Najnowsze

Opublikowano Maj 24, 2013 Przez a303 W Informacje oraz publicystyka z Polski

Co trzecie dziecko żyje w biedzie

Z żydomediów.

Ubóstwo dotyka najmłodszych. Zwłaszcza na wsiach, ścianie wschodniej i z rodzin wielodzietnych.

W Polsce 35 proc. dzieci w wieku 0–17 lat korzysta z pomocy państwa – wynika z najnowszego raportu GUS. Gdzie jest ich najwięcej? Prawie 60 proc. takich rodzin to mieszkańcy wsi i małych miasteczek. – Zwłaszcza w małych miejscowościach bieda jest dotkliwa. Tam nie ma, jak na wsi, możliwości skorzystania z naturalnych środków ratunkowych, takich jak np. własne produkty rolne. Wszystko trzeba kupić – mówi prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz z SGH. Pozostałe rodziny korzystające z pomocy to niemal w równym stopniu mieszkańcy średnich miast i otaczających je dużych gmin oraz rodziny żyjące w metropoliach i dużych miastach.

Najwięcej korzystających z pomocy mieszka na ścianie wschodniej. W województwach: świętokrzyskim, podkarpackim i lubelskim, udział dzieci otrzymujących zasiłki, w liczbie ogółem, wynosi aż 44 proc. Co drugi żyjący tam najmłodszy wychowuje się zatem w biedzie. Podobnie jest w województwach: warmińsko-mazurskim, gdzie wskaźnik ten sięga 43 proc., oraz podlaskim (41 proc.). Najniższe wskaźniki, poniżej 30 proc., notują województwa: dolnośląskie, opolskie i śląskie, a także mazowieckie.

Na biedę narażone są szczególnie rodziny wielodzietne. Ich udział wśród wszystkich beneficjentów zasiłków wynosi nie 10 proc. (tyle ile ich jest), ale 23 proc. GUS wskazuje też, że ogromna większość wielodzietnych jest zmuszona korzystać z pomocy. 75 proc. takich rodzin otrzymuje zasiłki – na każde cztery rodziny wielodzietne trzy wymagają wsparcia.

Bieda dotyka dzieci najmłodsze. Jak wylicza GUS, największy udział wśród 2,5 mln dzieci korzystających z zasiłku rodzinnego mają dzieci najmłodsze – w wieku poniżej sześciu lat. Stanowią ponad 36 proc. ogółu. Niewiele mniejszy – ponad 35 proc. – jest udział dzieci w wieku 6–12 lat. Najmniej pomocy jest adresowanej do 16–17-latków.

Mimo takich danych polityka społeczna prowadzona w Polsce nie dostrzega w sposób adekwatny problemu ubóstwa rodzin. Wydajemy na ich rzecz ok. 1,8 proc. PKB, tj. około 30 mld zł rocznie. A tylko na emerytury i renty – ok. 200 mld zł rocznie. Od 2003 r. nie zmieniła się właściwie (poza zasiłkiem) wysokość świadczeń rodzinnych. Pierwszej waloryzacji progu dochodowego w ciągu ostatnich dziesięciu lat (o 6,9 proc.) dokonano dopiero w listopadzie 2012 r. Emeryci i renciści co roku otrzymywali podwyżkę.

– Nie chodzi o to, by wyrzucać emerytom, którzy pracowali na świadczenie, że dostają podwyżki. Ale wiele osób, tak jest na przykład z mundurowymi, górnikami czy rolnikami, dostaje świadczenia zdecydowanie przewyższające ich wkład do systemu – zauważa Maciej Bukowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych.

Eksperci podkreślają ponadto, że państwo polskie pomaga rodzinom bez głowy. – Wydajemy na przykład ponad 400 mln zł na becikowe, które ciężko uznać za racjonalnie adresowaną pomoc – podkreśla Michał Kot, współautor raportu na temat polityki rodzinnej przygotowanego przez Fundację Republikańską.

Bukowski wskazuje, że państwo powinno poszukać pieniędzy tam, gdzie je marnotrawi, i bardziej pomagać najbardziej potrzebującym. 
– Chodzi tu zwłaszcza o niepełnosprawne dzieci oraz te, które żyją w rodzinach wielodzietnych – mówi. Tłumaczy, że powinno się na przykład zwiększyć kwotę wolną od PIT. – Teraz  opodatkowywany jest nawet dochód, który nie wystarcza na przeżycie – mówi.

Źródło: RP

Komentowanie zamknięte.