Najnowsze

Opublikowano Styczeń 23, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

BASHAR AL-ASSAD WZYWA DO REFERENDUM

Źródło: http://www.geopolityka.org/syria-2012/2011-bashar-al-assad-wzywa-do-referendum

Data publikacji: 23.01.2013

foto5

Retoryka względem syryjskiego konfliktu, głoszona zarówno przez Waszyngton, jak i Damaszek, staje się stopniowo zbieżna. Wokół syryjskiej wojny domowej zaczyna tworzyć się powoli interesujący sojusz dotychczasowych wrogów, których niepisane porozumienie może przynieść zgoła nieoczekiwany efekt końcowy.

Francja i monarchie Zatoki Perskiej próbują przedstawić Bashara al-Assada jako krwawego tyrana i przypisać mu odpowiedzialność za śmierć 60 tys. ludzi. Taką liczbę ofiar syryjskiego konfliktu podaje Wysoki Komisarz ds. Praw Człowieka ONZ. 6 stycznia 2013 roku prezydent al-Assad zwrócił się do Syryjczyków z przemówieniem, w którym zaprzeczył tym oskarżeniom. Al-Assad potwierdził swoją rolę jako przywódcy kraju, stojącego wobec zewnętrznej agresji, oddał też hołd jej ofiarom. W czasieprzemówienia, za plecami al-Assada rozwinięta była syryjska flaga, która przypominała o poległych i symbolizowała powrót sprawiedliwości. Celem tego wystąpienia było wprowadzenie szczególnych regulacji do warunków realizacji planu pokojowego, podpisanego między Białym Domem a Kremlem w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Chociaż w genewskim komunikacie, który został wydany 30 czerwca zeszłego roku, a także na bazie wielu spotkań, które po nim nastąpiły, określony zostałogólny charakter działań pokojowych, to jednak szczegóły wymagają wciąż doprecyzowania. Pomysł rządu tymczasowego kierowanego, przez Bashara Al-Assada z udziałem liderów opozycji został przyjęty przez większość państw za wyjątkiem Francji i monarchii z Zatoki Perskiej. Paryż, Rijad i Doha interpretują bowiem „okres przejściowy” jako przejście Syrii kierowanej przez Bashara Al-Assada do Syrii bez jego udziału, w przeciwieństwie do Waszyngtonu, Moskwy, i Damaszku, które traktują „okres przejściowy” jako okres pojednania i pokoju.

Porozumienie genewskie przewiduje utworzenie rządu jedności narodowej w okresie przejściowym. Jednak obecna konstytucja, zakładająca, że Syria jest republiką konstytucyjną, nie pozwala na tego typu zmiany. Warto pamiętać, że amerykański prezydent może w każdej chwili odwołać amerykańskiego sekretarza lub ministra. Utworzenie rządu jedności narodowej, wymaga zmiany syryjskiej konstytucji, która dałaby gwarancje opozycji.

W swoim przemówieniu Bashar al-Assad wezwał opozycję by wspólnie opracować „narodową mapę drogową”, która wniosłaby poprawki do konstytucji, wytyczyła cele i porządek pracy rządu w czasie okresu przejściowego. Ukazując Europejczyków i specjalnego wysłannika ONZ w niekorzystnym dla nich świetle, al-Assad wezwał jednocześnie do przeprowadzenia referendum. Stwierdził, że najwyższa władza w Syrii należy do narodu. Ponad nim nie mają prawa być przyjęte żadne zobowiązania między wielkimi mocarstwami, podobne do tych, jakie wypracował Lakhdar Brahimi po zakończeniu wojny domowej w Libanie i które doprowadziły do rozciągnięcia nad „krajem cedru” obcej kurateli, trwającej zresztą do dziś. Druga kwestia dotyczy definicji opozycji. Stany Zjednoczone utworzyły Koalicję Narodową, złożoną z osób syryjskiej narodowości, mieszkających poza syryjskimi granicami, która jest uznawana za legalnego przedstawiciela syryjskiego narodu. Jednak owa koalicja nie posiada w rzeczywistości żadnego poparcia w kraju i formalnie została odrzucona przez Wolną Armię Syryjską.Według oświadczenia Damaszku i Moskwy, Narodowa Koalicja, finansowana zza granicy i wzywająca państwa zachodnie do militarnej interwencji w Syrii, w żadnym wypadku nie może wziąć udziału w rządzie jedności narodowej. Co gorsza, według Waszyngtonu, koalicja popełniła niewybaczalny błąd: potępiła wpisanie Frontu al-Nusra (libańska gałąź Al-Kaidy) na amerykańska listę organizacji terrorystycznych. Zaliczyła się w ten sposób do terrorystów i dlatego jest zdyskredytowana.

Prezydent al-Assad powiedział, że rząd jedności narodowej będzie obejmować wszystkie partie polityczne, które broniły kraju w czasie wojennej agresji. Najprawdopodobniej te słowa prezydenta są sprzeczne z retoryką amerykańskiego Departamentu Stanu. Według Damaszku, syryjskie państwo atakowane jest przez zagraniczne siły, proklamujące „dżihad”. Tymczasem dla Waszyngtonu państwo syryjskie pogrążone jest w wojnie domowej, w której biorą udział również zagraniczni bojownicy. Jednak oba poglądy stają się stopniowo zbieżne. Wpisując Front Al-Nusra na listę organizacji terrorystycznych, Waszyngton de facto odciął się od Wolnej Armii Syryjskiej. Chociaż część amerykańskich polityków oddziela WAS od Al-Kaidy, to główne think-tanki, włączając w to Council on Foreign Relations (CFR) stwierdzają rzecz zupełnie odwrotną. Według nich to Front Al-Nusra stanowi główną i jedyną część składowa WAS, która jest zdolna do prowadzenia operacji militarnych. Po tym w USA uznano, że rewolucja „została wzięta jako zakładnik” lub „została przejęta przez dżihadystów”.Dlatego Waszyngton może bez wysiłku dołączyć do pozycji, jakie reprezentuje Damaszek. Retoryka na temat praw człowieka, pierwotnie zakładająca usunięcie al-Assada, obecnie zakłada jego utrzymanie, jako gwaranta walki z terroryzmem.

Oczywiście, wszystko to pachnie hipokryzją. Przechodzenia na nowe źródła energii (gaz łupkowy – przyp. tłum.), prowadzi do sytuacji, w której Stany Zjednoczone nie potrzebują w chwili obecnej kłaść ręki na syryjskim gazie. Trzy weta Rosji i Chin przeszkodziły NATO w zniszczeniu tego kraju a syryjska armia zapobiegła jego destabilizacji, wymyślonej przez generała Davida Petraeusa. Waszyngton szuka drzwi przez, które mógłby „z twarzą” wyjść z nieudanej wojny. Bashar al-Assad zakończył ją na swoich warunkach. Wezwawszy syryjski naród do wzięcia udziału w referendum, prezydent szef syryjskiego państwa upiekł trzy pieczenie na jednym ogniu: raz jeszcze potwierdził suwerenność swojego narodu, odrzuconą przez państwa zachodnie i monarchie Zatoki Perskiej, jawnie oświadczył, że jest jedynym prawnie wybranym liderem kraju i wreszcie to on określa w nim „plan dnia”. Wiedząc, że te państwa nie przepuszczą okazji by podważyć wyniki referendum Bashar al-Assad postanowił skorzystać z ich zarzutów i przyspieszyć uruchomienie sił ONZ jako obserwatorów referendum i, jak tylko można najszybciej, położyć kres przemocy. Prezydent nie przedstawił terminu opracowania narodowej mapy drogowej i przeprowadzenia referendum licząc na to, że Rada Bezpieczeństwa poprze go w tym, by zrobić to jak najprędzej.

Źródło: http://www.voltairenet.org/article177134.html
Tłum. Kornel Sawiński

 

 

Komentowanie zamknięte.