Najnowsze

Opublikowano Styczeń 23, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Co piąte dziecko w Polsce jest głodne. Problem nie dotyczy Wrocławia

Źródło: http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/1599639,co-piate-dziecko-w-polsce-jest-glodne-problem-nie-dotyczy,id,t.html

Data publikacji: 2.11.2012

foto10Polski Czerwony Krzyż w ubiegłym roku policzył niedożywione dzieci – w Polsce jest ich 650 tysięcy. A głodne dziecko jest osłabione i ma problemy w nauce. W całej Unii Europejskiej gorzej jest tylko w Bułgarii i Rumunii. Jacek Sutryk, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych wrocławskiego Urzędu Miejskiego, łapie się za głowę. – Te dane na pewno nie dotyczą Wrocławia – mówi. – Otaczamy dzieci szczególnie staranną opieką. Oczywiście, może się zdarzyć, że ktoś nam takiego dziecka nie zgłosi, nie wskaże rodziny, której trzeba pomóc, ale to są jednostkowe przypadki. Na pewno środki, w dyspozycji których są służby pomocy społecznej, są w tym względzie wystarczające.

W ubiegłym roku na dożywianie 1405 dzieci wydano we Wrocławiu w sumie 803 tysiące 508 złotych. Z tego prawie pół miliona pochodziło z miejskiej kasy, resztę sfinansował budżet państwa. Do tego trzeba jeszcze dodać pomoc organizacji pozarządowych, takich choćby jak Bank Żywności, PCK, Caritas czy wrocławskie stowarzyszenie Narodowy Czyn Pomocy Szkole. W tym roku z dożywiania korzysta 1200 uczniów.

Dożywianie odbywa się w różnych formach, najpopularniejsze to oczywiście finansowanie obiadów w stołówce szkolnej, ale rodziny mogą także otrzymywać produkty żywnościowe lub gotowe posiłki. Dyrektor Sutryk przyznaje, że pomoc społeczna ma związane ręce kryteriami dochodowości - a więc tym, jaki dochód przypada na jedną osobę w rodzinie. Na szczęście program dożywiania dzieci jest elastyczniejszy niż inne sfery pomocy społecznej. Elastyczniejszy, ponieważ 20 procent pomocy można przyznać dzieciom niespełniającym kryteriów.

– Na przykład takim, których opiekunowie nie chcą rozmawiać z pracownikiem socjalnym, który przeprowadza konieczny w tym przypadku wywiad – mówi Jacek Sutryk. – Jeśli jednak w ocenie pedagoga szkolnego i pracowników MOPS dożywianie jest potrzebne, to można je przyznać i takie przypadki się zdarzają.

Tyle tylko, że żaden, nawet najbardziej elastyczny system nie nakarmi dzieci, jeśli nie wiemy, że są one głodne. To my, dorośli, opiekunowie, pedagodzy, pracownicy socjalni, nauczyciele, sąsiedzi, rodziny, parafianie, rady osiedli mamy obowiązek monitorowania lokalnych społeczności, w których żyjemy, pracujemy i działamy pod kątem potrzeb dzieci i młodzieży.

Dlatego Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej chwali sobie ścisłą współpracę z pedagogami szkolnymi oraz partnerstwa, takie jak „Partnerstwo Polanka„. Bo to w najbliższym otoczeniu najłatwiej zauważyć, że jakaś rodzina ma problemy i trzeba jej pomóc. Każdy sygnał jest cenny. Bywało, że związkowcy informowali, że gdzieś się szykują zwolnienia grupowe, więc trzeba zorientować się, czy jakaś rodzina nie znajdzie się w dramatycznej sytuacji. – Nawet najlepsze służby socjalne nie zastąpią „kontroli obywatelskiej” – uśmiecha się Jacek Sutryk.

Jeszcze dziesięć lat temu z zamkniętymi oczami można byłoby powiedzieć, gdzie we Wrocławiu znajdziemy najwięcej niedożywionych dzieci: na Przedmieściu Oławskim, Nadodrzu, w Śródmieściu (z wyłączeniem Wielkiej Wyspy). Choć likwidacja zakładów pracy odbiła się także na sytuacji mieszkańców wielkich blokowisk, takich jak Różanka, Polanka, Popowice, Kozanów czy Nowy Dwór.

Sytuacja zmienia się, miasto rewitalizuje stare osiedla. Plomby wypełniające Przedmieście Oławskie zmieniają obraz tego osiedla. Co podkreślają, na przykład, pracownicy szkół w tamtym rejonie. I widać, że w ciągu ostatnich kilku lat liczba dzieci potrzebujących pomocy zmniejszyła się i to sporo.

 

Komentowanie zamknięte.