Najnowsze

Opublikowano Marzec 1, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Chipowanie ludzkości trwa a zajmują się tym teraz banki

Źródło: http://zmianynaziemi.pl/wideo/chipowanie-ludzkosci-trwa-zajmuja-sie-tym-teraz-banki

Data publikacji: 23.02.2013

[youtube=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ZKpEY4lRz9A]

Zapewne wiele osób słyszało o istnieniu planu wyposażenia ludzkości w chipy identyfikujące. Koncept przypomina trochę unijne kolczykowanie bydła i miał przebiegać poprzez implantację chipa RF-ID w okolice nadgarstka, albo w czole. Wszystko to doprawione szczypta NWO i masońskich praktyk sprawiało wrażenie dalece paranoicznej teorii spiskowej. Byłoby tak gdyby nie coraz więcej faktów wskazujących na wyposażanie ludzkości w identyfikujące ich chipy.

Kwestie implantacji chipów do wnętrza ciała ludzkiego wydają się na razie odległe, ale nikogo nie dziwi już dokonywanie płatności zbliżeniowych za pomocą chipa wbudowanego do karty płatniczej. To jest przecież ta sama technologia, te same czytniki i każdy z chipów jest przez bank przepisany do danego człowieka.

Gdy okazuje się, że każda karta płatnicza wydawana obecnie jest kartą zbliżeniową pojawia się pytanie, czy to nie jest właśnie chipowanie ludzkości? Przecież czujniki zbliżeniowe działają w promieniu około metra, więc posiadając kartę tego typu wszelkie urządzenia zobaczą nasz ruch. Oczywiście nie zawsze obsłużą transakcję, ale mogą nas śledzić i to wewnątrz budynków, co kiedyś było niemożliwe.

Okazuje się, że banki nie wydają już kart płatniczych bez funkcji zbliżeniowych. Tego typu funkcjonalności są dość wygodne i przy mikropłatnościach bezpieczne, ale znane są przecież przypadki, gdy karta zostaje skradziona i wtedy złodziej może kupować do woli aż do następnego losowego sprawdzenia salda w banku a to czasami w przypadku płatności elektronicznych może spowodować zdolność złodzieja do pobrania towarów i usług nawet za kilka tysięcy złotych.

Oczywiście nie brzmi to dobrze, więc można podzielić się z bankiem swoimi wątpliwościami w zakresie bezpieczeństwa użytkowania takich kart. Okazuje się, że banki wiedzą, ze to jest niebezpieczne i od razu oferują ubezpieczenie takiej karty od kradzieży. Reasumując banki zmuszają klientów do przyjęcia kart zbliżeniowych i jeszcze próbują na nich zarobić.

Śmiesznie robi się, gdy czyta się o przypadkach osób, które zostały obdarowane takim dobrodziejstwem i zostały naciągnięte na to ubezpieczenie. Jeśli zostaliśmy okradzeni to bank i tak potrąci kilkanaście procent kwoty, która wyszła z naszego konta na skutek działania systemu. Efektem tego jest posiadanie karty zbliżeniowej i kilkaset złotych straty na koncie oraz ubezpieczenie, które chroni głównie finanse banku.

Jak w przykładzie z gotującą się żabą, gdy się ją wrzuci do wrzątku to wyskoczy, ale gdy gaz podkręca się spokojnie to ugotuje się nawet nie widząc tego procesu. Klienci polskich banków są chipowani technologiami radiowymi i nawet nie mają świadomości, że proces ten następuje, bo go tak nie nazywają. To urocze.

Źródło:http://wyborcza.biz/finanse/1,105684,13416079,Cos_nie_styka_w_zblizeniowkach.h

Komentowanie zamknięte.