Najnowsze

Opublikowano Listopad 11, 2013 Przez RX W Polska, Syjonizm i jego zagrożenia

Cicha wojna o świadomość – Dr Jerzy Jaśkowski

r25„Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników.”(Adolf Hitler, 1939 r.)

We wcześniejszej publikacji wyjaśniłem, dlaczego definicje podstawowych pojęć takich jak państwo i nauka, podawane do publicznej wiadomości są z gruntu rzeczy fałszywe. Gwoli przypomnienia poniżej uzasadnienie faktycznej definicji „państwo”.

W chwili obecnej państwo jest to instytucja mająca w sumie do spełnienia dwa cele:

– utrzymanie w posłuchu ludności zamieszkującej dany teren,

– ściąganie podatków w takiej wysokości w jakiej to jest możliwe, bez wywoływania zamieszek. Zamieszki zawsze były kosztowną i niepotrzebną stratą finansową.

W celu spełnienia tych wytycznych, grupa ludzi przeznaczonych do „rządzenia”, czyli spełniania postulatów starszych i mądrzejszych [Stanisław Michalkiewicz], posiada aparat przymusu:

– Urząd Skarbowy – ustawy dotyczące tego urzędu są bardziej restrykcyjne aniżeli kodeksu karnego.

– Urząd Ubezpieczeń Społecznych [występujący pod różnymi nazwami]. Podatki na ubezpieczenia społeczne są tak samo restrykcyjnie egzekwowane jak każde inne. Są one przymusowe, a więc sprzeczne nawet z samą ideą demokracji i wolności. Podatki te także nie są rozliczane i tak naprawdę stanowią zysk „państwa” czyli tej grupy, która się za tym pojciem kryje.

– Aparat przymusu bezpośredniego zwany policją i „wymiarem sprawiedliwości”.

– Kontrolny aparat przymusu tj. armie. Dlatego armie przeorganizowuje się na zawodowe, tak jak w „odrodzeniu”. Wiadomo, że żołnierz zawodowy jest to najemnik służący temu, który płaci. Sprawdzono to już 500 lat temu.[1]

Fakty świadczą jednoznacznie, że państwo zwane „Polska” spełnia wszystkie wyżej wymienione warunki.

Jest to typowy produkt cywilizacji turańskiej w wydaniu pruskim. Niestety wyraźnie jest widoczne, że nawet szczerzy patrioci, którzy krew za Polskę przelewali i z niejednego pieca chleb jedli zupełnie nie rozumieją problemu [np. prof. W. K]. Nie chcą przyswoić sobie nowo mowy – czyli zmiany semantycznej pojęć, którymi się posługują.

Przykładowo ludzie z tytułami profesorskimi i to starej daty wciąż nie rozumieją takich pojęć jak komunizm, faszyzm, kapitalizm i dzielą włos na czworo. Toczą zaciekłe boje w celu zdefiniowania własnymi słowy, danych pojęć, wynajdują sztuczne różnice i dyskutują w którym miejscu należy postawić przecinek. Oczywiście cała masa dezinformatorów robi to w celu zwiększenia zamieszania w społeczeństwie. Oto wielki sukces – nauka nowomowy.

Tymczasem sprawa jest banalnie prosta. Zarówno komunizm jak i kapitalizm to jest dokładnie to samo. W celu postawienia prawidłowej diagnozy, należy sprowadzić wszystko do wspólnego mianownika. Tym mianownikiem są pieniądze. Czyli chcąc postawić jakąś diagnozę musimy najpierw sprawdzić w jakim kierunku następuje przepływ, mówiąc językiem fizyki – energii, czyli pieniądza.

ALE ZACZNIJMY OD POCZĄTKU

Komputery, wbrew opinii inżynierów nie są wykorzystywane tylko i wyłącznie do określenia wytrzymałości jakiegoś mostu, czy wieżowca, ale przede wszystkim do kontroli mas ludzkich.

Socjotechnika czyli analiza i automatyzacja społeczeństwa wymaga opracowania dużej ilości informacji gospodarczych w jednostce czasu. Pierwsze komputery z lat 1930. były zbyt wolne, ale już komputery elektroniczne z 1946 roku [Presper Eckert i John W. Mauchly] były wystarczająco szybkie. A wprowadzenie metody „simpleks” w 1947 roku przez Georga Danzina dopełniło reszty. Wynalezienie tranzystorów 1948 roku przez J. Bardeena, W.H. Brattaina i W. Schockleya pozwoliło na miniaturyzację komputerów, czyli swobodne ich używanie.[2]

Zrozumiała to od razu spółka Rothschild-Rockefeller i za ich pieniądze zaczęło się finansowanie na Harvardzie „projektu badań ekonomicznych”.

Dopiero rok później dołączyło do tych badań wojsko. Już w 1952 roku projekt został zakończony i wybrane fragmenty pokazane na konferencji naukowej. Zaczęła się Cicha wojna.

PROJEKT QUIET WAR

Niestety wiedza na ten temat jest zupełnie znikoma wśród polskich naukowców nie wspominając o politykach. W skrócie więc opiszę kilka najbardziej podstawowych pojęć.

Nauka w wydaniu popularnym służy do rozwiązywania problemów lokalnych w celu zminimalizowania strat, kosztów i w skali większej do odkrywania nowych „światów”. Zupełnie inaczej definiują naukę bankierzy. Wg nich nauka nie jest celem, a środkiem do celu. Środkiem jest wiedza, a końcem procesu kontrola pieniądza i zysku. Jedyny problem to zdefiniowanie kto będzie beneficjentem tego procesu. Kto będzie zwycięzcą?! Wiadomo, ten kto płaci. A kto płaci – bankier!

W tej definicji nie ma pojęcia prawa ani moralności. Tak jest od ponad 100 lat.

Innymi słowy celem badań zwanych naukowymi, opłacanych przez bankierów [a jakie badania po wprowadzeniu instytucji grantów nie są opłacane?] jest takie ukierunkowanie gospodarki, które jest całkowicie przewidywalne i łatwe do manipulowania.[3]

Konkretnie wg tej definicji kapitalizm i komunizm czy faszyzm to jest to samo.

MONOPOLIZACJA PRODUKCJI

Beneficjenci tego procesu są różni, ale całość polega na tym, że w komunizmie monopol ma wymieniona na początku przeze mnie grupa zwana instytucją tj. rząd, partia, służby specjalne. W kapitalizmie grupa „prywatnych” właścicieli – rząd, służby specjalne. W komunizmie nic nie jest moją własnością, ale wszystko mam, specjalne sklepy, kierowcę z samochodem lub odwrotnie, dom, daczę służbową itd. W kapitalizmie mam to samo tylko przepływ pieniądza jest troszeczkę inny. Dlatego, aby nie budzić zawiści dołów, tworzę jako kapitalista różnego rodzaju fundację czy inne instytucje, którymi kieruję za pleców.

Jako kapitalista muszę tanio produkować, dużo produkować i szukać rynków zbytu, ale przecież o wiele łatwiej załatwić konkurencję np. poprzez spalenie jego fabryki, albo wywołanie lokalnej wojny, czy wykup konkurencyjny tak jak to zrobiono po 1990 roku w Polsce. Wykupywano zakłady będąc konkurencją dla firm zagranicznych po to aby doprowadzić je do upadłości.

W komunizmie robi się to samo poprzez np. wprowadzanie nowego prawa walki z kułakami, burżujami etc. likwiduje się drobny handelek np. w szczycie wprowadzania w Polsce turańszczyzny tzw. walka o handel Hilarego Minca. Jak więc widzimy w jednym i drugim wypadku jest to to samo – zdobywamy monopol produkcji.[4]

Nawet tak doskonały przedsiębiorca jak p.Roman Kluska w swoim wywiadzie wykazał, że nie rozumie problemu. Likwidacja jego przedsiębiorstwa nie została spowodowana jakimiś tam lokalnymi rozgrywkami ale monopolem. Jak sam podał obsługiwał ok. 98% rynku komputerowego w Polsce. A kto przejął ten rynek? Amerykański Dell. A kto stoi za Microsoftem? Billy Gates. A kim jest sekretarz obrony USA Robert Gates?[5]

Oczywiście są to niczym niepoparte brednie ciemnego tłumu z małego kraju nad Wisłą. Pan Kluska cieszył się jak dziecko, że dostał propozycje od Gatesa, a to było tylko badanie rynku. Przecież nie po to przyleciał Billy Gates do Polski aby opowiadać bajki na wykładzie, tylko aby wypełnić misję. Bardzo dobrze ją wypełnił p. Kluska pasie owce.[6]

Łatwiejsze jest sterowanie w kapitalizmie, ponieważ korupcja i przekupstwo jest łatwiejsze do ukrycia. Nie trzeba się kryć z bogactwem. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku, żeby było to możliwe, tzw. niskie klasy muszą być pod całkowitą kontrolą. W komunizmie osiąga się to przez partię, związki zawodowe i takie manipulowanie towarami, aby ich zdobycie wymagało znacznego wysiłku, a przede wszystkim czasu.

W kapitalizmie robi się to samo żonglując tylko wynagrodzeniem i związkami zawodowymi.

W jednym i drugim przypadku musimy jednocześnie się rozprawić z pojęciem rodzina. W komunizmie dobrym przykładem jest stawianie pomników takim wyrzutkom społeczeństwa jak Pawka Morozow i wychowywanie dzieci przez żłobki i przedszkola, Proszę sobie przypomnieć, że przez ok. 20 lat, po wojnie, wszyscy w Polsce: nauczyciele i „naukowcy” chwalili Pawkę i podawali go za wzór dla dzieci i młodzieży. Nikt nie protestował. Dzisiaj ci naukowcy to wielce szanowana elita „intelektualna”. Na wszelki wypadek akta IPN zostały szybko zamknięte i lustracji na uczelniach nie było.[7]

W kapitalizmie podobny skutek ma, odbieranie pod byle pretekstem dzieci rodzicom, np. bo są za grube, bo za chude, bo molestowane itd. Następnie dawanie tych odebranych dzieci rodzicom zastępczym.

Przykładowo w Polsce obecnie: zasiłek rodzinny dla naturalnych rodziców, na dziecko wynosi 50-100 zł, ale dla rodziców zastępczych już 2000 zł. Najczęściej powodem zabierania dzieci rodzicom jest obecnie zubożenie, brak pieniędzy na zaspokojenie podstawowych problemów gospodarczych, opłat za czynsz, opłat za mas media. A przecież wystarczyłoby 50% tej kwoty dać rodzicom i na pewno lepiej wychowywaliby swoje dzieci aniżeli pracownik najemny jakim jest zastępcza matka. Przykład mordu takich dzieci w Wejherowie, przez tzw. zastępcą rodzinę, najlepiej o tym świadczy. I o dziwo, matkę dzieciobójczynię skazuje się od razu. A proces zastępczej morderczyni trwa i trwa.

Innym przykładem takiej zgnilizny są działania Jugendamtu. W Niemczech co najlepiej dokumentuje ucieczka 13-letniego dziecka do Polski w celu spotkania się z prawdziwymi rodzicami. W Niemczech urzędnicy zabraniali bowiem takich kontaktów. Bardzo ciekawe są komentarze „naszych” polityków w tej sprawie: „ja tam sprawy nie znam dokładnie, ale skoro Jugendamt postanowił, to coś tam musiało być nie tak”. Czyżby już sobie robili wejścia po zmianie granic?

Obniżenie tzw. pensji, brak pracy ewidentnie celowo w Polsce wprowadzany [mamy do wybudowania kilka tysięcy dróg i nie możemy ruszyć, a Niemcy w 1933 roku właśnie budownictwem dróg wyszli z kryzysu] wyjazdy za pracą, powodują powstanie nowego zjawiska zwanego zawodowymi sierotami. Do tego tematu deportacji jeszcze powrócę.

Odpowiednie manipulowanie wymienionymi przeze mnie pojęciami pozwala łatwo rządzić społeczeństwami. Cały problem polega na tym, że dane społeczeństwo nie może zrozumieć tej broni. Nie może więc uwierzyć, że zostało zaatakowane. Jest więc zupełnie bezbronne i łatwe do spacyfikowania.

Ale jak ma zrozumieć stado owiec, kiedy „elity” tego nie rozumieją? Można to traktować jaki wynik „mordów katyńskich” lub jako zatrudnianie pożytecznych idiotów na odpowiednich stanowiskach. Przypominam w Mordach Katyńskich zlikwidowano albo strzałem w tył głowy, albo poprzez zatopienie w Morzu Białym, 75% polskich profesorów, 56% lekarzy, 28% inżynierów i nauczycieli. Potwierdza ten stan rzeczy ostatni wywiad p. prof. Grażyna Arcyparowicz w Telewizji Trwam. P. Profesor zrzuca obniżanie się poziomu edukacji na szkoły po 1990 roku, a nie widzi celowego wprowadzenia systemu, mającego sprowadzić społeczeństwo do poziomu stada owiec: jeść, pić, spać i w ostateczności pracować. W USA już ponad 60 milionów ludzi otrzymuje kartki żywnościowe Czyli ten system obniżania poziomu edukacji został wprowadzony na całym świecie. Jak widać bez sprzeciwów. Jak o tym już pisałem, w Polsce wprowadzano go systematycznie od 1974 roku przez genseka Edwarda Gierka.[8]

Jeżeli te pojęcia tj. przepływ pieniądza, usługi, populację, oświatę odpowiednio zakodujemy, to komputer obliczy nam prawdopodobieństwo wystąpienia takich, a nie innych zjawisk podczas zmiany parametrów to znaczy np. zwiększenia czy też zmniejszenie ilości pieniądza na rynku, lub co się będzie działo w przypadku wzrostu populacji przy obniżeniu ilości pieniądza na rynku.

Np. rząd poprzez drukowanie pieniędzy ponad limit wyznaczany przez wzrost produktu narodowego brutto powoduje inflację. Duża inflacja prowadzi do wojny, czyli niszczenia wierzyciela. A politycy, którzy do niej prowadzą to jedynie wynajęci aktorzy. Wyraźnie widoczne było to w każdej rewolucji. Robespierre i Dante także zginęli chociaż wydawało im się, że rządzą państwem. To samo było z agentem niemieckim Goldmanem alias Leninem.

Cały ten interes opiera się na chciwości. Ponieważ większość społeczeństw nie umie hamować tej cechy to występuje tylko jedna alternatywa:

– albo dochodzi do wojny i w ten sposób niszczy się dłużnika, wpierw uzyskując zgodę zwycięzcy na spłacenie długu przegranego.

– albo prowadzi się cichą wojnę i w ten sposób trzyma kontrolę nad światem, czyli wprowadza się niewolnictwo za pomocą np. podatków.[9]

“Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrywa.” (Frederic Joliot-Curie)

„Są informacje oraz podstawowa wiedza, która powinna być znana wszystkim ludziom.” (Roman Dmowski) 
.
Kochany Wnuczku!

W związku ze zmianami jakie następują w ostatnich dekadach, a sprowadzających się do totalnego prania mózgu, karykaturalnego obniżania poziomu oświaty w Kraju Nad Wisłą, pragnę pozostawić Ci informacje, które być może pozwolą lepiej zrozumieć wydarzenia, które następują. Łatwość wprowadzanych zmian, szybkość zmiany wartości moralnych sprowadzająca się generalnie do zanikania cywilizacji łacińskiej, a wypełniających po niej pustkę, cywilizacjami azjatyckimi jest przerażająca. Wystarczyło kilkanaście roczników poddanych masowemu praniu mózgów, aby to o co walczyli dziadowie przestało istnieć. Pod koniec tego okresu mieć zastąpiło być. Prasa służyła dezinformacji. Podobnie ilość informacji w internecie służyła ogłupianiu, a nie wzrostowi poziomu edukacji. Pierwsze 20-50 rekordów w wyszukiwarkach były reklamami przemysłu lub polityki. A co dalej z tego wynikło sam wiesz lepiej.

Nawiązuję do pierwszej części „Cichej wojny o świadomość”, czyli planu okupacji. Oczywiście Drogi Wnuczku rozumiesz, że ta druga metoda [cichej wojny] jest o wiele bardziej bezpieczna w stosowaniu, co najwyżej prowadzi do lokalnych konfliktów, ewentualnie do rozpadu danego państwa, tak jak Jugosławii w latach 1990. Jugosławia nie chciała sprywatyzować kopalń ołowiu, swoich zasobów węgła, podobno aktualnie największych w Europie oraz ropy naftowej z szelfu. Zasoby ropy byłej Jugosławii są większe aniżeli Arabii Saudyjskiej, ale po co o tym głośno krzyczeć. Ta wiedza, jak to zaznaczyłem na początku, jest potrzebna bankierom. A bankierzy mają – opłacają – utrzymują – mass media.

Sterowanie ludnością jest bardzo proste. Ludnością można sterować podobnie jak taśmą produkcyjną w fabryce. Jeżeli znamy parametry takie, jak ilość pieniądza na rynku i liczebność populacji, to poprzez odpowiednie działania możemy wymusić pozytywne dla nas zachowanie tej grupy. Istnieje co najmniej 60 głównych tematów – parametrów takich jak np. standard życia dla danej klasy, analiza przyczyn śmierci – można przecież nimi dowolnie manipulować, np. poprzez szczepienia, eutanazje, zmiany definicji chorób, poprzez dodatki do żywności, braki pieniędzy na leczenie chorób itd., sztuczne kolejki i zapisy na leczenie. Wprowadzenie segregacji śmieci wcale nie miało być procesem ekologicznym, ale służyło wielkim korporacjom do oceny możliwości handlu na danym terenie. Jak udowodniły to badania – do manipulacji 200-300 osobowym tłumem na ulicy wystarczy 10 odpowiednio współpracujących i przeszkolonych agentów.

Zauważ proszę, że w stanie wojennym, tylko 20 lat temu [1981 r.], ludność stała w kolejce za przysłowiowym papierem toaletowym 2-4 godziny i się burzyła, lub była podburzana. A obecnie stoi w kolejce do okulisty 4 lata, do ortopedy 2 lata i się nie burzy. Nie wydało się to nikomu dziwne. Co jest właściwie dla człowieka ważniejsze: zdrowie czy papier toaletowy? A może tak naprawdę to nasze zdrowie obecnie stało się tyle samo warte, co wcześniej papier toaletowy?

Innym sposobem manipulacji jest zapewnienie kontaktów towarzyskich lub nie. Można np. podnieś ceny paliw i utrudnić komunikację, podnieść ceny biletów, zmniejszyć albo zwiększyć liczbę telefonów. Starsi jeszcze pamiętali: jedna budka telefoniczna na cały kwartał domów. A obecnie każdy ma po jednym albo dwa telefony komórkowe, które powodują niekiedy zadłużenie właściciela na kilkaset złotych miesięcznie. Wmówiono im bowiem, że telefon jest niezbędny do życia, można bowiem zadzwonić po policję, straż pożarna, pogotowie ratunkowe itd. Tylko nikt jeszcze nie udowodnił, że istotnie ma to jakiekolwiek znaczenie praktyczne i pożyteczne. Wręcz przeciwnie, nadmiar telefonów powoduje, że trudniej się dodzwonić. Wystarczy spróbować dodzwonić się np. do komisariatu czy jakiejkolwiek przychodni zdrowia. A niewolnik musi przecież koszty obsługi takiej stacji telefonicznej odpracować. I tak się zajmuje czas ludziom, którego zresztą ci ludzie i tak nie rozumieją.

Podobnie w latach 1970. podróż z Gdańska do Warszawy trwała krócej niż 3 godziny. Ale kontakty międzyludzkie trzeba było utrudnić. Obecnie po zakupieniu za 2,5 miliarda włoskiej atrapy, podróż wydłużyła się do ponad 5 godzin. I oczywiście wg grupy rządzącej wszystko jest w porządku, a przecież to spowolnienie podróży powstawało po rzekomych zmianach politycznych. Dopiero po 1990 roku zaczęto teoretycznie remontować torowiska i nadal do 2013 roku się je remontuje. I jak widzisz, rzekome prace remontowe trwają ponad 20 lat. A budowa od nowa linii kolejowej w latach 1970. trwała 2 lata.[1]

Oczywiście można także dowolnie manipulować cenami energii, gazu, można opodatkować wodę z dachu, śnieg przed domem i co się tylko chce, warunek jest jeden: trzeba to robić poprzez lokalnych przedstawicieli zwanych radnymi. Przecież to nie my ustawiamy poprzeczkę, to wasi „demokratycznie” wybrani reprezentanci – mówili starsi i mądrzejsi. Dlatego wprowadzono specjalne konferencje prania mózgów dla radnych, aby poprzez nich wyprowadzać z kas gminnych pieniądze, pod pretekstem zakupu szczepionek.

Aby się to wszytko trzymało razem trzeba wyłączyć umysły społeczeństwu. I to w Polsce skutecznie przeprowadzono. Od czasów genseka E. Gierka co kilka lat wprowadzano nową reformę oświaty i nauki. Oficjalnie nikt nie sprawdzał konsekwencji takich „reform”, ale będąc przez 40 lat nauczycielem akademickim wyraźnie widziałem spadek wiedzy podstawowej nowych studentów. W okresie tylko ostatnich 40 lat obniżono liczbę godzin studiów medycznych o ponad 1000. Z prawie 8-letnich studiów zrobiono 5-letnie – typu felczerskiego. Liczbę godzin, przykładowo z biofizyki, z 220 obniżono do 45, fizjologii ze 180 do 70. Anatomia prawidłowa była przez 3 godziny dziennie i 5 dni w tygodniu, a w soboty były jeszcze dodatkowo seminaria, a obecnie jest 2 razy w tygodniu po 2 godziny.
Student na czwartym roku studiów nie wie co znaczy pojęcie ph, a powinien to był wynieść ze szkoły średniej.[2]

Prowadząc zajęcia w Muzeum „Sybir pro memento” z przerażeniem stwierdzam, że polski maturzysta nie potrafi już czytać głośno. Duka sylabizując wiersze A. Mickiewicza wyświetlane na ekranie. Prowadząca zajęcia nauczycielka odwraca głowę do ściany i po zajęciach stwierdza, że tak to teraz jest. Zaznaczam – szkoła była prywatna dla „elit”.

Proces cichej wojny nie powstał wczoraj, tylko rozpoczął się na początku XX wieku poprzez tzw. emancypację. Nie chodziło o żadne poprawienie losu kobiet. Tylko typowe blondynki mogły takie głupoty twierdzić. Chodziło o zwiększeni liczby potencjalnych kupujących.

Jeżeli kobieta ma do wyboru kierowanie się zmysłami – uczuciem czy logiką, to bez dwóch zdań zawsze wybierze zmysły. W ten prosty sposób zawsze można przewidzieć co kupi. To tylko kwestia reklamy. A potem to już podobnie, jak na taśmie produkcyjnej. Reklama towaru, kolejki kobiet „na zakupach”, nawet wymyślono nową chorobę psychiczną „schoping” w MAD V.

Inny przykład: akcja aktorki Agelina Jolie z obcięciem sobie piersi. Jej wystąpienie, jak ocenili wówczas eksperci od marketingu, dało zysk, który firmy zaangażowane w ten biznes osiągnęłyby po wydaniu miliarda dolarów na reklamy. A tak, odpowiednia gaża dla jednej aktorki i jaki skutek! Aktorka ta zasiała strach w dużej grupie kobiet i przez to zwiększyła naciski na operacje piersi, sztuczne protezy, etc. Jak o tym pisałem wcześniej, strach był i jest głównym motorem działania społeczeństw.[3]

Proszę zauważ, te wszelkiej maści stowarzyszenia kobiece zupełnie nie zajmują się kobietami, a tylko np. wynagrodzeniem kobiet. Wynagrodzeniem, ponieważ wiadomo, w jaki sposób wracało ono do producentów tych reklam. Czy słyszałeś kiedykolwiek aby np. jakakolwiek organizacja kobieca walczyła z formaldehydem zawartym w kosmetykach czy szamponach? A przecież np. norma polska przewiduje, że w szamponie dla dzieci nie może być więcej formaldehydu aniżeli 50 mg/litr, a dla dorosłych 500 mg/ litr. Czy ktokolwiek widział ktokolwiek na szamponie napis „zabronione dla dzieci”?

A przecież w wieku 16-20 lat wszystkie panie miały piękne włosy. Po 20 latach stosowania takich szamponów włosy stają się łamliwe, wypadają i łysina prześwieca u żony lepiej aniżeli u męża. Żadna organizacja kobieca z nazwy nie protestuje przeciwko temu truciu kobiet, chociaż były takie celebrytki, jak prof. Środa, p. Nowicka itd.

A przecież jeszcze babcie wiedziały, jak utrzymać włosy w czystości i nie stracić ich. Celem wprowadzenia szamponów był po prostu czysty zysk przemysłu chemicznego. I w tym liderki tych organizacji były dobre. Podano nawet oficjalnie w Sejmie, że np. taka p. Nowicka „robiąca” za wicemarszałka była na liście płac przemysłu aborcyjnego. Nie komentuję tego.

Podobnie dodatek chloru w wodzie powoduje suchość skory. Lekarstwem wg reklam czasopism kobiecych jest krem. Ale dlaczego kremy nie psują się mimo, że rzekomo zawierają specjalne odżywkę i nie trzeba ich przechowywać w lodówkach? Po 20 latach stosowania takich kremów skóra twarzy przypomina cytrynę, a skóra pośladków nie smarowanych kremami nadal zachowuje jędrność. A przecież u małego dziecka skóra policzków i pośladków jest taka sama.

Inny przykład ogłupiania kobiet: podpaski jak skrzydełka. Ale wystarczy włożyć taką podpaskę do szklanki ciepłej wody, potrzymać trochę i wyjmując można zauważyć, jak woda staje się mleczna. Coś wypływa. Otóż już od dawna przemysł chcąc obniżyć koszty, zamiast bawełny używa związki chemiczne. A te kruszą się i wypadają pod wpływem wilgoci, tarcia i ciepła na zewnątrz. Dodatkowo trzeba dodać, że śnieżną biel podpaska uzyskiwano poprzez działanie chloru. Nigdy nie daje się usunąć całego chloru. Efekt? Permanentne, nawracające zapalenia dróg rodnych, częste pieczenia przy oddawaniu moczu, bóle podbrzusza, a czasami bezpłodność.

Ale nigdzie nie podawano najmniejszej nawet wzmianki, że jakakolwiek organizacja kobieca typu Liga Kobiet, partia Kobiet Wyzwolonych itd., chociażby wspomniała o tym problemie. A przecież chciały mieć 50% kobiet w Sejmie. Powstaje pytanie – w jakim celu, jeżeli nawet o siebie nie potrafią się troszczyć? Chciały wchodzić do sejmu, a nie potrafiły nawet informować swoich czytelniczek, członkiń, etc., o szkodliwości rzekomo specjalnie dla nich przygotowanych produktów?

Udowodniono także, że dodatek aluminium do dezodorantów powoduje raka piersi. I co? I nic, „nasze” posłanki o wszystkim myślały, tylko nie o własnym i koleżanek zdrowiu. Ważniejsza jest aborcja. Przecież te noworodki są potrzebne przemysłowi do produkcji szczepionek, a to jest konkretny zysk. Przecież szczepionki robione na małpach wymagały najpierw schwytania tych małp, a to kosztowało. A zysk to forsa na zakup kolejnego dezodorantu. Wprowadzono nawet specjalne pojęcie śmierci mózgowej, aby można było od żywych dawców pobierać organy do przeszczepów. Od zmarłych się nie nadawały. Ten termin prawny – śmierć mózgowa – nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Już w latach 1970. byłem świadkiem obudzenia się ludzi ze śpiączki pourazowej, chociaż wszyscy dookoła w klinice twierdzili, że nic z tego nie będzie. Ale przemysł transplantacyjny to olbrzymie zyski. Za to zupełnie nie zwraca się uwagi na przewlekle trucie ludzi np. fluorem dodawanym do past do zębów pod pretekstem walki z próchnicą.[4]

Autor: dr Jerzy Jaśkowski 

Kontakt: jjaskow@02.pl

Za: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=14608#more-14608

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.