Najnowsze

Opublikowano Maj 13, 2013 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze, Zdrowie

Co ważniejsze?

Dla tych, którzy uważają, że wiedzą…

Zatem, co ważniejsze: Święta Bożego Narodzenia czy Święta Wielkiej Nocy? Lobby amalgamatu rtęci czy lobby kompozytu dentystycznego?

O tym, że żydowskie gazety są trucizną dla intelektu wie wielu z nas. O wielu innych żydowskich niespodziankach wie jednak niewielu. Okazuje się, że fakt, iż amalgamat rtęci jest żydowskim wynalazkiem wie chyba tylko garstka, zaś większość broni go z uporem godnym lepszej sprawy tylko z powodu, jaki nazywa się oportunizm lub ignorancja.

Tekst ten opowie historię amalgamatu rtęci.

Amalgamat rtęci przywieźli do Stanów Zjednoczonych z Europy w roku 1833 bracia Crawcour” jak można dowiedzieć się ze źródeł internetowych. Nic bardziej błędnego. Tymi przybyłymi, którzy są wypromowani na pierwsze miejsce w szeregu, byli Mojżesz i Edward, i wcale nie byli braćmi. Byli forpocztą zmian, jednym z wielu przeszczepów żydowskich na grunt amerykański. Rodzinkę rozsławił niejaki Samuel Crawcour (1748-1816), który był dentystą (Western Synagogue Records – Hyamson Collection). Nazwisko nie jest francuskie ani angielskie, tylko pochodzi z miejsca narodzin Samuela, mianowicie z Krakowa w Polsce, a rodzina jest żydowska.

http://www.british-genealogy.com/forums/showthread.php/24151-THE-CRAWCOUR-FAMILY-HISTORY-Synopsis

Rodzinka ta od pokoleń zajmowała się grzebaniem w zębach i większość nadal się tym zajmuje. Pomysł z amalgamatem rtęci nie narodził się w USA, lecz w Europie. W Europie, której fundament cywilizacji już się chwiał, ale nadal był silny, środowisko medyczne nie akceptowało „rzemieślników” dentystycznych ani ich „wynalazków”. Rzemieślnicy owi w ogromnej części składali się z żydów, a ich „wynalazki” w dentystyce polegały na uprawianiu drogi na skróty. Proceder ten polegał najogólniej biorąc na tym, że wypełnienia ubytków przy użyciu metali szlachetnych (za czym opowiadała się zdecydowana większość lekarzy w Europie) zaczęli oni zastępować czymś, co na metal szlachetny tylko wygląda (amalgamat rtęci błyszczy jak srebro). Jeśli wolno tu poczynić wniosek ogólny, to żydzi zajmowali się zawsze tym samym – zamianą złota w gówno, czego dowodów mamy aż nadto.

Do nowej kompozycji plomb zastosowali rtęć. Czy to przez fakt, że rtęć jest tak bardzo toksyczna dla organizmu ludzkiego, zatem doskonale nadaje się do zbożnego celu mordowania Gojów, nie wiadomo. Natomiast bezsporne jest, że proceder ten rozwijać się zaczął na dobre w latach 20-tych XIX wieku i spotkał się ze zdecydowanym oporem środowiska medycznego w Europie. Wówczas żydowscy rzemieślnicy od naprawiania zębów Gojom postanowili wysłać zwiad do Stanów Zjednoczonych.

Przeprowadzona przez nich kampania reklamowa w USA była zakrojona na szeroką skalę i bardzo skuteczna. Obiecywali w niej uratowanie zaatakowanych przez próchnicę zębów przez bezbolesne wypełnienie w nich ubytków w ciągu zaledwie kilku minut. Wielu dentystów medycznych uważało Crawcourów za szarlatanów, którzy mieli za nic reguły etyki zawodowej. „Bracia w wierze” potrafili usuwać złote wypełnienia i zastępować je amalgamatem rtęci. Zupełnie nie suszyli chorych zębów, a nawet nie usuwali próchnicy przed wypełnieniem dziury. Zachowało się kilka relacji stwierdzających, że w przypadku braku ubytków upychali amalgamat między zębami.

To notabene bliźniaczy przypadek do casusu Rockefellera, który zajmował się „uleczaniem” ludzi „cudownym specyfikiem”, czyli buteleczkami z ropą naftową.

Walka, jaka wybuchła na tle nowej praktyki stosowania amalgamatu, była w istocie 1°walką o rynek (z punktu widzenia środowiska lekarzy i dentystów), 2° wojną między „podejściem rzemieślniczym” Crawcourów a medyczną troską o uniknięcie niebezpieczeństwa systemowego zatrucia rtęcią (przy czym obstawał ówczesny amerykański establishment dentystyczno-lekarski). Już w latach trzydziestych XIX wieku lekarze doskonale wiedzieli, że rtęć jest trująca.

http://archive.org/details/americanjournal07assogoog

To jedna ze starych i doskonale rozpoznanych technik żydowskich grabienia Gojów, a przy okazji ich trucia z zastosowaniem górnolotnej frazeologii „szybkości”, „taniości”, „dostępności”, „powszechności”, „demokracji”, tudzież innych chwytliwych i niebezpiecznych haseł-pułapek.

Środowisko medyczne próbowało zwalczać importowaną nowinkę, a w 1845 r. American Society of Dental Surgeons (ASDS) zakazało stosowania srebrnych amalgamatów (rtęci) i jego członkowie musieli podpisać dokument zobowiązujący ich do niestosowania tego środka oraz przeciwstawiania się jego używaniu bez względu na okoliczności pod groźbą wykluczenia ze stowarzyszenia. Pamiętajmy jednak, że do ASDS mogli należeć wyłącznie dentyści medyczni.

http://corrosion-doctors.org/Elements-Toxic/Mercury-dentistry.htm

Tymczasem znaczna większość dentystów to byli zwykli rzemieślnicy (wśród nich osławieni  Crawcourowie) i tych nie obowiązywały żadne reguły. Oni stosowali amalgamat bez ograniczeń. Niewiele ich obchodziły skutki uboczne obecności rtęci w ludzkim organizmie. Anatomia, chemia, histologia, patologia i fizjologia uznawane były za zupełnie niepotrzebne dla dentystów rzemieślników. W końcu łatwizna wygrała z etyką i amalgamat zaczęło stosować coraz więcej dentystów (łatwość użycia i osiągane zyski).

W roku 1850 ASDS postanowiło anulować swoją antyamalgamatową rezolucję w nadziei, że to pozwoli na zniesienie podziału w środowisku dentystycznym. Lecz dentyści rzemieślnicy zdecydowali się już na utworzenie własnej organizacji (pod czyim światłym przewodnictwem chyba dodawać nie trzeba).

W roku 1859 powstała nowa organizacja stomatologiczna rzemieślników pod nazwą American Dental Association (Amerykańskie Towarzystwo Dentystyczne) w Niagara Falls (26 założycieli; nie doszukałem się informacji ilu z nich było żydami).

Przeciętny członek nowo powstałego ADA niewiele miał wspólnego z medycyną. W rezultacie ówcześni lekarze nie chcieli mieć z nimi nic wspólnego i zajęli wrogą postawę wobec tej profesji. W owym okresie szkoły stomatologiczne zlikwidowały wykłady z fizjologii, patologii i materia medica, zaś zajęcia z anatomii ograniczyły do głowy oraz szyi.

Potem jako „amerykański cud dentystyczny” amalgamat rtęci powrócił do Europy.

 „Zawód dentysty z niecierpliwością oczekuje… uznania swoich słusznych praw do miejsca wśród innych sztuk leczenia”.

Przeciętnie w plombie amalgamatowej jest ok. 35% srebra, ok. 15% cyny lub cyny i miedzi oraz 50% rtęci.

Wypełnienia amalgamatowe, stosowane od 150 lat, mają kilka zalet; są przede wszystkim tanie, ale i twarde, więc nie ścierają się, gdy człowiek przeżuwa czy gryzie pokarmy – tłumaczy dr Krzysztof Chmielewski. Są jednak mało estetyczne, zwiększają swoją objętość, potrafią rozsadzić ząb.

Cytat z Resmedica: „Amalgamat jest stopem metalu (w postaci proszku) zmieszanym z rtęcią. Istnieje pogląd, że plomby amalgamatowe są niebezpieczne, ponieważ uwalnia się z nich rtęć. Rzeczywiście, stwardniałe wypełnienia amalgamatowe uwalniają śladowe ilości rtęci„.

Nasz organizm ma ograniczone zdolności che

latacji rtęci. To co się kumuluje jest zabójcze dla systemu nerwowego. Z pozoru nic się dzieje, tylko wskaźnik zachorowań na Alzhaimera, oraz inne schorzenia neurologiczne zatrważająco rośnie.

Kiedyś na siłę odbywała się promocja fluoryzacji zębów, miało to niby służyć zabezpieczeniu przed próchnicą. O szkodliwości fluoru na komróki mózgowe dzisiaj piszą nawet media mainstreamu, ale do dziś nie można się dowiedzieć, czemu ta „powszechna fluoryzacja” miała naprawdę służyć, kto to promował, kto stworzył podkładki dokumentowe o „powszechnej taniości i szczęśliwości” w wyniku stosowania tej oczywistej trucizny.

Rzecz nie idzie o wykazywanie wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Nie idzie o skopanie lobby „amalgamatu” i wypromowanie lobby „kompozytu”, ponieważ każdy krytycznie myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że to tylko zwykła gra i przerzucanie się wynikami tzw. „badań”.

Idzie o to, aby w idiotyzmie dnia powszechnego nie tracić najważniejszego z oczu – naszego własnego zdrowia. Jeśli damy je sobie wydrzeć przy pomocy różnych „cudotwórców”, to nigdy go nie odzyskamy. Najwyższy czas zająć się nim na poważnie, czyli posłuchać lobby „amalgamatu” oraz lobby „kompozytu”, ale wyciągnąć własne wnioski. Szczególnie, że za jednym i drugim lobby stoją ci sami osobnicy o pocących się wciąż łapkach. I warto o tym wreszcie wiedzieć.

Ciekawa rzecz na marginesie to fakt, że są ludzie, którzy dadzą się pokroić w obronie swoich fałszywych wyobrażeń, jakie mają za fakty. O tym, że rtęć jest związkiem trującym wiedzieli już Arabowie piszący w IX/X wieku traktaty o medycynie.

Nie jest znane żadne pozytywne działanie rtęci na organizm człowieka” – pisze m.in. dr Kwaśniewski, o którego dietach słyszało wielu czytelników.

Najlepszym lekarstwem na ignorancję jest scientia, wiedzieli to już starożytni i od tego czasu nic się nie zmieniło.

Pluszowy Miś

Tags :

Komentowanie zamknięte.