Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 17, 2014 Przez a303 W NWO

Cała prawda o AIDS cz. I

aWPROWADZENIE

Kilka lat temu skontaktował się ze mną człowiek umierający na raka. Jego lekarze spisali go na straty.

Powiedzieli mu, że nie było już nic co mogli zrobić, był nieuleczalnie chory. Kiedy już się poznaliśmy, z jemu tylko znanego powodu postanowił powierzyć mi mroczne tajemnice które poznał, bo karierę spędził w jakichś bardzo mrocznych miejscach. Znał czarną prawdę o naszym najgorszym koszmarze, powiedział: wirus AIDS został stworzony przez człowieka. Celowo. Epidemię AIDS zorganizowano w szczególnym celu i zrealizowano zgodnie z planem.

Jak każdy inny, słyszałem o tej spekulacji. Wiedziałem, że każdego kto się tym zajmował prawdopodobnie uważano za wariata. Jak mógłby ktoś uwierzyć w taką potworną fantazję? To nie miało żadnego sensu. Przechodziło wszelką wyobraźnię. Ale ten człowiek był przy bardzo zdrowych zmysłach. Był solidnym profesjonalistą, który miał wysokiego szczebla koneksje w kilku krajach. Nie zajmował się spekulacją. On wiedział o czym mówił.

Znał nazwiska i liczby. Wiedział gdzie wykonano pewne prace. Znał odpowiedzi na pytania. Jak? I dlaczego? Znał wiele szczegółów. Wiedział gdzie szukać pozostałych.

Od tej pory wiele lat spędziłem na szukaniu prawdy o epidemii AIDS. To nie było przyjemne doświadczenie. Taka jest prawda, której nie mieliśmy poznać. Miała pozostać tajemnicą.

Na zawsze. Ku mojemu zdziwieniu, odkryłem iż wiele osób – naukowcy, lekarze, agenci wywiadu rządu, a nawet pewni politycy – znają części prawdy, i chętnie o tym mówią, jeśli zapewni się im anonimowość.

Kilku z nich powiedziało o tym publicznie, przede wszystkim dr John Seale w Anglii, ale prasa ogólnie ich zignorowała – albo ośmieszyła. W końcu prasa ma dbać o swoją reputację. Nie chciałaby ryzykować uznaniem jej za wariatów bawiących się niebezpiecznymi prawdami. Lepiej zaakceptować standardową mądrość przekazywaną w dół przez funkcjonariuszy rządowych, którzy mają, jak mówi pewien obserwator, „płacone by okłamywać amerykański naród”.

I to stanowi część tragedii AIDS. Na świecie umierają miliony, i prawdopodobnie umrą kolejne miliony, zanim opinia publiczna nawet dowie się co nam się naprawdę przydarzyło w ostatnich 15 latach – i dlaczego. Cała prawda o AIDS odpowiada na te pytania: Jak? I dlaczego? Przedstawiam to dla publicznej świadomości. Uważam, że to zainspiruje innych do szukania prawdy. Bo prawda jest naszą jedyną nadzieją.

ROZDZIAŁ 1

„Jest zupełnie prawdopodobne, że epidemia AIDS rozpoczęła się w USA celowo. Niewielu musiałoby wiedzieć o planie, i działania jednej osoby wystarczyłyby do wywołania epidemii. Maksymalna skuteczność wymagałaby, by wprowadzenie skutecznych środków zatrzymania wirusa blokowano przez tak długo jak możliwe, poprzez starannie zaplanowaną i stałą kampanię dezinformacji. Szczególnym problemem uwolnienia wirusa jak AIDS jest to, że otwiera puszkę Pandory, ale naiwnie jest wierzyć, że nikt nie chciałby tego zrobić”. – Dr John Seale, członek Royal College of Medicine, London Journal of the Royal Society of Medicine, wrzesień 1988 (t. 81 s. 537-539)

W trosce o konserwatywnych brytyjskich lekarzy, dr Seale pomniejszył własny wniosek oparty na jego badaniach epidemii AIDS. Co chciał im powiedzieć, w sposób możliwie najłagodniejszy, było to: celowe wprowadzenie wirusa AIDS do ludzkości jest dokładnie to, co się stało.

Dr Seale był jednym z pierwszych lekarzy który złamał kod milczenia o prawdziwej przyczynie epidemii AIDS. Jego praca uderzyła w brytyjskich lekarzy jak bomba, ale niewielu członków społeczeństwa wiedziało o tej eksplozji. Media zignorowały tę pracę. „Skala oszustwa i dezinformacji była zdumiewająca” – napisał dr Seale. „Wirus ma cechy zdolnego, przebiegłego, ukrytego i nieubłaganego najeźdźcy o możliwościach i chęci zabicia każdego mężczyzny, kobietę i dziecko na ziemi. Rozpowszechnianie się wirusa jest aktywnie wspierane przez tych, którzy chcą zniszczyć nasze społeczeństwo”.

O AIDS uwierzyliśmy w to, do czego już nas uwarunkowano byśmy wierzyli – przez starannie zaplanowaną i stałą kampanię dezinformacji: że AIDS to naturalna plaga, ale nie martw się, oszczędzi większość z nas, jeśli będziemy się dobrze zachowywać. Uwarunkowano nas byśmy uwierzyli, że po wiekach ludzkiego życia, przyroda – nagle – około 15 lat temu, stworzyła najbardziej śmiertelnego wirusa od czasów średniowiecznej Czarnej Zarazy – i uwolniła go na miliony Afrykańczyków i Brazylijczyków i Haitańczyków i amerykańskich homoseksualistów i narkomanów, i małą, niefortunną liczbę białych heteroseksualistów, i niewinne ofiary transfuzji skażonej krwi. Uwarunkowano nas byśmy uwierzyli, że AIDS jest, że tak powiem, aktem Boga.

Ale tak nie jest. AIDS nie była przypadkiem natury. Natura nie miała nic wspólnego z AIDS. Wirus jest bronią człowieka – przeciwko człowiekowi. Jest to broń wojenna, umyślnie stworzona w tajnych amerykańskich laboratoriach broni chemicznej i bakteriologicznej [CAB] w Fort Detrick, Maryland i Los Alamos, Nowy Meksyk – tej samej placówki rządowej gdzie 60 lat temu Ameryka tworzyła bomby atomowe zrzucone na Japonię. Genezę wirusa AIDS można prześledzić jeszcze dalej, do bardzo bogatego i bardzo prywatnego, i praktycznie nieznanego laboratorium naukowego w Cold Spring Harbor, Long Island. Kiedy poznasz prawdę o Cold Spring Harbor, poznasz prawdę o AIDS.

Powiem wam o tym wszystko co wiem. Prawda jest tak przerażająca, że prawie niemożliwa do uwierzenia: że funkcjonariusze naszego rządu, z poparciem najpotężniejszych rodzin na świecie, mogą być winni ludobójstwa. Ale wyciekło wystarczająco dużo prawdy żeby przekonać wielu mądrych badaczy, takich jak dr Seale, by powiedzieli publicznie to czego się dowiedzieli. Na dziwny sposób, prawda o epidemii AIDS nie jest już nawet utrzymywana w takiej tajemnicy. Media postanowiły to zignorować. Na pewno żaden polityk nie ośmielił się publicznie powiedzieć ani jednego słowa. Ale naukowcy i lekarze i agenci wywiadu rządowego i liderzy polityczni na całym świecie wiedzą o tym co nieco. Oni tylko czekają by dowiedziała się o tym opinia publiczna.

Tymczasem większość z nich nie chce mieć nic wspólnego z ujawnieniem prawdy, są zbyt przerażeni by rozmawiać o tym z kimkolwiek, poza najbardziej zaufanymi przyjaciółmi. Kilku z nich, jak dr Seale, stara się to ujawnić. „Każdy naukowiec-biolog, który beznamiętnie badał wirusa i epidemię” – napisał dr Seale – „wie, że ten wirus mógł powstać dzięki rozwojowi nowoczesnej biologii, tak jak bomba atomowa dzięki rozwojowi nowoczesnej fizyki. Większość naukowców-biologów jeszcze nie pogodziła się z tragiczną prawdą i wypracowała w sobie różne reakcje neurotyczne by sobie z tym radzić. Wielu wypracowało selektywne zaprzeczanie rzeczywistości i naprawdę nie widzi tego co się dzieje. Większość która to widzi – milczy, ale coraz częściej rozmawiają prywatnie, choć nadal brakuje im odwagi moralnej by wypowiedzieć się publicznie. Oni wciąż mają nadzieję, że jest to koszmar który zniknie z jutrzejszym świtem. Ci którzy doskonale wiedzą co się dzieje, celowo fałszują dane naukowe by odwrócić uwagę od siebie i swoich kolegów-naukowców z ‚klubu’ biologii molekularnej”.

Lekarze i naukowcy i agenci wywiadu którzy ryzykują swoją reputację, karierę i życie, by powiedzieć prawdę, są prawdziwymi bohaterami epidemii AIDS. Jeśli kiedykolwiek opinia publiczna dowie się na tyle, by zażądać zemsty na odpowiedzialnych za AIDS, i zmusi rząd do zastosowania odpowiednich metod kontroli epidemii, które pomogą ratować tych jeszcze nie zainfekowanych, ich dzieci i wnuki, to oni będą tymi, którzy zapiszą się w historii jako wybawcy większości, jeśli nie całej ludzkości.

Nie udaję że znam całą historię. Nie wierzę żeby ktoś kto nie uczestniczył w tworzeniu i szerzeniu AIDS dla starannie wybranych grup znał całą historię. Ale znam ją na tyle, żeby pokazać jej zarys. Może najważniejsze jest to, że AIDS nie wydarzyła się przypadkiem, ani że jej sprawcą nie jest natura. Nie jest też wynikiem szalonego spisku jakiegoś obłąkanego naukowca, czy nawet małej grupy obłąkanych naukowców. AIDS była wynikiem trwającego przez dziesiątki lat programu badawczego prowadzonego w laboratoriach zajmujących się bronią chemiczną i bakteriologiczną w tym kraju i w innych. Dla biorących w nim udział jest to triumf nauki i odpowiedź na to co uważają za najważniejszy problem tej planety: kontrola populacji.

AIDS to idealna broń biologiczna. Można ją ograniczyć z pewnym stopniem sukcesu do pewnych specyficznych grup, a ponieważ okres inkubacji może być dłuższy niż 7 lat, miliony mogą zostać zarażone zanim pierwsza osoba w tym łańcuchu pokaże jakieś jej symptomy. Kiedy naprawdę zrozumie się pochodzenie AIDS, zobaczy się, że jest to nie tylko wiarygodne, ale całkowicie logiczne. Skoro nauka była już tak bardzo zaawansowana w biotechnologii, by tworzyć i niszczyć życie przez mikroskopowe manipulacje komórek, stało się nieuchronne wyprodukowanie broni bakteriologicznej, tej plagi, która może zabić każdego mężczyznę, kobietę i dziecko na ziemi. Tak jak nieuniknione było zrzucenie bomb atomowych, kiedy już fizycy potrafili rozbić atom, na toczący wojnę świat.

ROZDZIAŁ 2

Tajne rządowe agencje które produkują broń biochemiczną mają długą historię kryminalnych zachowań. AIDS to tylko najbardziej zabójczy z ich nikczemnych projektów. 30 lat temu, na początku lat 1960, jako element ich programu „MK-Ultra” dla wymyślenia potężnych metod kontroli umysłu, oficerowie z CIA chodzili do barów i na przyjęcia na terenie całej Ameryki, nawet mieli burdel w Bay Area, wyposażony w lustra weneckie i kamery, i do drinków niewinnych ludzi potajemnie dodawali silny nowy narkotyk w fazie testowania. Nazywał się LSD.

Ameryka może dziękować CIA za eksplozję użycia LSD, z całym spustoszeniem i żałobą jakie wywoływali od lat 1960. Nawet nie wznieśli się ponad testowanie go na niczego nie podejrzewających oficerach wojskowych, jeden z nich, podczas wywołanego przez chemię szaleństwa, popełnił samobójstwo, i minęło wiele lat zanim rodzina poznała prawdę o tym co ich rząd zrobił jednemu z jego oficerów.

Dobrze udokumentowane jest to, że w latach 1949-1969 armia wykorzystywała społeczeństwo jako króliki doświadczalne w swoich testach bakteriologicznych w kilku amerykańskich miastach, i na dużą skalę. Bakterią opryskiwano północny port waszyngtońskiego lotniska i ściany nowojorskiego metra, uwolniono ją także na Florydzie, w Kalifornii i na Alasce. W jednym miejscu w Pennsylvania Turnpike, opryskiwano bakterią przejeżdżające samochody i ciężarówki. Armia chciała tylko dowiedzieć się co ta nowa bakteria zrobi ludziom.

Kiedy zbliżała się data wydania tej książki, zaczęły wyciekać szczegóły o wojskowych eksperymentach z bronią chemiczną i bakteriologiczną na amerykańskich miastach. O tej sprawie ponad 40 lat później. Cytuję z krajowego wydania New York Times z 10.06.1994. Niejasna historia w kilku akapitach na dole s. 9, nagłówek: „Minneapolis nazwane miejscem toksycznych oprysków” [Minneapolis Called Toxic Spraying Site]. W tym artykule czytamy:

„Jak doniosła stacja publicznej TV, w zimno-wojennym eksperymencie w 1953, dziesiątki razy armia wypryskiwała chmury toksyn nad Minneapolis i mogła spowodować poronienia i martwe płody.

„Opryski Minneapolis i innych miast wtedy uważano za część wysiłków wynalezienia ekranu aerozolowego dla ochrony Amerykanów przed radioaktywnymi opadami w przypadku ataku nuklearnego. . . Spryskiwaną nad Minneapolis substancją był siarczek kadmu i cynku, podejrzana substancja rakotwórcza, i armia faktycznie testowała w jaki sposób chemikalia rozpraszałyby się w czasie użycia broni biologicznej.

„Jednym z opryskiwanych w Minneapolis miejsc była publiczna szkoła podstawowa, której byli uczniowie zgłosili niezwykle dużą liczbę poronień i martwych płodów. . .

W swoim programie stacja TV powoływała się na ekspertów mówiących, że siarczan kadmu i cynku był toksyczny i mógł wywoływać raka. Powiedziano, że rozpryskiwano go 61 razy w 4 częściach Minneapolis, od generatorów z tyłu ciężarówek, do dachów.

„Jedna z byłych uczennic opryskanej szkoły powiedziała stacji, że spośród jej trojga dzieci, jedno miało syndrom Downa, drugie było głęboko upośledzone, a trzecie miało trudności w nauce”.

To wszystko zrobiono z powodu broni chemicznej i bakteriologicznej. Czytaliśmy o jej istnieniu. Pojawia się od czasu do czasu w wiadomościach. Mówiło się, że sowieci posiadają ją o koszmarnych możliwościach.

Prezydent Nixon dostał się na tytuły dzienników na całym świecie kiedy ogłosił, że będzie chciał wprowadzić jej zakaz.

(Nic się nie stało.) Pojawiły się wielkie nagłówki kiedy stada owiec w tajemniczy sposób padały martwe na polach w pobliżu tajnych laboratoriów wojskowych CAB w Dugway, Utah. Oczywiście armia kłamała i zaprzeczała wszelkiej wiedzy o tym co mogło się wydarzyć, ale wiele lat później opinia publiczna dowiedziała się o tym, że zmienił się kierunek wiatru w dniu kiedy testowali swoje latające w powietrzu toksyny.

Śledztwa po Watergate, ponad 10 lat po programach CIA kontroli umysłu MK-Ultra, w końcu ujawniły szokujące informacje, że CIA ogłupiała środkami tysiące niczego nie podejrzewających Amerykanów, a zajmujący się tym naukowiec – Sid Gottlieb, uciekł do Indii by nie odpowiadać przed Kongresem. Albo iść do więzienia.

Poinformowały mnie źródła wywiadowcze, że angażował się również w program stworzenia wirusa, wtedy jeszcze nienazwanego, który zabijałby niszcząc zupełnie system odpornościowy organizmu. To on stał się znany jako AIDS. Zwykłemu obywatelowi może wydawać się niewyobrażalne, żeby rząd mógł umyślnie pracować nad wirusem niszczącym ludzki system immunologiczny.

Ale – dlaczego nie? Maglowany przez senatora przed kamerami TV o tym czy CIA w ogóle rozważałaby jakieś egzotyczne urządzenie zabijające, były dyrektor CIA Richard Helms odpowiedział ozięble: „Senatorze, my rozważamy wszystko”. Ile to wymagało wysiłku wyobraźni dla kogoś jak Gottlieb, który całe lata spędził na testowaniu za rządowe pieniądze – na swoich współobywatelach – tajnych i niebezpiecznych środków, które wywoływały obłęd i śmierć, by pracować nad śmiertelnym wirusem?

Prawdziwe historie o Saddamie Hussainie gazującym na śmierć tysiące Kurdów – i spekulacje, że mógłby użyć broni chemicznej i bakteriologicznej przeciwko amerykańskim wojskom – wykorzystano po to by u Amerykanów wywołać gorączkę wojenną po inwazji Iraku na Kuwejt. I to odchodzi aż do następnego razu. Cały temat broni chemicznej i bakteriologicznej tylko znika z radarów mediów i opinii publicznej. Jakby pojawiała się amnezja.

Tymczasem każdego dnia przez ostatnich kilkadziesiąt lat, wiele tysięcy najlepszych na świecie naukowców i inżynierów i techników laboratoryjnych, mających ogromne tajne budżety, poświęcali talenty na wykorzystanie mikroskopowych tajemnic natury jako broń do zabijania, okaleczania, obezwładniania albo kontroli istot ludzkich.

Uwaga: W ramach finansowanego przez CIA programu wyprodukowano neurotoksyny które mogły atakować system nerwowy i paraliżować ludzi, którzy dostali je albo przez liofilizację [freeze-dried], aerozol albo inne metody. Takie toksyny produkowano ze złożonych białek, które dzielono by wyizolować pewne segmenty albo „miejsca aktywne”.

Celem tego programu było znalezienie sposobu w którym duże tereny – nawet całe miasta – można było wytypować w celu osłabienia procesów podejmowania decyzji przez ludzi, i zaszczepić w nich fałszywe poczucie euforii. Wyobraźmy sobie jak skuteczne byłoby to w „neutralizowaniu” obozów wroga – czy byli to żołnierze z innego kraju, czy działacze polityczni w naszym.

CIA może cię wywyższyć. Ale może cię także zniszczyć. Wykorzystując własne ośrodki broni chemicznej i bakteriologicznej, CIA wyprodukowała małe, prawie nic nie ważące peptydy, które działały jak środki uspokajające. Dzięki drobnym modyfikacjom, opierając się na badaniach DNA, stworzono organizmy mogące produkować toksyczne białka zdolne do wszczepiania albo przerażającego strachu, albo chaotycznego zachowania i dziwacznego działania nie charakterystycznego dla jednostek z typowanej grupy. Wyobraźmy sobie skutki tej toksyny uwolnionej w formie aerozolu na spotkaniu politycznym w małym pomieszczeniu – albo nawet w dużej sali spotkań. Kto mógłby w ogóle wiedzieć, że to rząd wykorzystał tę nową „technikę” zakłóceń?

Przeprowadzono dosłownie setki badań dla CIA w dziedzinie neurofarmakologii, szczególnie w zakresie międzykomórkowych neuroprzekaźników komunikacji. Ich celem było znalezienie substancji chemicznej, którą można by łatwo zaaplikować w aerozolu żeby ingerować i „wymieszać” neuroprzekaźniki. (Wyizolowano substancję, która miała szczególne „powinowactwo” do specyficznej komórki, która wymagała jedynie pico – lub nanogramów żeby całkowicie obezwładnić „cel” w bardzo wybiórczy sposób i bez wywoływania podejrzeń.)

Uwaga: Wymyślone od 1967 przez amerykańską armię (głównie w Fort Detrick i Los Alamos) techniki liofilizacji i mikrokapsułkowania odniosły sukces w stworzeniu produktu, który zmniejsza toksyczność u agenta operującego tym materiałem i pozwala na wyzwalanie się go przy zderzeniu i powoli. Wykorzystując te techniki, amerykański rząd teraz może zaaplikować każdy wirus każdej nie podejrzewającej niczego osobie lub grupie.

Według dokumentów w posiadaniu pewnych senackich komisji nadzoru wywiadu, nawet wirus dżumy teraz może być zaerolozowany i użyty na specyficzne cele, tu albo zagranicą. Jednym mało znanym szczegółem o wojnie w Zatoce Perskiej jest to, że CIA dokonała kilka nieudanych prób zainfekowania irackiego dyktatora Saddama Hussajna błyskawicznie działającym typem wirusa legionistów [Legionnaires’ disease].

Pytanie: Skąd więc możemy wiedzieć, czy jeśli ktoś zmarł z „przyczyn naturalnych”, faktycznie nie był celem tego typu broni? Nie możemy. Od lat autorzy książek szpiegowskich pisali o agentach których zabijano „atakiem serca”, dzięki użyciu narzędzi o końcówce z curarą. Małe ukłucie – czubkiem parasola w łydkę – i jesteś martwy. Ale to już od dawna jest przestarzałe, żaden szanujący się autor nie marzyłby już o zastosowaniu czubka z curarą w swojej historii, bardziej niż agent rządowy użyłby go w realnym życiu. Jest to zbyt łatwe do wykrycia przez nową technologię, i tę historię wielokrotnie opowiadali Johnowie LeCarre tego świata. Agenci i powieściopisarze rozwinęli się już poza to.

Uwaga: Wyprodukowano nową syntetyczną „heroinę”. Jest cztery razy mocniejsza od prawdziwej heroiny. Zliofilizowana [zamrożona na sucho], enkapsulowana i w postaci aerozolu, była spryskiwana w znanych miejscach gromadzenia się narkomanów przez okres 6 miesięcy. Raport o tym eksperymencie nazwał ją „bardzo skuteczną”. Następnie ten substytut heroiny wymieszano z prawdziwą heroiną i wypuszczono do dystrybucji przez nielegalną sieć sprzedaży.

Ci nieszczęśliwcy którzy „spróbowali” heroinę pierwszy raz zawierającą tę domieszkę, natychmiast stawali się uzależnieni na całe życie. Korzystając z tej samej technologii, wirus AIDS wmieszano w działki heroiny i kokainy – żeby przyspieszyć epidemię wśród narkomanów, i pozwolić na to, by społeczeństwo uwierzyło, że AIDS nie było powodem do zmartwienia. Ci cholerni geje i narkomani sprowadzali tę zarazę sami na siebie! To co wykazały testy z Fort Detrick pomaga wyjaśnić gwałtowne szerzenie się AIDS wśród narkomanów.

Skoro tylko nieliczna mniejszość narkomanów „wstrzykiwała” sobie narkotyki, to skażone igły w żaden sposób nie mogły być jedyną przyczyną eksplozji AIDS wśród narkomanów. To tak jak mówienie, że wirus HIV przyniesiono z Haiti i wprowadzono w środowisko homoseksualistów w Ameryce. Ale to nie usprawiedliwiałoby tak gwałtownego szerzenia się choroby.

Według materiałów wywiadu, zliofilizowany i enkapsulowany wirus HIV w zastrzykach „zwykłej” heroiny, i wymieszany z kokainą do „wciągania nosem” miałby natychmiastowy efekt poprzez błony nosowe, zapewniając to, że w odpowiednim czasie wciągający ją zachoruje na AIDS.

Badacze z Fort Detrick faktycznie napisali pracę na ten temat. Jeśli nie została zniszczona, to nadal jest w ich tajnych teczkach. Ale jedynie cud może w ogóle przekazać go do kontroli publicznej. Ale inne raporty wywiadu pokazują, że skażone AIDS narkotyki wypuszczono „na rynek”.

Wirus AIDS jest tylko jednym z wielu biochemicznych instrumentów niszczenia wyprodukowanych przez nasz rząd. Gdyby opinia publiczna wiedziała ile miliardów dolarów wydano na wytworzenie i produkcję tej mikroskopijnej broni masowego niszczenia, nawet nie zaszokowałoby jej ujawnienie, że wirus który niszczy system odpornościowy człowieka stał się operacyjną częścią ich ogromnego arsenału.

Nietrudno jest wyobrazić sobie tego skutki. Czy jesteś członkiem wytypowanej grupy, którą rząd – albo jakaś grupa renegatów w rządzie – uważa za niepożądaną? Oto co nas czeka:

Zbigniew Brzezinski w „Erze technotronicznej” [The Technotronic Era] wydanej w 1972 napisał:

„Jednocześnie zdolność do zachowania kontroli społecznej i politycznej nad jednostką będzie znacznie się zwiększać. Wkrótce będzie można sprawować prawie ciągłą kontrolę nad każdym obywatelem, i posiadać poszczególne teczki zawierające nawet najbardziej osobiste informacje o zachowaniu każdego obywatela, poza zwyczajowymi danymi.

„Teczki te władze będą mogły natychmiast odszukać. Władza przejdzie w ręce tych, którzy kontrolują informacje. . . To będzie sprzyjać tendencji przez kilka kolejnych dekad w kierunku ery technotronicznej, dyktatury, pozostawiając coraz mniej miejsca dla procedur politycznych, takich jakie znamy teraz. I w końcu, patrząc w przyszłość na koniec wieku, możliwość oddziaływania biochemicznego, kontroli umysłu i majsterkowania genetycznego przy człowieku, łącznie z istotami, które będą funkcjonowały i myślały jak ludzie, może prowadzić do stawiania trudnych pytań”.

Pokolenie wcześniej, dla zwykłych ludzi, pomysły Brzezinskiego brzmiałyby jak majaczenia jakiegoś lunatyka. Ale on wiedział o czym mówił. Był prawdziwym insajderem. Pięć lat po napisaniu tych słów został doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Cartera. Jeśli człowiek na takim stanowisku odważył się mówić to publicznie, to spróbujmy wyobrazić sobie o czym rozmawiali ze sobą prywatnie. W chwili kiedy Brzezinski napisał o przyszłym „genetycznym majsterkowaniu przy człowieku”, już prowadzono badania nad stworzeniem wirusa w celu zniszczenia systemu immunologicznego człowieka.

Kiedy zbliżamy się do przełomu wieku, tak jak przewidziano, te „trudne pytania” dostają odpowiedź, potajemnie w laboratoriach broni chemicznej i bakteriologicznej na Zachodzie i w Rosji. Nie jest nawet trudno zrozumieć tego powodów. Powiedział to już Brzezinski: tu chodzi o kontrolę. Kontrolę umysłu. Kontrolę polityczną. I w końcu: kontrolę populacji.

ROZDZIAŁ TRZECI

AIDS jest bronią potężnego segmentu społeczeństwa, którego przodkowie duchowi pochodzą sprzed wieków. Epidemia jest punktem kulminacyjnym tradycji intelektualnej i duchowej pewnych najbogatszych i najpotężniejszych ludzi na świecie, wielu z nich to słynne i szanowane postacie z rodów, których nazwiska są powszechnie znane i szanowane przez opinię publiczną. Ich obojętność – albo pogarda – wobec życia zwykłej ludzkości nie powinna być zaskoczeniem, ani trudna do uwierzenia.

Od czasów co najmniej szczytu brytyjskiej kolonialnej dominacji świata, występował silny rodzaj myślenia wśród „arystokratów” o wyższych rasach (białe, anglojęzyczne, wykształcone i bogate) i niższych (białe, czarne lub kolorowe, niewykształcone i ubogie). Cały brytyjski system kolonialny opierał się na bezwzględnej dominacji kilku „lepszych” nad ogromną liczbą „gorszych”.

Sama Ameryka została ustanowiona z buntu przeciwko tej dominacji. Amerykańska rewolucja była obaleniem tych starych idei kto powinien rządzić – i jak. I wtedy nowi Amerykanie zrobili zwrot i i zrobili to samo swoim „gorszym”, pozwalając na niewolnictwo czarnych i dokonując ludobójstwa na tubylczych Amerykanach z drapieżnością, która zadowoliłaby najbardziej bezwzględnych brytyjskich kolonialistów.

Filozofowie uważani przez brytyjskich arystokratów za wielkich ówczesnych myślicieli, otwarcie wyrażali swoje poglądy, że gorszym ludziom nie wolno pozwolić na taki przyrost liczbowy, na zużywanie cennych zasobów naturalnych ziemi, i w końcu, by samą swoją liczbą opanowali istniejący system polityczny i gospodarczy.

Najwybitniejszym rzecznikiem polityki British East India Company globalnego ludobójstwa w XVIII wieku był ekonomista Adam Smith. Jego książka, „Bogactwo narodów” [The Wealth of Nations], nadal jest obowiązkową lekturą w kolegiach ekonomicznych. Napisał kilka prac na temat siłowej redukcji populacji, najbardziej znane to „Traktat o naturze ludzkiej” [The Treatise of Human Nature] i „Teoria uczuć moralnych” [The Theory of Moral Sentiments], w których ludzkość umieścił na poziomie zwierząt.

Poglądy Smitha rozwinęli w XIX wieku filozofowie tak wybitni jak Thomas Malthus, inny wysokiego szczebla pracownik British East India Company. Przy aklamacji brytyjskich klas wyższych, Malthus faktycznie napisał w połowie lat 1800:

„Wszystkie dzieci urodzone ponad to co będzie potrzebne dla utrzymania populacji na pożądanym poziomie, muszą koniecznie zginąć, chyba że zrobi się dla nich miejsce poprzez śmierć osób dorosłych. . . Należy ułatwiać, zamiast rozpaczliwych prób utrudniania, działania natury w produkowaniu tej śmiertelności, a jeśli boimy się zbyt częstej wizytacji strasznej postaci głodu, to powinniśmy skwapliwie zachęcać do innych form niszczenia, do których wykorzystania zmusimy naturę”.

Wśród skromnych propozycji Malthusa było to, że biednych powinno się szkolić w brudzie, a nie czystości, i że biedne wioski powinno się budować „w pobliżu zbiorników ze stojącą wodą, i szczególnie zachęcać do osiedli na terenach bagnistych i niezdrowych”. Zachęcał także do wymuszania powściągliwości na tych wprowadzonych w błąd życzliwych ludziach, którzy będą starać się chronić biednych przed chorobami zakaźnymi.

Malthus był szanowanym autorem swoich czasów, i mimo że ani jeden Amerykanin na 1.000 nie przeczytał jego pracy od ukończenia nudnej edukacji w kolegium, jego nazwisko pozostaje nadal słynne. Jego prace były na tyle wybitne, że dzięki nim wymyślono słowo które nawet do dzisiaj figuruje w naszym języku: „maltuzjański” [Malthusian]. Oznacza:

„Pochodzący z, lub odnoszący się do teorii Thomasa Malthusa, że populacja ma tendencję do szybszego zwiększania się niż podaż żywności, z nieuchronnie katastrofalnymi skutkami, jeśli nie da się czuwać nad wzrostem populacji”.

Nieuchronnie katastrofalny skutek, jeśli nie będzie się czuwać nad wzrostem populacji. Dokładnie. I w jednym zdaniu, znaczenie wyrazu „maltuzjański” mówi idealnie o co chodzi z epidemią AIDS: kontrola populacji.

Filozofię maltuzjańską głosili w XX wieku szanowani brytyjscy pisarze, w tym H G Wells (sławny z „Wojny światów” – War of the Worlds) i lord Bertrand Russell. Pod koniec długiego życia lord Russel zdobył aklamację wśród działaczy antywojennych za otwarty sprzeciw wobec amerykańskiego zaangażowania w Wietnamie. Ale nie wiedzieli o tym, że uważał iż wojna była strasznie brudnym i nieskutecznym sposobem zabijania ludzi. Nie mówiąc o niszczeniu własności i kosztownej broni.

W ciągu swojej kariery, lord Russell mówił o arystokratycznej aspiracji do bardziej wyrafinowanej formy ludobójstwa. W książce „Wpływ nauki na społeczeństwo” [The Impact of Science on Society,] jasno wyjaśnił co miał na myśli:

„Nie będę udawał, że antykoncepcja jest jedynym sposobem, dzięki któremu powstrzyma się wzrost liczby ludności. Są inne, które, należy przypuszczać, preferują przeciwnicy antykoncepcji. Wojna, jak powiedziałem przed chwilą, pod tym względem rozczarowywała, ale być może wojna bakteriologiczna okaże się skuteczna. Jeśli dżumę można by szerzyć na całym świecie raz w każdym pokoleniu, to ocaleni mogliby rozmnażać się swobodnie nie przepełniając świata. Nie byłoby w tym nic obrażającego sumienie pobożnych, czy powstrzymujących ambicje nacjonalistów. Taki stan rzeczy mógłby być nieco nieprzyjemny, ale co z tego. Ludzie naprawdę szlachetni są obojętni na cierpienia, zwłaszcza innych”.

Ależ oczywiście. Jak inaczej rządzić imperium? W 1953, kiedy zostaje wydana książka lorda Russella, bardzo mało wiedziano o broni bakteriologicznej. Ale mówił o niej świadomie i z miłością, i jasno pokazywał, że jej celem staną się biedne narody.

Ten zjadliwy sposób myślenia trwa dalej, i osiąga zenit. W 1962 fundacja CIBA zorganizowała sympozjum „Człowiek i jego przyszłość” [Man and His Future], na którym głównym mówcą był Francis Krick. Preferowaną przez niego taktyką kontroli populacji było użycie w wodociągach środka chemicznego, który wywołałby bezpłodność u tych narodów, które ocenił jako „nie zasługujące na posiadanie dzieci”. Inne zasługujące narody będą miały pozwolenie [licencję] na zakup antidotum.

„Takie podejście może być sprzeczne z etyką chrześcijańską” – powiedział z miłą odrobiną niedomówienia – „ale nie widzę powodu by ludzie mieli prawo posiadania dzieci. Możemy być w stanie osiągać niezwykłe rezultaty po 20 czy 30 latach poprzez ograniczanie reprodukcji do par lepszych genetycznie”.

Mówił o korzyściach dla kraju który „poprawiał populację na wielką skalę”.

O jakim typie ludzi mówił Krick? Badanie jego prac nie pozostawia wątpliwości co do tego, że „ograniczanie reprodukcji do par lepszych genetycznie”, jak zamierzał zrobić, wykluczałoby Murzynów, Żydów, Cyganów i ras azjatyckich. To nie był rok 1939, ale 1962, i kraj nie był nazistowskimi Niemcami, a Stanami Zjednoczonymi Ameryki. To nie były żadne dumania obłąkanego szaleńca, ale istota filozoficzna jednego z najznakomitszych mikrobiologów na świecie. Francis Krick był laureatem Nagrody Nobla.

I po kolejnych 30 latach, proszę bardzo. Ludzie odpowiedzialni za epidemię AIDS wreszcie stworzyli idealne narzędzie dla swojego maltuzjańskiego rozwiązania najpilniejszego problemu: kontrola populacji.

Kim są ci ludzie?

„Code Word” [słowo kodowane] jest jednym z najwyższych świadectw bezpieczeństwa dla tajnych dokumentów rządowych. „Code Word Cardinal” [główne słowo kodowane] jest hasłem dla teczki zawierającej informacje wywiadowcze o małej grupie najpotężniejszych ludzi świata. Niektórzy oficerowie wywiadu nazywają ich „Siła X”. Oni nazywają się „Olimpijczykami” [The Olimpians]. To oni stoją za licznymi organizacjami zajmującymi się sprawami polityki globalnej – takimi jak Globalny Komitet 2000 [Global 2000 Committee] i Klub Rzymski [Club of Rome] – i nawet zamknięty i elitarny krąg funkcjonariuszy rządowych którzy wiedzą o ich istnieniu i niektórych ich działaniach, są pod wrażeniem ich siły by dyktować rządom i międzynarodowym korporacjom, które kontrolują poprzez własność – albo strach.

Ich bezwzględność dobrze znają ci którzy mogą fantazjować o stawianiu wobec nich oporu – albo o ujawnieniu ich. Nie znajdą żadnego miejsca by się ukryć. Te rodziny rządzą światem – i tę władzę uważają za absolutne, dane im przez Boga prawo, i zniszczą każdego kto mógłby poważnie zagrażać ich przywilejowi.

Istnienie tej grupy – nazywajmy ich „Olimpijczykami”, jak sami się nazywają – jest jednym z najlepiej trzymanych tajemnic XX wieku. I to co oni zrobili by ukształtować życie i ludzkość zgodnie z ich wolą – od plagi pelagry przez epidemię AIDS – jest skandalem stulecia. AIDS jest tylko ich najnowszą – i potencjalnie najbardziej bezwzględną i destrukcyjną – formą broni przeciwko zwykłej ludzkości.

ROZDZIAŁ CZWARTY

Ta arystokratyczna tradycja „kontroli populacji” znalazła swój wyraz w Ameryce na początku XX wieku z utworzeniem tego co wtedy było znane jako „Stacja ewolucji eksperymentalnej” [Station for Experimental Evolution].

Założona dzięki hojnym dotacjom od Andrew Carnegie, który oświadczył publicznie, że był gorliwym zwolennikiem pomysłów Malthusa o „kontroli populacji”, Corneliusa Vanderbilta, J P Morgana i Johna D Rockefellera. Stacja przeprowadzała eksperymenty angażujące różne rasy.

Jednym z ich celów było poznanie sposobu zatrzymania szybkiego wskaźnika urodzeń czarnych i innych „kolorowych”. Choć teraz może to brzmieć absurdalnie, był to cel o którym ciągle myśleli bogaci ze wschodniej Ameryki. Oni byli tak samo przerażeni przewagą liczbową mas – szczególnie czarnych – jak Brytyjczycy tubylców którymi rządzili w koloniach.

W 1910 pani E H Harriman oddała 80 akrów ziemi w Cold Spring Harbor, Long Island, jak również $300.000 na rzecz Stacji Ewolucji Eksperymentalnej w celu ustanowienia „Urzędu Rejestrów Eugenicznych” [Eugenics Records Office]. Wdowa po człowieku który zbudował pierwszą fortunę kolejową – człowieka który finansował grupę na tyle sprytną, by śledzić Butch Cassidy i Sundance Kid, wypędzając ich do Ameryki Południowej – jej fortunę oszacowano na około $0,5 mld.

Dzienniki nazywały ją najbogatszą kobietą świata, i stała się siłą napędową badań eugenicznych w Ameryce. (Eugenika = „badanie korekty dziedzicznej poprzez kontrolę genetyczną”.) Celem badań prowadzonych w Cold Spring Harbor było ulepszenie wyższości białej rasy. Pani Harriman opowiadała się za kampanią sterylizacji wad „by utworzyć idealną rasę”. Inaczej mówiąc, Rasę Panów.

Rejestry z tamtych czasów które są nadal dostępne wykazują, że był to pogląd społecznie do przyjęcia wśród bogatych, którzy popierali Cold Spring Harbor. Zdecydowanie pracowali nad planem zatrzymania wskaźnika urodzeń czarnych i kolorowych – Indian i Azjatów – szczególnie w Afryce i w USA. Typową postawę tej grupy publicznie wyraził wiceprzewodniczący Ligi Restrykcji Imigracji [Immigration Restriction League], Madison Grant, przyjaciel Teddy Roosevelta i kustosz Muzeum Historii Naturalnej:

„Obecnie w Europie, ilość nordyckiej krwi w każdym narodzie jest bardzo uczciwą miarą jego siły w wojnie i jego pozycji w cywilizacji. W mieście Nowy Jork i innych miejscach w USA istnieje tubylcza arystokracja amerykańska składająca się z wielu warstw imigrantów niższych ras. . . Zabrało nam 50 lat by dowiedzieć się, że mówienie po angielsku, noszenie dobrych ubrań i chodzenie do szkół i kościoła, nie przekształca Murzyna w białego człowieka. . . Amerykanie będą mieć podobne doświadczenia jak polski Żyd, którego karłowatą posturę, dziwną mentalność i bezwzględne skupianie się na własnych interesach zaszczepia się na narodzie. Bezładne wysiłki w celu zachowania dzieci wśród klas niższych często powodują poważną krzywdę dla rasy”.

Grant był godnym spadkobiercą tradycji duchowej Thomasa Malthusa – i on ładnie podsumował pogląd na świat tych, którzy przelewali pieniądze na prace eugeniczne w Cold Spring Harbor, zarówno wtedy jak i w przyszłości. Od 1915 do tuż przed II wojną światową, Olimpijczycy otwierali placówki w Cold Spring Harbor dla wielu czołowych niemieckich genetyków. Prowadzili szeroko zakrojone badania w dziedzinie pochodzenia różnych ras i opracowywali eksperymenty eugeniczne by usunąć ze świata upośledzonych umysłowo – których nazywali „niepożądanymi” albo „wadliwymi”. Cold Spring Harbor zyskał reputację światowego lidera w badaniach eugenicznych. Potomkowie najbardziej szanowanych rodzin, takich jak Harrimanowie, finansowali te eksperymenty – które kontynuowane są do dnia dzisiejszego i doprowadziły do stworzenia wirusa AIDS.

Na początku nie byli bardzo tajemniczy. Było to 7 super bogatych rodzin, które dopiero zaakceptowały jako dany im przez Boga przywilej, że pewnego dnia posiądą Amerykę – jej zasoby naturalne i zdolności produkcyjne – wszystko. ich pomysły nie były bardzo rozwinięte poza feudalizm. I byli tak pewni swojej obłudnej prawości, że otwarcie powiedzieli prasie dokładnie to co planowali. Prasa z całym szacunkiem, a nawet podziwem, to opublikowała. (Zupełnie odwrotnie do dzisiejszej prasy.) Takie były nagłówki w dzienniku New York World z 4 września 1915:

„Pani E H Harriman popiera gigantyczny krok w eugenice, czy on zahamuje wadliwych w setkach tysięcy na przestrzeni lat.

„Żeby stworzyć idealną rasę.

„Oczekiwana pomoc Rockefellera i Carnegie w światowej kampanii”.

Artykuł rozpoczynał się tymi słowami: „O światową kampanię sterylizacji wadliwych woła w raporcie Towarzystwo Eugeniczne, które ma siedzibę w Cold Spring Harbor, Long Island, i jest hojnie wspierane finansowo przez panią E H Harriman. Oczekuje się, że dołożą się John D Rockefeller i Andrew Carnegie„.

Od samego początku Urząd Eugeniki narzucił swoje okrucieństwo. Już w 1915 w swoich badaniach naukowych odkryli, że pelagra – choroba nadal wywołująca liczne zgony – była spowodowana niedoborem niacyny. Leczenie było proste, poprzez dietę. Zamiast poinformować o tym publicznie, Urząd Eugeniki zalecał żywienie się kukurydzą, która nie zapewnia niacyny, a następnie wściekle atakował innych badaczy medycznych, którzy uważali że niacyna zapobiegała pelagrze.

Szczególnie pani Harriman nakazała dyrektorowi Urzędu Eugeniki, Williamowi Davenport, nasilać pogardę wobec „teorii niacyny”. Wiedziała iż on jej nie zawiedzie. Tym co zmusiło ją do zatrudnienia go w ogóle był artykuł w którym wskazał na Irlandczyków jako „wadliwych, którzy genetycznie nie mogli zwalczyć gruźlicy”. Więc dzięki tej moralnej i naukowej opinii o ludzkości, nie miał żadnych skrupułów dostosowania się do jej żądań.

Finansowany przez p. Harriman, publikował liczne prace dyskredytujące teorię o niacynie. Oczywiście Urząd Rejestrów Eugeniki bardzo się liczył we wspólnocie medycznej, i w rezultacie dopiero w 1935 dowody w kwestii niacyny były tak niezaprzeczalne, że teoria Cold Spring Harbor – i jej zalecana dieta kukurydziana – zostały obalone. Ale oszustwo zadziałało. W ciągu tego pokolenia, w latach 1915-1935, Urząd Rejestrowy oświadczył, że miliony „niepożądanych południowych białych i Murzynów zmarły z powodu szalejącej pelagry”.

W 1932 III Międzynarodowa Konferencja Eugeniczna odbyła się w Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Sponsorowali ją pani H R duPont z rodziny duPont z Delaware, i kilkoro z najbogatszych – i najbardziej wściekłych – amerykańskich rasistów udających dobroczyńców środowiska i eugeniki: pani Mary Averill Harriman, maj. Leonard Darwin—syn Charlesa Darwina, słynna z powodu filozofii selekcji naturalnej „Przetrwania najsilniejszych” [Survival of the Fittest] ” – pani John T Pratt, pani Walter Jennings, dr J Harvey Kellogg, Henry Fairchild Osborn, płk William Draper i państwo Cleveland H Dodge.

Pani Pratt to ta od Standard Oil Pratts, podobnie jak pani Jennings. Kellog zdobył fortunę na płatkach śniadaniowych, i był dobrze znany ze swoich „ekscentrycznych” poglądów. Płk Draper założył Draper Foundation (który później wykorzystał Roberta Strange McNamara, Maxwella Taylora i McGeorge’a Bundy’ego do wspierania swoich rasowo-ekologicznych poglądów) i pan Dodge był mózgiem finansowym prezydenta Woodrow Wilsona, który głośno i z miłością zachwycał się środowiskiem w mowie inauguracyjnej w 1913, niedługo przed wysłaniem amerykańskich wojsk na rzeź I wojny światowej.

Ci ludzie chcieli zachować zasoby naturalne świata na obecny i przyszły użytek dla nich, ich przyjaciół i rodzin. Nie mieli żadnego pożytku z „bezużytecznych zjadaczy” na świecie, jak nazywał ich lord Russell. Według nowoczesnych standardów, ich poglądy postrzegano by takimi jakie były: niepoprawnie rasistowskie – tylko tyle. To nie był przypadek, że założyciele nowoczesnego ruchu ekologicznego byli dziedzicami wielkiej ropy naftowej i fortun farmaceutycznych, zasoby planety doceniali bardziej niż zwykłe ludzkie życie. Te miliony, które były biedne – albo gorzej, biedne i nie-białe – nie miały dobrego powodu by żyć.

Konferencja jednogłośnie wybrała dr Ernsta Rudina na przewodniczącego Międzynarodowej Federacji Organizacji Eugenicznych. Później, jako współautor (z członkiem Niemieckiego Stowarzyszenia Higieny Rasowej) prawa Hitlera „Dla ochrony niemieckiej krwi i niemieckiego honoru” [For the Protection of German Blood and German Honour], Rudin zasłużył sobie na stałą niszę na panteonie rasizmu. (Nawiasem mówiąc, prawo Hitlera opierało się na modelu wymyślonym w Cold Spring Harbor, „Modelu Prawa Sterylizacji Eugenicznej” [Model Eugenical Sterilization Law] napisanym w 1921.) Henry Fairchild Osborn, siostrzeniec J P Morgana, został mianowany wiceprzewodniczącym Konferencji.

Osborn był pierwszym znanym „ekologiem rasowym”, który połączył „ekologizm” (ang. environmentalism, słowo wymyślone przez bliskiego przyjaciela Teddy Roosevelta) z „kontrolą populacji”. Dwa lata później Osborn otrzymał od Hitlera medal Goethego. W świetle epidemii AIDS w ostatnich 15 latach, rozważmy przemówienie inauguracyjne wygłoszone przed tą wspaniałą grupą w 1932:

„Wspaniałe uogólnienie mojej światowej trasy można podsumować jako „sześć przekroczeń”: nadmierne zniszczenie zasobów naturalnych, teraz właściwie na całym świecie, nadmierna mechanizacja w zastępowaniu przez maszyny pracy zwierząt i ludzi, szybko staje się na całym świecie, nadmierna budowa magazynów, statków, kolei i innych środków transportu, zastępowanie prymitywnego transportu, nadprodukcja zarówno żywności jak i mechanicznych potrzeb ludzkości, głównie w powojennym (I wojna światowa) okresie spekulacyjnym, zbytnie zaufanie do przyszłego popytu i podaży, skutkujące zbyt szybkim wykorzystywaniem zarówno zasobów naturalnych jak i urządzeń mechanicznych, przeludnienie obszarów lądowych czy możliwości zasobów przyrodniczych i naukowych świata, a w konsekwencji stałe bezrobocie tych najmniej dysponowanych.

„Doszedłem do wniosku, że przeludnienie i bezrobocie są siostrami-bliźniaczkami. Z tego punktu widzenia nawet ONZ, według mnie, jest teraz przeludniona. W przyrodzie mniej dysponowane jednostki stopniowo by zanikały, ale w cywilizacji trzymamy je w społeczeństwie z nadzieją na lepsze dni, że znajdą zatrudnienie. Jest to jedyny inny przypadek kiedy ludzka cywilizacja idzie wbrew porządkowi natury i popiera przetrwanie najmniej przydatnych”.

W tym samym roku 1932, Cold Spring Harbor udostępnił swoją placówkę niemieckim naukowcom pracującym nad problemem rasowym o którym mówili Hitler i rozwijający się ruch nazistowski. W 1935 Urząd Rejestrów Eugenicznych zorganizował Konferencję o Populacji Świata w Berlinie, i w amerykańskiej delegacji znaleźli się ci już wymienieni. Głównym mówcą był niemiecki minister spraw wewnętrznych Wilhelm Frick. Amerykanin dr Clarence G Campbell zwrócił się do uczestników następującymi słowami:

„Lider niemieckiego narodu, Adolf Hitler, umiejętnie wspierany przez dr Fricka, i prowadzony przez niemieckich antropologów i filozofów społecznych, był w stanie zbudować wszechstronną politykę rozwoju i polepszania populacji, która obiecuje być epokowa w historii rasowej. Ustawia wzór który inne narody i inne grupy rasowe muszą naśladować jeśli nie chcą pozostać w tyle w jakości rasowej, w ich osiągnięciach rasowych i perspektywie przetrwania”.

W latach tuż przed II wojną światową, placówka Harrimanów w Cold Spring Harbor była otwarta dla czołowych naukowców nazistowskich Niemiec, którzy następnie wrócili do kraju i swoją wiedzę użyli dla realizacji programu Hitlera eksperymentów medycznych opracowanych w celu stworzenia Rasy Panów. Z dokumentów które mogłem zdobyć jasno wynika, że Urząd Rejestrów Eugenicznych był pionierem w eksperymentach rasowych, które później przeprowadzano w nazistowskich Niemczech – i mogły być wzorem dla programu T4 Goeringa, który, mówi się, poskutkował zabiciem 400.000 chorych psychicznie pacjentów sklasyfikowanych jako „wadliwych”.

To co widzimy dzisiaj, epidemię AIDS, ma korzenie w Urzędzie Rejestrów Eugenicznych w Cold Spring Harbor Eugenics, w celu zahamowania i obniżenia wskaźnika narodzin Murzynów, Żydów, „wadliwych” i „wielu warstw niższych ras”. Ale w końcu naukowcy w Cold Spring Harbor zrobili więcej niż pokazali sposób obniżania wskaźników narodzin „niepożądanych”. Udało im się pokazać sposób mordowania milionów „bezużytecznych zjadaczy”.

CDN…

Dr Gary Glum.

Tłum. z j. ang. Ola Gordon.

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.