Najnowsze

Opublikowano Styczeń 7, 2017 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Czy biały gatunek zginie?

Rafał Lemkin to wybitny polski prawnik pochodzenia żydowskiego. W wydanej w 1944 r. książce The Axis Rule in Occupied Europe (Rządy państw Osi w okupowanej Europie) szczegółowo przedstawił swoje poglądy na nowy typ zbrodni przeciwko ludzkości, tworząc termin „genocidium” (ludobójstwo), które rozumiał jako zorganizowane działania mające na celu zniszczenie narodu lub grupy etnicznej poprzez dezintegrację instytucji, kultury, języka, świadomości narodowej i religijnej, gospodarczych podstaw egzystencji, a następnie pozbawienie ludzi bezpieczeństwa, wolności, zdrowia, godności i ostatecznie życia.

a

Określenie „ludobójstwo” po raz pierwszy zostaje wykorzystane w akcie oskarżenia w procesie niemieckich zbrodniarzy wojennych w Norymberdze. Lemkin występuje tam w charakterze doradcy sędziego Sądu Najwyższego USA Roberta Jacksona – głównego amerykańskiego oskarżyciela w Trybunale Norymberskim, a podstawę aktu oskarżenia stanowią jego rozprawy naukowe na temat prawa karnego i prawa międzynarodowego. Lemkin był kilkakrotnie mianowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Jest jednym z tych Polaków, żyjących na obczyźnie, z których moglibyśmy być dumni, ale o których zapomnieliśmy, preferując „autorytety” dojrzewające, niczym sery pleśniowe, w zatęchłym klimacie Peerelu i III RP.

Ludobójstwo poprzez wielokulturowość

Strona whitegenocideproject.com, specjalizująca się w tropieniu przejawów tego, co określa mianem „dyskryminacji białych”, podkreśla fakt, że wg Lemkina, ludobójstwo nie musi oznaczać natychmiastowego zniszczenia narodu […] W definicji ludobójstwa mieści się skoordynowane działanie, mające na celu zniszczenie zasadniczych fundamentów życia i tożsamości grup narodowych czy etnicznych, czego zamierzonym efektem będzie likwidacja tych społeczności. Stanie się tak w wyniku dezintegracji politycznej i społecznej grup tworzących naród, jak też ich religii, kultury, języka, świadomości narodowej. Zniszczeniu ulegną też podstawy ekonomiczne grup narodowych oraz bezpieczeństwo osobiste, wolność, zdrowie, poczucie godności, a w końcu również życie ich członków. Strona przypomina też, że według art. II przyjętej przez ONZ w 1948 r. „Konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa”, do zbrodni ludobójstwa, podlegającej karaniu, należy m.in. „spowodowanie poważnego […] rozstroju psychicznego członków grupy” (art. II punkt b) oraz „rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich fizycznego zniszczenia w całości lub w części” (art. II punkt c).

Autorzy strony whitegenocideproject.com sądzą, że polityka przymusowej różnorodności (diversity, w naszym rozumieniu: wielokulturowości – multikulti), stosowana tylko w państwach o przewadze ludności białej, narusza punkt c art. II, stając się tym samym synonimem ludobójstwa białych (white genocide). Skoro różnorodność jest tak wielką wartością, to czy politykę multikulti stosuje się również na obszarach zamieszkałych w 100 proc. przez Murzynów, Azjatów, Indian? – pytają dziennikarze whitegenocideproject.com. Kiedy jest mowa o różnorodności, wówczas rasiści, żywiący uprzedzenia do białych, czynią taką oto dystynkcję: każdy nie-biały jest sam w sobie „różny”. Każdy biały jest z definicji „nie-różny”. Z tego należy wyciągnąć wniosek, czytamy, że różnorodność (diveristy) to po prostu brak rasy białej: tak więc za każdym razem, gdy mowa jest o różnorodności, oznacza to, w gruncie rzeczy, że mowa jest o stworzeniu obszarów, w których biali najpierw stają się mniejszością, a następnie ulegają zagładzie.

Przemieszczanie milionów nie-białych emigrantów do krajów tradycyjnie zamieszkiwanych przez ludność białą, samo w sobie nie jest przejawem ludobójstwa, ale powiązanie tego procesu, który trwa od lat, z przymusem zaakceptowania przez białych przynoszonych przez emigrantów systemów prawnych oraz ich obyczajów i kultury, jako równoprawnych, a nawet dominujących, staje się pierwszym krokiem do dezintegracji białych społeczności, czego konsekwencją będzie ludobójstwo. Dzisiejsze rządy nie chcą zrezygnować z prowadzonej przez siebie polityki przymusowej wielokulturowości, dlatego należy stwierdzić, że w sposób świadomy kierują procesem zmierzającym do eksterminacji rządzonych przez nich obywateli: w społeczeństwie istnieje coraz większa świadomość tego, że biali ludzie stają się w swoich krajach mniejszością, ale nastawione na eksterminację białych rządy nie chcą zakończyć prowadzenia polityki, która zmienia nas, w naszym własnym państwie, w mniejszość narodową.

Pokonać marksizm kulturowy

Na stronie https://smashculturalmarxism.wordpress.com, opisującej negatywne skutki, jakie niesie dla społeczeństw świata marksizm kulturowy, możemy znaleźć artykuł Promowanie i poparcie przez mainstream białego ludobójstwa (Promotion and Support of White Genocide Goes Mainstream), mający w swych zamierzeniach dowieść, że establishment zainteresowany jest zniszczeniem cywilizacji białego człowieka. Autor artykułu cytuje wypowiedź Cole Moretona, pisarza i dziennikarza „Sunday Telegraph”, który stwierdził, że nasza przyszłość i nadzieja leży w tym, że zwiększać się będzie w sposób dynamiczny liczebność ras mieszanych. Słowa te padły podczas tok-show „Wielkie Pytania”, którego gospodarzem jest Nicky Campbell. Show nadawany jest w niedzielny poranek na kanale BBC One, który jest flagowym kanałem brytyjskiej telewizji publicznej. Do programu zatytułowanego „Czy boimy się dyskutować na temat ras” zaproszono wyselekcjonowaną grupę osób, które dawały gwarancję, że nie poruszą niewygodnych kwestii oraz ludzi z uprzedzeniami do rasy białej, których interesy nie są związane z jednorodnością rasową i kulturową Brytyjczyków, lecz z celem, który chcą osiągnąć w wyniku masowej indoktrynacji.

Wśród dyskutantów nie było osób, które broniłyby interesów białej ludności. Z wypowiedzi panelistów wynikało, że nie mogą się doczekać, kiedy Brytyjczycy staną się mniejszością w swym kraju. Przez 40 minut programu mówiono tylko o tym, że „czarni nie mogą być rasistami” i że za wszystko odpowiadają biali: za biedę czarnych, brak osiągnięć czarnej ludności, przestępstwa czarnych, morderstwa, rozboje et caetera – czytamy we wspomnianym artykule.

Cole Moreton powiedział, że grupa etnicznie mieszana, licząca obecnie ponad milion ludzi to najdynamiczniej rozwijająca się społeczność w Brytanii, ale zapomniał dodać, że zjawisku masowej imigracji nie-białych towarzyszy stała promocja krzyżowania ras, dokonywana przez media, której, jako dziennikarz mainstreamu, jest ważną częścią. W tym samym kierunku działa rozrywka, film, przemysł muzyczny, nauka, polityka etc. Biali bombardowani są ze wszystkich stron propagandą podnoszącą walory rasowych krzyżówek, po to, aby wpoić w ich umysł, że są one „przyszłością” narodu i świata, a biała rasa to przeżytek. Multikulti bazuje na micie, stworzonym przez antropologa o nazwisku Franz Boas, który mówi, że rasa nie jest opisem rzeczywistości, tylko sztucznym pojęciem, wymyślonym przez człowieka. Zbyteczne dodawać, że… rasy białej. Lansowanie tej koncepcji sprawia, że biały człowiek traci poczucie swej odrębności gatunkowej i zatraca swój naturalny instynkt samozachowawczy. Branża medialna i rozrywkowa zaczęła lansować, jako modny i ze wszech miar pozytywny, obraz młodej, białej kobiety, której towarzyszy czarny mężczyzna. Biali ludzie są przedstawiani jako gorsi, niepożądani, bardziej nudni niż czarni. W taki sam sposób jak Edward Bernay, ojciec współczesnego public relations, stworzył modę na palenie wśród kobiet, zwiększając tym samym zyski koncernów tytoniowych – tak aktywiści wielokulturowości propagują krzyżowanie się ras, licząc na osiągnięcie celu w postaci likwidacji białej większości.

Zwolennicy krzyżowania ras nie propagują swoich poglądów również w Afryce czy Azji; to tylko biały człowiek jest zatruwany tym „ludobójczym przesłaniem” (genocidal message). Oni wiedzą, że do końca stulecia biali w Wielkiej Brytanii stanowić będą mniejszość i chcą, aby uczestniczyli oni aktywnie w swoim własnym ludobójstwie. Jeśli biały dziennikarz stwierdziłby dziś, że biali mają swoje interesy jako biali i powinni mieć możliwość utrzymania statusu większości w swym własnym kraju, byłby natychmiast zwolniony z pracy. Dziennikarz, który mówi rzeczy przeciwne, czyli otwarcie wyznaje, że jego pragnieniem jest, aby biała rasa znikła jak najszybciej w wyniku krzyżowania się ras, otrzyma burzliwe oklaski od słuchaczy – zarówno nie-białych, jak i białych.

Blady strach Bladych Twarzy

Kilka lat temu dwaj amerykańscy socjolodzy Michael Norton z Harvardu oraz Samuel R. Sommers z Uniwersytetu Tufts w stanie Massachusetts przeprowadzili badania nad rasizmem w „postrasowej” Ameryce. Wyniki badań opublikowało specjalistyczne czasopismo „Perspectives on Psychological Science”. W maju 2011 r. „Daily Mail” zamieściło krótkie podsumowanie wyników badań, pod znamiennym tytułem: Biali są większymi ofiarami rasizmu niż czarni: Badania pokazują, że biali Amerykanie uważają, że są bardziej dyskryminowani niż czarni.

Socjologowie z Harvardu i Tufts poprosili 209 białych i 208 czarnych mężczyzn i kobiet, aby ocenili przejawy „rasizmu” wobec obu grup etnicznych od roku 1950, w skali od 1 do 10. Wyniki pokazały, że zarówno czarni, jak i biali respondenci stwierdzili, że rasizm „antymurzyński” w ciągu ostatnich dziesięcioleci uległ osłabieniu. Jednak biali uznali, że stosunki rasowe w Ameryce to „gra o sumie zerowej”, bowiem spadkowi zachowań rasistowskich wobec czarnych towarzyszy wzrost postaw rasistowskich wobec ludności białej, czytamy w „Daily Mail”.

Według białych Amerykanów, dyskryminacja w stosunku do nich wzrosła z 1,8 w latach 50. do 4,7 w pierwszych latach XXI w. Aż 11 proc. badanych uznało, że wzrost ten nastąpił do 10. Tylko 2 proc. białych uznało, że tak gwałtowny wzrost dotyczył nastrojów „antymurzyńskich”.

Co ciekawe, czarni respondenci również dostrzegli wzrost, choć w nieznacznym stopniu, zachowań rasistowskich skierowanych przeciwko białym Amerykanom z 1,4 do 1,8 od lat 50. do dnia dzisiejszego. Natomiast według nich bardzo wyraźnie spadł wskaźnik zachowań rasistowskich względem Murzynów: z 9,7 w latach 50. do 6,1 w latach 90. XX w.

Obaj uczeni doszli do wniosku, że wbrew oczekiwaniom mówiących, że wybór Baracka Obamy w 2008 r. rozpocznie erę „postrasowej” Ameryki, takie zjawisko nie nastąpiło: zaistniałe w ostatnich dekadach spory prawne i kulturowe obnażyły nowe problemy: wzrost wiary w istnienie uprzedzeń rasowych wobec białych. Biali uważają, że obecnie wahadło przechyliło się na stronę czarnej ludności Ameryki. Zamiast równości mamy znów nierówność, tym razem z uszczerbkiem dla białych. Powołując się na szereg innych badań naukowcy piszą, że biali Amerykanie są przekonani, iż w prowadzonej polityce równościowej nie chodzi o równość, ale przede wszystkim o atak na „wartości białego człowieka”. Wszystkich „obrońców” różnorodności etnicznej nie tyle fascynują kultury odmienne od zachodniej, ile inspiruje niechęć, a nawet nienawiść, do „cywilizacji białego człowieka”.

W tym kontekście znamienne są i warte przytoczenia komentarze, jakie znalazły się pod opublikowanym w „Daily Mail” raporcie. Warto od razu dodać, że tych wpisów, które akceptowały tezę o wzroście dyskryminacji białych, było więcej i one też otrzymywały najwięcej głosów poparcia. Kto nie wierzy, niech sprawdzi: http://www.dailymail.co.uk/news/article-1390205/

Czytelniczka z Gillingham w Anglii zauważyła, że „akcja afirmatywna jest rasistowska”. Przejawia się to chociażby w reklamie, która pokazuje Afroamerykanów zachowujących się w sposób szowinistyczny, pełen uprzedzeń wobec rasy białej: Dwie z nich przedstawiały ludzi rasy białej jako osobników tak głupich, że nie byłoby to tolerowane w sytuacji, gdyby tak przedstawiano Murzynów. Nawiasem, czy pamiętacie Państwo, że również w telewizji polskiej przez pewien czas emitowano reklamę pewnej firmy produkującej dezodoranty dla mężczyzn, w której czarny osiłek maltretował małego człowieczka rasy białej? Próżno pytać, czy ktoś odpowiedział za nadanie, i to w porze największej oglądalności, tej obrzydliwej rasistowskiej reklamy. A przecież nie tyle poniżono w niej białego, ile poniżono „jedną rasę – ludzką rasę”, pokazując, jak nad cherlawym człowieczkiem pastwi się umięśnione bydle, „bohater pozytywny” przekazu. Konia z rzędem białasowi, który po obejrzeniu takiego przekazu zapragnie się „integrować” z czarnym. I o to zapewne tak naprawdę chodzi w tym całym szmelcu – o nakręcanie w ludziach wzajemnej niechęci. A może nawet nienawiści.

Również z Anglii, z Bedford, pochodził wpis czytelnika, który zauważył, że dyskryminacja białych to nie tylko zjawisko amerykańskie: Multikulturalizm nie działa. Władze wymuszają go na większości i dają fory wybranym przez siebie mniejszościom, aby realizować swoją utopię „różnorodności”. Nic przeto dziwnego, że biali czują się dyskryminowani, bowiem w rzeczywistości są nimi.

Z kolei mieszkanka Brooklynu skarży się, że biali Amerykanie są jedynymi ludźmi w Ameryce, którzy oficjalnie mogą nie otrzymać swojej szansy (stypendium, pracy, promocji) ze względu na kolor skóry. Biali rzeczywiście dosłownie i prawnie są dyskryminowani. Mieszkaniec Północnej Dakoty informuje, że w jego stanie czarni i Latynosi mogą studiować za darmo, z powodu swojej rasy. Biali natomiast nie. Nie jest to sprawiedliwe. Podobnie jest w innych stanach.

Politycznie niepoprawna rzeczywistość

W końcu ludzie zdadzą sobie sprawę z tego, jaka jest prawda. U nas w Wielkiej Brytanii mamy do czynienia z bigoterią multikulti, która spowodowała, że prawa mniejszości są ważniejsze niż prawa białych. Wszyscy o tym wiedzą, ale nikt z tym nic nie robi, obawiając się oskarżenia o rasizm – pisał Walijczyk, autor komentarza pod artykułem „Daily Mail”.

W tym miesiącu na stronie www.psychologicalscience.org, afiliowanej przy wspomnianym czasopiśmie „Perspectives on Psychological Science”, zamieszczono artykuł trójki uczonych Amy Drew, Scott Sleek i Anny Mikulak pod tytułem Kiedy większość staje się mniejszością (When the Majority Becomes the Minority). Autorzy pisali: najnowsze badania pokazują, iż obecne wzajemne relacje między społecznościami a grupami nie będącymi częścią wspólnoty jeszcze nigdy nie były w tak krytycznej fazie. Oto jesteśmy świadkami zmiany statusu rasowych i etnicznych większości, które z wolna, ale w sposób ewidentny tracą swoją pozycję, stając się mniejszością na zamieszkiwanych przez siebie terenach. Zarówno w USA, jak i w Kanadzie oraz niektórych krajach Europy, biali wciąż mogą stanowić największą pojedynczą grupę rasową, ale zaczynają już ustępować miejsca połączonym mniejszościom etnicznym i rasowym, zamieszkującym ich kraje. Innymi słowy, ich status zmienia się w sposób dramatyczny – z większości stają się największą, ale jednak mniejszością w swojej ojczyźnie. Chociaż w niektórych krajach prowadzi się politykę rasowej i kulturowej różnorodności, gros obywateli „tradycyjnych większości”, czuje do niej „awersję”. Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie rządu brytyjskiego, jedna trzecia białych Brytyjczyków uważa, że mniejszości etniczne są preferowane ich kosztem. Podobnie w Hiszpanii i Grecji. W Singapurze mieszkańcy skarżą się, że zagraniczni pracownicy zabierają im miejsca pracy i mieszkania oraz są obciążeniem dla infrastruktury, zbudowanej ich ciężką pracą.

Z kolei badania przeprowadzone w USA wykazały, że biali ludzie, mając świadomość, że ich pozycja większości etnicznej i rasowej ulega osłabieniu na rzecz dotychczasowych mniejszości, reagują zwiększeniem uprzedzeń rasowych oraz skłonnością do obrony „cywilizacji białego człowieka”. Maureen Craig z Uniwersytetu w Nowym Jorku oraz Jennifer Richeson z Uniwersytetu Północno-Zachodniego w Evanston, w stanie Illinois, którzy przeprowadzali te badania, doszli do wniosku, że polityka różnorodności (multikulti), wbrew przewidywaniom, nie wróży w przyszłości zwiększenia postaw tolerancyjnych. Wprost przeciwnie – grozi wzrostem wrogości międzyrasowej i etnicznej.

Nie zapominać o czarnych braciach. Ludobójstwo w Rwandzie

Jeśli uznamy, że takie zjawisko jak ludobójstwo białych istnieje i jest ono odgórnie zaprogramowane i sterowane oraz ma służyć celom Nowego Porządku Świata, to musimy też wziąć pod uwagę, że jednym z dążeń NPŚ jest zmniejszenie populacji globu o circa 90 proc. Lansowana przez sitwę o globalnych ambicjach tzw. różnorodność nie jest celem samym w sobie, a jedynie środkiem do osiągnięcia upragnionego efektu – ludobójstwa ludności świata na niewyobrażalną wręcz skalę. Zadajmy też pytanie: ilu nie-białych zasiada w tych różnych Klubach Bilderberg? W tym kontekście przypomnijmy sobie o niedawnej tragedii czarnych mieszkańców Rwandy, gdzie przy całkowitej bierności ONZ, tworu ludzi białych, NATO – też „białe”, i innych, w dodatku znanych ze swego humanitaryzmu, organizacji – w ciągu stu dni, od kwietnia do lipca 1994 r., w plemiennych rzeziach zabito od 800 tys. do miliona Afrykańczyków, a rozpętana w ten sposób kilkuletnia wojna, która następnie rozlała się na inne kraje afrykańskie, pochłonęła kolejnych kilka milionów czarnych ludzi. Wówczas tak wrażliwi na krzywdę Afrykańczyków biali politycy i dziennikarze nabrali wody w usta, tłumacząc swoją bierność „rasistowskimi” argumentami o specyfice tamtych terenów. Jak pisał Howard Adelman w elaboracie Teorie ludobójstwa: Przypadek Rwandy (Theories of Genocide: The Case of Rwanda, 2005), w tym czasie polityczni przywódcy i większość mediów przedstawiali te tragiczne wydarzenia jako przejaw toczących się od pokoleń konfliktów plemiennych, stałych i niepodatnych na jakąkolwiek zmianę w wyniku interwencji z zewnątrz. Uważano też, że obie strony (Hutu i Tutsi) są tak samo winne, a więc neutralność i polityka nieinterwencji są jak najbardziej wskazane. Można sądzić, że ludobójstwo białych rozłożone jest na lata, natomiast agonię czarnych załatwia się „od ręki”.

Być może poznanie tej prawdy ma większą szansę zjednoczyć ludzi – białych, czarnych, żółtych i jakich tam jeszcze – i to na bardziej „naturalnych” i zdrowych zasadach, niż pokrętne, sztucznie wymyślone dla celów odwrotnych niż oficjalnie głoszone, polityki: multikulti i „dyskryminacji pozytywnej”. Te swoiste „minusy dodatnie”, przypominające nam Wałęsowskie „plusy dodatnie” i „plusy ujemne”, można potraktować jako kolejny przejaw wykwitu myśli postmodernistycznej, która tak naprawdę myślą nigdy nie była. Była natomiast wielką manipulacją.

Robert Kościelny

Źródło: https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4429-czy-bialy-gatunek-zginie

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.