Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 19, 2014 Przez a303 W NWO

Cała prawda o AIDS cz. II

Druga z czterech części materiału, który należy przeczytać. Część I pod linkiem.

ROZDZIAŁ PIĄTY

aTo wszystko działo się bardzo szybko. Poza kilku najbardziej tajnymi, dobrze strzeżonymi laboratoriami, AIDS nie istniał w USA przed 1978 – nie w przechowywanej krwi, nie w ludziach, nigdzie. Żaden Amerykanin nie był zainfekowany AIDS. W ciągu pierwszych 15 lat wirus zainfekował ponad milion – może 2 miliony – Amerykanów, z których każdy stanowi zagrożenie dla innych.

Choć większość z nas nadal nie chce się zmierzyć z brutalnymi faktami, AIDS to największy kryzys jaki dotyka Amerykę – i może z jakim się zmierzyła lub kiedykolwiek zmierzy. Przyszli historycy napiszą, że największa tragedia ludzkości wydarzyła się kiedy przywództwo najbogatszego kraju świata albo zignorowało to co się działo – albo uczestniczyło w tej katastrofie. Jest to niemal tak jakby wielki francuski autor, Albert Camus, przepowiedział przyszłość w klasycznej powieści „Dżuma” [The Plague], opublikowanej w 1948:

„Na mieście porozwieszano małe oficjalne ogłoszenia, ale w miejscach w których nie mogły zwracać na siebie dużej uwagi. W tych ogłoszeniach trudno było znaleźć jakąkolwiek wskazówkę, że władze poważnie zajęły się tą sytuacją. Zastosowane środki dalekie były od drakońskich, i miało się poczucie, że dołożono wielkich starań by nie alarmować społeczeństwa”.

To pragnienie nie alarmowania opinii publicznej najlepiej symbolizuje to, że epidemia AIDS rozpoczęła swój śmiertelny bieg kiedy w 1981 Ronalda Reagana zaprzysiężono na prezydenta – i w czasie jego 8 lat w Białym Domu, ledwo wypowiedział słowo, czy potwierdził epidemię publicznie. A klimat polityczny tamtych lat – i do tej choroby – umożliwił mu to, że udała mu się całkowita abdykacja przywództwa. Gdybyśmy tylko mieli jedno słowo amerykańskiego prezydenta, na którym moglibyśmy polegać, nie mielibyśmy epidemii AIDS w latach 1980.

W wyniku oszałamiającej przewagi na samym początku jaką epidemia zdobyła nad wszystkimi odpowiedzialnymi instytucjami zdrowia publicznego, obecnie mamy następującą sytuację: AIDS już zabiła ponad dwa razy więcej Amerykanów niż wojna w Wietnamie. Kolejny milion czy dwa Amerykanów jest skażony wirusem HIV – i czeka go pewny wyrok śmierci. Jak mówią źródła wywiadu, na terenie Nowego Jorku – New Jersey, 1 na 4 mężczyzn odwiedzających lokalne szpitale uzyskał dodatni wynik na HIV. Jeden na czterech!

Wywiad szacuje, że w San Francisco połowa społeczności gejowskiej wykazałaby się wynikiem dodatnim. AIDS już jest zabójcą Nr 1 czarnych kobiet w wieku rozrodczym. W ramach programu badawczego o prawdopodobieństwie drastycznie spowalniającym wzroście czarnej populacji, CIA przewidziała, że Atlanta, o dużej czarnej populacji, będzie miała 380.000 przypadków AIDS w 1992. Łączna liczba przypadków AIDS w USA, jak szacuje CIA, będzie 1.300.000, w tym około 46% czarnych, 16% latynosów, 14% „innych” ras, i pozostałe białych.

Ten sam raport oszacował, że czarna kobieta ma 13 razy większą szansę zachorować na AIDS niż biała, latynoska 11 razy. Raport CIA stwierdził:

„Z powodu wysokiego wskaźnika infekcji wśród młodych czarnych kobiet i dzieci, widzimy ograniczony wzrost czarnej populacji, i jeśli przekazywanie (wirusa HIV) nie zostanie zatrzymane, to w roku 2010 będziemy mieli zerowy wzrost czarnej populacji”.

Federalna agencja odpowiedzialna za kontrolę wybuchów epidemii, Ośrodek Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie, ostatnio wydała tajne memo do swoich najwyższego szczebla funkcjonariuszy, w którym szacuje, że 1 na 8 dzieci urodzonych dzisiaj w Ameryce umrze z powodu AIDS zanim osiągnie wiek 50 lat. [1]

Tajny raport CIA skonkludował, że 25% Amerykanów obecnie wykazujących symptomy AIDS jest w wieku 20+ – co oznacza, że zarazili się chorobą będąc nastolatkami. „Na każdy udokumentowany przypadek młodej osoby pozytywnej na wirus HIV” – mówi raport CIA – „jest 1.000 innych noszących wysoko aktywny wirus, nawet o tym nie wiedząc”.

Wielu ludzi na świecie dotknął – i dotknie – jeszcze gorszy los. W Afryce wielka plaga AIDS tak szaleje, że wymknęła się spod kontroli. Całe regiony Afryki zostały zdziesiątkowane, wymazane całe rodziny i wioski. Kontynent ma 1 / 10 ludności świata i 64% zgłoszonych przypadków AIDS.

W 1983, Jean Denezet, jeden z bankierów obecnych na przemówieniu McNamary w 1970 o kontroli populacji, powiedział Le Figaro, dziennikowi najbliższemu francuskiemu rządowi:

„Światowy kryzys finansowy stanie się praktycznie nieuchronny. Konsekwencje polityczne, tak jak w 1930, będą poważne, ale tym razem w Trzecim Świecie”.

Denezet wyraził inne opinie, których Le Figaro zdecydował nie publikować. Oto reszta tego co powiedział w 1983:

„W Trzecim Świecie wydarzą się straszne rzeczy – i nie da się nic zrobić, tylko na nie pozwolić. 3,5 mld ludzi przeżyje piekło gorsze niż w średniowieczu„. (Zwróćmy uwagę na nawiązanie do średniowiecza, z pośrednim wydźwiękiem kolejnej wielkiej plagi.)

Denezet wiedział o czym mówił. Od 1983 Afryka faktycznie była piekłem gorszym niż średniowiecze. Jak mówi dr E O Idusogie z regionalnego biura FAO w Akrze, Ghana:

„około 100.000.000 ludzi w Afryce jest niedożywionych (eufemizm dla ‚głodzonych’), AIDS zabiera tysiące każdego dnia, i wojny domowe w regionie wywołują chaos, konfuzję i całkowity rozkład nawet najbardziej skromnych warunków sanitarnych”.

W 1989, dr Bernard Debre, członek francuskiego Zgromadzenia Narodowego, udzielił wywiadu dla Paris Match po powrocie z podróży po kontynencie.

„Opanowana przez AIDS Afryka jest w strasznej sytuacji, bo choroba rozwija się wśród bardzo delikatnych populacji, praktycznie wszyscy (czarni) Afrykańczycy są skażeni malarią i pasożytami. . . Kiedy badamy krew w Zairze, 1 na 4 jest skażona wirusem AIDS. To dotyczy wszystkich krajów afrykańskich, a w niektórych choroba osiąga straszne proporcje. Najbardziej zagrożone są Kongo, Wybrzeże Kości Słoniowej, Gabon i Kamerun. Zair albo Burundi mogą wymrzeć„.

Oszacował, że może 30-40% populacji już jest zainfekowana AIDS. „Bieda w Afryce czyni prawie niemożliwą poważną walkę z AIDS”.

Podczas gdy w Ameryce liczba mężczyzn z AIDS przeważa liczbę kobiet z AIDS w proporcji 7 do 1, w Afryce jest to katastrofa rodzinna. Kobiety w Afryce mają dużo większą szansę zgonu z powodu AIDS. 4 na 5 chorych na AIDS w Zimbabwe stanowią kobiety. Wśród afrykańskich kobiet AIDS szerzy się 100 razy szybciej niż w Ameryce.

Jak mówi raport wywiadu, pokazują się nowe, bardziej złośliwe szczepy wirusa AIDS. Zauważono je w tysiącach przypadków, kiedy osoby wykazały fałszywe-negatywne wyniki. Uważa się, że samo badanie HIV nie identyfikowało nowych szczepów. [2]

Brazylia o dużej liczbowo czarnej populacji ma największą liczbę zachorowań na AIDS w Ameryce Łacińskiej – drugie miejsce po Afryce. Przed upływem tej dekady w Brazylii umrą miliony na AIDS. W niezbyt odległej przyszłości nadejdzie dzień, kiedy liczba ofiar AIDS będzie wyższa niż wszystkich innych zgonów – około 40 mln – dla wszystkich krajów w czasie II wojny światowej. Marzenie lorda Bertranda Russella zostałoby zrealizowane przez jego duchowych spadkobierców: populacja świata zostanie drastycznie zmniejszona bez żadnych niepotrzebnych wydatków na broń, cennego rekwizytu wymaganego przez broń konwencjonalną. AIDS jest idealną bronią masowego niszczenia.

Może najlepiej podsumował to Don Rowe w analizie dla Wall Street Digest:

„Plaga AIDS wpłynie na społeczeństwo w sposób jakiego nie można sobie wyobrazić. AIDS jest w 100% śmiertelna. Naukowcy i badacze medyczni nie są optymistyczni co do natychmiastowego leczenia. Nie spodziewają się wykrycia skutecznej szczepionki w ciągu kolejnych 20 lat. Oficjele ze zdrowia publicznego szacują, że 2,4 mld ludzi (połowa populacji świata) umrze z powodu AIDS w następnych 15-20 latach. Pod względem ekonomicznym systemy ubezpieczenia medycznego mogą zostać zniszczone w latach 1990. Jedynie spektakularny przełom w dziedzinie medycyny zachowa cywilizację zachodnią od przeżycia najgorszej katastrofy w historii świata”.

ROZDZIAŁ SZÓSTY

AIDS jest biogenetycznym odpowiednikiem bomby atomowej. „Manhattan Project,” tajny program produkcji bomby, rozpoczął się w 1939 od listu Einsteina do prezydenta Roosevelta, w którym ostrzegł go, iż ostatnio niemieccy fizycy weszli w historycznie nowy etap badań, i pewnego dnia będą mogli wyprodukować materiał wybuchowy w oparciu o podział atomu, który będzie niewyobrażalnie bardziej niszczący niż jakakolwiek inna broń znana ludzkości. Od tego momentu było już pewne, że broń zostanie zbudowana – i użyta – pewnego dnia.

Nie wiem kiedy w mózgu jakiegoś naukowca pojawił się pomysł wirusa który będzie zabijał niszcząc system odpornościowy człowieka. Ale raporty wywiadu mówią, że faktyczne eksperymenty laboratoryjne – w Fort Detrick, Los Alamos i Cold Spring Harbor – rozpoczęły się w latach 1960.

Jak przeprowadzano te eksperymenty? Według dokumentów wywiadu, pod nagłówkiem „Powszechne zmiany genetyczne RNA” [Common Genetic Alterations of RNA], wirusolodzy wymieszali i wyhodowali kombinację wirusa białaczki bydlęcej [bovine leukemia] i wirusa maedi-visna. (Maedi-visna wywołuje u owiec chorobę zwyrodnieniową systemu nerwowego, plus infekcję płuc, która jest w 100% śmiertelna. Całe populacje owiec w Islandii zostały wymazane na skutek epidemii w latach 1930-1950.)

Te śmiertelne wirusy zwierzęce nie mogły same przeskoczyć przez barierę gatunku między zwierzęciem i człowiekiem.

Wirus białaczki zwierzęcej jest śmiertelny dla krów, ale nie szkodzi człowiekowi, to samo odnosi się do owczego wirusa maedi-visna. W całej przyrodzie była tylko garstka znanych wirusów – w tym żółta febra, ospa, gorączkadengai gorączka Lassa [Yellow Fever, Smallpox, Dengue Fever and Lassa Fever] zdolna do przeskakiwania między gatunkami.

Ale wirusy bydlęce i owcze wielokrotnie wstrzykiwano w tkanki ludzkie w laboratoriach w Fort Detrick, aż w końcu zmutowały się poprzez włączenie się w ludzkie geny. Ostatecznie zdobyto pożądaną „mieszankę koktajlową”, która znajdzie się w człowieku. Kiedy już ustalono to, że wirus może stać się „naturalną” infekcją ludzką, eksperymenty trwały dalej na płynach ustrojowych człowieka, którym wielokrotnie wstrzykiwano powstałą z sukcesem „mieszankę”. Wirusolodzy z Fort Detrick wykryli, że najpewniejszym sposobem przeniesienia nowego „koktajlu wirusowego” na człowieka były wielokrotne zastrzyki, tak jak ma to miejsce kiedy „partnerzy”-narkomani używają tej samej igły, albo poprzez pewnego rodzaju akty seksualne w jakie często angażują się homoseksualiści.

Według raportów wywiadu, wirusolodzy w Fort Detrick w dużym stopniu polegali na pracy rosyjskich naukowców N N Vorobeva i G D Zaleskiego. Oni uważali, że wirusowo zmutowane szczepionki sztucznie wywoływały wiele z dzisiejszych chorób, które nie były powszechne 100 lat temu. Rosjanie uważali, na przykład, że szczepionki przeciwko ospie mogą wywołać stwardnienie arterii. Badacze w Fort Detrick odkryli, że to opryszczka [herpes] jest najważniejszym elementem AIDS. Wirus opryszczki, napisali, aktywował wirusa HIV by dokonywał swojego śmiertelnego dzieła.

To może brzmieć jak skrypt do filmu horroru, ale faktem pozostaje to, że wirusolodzy i naukowcy w laboratoriach CAB wyprodukowali nienaturalny stwór – nowy „koktajl” genetyczny, pół-zwierzęcy, pół-ludzki, pewnego zabójcę mogącego przeskakiwać przez gatunki.

Oto jak ten wynalazek opisał dr Seale:

„Wirus AIDS (human immunodeficiency virus = ludzki wirus niedoboru odporności albo HIV) jest lentiwirusem – mało zbadaną podrodziną retrowirusów. Jest wysoce patogenetyczny dla człowieka, ale bardzo różni się od każdego innego wirusa ludzkiego. Jest to pierwszy wirus jaki pojawił się wśród ludzi od wielu stuleci, całkowicie nowy, bardzo śmiertelny i szerzący się ciągle od człowieka do człowieka na całym świecie”.

(Dodał, że retrowirusy pochodzenia zwierzęcego, wielokrotnie przekazywane między komórkami ludzkimi, zyskałyby wolę infekowania ludzkich komórek, a może nawet przestać być zaraźliwymi dla gospodarzy-zwierząt.)

To nie było przedsięwzięcie o dobrych zamiarach, które się pogmatwało. To nie było dzieło szalonego naukowca. Był to projekt chłodno skalkulowany by dowiedzieć się czy można stworzyć nowego wirusa, który zdziesiątkuje populację jako pozornie „naturalna” zaraza. Eksperymenty zakończono w 1967.

W ten sposób narodził się wirus AIDS. [3]

Laboratoria zajmujące się bronią chemiczną i bakteriologiczną były pod dużą presją by wyprodukować nową śmiertelną broń. Kiedy szalała wojna wietnamska, relacje między dwu wielkimi superpotęgami pogorszyły się w większym stopniu niż kiedykolwiek. Była prawdziwa paranoja w obu rządach w kwestii zamiarów i możliwości drugiego. Tak więc w 1969 doszło do strasznego szoku dla wtajemniczonych, kiedy wywiady brytyjski i amerykański odkryły alarmujące dowody na to, że zespół sowieckich wirusologów pracujący pod kierownictwem Victora Zhdanova – wtedy najlepszego wirusologa w Związku Sowieckim – odniósł sukces w wyizolowaniu z komórek ludzkiej białaczki retrowirusa skażonego „płodową surowicą cielęcą” [fetal calf serum]. To pozwoliło sowietom wyjść na czoło wyścigu zbrojeń! Zachodnim laboratoriom nieco dłużej zabrało wykazanie sposobu w jaki ludzkie komórki białaczki mogły stawać się gospodarzami dla rozrastającego się bydlęcego wirusa visna.

To wyjaśniałoby powód uczestnictwa weterynarzy w „próbach” w Fort Detrick, i dlaczego amerykański rząd później dał dr O W Judd, czołowemu weterynarzowi, $8,5 mln na badania białaczki, bo białaczka nie występuje u zwierząt. Dlaczego badania nad białaczką prowadzono w kolegium weterynaryjnym w Harwardzie? Na to nieco światła rzucają raporty wywiadu. Badacze w Fort Detrick posiadali całą dokumentację o nieudanym 40-letnim poszukiwaniu szczepionki przeciwko maedi-visna u owiec, i 8-letnim poszukiwaniu szczepionki przeciwko zakaźnej anemii u koni.

Te badania obejmowały anemię zakaźną koni, lentiwirusa i kuzyna białaczki u ludzi. 4

Celem testów było wykrycie czy nowy „koktajl” mógł zostać przeniesiony na ludzi przez gzy [horseflies] (normalny sposób przenoszenia się go, w przypadku koni nie jest chorobą przenoszoną drogą płciową) i przez inne owady.

Pod względem częstotliwości infekcji i wydajności „kontaktu”, testy z użyciem tkanki ludzkiej były skuteczne w tworzeniu infekcji.

Znaczenie tego polega na tym, że elementy wszystkich trzech wirusów – koni, owiec i bydła – pojawiają się u ludzi zakażonych wirusem HIV. Istotne jest również to, że są to „retrowirusy”.

Kiedy one przedostaną się do komórki, faktycznie zmieniają strukturę genetyczną. Dokładnie ma to miejsce kiedy człowiek zakaża się wirusem HIV. Owczy retrowirus maedi-visna jest bardzo podobny do wirusa HIV. Bydlęcy visna bardzo podobny jest do wirusa HIV, który wtedy nazwano BIV [bovine immunodeficiency virus = bydlęcy wirus niedoboru odporności].

Wyścig trwał dalej. 1 lipca 1969 spokojnie poinformowano Kongres o nadchodzącej nowej broni biogenetycznej. Ekspert w dziedzinie broni biologicznej z Departementu Obrony, dr

McArthur, w zeznaniu przed Komitetem Przyznawania Środków Izby Reprezentantów faktycznie opisał to co teraz wiemy o wirusie AIDS:

„W ciągu najbliższych 5-10 lat” – powiedział – „chyba będzie można wyprodukować nowy zakaźny mikroorganizm, które będzie się różnił w niektórych ważnych aspektach od każdego znanego organizmu wywołującego choroby. Najważniejsze jest to, że może być oporny na proces immunologiczny i terapeutyczny, od którego zależymy by utrzymać naszą względną wolność od chorób zakaźnych. Całkowity koszt takiego programu, który możemy zakończyć w ciągu 5 lat, jest w regionie $10 mln”.

On to zeznał ponad 10 lat zanim zgłoszono w Ameryce pierwszy przypadek AIDS. [5]

2 października 1970 były sekretarz obrony Robert S McNamara – znany ze swojej strategii „liczenia ofiar” w Wietnamie – wyjaśnił grupie międzynarodowych bankierów stojącą przed nimi niebezpieczną sytuację.

„Możemy rozpocząć od najbardziej kluczowego problemu ze wszystkich” – powiedział. „Wzrostu populacji. Jest to najpoważniejsza sprawa z którą świat musi się zmierzyć w najbliższych dziesięcioleciach”.

Zgodnie z obecnymi trendami, ogłosił, populacja świata nie ustabilizuje się aż do około roku 2020 – kiedy wyniesie około 10 mld, ponad 2 razy więcej niż w 1970.

„Możemy zakładać, że przy poziomie biedy, stresu, głodu, zatłoczenia i frustracji jakie taka sytuacja może wywołać w rozwijających się krajach – które będą stanowić 9 na 10 istot ludzkich na ziemi – mało prawdopodobne jest zapewnienie stabilności społecznej albo politycznej. Albo, jeśli już, militarnej”.

McNamara wyraźnie wskazywał „posiadającym” tego świata na chaos z jakim będą musieli się zmierzyć, jeśli nie podejmą żadnych działań. „To nie będzie świat w którym ktoś z nas chciałby żyć” – powiedział. „Czy taki świat jest nieunikniony? To nie jest pewne, ale są dwa możliwe sposoby dzięki którym można uniknąć świata o populacji 10 mld. Albo szybko obniży się obecne wskaźniki narodzeń, albo podniesie się współczynniki zgonów. Nie ma żadnego innego sposobu.

„Oczywiście jest wiele sposobów na podniesienie współczynnika zgonów. W erze termonuklearnej szybko możemy to osiągnąć. Głód i choroby są starożytną metodą natury na wzrost populacji, i żadna z nich nie zniknęła ze sceny”. Pewne źródło wywiadu poinformowało mnie, że McNamara nawiązywał do rozwoju metod nowej broni bakteriologicznej – i że faktycznie omawiał je z pewnymi, starannie wybranymi delegatami po konferencji.

McNamara przypuszczalnie żartobliwie mówił o wojnie nuklearnej. Nawet lord Russell nie opowiadałby się za takim rozwiązaniem. Ale jako szef Banku Światowego i były sekretarz obrony i czołowy rzecznik spraw Olimpijczyków, McNamara wiedział o tajnych pracach nad bronią chemiczną i bakteriologiczną. Wiedział także o Memorandum 200 Bezpieczeństwa Narodowego autorstwa gen. Brenta Scowcrofta (późniejszego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Busha), w którym stwierdzono, że interesy polityczne i gospodarcze „będą wymagały by prezydent i sekretarz stanu problem kontroli przyrostu populacji w trzecim świecie potraktowali jako sprawę o największym znaczeniu”. [6]

Badania tej biogenetycznej formy kontroli populacji były starannie strzeżoną tajemnicą. Nic nie wyciekło do mediów – tak jak nic nie wyciekło w latach kiedy tysiące naukowców i inżynierów i robotników tworzyli bombę nuklearną w „Manhattan Project”. Jedyne dostępne strzępy informacji pochodzą z raportów wywiadów i ezoterycznych publikacji naukowych. W jednym z dokumentów wywiadu czytamy, że w 1972 prace w Cold Spring Harbor koncentrowały się nad genetyczną kontrolą reakcji immunologicznej na nowy śmiertelny wirus. [7]

Ale były pewne podpowiedzi, nawet w rejestrach publicznych, jeśli wiedziało się gdzie ich szukać – i co oznaczały. W 1972 Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) – chętny uczestnik – pozwoliła forum naukowców dowiedzieć się, że będą dostępne fundusze dla tych, którzy będą poszukiwać hybrydowego wirusa śmiertelnego dla człowieka. „Należy podjąć próby w celu zbadania czy wirusy mogą faktycznie wykazywać selektywne działanie na funkcje immunologiczne. Powinno się zbadać to czy reakcja immunologiczna na wirusa może się zmniejszyć, jeśli wirus infekujący uszkadza bardziej lub mniej selektywnie komórkę reagującą na wirus”. (World Health Bulletin, 1972, 47, 257 i Fed. Proc. 1972 31:1087)

W tym samym roku WHO faktycznie wspomniała o swoich planach. „Jeśli chodzi o reakcję immunologiczną, można sobie wyobrazić wiele pożytecznych metod eksperymentalnych” – doniosła WHO w amerykańskich Federation Proceedings. „To będzie szczególnie kształcące w odniesieniu do rodzeństw”. To oznaczało, że obserwacja skutków nowego wirusa na braci i siostry pozwoli zdobyć pożyteczną informację. (Narody afrykańskie, które były pierwszymi które dostały ten wirus, zostały wykorzystane jako króliki doświadczalne w laboratorium, tak jak w późniejszym okresie homoseksualiści.)

W 1972 wirus już był gotowy do użycia w pierwszych żywych eksperymentach.

W 1974 Krajowa Akademia Nauk (NAS) wiedziała, że w Fort Detrick i laboratoriach CAB działo się coś bardzo tajemniczego i o wyjątkowo dużym znaczeniu – i współpracowała zalecając członkom swojego komitetu by „dobrowolnie odraczali eksperymenty łączące wirusy zwierzęce”.

W 1978 Olimpijczycy pokazali ogrom swoich ambicji. Memorandum #46 Rady Bezpieczeństwa Narodowego – które stało się znane wśród nielicznych wtajemniczonych jako „Plan króla Alfreda” – omawiało jedno możliwe rozwiązanie wobec ruchu czarnych nacjonalistów w USA: zahamowanie rosnącego wskaźnika urodzeń czarnej populacji amerykańskiej do roku 2000, przy użyciu kilku typów śmiertelnych wirusów. To było faktycznie napisane i puszczone w obieg na najwyższych szczeblach rządowych w 1978.

Choroba AIDS nie istniała w USA przed 1978. Nie wśród ludzi, nie w przechowywanej krwi, nigdzie – poza laboratoriami. Żaden Amerykanin nie był zarażony AIDS. Cała infekcja AIDS w Ameryce miała miejsce od czasu przygotowania Memorandum „króla Alfreda” Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

„Plan króla Alfreda” ujawnił, że amerykański rząd gromadził typy krwi każdego narodu na świecie. Te próbki przekazano wirusologom w Fort Detrick – wśród których był pan W D Lawton – i brytyjscy wirusolodzy T W Burrows i R C Morris w Porton Downs w Anglii (najbardziej zaawansowane laboratorium broni chemicznej i bakteriologicznej poza byłą Sowiecką Akademią Nauk w Nowosybirsku), którzy wykryli, że czarni mieli większą szansę infekcji wirusem niż biali.

Oni będą również mieć krótszy okres inkubacji zanim wykażą symptomy, i wcześniejszy zgon. Brytyjski raport wykazał,, że osoby z pewnym genem Gc 1 były predysponowane do wirusa HIV, zaś z genem Gc 2 miały pewną ochronę. Jak napisano w jednym z raportów wywiadu:

„Szeroko zakrojone badanie przeprowadzone przez brytyjski zespół wykryło, że czarni i mulaci mają gen Gc 1, a biali gen Gc 2. To, jak powiedział zespół, oznaczało, że Afryka i Brazylia będą najbardziej prawdopodobnymi miejscami gdzie może rozpocząć się epidemia AIDS – i gdzie będzie się rozwijać. Uważano, że to była zasada na której początkowo opierała się decyzja zainfekowania Afryki i Brazylii wirusem AIDS. Później musieli tylko znaleźć metody dostarczenia wirusa AIDS dużej liczbie ludzi – i znalazła je WHO”.

Przykrywką wprowadzenia AIDS do Afryki i Brazylii – z jej dużą czarną populacją – będzie ogromna kampania „humanitarna” WHO w celu „wytępienia raz na zawsze ospy”. Pomysł był idealny. Nawet pasował do najpewniejszego sposobu przeniesienia wirusa: zastrzyk.

Szczepionki przeciwko ospie WHO będą skażone wirusem AIDS. Niebezpiecznym agentem wirusowym wybranym do skażenia szczepionek był SV-40 [simian virus 40], pomysł który wyszedł z wyników niemal katastrofy z wcześniejszych lat kiedy zainfekowano szczepionkę Salk przeciwko polio. Do 1962, SV-40 – który powodował raka u zwierząt – był wmieszany w szczepionkę przeciwko polio, i prace badawcze w Związku Sowieckim i Holandii wykazały, że wirus SV-40 był powszechny w surowicy bydlęcej, w tym płodowej surowicy cielęcej (BIV).

Wirusolodzy w Fort Detrick wykryli, że geny powiązane z systemem odpornościowym organizmu znajdują się w chromosomie 14. Wykryli także, że SV-40 ma również silne powinowactwo z chromosomem 14. Naukowcy wykryli, że to był link – atak SV-40 na chromosom 14 – który wywoływał polio, raka, białaczkę i osłabienie odporności. [8]

Artykuł o SV-40 po raz pierwszy ukazał się publicznie w „Ekspozycji człowieka na SV-40: przegląd i komentarze” [Human Exposures to SV-40: A Review and Comment], napisanym przez znakomitych epidemiologów N Nathansona i K Shaha, opublikowanym w American Journal of Epidemiology.(Vol 103, No.1, styczeń 1976.) W tym artykule czytamy, że w latach 1950, miliony Amerykanów narażono na papovavirus SV-40, powszechny i nierozpoznany kontaminant przygotowany z puli wirusów hodowanych w człekokształtnych – kulturach małpich nerek. W lutym 1977 w artykule „Wiedza która przeraża naukowców” [Science That Frightens Scientists], opublikowanym w Atlantic Monthly, William Bennett i Joel Gurin potwierdzili, że milionom ludzi w Ameryce „przypadkowo” wstrzyknięto SV-40.

Później potwierdzono, że szczepionka polio Salk została wyhodowana w nerkach zielonych małp afrykańskich. To mogło być podstawą mitu, że człowiek ugryziony przez małpę zakaził się AIDS, co później rozwinęło się w obecną epidemię AIDS. Choć tak niedorzeczna jak jest, ta bajka jest nadal jedną z najbardziej akceptowanych teorii o genezie AIDS.

Biorąc pod uwagę to co wiemy teraz o potężnym kontaminancie SV-40, cudem było to iż program szczepionek polio nie okazał się wielką katastrofą. Wiele tzw. „szczepionek przeciwko grypie” za prezydentury Geralda Forda również zawierały SV-40, co może być przyczyną tego, że ponad 20% nimi zaszczepionych dotknęły poważne choroby i wielu zmarło. W 1977 rząd zaprzeczył, że skażenie szczepionek SV-40 było umyślne.

Duża część dowodów sugeruje, że rząd kłamał – i dalej kłamie. Jeszcze w 1992 nie wiedziano czy w ofiarach AIDS szukało się SV-40. Strasznym niebezpieczeństwem tu jest to, że zgodnie z dokumentami wywiadu, SV-40 może leżeć uśpiony i „reaktywowany” albo „wyzwolony” kiedy zajdzie potrzeba, co może także stać się z HIV i dwu lub trzema podobnymi do AIDS złożonymi wirusami.

W rzeczywistości wykazano, że SV-40 jest jednym z aktywatorów wirusów HIV-AIDS. Potwierdził to artykuł Howarda E Gendelmana, opublikowany w Sprawozdaniach Krajowej Akademii Nauk USA [Proceedings of the National Academy of the United States of America, t. 83]. Gendelman napisał, że SV-40 może zniszczyć system immunologiczny, pozostawiając organizm otwarty na ataki innych wirusów.

Wkrótce po zakończeniu programu szczepień WHO przeciwko ospie, w Afryce środkowej i Brazylii zaczęły pojawiać się wybuchy zachorowań na AIDS. Już w 1984 kilka służb wywiadu – od amerykańskich sojuszników takich jak francuski wywiad i watykański, do wrogich, takich jak KGB i libijski (mieli dostęp do wrażliwych informacji od ówczesnego skutecznego wywiadu rumuńskiego) – rozpoczęły rozsyłać raporty wewnętrzne, że Ameryka przeprowadzała eksperymenty ze skażonymi szczepionkami na ludziach.

W 1985 WHO wysłała jednego ze swoich wysokiego szczebla funkcjonariuszy w celu uspokojenia niepokoju afrykańskich rządów, których narody dotknął pożar infekcji AIDS. Miał dostarczyć oficjalną wiadomość od WHO: AIDS „nie stanowi żadnego problemu”. Ale kiedy oficjel WHO zobaczył na własne oczy to co się działo, odmówił. Pomimo to WHO upierała się, że problem AIDS w Afryce bardzo wyolbrzymiano.

Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły krążyć pogłoski, że epidemia AIDS w Afryce szerzyła się poprzez szczepionki WHO przeciwko ospie. Ale trudno było pozbierać dowody. WHO i inne „władze” AIDS tylko odrzucały pogłoski jako wariackie bzdury. I 11 maja 1987 Pierce Wright, redaktor naukowy londyńskiego Timesa, ogłosił tę historię publicznie.

Napisał, że skontaktował się z nim konsultant wcześniej zatrudniony przez WHO do badań nad szczepionkami przeciwko ospie. Niektórzy oficjele – którzy najwyraźniej byli im niechętni – zaczęli podejrzewać iż szczepionka przeciwko ospie używana przez WHO w Afryce faktycznie była skażona wirusem AIDS. Kiedy konsultant zakończył swoje śledztwo i zgłosił WHO iż podejrzenia były uzasadnione – szczepionka była skażona – WHO zakopała jego raport i zwolniła go z pracy.

Kiedy Wright zakończył swoje dochodzenie, napisał: „WHO bada nowe dowody naukowe sugerując, że szczepionka przeciwko ospie obudziła niewykrytą uśpioną infekcję HIV”.

Niektórzy eksperci obawiają się, że likwidując jedną chorobę, inną przekształca się z drobnej endemicznej choroby Trzeciego Świata w obecną pandemię (AIDS). Doradca WHO który ujawnił ten problem powiedział The Times:

„Uważam, że teoria o szczepionce przeciwko ospie tłumaczy eksplozję AIDS. . . Odpowiadałaby za sytuację każdego z 7 krajów Afryki środkowej, które są na szczycie listy najbardziej dotkniętych krajów, dlaczego Brazylia stała się najbardziej dotkniętym krajem w Ameryce Łacińskiej, i w jaki sposób Haiti stało się drogą szerzenia się AIDS do USA. Daje także wyjaśnienie w jaki sposób infekcja szerzyła się bardziej równomiernie między mężczyznami i kobietami w Afryce niż na Zachodzie, i dlaczego jest mniej oznak infekcji wśród 11-latków w Afryce środkowej. Największe rozprzestrzenienie się infekcji HIV zbiega się z najbardziej intensywnym programem szczepień”.

Pisząc dla Easy Rider 4 czerwca 1987, Jon Rapport [Rappaport?] potwierdził historię Wrighta i dodał to czego dowiedział się w Waszyngtonie:

„Skażone szczepionki wyhodowane na kulturach tkankowych części zwierząt zawierają ‚ekstra niebezpieczne wirusy’, i dawki szczepionki WHO przeciwko ospie mogły być skażone w ten sposób. Jak mówią badania przeprowadzone przez zespół lekarzy z Walter Reed Hospital, istnieje konkretny związek między szczepionkami i AIDS”.

Dowody świadczące o tym związku faktycznie były w dokumentach publicznych od 1969 – na początkowych etapach projektu AIDS. W czasie warsztatów w Narodowym Instytucie Zdrowia (NIH) w Bethesda, Maryland, 27-30 lipca, i częściowo sponsorowanych przez WHO, dr D B Amos przedstawił pracę w której stwierdził:

„Jeśli chodzi o reakcję immunologiczną, można sobie wyobrazić wiele użytecznych podejść eksperymentalnych. Jednym będzie badanie relacji typu HL-A do reakcji immunologicznej, zarówno humoralnej jak i komórkowej, na ściśle określone bakterie i antygeny podczas profilaktycznych szczepień”.

Ponieważ tę pracę przedstawiono kilka lat przed wybuchem AIDS – w czasie kiedy nikt nie zmarł w wyniku tej choroby – wydaje się bezpieczne by wnioskować, że tych wzmianek o „typie HL-A” i „reakcji immunologicznej” i „szczepieniach profilaktycznych” nie dokonano z zamiarem znalezienia lekarstwa.

ROZDZIAŁ SIÓDMY

Następnym na celowniku była Haiti. Ale haitański eksperyment nie miał charakteru rasowego, jego celem byli homoseksualiści.

Wiele spekulowano na temat tego, czy wirus HIV pochodzi z Haiti czy nie, a następnie był przywleczony do Ameryki przez gejów, którzy tam się zakazili. To jest ciekawa koncepcja godna specjalnego badania. Skrajne ubóstwo i zatłoczenie w niehigienicznych slumsach na Haiti są dobrze znane. W slumsach prawie niemożliwe jest rozróżnienie jednej chatki od drugiej, strumień wody biegnący przez środek dzielnicy jest wypełniony fekaliami, ale to nie przeszkadza jej mieszkańcom w piciu i używaniu jej do mycia. Sanitaria rodziny składają się z nocnika przekazywanego dokoła dopóki nie zostanie wypełniony, opróżnianego na zewnątrz i ponownie wykorzystanego przed udaniem się do łóżka. Nie zaskakuje to, że Haiti było miejscem czekającym na wybuch plagi AIDS.

Ale do czasu paniki z powodu AIDS, Haiti była bardzo popularnym miejscem wakacji dla amerykańskich gejów.

Carrefour w centrum Port-au-Prince ma ogromne mury wokół by zatrzymać cuchnący odór, widoki i dźwięki slumsów. W Carrefour można wszystko. Można zaspokoić każdą wyobrażalną zachciankę seksualną za przystępną cenę. (Czy dlatego AIDS szalała w Haiti, a rzadko zdarzała się u sąsiada, w Republice Dominikany?)

„Haitański link” odkryto zupełnie przez przypadek, podczas autopsji przeprowadzonej na ciele czarnego mężczyzny w Jackson Memorial Hospital w Miami. Choć w czasie autopsji tego nie wiedziano, martwy mężczyzna przyjechał z Haiti. Ofiarę zdiagnozowano jako przypadek toksoplazmozy, kiedy po autopsji lekarz zauważył, że na mózgu Haitańczyka były niebieskie plamki, zamiast normalnego mocno różowego koloru.

Wtedy w lipcu 1982 artykuł w New York Times ujawnił, że u 32 Haitańczyków mieszkających na Florydzie i w Nowym Jorku znaleziono rzadko występujące choroby: toksoplazmozę, cytomegalię, mięsaka Kaposiegoipneumocystis – znane jako „powiązane” z tą nową śmiertelną chorobą uderzającą gejów. W 1982 były stałe historie w mediach i kilku tzw. czasopismach „alternatywnych”, że Haiti miała coś wspólnego z AIDS. Niektórzy nawet połączyli AIDS na Haiti z zombies, ale nieliczni – poza żarliwymi wyznawcami voodoo – wierzyli w te pomysły.

W pewnych ceremoniach voodoo, uczestniczący mężczyźni uciekają się do sodomii ze świniami. Czy w ten sposób przeszła na ludzi gorączka świń afrykańskich? Jest wiele dowodów medycznych sugerujących, że świńska gorączka jest zbliżona do AIDS. Na przykład gorączka osłabia system odpornościowy świń, i uważa się iż to samo dzieje się z człowiekiem.

Dr C Prakash z Ośrodka Badawczego i Rozwoju Rolnictwa w Ohio powiedział, że pewne świnie płci męskiej są homoseksualistami, i że u nich częściej pokazuje się świńska gorączka niż u tych bez tych skłonności. Poza gorączką, inne symptomy to zapalenie płuc i rodzaj mięsaka Kaposiego. Dr Prakash powiedział, że wirus gorączki afrykańskiej świni znajduje się w moczu, krwi i spermie świń, tak samo jak wirus AIDS znajduje się w tych płynach ustrojowych człowieka.

Ciekawe jest to, że kilka dużych wybuchów świńskiej gorączki było w częściach Afryki, zwłaszcza w Zairze, o silnych relacjach handlowych z Haiti, zbiegało się z poważnym wybuchem AIDS. Była naukowiec ze Szkoły Zdrowia Publicznego w Harvard, dr Jane Teas, napisała kilka prac wiążących gorączkę świńską z AIDS, i zdobyła uznanie publiczne ze strony Izby Reprezentatów w Pennsylwanii za prace na ten temat.

Dokumenty wywiadu pokazują, że w 1971 kubańskim liderom na uchodźstwie przeciwnym Castro dano fiolkę ze świńską gorączką, którą przemycono na Kubę i uwolniono na świnie. W 1977 Boston Globe przekazał informację o tej tajnej operacji i napisał, że przeprowadzono ją „z co najmniej cichą aprobatą amerykańskiej CIA”. Newsday doniósł, że wywiad powiedział im iż Kubańczykowi „dano wirus w zamkniętym, nieoznakowanym pojemniku w Fort Gutlick w Panamie – placówce szkoleniowej CIA – z instrukcją przekazania go grupie przeciwnej Castro”.

Chuck Ortleb, wydawca New York Native, jest jednym z wielu którzy uważają, że AIDS jest ludzką wersją świńskiej gorączki. Po wybuchu świńskiej gorączki na zachodzie, szczególnie w Ameryce, w 1971, tuż po wyprodukowaniu wirusa AIDS, wydaje się uzasadnione pytanie: Czy amerykański wybuch był zorganizowany po to by dać przykrywkę zamierzonej próbie masowych szczepień przeciwko świńskiej gorączce? Później rząd porzucił program szczepień z powodu oburzenia w wyniku licznych zgonów jakie wywołały, zwłaszcza wśród osób starszych.

Ortleb upierał się, że wprowadzenie wirusa świńskiej gorączki na Haiti było prawdopodobnie umyślne, bo dobrze wiedziano iż wielu gejów spędzało wakacje albo zatrzymywali się w Port-au-Prince. „Podobieństwa między tymi dwu chorobami są druzgocące” – napisał. Według mnie geje muszą to postrzegać jako mordowanie ich”.

Zgadzam się. Ale mimo że wirus świńskiej gorączki-AIDS znaleziono na Haiti, nie wykluł się w tym kraju. Został zainstalowany tam po „skoktajlowaniu” go w laboratoriach w Cold Spring Harbor i Fort Detrick. Czy amerykański rząd mógł naprawdę uczestniczyć w tak potwornym występku? Nie zapominajmy o Projekcie MK-Ultra, w ramach którego tysiące niewinnych ludzi skażono LSD – dla niektórych ze śmiertelnym skutkiem. Gdyby nie presja w wyniku skandalu Watergate, to MK-Ultra pozostałaby do dzisiaj tajemnicą.

Po eksperymencie CIA na Haiti, mała liczba przypadków AIDS zaczęła się pojawiać wśród homoseksualistów którzy spędzali urlopy na Haiti. Pierwszy odnotowany przypadek tej nowej choroby w Ameryce wystąpił w marcu 1980. „Nick”, młody gej mieszkający na Fire Island, Nowy Jork, udał się do lekarza i skarżył się na dziwne dolegliwości. Symptomy „Nicka” były: gorączka, spadek wagi, skrajne zmęczenie, powiększone węzły chłonne, niebieskawe guzki na ciele i biegunka.

Kiedy „Nick” zmarł, autopsja wykazała u niego toxoplasma gondii, chorobę pasożytniczą atakującą komórki organizmu. Pasożyty szybko się rozmnażają, rozciągając ściany komórek dotąd aż pękają, wysyłając hordy pasożytów do ataku na nowe komórki. Wykazywane przez „Nicka” symptomy i raport z autopsji potwierdziły, że jego choroba bardzo przypominała dżumę.

Między chorobami szukanymi w autopsji znalazły się te wspólne dla gejów, którzy mieli wielu partnerów: zapalenie cewki moczowej, pałeczki [? shigella], amebiaza, świerzb, zapalenie wątroby, kiła, rzeżączka. W ciele „Nicka” nie znaleziono żadnej z nich. Nie było też żadnego śladu lymphogranulomy venereum, tropikalnej choroby znajdowanej wśród homoseksualistów którzy podróżowali na Haiti i do Afryki.

Po śmierci „Nicka” w amerykańskiej prasie zaczęły pojawiać się raporty o tej dziwnej nowej chorobie. 11 maja 1982 New York Times opublikował artykuł o „nowym zaburzeniu homoseksualnym”, który nazwał „gejowskim brakiem odporności” [Gay Related Immunodeficiency – GRID]. (Później Don Armstrong, szef chorób zakaźnych z nowojorskiego Memorial Sloane Kettering Cancer Center nazwał ją AIDS, i pierwszy raz użyto jej oficjalnie w Tygodniowym raporcie o zachorowalności i umieralności [Morbidity and Mortality Weekly Report] opublikowanym jesienią 1982 przez Ośrodki Kontroli Chorób.)

I wtedy pojawiła się nagła eksplozja przypadków AIDS. Powiązanie z Haiti nie może mierzyć się z wielką liczbą zgłaszanych zachorowań. Odpowiedź jak mogło do tego dojść jest znana tylko nielicznym. Kiedy Fort Detrick badał wirusy zwierzę-człowiek, laboratorium w Los Alamos w New Mexico dostało zadanie wykazania o ile szybciej wirus zwierzęcy RNA mutował się w odniesieniu do ludzkich (naturalnych) wirusów. Raport wywiadu o wynikach w Los Alamos napisano i zniszczono – ale nie zanim jedna jego kopia wyciekła.

Wyniki: W pierwszym badaniu używając 2 naturalne (DNA) wirusy, umieszczone obok siebie w laboratorium obok wirusa skażonego RNA, różnicareplikacjiw czasiewynosiła poniżej 1,5% pod koniec roku między 2 naturalnymi wirusami, albo całkowita różnica poniżej 3% rocznie. Skażony RNA-wirus zmutował się zdumiewająco – milion razy szybciej niż dwa wirusy DNA.

Pierwszy przypadek zanotowano w Ugandzie w 1972, więc przy normalnej szybkości replikacji zajęłoby 15 lat by dostać 8.000 przypadków. Czas podwojenia liczby osób zakażonych co 14 miesięcy w stosunku do pierwszych zgłoszonych przypadków w Afryce, Brazylii i Haiti, udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że bardzo duża liczba osób musiałaby się zarazić wirusem HIV, wszyscy mniej lub więcej jednocześnie.

Co się naprawdę stało? Czy homoseksualistów celowo wybrano do eksperymentów AIDS?

Zastanówmy się: w 1969 pewien dr W Szmuness został wpuszczony do Ameryki przez Służby ds. Imigracji i Naturalizacji. Obywatel polski, wykształcony w Związku Sowieckim, był doradcą WHO w Polsce. Brytyjski wywiad podejrzewał go o pracę dla KGB. A jeszcze go wpuszczono do Ameryki i natychmiast dano ważne stanowisko w nowojorskim Banku Krwi. Dlaczego? W 1969 podejrzewanych agentów KGB nie wpuszczano rutynowo do Ameryki i nie dawano ważnych stanowisk naukowych. Departament Sądownictwa znałby odpowiedź na to pytanie, ale odmawia komentarza o dr Szmunessie.

Zainstalowany w Banku Krwi, dr Szmuness zorganizował ważne badanie nad szczepionką przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B [Hepatitis B]. 9

Ale tu jest dziwaczna sprawa: do uczestnictwa w nim dopuszczono jedynie seksualnie aktywnych homoseksualistów w wieku 20-40 lat. Na pewno nie było żadnego ważnego powodu dlaczego legalne badanie szczepionki ma być ograniczone do rozwiązłych młodych homoseksualistów. Ale taki powód był. Wprowadzenie tej szczepionki wykazywało dokładnie takie same symptomy i epidemiologię jak AIDS. Wśród uczestniczących w badaniu homoseksualistów zaczęło się pokazywać nawet przewlekłe limfoblastyczne zapalenie jelit.

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się epidemia AIDS, Ośrodki Kontroli Chorób (CDC) twierdziły, że tylko 4% uczestników programu dr Szmunessa zakontraktowało AIDS. Cztery lata później CDC przyznał, że liczba ta wynosiła 60%. A potem CDC przestała mówić o liczbach. Dlaczego? Bo źródła wywiadowcze powiedziały mi, że liczba doszła do 100%. Każdy mężczyzna któremu zaaplikowano szczepionkę dr Szmunessa przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B zachorował na AIDS. Źródła wywiadowcze potwierdziły, że szczepionka dr Szmunessa została celowo skażona wirusem HIV żeby masowo i ekskluzywnie wprowadzić AIDS do społeczności homoseksualnej w największym amerykańskim mieście.

ROZDZIAŁ ÓSMY

Oficjalna wersja powstania AIDS nie jest dobrze znana, ani udokumentowana. Dlatego może warto jest opisać jak ta katastrofa miała się wydarzyć.

Powszechną przykrywką dla rozprzestrzeniania się epidemii AIDS jest to, że źródłem wirusa była zielona małpa afrykańska. Do dziś większość ludzi wierzy, że AIDS zaczęła się od ugryzienia ludzi przez zainfekowane małpy. Ale wymagałoby setek małp ugryzienie setek ludzi, żeby epidemia wybuchła w tak ogromnych liczbach praktycznie w tym samym czasie i na odległych od siebie kontynentach. Gdyby teoria MGM (mityczna zielona małpa) była prawdziwa, to mogłoby być 20.000, albo ekstrawagancko, być może 50.000, a może nawet 100.000 przypadków w Afryce, a nie 30.000.000 znanych przypadków w 1992.

Teoria MGM nie wytrzymuje poważnej analizy. Odrzućmy tę teorię od razu. Wnikliwe badanie kolonii zielonych małp później nie wykazało żadnego śladu wirusa AIDS. On nie występuje naturalnie u zielonej małpy. Według informacji wywiadowczych, wirus HIV nigdy wcześniej nie wystąpił u żadnych zwierząt. I od tamtej pory udowodniono, że genetycznie niemożliwe jest przeniesienie żadnego wirusa z komórek zielonej małpy na człowieka. Nie wspominając o tym, że zielonych małp nie ma w Brazylii i na Haiti.

Skąd zatem pochodzi teoria MGM? Może stąd, że szczepionki polio hodowano na komórkach nerkowych zielonej małpy w latach 1960 żeby wytworzyć szczepionki przeciwko polio Salk. Ale proces się nie udał i milionom ludzi wstrzykiwano zanieczyszczoną szczepionkę zawierającą SV-40.

 Pomimo chęci stłumienia wszelkich pomruków na całym świecie, że AIDS jest tworem człowieka, żaden rząd, łącznie z rządem USA, do chwili obecnej nie przedstawił żadnej przekonującej teorii, ani dowodu by poprzeć przekonanie, że epidemia AIDS wyszła z natury i rozprzestrzeniała się tak jak to się stało.

Prosta logika mówi nam tyle: gdyby za wirus AIDS i jej katastrofalne skutki odpowiadała natura, to nie sądzisz, że amerykański rząd, ze swoim ogromnym aparatem wywiadowczym, niemal nieograniczoną liczbą obiektów naukowych i dostępem do mediów, do chwili obecnej nie znałby przynajmniej niektórych z odpowiedzi i nie przedstawił ich w przekonujący sposób?

Cóż, tak nie zrobił. Nawet nic tego rodzaju. Czy ktoś kto to czyta może choć odpowiedzieć na pytanie: Co według amerykańskiego rządu wywołało AIDS? Kiepska teoria o afrykańskiej zielonej małpie jest najlepsza co mogą zrobić, i nie dało im to wiarygodności. Jest to pytanie na które rząd nie chce odpowiedzieć. Dlaczego nie? Bo wie, że bez względu na to jaką wymyśli teorię, to nie jest prawda, i nie ma zbyt wielu naukowców na całym świecie, którzy byliby w stanie ją zdyskredytować. Więc nadal milczy i wierzy, że większość ludzi nie zada sobie trudu by zastanawiać się dlaczego.

Oficjalnie odpowiedzialna za chronienie nas przed epidemiami federalna biurokracja, Centrum Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie, i jego zagorzały sojusznik w szerzeniu dezinformacji, Journal of the American Medical Association (JAMA) tuszowali pochodzenie AIDS. Tłumaczenie szerzenia się choroby to coś innego niż wyjaśnianie jej pochodzenia. CDC i JAMA trzymały się z dala od tej zdradzieckiej sprawy. Zamiast tego postanowiły implikować, fałszywie, że AIDS jest chorobą przenoszoną drogą płciową głównie przez osoby heteroseksualne w Afryce i homoseksualne na Zachodzie.

Mówi się nam, że epidemia AIDS rozpoczęła się masowym ruchem populacji z wiosek do miast w Afryce, poprzez naturalne zwiększenie się aktywności seksualnej. „Urbanizacji Afryki towarzyszyło zwiększenie aktywności heteroseksualnej i hiper endemiczność rzeżączki” – napisał JAMA 24 października 1985, by wytłumaczyć pochodzenie AIDS.

„Następnie AIDS została przeniesiona na skalę globalną, głównie poprzez homoseksualnie pośredniczące zachowania, co podkreślają praktycznie wszystkie dostępne badania epidemiologiczne” – poinformował JAMA. „W Ameryce to wykazuje przewaga zakażenia u mężczyzn 13:1 w porównaniu z kobietami, 11:0 w Europie i 26:1 w Australii. 60 do 100% ogólnej liczby przypadków w 12 z 16 krajów w Europie stanowią homoseksualni mężczyźni. Ogólnie w Europie, 78% przypadków to homoseksualni / biseksualni mężczyźni i homoseksualne przenoszenie połączone z [IV ?] narkomanią odnosi się do 87% przypadków europejskich, ze znacznym nakładaniem się tych dwóch grup tutaj i w innych krajach.

„W Kanadzie większość przypadków AIDS występowała u mężczyzn homoseksualnych / biseksualnych mieszkających w największych miastach. Brazylia była na drugim najwyższym międzynarodowym miejscu w liczbie zgłoszonych przypadków AIDS, z najwyższą zachorowalnością per capita w Ameryce Łacińskiej. Sao Paulo i Rio de Janeiro to dwa z nielicznych miejsc, gdzie homoseksualizm jest tolerowany i otwarcie praktykowany, z natychmiastowym skutkiem, że zgłoszone przez Brazylię przypadki AIDS koncentrują się w dużych społecznościach gejowskich tych dwóch miast”.

W raporcie z 16 października 1986, dr Curran i dr Mason z CDC stwierdzili, że 3 na 30 homoseksualnych mężczyzn w wieku 20-50 było zainfekowanych wirusem AIDS:

„W Kalifornii, New Jersey, Teksasie i na Florydzie, liczba ta wynosiła 1 na 9 wśród homoseksualnych mężczyzn w wieku 30-39 lat. Skażenie homoseksualistów odpowiada za 78% przypadków w Ameryce, ale liczba ta zwiększa się do 93% w połączeniu z narkomanami”.       

Rozwiązłość homoseksualna, unikalna zaraźliwość pewnych czynności homoseksualnych, bardzo niehigieniczne warunki i zatłoczenie w afrykańskich miastach, miały niewątpliwie udział w szerzeniu się wirusa. Ale to nie odpowiada za masowe wybuchy jakie miały miejsce na wiejskich obszarach plemiennych, które w Kenii, Ugandzie i Zairze wymazały populację, wszystkie grupy wiekowe, całe wioski i miasteczka, gdzie nie było takiego zatłoczenia i były lepsze warunki sanitarne. Wirusa AIDS w Afryce nie wywołała zwiększona aktywność heteroseksualna, taki pomysł jest niedorzeczny. Dlaczego zwiększona aktywność heteroseksualna miałaby szerzyć epidemię, która ograniczała się do homoseksualistów i narkomanów w krajach zachodnich?

Ale ich strategia kozła ofiarnego zadziałała. Pojawił się obraz, w którym winę za AIDS całkowicie zrzucono na afrykańskich heteroseksualistów, którzy przemieszczali się do miasta, narkomanów i społeczności gejowskie na Zachodzie.

Geje stali się chłopcami do bicia dla całego świata. To miało zapewnić opinię publiczną, że jeśli nie jest się homoseksualistą ani narkomanem [dożylnym], nie było potrzeby by obawiać się skażeniem wirusem AIDS.

Media nabierały się na te historie i sprzedawały je społeczeństwu. Oto co 8 sierpnia 1987 napisano w Los Angeles Times:

„Na obszarach miejskich w USA, Kanadzie, Europie zachodniej, Australii, Brazylii i Meksyku, wirus AIDS zwykle przenosi się poprzez kontakt homoseksualny (albo w mniejszym stopniu) [dożylnych] narkomanów dzielących się skażonymi igłami i strzykawkami. W tych krajach występuje stosunkowo małe heteroseksualne przenoszenie wirusa AIDS”.

We wnioskach JAMA i CDC absolutnie nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytanie: Skąd wziął się wirus AIDS? Spróbujcie tylko dostać od nich odpowiedź. Część informacji CDC jest dobra, ale część zła. Spójrzmy na przypadek Brazylii. Na pewno Sao Paulo i Rio de Janeiro mają dużą społeczność gejowską, ale implikować, jak zrobił to CDC, że geje w tych dwu miastach wywołali epidemię AIDS żeby zniszczyć Brazylię, nawet najbardziej odległe wioski wzdłuż Amazonki, zaprzecza logice i zdrowemu rozsądkowi. Tym co miały wspólnego odległe wioski w Brazylii i Afryce nie był hedonistyczny gejowski styl życia, a to, że wszyscy zostali zaszczepieni przeciwko ospie przez WHO.

I taka jest prawda o szerzeniu się epidemii AIDS: po udanych eksperymentach przeprowadzonych przeciwko Zairowi, AIDS umyślnie wprowadzono do Afryki. Ponieważ Brazylia miała największą liczbowo czarną populację poza Afryką, stała się wtedy celem. Potem Haiti, żeby rozpocząć niszczenie społeczności homoseksualnej w Ameryce.

CDN…

Dr Gary Glum.

Tłum. z j. ang. Ola Gordon.

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.