Najnowsze

Opublikowano Marzec 15, 2017 Przez a303 W Polska

CLOACA MAXIMA czyli ANUS MUNDI. Janusz Kowalczyk

Maciarewicze, Tuski, Saryusze – Wolskie, KaczyńscyPoruszamy się wciąż w tym samym zaklętym kręgu Iluminowanych, Wielkich Wtajemniczonych – w  antykatolickiej kolumnie… W której: szkockiej czy jakobińskiej z „Wielkiego Wschodu” ?

Daleko, idące posądzenie?

 Nie!- gdyż wszystkie frakcje unisono nazywają swoich przeciwników….”putinowcami”.

Nie! – gdyż o ile masońskie frakcje różnią się one pomiędzy sobą taktyką działania , to Cel Ostateczny” jest taki sam dla wszystkich, zwalczających się rytów masońskich: jest nim budowa społeczeństwa światowego z rozbitych narodów, pozbawionych  katolickich wartości. Tylko tak należy odbierać fałszywą wojnę PiSu z PO, PSL i KODem. Z tych zaś PIS jest chyba frakcją najbardziej perfidną.

Nie!- jeśli przeanalizować  fakty. A te nie są budujące i nasuwają wprost pewność o masońską inspirację i działanie.

Popatrzmy choćby tylko na Antoniego Maciarewicza – ministra „IV RP”(?), nienawistnie bełkoczącego z wysadzonymi z orbit oczyma o Rosji i „putinowcach”…

antek

Antoni Macierewicz

A przecież on sam, jako dorosły mężczyzna, rozpoczął działalność w …chazarskim KORze – był więc przybocznym skrajnego lewicowca,  Michnika. Długi czas. I jakoś to mu nie przeszkadzało choć dla milionów Polaków samo obtarcie się o szaty Chazarów uchodziło za dyshonor… Później zaczął działać w  ZCHNie (w którym miał za towarzyszy…Niesiołowskiego i Jurka), a  później w  PISie, stanowiącym rzekomo „obóz konserwatywny” . Jed! Często po myśli słuchaczy.

Właśnie to jest szczególnie perfidne, że  wbrew pozorom wszystkie te quasi narodowo -katolickie formacje odrastają z tego samego, masońskiego pnia. 

Czy dlatego A. Maciarewicz zieje nienawiścią do innych, bo to nie formacja trockistowskiej proweniencji rządzi dziś Rosją? Tak może być bo i jego były  mistrz, A. Michnik i jego „Wyrodna” także nie cierpi Putina….

MASOŃSKIE „WARTOŚCI”. Na nic usprawiedliwienia „niepodległościowego” ministra, który dziś  -jak cała jego pseudo-niepodległościowa formacja – jest za „promowaniem wartości”. Ale jakich …„wartości”?

O jakie „wartości” chodzi szefowi PISu, prez. Dudzie, premier Szydło, ministrowi Macierewiczowi?  Nie usłyszeliśmy  – poza głupawymi deklaracjami –  nic konkretnego w tej sprawie.  Czy,  ten minister  potępia „wartości masońskie” , obowiązujące w „unii” i  będące w sprzeczności z wartościami katolickiego światopoglądu?

Nie ! – to byłaby zbyt wyraźna deklaracja , zbyt wyraźne wychylenie się  poza dopuszczalną – unijnymi przepisami –  granicę. Lepiej więc bajdurzyć Polakom o „wartościach” ale ich bliżej nie precyzować- nie opatrywać przymiotnikiem „katolickie”.

Bo jeśli katolickie – to prawdziwe. A jeśli prawdziwe – to niedopuszczalne w masońskiej „unii europejskiej.  A przecież właśnie do niej wprowadził nas sam „wielki prezydent”, Lech Kaczyński,  chociaż doskonale wiedział jakimi ona rządzi się „wartościami” …Ponieważ wiedział, to Polskę wprowadził.

13 grudnia 2007 r., Lech Kaczyński podpisuje Traktat Lizboński, nieformalną konstytucję Unii Europejskie

13 grudnia 2007 r., Lech Kaczyński podpisuje Traktat Lizboński, nieoficjalną konstytucję Unii Europejskie

Właśnie ta niemożność przypisania się do katolickiego obozu, do katolickiego etosu, niechęć otwartego stwierdzenia, że Europie potrzebna  jest Kontrrefomacja w stylu ks. Piotra Skargi  jest dowodem masońskiej inspiracji proweniencji  „ministra obrony RP ”.

Z tego natychmiast wypływa jedyny logiczny wniosek: albo PIS grupuje politycznych debili, albo jest formacją masońską. Skłaniam się do tego ostatniego.

Nie!- bo zamiast konsolidowania konserwatywnej opozycji daje się zauważać jej maniakalne, celowe rozbijanie: więcej w „niepodległościowych” mediach czytamy i widzimy demo-liberałów z KODu, PO, PSLu, Kukiza15 niż z RNu czy rzeczników z „Pobudki” p. A. Brauna…

„Kto nie z nami, ten przeciw nam” – to stare, znane hasło masonów wszystkich odcieni: od Trockiego, poprzez Stalina aż do Rossevetów, Clintonów i Trumpów.

„SMOLEŃSKIE DOWODY”.  Innym dowodem „walki o wartości” są bezczelne kłamstwa – mówię tu o tzw. „dowodach smoleńskich”.

Ileż to razy słyszeliśmy, że już jutro „opublikujemy dowody o katastrofie smoleńskiej” ? No, ile razy?

Mijały dni, mijały miesiące i nie  zaistniała „obiektywna możliwość”  ich przedstawienia. Stale wypływało coś nowego, co nie pozwalało na „ujawnienie prawdy”. „Dziwnym” trafem stale pojawiały się inne, „obiektywne” przeszkody: a to „TK”(„Trybunał Konstytucyjny”), a to ekonomiczne przekręty z nieruchomościami w Warszawie, a to „rozwój polskiego przemysłu obronnego”, a to afera „Amber Gold”, „afera Skok-Wołomin” górnicy, stoczniowcy, pielęgniarki, nauczyciele,  odpieranie ataków na program „500+”  itp, itd….

Wszystko było ważniejsze od –  zdawałoby się super-ważnej dla Polaków –  sprawy śmierci polskiego prezydenta….Bo już tyle lat po katastrofie, a nic się nie wydarzyło: wyśmiewany przez Maciarewicza et consortes „raport MAKu”  jest , paradoksalnie, …ostatnim… Będąc w opozycji zapowiadano buńczucznie przedstawienie Narodowi „nowych dowodów”, a także wytykano obozowi rządzącemu „niesprowadzenie wraku”.

A przecież rozwiązanie zagadki śmierci Prezydenta RP mogło zależeć od znalezienia akurat Tego kawałka metalu.  Jednak znalezienie go wśród deszczu aluminiowych odłamków, rozlatującego się w powietrzu samolotu (co ukazał film Doroty Kani), zbieranych przez okolicznych mieszkańców i oddawanych na złom do pkt. skupu, nie było możliwe.

Więcej mogliby też powiedzieć Amerykanie ale czy zechcą mówić? A jeśli  uznali, że np. zdjęcia z miejsca katastrofy  byłyby tak „gorące”, że , obrażając Rosję, mogłyby one doprowadzić do nieodwracalnych zmian w istniejącym podziale świata?  Przecież jak w znanym przysłowiu światowa „karawana, pomimo ujadania psów,musi  iść idzie dalej” do Wielkiego Celu…

Jeszcze w bliskiej perspektywie jest i wojna z Iranem, i z Chinami.

Jeszcze Rosja może się przydać USA  jako sojusznik o wiele potężniejszy niż Polska.

Jeśli tak, to czy przekazanie dokumentów stronie polskiej –w końcu  wiernemu przybocznemu USA w wojnach w Iraku , w  Afganistanie, w „wojnie przeciw terroryzmowi” – byłoby „na czasie”? Co z tego, że niby szło o „wartości” ? – USA już bardzo dawno zatraciły sens tego słowa. Kadry kierownicze USA wyznają wyłącznie wartości masońskie.

Bo przecież „wartości” mają tylko wtedy sens i są prawdziwe gdy są „wartościami katolickimi”. Inne są zwyczajną blagą, sypaniem piasku w oczy- są „wartościami” masońskiej proweniencji.

Dlatego , przyboczny Jarosława Kaczyńskiego, Antoni Macierewicz, nie ujawnia dokumentów, którymi zwykł  wymachiwać na konferencjach prasowych?

Nie ujawnia dlatego bo ich po prostu nie ma lub też… one są- tyle, że schowane głęboko w sejfie Białego Domu.

Pytania nie są bezzasadne: w Gibraltarze „zginął” w podobnej „katastrofie” lotniczej gen. Wł. Sikorski, a W. Brytania w 73 lata po niej,  dalej utrzymuje pieczęć milczenia na tajnych dokumentach MI5 i MI6, tyczących się śledztwa, mającego wyjaśnić …przyczyny „katastrofy”.

Dlaczego teraz miałoby być inaczej?  Czy tylko Rosji zależało na pozbyciu się niewygodnego Lecha Kaczyńskiego? A co jeśli to był spisek paru państw? A może tylko jednego?

NOWY KULT. Niedostrzegalne dla Polaków wyrastał w tym samym czasie …kult nowego świeckiego świętego -Lecha Kaczyńskiego: „genialnego polityka”: królewski pochówek na Wawelu, comiesięczne modlitwy w całej Polsce, pamiątkowe tablice, honorowe tablice na państwowych urzędach… Kult o Niebo większego niż Piłsudskiego czy Dmowskiego. Ba, zdecydowanie nawet ich przyćmiewający.  Z jego śmierci uczyniono szopkę. Dlaczego?

A dlatego, że każdy okres historyczny Rzplitej wymaga niejako obligatoryjnie  wykreowanie nowego bohatera, którego śladami powinni podążać Polacy.

Jeśli przyjęli bez trudu masońską ”komunię” Kościuszki, Dąbrowskiego, Skrzyneckiego, Piłsudskiego, Powstania Warszawskiego,  to dlaczego nie mieliby łyknąć „ożywczego zdroju” Lecha Kaczyńskiego? Co z tego, ze ten człowiek kretyńsko działał wbrew polskiej racji stanu, wpychając  świadomie Polaków w unijne, smrodliwe trupim zaduchem, masońskie  trzęsawisko?

O to właśnie dba jego brat (notabene też „wielki polityk”, a może nawet większy?) Jarosław. Dba,  by pamięć o „Lechu” była dla Polaków jasno iluminowanym drogowskazem.

Jak jego „polityka” się ma do historycznych faktów, mówiących, że zwrotnice unijnej polityki zostały nastawione nie przez „politycznego geniusza”, Lecha Kaczyńskiego, a zaraz po 1945 r. przez bezwzględnych Chazarów z Europy wśród  których socjalistyczny, 33 stopniowy mason, Winston Churchill grał pierwsze skrzypce?

Chociaż próbuje się dziś Lecha Kaczyńskiego ustawić na wysokim piedestale i uczynić  z jego legendy „Wielki Drogowskaz” dla Polaków,  to był on de facto tylko jednym z wielu politycznych spryciarzy. Co wcale nie znaczy, że mniej niebezpiecznym. I jego brat-bliźniak, Jarosław, też krojący na wielkiego polityka, jest kubek w kubek-podobny. Niestety i on się ostatecznie skompromitował.

„NIE Z FASZYSTAMI!”. Nie chodzi tu o forowanie przez Jarosława Kaczyńskiego kandydata na „przewodniczącego unii”, Syrjusza – Wolskiego. Nie! Chodzi o „sprytne” politycznie zagranie, mamlającego o „wartościach” Jarosława Kaczyńskiego i  spuszczenie do kanału realnie, rysującej się możliwości  zmontowania większej koalicji anty-unijnej.

Chociaż publiczna wypowiedź, przewodzącej potężnej francuskiej partii konserwatywnej,  Marine Le Pen o ewentualnej  koalicji z Orbanem i PISem nie miała miejsca i została sprokurowana przez dziennikarzy, to przecież  wypowiedź Jarosława K. pod jej adresem była jak najbardziej prawdziwa i, niestety, publiczna: „Wszelkiego rodzaju sugestie, że my chcemy sami czy z panią Le Pen, z która mamy tyle wspólnego mniej więcej, co z panem Putinem, wyprowadzać Polskę z UE, są po prostu oszustwem, manipulacją i niczym więcej. Każdy, kto posługuje się tego rodzaju stwierdzeniami po prostu kłamie, manipuluje i wprowadza w błąd opinie publiczną”….

To mocne, energiczne i  wiernopoddańcze merdanie ogonem przed unijnym, masońskim gremium. Chyba jaśniej nie można było tego powiedzieć: „mój brat, Lech, wprowadził Polaków do unii i oni w niej mają pozostać. Ci, którzy podejrzewają, że my mielibyśmy Polskę z unii wyprowadzić , są wierutnym kłamcami, manipulatorami.”

Ale to zaprzeczanie i odżegnywanie się od jakiejkolwiek współpracy z „faszystką” jest jednocześnie przyznaniem, że Jarosław Kaczyński, mówiąc o „chęci zmian w unii” ordynarnie kłamie Polakom prosto w oczy.

Bo to właśnie Marine Le Pen 8 marca 2017 r.mówiła na spotkaniu z dziennikarzami o jej „chęci zmian w unii tak, by one także odpowiadały sugestiom PiSu i Orbana”…

Czyli ostre, chazarsko hucpiarskie  zaprzeczenie prezia pisowskich demo-liberałów jej (Marine Le Pen) pojednawczej i, idącej po jego ”niby linii” wypowiedzi  oraz  przyrównanie jej samej  do Putina, świadczy o jego kłamliwych deklaracjach.

Świadczy o niechęci do jakiejkolwiek europejskiej współpracy jeśli mogłaby ona w jakimś stopniu osłabić masonów…Proszę samemu  ocenić co jego deklaracje są naprawdę warte.

a

Wynika z jego wypowiedzi także jednoznacznie, że  PIS nie chce mieć z „faszystami” ( tak stale  demoliberalna prasa Europy określa konserwatywną, narodową formację Marine Le Pen ) nic wspólnego – umywa ręce od wartości katolickich i woli przyjmować masoński opłatek...  W tonie prezia pobrzmiewa też słabo zaowalowana groźba:  ludzie, „putinowcy”, reprezentujący inne poglądy (np. na stosunki polsko-białoruskie) na masońską unię niż on i jego socjalistyczna  formacja,  „są  kłamcami”  – tyle, że krajowymi.  Muszą w dalszej perspektywie bardzo  uważać.

Jest to wyznanie wiary zakutego, zadufanego  w swoje siły – demoliberała. Bo takim-pomimo nieudolnych prób kreślenia diametralnie  innego wizerunku – był, jest i będzie. Jakakolwiek inna przemiana ideologiczna nie jest w jego przypadku, możliwa.

CLOACA MAXIMA. Była ona w Rzymie największym kanałem  ściekowym – konstrukcją,  budzącą podziw ówczesnych ludzi – budzi podziw nawet i dziś.  Najpierw zbudowano ją dla osuszania terenu z zatruwających odorem wód bagiennych – później wykorzystano ją także do odprowadzania  nieczystości  publicznych toalet Rzymu. Gdy budowano nowe dzielnice na stojakach rzymskich wzgórz, to natychmiast podłączano kanałami spływające ścieki do głównej kloaki- nieczystości, które, choć  spływały do Tybru , to jednak w końcu były produktami naturalnymi- głównie był to  ludzki nawóz… Inaczej: gówno.

 Nakładając tę  antyczną Cloaca Maxima i jej oczyszczającą miasto funkcję na dzisiejszą mapę  stosunków politycznych w Polsce, i w Europie dochodzimy do wniosku, że tym kanałem ściekowym, tą gigantyczną, europejską  Cloaca Maxima,  spływa  nie tylko PO, KOD czy europejska demoliberalna  lewica ale także „niepodległościowy”, ględzący o masońskich „wartościach”,  PiS.

To zaś w końcowym rozrachunku, choć może się skończyć narodową katastrofą, może także być dla Polski i Europy zbawienne.

Bowiem te biologiczne ścieki, zanim osiągnęły swój ostateczny kres, czyli dotarły do morza, ulegały biologicznej degradacji i samooczyszczeniu.

Janusz Kowalczyk

Tags :

Komentowanie zamknięte.