Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 24, 2014 Przez polonuska W Polska

Brudny jak polski Żyd – czyli niemiecki Żyd o polskich

b„Zewnętrzny wygląd polskich Żydów jest okropny. Ciarki mnie przechodzą, kiedy przypominam sobie, jak za Międzyrzeczem po raz pierwszy ujrzałem polską wieś, zamieszkałą przeważnie przez Żydów […] widok obdartych, brudnych postaci […]. Jednakże wstręt ustąpił wkrótce miejsca współczuciu gdym się przypatrzył bliżej położeniu tych ludzi i gdy ujrzałem nory podobne do chlewów, w których mieszkają, szwargocą, modlą się, szachrują i klepią biedę.”

Latem 1822 roku do swojego przyjaciela, polskiego hrabiego Eugeniusza Brezy, przybył niemiecki poeta Heinrich Heine. Kilkutygodniowa gościna, w trakcie której Heine zwiedził Wielkie Księstwo Poznańskie, zaowocowała opublikowaną w 1823 roku relacją. Sporo w niej miejsca poświęcił Żydom. Co ciekawe, choć sam był Żydem, pisał o nich z nieskrywaną odrazą, pomieszaną jednak ze współczuciem, gdy bliżej przyjrzał się ich losowi. Zapewne dzisiaj opisy te uznano by za antysemickie, a ich autora piętnowano na każdy możliwy sposób. Tymczasem w hitlerowskich Niemczech pisma Heinego publicznie spalono. Był on bowiem człowiekiem, który nie tylko pisał z odrazą o swoich żydowskich ziomkach, ale i atakował pruską administrację. Za to z sympatią odnosił się do Polaków–szlachty, których polubił za umiłowanie ojczyzny i wolności, a także za łagodne i dobrotliwe traktowanie chłopów. Choć z drugiej strony krytykował szlachtę za „nadmierną dumę narodową”. Ale wróćmy do polskich Żydów…

Heinrich Heine o polskich Żydach

„Między chłopem a szlachcicem stoją w Polsce Żydzi. Tworzą oni przeszło czwartą część ogółu ludności, uprawiają wszystkie rodzaje rzemiosła i mogą być nazwani trzecim stanem Polski. Nasi więc fabrykanci kompendiów statystycznych, którzy do wszystkiego przykładają miarkę niemiecką lub co najmniej francuską, niesłusznie piszą, że w Polsce nie ma tak zwanego tiers état [trzeciego stanu], ponieważ stan ten jest tam jaskrawiej oddzielony od innych, ponieważ członkowie jego lubują się w zawiłościach Starego Testamentu i zewnętrznie daleko im do ideału dobrodusznego filistra, którego wizerunek, przedstawiony na norymberskich kieszonkowych kalendarzach dla kobiet, pokazuje wdzięcznego i odświętnie przystrojonego mieszkańca wolnego miasta Rzeszy. Widzicie więc, że Żydzi w Polsce ze względu na swą liczebność i stanowisko mają większe znaczenie gospodarcze w państwie aniżeli u nas, w Niemczech, i że pragnąc o nich coś powiedzieć, nie wystarczą szerokie poglądy zapożyczone z lamusa sentymentalnych powieściopisarzy Północy lub filozoficzne głębie pomysłowych sprzedawców sklepowych Południa. […] Dawniej w Wielkim Księstwie Poznańskim, tak jak zresztą w całej Polsce, uprawiali oni wyłącznie wszystkie rzemiosła; teraz jednak przybywa z Niemiec wielu chrześcijańskich rzemieślników, ale również polscy chłopi zaczynają coraz częściej znajdować upodobanie w rzemiosłach i innych zawodach.

Wydaje się to dziwne, gdyż zazwyczaj pospolity Polak staje się szewcem, piwowarem, lub gorzelnikiem. W Waliszewie, przedmieściu Poznania, widziałem co drugi dom ozdobiony wywieszką szewca, co przypominało mi miasto Bradfort w Polowym z Wakefieldu Szekspira.

W pruskiej dzielnicy [Wielkim Księstwie Poznańskim] Polski Żyd, który nie wychrzcił się, nie może zostać urzędnikiem państwowym; w rosyjskiej dzielnicy [Królestwie Polskim] Żydzi są dopuszczani do wszystkich urzędów państwowych, ponieważ uważa się to za rzecz celową. Zresztą w tamtejszych kopalniach nie przesublimowano jeszcze arszeniku w arcypobożną filozofię, a wilki w staropolskich lasach nie zostały jeszcze dotąd tak wytresowane, aby potrafiły wyć historycznymi cytatami.

Byłoby pożądane, aby nasz rząd z pomocą odpowiednich środków natchnął Żydów Wielkiego Księstwa większym zamiłowaniem do rolnictwa, gdyż Żydów rolników jest tu bardzo mało. W rosyjskiej dzielnicy spotyka się ich często. Niechęć do pługa powstała wśród polskich Żydów wskutek tego, że widzieli dawniej opłakane położenie pańszczyźnianego chłopa. Jeżeli stan włościański podniesie się teraz ze swego poniżenia, również Żydzi chwycą za pług.

Z małymi wyjątkami wszystkie karczmy znajdują się w rękach żydowskich, a liczne gorzelnie przynoszą krajowi wielkie szkody, ponieważ zachęcają chłopów do pijaństwa. Ale wyżej wykazałem już, jak to picie wódki wywołuje u chłopów nastrój błogiej szczęśliwości.

Każdy szlachcic ma Żyda na wsi lub w mieście, którego nazywa faktorem i który załatwia dla niego zlecenia, zakupy, sprzedaże, zasięga informacji itd. Oryginalna instytucja, która jaskrawo wskazuje na zamiłowanie do wygody wśród polskiej szlachty. Zewnętrzny wygląd polskich Żydów jest okropny. Ciarki mnie przechodzą, kiedy przypominam sobie, jak za Międzyrzeczem po raz pierwszy ujrzałem polską wieś, zamieszkałą przeważnie przez Żydów. „Tygodnik Wielkopolski”, nawet rozgotowany na jadalną papkę i stosowany w charakterze obrzydliwego proszku na wywołanie wymiotów, nie oddziałałby na mnie tak skutecznie, jak widok obdartych, brudnych postaci; a górnolotna mówka uczniaka trzeciej klasy, natchnionego miłością ojczyzny i gimnastyki, nie umęczyłaby tak okropnie moich uszu, jak żargon Żydów polskich. Jednakże wstręt ustąpił wkrótce miejsca współczuciu gdym się przypatrzył bliżej położeniu tych ludzi i gdy ujrzałem nory podobne do chlewów, w których mieszkają, szwargocą, modlą się, szachrują i klepią biedę. Język ich jest ujęty na polską modłę niemczyzną, przeplataną słowami hebrajskimi.

W bardzo dawnych czasach przywędrowali oni z powodu prześladowań religijnych z Niemiec do Polski; w sprawach religii bowiem Polaków cechuje tolerancja. Gdy świętoszkowie doradzali pewnemu królowi polskiemu [Zygmuntowi Augustowi], by zmusił polskich protestantów do powrotu na łono Kościoła katolickiego, odrzekł im: Sum rex populorum, sed non conscientiarum! [Jestem królem ludów, a nie sumień!]

Żydzi pierwsi wprowadzili do Polski rzemiosła i handel, i za Kazimierza Wielkiego obdarzeni zostali wielkimi przywilejami. Zdaje się, że zajmowali stanowisko bliższe szlachcie aniżeli chłopom, gdyż według starego prawa Żyd przez przyjęcie chrześcijaństwa eo ipso [tym samym] zostawał wyniesiony do stanu szlacheckiego. Nie wiem, czy i kiedy to prawo zniesione zostało i co z tych dwóch rzeczy straciło na wartości.”[1]

Nie tylko Heine

Opinia Heinego o brudzie i nędzy, w jakich żyli polscy Żydzi, nie była odosobniona. Na przykład podróżujący na przełomie XVIII i XIX wieku po terenach byłej Rzeczpospolitej Carl Feyerabend, o zwiedzanym przez siebie Grodnie pisał:

„Nędzne mieszkania zamieszkałe są w większej części przez Żydów i utrzymywane w żydowskim brudzie. Kłują smutno w oczy na tle pięknych pałaców, które się właśnie minęło.”[2]

Szczególnie nędzne były żydowskie karczmy. Gdy chciano podkreślić, że coś było w opłakanym stanie, porównywano to właśnie do nich. Co ciekawe, niekiedy w takich porównaniach karczmy te wypadały lepiej niż obiekt krytyki. Na przykład Julian Ursyn Niemcewicz, po zwiedzeniu Sycylii notował:

„Marsala i Mazara nic nie zawierają ciekawego; mieliśmy w nich gospody gorsze od najgorszych karczem naszych żydowskich.”[3]

O ile bowiem prawdą jest, że żydowskie karczmy w Polsce były nadzwyczaj mizerne, to nie tylko one spotykały się z krytyką podróżnych. Na brud, robactwo i inne niedogodności skarżyli się także ci, którym przyszło korzystać na przykład z francuskich gospód[4].

Narzekania na nędzę ludu, zwłaszcza wiejskiego, były wówczas w Europie powszechne. Wynikało to nie tylko z obiektywnych przesłanek (prawdziwego ubóstwa), ale także z tego, że wykształceni ludzie mieli wówczas misję, którą było wskazywanie nieoświeconemu społeczeństwu środków poprawy jego losu. Więc na przykład, gdy śląski lekarz Johann Joseph Kausch pisał o polskich Żydach, „którzy są chyba najnędzniejsi spośród wszystkich Żydów europejskich”[5], to nie kpił z nich, nie chełpił się, że na Śląsku żyje się lepiej, lecz radził, jak te masy „ubogich Żydów”, których „główny interes polega na oszustwie”[6] wydobyć z biedy, a przez to uczynić pożytecznymi dla państwa. Nie inaczej postąpił sam Heine, podsuwając rozwiązanie, które miało poprawić jakże nędzny los wzbudzających w nim odrazę, ale i współczucie Żydów polskich.

dr Radosław Sikora

Przypisy:

[1] Henryk Heine o Polsce. W: Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie. Wybrał i opracował Jan Gintel. t. II, s. 313–314. Kraków 1971.

[2] Cytat za: Berhard Struck, Nie Zachód, nie Wschód. Francja i Polska w oczach niemieckich podróżnych w latach 1750–1850. s. 267. Warszawa 2012.

[3] Julian Ursyn Niemcewicz, Pamiętniki czasów moich. Opr. Jan Dihm. t. 1, s. 196. Warszawa 1958.

[4] Struck, Nie Zachód, s. 136–145.

[5] Johann Joseph Kausch, Wiadomości o Polsce. W: Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie. Wybrał i opracował Jan Gintel. t. II, s. 150. Kraków 1971.

[6] Tamże.

Za:http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,zabory?zobacz/brudny-jak-polski-zyd-czyli-niemiecki-zyd-o-polskich#

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.