Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 24, 2014 Przez a303 W NWO

Cała prawda o AIDS cz. III

Część trzecia z czterech niezwykle mocnego materiału traktującego o przemilczanym i bagatelizowanym przez władze ludobójstwie AIDS. Brawa dla Oli Gordon za poruszenie tematu.

Część I – link i część II – link

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

Niszczenie społeczności homoseksualnej wytworzyło jeden z najgroźniejszych mitów z którym musimy się zmierzyć w kwestii AIDS: że głownie wirus ten przenoszony jest poprzez kontakty seksualne. AIDS nie jest „zwykłą” chorobą weneryczną, rodzajem śmiertelnej rzeżączki. AIDS jest wirusem pochodzącym z krwi. Jak mówi dr Daniel Benson z UCLA:  „główną drogą skażenia jest krew”.

Ten prosty fakt anuluje wszystko co nam mówiono byśmy wierzyli o szerzeniu się AIDS. Jak tłumaczy dr John Seale:

„Naukowcy i lekarze wielokrotnie podkreślali jako fakt, że wirus AIDS głównie przenosi się w czasie stosunku płciowego, ale, niestety, niekiedy przenosi się przez krew. To jest bardzo bałamutne, mimo że publikowane materiały laboratoryjne i epidemiologiczne, artykuły w czasopismach naukowych i medycznych, były bardzo skłonne popierać ten „fakt”.

„W rzeczywistości, AIDS jest charakterystycznie przenoszoną przez krew infekcją, której trudno jest przenosić się w czasie aktu płciowego w porównaniu z prawdziwymi chorobami przenoszonymi drogą płciową jak rzeżączka i rzęsistkowica [gonorrhea i trichomoniasis]. Oczywiście, AIDS jest przenoszona podczas stosunku płciowego, ale tak samo przenosi się grypa, gorączka gruczołowa / mononukleoza zakaźna i świerzb [influenza, glandular fever i scabies]. Stosunek płciowy jest tylko jednym z wielu sposobów przenoszenia wirusa, i w żaden sposób nie jest najbardziej skutecznym. . .

„Przyjmując, z różnych powodów, że AIDS jest chorobą przenoszoną drogą płciową, jak kiła i rzeżączka, nieznaczny wysiłek badawczy wszedł w krytyczną kwestię jej przenoszenia. . . Jeśli o to chodzi, maleńki wysiłek badawczy w kwestię zakażalności płynów ustrojowych wykazuje, że ślina jest znacznie bardziej zakaźna niż wydzieliny narządów płciowych, ale że krew i surowica są dużo bardziej zakaźne niż każdy z nich. W związku z tym pomysł, że prezerwatywy mogą mieć znaczący wpływ na rozprzestrzenianie się AIDS, jest zupełnie niedorzeczny. Rządy na całym świecie wydają miliony funtów doradzając swoim obywatelom by zapobiegali AIDS za pomocą prezerwatyw, posługując się oczywiście świadomym wprowadzaniem w błąd naukowych dowodów przedstawionych przez samych naukowców”.

Żaden styl życia nie jest na tyle bezpieczny by gwarantować ochronę przed infekcją. Przerażająca prawda jest taka, że ryzyko dla większości ludzi, którzy czują się bezpieczni przed plagą AIDS bo są heteroseksualni, monogamiczni, nie używają narkotyków – jest dużo większe niż ogólnie wiadomo. Dr Seale:

„Osoby chore na AIDS kategoryzuje się jako należące do małej liczby ‚grup ryzyka’, dając fałszywe wrażenie, że ogromna większość ludzi nie może zachorować na AIDS. AIDS przedstawia się jako jedyną chorobę behawioralną wywołaną przez wybryki seksualne i narkotyki. To implikuje, że jeśli ktoś zachoruje na AIDS, to z własnej winy. Nacisk na przenoszenie wirusa podczas stosunku płciowego i edukację jako rozwiązanie problemu epidemii implikuje, że choroba zniknie wraz ze zmianą zachowania. To mija się z celem, bo kiedy wybucha epidemia, zakażenie przez przypadkowy, nie-seksualny kontakt staje się jeszcze bardziej powszechne”.

Ilu Amerykanów uwierzy, że nawet całowanie może szerzyć wirusa? Oto co dr Marcello Piazza, światowy autorytet o AIDS opublikował w Journal of The American Medical Society (JAMA) 13 stycznia 1989:

„Powszechnie przyjmuje się, że obecność krwi w ślinie jest pośrednim dowodem na to, że w jamie ustnej występują mikrouszkodzenia [microlesions]. Podczas pocałunku w bliski kontakt wchodzą dwie śluzówki, z których obie mogą zawierać mikrozmiany. Intensywne tarcie, które występuje w trakcie całowania może sprzyjać zarówno tworzeniu mikrouszkodzeń, jak i przepływowi krwi od jednego partnera do drugiego. Jeżeli krew jednego partnera zawiera HIV, to wirus może przejść do krwi drugiego partnera.

„Nasze badania wykazały, że mikrouszkodzenia zwykle występują w śluzówce jamy ustnej, i że ślina zawiera krew. Dlatego uważamy, że namiętnych pocałunków nie można uważać za ‚bezpieczny / ochronny seks’ przed przenoszeniem infekcji ludzkiego wirusa niedoboru odporności. Odkryliśmy, że krew występuje w ślinie 50% badanych osób, jej poziom znacznie się zwiększa po myciu zębów albo namiętnym pocałunku”.

Ryzykowne jest migdalenie się dwojga nastolatków.

Na spotkaniu w Montrealu w 1989, kilku wirusologów i lekarzy potwierdzili, że pocałunek przenosi AIDS. Ale lekarzom rządowym i naukowcom którzy chcieli uczestniczyć w tym spotkaniu powiedziano, że zastosuje się wobec nich „środki dyscyplinarne”. Dlatego spotkanie zbojkotowało wielu którzy najbardziej chcieli w nim uczestniczyć. Ale skoro pocałunek może przenosić infekcję, ile warte są naprawdę prezerwatywy? Niewiele, jeśli w ogóle.

„Bezpieczny seks” to mit, świadomie kreowany przez naszych liderów w celu uniknięcia paniki społecznej – albo oburzenia. „Bezpieczny seks” reklamuje się jako panaceum na AIDS. Wykorzystuje się gwiazdy o znanych nazwiskach do promowania tego śmiertelnego oszustwa. A prezerwatywy nie są rozwiązaniem dla AIDS, one tylko szerzą rozwiązłość, i narażają jeszcze więcej ludzi na niebezpieczeństwo, wierząc, że jeśli ich używają to są „bezpieczni”.

Dr William O’Connor, wybitny badacz AIDS, stwierdził kategorycznie:

„Prawie każdy płyn w organizmie człowieka jest w stanie przenosić wirusa, w tym krew, ślina, łzy i pot. Ludzie zarazili się dotykając krwi nosicieli wirusa lub kiedy mikroskopijne ilości skażonej krwi lądują na ich twarzach. Wirusy hodowano z powietrza w salach operacyjnych. Wszystko czego potrzeba (by się zarazić) to kontakt pojedynczej cząstki wirusa z podatną komórką ludzką”.

Wszystko co jest potrzebne to jedna kropla zainfekowanej krwi. Nawet teraz, w 1994, nasze zasoby krwi są bardziej niebezpieczne niż uważają Amerykanie. Przeciętny Amerykanin odnosi wrażenie, że skażona AIDS krew stanowiła problem kilka lat temu, i to skorygowano i zasoby są teraz całkowicie bezpieczne. Takie myślenie jest potencjalnie fatalnym błędem. Transfuzja, tak naprawdę, nadal bardziej zwiększa szansę infekcji AIDS niż władze chcą byś wiedział. Do tej pory dziesiątki tysięcy Amerykanów zainfekowały się AIDS poprzez transfuzję krwi – i ta liczba ciągle się zwiększa. Weźmy pod uwagę straszną sytuację amerykańskich hemofilów. Już w marcu 1990 JAMA potwierdził, że aż 80% amerykańskich hemofilów zostało zainfekowanych AIDS przez transfuzje skażonej krwi.

Pomimo wysiłków szpitali by ograniczyć swoją odpowiedzialność za dokonywanie transfuzji skażonej HIV krwi, w następnych kilku latach będziemy świadkami procesów sądowych niewinnych pacjentów. O tym ostrzeżono wszystkie Kaiser szpitale w San Francisco, i kilka lat temu Kaiser potwierdził prywatnie, że według niego już przetoczyli szacunkowo 30.000 pacjentom skażoną HIV krew. Ale amerykański Czerwony Krzyż nadal sprzedaje skażoną HIV krew bankom krwi w całym kraju.

Dlaczego Czerwony Krzyż? Czy Czerwony Krzyż nie wykonuje wspaniałej pracy humanitarnej? Tak, wykonuje, ale w kierowaniu bankami krwi były kryminalne zaniedbania. Pozwalając na awarię swojego komputerowego systemu kontroli, Czerwony Krzyż nie mógł poprawnie monitorować zebranej od dawców krwi. Hasła logowania do komputera zostały skradzione i wykorzystane do sfałszowania rejestrów komputerowych by ukryć to, że krew rzekomo sprawdzona nie została zbadana. W rezultacie tysiące osób otrzymało skażoną HIV krew. To bardzo szybko wykazali hemofile: ponad 2.000 z nich zostało skażonych krwią z Czerwonego Krzyża. Czerwony Krzyż został zmuszony do zorganizowania wewnętrznego panelu w celu wysortowania bałaganu jaki stworzył.

Czerwony Krzyż do tej pory nie ustanowił jednolitego systemu badania niebezpiecznych potencjalnych dawców, takich jak osoby skażone AIDS, wirusowym zapaleniem wątroby albo gruźlicą. Szanowany autor, dr Robert Mendleson, powiedział w programie radiowym, że 80% pytanych lekarzy nie zaakceptowałoby krwi z Czerwonego Krzyża dla siebie ani swoich rodzin.

Nawet znane czasopismo Money w numerze z maja 1994 opublikowało ważne expose „Niebezpieczne amerykańskie zasoby krwi” [America’s Dangerous Blood Supply], opisujące w szczegółach w jaki sposób nosiciele AIDS nadal mogą oddawać krew”. Po 10 latach badania krwi dawców na HIV” – czytamy – „Amerykanie nadal skażają się chorobą poprzez transfuzje. Choć to może wydawać się niezwykłe, to jeszcze bardziej uderzające jest to, że te tragedie wynikają z błędu ludzkiego, wadliwego badania i luk prawnych. Nie wspominając już o tym że FDA, pod silnym wpływem Czerwonego Krzyża i innych liderów banku krwi, odmawiały stosowania dokładniejszych testów krwi z powodu dodatkowych kosztów $3. Dlaczego niepokoje o koszt przeważają te o ludzkie życie?”

Odpowiedź jest następująca: Krew to wielki biznes. Dochody za krew amerykańskiego Czerwonego Krzyża sięgają $100.000.000 rocznie – większość z tego to czysty zysk. Międzynarodowy Czerwony Krzyż jest głównym handlarzem krwi, otrzymując ponad $400.000.000.000 rocznie dochodów na całym świecie.

Problem może być jeszcze gorszy zagranicą. Biedne kraje nie mające odpowiednich własnych placówek są ogromnymi rynkami dla importowanej krwi. Jeden raport wywiadu monitorującego skażoną krew dostarczaną do wybranych krajów (w tym przypadku Indie) wskazywał na to, że milion Hindusów ma AIDS, dwa razy więcej niż mówiła WHO. Dostarczona do Indii skażona krew zawierała HIV-1, HIV-2, HTLV-1 i HTLV-2.

Szpitale są najbardziej narażone na wirus z kości. Jedyna instytucja ustanowiona jako bezpieczne miejsce mające leczyć nas z chorób stoi teraz na czele szerzenia infekcji. Liczba pracowników opieki zdrowia w szpitalach z odnotowanymi przypadkami AIDS zwiększyła się z 1,7% w 1983 do 5,7% w 1987. I choć CDC zapewniała tych pracowników że nie należeli do kategorii wysokiego ryzyka, zaleciła by zajmowali się wszystkimi pacjentami tak jakby byli zakażeni AIDS.

Czy byłeś ostatnio w szpitalu i zauważyłeś małe, skromne ogłoszenia w łazienkach i na korytarzach, pod nagłówkiem „Uniwersalne środki ostrożności”, przypominające pracownikom, by każdego pacjenta traktowali jak potencjalnego nosiciela pochodzących z kości patogenów? Są to takie ogłoszenia jak w „Dżumie” Camusa: „Miało się wrażenie, że poczyniono wiele ustępstw bo nie chciano alarmować społeczeństwa”.

Małe ogłoszenia są subtelnym sposobem przypominania lekarzom, pielęgniarkom i innym pracownikom, że każdy napotkany tam człowiek stanowi śmiertelne zagrożenie. Nawet najmniejszy błąd, powiedzmy, przypadkowe ukłucie skóry używaną strzykawką, teraz może kosztować ich życie. Lekarze i pracownicy służby zdrowia mają nosić maski, rękawice i kitle, i nie dokonywać usta-usta resuscytacji, a używać specjalnych worków. Wszystkie oddziały mają mieć takie worki pod ręką.

„Istnieje rosnące poczucie niepokoju wśród amerykańskich chirurgów w kwestii epidemii AIDS” – mówi pewien agent wywiadu – „i duże ryzyko dla całego personelu na sali chirurgicznej z powodu wysokiej zachorowalności na AIDS”. AIDS jest roznoszona na salach operacyjnych poprzez używanie elektronarzędzi o dużej prędkości – instrumentów chirurgicznych. Teraz testy wykazały, że wirus AIDS może żyć na suchych powierzchniach poza organizmem przez 7, a na mokrych przez 14 dni.

Instytut Pasteura potwierdził wykrycie żywych wirusów AIDS na mokrych i suchych powierzchniach poza organizmem, fantastyczna informacja, którą mediom udało się zignorować. W raporcie czytamy:

„Zakaźny wirus był nadal wykrywalny po 15 dniach w temperaturze pokojowej. Zakaźny wirus można odzyskać z suchego materiału po 3 dniach w pokojowej temperaturze i w wodnistym środowisku przeżył ponad 15 dni”.

Stanford University przeprowadził testy dla Departamentu Broni Biologicznej z Departamentu Obrony, które wykazały, że skażona AIDS krew osadzona na wiertle obrotowym chirurga skaziła powietrze drobniutką mgiełką zawierającą żywe, mikroskopijnej wielkości cząsteczki AIDS osadzające się cienką warstwą, jak dym papierosowy, na ścianach, stołach operacyjnych i innych powierzchniach. Kiedy ludzka skóra była narażona na tę mgiełkę, była podatna na infekcję HIV.

Każdy wchodzący do pomieszczenia między operacjami bez maski mógł wdychać aż 5 µg tych zaerozolizowanych cząsteczek, i zwiększyć ryzyko infekcji wirusem AIDS.

Jeśli nie są idealnie wyskrobane wszystkie powierzchnie, to nawet pusta sala operacyjna jest niebezpiecznym miejscem.

A co w przypadku kiedy pośpiech, poprawne procedury czyszczenia między pacjentami nie zostaną wykonane?

Badanie sugeruje, że bezmyślnie zostawiona tylko na kilka minut zainfekowana rękawica przed wyrzuceniem może mieć wirusa HIV na swojej powierzchni i zwiększa ryzyko każdego kto dotknie ją gołą dłonią w kilku następnych dniach.

Ale najbardziej niebezpieczne są izby przyjęć. Pewien agent wywiadu mówi: „W szpitalach takich jak John Hopkins University Hospital, prawie 14% wchodzących do niej z głębokimi ranami, po sprawdzeniu wykazują infekcję AIDS. Najbardziej zakrwawieni ranni stanowią największe zagrożenie”. Niedawne badanie wykazało, że 40% wszystkich mężczyzn wpuszczonych na izbę przyjęć w Miami było skażonych AIDS.

Nawet wizyta u lekarza lub dentysty stanowi hazard. CDC nie lubi pokazywać danych o liczbie zainfekowanego personelu medycznego – nosicielach AIDS. Ale według danych Medical World News z 1992, było ponad 5.000 dentystów, lekarzy i pracowników służby zdrowia zainfekowanych wirusem AIDS. Agent wywiadu który monitoruje sytuację uważa że liczba ta jest bliższa 8.000.

W badaniu opublikowanym w brytyjskim czasopiśmie medycznym The Lancet przez zespół mikrobiologów z University of Georgia pod kierunkiem dr Davida Lewisa, czytamy, że możliwe przenoszenie się wirusa HIV poprzez sprzęt dentystyczny musi zostać zbadane. Naukowcy wykorzystali techniki DNA do zidentyfikowania dowodów na HIV [ludzki wirus niedoboru odporności] w 2 typach powszechnie używanych instrumentach dentystycznych: wiertła i prophylaxis angle wykorzystywanego do czyszczenia i polerowania zębów.

Zespół zbadał 12 wysoko-obrotowych wierteł i 40 prophylaxis, i w każdym z nich znaleźli virusa HIV uwięzionego w urządzeniu. Dr Lewis i jego zespół wykryli, że HIV ucieka przed typowym chemicznym środkiem dezynfekującym. „Zwykle aplikowany jest na zewnątrz, a to nie wystarcza” – powiedział raport w The Lancet. Substancje „wybuchały” kiedy je ponownie używano, mimo że zostały zdezynfekowane chemicznymi środkami bakteriobójczymi, co sugerowało ryzyko zdeponowania wirusa HIV w ustach następnego pacjenta. (Przeprowadzono podobne testy na wirusowe zapalenie wątroby typu B i wyniki były takie same.) „To naprawdę stwarza ryzyko tak jak skażona igła dla pracownika służby zdrowia” – powiedział dr Lewis.

Przypadek Kimberly Bergalis, pięknej 23-latki która zainfekowała się AIDS po wizycie u skażonego dentysty dostała duży rozgłos w krajowej prasie. Jej ojciec, George Bergalis, nazwał mordercą dr Acera (który zmarł 3 września 1990). „Ktoś kto ma AIDS i nadal przyjmuje pacjentów nie jest lepszy od mordercy, oni wszyscy tacy są” – powiedział reporterom. „Mogliby wziąć rewolwer i strzelić komuś w głowę”.

Kimberly Bergalis

Kimberly Bergalis

a

Kimberly Bergalis

a

Bergalis

Lekarzy i kolegów Acera Kimberly nazwała „mięczakami i sq . . .nami”, bo kiedy Acer był w ostatniej i najbardziej zaraźliwej fazie infekcji HIV, pozwolili mu pracować, nigdy nie poinformowali o jego stanie zdrowia odpowiednich organów. Acer faktycznie był sq . . .nem. Tylko przy jednej okazji omawiał swoją sytuację z CDC, i tylko przez godzinę. Również zniszczył swoją dokumentację. Ci którzy go znali, uważali, że mogła go dotknąć wywołana AIDS demencja i celowo zainfekował Kimberley Bergalis – i być może innych.

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

Pomimo wszelkich dowodów przeciwnych, CDC nadal zaprzeczają, że infekcja AIDS możliwa jest przez zwykły kontakt. Głoszą ewangelię, że używanie prezerwatyw dla „bezpiecznego seksu” ochroni ogromną większość. Ale one bawią się w politykę, a nie praktykują nauki. Zaprzeczają temu że wirus AIDS można znaleźć w fekaliach, ślinie, plwocinie, wydzielinach z nosa, pocie, łzach i moczu. [11]

A tu mamy raport z 1988 opublikowany w JAMA: „W tej chwili można wyizolować z krwi, surowicy, spermy, śliny, moczu i łez” – napisał dr Restak, neurolog i badacz AIDS z Waszyngtonu. „Skoro wirus istnieje w tych płynach ustrojowych, to lepsza część mądrości mówi, że zakładamy możliwość iż może być również przez nie przekazywany”.

Dr Restak miał rację mówiąc o lepszej części mądrości. Niezależnie od tego co mówi CDC, prawda jest następująca: wirus HIV może być roznoszony poprzez „zwykły kontakt”. A to najgorsza wiadomość ze wszystkich, i jest przeciwna wszystkiemu co rząd chciałby byś wierzył: nawet skóra – nieuszkodzona skóra, bez żadnych otarć, żadnej krwi – może absorbować tego wirusa. [12]

Teraz naukowcy wiedzą to z prowadzonych badań nad – nazywają je komórkami Langerhana. Komórki te są gęsto wypakowane w błonach śluzowych i mniej skoncentrowane w organizmie. Ich funkcję jako receptorów dla substancji drażniących [irytanty] na skórze wykryto w laboratoriach broni chemicznej i bakteriologicznej w 1914, co doprowadziło do produkcji substancji trującej po osadzeniu się na skórze: gazu musztardowego.

Ale rola komórek Langerhana, faktycznie transportowanie irytantów przez skórę, nie była znana aż do 1963. Laboratoria CAB udowodniły, że komórki te „przyklejały się” do cząsteczki alergenu, transportując ją przez skórę do komórki, która rozpoczyna reakcję alergiczną.

Naukowcy w Fort Detrick odkryli, że komórki Langerhana mają receptory prawie identyczne do komórek receptorów CD4 w wirusie HIV. Komórki Langerhana wymieszano z wirusem HIV w probówce i pozostawiono na chwilę. I faktycznie, komórki HIV zostały „rozpoznane” przez komórki Langerhana i mogły się do nich przykleić.

Następnie żywą spermę zainfekowaną HIV wirusolodzy położyli na czystej ludzkiej skórze bez żadnych cięć czy abrazji. Spermę zakolorowali fluorescencyjnym barwnikiem żeby można było prześledzić jej przejście przez różne warstwy skóry. Komórki Langerhana przykleiły się do wirusów HIV i przeniosły je z powierzchni skóry. Wirus HIV już nie był na skórze, a głęboko w niższych warstwach skóry. Fakt że komórki Langerhana są receptorami dla irytantów alergenicznych, a dokładniej dla receptorów CD4 wirusa HIV, oznacza, że nie jest konieczne by obecna była ludzka krew, żeby wirus HIV został przeniesiony z jednego człowieka na drugiego. [13]

Badacze z Fort Detrick, korzystając z danych wojskowych z I i II wojny światowej laboratoriów broni chemicznej i bakteriologicznej – zwłaszcza brytyjskie laboratoria w Porton Downs, najbardziej zaawansowane poza Sowiecką Akademią Nauk w Nowosybirsku, również wykryli, że komórki „dentrytyczne” w błonach śluzowych ust i nosa nie umarły kiedy narażono je na irytanty czy bakterie.

Zamiast tego, dalej przechodziły na wirusa. Komórki „dentrytyczne”, jak odkryto, potrafią przenosić 40-45 razy więcej wirusów niż wystawione na celownik komórki odpornościowe T4. One stają się wirtualnymi ciągłymi pasami transmisyjnymi dla wirusa HIV. Komórki „dentrytyczne”, tak jak Langerhana, znajdują się w organach płciowych i kanale odbytu człowieka. To mowi samo za siebie o ryzyku czynów homoseksualnych. Żadne uszkodzenie błony nie jest konieczne, ani nie musi być obecna krew, żeby transmitować wirus HIV.

Jeśli AIDS może się przenieść przez „zwykły kontakt”, to ludzie muszą dowiedzieć się, dzięki testom, kiedy zostali zainfekowani. Wtedy stawali się niebezpieczni dla innych. Ale CDC odmawia uznania podstawowych prawd o chorobie, nawet negując, że odwrotnie do prawie każdej innej infekcji, wirus HIV może penetrować barierę krew-mózg. Ale raporty wywiadu o badaniach w Fort Detrick wykazują, że wirus może [14] ukryć się w „immunologicznie uprzywilejowanych miejscach, do których komórki T nie przenikają, zazwyczaj w mózgu i szpiku”.

Konsekwencje tego prostego zestawienia są ogromne. To oznacza, że możliwe jest to iż wirus nie zawsze pokaże się w badaniach krwi. Nosiciele tego wirusa mogą mieć wynik negatywny. Ale ten sam test wykonany 3 miesiące później może być pozytywny. Wykonane przed ślubem badanie na AIDS nie ochroni ani małżonka ani małżonki, chyba że zrobione jest 3 miesiące przed ślubem.

Teraz badania krwi bardzo wiarygodnie wykazują zakażenie, które miało miejsce wcześniej niż 3 miesiące temu. Ale one nie są w 100% wiarygodne. Ponieważ wirus potrafi ukrywać się w mózgu, jest mała szansa na wynik fałszywie negatywny. „To może być okres aż 14 lat zanim badania wykażą serokonwersje” – mówi ten sam raport wywiadu.

Zdolność wirusa HIV do ukrywania się w mózgu na długo zanim pokażą się jakiekolwiek symptomy AIDS jest bardzo ważna. To zadaje kłam twierdzeniom CDC – i WHO – że nie ma żadnych dowodów klinicznie ważnego zwiększenia się dysfunkcji neurologicznych wśród osób zakażonych HIV-I i HIV-II. Oni uważają, że nie pokażą się problemy neurologiczne zanim nie ujawnią się niedobory immunologiczne. To jest fałszywy pogląd.

Ale mając tak „poważne” wsparcie naukowe, ten pogląd jest nadal mądrością konwencjonalną. To pozwala władzom na dalsze ukrywanie prawdziwej powagi epidemii AIDS. Dlaczego? Bo rzeczywistość jest taka, że być może wokół nas jest kilkaset tysięcy Amerykanów z zainfekowanymi HIV mózgami, ale nie okazują żadnych symptomów i zupełnie nie zdają sobie sprawy ze swojej sytuacji, czy zagrożenia, jakie stanowią dla przyjaciół, bliskich i obcych których napotykają.

Badania w Walter Reed Hospital zagroziły konwencjonalnej mądrości, zdobyły dużą liczbę udokumentowanych dowodów, że wirus HIV ma tendencję neurotropową, atakuje mózg na bardzo wczesnym etapie zakażenia, na długo zanim pojawią się symptomy niedoboru odporności. W szczególności, badanie stwierdziło, że problemy neurologiczne – uporczywe bóle głowy, brak koncentracji i ogólne złe samopoczucie, które zazwyczaj przypisuje się stresowi, są obecne przed objawami niedoboru odporności u około 86% przypadków osób zarażonych najnowszym wirusem HIV.

Jest to jedno z najbardziej istotnych oświadczeń w historii na temat AIDS (i przez nie mniej renomowany szpital niż ten, któremu powierzono opiekę medyczną nad prezydentem USA). Ale jak wszystkie inne wypowiedzi, które zadają kłam przyjętemu poglądowi o AIDS, pogrzebano je i prawdopodobnie nigdy nie dostanie uwagi mediów. [15]

CDC jest pierwszą linią obrony Ameryki przed każdą epidemią. Ale jego odmowa potwierdzenia – i opublikowania – prawdy o AIDS, sprawia, że CDC jest częścią tego problemu. Nawet raporty wywiadu nie są pewne ile z tego wynika z niekompetencji, polityki czy osobowości, i ile z tego jest celowo ustaloną polityką przez tych, którzy stworzyli epidemię AIDS.

Agencja Associated Press (AP) tak o tym napisała:

„Niezgoda wśród ekspertów AIDS w ośrodkach CDC doprowadziła do zahamowania badań, sabotażu eksperymentów i utraty kluczowych pracowników. . . Były ekspert laboratoryjny, który poprosił o zachowanie anonimowości (z obawy przed represjami) opisał jak majstrowano przy eksperymentach. ‚Okazało się że hodowle ginęły albo je zanieczyszczano, i wyłączano dopływ dwutlenku węgla do inkubatorów wirusów, co rujnowało eksperymenty. Wewnętrzne kłótnie w końcu doprowadziły do odejścia kluczowych pracowników naukowych, którzy pomogli udowodnić, że transfuzje krwi rozprzestrzeniały tę śmiertelną chorobę”.

W raporcie AP czytamy, że szef programu AIDS w CDC zablokował badania nad środkiem plemnikobójczym, który mógł zabijać wirusa AIDS w ciągu 60 sekund w ściśle kontrolowanych eksperymentach laboratoryjnych. Nie przeprowadzono żadnych prób by sprawdzić czy działał na ludzi, jak również na wirusy hodowane na płytkach. „Tam jest długa historia złej polityki i nieszczęśliwych ludzi” – powiedział AP dr Steven McDougal, szef laboratorium immunologicznego CDC. „Nie jestem w stanie tego wyjaśnić”.

Być może jest tak dlatego, że to nie miało być wyjaśnione do końca. Kierownik CDC który zabił program spermicydu, jak mówią raporty wywiadu, zrobił to na rozkaz Olimpijczyków, którzy robili wszystko, żeby CDC nie publikował ani nie ujawniał prawdziwych liczb o AIDS i ARC (Aids-Related Complex = symptomy związane z AIDS) w Ameryce. Zdumiewające jest to, że CDC nigdy nie ujawnia danych statystycznych dotyczących AIDS, które mają mniej niż 10 lat.

Nie można dowiedzieć się od CDC ilu Amerykanów zmarło na AIDS. Spróbuj i przekonaj się. Zadzwoń do CDC i zapytaj: Ilu Amerykanów zmarło na AIDS? I zobacz co ci powiedzą.

Jeszcze gorsze jest to, że CDC nawet nie sporządza statystyk o tych którzy zmarli na choroby powiązane z AIDS [Aids-Related Diseases]. Czasopismo Medical Laboratory Observer poinformowało, że proporcja liczby zgonów ARC do zgonów AIDS jest „10 do 20 razy wyższy niż w ogóle podawano”. CDC został zmuszony do potwierdzenia, że liczba zgonów może być 10 razy wyższa w przypadku ARC. Ale nie wie jaka jest prawdziwa ich liczba.

Musisz zapytać: dlaczego? Dlaczego nasza instytucja rządowa oficjalnie zajmująca się kontrolą epidemiologiczną nie podejmuje poważnej próby poznania – i ogłoszenia – najważniejszych danych odnoszących się do najbardziej śmiertelnej plagi, jaka dotknęła Amerykę za naszego życia? Dane zebrane przez Rand Institute, które są bardziej aktualne niż dane CDC, wykazują, że pełne symptomy AIDS wystąpią u co najmniej 500.000 Amerykanów do końca 1992.

Zgodnie z różnymi memorandami amerykańskiego rządu i WHO, nawet dane Rand zostały umyślnie pomniejszone o 25-45%, jak mówią najnowsze szacunki wywiadu. A zatem rzeczywistość jest taka, że około 1.000.000 Amerykanów było w zaawansowanym stadium AIDS do końca 1992.

ROZDZIAŁ JEDENASTY

W ostatecznym rozrachunku ludzie nie umierają na AIDS. Umierają z powodu dotykających ich chorób dlatego, że AIDS zniszczyła zdolność ich systemu immunologicznego do ich zwalczania. Retrowirus AIDS dostaje się prosto do centralnego układu nerwowego, jak również do płuc, i atakuje mózg, wywołując encefalopatię wirusa AIDS –- znaną także pod nazwą demencja.

Są 3 wyraźnie zdefiniowane etapy infekcji AIDS:

Etap I jest dla nosiciela bezobjawowy [Asymptomatic Carrier Stage]. Człowiek może dobrze wyglądać i dobrze się czuć. Nie ma żadnych objawów AIDS.

Etap II rozpoczyna się nagłymi potami nocnymi, uporczywą biegunką, przewlekłym zmęczeniem, znaczną utratą wagi ciała, kandydozą [ang. tekst candidas albo candidiasis] i zaburzeniami psychogennymi. Nazywa się je komplikacjami związanymi z AIDS [Aids Related Complex – ARC], albo syndromem przed-AIDS [pre-AIDS syndrome]. Teraz wirus ulokował się w mózgu, nerkach, płucach, wątrobie, a nawet w oczach, i rozmnażał się dotąd, aż jego potwornej obecności nie dało się już ukrywać.
Wszystkie choroby ARC opisywane są jako „oportunistyczne”. Najbardziej powszechne to:

1. Mięsak Kaposiego [Kaposi Sarcoma].

Jest to inwazyjna forma raka skóry angażująca organy wewnętrzne. Nowotwór „KP” występuje niezależnie na różnych powierzchniach ciała, i odwrotnie do zwykłego raka, nie wyrasta z oryginalnej pojedynczej komórki. pochodzi od oryginalnej pojedynczej komórki.

2. Opryszczka pospolita [Herpes Simplex – ST]

Ta choroba wywołuje bolesne owrzodzenia wokół ust i na narządach płciowych [ang. perianial ? areas], często towarzyszą jej krwawienie, zapalenie jelita grubego [colitis], skurcze mięśni [cramps] i utrata wagi ciała. Jeśli jest powiązana z AIDS, jest często śmiertelna.

3. Kryptokokoza [Cryptococcosis]

Jeśli powiązana z AIDS, ta infekcja grzybowa wywołuje zapalenie opon mózgowych [meningitis],co tłumaczy powód tak wielu zachorowań w Ameryce w tej chwili. Symptomy: otępienie [stupor], ostre bóle głowy, zmiany osobowości, paraliż twarzy [facial weakness] i podwójne widzenie.

4. Candidas

Candidas to inny grzyb wywołujący pleśniawki w jamie ustnej, przybierające formę podobnych do twarogu wyprysków [o grubej warstwie] w jamie ustnej i na języku. Zawsze towarzyszy jej powiększenie węzłów chłonnych, i jest prekursorem AIDS.

5. Półpasiec [Herpes Zoster]

To wywołuje obfite wykwity skórne znane jako „shingles” [ang. półpasiec] Jeśli jest powiązany z AIDS, czarne sączące się strupy pokrywają zainfekowane miejsca w jamie ustnej, nosie i odbycie.

6. Zapalenie płuc wywołane przez Pneumocystis carinii [Pneumocystis Carini Pneumonia]

Jedna z chorób ARC najbardziej powszechna u osób zainfekowanych AIDS. Jest to pasożytnicza infekcja płuc powodująca ostre bóle w klatce piersiowej, brak tchu, świszczący oddech i urywany / szczekający kaszel, który wyrzuca białą plwocinę. Kiedy choroba się rozwija ofiara czuje się tak jakby się dusiła. Lekarze, WHO i CDC gorliwie pracowali żeby przekonać opinię publiczną że pneumocystis carini jest dość nowym zjawiskiem, ale jakie są fakty?
Krajowy Instytut Nowotworów [NCI], dobrze reprezentowany w Fort Detrick, wiedział o tej dolegliwości już w 1960, i dlatego słuszne jest by przypuszczać, że to zbadano podczas eksperymentów ze skażoną AIDS szczepionką przeciwko ospie. Pewne tego dowody można znaleźć w tym, że NCI zorganizował ważne seminarium o pneumoncystis carini w październiku 1976, kiedy była to jeszcze rzadka choroba.

Sprawa staje się poważna gdy dowiadujemy się ze źródeł wywiadowczych, że w Fort Detrick naukowcy odkryli, że zapalenie płuc carini mogło rzeczywiście się aktywować, albo inaczej mówiąc, ‚włączyć’ inne wirusy. Na seminarium NCI w 1976, okazało się, że ta choroba prawie zawsze występowała gdy pacjent już był w stanie obniżonej odporności. Ponoć dzięki odszukaniu wszystkich ludzi, którzy zamówili lek ‚izetionian pentamidyny’ z Punktu Chorób Pasożytniczych, działu CDC, CDC powiedział, że choroba występowała głównie u dzieci poniżej pierwszego roku życia i osób starszych.

Przewlekłe limfatyczne zapalenie jelit, które przeważnie występuje u niemowląt w wieku poniżej 1 roku życia, zostało dogłębnie zbadane i wykonano wielką liczbę badań laboratoryjnych, które przeprowadzono z udziałem owczego wirusa maedi-visna. Zapalenie maedi-visna owiec jest bardzo podobne do występującego u tych niemowląt.

Po tych eksperymentach niemal rutynowo zaczęto szukać przewlekłego limfatycznego zapalenia jelit u niemowląt z AIDS. Diaboliczne powiązanie nie jest trudne do wykonania. U owiec, tak jak u dzieci, choroba szerzy się poprzez aerozole. Maedi-visna nie jest u owiec chorobą płciową, więc oczywiście, stworzony w Fort Detrick retrowirus musiałby nie być przenoszony drogą płciową żeby atakował najmłodszych.

Dlaczego więc wtedy ta choroba zaczęła pokazywać się głównie w amerykańskiej społeczności gejowskiej?

Pojawiło się podejrzenie, że w Fort Detrick mógł zostać wymyślony sposób skażenia izetionianu pentamidyny. Jeśli tak, to dystrybucję tego leku ograniczyliby do jednej agencji. I tak właśnie się stało. W listopadzie 1976 CDC stał się jedynym dostawcą pentamidyny. Należy przy tym uwzględnić fakt, że pneumocystis teraz jest ściśle wiązany z tłumionym układem odpornościowym.

CDC nagle bardzo zainteresował się pneumocystis carini, i w 1982 poinformował o badaniach krwi wykonanych na 3 hemofilach, u których wystąpiła ta choroba. W raporcie CDC jest o „wyhodowaniu bezwzględnej liczby krążących grup komórek T, braku reakcji limfocytów na mitogeny, absolutnym zmniejszeniu się liczby pomocniczych komórek T, stosunkowym wzroście supresorowych komórek T, i powstałej odwróconej proporcji T-pomocniczych i T-supresorowych”.

Ale co to wszystko znaczy? To znaczy, że pneumocystis carini jest bardzo podobna do AIDS. Teraz nasuwa się pytanie: czy tę sytuację jakoś sztucznie narzucono na społeczność gejowską? Jeśli tak, to w jaki sposób? Tylko ci którzy uczestniczyli w eksperymentach w Fort Detrick będą mogli udzielić pełnej odpowiedzi – ale oni nie mówią. Ale najnowszy raport wywiadu na ten temat wykazuje, że wirusy pneumocystis carini zostały umieszczone w szczepionce przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.

7. Kryptosporydioza [Crytptosporidiosis]

Jest to zaburzenie wywoływane przez pierwotniaki [protozoan] takie jak te roznoszone przez karaluchy. [16]
Chorzy na AIDS wykazują objawy tej choroby podobne do cholery z 9-11 litrami biegunki dziennie, znaczne odwodnienie i niedożywienie.

8. Wirus cytomegalii [Cytomegalovirus = CMV]

Jest to infekcja wirusowa powodująca problemy płuc i mogąca wywołać ślepotę, jeśli obecna jest AIDS.

Etap III – etap śmiertelny: mózg staje się dysfunkcjonalny i powoduje utratę kontroli mięśni, chroniczną utratę pamięci, demencję, drgawki i niezdolność do mówienia w sposób spójny. Objawy te pojawiają się w krótkich odstępach czasu i towarzyszą im często poważne zaburzenia psychiczne.

Tym co czyni AIDS taką śmiertelną epidemią jest to, że etap I, bezobjawowy, może trwać całe lata – 5 lat i więcej nie jest niczym niezwykłym. Takie osoby wydają się być w dobrym zdrowiu, a nawet są w dobrym zdrowiu przez różne okresy. Ponieważ nikt nie wyczuwa niebezpieczeństwa, one mogą zarazić wszystkich swoich przyjaciół i rodzinę, a nawet obcych, bo ich organizm zaczyna „zrzucać z siebie” wirusa AIDS przez wydzieliny z ciała, w tym pot i łzy.

Narażony jest każdy człowiek który ma kontakt z bezobjawową a skażoną AIDS osobą. Wirus wyprodukowany w Fort Detrick jest dużo bardziej diaboliczny niż nam powiedziano.

Wbrew ogłupiającym kłamstwom rządu i medyków, AIDS można się zarazić poprzez pocałunki, jedzenie w restauracji, sztućce, kontakt gołej skóry, a nawet wykonywania obowiązków politycznych jak przytulanie skażonych AIDS dzieci na oddziałach szpitalnych, jak robiła pani Bush podczas kampanii prezydenckiej w 1992. Najbardziej znanym przykładem tego była księżna Diana. Pamiętasz jej wizytę na oddziale AIDS londyńskiego szpitala, gdzie podnosiła zainfekowane niemowlęta, ściskała dłonie z pacjentami AIDS, a potem wychodziła zdrowa. Ale czy naprawdę? Czy będzie zdrowa za 10 lat? Fakt jest taki: nikt tego nie wie.

Modne jest pokazywanie się z „Magic” Johnsonem. Wszędzie uściski dłoni, a także obejmowanie się. Kiedy australijski zespół olimpijskich koszykarzy powiedział, że nie będzie grał z amerykańskim zespołem jeśli będzie w nim Johnson, prasa światowa rozdzierała australijskiego trenera na kawałki. Jak Galileusz, trener musiał się wycofać. Ale Tony Faucci z Krajowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych publicznie potwierdził: „mamy krytyczne luki w wiedzy o tym jak AIDS infekuje ludzi”.

Jedna z tych krytycznych luk występuje w branży spożywczej. Amerykanie przez długi czas uważali, że bezpieczne jest żywienie się w restauracjach, ale ta era może się kończyć. Ale CDC nic nie zrobił by zwrócić uwagę ludzi na to nowe niebezpieczeństwo.

Duża liczba osób pracujących w tej branży jest HIV-pozytywna, i wszelkie próby zbadania jej pracowników na wirus spotykają się z obustronnym sprzeciwem wielu bardzo głośnych grup, które skarżą się na naruszanie „praw obywatelskich”. Kentucky jest jedynym stanem, który nie uznaje AIDS za certyfikowaną „przeszkodę” dla Uchwały o Prawach Obywatelskich.

W jednym stanie, Michigan, ospa, rzeżączka i co najmniej 5 innych chorób zakaźnych i każda z zaraźliwych chorób na stanowej liście organów zdrowia musi być zgłoszona w chwili wykrycia. Niewiarygodne jest to, że AIDS nie ma na tej liście, mimo że jest zakaźna i w 100% śmiertelna.

W większości stanów prawo uniemożliwia pracodawcy zwolnienia pracownika z AIDS, mimo że ma pełne symptomy. To odnosi się do pracowników restauracji i wszystkich pracowników zajmujących się żywnością. Podobnie pracowników z AIDS nie można zwalniać z powodu zbytniej absencji czy zbytnich kosztów za opiekę zdrowotną dla pracodawcy.

Niedawna ustawa federalna wymaga by programy „edukacyjne” o AIDS stały się polityką w firmach przetwarzających żywność, informacją powtarzaną „w rozsądnych odstępach czasu” by nowi pracownicy poznali ten program. Ale ustawa federalna zakazuje również kierowania pracowników z AIDS do innych prac nie wymagających bezpośredniego kontaktu z żywnością, czy kelnerowania przy stołach. Powstaje pytanie: Dlaczego AIDS traktuje się jak chorobę chronioną?

ROZDZIAŁ DWUNASTY

Najlepsze jest to, że AIDS jest chorobą polityczną. A zatem pomniejsza się jej wpływ na Amerykę. Dlaczego? Bo jej sprawcy i zakażeni mają, na ironię, jeden cel: im mniejsze alarmowanie opinii publicznej, tym lepiej. Olimpijczycy chcą by choroba szerzyła się bez ingerencji przerażonego społeczeństwa. Chorzy na AIDS zrozumiale chcą ochrony ze strony praw obywatelskich. Temu mogłoby zagrażać przestraszone społeczeństwo.

Ci którzy nie chcą by amerykańska opinia publiczna poznała pełną grozę AIDS, z sieci homoseksualistów umyślnie zrobili potężną siłę lobbującą. Społeczność gejowska stała się mimowolnym sojusznikiem swoich olimpijskich wrogów. Choć Olimpijczycy fałszywie obwiniają gejów za epidemię, to nadal są jedynymi na tyle silnymi by chronić praw obywatelskich gejów. Ich relacje przypominają syndrom sztokholmski, w którym zakładnicy odczuwają dziwne pokrewieństwo do swoich terrorystycznych prześladowców.

Rezultatem tego jest ogromna machina propagandowa, o nieograniczonych funduszach i skutecznie zorganizowanej sieci gejowskiej, ustawionej przeciwko amerykańskiemu narodowi. Gejowska sieć jest silna w większości krajów. Już w 1978 ustanowiono Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów (IGA), w obu znaczeniach – w Anglii z biurami sekretariatu w Dublinie i Gejowskim Centrum Finansowym (GFC) w Amsterdamie, które otrzymuje duże dotacje od grup religijnych, gwiazd Hollywood i innych o liberalnych poglądach.

Ale IGA nie ma na myśli dobrobytu gejów, a ich całkowite zniszczenie. Organizacji tej udało się w wielu krajach, zwłaszcza w Anglii, USA i Francji, uchwalić prawa pod tytułem „prawa nienawiści”, które pod groźbą ostrych kar zakazują wszelkiej ingerencji w „prawa” homoseksualistów nie tylko do „istnienia”, ale kontynuacji ich „stylu życia”.

IGA odpowiadała za zakłócanie Międzynarodowej Konferencji o AIDS w Montrealu, Kanada. Jej aktywiści krzyczeli i przeszkadzali w obradach, kiedy lider schwycił mikrofon, i reagując na powtarzane okrzyki „czytaj żądania, czytaj Manifest”, zaczął wygłaszać jej samozwańczy Międzynarodowy Kodeks Praw.

Oto czego żądała IGA:

1. Anonimowych badań
2. Tajnych badań na HIV.
To najpierw wprowadzono w Kalifornii, gdzie teraz prawo wykorzystuje się do grożenia lekarzom karami $10.000 i więzieniem, jeśli, pod jakimś pozorem, ujawnią informację o stanie przeciwciał HIV pacjenta.
3. Program doradztwa przed badaniem
To ma na celu zniechęcać lekarzy do zadawania sobie trudu badania pacjentów.
4. Żadnych obowiązkowych badań.
Uniemożliwiając obowiązkowe badania, lobby gejowskie faktycznie pomaga w szerzeniu się choroby.
5. Żadnej kwarantanny, pod żadnym pozorem.
To krzywdzi każdego, łącznie z gejami, bo pozwala chorym na AIDS świadomie zarażać chorobą. Jest wiele historii o osobach które to właśnie robiły. Najsłynniejszym przypadkiem była sprawa stewarda kanadyjskich linii lotniczych – „pacjenta zero”, jak go nazwano – który swobodnie zarażał homoseksualistów w Europie, USA i Ameryce Łacińskiej, a który kiedy poproszony by przestał to robić, po prostu odmówił. Zachowywał się tak dalej do momentu kiedy nie pozwolił mu na to jego wygląd. Nie było żadnych sankcji by go powstrzymać przed tą potworną formą masowego mordu.
6. Reguła: żadnego przypadkowego szerzenia infekcji.
Gejowska lobby zażądała by agencje rządowe oficjalnie przyjęły takie oświadczenie, żeby rozwiać obawy społeczeństwa. Inaczej mówiąc, obowiązkiem rządu i służby zdrowia będzie przekonywanie społeczeństwa do tego, że niemożliwe jest skażenie AIDS przez pocałunki, czy poprzez inne kontakty mniej intymne niż seks bez prezerwatywy.
7. Żadnej dyskryminacji (w miejscu pracy i zamieszkania).
Międzynarodowe programy edukacyjne poprzez wyczerpujące informacje o seksie wspomagające wszystkie orientacje seksualne, opisujące „bezpieczny seks” i korzystanie z igieł i innych metod zapobiegających szerzeniu się HIV.

The Gay Media Task Force to komitet zajmujący się monitorowaniem programów TV o AIDS. Ta grupa może uczynić życie przykrym dla każdej sieci, która nie stosuje się do jej wytycznych, o czym w grudniu 1988 przekonała się NBC, kiedy emitowała film „Rozmówcę o północy” [Midnight Caller]. W San Francisco wybuchły zamieszki, a NBC obiecała iż nigdy nie zignoruje komitetu. Gay Task Force praktycznie kontrolował rozpowszechnianie informacji o California Proposition 102, który wymagałby od lekarzy zgłaszania do organów zdrowia wszystkich pozytywnych testów HIV. Wezwał także do obowiązkowego śledzenia partnerów seksualnych albo tych partnerów stosujących narkotyki dożylne, których wyniki badań były pozytywne. Propozycję tę przegłosowano przy pomocy kongresmana Henry Waxmana i Willie Browna, przewodniczącego Izby Zgromadzenia Narodowegow Kalifornii, i tłumu z Hollywood.

Prezydent Reagan wypadł nie lepiej niż NBC. W 1987 prezydent wydał pilne zalecenie dla wszystkich republikańskich gubernatorów by zrobili wszystko co możliwe żeby powstrzymać epidemię. Reagan chciał obowiązkowych badań na AIDS. Do akcji wkroczyło gejowskie lobby, i szef amerykańskich lekarzy, dr Everett Koop, osobiście jeździł do stanów mających republikańskich gubernatorów, i usilnie lobbował wśród władz lokalnych i stanowych, nalegając by zignorowały apel prezydenta. Przekonał ich, że obowiązkowe badania AIDS nie były konieczne żeby kontrolować epidemię.

Kiedy napisze się uczciwą historię plagi AIDS, zostanie odnotowane, że mała liczba osób i grup, mających do dyspozycji miliardy dolarów, mogła przekonać opinię publiczną co do tego, że obowiązkowe badania na AIDS nie miały żadnego znaczenia, a może by szkodziły. Wśród tych na tej liście będą dr Koop, gejowskie lobby, ACLU, media, Krajowa Organizacja Kobiet (NOW) i dr David Axelrod.

Dr Axelrod to typowy sojusznik gejowskiego lobby utrudniający wszelki postęp w powstrzymaniu epidemii AIDS poprzez obowiązkowe badania. Nie posiadając żadnych szczególnych kwalifikacji, sprawował funkcję komisarza zdrowia stanu Nowy Jork, co zawdzięczał swoim zwolennikom w Radzie Stosunków Międzynarodowych, grupie Olimpijczyków.

Jedną z pierwszych podjętych przez niego akcji było wydanie lekarzom zakazu dokonywania w ich gabinetach rutynowych badań na HIV. Axelrod nie podał powodu swojego dyktatorskiego edyktu, w którym stwierdził, że „odtąd wszelkie badania na HIV będą wykonywane tylko w specjalnych laboratoriach, tych mających banki krwi i tkanek, stanowych, regionalnych i / lub miejskich, mieszczących się w szpitalach powiązanych ze szkołami medycznymi, Amerykańskim Czerwonym Krzyżem, albo programami krwi w Nowym Jorku, albo laboratoriami badawczymi wykonującymi kontraktowe prace dla sektora zdrowia publicznego”.

Nie było żadnego rozsądnego powodu by uniemożliwiać lekarzom przeprowadzania badań w ich gabinetach, jednak Axelrod zmusił ich do wysyłania pacjentów do innych miejsc, marnując czas, trud i pieniądze. Dlaczego? Raporty wywiadu mówią, że gejowskie lobby samo pod wpływem Rady Stosunków Międzynarodowych, było zdecydowane by zwolnić albo zatrzymać badania HIV.

Inną zasługą dr Axelroda w epidemii był jego anonimowy program badań. Zamiarem tego było zebranie w szpitalach w stanie Nowy Jork co najmniej 300.000 próbek, ale bez żadnych związanych z nimi nazwisk. Jeśli próbka była pozytywna, zainfekowana osoba mogła zarażać innych.

Czym Axelrod uzasadniał swoją politykę? „Musimy mieć więcej dokładnych informacji o liczbach i lokalizacji jednostek już zainfekowanych wirusem” – powiedział – „żeby zaplanować konieczne służby medyczne i wykonywać szerokie anonimowe badania, gromadzić dane statystycze, ale nie zatrzymywać epidemii”. Było to niedorzeczne oświadczenie lekarza który przysięgał ratować życie. Jakie znaczenie miało anonimowe badanie? Żadnego.

Ale Axelrod nie był sam. Profesja medyczna była równie zdecydowana by uniemożliwiać przeprowadzenie obowiązkowych badań. Ze zorganizowaną akcją sprzeciwu wyszły New England Journal of Medicine i Journal of the American Medical Association. Oba te prestiżowe czasopisma medyczne fałszywie twierdziły, że szeroko zakrojone badania dałyby zbyt wiele fałszywie pozytywnych wyników, wywołujących panikę. Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy [American Medical Association – AMA], nie mając najmniejszego na to dowodu, uważało, że fałszywie pozytywne wyniki wywołają „alarm” w społeczeństwie.

Dr Axelrod i gejowskie lobby—i czasopisma medyczne – po prostu zamiotły pod dywan ogromną pracę amerykańskiej armii w eliminowaniu fałszywie pozytywnych testów HIV. W czerwcu 1986, wyniki obowiązkowych badań w armii zostały ujawnione na II Światowym Kongresie o AIDS. Liczba tych fałszywie pozytywnych wyników była tak niska, że nieistotna statystycznie.

Płk Donald F Burke był oficerem nadzorującym wykonywanie testów HIV wśród rekrutów. Jego starannie prowadzonego rejestru nikt nigdy nie kwestionował, ani wiarygodności jego raportu, że był w nim tylko 1 wynik fałszywie pozytywny na 130.000 rekrutów. Nawet bardziej uderzające było to, że w 1983, armia zorganizowała techniki eliminujące wskaźnik fałszywie pozytywnych wyników do 1:1.000.000.

Dlaczego gejowskie lobby i Olimpijczycy tak bardzo starali się uniemożliwić obowiązkowe badania? Bo chcieli trzymać opinię publiczną w ignorancji o tym jak szeroko rozprzestrzeniła się AIDS. Badania obowiązkowe ujawniłyby społeczeństwu to, że AIDS jest dużo bardziej rozprzestrzeniona niż uważano. Olimpijczycy nie chcą spowolnienia AIDS poprzez żądania ze strony poinformowanej opinii publicznej o odpowiednią kontrolę epidemii.

Nie ma żadnego uzasadnienia dla argumentu, że prawo wymogu obowiązkowych badań na AIDS mogłoby doprowadzić do naruszenia praw obywatelskich gejów – albo że geje staliby się celem dla rozgniewanego społeczeństwa. Amerykańska armia wykazała, że badania na HIV mogą być proste, nieinwazyjne i bardzo dokładne. Idea że śmiertelnej choroby nie wolno identyfikować w nosicielu, bo to może prowadzić do pogwałcenia jego praw obywatelskich, jest wręcz dziwaczna.

Jednak gejowskie lobby nadal idzie destrukcyjną drogą. IGA rozrósł się na tyle, by poprosić o „statut obserwatora” w ONZ. Liczni delegaci ONZ, łącznie z amerykańskimi, działają jako „ex-officio” przedstawiciele IGA, czyniąc AIDS jeszcze bardziej międzynarodową sprawą – niż fundamentalnym problemem życia i śmierci kontroli epidemicznej i zdrowia publicznego.

Przywództwo gejowskie błędnie – fatalny błąd – sądzi, że ma sympatię i ochronę rządu. Niewątpliwie jest to prawdą w przypadku wielu wrażliwych osób pracujących w rządzie, i są tak nieświadome prawdziwej przyczyny AIDS jak każdy inny. Ale prawda o niektórych z tych potężnych na tyle by manipulować rządem na najwyższych szczeblach – Olimpijczykach – jest dokładnie odwrotna.

Do gejów powiem z największym przekonaniem, po latach badań epidemii AIDS: rząd jest waszym wrogiem, a nie przyjacielem. Stosunkowo bezużyteczne prawa uchwalone w obronie praw obywatelskich gejów to tylko temat zastępczy, by odwrócić uwagę od prawdziwego problemu. Prawdziwe rozwiązania epidemii AIDS – dla każdego – nie leżą w obecnej polityce. Wielu z przywództwa wspólnoty gejowskiej nie wydaje się pojmować tej przykrej prawdy. Geje są ogłupiani przez rząd, który przeznaczył ich na śmierć.

Do tych którzy pytają: „Czy to w ogóle możliwe?” powiem: Przyjrzyjcie się dobrze temu o czym dokładnie dyskutowali między sobą najlepsi wirusolodzy i mikrobiolodzy świata na Konferencji w Banbury wiosną 1985.

CDN…

Tłum. Ola Gordon

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.