Najnowsze

Opublikowano Lipiec 31, 2016 Przez a303 W Żydomasońska rewolucja w "Kościele katolickim"

Bóg nie istnieje. Rozmowa z rabinem Abrahamem Skórką, przyjacielem papieża Franciszka

Polska prawica mówi, że to papież „lewaków i sodomickich aktywistów”, a rabin mówi, że to prorok?

– Jako jego przyjaciel wiem, że to człowiek głębokiej wiary. Franciszek wibruje wiarą. Rozmowa z rabinem Abrahamem Skórką z Buenos Aires

Talmudyczny prorok santo subito Bergoglio

Talmudyczny prorok santo subito Bergoglio

CV: Rabin Abraham Skórka (ur. 1950), doktor nauk chemicznych, Argentyńczyk polskiego pochodzenia, rabin gminy żydowskiej Benel Tikva w Buenos Aires i rektor Latynoamerykańskiego Seminarium Rabinicznego, przyjaciel papieża Franciszka. Jako pierwszy rabin w Ameryce Łacińskiej dostał tytuł honoris causa od katolickiego uniwersytetu. Wspólnie z kardynałem Jorge Bergogliem wydał książkę „W niebie i na ziemi” (Znak, 2013)

Bracia w Talmudzie. Skorka i Bergoglio.

Bracia w Talmudzie. Skorka i Bergoglio.

Maria Hawranek, Szymon Opryszek: Bóg nie istnieje. To niezwykłe stwierdzenie jak na przyszłego papieża i przewodniczącego gminy żydowskiej w Buenos Aires.

Rabin Abraham Skórka:- To powiedziałem ja, a mój przyjaciel Bergoglio się zgodził. Jest tak: rozmawiam z Bogiem, codziennie się do niego modlę, czuję jego obecność w moim życiu. Ale nie mogę powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że istnieje – wtedy nie byłaby to wiara w Boga. Wierzyć to znaczy mieć wątpliwości. Np. wierzymy w sprawiedliwość Boga, a na świecie widzimy niesprawiedliwości, których nie rozumiemy. Wierzący codziennie rano te wątpliwości pokonuje.

Bóg nie istnieje w ten sam sposób jak komputer – nie ma wagi, wymiarów pamięci, charakterystyki. Nie mogę udowodnić jego istnienia w laboratorium. Ale to samo dotyczy wszelkich wartości – koncept dobra i zła to kwestia wiary. Nikt nam nie da certyfikatu na to, że zabijanie jest złe, my w to wierzymy. Na wartości ludzkie nie ma dowodu.

W książce, która jest zapisem rozmów rabina i kardynała o współczesnych dylematach, prawie we wszystkim się zgadzacie. Nie dla uporczywej terapii, nie dla aborcji, choć tu rabin jest łagodniejszy, zamiast potępienia samobójców – szacunek do nich jako chorych. Żadnych napięć?

– Generalnie co do istoty zawsze się zgadzamy, różnią nas detale. Np. w kwestii aborcji chrześcijaństwo jest restrykcyjne, a judaizm bardziej dynamiczny – pozwala na nią w sytuacji zagrożenia życia matki czy niedorozwoju płodu. Jednakowo wspieramy instytucję małżeństwa, ale w judaizmie to kobieta i mężczyzna ogłaszają swój nowy stan, a nie sąd rabinacki. Nie sprzeciwiamy się też reprodukcji wspomaganej – uznajemy, że w ten sposób pomaga się Bogu, by kobieta mogła zostać matką. Ale to szczegóły. Różnią nas kwestie teologiczne, ale nie codzienne sprawy. Etyka chrześcijańska wyrasta z etyki judaistycznej. Dla nas obu najważniejsze jest przykazanie „Kochaj bliźniego jak siebie samego”.

Fundamentalnie nie zgadzamy się tylko w jednej kwestii: w piłce nożnej. Jestem fanem River Plate, papież kibicuje San Lorenzo.

Od żartu kardynała na temat piłki zaczęła się panów przyjaźń w 1999 roku. Jak to jest przyjaźnić się z papieżem?

– Rzadziej się widujemy. Jest wiernym przyjacielem, zawsze dzwoni w moje urodziny. Jutro czekam na telefon. Kiedy byłem w Rzymie, postarał się dla mnie nawet o koszerne wino, a co ważniejsze – modlił się ze mną w synagodze w piątek i sobotę.

Pokłóciliście się kiedyś o piłkę?

Nie, nie warto. Ale dużo żartowaliśmy. Raz po przegranej klubu River, na który mówi się u nas „kurczaki”, powitał mnie hasłem: „To dziś chyba zjemy rosół”. Kiedy klub San Lorenzo zdobył mistrzostwo, zadzwoniłem z gratulacjami. A kiedy River – on do mnie nie. Wypomniałem mu to.

Kiedy jeszcze mieszkał w Buenos Aires, co razem robiliście?

– Nakręciliśmy 31 odcinków debaty dla lokalnej telewizji. Kilkakrotnie wspólnie publicznie się modliliśmy. Może zabrzmię jak miss świata, ale cały czas zastanawialiśmy się, jak możemy pracować dla pokoju. Esencją naszej przyjaźni jest religia i pełno w niej symbolicznych momentów, jak np. przytulenie przed murem Ściany Płaczu w Izraelu w 2014 r., nawiasem mówiąc, pojechałem jako członek delegacji Watykanu. Wzruszyłem się, gdy autorzy jego biografii na jego polecenie poprosili mnie o napisanie wstępu. Prymas Argentyny, arcybiskup katolickiej metropolii na autora prologu wybiera rabina. Zatkało mnie. Również dzięki niemu katolicki uniwersytet Pontificia Universidad Católica Argentina, którego był kanclerzem, przyznał mi jako pierwszemu rabinowi w Ameryce Łacińskiej tytuł honoris causa. Gdy telefonicznie mu za to dziękowałem, powiedział: „Nie mam z tym nic wspólnego”.

Wszyscy piszą o Franciszku, że jest niezwykle skromny.

– Lubi prostotę, m.in. dlatego zamieszkał w Domu Świętej Marty – dzięki temu może przyjmować przyjaciół bez protokołu, jak chce. Siedzimy w salonie naprzeciwko i gadamy jak zawsze. Oprócz tego jest jeszcze tylko gabinet, sypialnia i łazienka. Jako kardynał zawsze chodził w tych samych czarnych butach, na nasze spotkania przyjeżdżał metrem. Odprawiał mszę w parafiach w całym mieście, raz nawet na stacji metra w intencji ludzi przymuszanych do pracy. Dużo mówił o biedzie, wykorzystywaniu kobiet, sytuacji więźniów, których również regularnie odwiedzał. Po wyborze na papieża zadzwonił nie tylko do mnie, ale też do swojego kioskarza – że już nie będzie potrzebować gazet.

Kiedy postanowiliście, że napiszecie książkę?

– Ponad dwa lata spotykaliśmy się na przemian w moim gabinecie w siedzibie gminy żydowskiej i u niego, w arcybiskupstwie w Buenos Aires. Nasze rozmowy moderował dziennikarz, transmitowano je w telewizji. Kiedyś kardynał mnie odwiedza, rozmawiamy, a on nagle zawiesza wzrok na kartce ze słowami pozdrowienia, które wypowiedział kilka lat wcześniej w synagodze. Milczy, ja o nic nie pytam. Później spotykamy się w siedzibie arcybiskupstwa. Na regale ze zdjęciami stoi nasze wspólne zdjęcie, które mu podarowałem. Wtedy postanowiliśmy opublikować zapisy naszych rozmów.

Papież konsultuje się z rabinem? Na przykład w kwestii swoich wystąpień w miejscach ważnych dla judaizmu?

– Ostatnio wymieniliśmy maile na temat jego lipcowej wizyty w Auschwitz, w której, jeśli Bóg zechce, będę mu towarzyszyć. Napisał, że chce pomodlić się w ciszy, może nawet rozpłakać. Kiedyś powiedział mi coś, czego ja jako Żyd nie mógłbym stwierdzić, bo byłbym nieobiektywny – że wszystkie ludobójstwa są straszliwe, ale w Shoah jest coś szczególnego. „Każde zabójstwo Żyda stanowiło policzek wymierzony Bogu w imię bożków”. Przemawiał już w Yad Vashem. Wydaje mi się, że to milczenie to najlepsze, co może zrobić, i całkowicie rozumiem jego potrzebę. Czasem cisza jest bardziej wymowna. Franciszek mówi przez swoje gesty.

Jeden z tych gestów – obmycie stóp imigrantów, w tym muzułmanów – wywołał w polskim Kościele i prawicowych mediach falę hejtu. Reakcje typu: „odchodzę z Kościoła”, „poniżył się przed muzułmanami”, „szkoda, że jeszcze terrorystom stóp nie umyje”, należą do łagodniejszych. Jak ten gest odebrała Argentyna?

– Nie było negatywnych reakcji. Pamiętajmy, że jego wzorem jest Jezus, który dla muzułmanów też jest ważny. Z Nowego Testamentu często cytuje przypowieść o Samarytaninie. Przez tamten gest chciał powiedzieć, po pierwsze, że chrześcijaństwo jest gotowe pomóc wszystkim. Ci ludzie cierpią, nie możemy być wobec nich obojętni. Po drugie, on chce zbliżyć islam i chrześcijaństwo do dialogu – papież, pontifex, to z łacińskiego „pontificem” – budujący mosty. Zresztą po pierwszej Wielkanocy, kiedy umył stopy muzułmance, pożalił mi się: „Oberwałem z dwóch stron – od muzułmanów za dotykanie kobiet, od tradycyjnych katolików – za mycie stóp muzułmance”. Ale nie przejmuje się tym, bo jest rewolucjonistą. Ma cechy proroka, mówi z głębi, z siłą.

Polska prawica mówi, że to papież „lewaków i sodomickich aktywistów”, a rabin mówi, że to prorok?

– Jako jego przyjaciel wiem, że to człowiek głębokiej wiary. Wibruje wiarą. Urodzony w Warszawie teolog i filozof żydowski Abraham Joszua Heschel pisał o proroctwie, że choć era proroków skończyła się wraz z Aggeuszem, Malachiaszem i Zachariaszem, duch proroczy ostał się w ludzie żydowskim przez kolejne stulecia. Ten duch obecny jest u Bergoglia. Chce zbliżyć do Boga nas wszystkich. Jest spontaniczny i walczący, więc oczywiście ci, którzy rygorystycznie i kurczowo trzymają się tradycji, mają z nim problem. Bo on ciągle wszystko kwestionuje.

Powiedział rabinowi, że „celibat jest kwestią dyscypliny, nie wiary, i może ulec zmianie”.

– Mało tego, zwierzył się nawet ze swojej miłosnej przygody. Kiedy był w seminarium, na weselu wujka poznał dziewczynę. Zauroczył się. Przez tydzień nie potrafił się modlić, myślał tylko o niej. Musiał od nowa podjąć decyzję o drodze do kapłaństwa. Te dylematy dla judaizmu nie istnieją, bo nigdy nie zakładaliśmy celibatu. Ale dla Kościoła to ważne pytania. M.in. pytanie o ojcostwo księży. Bergoglio uważa, że ksiądz, który ma dziecko, powinien odejść ze stanu kapłańskiego – nawet jeśli nie chce się żenić z kobietą, powinien zająć się dzieckiem. Ten papież otwiera trudne tematy.

W Polsce przyznanie się arcybiskupa do takiego zauroczenia wywołałoby skandal.

– Bergoglio opowiada o swoim życiu prosto i głęboko. Nie chce, by ludzie postrzegali go jak istotę z innej planety, tylko jako człowieka, który urodził się w Buenos Aires i musiał przezwyciężyć swoje namiętności, by zostać księdzem. Nie mieć żony, dzieci, poświęcić się Kościołowi – to przecież ekstremalna decyzja. Nikt nie rodzi się księdzem. Trzeba o to walczyć.

Ostatnio szokuje tematem homoseksualizmu. „Kim jestem, by oceniać?” – spytał. Uważa, że Kościół powinien homoseksualistów prosić o wybaczenie. Judaizm też?

– Judaizm nigdy ich nie prześladował, za to zamiatał pod dywan. Od dawna o tym z Bergogliem rozmawiamy i ja rozumiem jego przesłanie nie tylko jako prośbę o wybaczenie, ale próbę zmiany myślenia o homoseksualizmie w przyszłości. Co prawda Biblia wprost mówi, że homoseksualna relacja między mężczyznami jest grzechem, dopiero z czasem rabini rozciągnęli ten zakaz na kobiety, ale homoseksualiści istnieją, są naszymi braćmi, musimy z nimi rozmawiać, nie potępiać. Franciszek próbuje wprowadzić koncept miłości w rzeczywistość człowieka – inny nie jest taki jak ja, ale muszę nauczyć się go szanować. Bo kochać to szanować. Powtarzam, to papież rewolucjonista: stawia wyzwania swojemu Kościołowi i światu.

W Polsce Janowi Pawłowi II, wbrew jego woli, stawiano pomniki jeszcze za życia. Niektórzy duchowni mogą czuć się o Franciszka zazdrośni.

– Wszystkim, którzy tak myślą, powiedziałbym: Franciszek może zrobić dużo, bo Jan Paweł II w swoim czasie otworzył wiele drzwi. Franciszek reformuje Kościół od wewnątrz, Jan Paweł II był rewolucjonistą w relacjach Kościoła z innymi religiami. Zbudował nowego ducha w dokumencie „Nostra aetate”. To on zaczął o nas mówić „starsi bracia w wierze”, wetknął kartkę z modlitwą w Ścianę Płaczu w Jerozolimie i jako pierwszy od 2 tysięcy lat odwiedził synagogę w Rzymie, niedaleko Watykanu. Kiedy był w Argentynie, prosiliśmy go, jak wszystkie społeczności żydowskie na świecie, o rozpoczęcie relacji dyplomatycznych z Izraelem. Zrobił to. W testamencie wymienił tylko dwie osoby – swojego sekretarza i rabina Rzymu. Spróbował zmienić historię. Franciszek też to robi.

Zdaniem kardynała i rabina najgorszy przywódca to przywódca przeciętny. Ale taki nikomu się nie naraża.

– Potrzebujemy wybitnych przywódców. Przeciętny idzie środkiem, utrzymuje status quo. Cadyk z Kocka, założyciel chasydyzmu i jeden z moich autorytetów, napisał ostro: kiedy idziemy, musimy się trzymać brzegów ścieżki, przez środek idą konie. Ludzie idą brzegiem, czyli po ekstremum. To wyzwanie stoi przed każdym liderem. Franciszek usiłuje rozwiązywać problemy, popełnia błędy albo trafia w punkt. Ale nie jest przeciętny.

Jakie błędy popełnił, zdaniem Argentyńczyków?

– W Buenos Aires krytykuje się papieża tylko za ruchy na wewnętrznej scenie politycznej. Niektórzy uważają np., że jest przeciwny prezydentowi Mauricio Macriemu. Ale powiedział, że gdy był kardynałem, a Macri burmistrzem Buenos Aires, tylko raz się poróżnili. Ostatnio krytykowano go też za spotkanie z Hebe Pastor de Bonafini, 87-letnią działaczką, szefową Matek z Placu Majowego. Oskarżyła go o współpracę z dyktaturą i nazwała faszystą, a kiedy wybrano go na papieża, powiedziała: „Temu papieżowi mamy do powiedzenia tylko jedno: amen”. Spotkali się w maju na jej prośbę. Przeprosiła go, oficjalnie przyznała, że się co do niego pomyliła. Wielu osobom nie spodobało się, że w ogóle się z nią spotkał, innym, że poświęcił jej na audiencji trzy razy więcej czasu niż Macriemu.

Na poziomie światowym nikt mu u nas nic nie wytyka.

Czy debata wokół rzekomej współpracy obecnego papieża z dyktaturą wojskową wciąż jest w Argentynie żywa?

– Praktycznie nie istnieje. Wywołał ją dziennikarz Horacio Verbitsky, który wymienił Bergoglia w książce o współpracy Kościoła z juntą i oskarżył o porwanie dwóch księży jezuickich. To było na początku 2013 r., pisaliśmy książkę. Zapytałem, o co chodzi, a on odpowiedział tylko, że raz spotkał się z tym dziennikarzem. Później znana dziennikarka z „La Nación” Elisabetta Piqué opublikowała jego biografię, a w niej świadectwa osób, które uratował. On niespecjalnie to komentował. Jak go znam, pewnie tylko pyta siebie, czy nie mógł zrobić więcej dobrego.

Papież zagościł na tabliczkach w Buenos Aires – przymocowane obok drzwi jego dawnego domu, wbite w mury, wbrukowane w plac, gdzie grywał w piłkę z sąsiadami. Myśli rabin, że Argentyńczyków też ogarnie obsesja pomnikowa?

 

– Nie sądzę. Owszem, kiedy wybrano go na papieża, jego zdjęcie było wszędzie. Ale euforia minęła. My, Argentyńczycy, jesteśmy bardzo krytycznym narodem. Okazujemy wielką miłość, ale też ostro krytykujemy. Jak wahadło. Spójrzcie, co stało się z Messim – fala krytyki po nieudanym występie na Copa America, a gdy ogłosił, że odchodzi – błagania, by tego nie robił. Jesteśmy trochę paranoikami. Ale to chyba dobrze, żaden człowiek nie powinien być przemieniony w Boga. Żaden. Choć bez wątpienia Bergoglio jest jednym z najważniejszych Argentyńczyków w historii.

Mainstream polskiego duchowieństwa alergicznie reaguje na nowatorskie ruchy papieża. Myśli rabin, że Bóg lubi zmiany?

W Biblii jest pełno scen, w których Bóg przez proroków – Izajasza, Jeremiasza i innych – mówi do ludu Izraela: zgrzeszyliście, ale jeśli pożałujecie swych czynów i się poprawicie, to wam wybaczę. Czyli Bóg jest dynamiczny – jeśliby nie był, grzesznik automatycznie otrzymałby karę i kropka. Idea wybaczenia dowodzi, że Bóg nie jest maszyną. Bóg się zmienia.

Spójrzmy na naukę – aby stworzyć teorię względności, Einstein musiał najpierw wszystko zdementować. Talmud jest pełen słów greckich, łacińskich, perskich, to efekt interakcji. Duch się zmienia – jestem taki, a jutro inny. I dobrze! Powinniśmy się zmieniać, próbować być lepsi. Życie to interakcje z innymi ludźmi, wpływ rodziców, braci. Religia też musi taka być.

Papież jest obecny na Facebooku, Instagramie i Twitterze. Nowe technologie są mu bliskie?

– Sam nie mam Facebooka i nie sądzę, by Bergoglio go prowadził. Pewnie ktoś mu pomaga. Wiem, że nawet maili sam nie pisze, korespondencję wysyłam na adres jednego z sekretarzy, Argentyńczyka. Gdy raz wyjechał na wakacje, inny sekretarz zamiast maila wysłał mi zdjęcie tego, co papież napisał. Bergoglio pisze malutkie litery, ale dało się odczytać.

A jak judaizm reaguje na nowości?

– Różnie. W judaizmie też są ludzie, którzy mówią: jest tak, a nie inaczej i z tej pozycji się nie ruszamy. Każdy z nas uważa, że zna prawdę. Kiedy rozmawialiśmy z Bergogliem, ja miałem swoją prawdę – być Żydem to dla mnie prawda – a Bergoglio miał swoją – chrześcijaństwo. Inaczej przestałbym być Żydem, a on chrześcijaninem. Ale nie musieliśmy bronić tych swoich tożsamości, bo szanowaliśmy racje innego. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś, kto ma swoją prawdę, chce ją narzucić wszystkim pozostałym.

Da się rozmawiać z fundamentalistami?

– Nie. Bo nie chcą rozmawiać.

Kardynał nazwał fundamentalizm opium. Jak rabin to rozumie?

– Opium, bo człowiek, który je zażywa, oszukuje się. Żyje w świecie, który nie jest prawdziwy. Żeby dialog był możliwy, trzeba spojrzeć na drugiego człowieka jako równego sobie. Jeśli mam przekonanie, że posiadłem jedyną prawdę, to z kim mam gadać i o czym? W mojej ocenie tacy ludzie mają jakiś problem z psychiką. Bergoglio napisał o nich tak: „Osoby, które uważają to, co mówią, za niepodważalne wyroki, należy traktować z nieufnością. Zawsze trzeba zostawić miejsce na wątpliwości”.

Jak judaizm radzi sobie z fundamentalistami?

– Dopóki ich agresywność jest trzymana w ryzach, da się współżyć: oni tam, my tu. W judaizmie, dzięki Bogu, poziom przemocy nie jest zbyt wysoki. W islamie powstał cały odłam fanatyków, którzy terroryzują świat. Nazizm był pogańskim fundamentalizmem – wiara w idee czystej rasy, eliminacji Żydów i homoseksualistów, poddaństwa Słowian. Musimy być czujni.

Ma pan postępowe poglądy, ale należy pan do nurtu konserwatywnego.

– W judaizmie są trzy główne nurty: ortodoksyjny, tradycyjny i reformowany. Ja należę do środkowego, choć i tu są jeszcze odcienie – np. w synagodze modlimy się wspólnie z kobietami, a niektórzy zachowują podział. Jem koszernie, szanuję szabat. Ale nie jestem fanatykiem. Tradycjonalizm nie oznacza nietolerancji i zamkniętego umysłu. Nie żyjemy już w gettach, współcześni Żydzi są kosmopolitami.

I rabin, i kardynał mówią stanowczo, że nie może być powiązań między religią a polityką. Rabin nie ma swojej ulubionej partii, a kardynał od lat nie głosował.

– Unia polityki i religii jest bardzo niebezpieczna. Kiedy obie rzeczy się mieszają, w historii ludzkości dzieją się dramaty. W demokracji, najlepszym z systemów do życia, rolą religii jest pomoc człowiekowi w formowaniu świadomości i wartości, odnalezieniu sensu życia i rozwijaniu duchowości na bazie wielowiekowego doświadczenia, jakie mają islam, judaizm, chrześcijaństwo czy inne religie.

Bergoglio powiedział: „Dobrze się stało, że kościół utracił Państwo Kościelne, bo stało się jasne, że jedyne, co posiada papież, to 0,5 kilometra kwadratowego”

Argentyńczycy nie mają kłopotu z wymówieniem pana polskiego nazwiska?

– Czasem mają, wtedy mówią „Eskorka”. Ale kreska w „ó” już dawno u mnie zniknęła, na moją prośbę pojawiła się w polskim wydaniu naszej książki. Po polsku znam niestety tylko kilka słów, w moim domu mówiło się w jidysz.

Dziadkowie przypłynęli do Buenos Aires w latach 20., głównie z powodów ekonomicznych, ale również – antysemityzmu kleru. Dziadek ze strony matki urodził się w Radoszycach na Kielecczyźnie, babcia w Łodzi. Zamieszkali w dzielnicy Barracas. Dziadkowie ze strony ojca urodzili się w Końskich, a w Buenos Aires zamieszkali w Boedo. Ten pierwszy był tkaczem, drugi – introligatorem. W Argentynie wykonywali te same zawody.

Tęsknili za Polską?

– To był bolesny temat. Dopiero niedawno zacząłem rozumieć ich dwuznaczny stosunek do przeszłości. Z jednej strony opowiadali o wściekłości i cierpieniu – większość krewnych zginęła w Shoah, ci, którzy przeżyli, wyjechali do USA. Z drugiej strony dziadkowie nazywali Polskę „starym domem”, a w Buenos Aires reprodukowali swoje polskie życie – mówili w jidysz, pracowali w tych samych zawodach, jedli barszcz i gefilte fisz. U dziadka znalazłem też zdjęcie – mężczyzna siedzi na skale, za nim pola uprawne, i podpis w jidysz: „Wysyłam ci to zdjęcie z polskich pól”. Zobaczyłem w tym czułość i poczucie przynależności.

Chcieli kiedyś wrócić?

– Dziadkowie – nie. Po pierwsze, bo żelazna kurtyna. Po drugie – do kogo? Po trzecie, pogrom kielecki był dla nich kropką nad i – w pewnym sensie Polska przestała dla nich istnieć. Ale ojciec kilka miesięcy przed śmiercią powiedział mi: „Jeśli mógłbym, pojechałbym do Auschwitz i odmówił kadisz za zmarłą rodzinę”. On nie zdążył, ja to zrobiłem. Za drugim razem, w tym roku przy okazji Marszu Życia. Za pierwszym razem byłem sam. Odmówiłem psalm.

Rabin już jest na emeryturze, ale wciąż aktywny. Jakie plany miał Bergoglio?

– Na pewno nie odpoczynek. Jest pracoholikiem. Jeśli w ogóle się jakoś relaksuje, to kiedy czyta Jorge Luisa Borgesa albo słucha tanga. Jeśli chcecie mu sprawić najlepszy prezent, kupcie mu płytę.

 wyb

Maria Hawranek i Szymon Opryszek

14.07.2016 00:02

BERGOGLIO KAHAŁ

Za: http://www.gazetawarszawska.com/antykosciol/4242-bog-nie-istnieje

Data publikacji: 31.07.2016

Tags : , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.