Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 25, 2014 Przez a303 W Świat

Czas na sprzeciw. Ellie Katznelson

W tym elokwentnym ataku na zorganizowane żydostwo i trucizny moralne jakie przekazują w formie pornografii albo zboczonego seksu, rotszyldowska renegatka Ellie Katsnelson mówi, że nadszedł czas na zajęcie stanowiska i sprzeciwienie się – bo teraz jest czas albo na opór, albo na śmierć.

Uwaga wprowadzająca – Lasha Darkmoon

ELLIE KATSNELSON (avatar)

ELLIE KATSNELSON
(avatar)

Chciałabym rozpocząć od krótkiego zastrzeżenia. Opinie wyrażone w tym wprawdzie nieco „antysemickim” artykule są poglądami autorki i tylko autorki, i niekoniecznie wyrażają moje poglądy czy kogoś związanego z tym portalem.

Powiedziawszy to, niemniej muszę dodać, że przede wszystkim nie opublikowalibyśmy tego artykułu, gdybyśmy nie rozumieli autorki i nie uznawali jej pełnych praw swobody wypowiedzi na tym portalu.

Kilka słów o tajemniczej autorce. . . powiedziano mi iż jest to wspaniała blondynka, uderzająco podobna do aktorki Claudii Schiffer.

Początkowo myśleliśmy, że Ellie Katsnelson (pen name Eleanor Kleist) była literackim oszustem. Powiedziała nam, że była bardzo bogatym członkiem dynastii Rotszyldów, która skłóciła się z rodziną, i w rezultacie rozwinęła w sobie intensywną nienawiść do elity zorganizowanego żydostwa.

Teraz postanawia ujawnić złowieszczy plan „Żydów”, mając bardzo dobra wiedzę o ich mrocznych i tajnych machinacjach. Oczywiście byliśmy sceptyczni co do tych opinii. To było tak jakby ktoś nagle przedstawił nam nową wersję Protokołów mędrców Syjonu.

Wkrótce dowiedzieliśmy się z niezależnego źródła i z naszych dalszych badań, że źle oceniliśmy p. Katsnelson. Wydaje się mieć mocną podstawę do swoich opinii.

Wydaje się, że nie jest członkiem rodziny Rotszyldów w przyjętym znaczeniu. Jest wynikiem nielegalnego związku seksualnego między nieokreślonym członkiem rodziny Rotszyldów i jej arystokratyczną matką – Niemką. Krótko mówiąc, jest nieślubnym dzieckiem, które ledwie znało ojca Rotszylda, człowieka do którego czuła niechęć i uznawała za nieprzyjemnego nieznajomego. Jej wspaniałe bogactwo pochodzi w całości od jej arystokratycznej niemieckiej matki, kobiety którą uwielbiała i którą zabrał jej tragiczny wypadek na nartach w Alpach w 1989. Ellie miała wtedy 19 lat. Śmierć matki była dla niej traumą.

Udało mi się złożyć tylko część tej złożonej składanki. Co to jest co czyni Ellie osobą jaką jest: córka z nieprawego łoża rodziny Rotszyldów o nieprzejednanej nienawiści do Żydów? Otóż to: Elli jest przekonana, że autopsja przeprowadzona na ciele jej matki po śmierci – po „wypadku na nartach” – została sfałszowana. Początkowe śledztwo, później stłumione albo ukryte, ujawniło, że jej matkę uduszono. Miała celowo złamany kark, a nie przypadkowo.

Kim był zabójca jej matki? Czy był wynajętym zabójcą? A jeśli tak, to przez kogo? Nie jestem w stanie ujawnić tej informacji, i nie jestem pewna czy Ellie chciałaby tego. Są pewne ograniczenia prawne.

To wszystko czyta się jak kryminał – idealny temat dla kasowego hollywoodzkiego filmu. Przeciętny czytelnik musi być sceptyczny. Jak postać z końcowej linii Hedda Gabler Ibsena woła z niedowierzaniem: „Takie rzeczy po prostu się nie zdarzają!”

Zdecydowałam domniemać niewinność Ellie. Nie mam powodu by jej nie wierzyć. W końcu – czy życie nie ma być dziwniejsze od fikcji?

Bardziej szczegółowa biografia tej niezwykłej kobiety jest pod artykułem, napisana jej własnymi słowami. Przeczytaj ją, czytelniku, i sam oceń.

Poniżej nowy artykuł Ellie, trzeci przez nas opublikowany do tej pory, dwa wcześniejsze to Przyszłe obozy śmierci [The Death Camps to Come] i Żydzi i ich sposoby [The Jews and their Ways].

CZAS NA SPRZECIW

a

Nie ma częściej zadawanych pytań, i nie ma częściej dokonywanych obserwacji, niż te o sposobach, metodach i środkach dzięki którym Żydzi dochodzą do władzy.

A jednak, indywidualna i uczciwa analiza tej kwestii zawsze prowadzi do wniosku, że prawdziwą władzę faktycznie sprawuje naród, i wszystko co maja zrobić Żydzi by zdobyć i utrzymać tę władzę to tylko najpierw ją przejąć, wszelkimi dostępnymi metodami, a potem przekierować ją na wszystkie zamierzane przez nich cele.

Jeśli chodzi o niewolę, to nie ma ani jednego człowieka na świecie który w ciągu życia co najmniej jeden raz nie podziwiałby krzepkości i wolności Rzymian, i wiary i szczęścia Bizantyjczyków; a jeszcze tak zniszczony został Rzym w czasach Nerona, i tak zdeprawowane Bizancjum w czasach Teodora, że nikt żyjący obecnie, wiedząc to co wie, nigdy by nie powiedział, że te narody nie zasługiwały na swoich tyranów, zwłaszcza wiedząc, że mogli coś zrobić z ich nieszczęśliwą sytuacją, a postanowili nie robić nic, nie ma niczego co by powstrzymało te piekielne kreatury przed przejęciem i przekierowaniem tej władzy, i, co za tym idzie, uniemożliwić im także podpalenie świata, co wyraźnie widzimy teraz robią Żydzi.

O niewolnikach Żydów, takich jakimi teraz stali się dobrzy Amerykanie, rozsądnie powiedział Arystoteles, że oni są bardziej nędzni niż despoci są nienawistni, zwłaszcza skoro zniewolenie jakie następowało subtelnie i stopniowo w Ameryce, jest faktycznie dobrowolne, a nie nieświadomie, a niewola dobrowolna, każdy rodzaj niewoli, jest najgorszy, bo ta która przyszła z naszej własnej woli, oznacza to, że mogliśmy zrobić coś w tej kwestii, ale postanawiając nic nie robić i zadowalać się teraz tym pretekstem, tym wyjaśnieniem, rzeczywiście zdecydowaliśmy się przyjąć właśnie taką dobrowolną niewolę, a zatem, w efekcie, w każdej godzinie widzimy to do czego każdy człowiek zaniepokojony o własne dobro dążyłby najbardziej by zapobiec: własnemu zniszczeniu.

Nie widzę nic dobrego w posiadaniu pana, więc będę własnym panem, własnym królem„.

Słuchając wiecznej mowy Homera, szybko powstrzymujemy się przed próbą obalenia tego serdecznego życzenia, bo wiemy aż za dobrze, że choć Amerykanie też nie mogą nie widzieć nic dobrego w posiadaniu pana panującego nad nimi, chcą sami być własnymi panami i własnymi królami, mają w rzeczywistości właśnie takiego pana i właśnie takiego króla – a imię ich pana i króla to faktycznie naród żydowski jako całość.

Jednym z najzwyklejszych obowiązków każdego przyzwoitego obywatela, niezależnie od jego relacji z własnym krajem, jest bycie wdzięcznym za odziedziczoną przez niego wolność, bycie czujnym w jej zachowaniu, i szybko i zasłużenie zniszczyć wszystko i wszystkich tych, którzy nawet myślą o zagrożeniu tej wolności, którą tak bardzo się cieszy.

A jednak, jakie dziwne, dziwne widowisko, naród amerykański, a co za tym idzie, sama biała rasa, pokazuje światu!

Jakie przykłady mamy pokazywać by udowodnić, że Stany Zjednoczone są tylko trupim bytem! Kogo czyny mamy przywołać, judejskie czy gojowskie, żeby pokazać iż Ameryka już nie jest krajem wolnym i demokratycznym, jakim kiedyś była? I jakie inne dowody potrzebujemy by pokazać szokującą prawdę, którą kilku w głównym nurcie ośmieli się przyznać: że tak jak Żydzi wczoraj zniszczyli Niemcy, tak samo Żydzi dzisiaj niszczą Amerykę.

Zobaczmy, choć miejsce od którego rozpoczniemy nasze badanie może niektórych zaskoczyć, skoro natura nie podzieliła po równo swojego bezcennego daru zdrowego rozsądku na całą ludzkość, a przypadkowa wiedza, taka jak zdobyta ze słyszenia, jest tylko słabą rekompensatą dla zdrowego rozsądku. Powiem – szkoda.

Ponieważ objawy najgorszych chorób człowieka zawsze najpierw pojawiają się w jego sferze moralnej, uważam, ze naszą analizę zgonu amerykańskiego mężczyzny najlepiej będzie rozpocząć od tej sfery moralnej, bo bo to jest miejsce gdzie zawsze rozpoczyna się prawdziwa łobuzerka, i tam nieuchronnie trzeba zacząć, i powoli i stopniowo iść dalej, aż dojdzie się do granicy której po prostu nie można przekroczyć.

Postaw przed mężczyzną wabiące ciało” – mówią źli Żydzi – „i tylko usiądź, a natura zrobi resztę„.

Mężczyzna w sposób naturalny, natychmiast i na zawsze tnie sobie żyły w chwili kiedy zaczyna poznawać przyjemność w tym judejskim brudzie nazywanym pornografią, tej chorobie moralnej i tym wabiącym ciałem, którym synowie i córki diabła od tak dawna wymachiwali przed Amerykanami.

Trudno jest pisać o czymś tak nieprzyjemnym jak to, nie wypowiadając choć jednego słowa przekleństwa czy inwektywy, ale jak niedawno powiedział mi mój dobry przyjaciel, naukowiec zagranicą: „Powiem tak: czego więcej oni (Anglosasi) chcą? Czy świat dzisiaj nie p. . . się w ich języku?”

Co dokładnie miał na myśli, zapytałam? A kiedy ta zwykła rozmowa zrobiła zakręt, a był to zakręt trochę bardziej nagły i bardziej psychologiczny, dobry przyjaciel zaczął wyjaśniać, jak skłonni są robić wszyscy myśliciele, i przypomniał mi, że skoro wszystko ma swój początek w umyśle, to gdyby człowiek chciał sprowadzić na siebie własne zniewolenie, to ostatnią rzeczą jakiej chciałby to otworzyć szeroko zawór cielesnych przyjemności, bo robiąc to, powiedział, nie tylko nie mógłby zamknąć go ponownie, ale więcej niż to, sam byłby świadkiem swojego upadku i zniewolenia.

A dlaczego dokładnie „judejski”, zapytałam go niecierpliwie. „Nie chcesz powiedzieć, że Żydzi faktycznie wszczepili te obrazy w twój mózg, tak?”

„Nie” –powiedział – „ale historia i doświadczenie niezbicie wykazały, że zawsze kiedy Żydzi przeznaczają kraj na zniszczenie, pornografia jest ich pierwszą bronią jakiej używają przeciwko temu skazanemu narodowi, bo pornografia działa nie tylko jako zmiękczacz i niszczyciel woli, ale także jako własny czynnik ogłupiający i osłabiający”.

Prosiłam by dokładnie i do końca wyjaśnił mi swój argument, i przez następne 45 minut opowiadał mi o najbardziej potwornych i szatańskich absurdach jakie Żydzi narzucili wcześniej na weimarskie Niemcy.

„Wiesz” – powiedział – „Hotel Adlon w Berlinie był kiedyś takim wspaniałym hotelem, że ludziom szkliły się oczy kiedy wiedzieli iż spędzą w nim noc. Żeby osiągnąć to co od dawna planowali, Żydzi, po wcześniejszym zmiękczeniu umysłów dobrych Niemców lubieżnymi i strasznymi obrazami nagości, doszło do tego, że Niemcy” – tak, dobrze słyszałaś, Niemcy – „zubożeni Niemcy, zwykli przyprowadzać swoje nagie dzieci pod drzwi tego luksusowego hotelu, żeby w pełni ubrani Żydzi mogli wychodzić i je oglądać, dawać drobne monety ich wygłodzonym rodzicom, i zabierać te małe dzieci do swoich mrocznych pokoi na górze„.

Kiedy mi to opowiadał, po prostu nie mogłam wyrazić całkowitego niedowierzania jego słowom, choć bardzo starałam się by go nie obrazić, bo cała jego wypowiedź cuchnęła jakimś strasznym żartem, a nie daję się tak łatwo nabrać. Ale nie, powiedział, to nie był żart, i obiecując mi dać na to twardy dowód, rozmawialiśmy o innych sposobach i metodach wszędzie gdzie Żydzi rujnują kraje i wyniszczają narody.

I oto kiedy po niedługim czasie wróciłam do domu, w skrzynce pocztowej znalazłam dużą żółtą kopertę zawierającą to co obiecał mi przesłać przez przyjaciela, i to co zobaczyłam po prostu urągało wierze.

Faktycznie, tam były, na zdjęciach, czarno-białych, absolutnie nagie niemieckie dzieci, tak małe jak 5-letnie, których całkowicie pozbawieni naturalnej siły i waleczności niemieccy rodzice, stojąc twardo przed małą grupą pięciu dobrze ubranych dorosłych Żydów, dokładnie oglądającymi ich niewinne genitalia, tak jak handlarz bydłem oglądałby jądra byka na licytacji bydła, zanim zdecyduje czy bestia będzie dobrym partnerem dla jego latującej się w gospodarstwie krowy.

ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE, ABSOLUTNIE NIEPRAWDOPODOBNE!

WEJMARSKA DEKADENCJA. Niemcy za żydowskiej dominacji po I wojnie światowej, stały się rynsztokiem moralnym, kiedy nawet małe dzieci były na sprzedaż dla bogatych Żydów.

WEIMARSKA DEKADENCJA. Niemcy za żydowskiej dominacji po I wojnie światowej, stały się rynsztokiem moralnym, kiedy nawet małe dzieci były na sprzedaż dla bogatych Żydów.

„10-letnie dzieci robiły sztuczki na dworcach kolejowych. Grupie 14-letnich rosyjskich dziewczyn, uchodźców od czerwonego terroru w komunistycznej rzeźni Stalina, udawało się prowadzić lukratywne życie w Berlinie jako ‚dominantki’. Małe dziewczynki były udostępniane na seks nie tylko w dziecięcych burdelach i i aptekach, ale można je było zamawiać przez telefon i dostarczać taksówką do klienta, jak zamówione jedzenie”. – Lasha Darkmoon, Seksualna dekadencja w weimarskich Niemczech [The Sexual Decadence of Weimar Germany]

Biedny żałosny naród! – pomyślałam. Ale nie, szybko zmieniłam zdanie i powiedziałam, głupi, absolutnie głupi naród! Gdzie mieli rozum? Gdzie pamięć? Jak mógł tak wspaniały naród niemiecki zapomnieć o prawdziwej diabolicznej naturze Żydów?

Dlaczego nie pamiętali o tym, że jeśli odda się tej rasie jedną rzecz, to szybko zażąda kolejnej, i kolejnej, i kolejnej, aż kiedy ich żądania już nie dają się spełniać, to otwarcie i bezwstydnie będą żądać ich ustępstw poprzez dawanie im DOSŁOWNIE ciał swoich dzieci, w wieku 5 lat, i to bez żadnej przemocy czy groźby z ich strony!

Jawny brud, jawny judejski brud, zawsze był główną bronią jakiej Żydzi używali przeciwko innym narodom. Jeśli chcemy sami potwierdzić tę opinię, to tylko spójrzmy jak bardzo spustoszyli i poturbowali amerykański naród! Spójrzmy do jakich niewyobrażalnych rzeczy zmusili młodych amerykańskich synów i córki! i to zobaczymy, choć takie deprawacje obecnie ograniczają się do bezpieczeństwa pewnych nędznych studio filmowych, albo bezdusznych piwnic jakiegoś nędznego domu, to tylko kwestia czasu, zanim takie deprawacje pokażą się otwarcie na ulicach Ameryki, tak jak wcześniej pojawiły się otwarcie na pięknych wysadzanych drzewami bulwarach w Berlinie, i przerażają każdego kto widzi takie obrzydliwe spektakle.

Z całym prawdziwym i głębokim szacunkiem jaki mam dla Amerykanów, to powinni pamiętać, że naród niemiecki, mój naród, jest pod względem rasowym bardziej jednorodny niż amerykański, i dlatego trzeba powiedzieć, że skoro to mogło przydarzyć się Niemcom, to na pewno może i przydarzy się Amerykanom.

To jest poważna prawda, i jeśli to wam umknie, to możecie nigdy się z tego nie podnieść.

Zdeprawowany, potworny, diaboliczny Żyd, dzisiaj stoi jak wielki Kolos na waszych ziemiach, och, nieszczęśliwy, dobry amerykański narodzie! On zaspokaja swoją brutalną demoniczną rozkosz handlując ciałami waszego narodu, waszych synów, waszych córek, waszych znajomych i waszych kuzynów.

Żyd nie jest bestią która łatwo odchodzi z własnej woli. Ma silną wolę, silną, silną wolę, wolę która faktycznie jest tak silna i niezłomna, że wkrótce dojdziecie do takiego punktu egzystencji, w którym wszystkie działa Ameryki razem nie będą mogły nie tylko was przed nimi obronić, ale nawet ich wypędzić.

I to wszystko jest dlatego, że miliony Amerykanów dobrowolnie zrobili z siebie, w ten czy inny sposób, ofiary ich brudnych pomysłów, ich strasznych towarów, ich ohydnych produkcji, towarów i pomysłów i produkcji, które są niczym innym jak tylko środkami poprzez które synowie i córki szatana chcą dokonać demonicznej zemsty na waszych ciałach, waszych umysłach, waszych sercach i waszych duszach.

Przyznajcie. Bądźcie chociaż pół męscy: Żyd jest. On po prostu jest. A wy z każdą godzina przestajecie istnieć.

Jakich upokorzeń Żyd nie sprawia wam codziennie! Jak łatwo, szybko i bezlitośnie rozrywa was na kawałki!

a

ANTYSEMICKI RYSUNEK, lata 1930. Stereotypowy Żyd korumpuje słodyczami dzieci.

„Jakich upokorzeń Żyd nie sprawia wam codziennie!

Jak łatwo, szybko i bezlitośnie rozrywa was na kawałki!”

Wiecie, żeby wzmocnić moje argumenty przed przedstawieniem ich wam tego wieczoru, a tym samym uniknąć wszelkich recytatorskich zarzutów o niesprawiedliwości i bezmyślnej nienawiści do Żydów, niedawno i chętnie, dodam, choć nie bez dużego bólu i jeszcze większego wstydu, sprowadziłam na siebie ciężkie, ciężkie nieszczęście, i na krótko weszłam w ten bardzo, bardzo mroczny świat, którym jest żydowska pornografia, ten świat, który tak namiętnie tu piętnuję i się brzydzę.

A kiedy już tam się znalazłam, co zobaczyłam?

Zobaczyłam coś czego nie da się opisać w żadnym języku! Zobaczyłam jednego dorosłego Amerykanina DOJĄCEGO otwarcie inną dorosłą kobietę, i to na pełnym widoku raczej wielu nieszczęśliwych amerykańskich klientów w jakimś nieszczęśliwym amerykańskim centrum handlowym!

I tak, ten cały nędzny diaboliczny żydowski spektakl przeprowadzono w języku Szekspira, bosko pięknym angielskim, języku poetów, myślicieli, filozofów i pisarzy!

Jeden człowiek dojacy drugiego człowieka!

I kiedy straszne szkody po strasznej szkodzie spadały na mnie i przeze mnie, zadałam sobie to najbardziej istotne pytanie: ten biznes dojenia, czy krowy to robią? Nie, jeszcze lepiej: czy rzeczywiście krowy mogą to robić, to znaczy doić się? Nie, oczywiście, że nie mogą, a nawet gdyby mogły, to jestem pewna, że nie pokazywałyby takiej demonicznej przyjemności jak tych dwoje piekielnie białych, Anglosasów, całkowicie zżydzonych Amerykanów.

Każdy ruch jaki zrobili w tym strasznym filmie pokazywał niewątpliwe oznaki gwałtowności ich wewnętrznej śmierci! Każdy diabelski jęk miał otwarcie znaki rozpoznawcze zranionej duszy! I wszelkie słowa jakie wypowiedziały ich bezzębne i zwiędłe usta faktycznie w ogóle nie były słowami, ale jasnymi i niewątpliwymi dowodami psychologicznego i biologicznego atawizmu, głębokiego, głębokiego charakteru i regresji osobowości, duchowej, cielesnej i psychicznej degeneracji tak głębokiej, i tak niezdolnej do jakiejś poprawy, że nawet Bóg wszechmogący, gdyby miał zejść na ziemię i spróbował ich leczyć, to natychmiast odepchnąłby go widok stworzeń które pomógł ukształtować.

I następne pytania jakie sobie zadałam zanim odwróciłam oczy od tej sceny, były takie: tych dwoje Amerykanów, czy naprawdę są ludźmi? To znaczy, ich zachowanie, czy ono ma zadowalać? A jeśli miało zadowalać, to kogo: mężczyznę? kobietę? zarówno kobiety jak i mężczyzn? w jaki szczególny, tajemniczy sposób to ich zadowalało?

Pytania bez odpowiedzi!

Ale, niestety, kiedy wkraczająca czarna noc powoli zaczęła wymazywać z pamięci ten niszczący duszę nieszczęśliwy wieczór, odpowiedzi przyszły, jedna po drugiej, z własnej woli i bez żadnej podpowiedzi z mojej strony, tak jak często przychodzą dogłębne odpowiedzi, i zrozumiałam, że to czego rzeczywiście byłam świadkiem wcześniej to w ogóle nie było jakieś konkretne amerykańskie cielesne zaangażowanie, a fragment żydowskiej psychiki, piekielny fragment, który szaleje wbrew sobie, wyciągany i osadzony na delikatnych i wrażliwych, ale zupełnie, zupełnie głupich umysłach dwojga przeciętnych Amerykanów, fragment, który zresztą jako judaistyczny, a więc o trwałym charakterze, po prostu opanował tych dwoje przeciętnych amerykańskich potworów, przekonał ich o doskonałej słuszności i nienaruszalności ich działania, i, pomimo dojrzałości ich lat, a nawet większej powadze ich oblicza, zmusił ich do produkcji takich wizualnych, moralnych i duchowych obrzydliwości. . . obrzydliwości tak niesamowicie głębokich, że czułam, że to, czego rzeczywiście byłam świadkiem było niczym innym niż wizualnym dowodem upadłego człowieka.

Upadły człowiek! Jakie ciężkie słowo! „Człowiek upadnie” – mówią potajemnie Żydzi między sobą – „on nie tak załamie się, jak upadnie„. Cóż, jak potężni upadają, faktycznie, jak upadają!

Nie, przyjaciele, Żydzi zasiali swoje pole. Nawieźli i podlali i zaorali swoją amerykańską ziemię, i wszystko co im pozostaje to zrealizować ich ostatni cel, jakiś brzydki drobny „wypadek” albo coś innego, wiecie, takie jak zdarzają się od czasu do czasu, zanim faktycznie zaczną wykorzeniać i wycinać i palić i topić to co zasiali.

Wiecie, kiedy ta wspaniała służebnica Boga, a mianowicie przyroda, odrzuca naród, to musi być jasne i oczywiste dla każdego, że ten naród po prostu nie powinien żyć, że ten naród nie ma żadnych braci, żadnych sióstr, żadnych przyjaciół i żadnych kochanków. To musi oznaczać, że natura sama odmówiła wyposażenia go w te cechy, które czynią kogoś bratem, siostrą, kochankiem i bliźnim. To musi także oznaczać, że natura nie odmówiła takiemu narodowi ducha, duszy, serca, a nawet ciała, jakkolwiek fizycznie Żydzi mogą dla nas wyglądać.

Ciało, serce i dusza taka jaką się ma, jest używana by pomóc biednym Palestyńczykom i biednym Amerykanom, a nie sprowadzać na nich śmierć, i brud, i choroby, i ubóstwo, i 10.000 innych piekielnych judaistycznych nieszczęść. A jednak on jest, pozornie wieczny Żyd, pomimo zakazującego nakazu natury by nigdy nie był, stojący pewny siebie, jak hiena, która jedyna ze wszystkich zwierząt nie boi się śmiercionośnych pazurów lwa, a raczej pomimo małej wielkości i brzydkiego wyglądu, często nie tylko się obroni bez choćby mrugnięcia powieką, ale nawet odpędza tego, którego natura sama wyposażyła do odpędzania wszystkich innych, dokładnie tak jak Ameryka przeraża na śmierć każdy naród na świecie jedynie kiedy zakaszle, to jednak, gdy chodzi o siedzibę diabła, którą jest Izrael, musi najpierw poprosić o pozwolenie od judaistycznego effendi, czy może odchrząknąć w jego obecności, chyba że potężny sułtan zinterpretuje to jako dyskomfort i będzie obrażony. Och, jak potężni spadają, i jak są upadli!

Nie odeszliście, w każdym razie jeszcze nie, bo jak natura przeklęła was demonicznych Żydów, tak obdarzyła resztę świata w moc słowa, i moc pisania, i tak, moc palca wskazującego, najbardziej przydatnego ze wszystkich palców, środek którym możemy przekazywać sobie wzajemnie naszą przyjaźń i miłość i pomoc.

Gdzieś w Bhagavad-Gita jest powiedziane, że kiedy bezradny Arjuna prosił Boga o pomoc, Bóg chcąc mu pomóc, najpierw poprosił dobrą duszę by pokazał mu dowód na to że chciał pomóc sobie sam. Kiedy nie mógł go pokazać, bo ten nie istniał, Bóg poklepał go po ramieniu, życzył mu szczęścia, szybko odwrócił się od niego i odszedł.

Uważam, że to ma nie być niczym więcej niż alegorią, ale Hindusi swoją głęboką mądrością próbują pokazać człowiekowi konsekwencje jego własnej bezczynności.

Dzięki mojemu bolesnemu doświadczeniu z Żydami, zawsze dowiadywałam się, że najgorszą rzeczą jaką można zrobić kiedy jest się konfrontowanym z rozrabiaką, to usiąść i nie robić nic, a tym samym pozwalać mu swobodnie kontynuować jego tortury.

Ale kiedy już powiesz mu iż myślisz o sile fizycznej, i że zamierzasz użyć takiej siły wobec niego w swojej obronie, i że jesteś pewien swojego sukcesu, to nie tylko pokonasz męki jakie chce na ciebie sprowadzić, to zobaczysz także takie same męki pojawiające się w jego głowie.

To co chce zrobić tobie zrobisz jemu.

Próbując demoralizować i niszczyć ciebie, uda mu się jedynie zdemoralizować i zniszczyć samego siebie.

A gdyby kiedykolwiek znowu pomyślał o powtórzeniu swoich podłych czynów przeciwko tobie, to będziesz musiał przywołać własną wściekłość z pamięci wielu udręk jakie narzucał na ciebie od niepamiętnych czasów, na ciebie i cały twój naród. Upokorzenia których musiałeś doznać z jego rąk, głębię nędzy, do której ten odwieczny wróg tak często sprowadzał ciebie i twoje dzieci – ich nigdy nie zapominaj! Nigdy, nigdy!

Niech żadne zło na świecie nigdy nie przerazi cię by rozliczyć twoje śmiertelne konto z Żydem, twoim nieprzejednanym wrogiem, który chce twojego zniewolenia i powolnego zniszczenia. Nadszedł czas zapłaty. Zrób to!

Z nieszczęśliwego wygnania, które wkrótce się zakończy,

Dobrej nocy.

Ellie K.

ELLIE KATSNELSON (pen name):  Urodzona w lutym 1970, w dobrej rodzinie po stronie matki, pochodzę ze starej niemieckiej rodziny Kleistów z Drezna, choć najwcześniejsi przodkowie których mogłam odnaleźć byli z Bonn. Matka była córką Kristiana Kleista, właściciela kilku posiadłości, które później przeszły na matkę, a nastepnie na mnie.

Spadek po mojej matce dał mi małą fortunę, i odtąd z niej się utrzymuję. Przez małżeństwo matka stała się ogromnie bogata, sądząc według każdego standardu, choć jej trzeźwość umysłu i dobroć nigdy nie naruszyły nowo zdobytego zdumiewającego majątku.

W 1989, w najbardziej okrutny sposób matka została mi odebrana w górach w Europie w tym co wyglądało na wypadek, ale wkrótce odkryto, iż był to starannie zorganizowany i przeprowadzony spisek pozbawienia jej życia. Skoro często moje życie emocjonalne bez niej było nie do zniesienia, i skoro mój ból po niej nie słabnie, postanowiłam systematycznie ścigać tych, którzy byli odpowiedzialni za jej śmierć, i mam nadzieję, że pewnego dnia dojdzie do upadku tych, którzy uczynili swoim życiowym obowiązkiem doprowadzenie świata do upadku.

Mieszkam w Europie, głównie w małej wiejskiej posiadłości we Francji, gdzie spędziłam zdecydowanie najprzyjemniejszą część życia, choć często bywam w Londynie, gdzie nauczyłam się mówić po angielsku, i gdzie mam kilku przyjaciół i pewne niewielkie nieruchomości. Nie jestem podróżującą po świecie kobietą biznesu, i nie zawdzięczam bogactwa moim talentom. W te ostatnie mnie nie wyposażono. Jednak jestem niezależna, zdecydowana, i w ogóle nie jestem skłonna do uśmiechu czy postrzegania z aprobatą tych, którzy próbowali zrobić moje życie nie do zniesienia. Mam nadzieję, że moje ewentualne przyszłe pojawienie się tutaj [na tym portalu] spotka się z nieco cieplejszym przyjęciem niż wcześniej, gdy pojawiłam się po raz pierwszy, bo naprawdę wszyscy powinniśmy dążyć do tego by mieć w życiu więcej przyjaciół niż wrogów.

Pewne ograniczenia prawne zabraniają mi ujawnienia na tym etapie więcej informacji o mnie i matce, choć chciałabym tego, tak więc mam nadzieję, że to wystarczy.

Dziękuję.

Ellie K

Time to Resist

Źródło: http://www.darkmoon.me/2014/moral-thrust-ellie-katsnelson-2/

Ellie Katznelson – 22.09.2014, tłum. Ola Gordon.

Komentowanie zamknięte.