Najnowsze

Opublikowano Sierpień 4, 2016 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Chrześcijaństwo to nacjonalizm

Drogi Czytelniku

Chrześcijaństwo to nacjonalizm, i w debacie publicznej chrześcijanin musi być najpierw narodowcem. Chrześcijanin powinien stawiać swoich krewnych i naród ponad wszystko w swoich zewnętrznych działaniach i relacjach, zaś w swoich sercach zachowywać Boga ponad wszystkim. Wielu chrześcijan przywiązuje zbyt dużą uwagę publicznemu wyrażaniu wiary jako dowodu przynależności. Istnieje różnica między wielbieniem Boga, i potrzebą przekonania wszystkich, jak bardzo kochasz Jezusa, co jest często naprawdę tylko pokazem obłudy. Zbyt wielu chrześcijan podkreśla zgodność z Chrystusem miłością do swoich braci, i za braci uważają tylko tych, którzy zgadzają się z Chrystusem.

a

Jak oni różnią się od głównego nurtu protestantów w tej kwestii? Oni nie uświadamiają sobie, że dzisiaj wrogowie Chrystusa oszukali cały świat, co mówi nam również Pismo. Żydzi upierali się by pokazywać obraz Chrystusa który kocha wszystkich, Chrystusa który nikogo nie nienawidzi w bezpośredniej sprzeczności z Pismem, i Chrystusa który przyjmuje wszystkich grzeszników i wszystkie grzechy nie myśląc o pokucie i konformizmie ze strony człowieka. Dlatego, skoro nic z tego nie rezonuje z prawdziwym aryjskim duchem, wielu dobrych białych krewnych nie wie kim jest Chrystus, nie wie dlaczego Chrystus jest ważny, czy nawet nie wie któremu Jezusowi wierzyć, więc odrzucają wszystko o Jezusie. Chrześcijanie przede wszystkim powinni zrozumieć tę sytuację, ponieważ większość chrześcijan była w takiej samej sytuacji w tym czy innym czasie.

Chrystus powiedział: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”. (Jan 14:15). Potem u Jana 13:34 powiedział: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie”.

Teraz można by uważać, że Chrystus mówił tylko o swoich zwolennikach, ale tak nie jest. Faktycznie u Mat 5:44-48 Chrystus nakazał swoim wyznawcom „A Ja wam powiadam: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.

Oczywiście, On mówił tylko do tych do których przyszedł, do „owiec, które poginęły z domu Izraela”. Jako chrześcijanie mamy kochać swoich braci którzy są naszymi wrogami, ale nigdy nie oczekuje się byśmy kochali wrogów Chrystusa naszego Boga, a to zupełnie inna sprawa. Jako chrześcijanie mamy kochać wszystkich z naszej rasy – tych którzy są „zagubionymi owcami z domu Izraela”, czy są czy nie są „zagubione”, skoro rzeczywiście oni wszyscy są „naszymi braćmi w wierze”, czy są „zagubieni” czy nie (Gal 6:10).

Kiedy Chrystus nakazał apostołom by „kochali się nawzajem”, powiedział Piotrowi, ze on wyrzeknie się Go trzy razy zanim nastanie świt. Piotr rzeczywiście wyrzekł się Chrystusa trzy razy, ale Chrystus na pewno nie mniej kochał Piotra. Dzisiaj widzimy wielu dobrych białych ludzi negujących Chrystusa z zasadniczo tego samego powodu jak Piotr: ulegli naciskom świata. Paweł napisał w Rzym 13:8-10: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”.

Zauważmy tutaj, że Paweł nie wspomniał o największym przykazaniu, mimo że pokazuje jego znaczenie w wielu innych miejscach, że mamy „Miłować Pana Boga swego ze wszystkiego serca swego i ze wszystkiej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich i ze wszystkiej myśli swojej”. Ale ludzie do których Chrystus powiedział te słowa u Mat 22 już mówili, że znają Boga. Natomiast u Rzym 13 Paweł mówił o relacjach chrześcijanina z tymi z jego ludu i na urzędach światowego rządu, z obywatelami i liderami politycznymi, którzy nie są koniecznie chrześcijanami.

Nie będąc chrześcijanami, od tych ludzi nie można było oczekiwać by znali jednego prawdziwego Boga, albo by mieli świadomość tego pierwszego ważnego przykazania.

Chrześcijanin musi również mieć świadomość tego co stanowi naród. Skoro Chrystus przyszedł „do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mat 15:24), skoro Izrael nigdy nie przestanie być narodem (Jer 31:31-36), i skoro ci z wiary Abrahama są tymi którzy są z tych narodów obietnicy, które wyszły z lędźwi Abrahama (Rzym 4), to chrześcijaństwo rzeczywiście jest wiarą która jest pierwszą i najważniejszą nacjonalistyczną wiarą.

I jeśli Paweł powiedział Koryntianom, że ich ojcowie „byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu”, że byli z tych narodów „Izraela według ciała”, i że dlatego „nie powinni oddawać się też rozpuście, jak to czynili niektórzy spośród nich, i padło ich jednego dnia 23.000” (1 Kor 10:8), to chrześcijaństwo nadal jest wiarą nacjonalistyczną – i nacjonalistyczną w prawdziwym rasowym sensie tego słowa. Wydarzenie do którego nawiązał Paweł jako rozpusty – które jest grzechem dla chrześcijan – to mieszanie ras między starożytnymi Izraelitami i Moabitami opisanymi w Licz 25, za co ukarano dzieci Izraela. Koryntowie, doryjscy Grecy, faktycznie pochodzili z 12 plemion starożytnego Izraela. Skoro apostoł Juda mówi nam w jednym krótkim liście, że rozpustą jest „pożądanie cudzego ciała” (werset 7), i pokazuje to jako zło, to chrześcijaństwo pozostaje rzeczywiście nacjonalistyczną wiarą.

Wyraz nation pochodzi od łacińskiego natio, który oznacza „plemię, naród, lud, rasa, (pejoratywnie) hodowla”, zgodnie z The Bantam New College Latin & English Dictionary.

ma podobne znaczenie jak grecki wyraz ethnos, od którego w angielskim mamy ethnicity [etniczność]. Wyraz ethnos w Piśmie czasem tłumaczono na nation [naród], a zwykle na gentile [poganin]. Wyraz gentile nie jest wyrazem angielskim, i jego stosowanie w Piśmie jest zwodnicze, gdyż jest źle rozumiane. Pochodzi z łaciny i przejęto go w angielskiej Biblii do celów religijnych. Według Junior Classic Latin Dictionary wydanego przez Wilcox & Follett Company w 1945 gentilis oznacza „z tego samego klanu lub rasy„, pochodzi od wyrazu gens, który oznacza klan, a także rodzina, plemię lub naród. Prawidłowo, naród może składać się tylko z tych z jednej rasy ludzi, czy są inne rasy na tym samym terenie geograficznym czy ich nie ma. Ci z innych ras nigdy nie mogą być częścią czyjegoś narodu.

Chrześcijanin musi nauczyć się na pierwszym miejscu stawiać swój naród / rasę, bo rozumiemy, że zostanie uratowany cały Izrael. Chrześcijanin musi nauczyć się akceptować braci którzy dali się złapać na herezje świata, bo sami kiedyś daliśmy się złapać na herezje świata. Dlatego, jeśli wierzymy że mamy światło, to musimy świecić przykładem naszym rasowym krewnym, że możemy ściągnąć ich do miejsca gdzie chcemy by byli, do ciała Chrystusa.

Wyobraźmy sobie świat jako krąg wokół wysokiego wzgórza pośrodku. Szerszy krąg obejmuje naszą rasę. Wewnątrz jest krąg, który obejmuje tych z naszej rasy, którzy zachowują boską moralność, czy są czy nie są wierzącymi chrześcijanami. Wielu z naszej rasy są dobrymi chrześcijanami w działaniu, jeśli nie w wierze, bo czy zdają sobie sprawę, czy nie, prawa naszego Boga są napisane w ich sercach. Wewnątrz kręgu i zbliżające się do szczytu wzgórza, jest Ciało Chrystusa – to właśnie tam powinniśmy wszyscy mieć nadzieję być. Ci którzy sobie wyobrażają iż są w środku kręgu, na szczycie wzgórza najbliższego do naszego Boga, powinni dążyć do wciągnięcia swoich braci ze sobą. To musi być zrobione z miłości do narodu i przykładem, żeby ci z nas którzy są pobożni mogli ich widzieć i chcieć do nich dołączyć.

Nie można ściągnąć brata do Chrystusa poprzez nienawiść do brata. Z drugiej strony ci którzy uważają się za chrześcijan, a zamiast adorowania Chrystusa składają pokłon Jego wrogom, albo ci którzy uważają się za chrześcijan i dążą do łamania wyraźnie nakreślonych przez Chrystusa granic moralnych czy rasowych, to ich musi się ostro karcić bez względu na to, co wyznają wargami – bo czczą Chrystusa wargami, podczas gdy ich serca są daleko od Niego.

William Finck, tłum. Ola Gordon

Christogenea.org

Źródło: http://saxonmessenger.christogenea.org/issues/saxon-messenger-edition-no-18

Komentowanie zamknięte.