodowlanych. I cóż się okazało?
Z wielkim zdziwieniem stwierdzono, że pstrągi wyhodowane z udziałem elektrostatyki mają niewiele wspólnego z normalnymi pstrągami! To dzika odmiana, która przynajmniej w Europie jest traktowana za wymarłą od 150 lat! Pstrągi są o 1/3 większe, cięższe i silniejsze od swych obecnych pobratymców, a ponadto lepiej od nich ubarwione i bardziej płochliwe. Dorosłe samce mają bardzo mocne zęby, a ich dolna szczęka jest zakończona osobliwym haczykiem – jak u dziko żyjących łososi!
Metodę wychowu pstrągów zgłoszono do patentu europejskiego. Kolorowe zdjęcia pstrągów są zamieszczone np. na str. 175-176 książki Luca Bürgina pt. „Urzeit-Code” (do kupienia w księgarni zagranicznej lub do darmowego pobrania stąd: http://bovendien.com/wetenschap/oertijd-code -patrz plik pdf na dole strony, przed komentarzami)

KUKURYDZA
Eksperymenty z kukurydzą polegały na poddaniu działaniu pola elektrostatycznego kiełkujących ziaren przez okres 8 dni. Następnie przesadzano je do doniczek ze sterylną ziemią w szklarni. Tak wyhodowana kukurydza – w porównaniu z niepoddaną „obróbce elektrostatycznej” grupą kontrolną – odznaczała się bardzo szybką wegetacją i istotnymi różnicami w morfologii, tj. między innymi:
– większą liczbą kolb przypadających na pojedynczą roślinę (trzy do sześciu, zamiast zwyczajowo jednej do dwóch),
– szerokimi liśćmi i grubą łodygą,
– odmiennym położeniem kolb (w górnej części łodygi zamiast w osi liścia),
– wytworzeniem większej ilości łodyg.
W maksymalnym przypadku kukurydza generowała aż DWANAŚCIE kolb.
Podobne dzikie odmiany kukurydzy można spotkać dzisiaj jeszcze tylko na terenie Peru.
Zdjęcia kukurydzy są zamieszczone na str. 48-49 i 63-64 książki jw.

GENIALNE ODKRYCIE SCHOWANO DO SZUFLADY
Koncern Ciba Geigy (potem Novartis) opatentował te rewolucyjne, a zarazem genialne proste i tanie metody, dzięki którym można aktywować to, co utracono wskutek nieprawidłowej hodowli lub degeneracji, po czym w 1990 roku całkowicie wstrzymał cały program badawczy. Uzasadnienie brzmiało: badania nie są zgodne z profilem działalności koncernu. Było to chyba logiczne i racjonalne działanie z jego strony, gdyż promowanie upraw całkowicie niewymagających stosowania technik genetycznych, pestycydów, herbicydów i agrochemii oznaczałoby dla Ciba Geigy podcinanie gałęzi, na której siedzi.

CO DALEJ?
Daniel, syn nieżyjącego już Guido Ebnera kontynuuje dziedzictwo swego ojca i prowadzi uprawy zbóż na kilkuhektarowych poletkach doświadczalnych we Francji i Szwajcarii, przy współpracy  osób prywatnych i regionalnych zrzeszeń rolniczych.

Patenty sprzed kilkudziesięciu lat wreszcie przestały obowiązywać, więc teoretycznie każdy zainteresowany mógłby mieć dostęp do tej cennej wiedzy. Szwajcaria nie jest położona zbyt daleko od Polski, by nie można było tam pojechać, porozmawiać z właściwymi osobami, a potem próbować wdrożyć te rewolucyjne metody na własną rękę, we własnym rolnictwie. To praktycznie nic nie kosztuje, choć wymaga spełnienia przynajmniej dwóch, chyba bardzo trudnych do spełnienia warunków: posiadania wolnego umysłu i odwagi cywilnej.

 

Komentowanie zamknięte.