Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 9, 2016 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Bardzo pobożni Chazarowie cz. II. Jan Bek

Cześć I: Bardzo pobożni Chazarowie cz. I: Czyli kto zajmuje się reklamą i handlem narkotykami. Jan bek

UCIECZKA” HARARIEGO. Gdy puszczono z dymem najbiedniejsze dzielnice Panamy, a „foki” parły w kierunku urządzeń portowych i pałacu prezydenckiego Noriegi, „Mike” Harari…”znikł,” ale każdy, kto bliżej znał tę „wybitną osobistość” był pewien, że lada chwila zostanie zatrzymany przez Amerykanów. Ale nie, tak się nie stało –Harari…znikł jak kamfora!

Światowa i izraelska prasa spekulowała (sic!) i pytała : „ Jak to się mogło stać , że mistrz szpiegostwa i człowiek po pachy zanurzony w narkobiznesie uszedł sprawiedliwości”?. Pytanie nie było bezzasadne – w prezydenckim pałacu „foki” „znalazły” zarówno plany z marszrutą ucieczki oraz przygotowane łodzie. W końcu dochodzeniowcy z USA zakonkludowali, że najwidoczniej Harari „uciekł” do Izraela i przestali się zajmować tą sprawą – było wiadome, że ekstradycja jakiegokolwiek Chazara z Izraela jest niemożliwa. Wszyscy zainteresowane strony odetchnęły z ulgą.

Nagły spadek zainteresowania masmediów nie był dziwny ale właśnie bardzo zasadny.

Po pierwsze : koszt „wyzwolenia” Panamy był bardzo niski – zginęło zaledwie 23 „fok” co szczególnie mocno podkreślał „Washington Post” z dn.4 stycznia 1990 .

Po drugie: „wyzwolono” Panamę ze „szponów przemytnika narkotyków”, „przywrócono demokrację” i przy okazji „zabezpieczono Kanał dla USA”.

I po trzecie: z uwagi na to, że Harari był Izraelczykiem a więc „wypróbowanym przyjacielem” USA, rządowi USA wcale nie zależało by go schwytać Jego oficjalne pojmanie mogło doprowadzić do zadawania niewygodnych pytań w Kongresie przez skrajnie oszołomioną „ ultraprawicę”, mogły się uaktywnić jakieś „elementy ekstremalne” zorganizowane w małych partiach narodowych, masmediach, mógł wystąpić jakiś chciwy swoich „5 minut” senator czy kongresman nie będący masonem, czy wreszcie mógłby powstać jakiś wspólny front białych „Szarych” wspomagany przez, nienawidzących organicznie Chazarów z USA, czarnych obywateli USA.

Tego należało za wszelką cenę uniknać i trzymać „opinię publiczną” z dala od tego wszystkiego : prawda o Izraelu i jego „businessie” sterowanym w Panamie przez Harariego nie mogła wyjść na wierzch. Harariemu po prostu pozwolono opuścić Panamę i „udać się na emigrację” do Izraela. Później zobaczymy, że taka „emigracja” chazarskich przestępców do Izraela jest stałą praktyką amerykańskiego aparatu sprawiedliwości.

Ale dzięki „ultrakonserwatywnym dziennikom” w USA coś niecoś jednak się o „Mike” Hararim przedostało na zewnątrz. Interesującym ludzi bardziej orientujących się w stosunkach wewnętrznych, panujących w USA i w jej polityce zagranicznej był fakt, że dwie, kompletnie zachazarzone czołowe gazety, jak „New York Times” i „Washington Post” (amerykańskie odpowiedniki polskiej „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka” ), zawsze ślepo forujące Izrael, nagle zabrały się do „prania brudów”. Ale to „pranie brudów”, choć tak usilnie zwalczane przez „niezależną opinię publiczną”, pozwoliło „Szarym” na sformułowanie logicznie spójnej opinii : „opieszałość” FBI , CIA oraz tajemnicze „zniknięcie” Harariego było sfingowane, gdyż w tym rejonie Ameryki Centralnej (jak również w Ameryce Południowej) interesy USA są absolutnie zbiezne z polityką zagraniczną Izraela: celem głównym jest wprowadzenie demoliberalizmu i „zasad wolnego rynku”, gwarantujących kompletną zależność od potężnych, chazarskich banków. Mimo to wielu naiwnych ludzi, poważnie wierzących w amerykańskie anty-narkotykowe ustawodawstwo i „niezawisłość sądów” sądziło, że po takich rewelacjach Harari będzie skończony.

Okazało się jednak, że była to jedynie niczym nieuzasadniona polityczna naiwność.

Harari „wypłynie” po „ucieczce” z Panamy najpierw w… Tel Avivie (pisał o tym Dan Raaviv), w którym na lotnisku będzie wygrażać , wyrywać i rozbijać dziennikarzom aparaty fotograficzne by niezadługo potem zostać…aktorem w filmie “wybitnego” ( bo chazarskiego) reżysera Spielberga. Jak podaje „Wikipedia” „….Harari was played by actor Moshe Ivgy in Steven Spielberg’s 2005 film Munich which depicts a controversial account of Operation Wrath of God.

W „obrazie genialnego reżysera”, Spielberga, Harari zostanie zaprezentowany jako ideowy, niezłomny, fanatyczny bojownik Izraela, likwidujący bezwzględnie jego wrogów , przesłaniając szczelnie tym wizerunkiem kokainowy biznes i stosy bestialsko pomordowanych ludzi w Ameryce Centralnej.

Pomimo bacznego rządowego nadzoru w tej czy innej konserwatywnej amerykańskiej prasie lokalnej ukazały się także wzmianki o Noriedze i jego bliskich powiązaniach z CIA. Obok nazwiska Noriegi zaczęlo się pojawiać nazwisko nowego „silnego człowieka Panamy”płk Herrery, któremy udowodniono także silne powiązania z CIA (Herrara był ściśle tajnym agentem CIA i DEA – wydziału do… zwalczania narkotyków) . Rzecz jasna , że także płk. Herrara „pracował” z przemytnikami, Noriegą i Hararim. Na procesie Noriegi, płk. Herrara, pośpiesznie przyjechał do Miami, gdzie wystąpił jako „koronny świadek” przeciw swojemu niedawnemu szefowi. Wtedy padły jego słynne słowa o Hararim:

„We call him “Mr. 60 Percent” because he gets that much from any deal that he makes.” ( “Nazywaliśmy go “Mr. 60%” ponieważ tyle żądał od każdego biznesu, który zalatwial”.

ŻYDZI KONTROLOWALI BUSINESS…” Jak zyskowny był chazarski biznes odsłania wkurzony na swoich pobratymców (rzecz jasna szło wyłącznie o podział zysków) lider Żydów sefardyjskich z Panama City w wywiadzie dla Washington Jewish Week z 18.05.1989 r ( przedrukowane przez izraelski „Ha,aretz” w dn. 1.12.90 r i w „Washington Report on Middle Eastern Affairs” w numerze lutowym 1990 r) :

(…) Izraelczycy praktycznie kontrolowali zyskowny biznes okolicy Piątej Alei, byli zamieszani w kontrabandę i pranie pieniędzy. Generalnie mówiąc angażowali się w każde agresywne i często brudne praktyki biznesowe. Trzymali się z dala od żydowskiej społeczności i mało ich obchodziły sprawy Panamy. Oni tu byli wyłącznie by zrobić forsę i wyjechać” ( “…They have practically gained control of the Central Avenue business district. They are engaged in contraband and money laundering. In general, they engage in very aggressive and often unfair business practices. They mainly keep apart from the Jewish community, and have little interest in Panama. They are here to make a lot of money and get out.”…).

Trudno nie powstrzymać się tu od śmiechu : Chazarzy (Żydzi) przyjechali do Panama City z holenderskiej Aruby i Curacao zwabieni przez poprzedniego dykatora Torrijosa – opiekuna Noriegi. Torrijos, obiecał im podatkowe ulgi, możliwości handlu oraz…dostęp do polityki ; był to więć prawdziwy, szczery demo-liberał. Dlatego żale głównego rabina i dawno osiadłych w mieście innych Chazarów, dumających cięgiem o „powodzeniu swego miasta , są doskonale zrozumiałe. O wiele prościej i prawdziwiej będzie powiedzieć, że Chazarzy w Panamie głównie mieli za złe Harariemu, że…. bierze za dużo – to niezbicie wynika z przytoczonej wypowiedzi.

Po prawdzie Chazarzy mieli wszelkie powody by się złościć : Izraelczyk Harari…” psuł im biznes.”: oni sami także “uprawiali” gojów tyle, że robili to „delikatniej”, a nie tak po chamsku jak Izraelczycy . To, że “Mike” Harari pobierał od nich aż 60% zysku było oczywiście rzeczą bardzo niemiłą chazarskiemu sercu bowiem w Talmudzie napisano wyraźnie, że „nie będziesz brał od brata swego”…

Bez ogródek mówił o tym po “wyzwoleniu” w “Washington Jewish Week” niejaki Mojżesz Mizrachi: biznesman, piszący i działający także dla żydowskiej “Anti-Defamation League” ( ADL – “Lidze przeciw zniesławianiu” ) przy chazarskiej loży masońskiej ,“B’nai B’rith” :

To jest pewne, że żydowska gmina prosperowała pod dyktaturą (od 1969 r). Biznes Chrześcijan został w znacznym stopniu podporządkowany Żydom”- czyż można to wyrazić jaśniej? Dalej Mojżesz Mizrachi wyjaśnia , że „podczas inwazji uległo zniszczeniu setki sklepów w 20 dużych budynkach wzdłuż Centralnej Alei.” Mizzrachi napietnował także bezmyślność armii amerykańskiej : “ …gdyby umieszczono więcej czołgów amerykańskich wokół żydowskich biznesów, to zapobiegłoby się stratom” . Ale , chwaląc administrację amerykańską, którą zainstalował w Panamie nowy pro-chazarski rząd Busha jednocześnie wezwał USA do…”zrekompensowania poniesionych przez chazarską gminę strat”…

W tym króciutkim cytacie “urodzony antysemita” bez trudu zauważy, że Chazarzy, pomimo „troski o handel Chrześcijan”, zawarli w nim ważną wskazówkę “taktyczną” (są i strategiczne ) dla rządu i armii USA : najważniejsza jest ich sprawa , bo …gdyby umieszczono więcej czołgów amerykańskich wokół żydowskich biznesów to zapobiegłoby się stratom” …To, że oczywiście taka “ochrona” podraża znacznie koszt operacji wojskowej, jest mało ważne – grunt, że “zapobiega się stratom” żydowskiego handlu. Jakie to proste i oczywiste, prawda?

ZA KOGO I ZA CO GINĄ POLACY? W tym miejcu jest dobra okazja by, zostawiwszy na chwilę na boku Chazarów i kokainę z Ameryki Centralnej, zastanowić się np. nad problemem wojny w Afganistanie i postawić kilka idiotycznie prostych pytań : W jakim naprawdę celu prowadzi się tam wojnę ? W jakim celu i za kogo giną polscy żołnierze w tym odległym azjatyckim kraju? Dlaczego rzekomo „rząd polski” ich tam wysyła ?

Popularna odpowiedź niesłychanie cynicznych demo- liberałów brzmi : „Wojnę prowadzi się po to, aby w Afganistanie zapanowała demokracja. To solidarność międzynarodowa”. Czyni się to dlatego, że“wartości demokratyczne”“własnością ogólnoludzką” i dlatego „należy ich bronić za wszelką cenę” ; nieważne przy tym jest to, że pojęcia te wcale nie występują w afgańskim słowniku. Nie występują także takie pojęcia jak „wolny rynek” , „demokratyczne wolne wybory”czy słowa : „kapitalizm”, „socjalizm”, „liberalizm”, „demokracja”, „terroryzm” , „socjologia” i wielu, wielu innych. A przecież skoro nie występują oznacza to, że tamtejsze ludy przez tysiąclecia świetnie bez tych pojęć i słów się w swojej cywilizacji, obywały. Czyli w istocie rzeczy chodzi o zupełnie inną sprawę. Jaką?

Otóż tuż przed inwazją Afganistanu, by zaprowadzić w nim „ prawdziwą demokrację na wzór zachodni”obiegła świat wiadomość, że amerykańscy geolodzy odkryli w tym kraju przebogate złoża strategicznego litu – dziś mówi się nawet o Afganistanie jako “Arabii Saudyjskiej w licie”. Lit jest niezbędnie potrzebny w dzisiejszej dobie do baterii, zasilających komputery, telefony komórkowe, baterie na satelitach, w produkcji telewizorów, kin domowych, w przemyśle lotniczym i kosmicznym – nie sposób się dziś bez niego obejść. To jakby krew dla przemysłu. Zapotrzebowanie świata na taki surowiec generuje potężne zyski. Aby lit wydobyć należy jednak dokonać sporych inwestycji, a więc konieczny jest kapitał. Kapitał inwestycyjny znajduje się bankach. Zaś banki ( notabene ponad 25% akcji w NBP kontroluje Rothschild ) są prawie w całości chazarskim biznesem : to oni, Chazarzy, pożyczają “kapitał inwestycyjny” na wysoki, lichwiarski procent i kontrolują jego przepływ.

Koło się zamyka i od razu wszystko staje się jasne jak słońce : żołnierze amerykańscy i ich pachołkowie z „młodych demokracji” są w tym kraju nie “obrony demokracji” i afgańskiej marionetki zwanej “prezydentem”, ale przede wszystkim po to aby “zapobiec stratom finansowym żydowskiego biznesu”… Jak w Panama City, jak wszędzie… Po co ma „demokratyczny” Izrael ładować ogromne środki finansowe na wojny? Od czego są goje? Nie wierzymy? Ciężko w to uwierzyć, prawda? To typowe antysemickie brednie, co?

Podam jeszcze jeden przykład : ostatnio żołnierze polscy zostali także wysłani do…Mali. Jakie interesy ma Polska w Mali? W Afryce? Przecież Mali już dawno jest demokracją…Jest państwem niepodległym… A jednak ma.

Z „Wikipedii” ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Mali ) dowiadujemy się m.in., że choć Mali jest „najbiedniejszym krajem Afryki”, to jest „ po RPA i Ghanie, trzecim największym producentem złota w Afryce[”. A gdzie złoto, to zawsze muszą być Chazarzy.

Nie tylko dlatego, że dalej religia ”Złotego Cielca” jest równorzędna mozaizmowi, judaizmu czy kabale ale także dlatego, że łatwiej jest koncernowi De Beers eksploatować złoto południowoafrykańskie dziś, gdy jest RPA ”demokratyczna”, niż gdy należała do korony brytyjskiej czy była suwerennym państwem, w którym wydobycie złota podlegało baczniejszej kontroli rodzimego rządu.

Polscy żołnierze są w Mali bowiem Mali nie jest jednak „w pełni demokratyczna”. Czytaj: wydobycie złota w tym kraju nie jest w 100% kontrolowane przez Chazarów i nie ma ich w obecnym, niby „demokratycznym” rządzie. A więc Polacy są tam po to, by rząd ten się „zdemokratyzował”.

ON BYŁ DOBRY DLA ŻYDÓW”. Pora wrócić do dalszej opowieści o narko-biznesie.

Żydowski mason, rabin, Mojżesz Mizrahi, był więc zdania, że “gmina żydowska w Panamie poniosła straty” i wezwał chazarskiego przybocznego, wajchowego Busha do ich “zrekompensowania”. Tego samego zdania był także rabin Morton Rosenthal ( ta sama ADL ) ,dyrektor i spec od “spraw Ameryki Łacińskiej”:

“…W centralnym centrum handlowym 80-90% magazynów było w rękach żydowskich – tak więc żydowska społeczność boleśnie odczuła (inwazję –JK) finansowo” . ( „In the central shopping district, about 80 to 90 percent of the stores are owned by Jews, the Jewish community has taken a very heavy hit financially.” ).

Wszystko to wzięte razem zakrawa na groteskę , bowiem tenże sam Mizrachi, wyrażając jednocześnie zdumienie, że w kwaterze Noriegi …wisiały na ścianach portrety nie tylko Kadaffiego, ale i Hitlera, stwierdza jakby ze smutkiem :

To było wielkim zaskoczeniem ( “odkrycie” tych portretów –JK ) gdyż on był zawsze tak przyjazny Żydom. Jeśli Harari wiedziałby o tym, to jestem pewien, że nie chciałby mieć nic wspólnego z Noriegą…..Podczas rządów Noriegi nie było wolności. Facet był najwidoczniej diabłem i bezwzględny wobec swoich wrogów choć niektórzy twierdzili, że był dobry dla Żydów” ( “It was a big surprise to us, because he was always so friendly to Israel. If Harari had known about this, I’m sure he would have had nothing to do with [Noriega]…. Under Noriega, there was no liberty. The man was clearly evil, and implacable with his enemies. But a few said he was good for the Jews.” ).

Tak oto okazuje się, że Mike Harari, „ pilotujący” Noriegę z ramienia Mossadu, jego „prawa ręka”, był ‘ nieświadomy” tego , że w gabinecie Noriegi z którym często konferował, którego był prawą ręką wisiały porterty zciekłych wrogów Chazarów … Musiał być kompletnie ślepy, to jasne. Ale pomimo tych „60%” i potretów wrogów Chazarów wieluz nich, cmokając kiwało głowami i mówiło , że jest Noriega “ dobry dla Żydów”…

Ponieważ „Mike” był Chazarem z Izraela, należało powściągnąć za bardzo rozbuchaną krytykę i dlatego pomimo tych nieszczęsnych „60%”, “Mike” też był w zasadzie dobry, choć jednocześnie “naiwny” i “ślepy”, bo przecież inaczej “he would have nothing to do with Noriega”- „nie chciałby mieć nic wspólnego z Noriegą” … Gdyby bowiem wiedział kim jest Noriega, to z pewnością jak przystało na chazarskiego „ideowca” nie brałby 60% lichwy od Żydów…

Tak wygląda typowy, chazarski business w każdej gminie chazarskiej w Golusie. Taki jest świat z którego wyrzucono na śmietnik moralność i etykę katolicką.

PIORĘ MASĘ FORSY” CZYLI BIZNES “UCZCIWYCH” ŻYDÓW”. Forsę uzyskaną z przemytu i sprzedaż narkotyków trzeba gdzieś „wyprać”, tj. wprowadzić do obiegu.Sptyajmy więc : Co się dzieje z “brudnymi dolarami” uzyskanymi z handlu kokainą? Jak mawial B.Shaw :”Każda wielka prawda wygląda najpierw jak kacerstwo”. Dokładnie tak samo jest i w tym przypadku.

Ponieważ nie jesteśmy jakimiś „ nawiedzonymi antysemitami ” wyśmiewanymi przez nabożnych czytelników Gazety Wyborczej i widzów TVN tylko trzeźwo oceniającymi fakty ludźmi, musimy trzymać się faktów.Tylko faktów! Te zaś dotychczas zebrane i ujawnione przez samych Chazarów nam mówią, że Izrael miał powiązania z samym centrum -kartelem Medellin w Kolumbii – produkcji kokainy, którą później CIA i Mossad przerzucały przez swoje kanały w Panamie i przez inne państwa Ameryki Centralnej do USA i Europy. 100% -tej pewności, że tak jest nabieramy po zapoznaniu się z ujawnionymi w dn. 2 wrzesnia 1994 r faktami, w wywiadzie ( po hebrajsku), w izraelskim dzienniku Ma´ariv.

Napisał go dla tej gazety po hebrajsku korespondent “New York Times,a” , Chazar Ben Kaspit, a przełożył z hebrajskiego na angielski dla dla anglosaskich gojów izraelski historyk, profesor Uniwersytetu Hebrajskiego, więzień obozu w Belsen ( autor wielu ostrych, krytycznych izraelskiemu establishmentowi artykułów), Izrael Shahak , który także napisał m.in., porażającą treścią swej książki anglosaskiego goja : Jewish History, Jewish Religion: The Weight of Three Thousand Years„. Dzięki temu tę nagą prawdę , która normalnie nigdy by się nie przedostała do światowej opinii publicznej, mogły poznać także “narody”.

Co prawda z uwagi na “zwierzęco antysemicką” treść artykułu ( chociaż pisanego przez Chazara dla innych Chazarów i tłumaczonego na jęz.angielski przez Chazara, prof. Hebrajskiego Uniwersytetu) należałoby się od niego stanowczo odciąć nie czytać go i podać do chazarskiej „Ligi Przeciw Zniesławieniu”(ADL ) choćby tylko dlatego, by nie powodować przedwczesnej siwizny i wypadania włosów u wielu nieświadomych „antysemickiej treści”,Czytelników.

Ja jednak , nie będąc szczerym i przekonanym demo liberałem, przełożyłożywszy artykuł na jęz.polski i kierując się katolicką etyką oddaję go poważnemu osądowi Czytelników. Podkreśliłem w tekście grubszą czcionką miejsca, które uznałem za szczególnie ważne .

RABIN JÓZEF CROZER WPADŁ Z POWODU SWOJEJ NIEDYSKRECJI (GADULSTWA ) ”.

Piorę pieniądze, masę pieniędzy opowiadał raz swemu znajomemu. “Każdego dnia zabieram 300.000 dolarów z 47 Ulicy na Manhattanie, niosę je do synagogi, zostawiam kwit i pobieram zapłatę. Mężczyzna, któremu rabin Crozer opowiedział tę historię był niestety tajnym agentem DEA, zwalczającej handel narkotykami.

W miesiąc później Crozer został zatrzymany przez agentów DEA (org.do zwalczania narkotyków- JK) po drodze z 47 Ulicy na Brooklyn. Oprócz modlitewników miał przy sobie pięć paszportów, a w jego samochodzie znaleziono 280.000 dolarów w gotówce. Tę trasę przemierzał każdego dnia. Zwykle, po południu, szedł do handlarza złotem na 47 Ulicy , krótko potem opuszczał sklep z walizkami pełnymi pieniędzy i zajeżdżał do synagogi w Brooklynie, noszącej miano, „Hessed Ve’ Tzadaka” ( czyli… “Miłosierdzie i Dobroczynność”), zamienionej obecnie na instytut prania milionów dolarów, pochodzących z handlu narkotykami obszaru Nowego Yorku.

Tak właśnie zarabiał rabin Józef Crozer. Jeśli przyjmiemy, że zarobek za pranie forsy leży pomiędzy 2-6%, można przyjąć, że rabin Crozer nie cierpiał głodu. Śledczy go przesłuchujący, stali przed łatwym zadaniem. Crozer, czcigodny i uczciwy Żyd – który nigdy by sobie nie wyobraził, że on, syn wysoce respektowanego rabina, prowadzącego dużą szkołę (yeshiva ), mógłby zostać poddany interrogacji załamał się w śledztwie , poszedł na współpracę i zaczął sypać.

Ale jego adwokat, Stanley Lupkin, argumentował, że jego klient, uczciwy Żyd sądził, że prał pieniądze dla żydowskiego handlarza diamentami, “handlującemu zawsze gotówką”. Tym samym nie robił tego dla nieżydowskich narko – dealerów tylko schwycił szansę zarobienia trochę pieniędzy dla swej synagogi.

Wyglądało na to, że ten argument dał pewien pozytywny efekt ponieważ Crozer został skazany na 1 rok i 1 dzień więzienia. W zamian za ten łagodny wyrok podał śledczym wartościowe informacje, za pomocą których aresztowano pewnego człowieka już dawno poszukiwanego przez policją, a mianowicie Aarona Sharira – innego uczciwego Żyda, właściciela firmy handlującej złotem na 47 Ulicy. Był on jednym z największych rekinów w branży “prania” pieniędzy, pochodzących z handlu narkotykami. Sharir , 45-letni Izraelczyk , do którego jeszcze wrócimy, przyznał później, że “wyprał” 200 mln. dolarów dla kolumbijskiego kartelu w Kali.

Handel narkotykami jest uważany za najbardziej lukratywny biznes kryminalny na świecie. Margines zysków w tej branzy wynosi ok. 200% dla kokainy i 1200% dla heroiny.Olbrzymie ilości pieniędzy jakie ”wytwarza” ta branża jest większa niż państwowy budżet wielu mniejszych państw . Głównym problemem kolumbijskich baronów, kontrolujących dużą część światowego handlu narkotykami, jest problem pozbycia się “czarnych pieniędzy”. Oczywiście jest to problem bogatych, lecz nie zmienia to w niczym faktu, że jest to problem palący.

W USA operują dwa duże kolumbijskie kartele narkotykowe: Kali ( Cali ) i Medellin. Kiedy Pablo Escobar, główna figura w kartelu Medellin został zabity przez władze kolumbijskie w grudniu 1993 r., osłabiło to kartel, kontrolujący obszar Nowego Jorku. Natomiast kartel Kali utrzymał kontrolę nad Los Angeles i Miami – tam kieruje się ok.80% światowej produkcji kokainy i 35% wytwarzanej heroiny co daje rocznie niebagatelną sumę 25 mld dolarów tylko z samych Stanów Zjednoczonych!

Pieniądze muszą zostać w jakiś sposób wywiezione z USA bez wzbudzania niepotrzebnego zainteresowania władz. Poza tym pieniądze muszą zostać ”uznaneczyli legalne. To właśnie wokół tego problemu rozwinął się potężny biznes.

Amerykańskie władze celne znalazły miliony dolarów w pojemnikach, które wg. deklaracji celnej miały zawierać suszone ziarno, w tankach benzynowych o podwójnych ścianach lub w stalowych pojemnikach, przymocowanych do podwodnej części statków handlowych. W 1990 roku znaleziono 14 mln. dolarów w gotówce w ładowni statku z kablami, płynącego z Kolumbii do Nowego Jorku – wg. znalezionych papierów było to cargo nr.234. Ile to będzie jeśli się pomnoży 14 milionów przez liczbę 234 ( nr.carga-JK ), każdy może sobie policzyć. W tym samym roku na lotnisku Kennedy,ego, w magazynie nr.26 natrafiono na pojemnik, który wg. deklaracji celnej miał zawierać …spermę byków, a zamiast niej było 6,5 mln.dolarów…

Mimo swej wynalazczości ”baronowie” mają duży problem z 25 mld dolarów- to masa pieniędzy, zajmująca dużą przestrzeń tym bardziej, że pochodzącą z drobnej sprzedaży – większość to banknoty o nominałach 10 i 20 dolarów.

Biznes złotniczy głównie grupuje się na 47 Street. Ulica ta jest światowym centrum handlu diamentami (a ten jest w całości kontrolowany przez Chazarów – przyp.JK), złotem, biżuteria i drogimi kamieniami. Setki sklepów ciasno upakowanych leży pomiędzy 5 i 7 Avenue. W ich wnętrzach i piętrach, zasłoniętych przed wścibskimi oczyma, dzieją się pewne rzeczy o których ogół nie ma pojęcia. Siedzą tam wielcy handlarze i załatwia się interesy : diamenty, złoto i klejnoty zmieniają właściciela za jednym przybiciem dłoni. Żywy biznes, stanowiący doskonałą przykrywkę dla nielegalnych operacji finansowych.

“W rzeczy samej nawet całkiem legalne transakcje wyglądają tam ciemno i tajemniczo” – powiedział jeden z celników. –“Towar ciągle napływa, skrzynki, walizki i pakiety otwiera się tam stale, wszystko przychodzi tajnie w wozach pancernych, pilnowane przez po zęby uzbrojoną ochronę. Spróbuj znaleźć tam “czarne pieniądze !””.

– ”Współpraca między narko-baronami i 47 Street jest idealna” – powiedział ”Maariv,owi” jeden z celnych agentów.”Złoto i obróbka diamentów wymagają dużego obiegu gotówki. Handlarze diamentami przywykli do transportów dużej ilości gotówki z jednego stanu do drugiego – efektywnie i bez zostawiania zbędnych śladów ( głównie idzie o unikanie płacenia podatku przy kupnie-sprzedaży- JK). Wielkie sumy pieniędzy przechodzą z rak do rak na 47 Ulicy bez wzbudzenia podejrzeń. Taki handlarz diamentami może ”wyprać” 5 mln. dolarów dziennie bez żadnych podejrzeń. W tym zamkniętym środowisku nadzór nad transakcjami, jak również ustalenie źródła pochodzenia pieniędzy, jest bardzo trudne do infiltracji – wszystko opiera się na zaufaniu i bezpośredniej wzajemnej znajomości”.

Oprócz tego należy dodać, że handel diamentami na 47 Ulicy ostatnie 5 lat stale podupadał –stąd wielu handlarzy zbankrutowało. -”Taki handlarz – powiedział wywiadowca policyjny –musi wybierać pomiędzy bankructwem a możliwością lekkiego zarobienia, ”szybkich” i stosunkowo pewnych pieniędzy. Nie wszyscy mogli oprzeć się pokusie”.

BARDZO UCZCIWI ŻYDZI.” Wszystko to nie byłoby specjalnie dla nas interesujące gdyby nie ogromna ilość Izraelczyków i Żydów na 47 Ulicy. – ”Najmniej 50% handlarzy diamentami tam jest Izraelczykami” – to powiedział ”Maariv,owi” izraelski handlarz diamentami, który życzył sobie pozostać anonimowym. –”Wielu Izraelczyków zajmuje się także klejnotami, szlachetnymi kamieniami i złotem. Przybyli do Nowego Jorku by zrobić szybkie pieniądze, zdobyć rynek i dokonać przełomu w swych finansach. Nie wszystkim się udało – szczególnie w ostatnich czasach”.

Ale obecność Żydów na 47 Ulicy jest większa : eksperci obliczyli, że 75 – 80% aktywnych handlarzy na tej ulicy, to Żydzi. Duża część z nich to ” bardzo uczciwi, ortodoksyjni Żydzi” – głównie chasydzi. Licznie są reprezentowani są też Żydzi z Iranu i Syrii – też ”bardzo uczciwi”. Można sobie doskonale dawać radę na tej ulicy, znając tylko hebrajski. To tu znajduje się więcej koszernych restauracji niż w całym Tel-Avivie i jednocześnie jest to największe w USA centrum prania”brudnych” pieniędzy.

Wciąż rozrastający się proceder ”prania” narko-forsy w USA – szczególnie na 47 Ulicy-doprowadził do etablowania się tam specjalnego oddziału agentów policji. Oddział, zorganizowany w kwietniu 1990 r., został nazwany na pamiątkę legendarnej krainy złota w Ameryce – ”Eldorado”. Liczy 50-ciu agentów, zajmujących się wyłącznie 47 Ulicą.

-” Praca ta wymaga pełnej obsady” – mówi urzędnik ”Eldorado”, Robert Van Attan – dlatego, że trasę pieniędzy należy śledzić wzdłuż i w poprzek całego kontynentu, czasami także poza granicami” ( USA-JK).” Agenci zajmują się wyłącznie pieniędzmi : nie są zainteresowani importem narkotyków, biznesem narkotyków czy ich handlarzami. – Chcemy przechwycić pieniądze, uderzyć ich po kieszeni” – powiedział jeden z agentów jednostki specjalnej.

Zadanie jest trudne: w USA nie ma żadnego prawa, zabraniającego posiadania pieniędzy. Ale kiedy masa forsy trafia do ”pracza”, pieniądze zostaja skonfiskowane przez agentów. Jeśli zamieszana osoba potrafi wyjaśnić ich legalne posiadanie, zwracamy je. Ale w praktyce to się nie zdarza. ”Pracze” są doświadczeni. Kiedy jeden z nich trafia za kratki z milionami pieniędzy z niewiadomego źródła, to taki chętnie oddaje pieniądze ( na przechowanie-przyp.JK ) ale prosi o pokwitowanie: ”Pieniądze nie są moje i ja chcę mieć potwierdzenie tego, że je wzięliście” – to ich zwykle żądanie. Nawiasem mówiąc od tego kwitu zależy ich życie.

Ich śledzenie nie jest łatwym zadaniem: typowy ”pracz” cały czas obserwuje wsteczne lusterko, może nagle zahamować, zmienić pas ruchu, wybrać jakąś okrężną drogę z jednego miejsca na drugie. Czasami musimy korzystać z helikoptera i mamy skomplikowaną aparaturę techniczną – amerykańska technologia w dziedzinie podsłuchu, nadzoru czy deszyfracji, to prawdziwy cud techniki.

Podczas dwóch pierwszych lat swej działalności ”Eldorado” skonfiskowała 60 mln.dolarów i aresztowała 120 ”praczy”, ale w porównaniu z całą objętością finansowych operacji ”prania”, są to małe liczby.”To nie to jest plusem – mówi jeden z agentów – Obecnie obowiązujące legalne restrykcje nie są w stanie powstrzymać tego fenomenu. Nasza wojna jest psychologiczna”. ”Eldorado” nie jest jedynym oddziałem agentów, zwalczających nielegalne operacje finansowe – DEA jest inną organizacją zwalczającą handel narkotykami, a FBI także jest czynna w tej branży. Ale ta działalność nie zawsze jest skoordynowana.

Ostatnimi czasy agenci ”Eldorado” wykryli nowe centrum operacyjne, oznaczone kryptonimem ”Kokainowy Trójkąt”. Jego podstawą są kokainowi ”baronowie”, a ramionami izraelsko-żydowscy ”pracze” pieniędzy i mafia rosyjsko-żydowska. Kolumbijczycy zbierają pieniądze, Izraelczycy je ”piorą”, a członkowie rosyjsko-żydowskiej mafii ( która ostatnimi czasami masowo osiedliła się w Nowym Jorku) reprezentuje siłę bojową i zajmuje się ochroną całości.

Pewien dziennikarz z ”New York Times” opowiedział niedawno ”Maariv,owi” :

– Izraelczycy zaczynają być znani na rynku ”praczy”. Należy tylko popatrzyć na listę zatrzymanych i oskarżenia skierowane do sądów w ostatnich 3-4 latach by zauważyć olbrzymi wzrost izraelskiego zaangażowania w tej branży”. Powodem wzrostu żydowskiej potęgi w branży ”prania brudnych pieniędzy” jest ”Prawo o Powrocie”, umożliwiające łatwą ucieczkę do Izraela.

W maju 1993 r. aresztowano pięciu członków żydowskiej ligi ”praczy”. Liga została ujawniona podczas specjalnej operacji FBI, podczas której stwierdzono istnienie firmy -krzaka, zwanej ”Prisma”, zarabiającej ”praniem”. Śledztwo podczas zaledwie niecałego roku ujawniło, że ”Prisma” ”wyprała” ok.22,5 mln. dolarów.

Przywódcą przestępczego gangu był Izraelczyk, Zion Ya,akov Evenheim o ksywce ”Zero”. Evenheim, posiadający podwójne izraelsko-kolubijskie obywatelstwo, podczas pobytu w Kali nawiązał odpowiednie kontakty i nadzorował stamtąd transport pieniędzy.Większość członków gangu zaaresztowano w maju 1993 r., a Evenheima zatrzymano w Szwajcarii i odesłano do USA. Rozpoczął współpracę z FBI. Inni Izraelczycy zatrzymani podczas akcji to Raymond Shoshana, lat 38, Daniella Levy, lat 30, Benjamin Hazon, lat 33, Meir Ochayon, lat 33 i Alex Ajami, lat 34. Wielu innych podejrzanych zagrożonych wydaniem do USA uciekło do Izraela a stamtąd wydanie Izraelczyka jest prawie niemożliwe.

Podczas dochodzenia FBI nagrało setki godzin rozmów toczonych po hebrajsku pomiędzy członkami gangu. Czasami FBI zatrudniało do tłumaczeń niejakiego Neila Elefanta, Żyda z New Jersey, który jakiś czas mieszkał w Izraelu i mówił płynnie po hebrajsku. Elefant tłumaczył i tłumaczył policji aż pewnego dnia odkrył wśród podejrzanych swego dobrego przyjaciela, Jacka Zbeida-żydowskiego antykwariusza z Brooklynu. Elefant miał ciężki dylemat: tłumaczyć czy nie.

Aby pozbyć się dręczącego go niepokoju skontaktował się ze swym rabinem, Elzearem Teitz,em, który oświadczył mu, że jego religijnym obowiązkiem jest ostrzeżenie Zbeid’y. Elefant spotkał się w głębokiej tajemnicy ze Zbeid,em i opowiedział mu, że jego osoba znalazła się w centrum zainteresowania FBI. Obecnym przy rozmowie był także Alex Ajami –Izraelczyk ,będący jednym z przywodców gangu.

Zbeida i Ajami pośpieszyli wtedy do FBI, zaproponowali swe donosicielskie usługi i… donieśli na Elefanta. FBI oczywiście go aresztowała i oskarżyła o ujawnienie tajemnic dochodzenia. Elefant argumentował, że powodem jego decyzji by ostrzec Zbeid,a był żywiołowy entuzjazm, graniczący z anty-semityzmem, jaki zauważył wśród agentów rządowych, usiłujących wmieszać w śledztwo państwo Izrael.

Sędzia, Kevin Duffy, skazał Elefanta na 18 miesięcy więzienia. W międzyczasie FBI została zmuszona do pośpiesznych aresztowań wszystkich wmieszanych w tę aferę, osób. Pomimo pośpiechu wielu izraelskich Żydów uciekło do Izraela. Ci, którzy tym razem uciekli to: Raymond Shoshana, Adi Tal, David Va,anunu, Yishai Vanunu i Ya,akov Cohen. Większość z nich uciekła z dużą forsą, a Amerykanie wiedzą, że szanse na ich ekstradycje są minimalne.

Warto się przyjrzeć bliżej historii o Adi Tal,u .Tal to postawny, przystojny młody mężczyzna, o dobrych referencjach z armii, członek dobrej rodziny żydowskiej. Wszystko to nie przeszkadzało Tal,owi w zajęciu się narko-pieniędzmi już w 1988 r. W marcu tego samego roku władze amerykańskie zatrzymały 11 ”praczy” w tym także Tal,a i jego dobrego kumpla, Nira Goldsteina – także Izraelczyka.

W tym punkcie śledztwo wykazało, że Tal i jego kompani działali ostrożnie, używali fałszywych nazwisk, kodów i żyli w stałej obawie przed demaskacją ze strony policji. Przyjmując od Kolumbijczyków duże sumy musieli dzielić je na mniejsze kwoty po 10.000 dolarów (każda suma pieniędzy powyżej 10.000 dolarów pobrana lub wypłacona z banku musi zostać zaraportowana do władz), włożyć te pieniądze na konta, wykupić czeki podróżne i wysłać je, korzystając z usług międzynarodowych kurierów, do Panamy na konto firmy-krzaka.

Ulubione kody, używane przez gang Tal,a, zapożyczono z branży diamentowej : kiedy miano”przesłać diament o wadze 30,4 karata” znaczyło to, że suma do ”wyprania” wynosiła 30.400 dolarów. Tal pracował pod Jose Satro z kartelu Kali. Kolumbijczycy stale naciskali Tal,a by zwiększył biznes i Tal zaczął się bać : ”Żył w stałym strachu, jego walizy były zawsze spakowane – był gotowy do natychmiastowej ucieczki do Izraela”- wyjaśnił jeden z agentów. Ważnym członkiem gangu Tal,a był rabin Shalom Leviatanprzywódca filiału Chasydów w Seattle. Przypuszcza się, ze Chasydzi i polityczne wpływy ich przywódcy były używane w ”pracy” gangu. ”Moje zamiary były dobre” – oczywiście Leviatan po zatrzymaniu oświadczył, że ”nic nie wiedział o ”praniu” pieniędzy mafii tylko, że pomagał Żydom z Iranu w wywożeniu gotówki z tego kraju.”

Leviatanowi się udało : otrzymał 30 dni ”służby społeczeństwu”. Tala, który przyznał się, że ”wyprał” 10 mln.dolarów, skazano na 52 miesiące więzienia. Odsiedział swój wyrok w więzieniu Danbury w Connecticut, ale nie wyciągnął z tego żadnych wniosków na przyszłość. Kiedy go wypuszczono natychmiast wrócił do gangu, który FBI znów rozbiła.Tym razem jednak udało mu się zbiec do Izraela i tam też przebywa po dzień dzisiejszy.

Tal na procesie zeznał o metodach ”prania” pieniędzy i wzbudziły one duże zainteresowanie ”baronów” z Kolumbii ponieważ handel złotem i szlachetnymi kamieniami gwarantuje bogactwo różnorakich metod ”prania” dużych sum pieniędzy. Zwłaszcza złoto. Wygląda to tak: pieniądze z handlu narkotykami zamienia się na złoto, które następnie szmugluje się do Kolumbii, a stamtąd do Mediolanu.W Mediolanie wyrabia się z niego najrozmaitsze precjoza, które później sprzedaje się na 47 Ulicy.

”Najbardziej komedyjnym aspektem całej sprawy jest to – mówił agent FBI – że precjoza korzystają z korzystnych przepisów importowych bowiem złoto, pochodzące z Kolumbii, ma specjalne zniżki zagwarantowane umowami”.

Są także inne metody : pieniądze wywozi się w formie fikcyjnych rachunków za diamenty ( jakby chodziło o rzeczywisty zysk) i transferuje się je do Kolumbii. Bardziej skomplikowany interes diamentowy zachodzi pomiędzy różnymi stronami by przy okazji ”uwolnić” duże sumy pieniędzy. Rachunki poniżej 10.000 dolarów wpływają na konta bankowe, te znów są zamieniane na czeki podróżne wywożone później do swej stacji końcowej.

Ale pomimo różnych metod i wynalazczości, ”pranie” pieniędzy poprzez religijne instytucje jak szkoły jeshiva i synagogi jest najbardziej lubianą metodą a ponieważ większość handlarzy złotem i diamentami na 47 Ulicy jest religijnymi Żydami, metoda ta jest najprostsza. Żydowskie instytucje są w dużej finansowej potrzebie a kolumbijscy handlarze narkotykami potrafią być hojni : zostawiają swoje pieniądze jako ”dotacje” na żydowskie instytucje, które później przekazują dużą część tych pieniędzy do ” donatorów”. Synagogi i szkoły jeshiva zatrzymują znaczący procent sumy na swoje uczciwe cele. Wszyscy są weseli i zadowoleni – ”baronowie”, którzy szybko otrzymali swoje efektywnie ”wyprane” pieniądze i synagogi lub jeshivy, które je lekko zarobiły.

Pierwsza operacja ”pralnicza”, w którą zamieszane były żydowskie instytucje wykryto już w 1984 r. Gang, który ” wyprał ” blisko 23 mln. dolarów i zarobił na tych operacjach 2 mln, miał swą bazę w jeshivie „Tifereth Yerushalayim” ( tak oto wyglada jeshiva : http://www.yeshivatiferet.com/ , http://www.yeshivatiferet.com/ – JK) na Manhattanie. Pranie” zachodziło na rachunek kartelu z Kali. Osobą ”kontaktową” był David Va,anunu, współpracujący z najważniejszym ”praczem” – Jose Satro. Reprezentantem jeshivy był bardzo uczciwy Chasyd, Mendel Goldenberger, który codziennie otrzymywał gotówkę od Va,anunu i transferował ją w rachunki szkoły.

Goldenberger, który utrzymywał, że nie wiedział skąd pochodziły pieniądze, został skazany za fałszowanie dokumentu bankowego i zarobił 8 lat ale został wypuszczony na wolność na długo przed upływem kary gdyż został… informatorem DEA. Później stwierdzono, że znów zaczął się parać tym samym procederem, ale Goldenberger uciekł z USA. Ogółem skazano 9 osób, między innymi zastępce jeshivy, rabina Izraela Eidelmana i kilku członków zarządu. W tym czasie Tifereth Yerushalayim miała jakieś ekonomiczne problemy i jej kierownicy usiłowali poprawić stan finansów zyskami z ”prania” narko-forsy.

Nawiasem mówiąc ten fenomen jest czymś zwyczajnym dla nowojorskich Żydów. Wiele żydowskich gmin zniknęło dlatego, że ich członkowie opuścili miasto i okolice. W ten sposób gminy straciły źródło dochodów i miały duże długi. By poprawić sytuację materialną synagog i jeshiv, zajęto się “praniem” narko-pieniędzy i stało się to niejako religijnym obowiązkiem, ponieważ rzecz szła o szybki i duży zysk.

“ Pranie” pieniędzy jest w najwyższym stopniu bardzo przydatne jeshivom i innym instytucjom religijnym” – tak określiło tę sytuację jedno ze “źródeł”, mającego bliskie powiązania z prowadzącymi śledztwo, agentami. – “ Znajdują się w ciężkiej sytuacji i przymykają oczy na problem narkotyków. Nie pytają się skąd pochodzą pieniądze, które stale napływają”.

Według tego samego źródła, stanowisko uczciwych Żydów jest takie:“ Narkotyki i tak się sprzedaje. Jak długo to nie szkodzi naszej gminie lecz jest jej pomocne, równie dobrze możemy zarabiać na handlu narkotykami”. Rolą Izraelczyków jest w wielu przypadkach nawiązanie kontaktów “handlowych” pomiędzy religijnymi żydowskimi organizacjami w Nowym Jorku a Kolumbijczykami.

Metoda “syngogalna i jeshivalna” “prania” narko-forsy jest tym bardziej pociągająca dla Kolumbijczyków niż inne, gdyż z politycznych powodów jest relatywnie pewna i –przy-najmniej na początku – nie może być zwyczajowo poddana w USA śledztwu.. Dopiero w 1990 r. sytuacja zaczęła się zmieniać. Władze federalne znów podjęły śledztwo przeciw kilku chasydom “ Satmar “ ( rumuńska odmiana chasydyzmu powstała w 1934 r w miescie Satu Mare – przyp. JK ) w Wiliamsbsurgu, właścicieli sklepu jubilerskiego na 47 Ulicy i podejrzanych o “pranie”.

Uwaga agentów skierowała się na braci, Naftali, Miklosh , Yitzhaka , Ya,akova Shlesingera (syna Naftalego) i Milona Jakoby – jego bratanka. Znaleziono dowody, mowiące o bliskich powiązaniach pomiędzy rodziną Shlesingera i braćmi Andonia – kolumbijskiej rodziny oskarżonej o “wypranie”…miliarda dolarów. Rodzinę Shlesingerów podejrzewano, że “pierze” narko-pieniądze przy pomocy firmy -“siostry”, “Bali”, za pomocą czeków wystawianych na konto , należące do “Camp Yereim” ( “ Obóz Uczciwych” ) – chasydzkiego letniego obozu w górach Catskill. Oczywiście “obóz uczciwych” zaprzecza, że miał cokolwiek do czynienia z tymi czekami.

7 kwietnia skazano rabina, Abrahama Lau, czołowego chasyda z synagogi “Magen Abraham” w Los Angeles za konspirowanie (uczestnictwo w grupie przestępczej-przyp.JK), mające na celu “pranie” narko-pieniędzy. Lau jest żonaty z bratanicą rabina Moshe Teitelbauma, który wywierał olbrzymi wpływ polityczny ( tzn. korumpował polityków –przyp.JK ) w stanie Nowy Jork. Na nieszczęście Lau opowiedział tajnemu agentowi FBI o “świętej siatce” chasydów, w której także uczestniczyli inni, ortodoksyjni Żydzi. Ta “święta sieć”, której członkami mogli być tylko uczciwi Żydzi, operowała w okolicy 47 Ulicy w Nowym Jorku i miała “przerób” ok. 5 mln. dolarów tygodniowo (x 52 tygodnie-przyp.JK). Wszystko dzięki szerokim kontaktom w żydowskiej “dobroczynności”.

Niestety, stróże prawa w Nowym Jorku nie wierzą, że “Sieć uczciwych” i wiele innych żydowskich gangów “piorących” pieniądze, ma cokolwiek do czynienia ze świętością. W zeszłym roku federalni zwiększyli znacząco swą działalność odnośnie Żydów i Izraelczyków wokół 47 Ulicy. Władze w większym stopniu używają do nagranych rozmów tłumaczy, znających hebrajski z uwagi na to, że gangi, nawet gdy składają się wyłącznie z Żydów z USA, używają “świętego języka” (tj. hebrajskiego- przyp.JK) w swej komunikacji.

Jednym z najważniejszych “praczy” izraelskich jest Aharon Sharir urodzony w Iraku przed 45 laty. Wyemigrował on z rodziną jako jednoroczne dziecko do Izraela, ukończył gimnazjum, miał dobre referencje z armii i został ekspertem od wynalazczości – zajmował się mechaniką precyzyjną do obróbki klejnotów i złota. W 1979 r. przyjechał do N.J. na wizę turystyczną z 6000 dolarami w kieszeni.Wszedł w branżę złotniczą , założył warsztat wyrobu złotej biżuterii.Szło mu dobrze.Przez jednego z handlarzy diamentami zapoznał się z branżą “pralniczą.”

Jego “pralnia” miała przerób ok.160.000 dolarów dziennie, sześć dni w tygodniu (nie można “prać” w sobotę, bo tego zabrania Prawo) ale w 1985 r. dobrano się do niego. Zarzucono mu szwindel ok. 3 mln. dolarów. Szybko oddał pieniądze i został skazany na grzywnę i zawieszoną karę więzienia.

W 1988 r. biznes Sharira osiągnął apogeum a jego sklep ze złotem na 47 Ulicy stał się jedną z największych w USA “pralnią”.“ Trzy razy w tygodniu – opowiadał później przed sądem – otrzymywaliśmy gotówkę. Zazwyczaj przychodziła w workach, papierowych pudełkach lub walizkach. Czasami było tego na ok.1 mln. dolarów w jednej przesyłce.”

Ruy Lopez, reprezentujący narko-kartele kolumbijskie, opowiadał, że, przybywając do Miami często używał dokumentu z Kolumbii, zawierającego zakodowane instrukcje, mówiące o tym, pod jakie adresy wysłać pieniądze. Było tego tak dużo, że jak zeznał Sharir “nawet automatyczne maszyny liczące miały z tym problem, gdyż banknoty miały różne walory: 5,10, 20 dolarów. Banknoty, jakich używano po zrolowaniu w rurkę do wciągania kokainy nosem, miały silny zapach i dobrze śmierdziały. Moi pracownicy nie mogli tego wytrzymać: po paru godzinach musieli robić sobie przerwę i wychodzić na świeże powietrze, żeby samem się nie znarkotyzować”…

Sharir odpowiadał za transport pieniędzy z USA do banków w Kolumbii i Panamie kontrolowanych przez kartel. Zwykł on najpierw wkładać pieniądze na swoje konto, na które wpływały pieniądze z handlu złotą bizuterią, potem zakupywał towar jakiego potrzebował narko-kartel, kupował i sprzedawał złoto za podwyższone ceny od innych kupców, uczestniczących w konspiracji i ukrywał je najróżniejszymi manipulacjami. W końcu zamieniano wszystkie pieniądze na czeki wystawione na konta różnych żydowskich instytucji.

Sharir otrzymywał od Kolumbijczykow 6% od obrotu za swoje “kłopoty”.Szybko przeprowadził się do luksusowego domu w Woodmere na Long Island, kupił luksusowy samochód m-ki “Jaguar” , zarzucał swoją żonę, Miryam, drogimi klejnotami i wspierał hojnie żydowską dobroczynność. Trudności rozpoczęły się w końcu 1988 r. W grudniu agenci celni i finansowi dokonali nalotu na jego sklep a później bank powiadomił ich o wielkości finansowych operacji. Agenci przybyli z psami, przeszukali jego biuro i skonfiskowali znalezioną dokumentację –bylo tego na cały samochód ciężarowy. Ale Sharir nie stracił głowy.

Podczas gdy agenci przeszukiwali jego lokale udało mu się schować w bezpieczne miejsce 600.000 dolarów, jakie akurat wtedy znajdowały się na jego koncie. Jednocześnie Sharir został oskarżony przez narko – kartel , że ukradł 26 mln. dolarów. Sharir z miejsca zaprzeczył i wynajął izraelskiego, zawodowego śledczego, Lihu Ichlov,a by wyjaśnić tę zgadkę. Ichlov szybko… został partnerem Sharir,a – przeprowadził się do Panamy, otworzył dwa bankowe konta i opracował lepsze metody “prania”.

Pomimo akcji agentów Sharir się nie poddał. W ciągu dwóch tygodni otworzył dwa konta na 47 Ulicy i podjął swoją dawną działalność. Kiedy jeden z jego adwokatów spytał go, jak zamierza ujść sprawiedliwości, Sharir odparł :” Zmieniłem swój system i sądzę, że z pomoca Bożą nigdy mnie nie zamkną”.

W nowy system Sharira wszedł, wspomniany wcześniej, rabin Józef Crozer. Ale rozmowność Crozera stała się powodem upadku Sharira w 1990 r. Crozer był także tym, który zmusił Sharira do przyznania się, do “przepierki” 200 mln. dolarów. Żonę Sharira, Miriam, aresztowano razem z mężem. Silnie przypierany do muru Sharir zgodził się na współpracę pod warunkiem, że żona wyjdzie na wolność i wycofa się wobec niej oskarżenia. Prokuratura poszła na takie rozwiązanie.

Ta ugoda była dla strony rządowej dobrym rozwiązaniem. Aż trzy miesiące Sharir zeznawał i w detalach odslaniał żydowski biznes ”pralniczy”. To Sharir odsłonił tajemnicę ”trójkąta kokainowego” i można było zebrać dowody przeciw 35 żydowskim ”praczom”, skonfiskować 10 mln. dolarów, uderzyć w gangi. Dostarczył też dowodów przeciw Stephenowi Scorkia – największego ”pracza” w historii USA : został on aresztowany, oskarżony o ”przepranie” 300 mln. dolarów i skazany na 660 lat więzienia.

Sharir jest teraz pod ścisłą ochroną świadków w USA : żyje pod przybranym nazwiskiem, jest wolny za kaucją , jeździ po USA pod ciężka ochroną, jest świadkiem na procesach… Życie idzie dalej. Jego żona, Miriam, rozwiodła się z nim krótko po katastrofie . Dziennikowi Daily News oświadczyła, że: ”Nigdy nie miałam zamiaru wypowiadania się. Rozwiodłam się z Aronem , by zdystansować się od niego i jego przyjaciół. I to właśnie teraz czynię”.

Upadek Sharira pociągnął za sobą ucieczkę z USA aż 35 Kolumbijczyków. Jednym z uciekinierów byl niejaki Duvan Arbold – także ważny ”pracz”. Chociaż Arbold w końcu został postawiony przed sądem i sędzia dał mu łagodny wyrok, nie zwiekszyło to jego szans na przeżycie tak samo, jak Sharira, ”stojącego na pierwszym miejscu na liście Kali do likwidacji” . Także przeciw Lihu Ichlowowi, partnerowi Sharira, wniesiono oskarżenie, ale udało mu się zbiec do Izraela w styczniu 1991 r.”

Tyle o tradycyjnym biznesie ”uczciwych Żydow” napisał izraelski ”Ma´ariv”. Wyłania się z tego wszystkiego przerażający obraz : USA toczą ”nibywojnę z narkotykami”, mając przeciw sobie… wewnętrznego wroga. Jest to niestety ”wojna” pozorowana”.

Wrogami zwykłych Amerykanów są, rzekomo ”zintegrowani” ze amerykańskim społeczeństwem Żydzi i Izraelczycy , ortodoksyjni i Chasydzi, motywujący swój udział w narko-biznesie słowami, że ” i tak się handluje narkotykami”. Warto też podkreślić niesłychanie niskie kary przestępcóww żydowskich : praktycznie poza jednym, żaden z nich nie siedzi i nie będzie siedział w więzieniu. Jakoś tak dziwnie się dzieje, że w porę ostrzeżeni przez tłumaczy wyjeżdżają do Izraela a stamtąd wydobyć ich nie sposób.

Musimy jednak zainteresować się poczynaniami także innych ”uczciwych Żydów” i zadać pytanie: Dlaczego mówi się coraz natrętniej na świecie o ”zalegalizowaniu handlu narkotykami” ?

SOROS. To bardzo znany w Polsce ”alchemik finansów” i ”filantrop”, dofinansowywujący potężnie ”Fundację Batorego”, której głównymi zadaniami jest m.in…. ” poprawa jakości polskiej demokracji ”, ”wzmacnianie roli instytucji obywatelskich w życiu publicznym”, „ rozwijanie współpracy i solidarności międzynarodowej”- to nam coś przypomina, już o tym słyszeliśmy…Czyżby więc…i ta, rzekomo „polska fundacja”, była…? Jakby to wyrazić, jak się delikatnie o to spytać by nie stać się „antysemitą ? Ale czy jest to w ogóle możliwe? Przecież „intelektualiści” tylko czyhają na takie pytania.

A może najlepiej nie pytać tylko powiedzieć to zupełnie prosto bez owijania w bawełnę : program szkoły robi wrażenie dosłownej kopii programu… izraelskiej „miedzynarodowej szkoly wywiadu”. Przecież Chazarzy wiedzą najlepiej, że Polacy są „głupi”, „zaściankowi”, „chorobliwie katoliccy”, są (co najgorsze) „chorobliwymi antysemitami” (vide „intelektualne przemyślenia” A.Michnika i jego przybocznych z GW), itp…Dlatego należy Polaków uszczęśliwić „decydentami – doradcami ”, wychować nową „kadrę-elitę” i uplasować ją następnie na kierowniczych stanowiskach w biznesie , w wojskowosci, policji, dyplomacji, obronie”….

Dlatego właśnie wdzięczna „fundacja” , pragnąca poprawy jakości polskiej demokracji” wg. wytycznych internacjonalistycznego chazarskiego miliardera i do finansowana przez podobnych Sorosowi ideologicznie i narodowo, „darczyńców” ( znajdujemy pomiędzy nimi także „Fundację Agora” , ale to ta sama „stajnia” ), odwdzięczyła się za otrzymaną forsę dziesiątkiem bezdennie głupich, kłamliwych artykułów ekonomicznych, sławiących jego „hedge –funds”, derywaty, „finansową dźwignię”, ordynarną giełdową spekulację, nadając Soroswi przydomki „alchemika finansów”i „filantropa” – „swoi” zawsze „swoich” dobrze zrozumieją.

Program „Fundacji Batorego” brzmi więc „dobrze” , tj. bardzo demoliberalnie i „politycznie korekt”. Dlatego absolutnie nie wzbudza naszych podejrzeń link o finansowym „ Robin Hoodzie” i niewatpliwie także „uczciwym” chazarze : http://www.earstohear.net/soros.html

Wiedząc, że za plecami Sorosa kryje sie w mroku sam par Anglii, Rothschild, powiazania finansowego „Robin Hooda”, Sorosa, wyglądają tak: http://www.muckety.com/George-Soros/4166.muckety

Widzimy więc, że jest to , jak mawiają Anglosasi – „very powerfull man”. Wkraczając zaś w dziedzinę konspiracji finansistów(znów głupawe gęganie i śmiechy „politycznie poprawnych”) i w stale wyśmiewane przez intekteulanych kabotynów „teorie konspiracyjne” ( zwracam jednak uwagę demo-liberalnych półgłówków, że nikomu nie udało się obalić tych faktów ani postawić za „antysemickie” artykuły chazarskich dziennikarzy i pisarzy przed sądem) , zanim przystąpimy do dalszego omawiania narko-handlu, powinniśmy poznać wzajemne powiązania najważniejszych aktorów :

http://www.hiddenmysteries.org/conspiracy/coverups/secretsoros.html

Na samym końcu łańcucha kryminalnych przestępców występują banki z Mediolanu – ulubionego miasta „praczy” narko-pieniędzy włoskiej mafii. W tym pięknym włoskim mieście uwiły sobie gniazda kooperujące z mafia, spekulantami walutą i im podobnymi indywiduami, wielkie chazarskie banki – pisał o tym autor głośnej „Gomorry”- Roberto Saviano. Uważna lektura tej książki, rzuca więcej swiatła na finansowe powiązania tych banków z „pralniczym” narko-biznesem…Jak w sennym koszmarze znów wypływa Centralna Ameryka, „contras” i „tradycyjny biznes żydowski” – handel bronią za pieniądze uzyskane z handlu narkotykami. Ku swojemu zdumieniu odkrywamy także „polish connection” – to filiał. mediolańskiego banku Salomona Sachsa sfinansował za pośrednictwem Adama Michnika, „zakup” przez włoską mafijną rodzinę Lucchini za… 30 mln.$ nowoczesnej Huty Warszawa, wartej na rynku… 2,5 mld $… A gdzie Lucchini tam i narkotyki –niedawno włoska prasa doniosła o członku najmlodszej generacji tejże mafijnej rodziny, który wpadł na handlu kokainą.

Niech nam się nie wydaje, że to jakiś przypadek, że właśnie Włochy, mające najlepsze na świecie ustawodawstwo anty-mafijne, mają… największe problemy na świecie z mafią. Nie ich położenie geograficzne w Europie to powoduje , a skupisko żydowskich banków w Mediolanie – „piorą” one pieniądze, pochodzące ze zbrodni i dostarczają przy okazji dowodu, że ciężkie przestępstwo się zwsze bardzo opłaca ludziom pozbawionym jakichkolwiek skrupułów. Jednakże – jak zobaczymy już za chwilę- pod jednym warunkiem: trzeba być Chazarem. Opatrzona uczonym rabinicznym kruczkarstwem, „Święta Księga” Żydów,Talmud, (którą… „sam Jehowa czyta na stojąco”) mówi o tym jasno i otwarcie : „To dopuszczalne, aby skorzystać z nie-Żyda, bo jest napisane : nie będziesz korzystać z twego brata”

Ostatnimi czasy Soros wyskoczył z najnowszym projektem: „Należy zalegalizować „lekkie ( „soft”) narkotyki”. Ale czyż jestemy zdumieni? Zaskoczeni? Bylibyśmy przecież „zatwardziałymi, niepoprawnymi antysemitami” gdybyśmy uczciwie nie przyznali, że Soros postępuje zgodnie z odwieczną logiką Chazarów : gdyby zalegalizowano handel „lekkimi narkotykami”, to, „korzystając z nie-Żydów”, upieczono by niejedną, piękną pieczeń na tym samym ogniu.

Po pierwsze : wtedy można by cały handel narokotykami legalnie skanalizować, tj. pokierować nim tak, by narkomani musieli (od czegoż wpływy w rządach USA i Europy? ) kupować narkotyki jak ciepłe, świeże bułeczki z piekarni LEGALNIE W OFICJALNIE WSKAZANYCH PRZEZ PAŃSTWO, SKLEPACH .

Po drugie uniknęło by się problemów,niosących za sobą „bóle głowy” jakie stale maja „uczciwi Żydzi”, zajmujący sie złotem i diamentami …

I po trzecie, podłączając skorumpowanych lekarzy i prowadząc stałą kampanię, udawadniającą „dobroć dla zdrowia”, wynikającą z legalizacji narkotyków , można by w niedalekiej przyszłości zalegalizować także kokainę i heroinę jako „ produkty naturalne i zdrowotne” – prawie, że „ekologiczne”…. Odpowiednie kontakty już są, a więc i o monopol łatwiej !

Przy takim handlu zyski byłyby ogromne, pozostawiające bardzo daleko za sobą zyski z handlu prymitywnym złotem i diamentami. Jest więc o co walczyć.

CZY LEGALIZACJA JEST DOBRA DLA ŻYDOW? Ukazuje się w Ameryce pewne pismo, „Nation”, będące ośrodkiem „zintegrowanych” Ćhazarów w USA : (http://en.wikipedia.org/wiki/The_Nation ). Pisujący w tym tygodniku dla „inteligencji kulturalnej” lewicowy Ćhazar, niejaki Jon Wiener, stawia takie właśnie pytanie: http://www.thenation.com/blog/155673/legalizing-pot-good-jews,

Tekst jest oczywiście po angielsku i bez trudu daje się z nigo wyłowić głęboki sens : „uczciwi rabini” i Chazarzy są za legalizacją marihuany – można to wyczytać ( powołując się na Jona Wienera ) także w „Jewish Journal” : http://www.jewishjournal.com/articles/print/jews_view_of_the_pot_initiative_mixed_20101027/

chazarskim tygodniku z Los Angeles. To obszerny i odsłaniający artykuł, przedstawiający chazarski punkt widzenia na legalizację marihuany.

Zaczyna się on od znaczącego wstępu , że „marihuana jest wszędzie dostępna, a palacze pochodzą ze wszystkich warstw społecznych”Pomimo wysuwanych „ zastrzeżeń” przez „uczciwych rabinów” nowojorskich ( już wcześniej cytowanych – vide „Ma`ariv” ), przepisów o „halal” ( koszer) itp. większość uczonych w „Piśmie” rabinów z Los Angeles wydaje swoją kruczkarską… zgodę na jej… legitymizację. Np. rabin Elliot Dorf, profesor…”etyki” i spec od „żydowskiego prawa”(sic) , konstatuje pogodnie, że pomimo, że „ żydostwo zabrania narkotyków, bo szkodzi ciału, którego Bóg jest właścicielem” to „z drugiej strony, marihuana byłaby bardziej podobna do używania alkoholu”. ” Manischewitz – podkreśla znacząco rabin Dorf – „który handluje „halal(em)” sprzedaje przecież wino gronowe, a żydowski Bóg nie ma wcale z tym problemu”.

To dobra ilustracja chazarskiego kruczkarstwa i braku jakiejkolwiek moralności. Dobre jest też podkreślenie, że chodzi o „żydowskiego Boga” (pustynnego demona Jahve ) bezimienny Bóg Chrześcijan ma odmienne zdanie.

Nie mogą one, ta chazarska „moralność” i kruczkarstwo, być inne skoro istnieje żywa, ścisła więź pomiędzy ośrodkami „uczciwych żydów” w USA : Los Angeles i San Fransisco to obok Nowego Jorku ich duże centra i równie duże centra „praczy” narko-pieniędzy ; „Ma`ariv” koncentrował się wyłącznie na Nowym Jorku… Stanowisko „uczciwych żydów” nie może być inne skoro sam Soros, „genialny alchemik finansów”, jest także za legalizacją „lekkich” narkotyków.

MARIHUANA JEST UŻYWKĄ podobną alkoholowi „ – takie jest stanowisko „zintegrowanych” Chazarów w USA. Zupełnie tak samo argumentują „ uczciwi i pobożni” Chazarzy wszędzie, gdzie im przyjdzie osiąść i działać : czy taki Paliktot w Polsce działa inaczej?

Np. w Szwecji za legalizacją mocno gardłuje guru handlarzy, Chazar, Ted Goldberg ( rzecz jasna psychiatra ) głoszący w koło… „geniuszostwo” Freuda – vide książka „ Zalegalizować narkotyki” ( Legalisera narkotika” ), w której podaje dokładnie zawsze te same argumenty, wskazujące niezbicie na wciąż to samo źródło nieludzkiej, szatańskiej propagandy. To naprawdę przerażające : ten osobliwy psychiatra z radością podkreśla, ” że rządy wielu krajów już poddały się trendowi legalizacji”, jak : Kolumbia, Holandia, Szwajcaria, niektóre kraje Azji, Dania , Szwecja…

To oczywiście kraje-płotki. Gra toczy się o wyższą stawkę : idzie o to, by zalegalizowała narkotyki „największa demokracja świata”, USA – wtedy sprawa zaopatrywania się narkomanów w „ekologiczny” produkt w dobrze prowadzonych sklepach, ruszyłaby ostro z kopyta. I stromo w górę strzeliłyby zyski „uczciwych Żydów”…

Jakie są „logiczne” argumenty” Chazara, Teda Goldberga? Oto parę cytatów z jego książki -proszę zachować spokój :

  1. Otóż pierwszy argument jest właściwie niewielką modyfikacją stanowiska „uczciwych rabinów” : Wszyscy będą używać narkotyków uzależniających (tj. wpędzających w nałóg) jak marihuana. Czy społeczeństwa dozwolą na ich używanie czy nie – my jesteśmy za ich dopuszczeniem.” ( „ Alla kommer att använda beroendeframkallande droger, såsom marijuana, om samhälle tillåter sådan användning eller inte, så låt oss tillåta det. ” ).
  2. Drugi ważny argument bazuje na pierwszym : ” Ponieważ wszyscy będą używać narkotyków wpędzających w nałóg jakie są zabronione , będzie się popełniać przy ich zażywaniu przestępstwa i rząd będzie wydawał pieniądze ( policja) na ich zwalczanie.” ( ” Eftersom alla kommer att använda beroendeframkallande drog, om det inte är tillåtet, kommer de att begå brott för att använda den och regeringen kommer att spendera pengar på en polisstyrka för att förhindra att allmänheten använder drogen ”. ) .
  3. Trzeci argument jest ”klasyczny” i szczególnie niebezpieczny : ” Ponieważ już próbowano prohibicji z alkoholem to, ”zabranianie narkotyków jest tak samo skazane na niepowodzenie” ( ” Förbudet mot beroendeframkallande droger kommer att misslyckas dramatiskt. ”) .W książce Goldberg nawet bez ogródek użył sformułowania, że zabronienie ” dramtaycznie się nie powiedzie”(”kommer att misslyckats dramatisk”).

Są to argumenty dla kompletnych imbecyli, ale przecież za takich uważają gojów Chazarzy. To ”antysemickie” sformułowanie, prawda?

No cóż : w szwedzkim piśmie ”ETC” jeden z jego redaktorów, Alan Topor (oczywiście też kochający Freuda psychiatra ), ”szukając swych żydowskich korzeni” w Izraelu, spotkał przed jedną z jesziw uczonego, starego rabina o dlugiej siwej brodzie. Topor, który jakby przez „przypadek” utrzymywał „ wyłącznie” kontakty tylko z innymi Chazarami, spytał go o rzecz niesłychanie go nurtującą, a mianowicie: ”Co to znaczy bycie Żydem?” A rabin, niewątpliwie ”bardzo pobożny Żyd ”, odpowiedział mu, że ”bycie Żydem, synu, to rzecz bardzo trudna, bowiem wszystko co Żyd czyni, jest genialne. Nawet jeśli jest przestępcą, to jest przestępcą genialnym.To jedna z dróg szukania Boga”…

To tłumaczy wszystko : Morgan, Warburg, Loeb& Khun, Soros, Leniny, Buchariny, Salomon Sachs et consortes, „lord” Rothschild najwyrażniej ”szukali” lub ”szukają Boga” . Cóż z tego, że na kryminalnej drodze..?

Alkohol w formie piwa czy wina znała ludzkość od zarania dziejów ( chyba od czasu pojawienia się czlowieka na ziemi) i jest on nierozerwalnie związny z ludzką kulturą. Tysiące generacji ludzkich pomimo używania alkoholu i jego powszechności nigdy nie popadły od niego w stałą zależność. Ale równoczesnie znane są społeczne skutki uzależnienia się od alkoholu i są one okropne.

Inna sprawa jest z narkotykami, których używanie ( choć też znane ludzkości od dawna w naturalnej formie) było zawsze ograniczone i zastrzeżone dla szczególnie małych, wybranych grup ludzkich : szamanów, kapłanow pogańskich religii, berserków wikińskich, odurzających się przed walką wywarem z muchomorów. Używano ich jako środka odurzającego pacjentów przed lekarskimi operacjami czy przed zamordowaniem jeńcow wojennych na kamieniach ofiarnych w Ameryce Środkowej.

Szersze używanie np. opium w Chinach ( w których znano i powszechnie konsumowano piwo i wino), którego handlem ochoczo zajęli się najpierw angielscy piraci, a później urzędnicy królowej Wiktorii, było zagrożeniem podwalin cywilizacji chińskiej – rząd cesarskich Chin chwytał się drakońskich metod, surowo zabraniając ludności palenia opium.

Żaden naród na świecie nigdy dobrowolnie niezakwalifikował narkotyków jako niegroźnej ”używki” – zresztą ogromna liczba narodów wcale ich nie znała. Jeśli więc skutki nadużywania alkoholu są dobrze znane i są one społecznie negatywne, to dlaczego je jeszcze dobrowolnie powiekszać poprzez szeroką propagację narkotyków?

  1. Ostatni argument, mający duże szanse by przemowić do amoralnych, demoli – beralnych polityków, stale przewija się w tekście: ” Rząd może obłożyć podatkiem używanie narkotyków i wpływy dadzą konieczny dochód dla państwa” ( Regeringen kan beskatta användningen av beroendeframkallande drog och skatteintäkterna kommer att ge nödvändiga inkomster till staten”.).

W tej perfidnej, hałaśliwej, aczkolwiek w rzeczy samej kabotyńsko głupiej propagandzie obliczonej na „zwierzęco głupich gojów”, uruchomionej przez sprzedajnych, utytułowanych nikczemników opłacanych przez Sorosa et consortes , giną rzetelne badania prawdziwych naukowców, jak np. prof. Robina Murray,a , który w swej książce „ Marihuana i szleństwo „ ( Marijuana and Madness “

http://www.cosmosmagazine.com/reviews/1433/marijuana-and-madness-psychiatry-and-neurobiology

omawia rezultaty 40-letnich doświadczeń z tym “ lekkim” narkotykiem Today, George Soros , the Hungarian Jewish multi-billionaire, published an article in the Wall Street Journal advocating the legalization of Marijuana .: “…wiedzie ona do schizofrenii i psychoz”Jest także bramą, wiodacą do narkotyków „ciężkich”: amfetaminy, kokainy, heroiny... Bezstronna obserwacja zachowań czołowych amerykańskich polityków, jak Clinton, Bush czy Obama czy tych z tzw. „unii europejskiej ”otwarcie przyznających się do ćpania, nie pozostawia w tej materii żadnych wątpliwości.

Stwierdzenie, że „większość ludzi używa narkotyków, wywołujących uzależnienie” jest BEZCZELNIE KŁAMLIWE : w historii wyłącznie ułamki promila ludzkiej populacji używały narkotyków. I nigdy jeśli się nie stoczyły na samo dno społeczne, nie używały ich stale. Ulubiony przykład demo-liberalnych kabotynów, Indianie z Peru czy Boliwii, uprzeżuwający legalnie zakupione na targu liście koki zaliczają się w społeczeństwie do samych dołów – nikt zimi nie chce utrzymywać żadnego kontaktu -są powszechnie pogardzanymi „przeżuwaczami koki”.

Argument, że „przestępczość i gwałty wzrosną jeśli się zabroni narkotyków” , jest wprost idiotyczny, ponieważ zaledwie mały procent ludzi „chce” narkotyki, zażywać. A nawet ci „chcący”, tzn. ci, którzy wpadli w nałóg, czynią duże wysiłki by się z nałogu, wydobyć.

Przestępczość i zbrodnie związane z narkotykami są geometrycznym postępem wzrostu handlu. Stanowcze zabronienie narkotyków, bezwzględne stosowanie paragrafów prawa bez oglądania się na wynurzenia i prawne kruczkarstwo „religijnych chasydów i uczciwych Żydów” wcale nie jest jest „trudne”, a jego koszty w porównaniu z kosztami obecnej pseudowalki są minimalne – prawie zerowe. Dla ilustracji, że można jeśli się naprawde tego chce podam przykład z Japonii : po zakończeniu II w.św. w składach armii japońskiej pozostały tony amfetaminy używanej przez japońskie siły zbrojne dla utrzymania żołnierzy w stanie podwyższonej aktywności – amfetamina odganiała sen. Otóż ta olbrzymia masa narkotyku przedostała się na rynek japoński.Ćpano powszechnie – dosłownie wszędzie. I wtedy rząd japoński chwycił się drakońskiego sposobu: zamknął dealerów i ćpunów w…obozach koncentracyjnych (zamknięto wtedy w obozach ponad 1,5 mln. ludzi), w których byli poddawani „odwykowi” , polegającego na systematycznym waleniu w pięty bambusowymi kijami, ciężkiej pracy i nader skąpym wikcie. Za dostarczenie narkotyków do obozu przez służbę więzienną stawiano od razu pod ścianę. Po dwóch latach problem narkotyków przestał istnieć. I dziś , pomimo że narkotyki są na rynku japońskim, problemu praktycznie z nimi nie ma : blisko 20 milionowe Tokio chlubi się statystyką zaledwie 500 napadów rabunkowych, morderstw i gwałtów… rocznie. Dla porównania: 10 milionowy N.Y. ma ich 100,000 rocznie.

Ale trud prawdziwej walki przyniósłby pozytywne rezultaty dopiero wtedy, gdyby bezwzględnie zlikwidowano producentów, handlarzy i „praczy”. Także drobniejszych „dealerów”. Co to za prawo jeśli można legalnie posiadać narkotyki na „własny użytek”? Teologia katolicka wyraziła się w tej sprawie krótko i zwięźle : „Zabić zbója jest zaslugą!”

Jeśli legalizacja ma przynieść państwu dochód, to państwo zamienia się w handlarza śmiercią –takiego samego bandytę, jak ci z kartelu „Medellin” czy „Kali”… A co moralnością i etyką łacińską w takim państwie? Gdzie jest jej miejsce?

NA UŻYTEK MEDYCZNY”. Fachowe pismo medyczne ”Medscape” (http://en.wikipedia.org/wiki/Medscape) uważa, że molekuła tetrahydrocannabiolu (THC), zawarta w dymie „ekologicznej” i „zdrowotnej” marihuany wchodzi od razu do krwi i później do każdej komórki ciała. Kiedy THC wchodzi do komórek mózgu, wywołuje euforię, a kiedy dostaje się do komórek jąder, pobudza pewne komórki do szybkiej reprodukcji, co wywołuje groźnego raka jąder. Pisze także o tym bardziej niezależna od Chazarów prasa, np.: http://www.independent .co.uk/life-style/health-and-families/health-news/cannabis-linked-to-testicular-cancer-1604487.html

THC działa także na jajniki i płód w łonie matek … A jednak cyniczni propagatorzy narkotyków osiągneli już sukces : Los Angeles… zalega – lizowała sprzedaż marihuany i można ją kupić w :

http://www.expressen.se/halsa/1.1026203/marijuana-saljs-i-varuautomater

Tak jest : w automatach! Takich samych, jakie sprzedają napoje chłodzące, lody czy cukierki dla dzieci. Czynne są 24 godziny na dobę! Prawda, że to już jest znaczący „postęp” w USA ? Należy poważnie wątpić czy „unia europejska” ośmieli się przeciwstawić USA : „demokracje europejskie” – a wśród nich z także Polska – pozostają pod okupacją demoliberałów i orientują się na „największe państwo postępu”. Ogarnia człowieka przerażenie, jakie to „kadry i elity narodu” w Polsce wykształci z czasem taka „Fundacja Batorego”, dofinansowywana przez „finansowego Robin Hooda”, Sorosa…..

Interesujące, że do chóru chwalców ”lekkich narkotyków” dyrygowanego przez Sorosa dołączylo pisemko tzw. ”Nowej Prawicy” JKM , które się wypowiedziało pozytywnie piórem niejakiego Tomasza Cukiernika („NCz” z dn. 06.07.2014, „Same korzyści z legalizacji marihuany” ) za… ich legalizacją. Jak mógło się wypowiedzieć inaczej skoro sam JKM uronił aforyzm na temat narkotyków: „Chcą ćpać, niech ćpają” piękny przykład wykoślawionego indywidualizmu podbudowanego deomo-liberalną ideologią rzekomego „prawicowca”.

LOBBYSTA. Ten zadziwiający „alchemik finansow”, Soros, mamlający cięgiem o „otwartym społeczeństwie” jest….ordynarnym spekulantem finansowym w maseczce filantropa – socjalisty, przeciwstawiającego się z całą siłą jakiejkolwiek kontroli przepływu pieniędzy przez banki.

a

Oczywiście „filantrop” zawsze z mocą zaprzeczał, że duża część jego miliardów pochodzi z narko-pieniędzy, ale …

Ale znakomita część jego operacji finansowych, jakby „przypadkiem” prowadzą banki…zajęte notorycznie „praniem” pieniędzy, jak choćby te na holenderskich Antylach („podatkowym raju” ) – federacji pięciu wysp karaibskich. Raporty CIA nie pozostawiają cienia wątpliwości : „rejon Karaibów jest punktem przerzutowym narkotyków z Ameryki Płd. przeznaczonych na rynek amerykanski i europejski oraz… poważnym centrum „prania pieniędzy” . Postawmy kropkę nad „i”: na Karaibach mają swe siedziby (lub filiały) prawie wszystkie poważne banki chazarskie : Rothschilda, Goldmana-Sachsa, Warburga, Morgana…

To najpewniej zwyczajny „przypadek”, że Soros jest najwiekszym właścicielem akcji we wszystkich większych kolombijskich bankach „piorących” pieniądze – podaje to wyraźnie raport CIA i administracji waszyngtonskiej wydany, obok innych publikacji, w formie książkowej“Colombian Economic Reform: The Impact on Drug Money Laundering within the Colombian Economy.” , będący właściwie oskarżeniem Sorosa: http://books.google.com/books/about/Colombian_economic_reform.html?id=2VBiHQAACAAJ

Ten miarodajny raport podaje nawet kto , obok Sorosa, jest największym właścicielem akcji tych banków : są to członkowie kolombijskiego narko-kartelu Kali (Cali).

Lecz pomimo, że „pranie” pieniędzy nigdy nie stanowiło i dla niego, i dla „uczciwych Żydów” jakiegoś moralnego problemu, to przecież spory ciężar działalności Sorosa w branży narkotykowej polega na czym innym : stał się on najważniejszym, międzynarodowym orędownikiem dopuszczenia narkotyków do powszechnego użytku. Czyli „alchemik finansów” pragnie także stać się super-dealerem.

Zaostrzenie „walki z narkotykami” (sic!) przez administrację amerykanską i wystąpienie na narko-scenę Sorosa, niewatpliwie zatrwożonego akcjami DEA, zamykaniem „pobożnych chasydów” po więzieniach i gwałtownie spadającymi zyskami „pralni”, „dziwnie” zbiega się w czasie z założeniem przez niego Drug Policy Foundation” i wzmagającymi się atakami kompletnie ogłupionych demo-liberałów na „obłędną politykę USA” ( tzw. „harm reduction” ) odnośnie „lekkich” narkotyków .

Otóż Soros całkiem otwarcie wypowiedział się za… używaniem marihuany i haszyszu, jak też dopuszczeniem „sprzętu” (specjalnych fajek) do ich palenia przez dorosłych. Nie mówił co prawda o dziecięcej, tylko o „dorosłej” populacji świata.

Przeciwnicy narkotyków odczytają to zupełnie prawidłowo: „najpierw dorośli, a później dzieci”, bowiem trudno przypuścić, że dzieci, wyrastające w domach narkomanów, obcujące na co dzień z narkotykami w końcu po nie nie sięgną…. A sięgną na pewno, stając się dealerami. Ale przecież idzie wyłącznie o forsę.

Dlatego Soros, finansujac „Drug Policy Fundation” (DPF) łoży także poważne sumy na inną organizację, zakamuflowaną jako „Open Society Institute (OSI)” ( “ Instytut Otwartego Społeczeństwa” ), będącego odroślą „Fundacji Sorosa”. Prezes tego “instytutu”, niejaki lewicowy Chazar, Aryeh Neier (http://en.wikipedia.org/wiki/Aryeh_Neier ), zresztą były prezes ACLU, piszący we wspomnianym już wcześniej „elitarnym”, chazarskim „Nation” Jona Wienera z Los Angeles, powiedział bardzo znacząco:

Soros doesn’t think the drug war makes any sense from an economic standpoint. There’s an enormous crime problem that is attributable to drugs, there are vast numbers of people in prison and people who are dependent on drugs.”

( “Soros uważa, że z ekonomicznego punktu widzenia polityka państwa wobec narkotyków nie ma sensu. Narkotyki stanowią ogromny problem kryminalny: znaczna, wielka ilość ludzi jest od nich uzależnionych, siedzi w więzieniach”. ). Otóż to właśnie : obowiązująca dziś polityka państw wobec narkotyków jest “nie-ekonomiczna”. Można, a nawet trzeba, uczynić ją ekonomiczną. Jak to zrobić?

Soros odpowiada: należy narkotyki zalegalizować. Soros, gdy trzeba nacisnąć mocniej, działa także osobiście : vide np. list do sekretarza generalnego ONZ – Kofi Annana (drugim sygnatariuszem był oczywiście też Chazar z USA, Morton Halperin, typowy lewacko-neokonserwatywny zgniłek : http://en.wikipedia.org/wiki/Morton_Halperin W liście do sekretarza ONZ obaj Chazarzy dają jasno i otwarcie do zrozumienia Kofi Annanowi, że akcja ONZ przeciwko narkotykom koliduje z interesem Sorosa-tj. ich globalnego zalegalizowania.

Ale to jak na niego raczej wyjątkowy przypadek, gdyż „alchemik finansów” zwykle woli działać jak większość kryminalistów z ukrycia – za pośrednictwem dyspozycyjnej armii, wysługujących się mu z zapałem (bo suto oplacanych) medialnych i politycznych pachołków. W czym tylko naśladuje swego głównego mocodawcę – para Anglii, Rothchilda.

CHAZARZY DZIAŁAJĄ CZTEROTOROWO. Jedną grupę uderzeniową stanowi lobby w Kongresie i Sencie USA, uzależniane od Sorosa finansowo oraz stricte bezpośrednia działalność Sorosa. Zwykle pomocnikami „alchemika” są różne ciemne,pazerne na forsę typy o burdelowej mentalności. Zwabia je do swej brudnej roboty za stosunkowo nieduże pieniądze : duża część z nich to lewacy, ale jest sporo liberałnej i neo-konserwatywnej hołoty.. Dobrym przykładem może być wymieniana już wcześniej DPF, która w kwietniu 1994 r zwerbowała i wypuściła do akcji propagowania za “lekkimi narkotykami” samego szefa prokuratury Kolumbii, Gustavo de Greiffa, który na “turnee” po USA mocno zaatakował … rząd USA : żądał wstrzymania na niego ataków prasy i prowadzonej przez USA “wojny z narkorykami” Później gdy wrócił do Kolumbii, Gustavo, scedował swe akcje w Banco Nacinal de Colombia… Sorosowi, umożliwiając mu zdobycie decydujacego pakietu akcji w banku narodowym Kolumbii… Inną działaniem jest intymna współpraca Sorosa i dofinansowywanie faktycznego ( r.1995) twórcy przezydentów USA – rockefellerowskiej, masońsko-chazarskiej organizacji “Council on Foreign Relations” ( CFR) ( “Rady Spraw Zagranicznych”) w której szarogęsił się „wybitny Polak”, mason Zbigniew Brzeziński.

Drugą grupę stanowią najrozmaitsze “fundacje” Sorosa, mające “naukowo” uzasadniać “lekkość” marihuany czy haszyszu oraz wytykać błędy dotychczasowej “ błędnej polityki”. Najważniejszymi są tu „Drug Policy Fundation” (DPF) i „Open Society Institute (OSI)” , „Working Families Party” czy wiedziona przez przybocznego Sorosa, Nathana Nadelmanna – “Drug Policy Alliance Network” ; choć i “Drug Policy Alliance” (DPA) jest przydatna : to ona ukuła pojęcie “ medycznej marihuany”… Organizacje te, przez hojne dotowanie prowadziły swego czasu ostrą kampanię (tzw. „Propozycje 66” ) za likwidacją „Prawa trzech uderzeń”, umożliwiającego skazanie w USA handlarzy czy posiadaczy narkotyków za trzecim razem na 25 lat więzienia, a nawet na dożywocie.

Trzecią są lewackie organizacje – prawie, że kryminalne. Soros może się tu chlubić takim „współpracownikiem” jak choćby Lindą Evans – terrorystką z organizacji „Weather Underground”, propagującej już od dawna legalizację narkotyków. (http://en.wikipedia.org/wiki/Linda_Evans_(radical) Evans była zamieszana w 1981 r. w napad rabunkowy z trzema śmiertelnymi ofiarami oraz w serię zamachów bombowych , nie wyłączając zamachu na Kapitol w 1983 r. Potem została… ułaskawiona przez Clintona – też popalającego”trawkę” z żoną, znaną…adwokatką Hilary.

Czołowym działaczem OSI jest niejaki Bernardine Dohrn z „Weather Underground”, dobrze znający….Obamę z czasów „wojny” tej organizacji…przeciw USA i solida – ryzujący się ( jako członek „Rady Wojennej” WU ) z przywódcą…szatańskiej sekty Charlesa Mansona… Tak, tak … tej samej, która, wyznając kult Szatana, Le Vey,a , zamordowała Sharon Tate – żonę Chazara Polańskiego. Do niedawna Dohrn był, jako stowarzyszony professor” przy „Northwestern University’s Children and Justice Center” ( „ Płn-zach. Uniwersytet i Centrum Praw Dziecka „ ) , doradcą komitetu, nadzorującego… „przestrzeganie praw dziecka” – projektu nagłaśnianego przez finansowane przez Sorosa ”Human Rights Watch” ( „Przestrzeganie Praw Człowieka” )…

Poważnym współpracownikiem „alchemika finansów” jest, propagujący oczywiście marihuanę, „High Time Magazine” ( http://hightimes.com/ ). Wprost uwielbia Sorosa prezeska koszmarnej organizacji „Cannabis Consumers”(„Konsumenci Haszyszu”), Mikki Norris, otrzymująca od niego jak sama się przyznała: „ poważne dotacje na działalność stowarzyszenia konsumentówitp., itd .

Wymienienie wszystkich nazw „fundacji” i „stowarzyszeń” ,stale pączkujących i zmieniających nazwy ( jest ich ponad 500 ! ) i otrzymujących dotacje od „darczyńcy” i „filantropa” Sorosa, nie ma najmniejszego sensu – za legitymację wystarczą ich „ideowe programy”. Ale podkreślamy, że wszystkie one są lewackie lub demo-liberalne i programowo ( jak Palikot w Polsce) zajmują się propagacją „lekkich narkotyków”.

Wreszcie czwartą grupą są organizacje mediów publicznych. Należy tu wymienić przede wszystkim „Times Mirror Company” i „ Project on Media Ownership”, prowadzony przez prof. Marka Crispina z Nowego Jorku. Jest to projekt, mający zmonopolizować swiatową informację ( także internetową) i „niezależnie ją przetwarzać w lewicowym duchu”. W tym nadzwyczaj niebezpiecznym projekcie bierze już udział cały szereg „niezależnych organizacji” , jak Benton Foundation”, “Center for Digital Democracy”, “Center for Public Integrity”, “CorpWatch”, “Media Channel i Reclaim the Media” calość jest finansowana przelewami z „Open Society Institute” (OSI).

W Kaliforni , w której także ostro działają „uczciwi chasydzi i ortodoksyjni Żydzi”, w Los Angeles, Soros głównie korzysta z usług chazarskiego „The Nation”, w którym, żeby było śmieszniej i demokratyczniej, notorycznie pisuje rzekomo ”nienawidzący Izraela”, Alexander Cocburn – stalinista… Ale ten , Cockburn, pisuje dla równowagi także do „Chronicle” – pisma… „ super-konserwatywnego”, użyczającego swych łamów… także konserwatyście …„”starego formatu” – Patrikowi Buchanan. Wesoło w tej USA, prawda?

W tym samym mieście działa, nadający ton życiu kultaralnemu „Times Book Review” –zrzeszający “respektowanych krytyków literackich” , dla których książka Sorosa, „The Bubble of American Supremacy” ( „Balon Amerykańskiej Supremacji” ) zawiera masę „doskonałych argumentów” . Działa, a jakże, chazarskie centrum The Goldman Forum on the Press and Foreign Affairs”…. sponsorowane przez (uwaga!!!)… szkołę prasy” (dziennikarzy) w Berkeley … Ale najważniejszą instytucją w królestwie medialnym Sorosa, taką „perłą w koronie”, jest ”Open Society Fundation”, sprawująca funkcję rozdziału milionów krwawych dolarów na propagowanie “lekkich narkotykow” pomiędzy różne, siostrzane instytucje medialne.

Tak oto wyglada Soros opatrywany czołobitnie przez rzekomo polską prasę przydomkami „alchemika finansów”, „darczyńcy”, „filantropa” czy „finansowego Robina Hooda”…

Casus pozbawionego skrupułów Palikota, pociągającego publicznie skręta z marihuaną przed kamerami „polskiej” telewizji, przy braku jakiejkolwiek reakcji „polskiej” policji, rzekomo „zwalczającej handlarzy narkotyków”, jego nagłe pojawienie się na polskiej scenie politycznej nabiera w tym świetle zupełnie innej treści i de facto nie jest żadnym ewenementem.

Niejasne pochodzenie pieniędzy jego „funduszu wyborczego”, wojowniczy antyklerykalizm i jasne, otwarcie wyrażane stanowisko w kwestii legalizacji narkotyków oraz nachalnie chazarska argumentacja „pro”, nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do inspiracyjnych źrodeł jego kariery politycznej. Palikot spełnia absolutnie wszystkie wymogi „pobożnych Żydów”, by stać się ich narzędziem w rozkładaniu polskiego narodu.

Okazuje się, że pomimo ogromnego upływu czasu, krwawych historycznych doświadczeń, są ci „pobożni Żydzi” wciąż tak samo wrodzy cywilizacji łacińskiej , jak przed tysiącami lat i kierują się w ekonomii swoistą moralnością, którą zawsze była niezachwiana wiara w Złotego Cielca. Bazując choćby tylko na artykule w izraelskim dzienniku „Ma`ariv”, można ją zdefiniować jako „moralność Kalego”.

WALKA” Z NARKOTYKAMI. Zarabianie pieniędzy w branży narkotyków zawsze połączone jest z wojnami – najlepiej „lokalnymi”, w które wikła się państwa, produkujace surowiec : indochiński „Złoty Trójkąt , Afganistan, Afrykę, Płd.Amerykę… Wtedy zyski szybko rosną – np. w przypadku kokainy i heroiny zyski osiagaja aż 1000%. To zupełnie zrozumiale jeśli się tylko weźmie pod uwagę niskie koszty wytwarzania „gotowego produktu” i zamianę narko-forsy na broń sprzedawaną później całkiem już legalnie przez chazarskich handlarzy z wielokrotnym zyskiem. W ten sposób wokół krwawej branży powstaje cała złożona „infrastruktura” ( banki, przemysl zbrojeniowy, prywatne armie producentów, wieziennictwo, rozrost policji, służb zdrowia, armia spolegliwych demoliberalnych polityków, media, itp), umożliwiająca w końcowym efekcie zarówno gigantyczną koncentrację siły finansowej nielicznych „wybranych”, jak i wzięcie społeczeństw pod ścisłą kontrolę.

Tak szeroko reklamowane USA, ta legendarna ostoja „swiata demokracji”, prowadzące fałszywa „wojnę z narkotykami” organizacje państwowe wcale nie są wiodącym motorem w ich zwalczaniu i handlu – to byłoby wprost niewiarodnie groteskowe i wręcz niemożliwe.

W ostatnich latach to nie USA, ale… Rosja(!) , której dyplomata, Jurij Fedotow, został szefem wydziału zwalczania narkotyków w ONZ, stała się przywódcą miedzynarodowej koalicji przeciwko jakiemukolwiek handlowi narkotykami – także „ekologiczną marihuaną” na użytek „medyczny”. Rosja, mająca przykre doświadczenia z wojny w Afganistanie wykazała, że to właśnie ten kraj zaopatruje aż 90% światowego „zapotrzebowania” w opiaty, stanowiące produkt wyjściowy dla produkcji morfiny i heroiny. Niewiarygodne, ale prawdziwe.

Ale Fedotow, pomimo „dobrego poinformowania” go o sytuacji przez genseka ONZ, Ban Ki- Moona (także on ma „doskonałe harwardzkie wykształcenie” ) niczego jednak konkretnego nie osiagnął : plan Rosji, „Bariera” ( rzecz szła o stworzenie przez koalicję państw zagrożonych postępującą narkomanią „kordonu sanitarnego” wokół Afganistanu ), został już kilkakrotnie storpedowany na międzynarodowym forum przez… USA i nie dał żadnego responsu wśród „czołowych demokracji”, w których wiedzie prym chazarska ekonomika. Ale jaki „mógł być respons” jeśli po inwazji państw demoliberalnych na Afganistan produkcja opiatów wzrosła w nim… aż 6 razy?

Do takiego wzrostu przyczyniły się głównie USA i jej sojusznicy w afgańskiej, zbrodniczej wojnie, bowiem muzułmańscy Talibowie są zdecydowanym przeciwnikiem haszyszu. Tak naprawdę o czyją wolność walczą żołnierze, demo-liberalizowanej Polska ?

Tylko pomyśleć: pomimo zbrojnej obecności sił demoliberalnych… produkcja wzrosła! I oczywiście proporcjonalnie do tego wzrosły zyski handlarzy narkotykami. Przyszła perspektywa dla świata jest jeszcze gorsza : legalizacja zawsze będzie oznaczać wzrost produkcji i co za tym idzie – narkomanii ludzi . Ale tym samym będzie oznaczać wzrost zarobków „uczciwych rabinów i chasydów”. Dlatego właśnie ci ludzie czują się jak ryby w wodzie w demoliberalizmie i są żywotnio zainteresowani jego globalnym rozprzestrzenianiem się – po to właśnie system ten stworzyli i narzucili „narodom”.

Demoliberalizm, toczący totalną wojnę w imię „globalnego zapanowania wartości demokratycznych” ze znienawidzoną przez nich i masonów chrześcijańską etyką „narodow” – zwłaszcza z „czarno-secinną” etyką katolicką – jest najlepszym narzędziem w ręku „pobożnych” Chazarów.

Brytyjski generał z czasów I w.św., J.F.C. Fuller, wyraził się kiedyś, że „ Siłą napędową demokracji nie jest miłość do innych ludzi, ale nienawiść do wszystkich spoza plemienia, spoza frakcji, partii czy narodu.”Wola powszechna” głosi wojnę totalną, a nienawiść jest najwieksą siłą rekrutów” – tego samego zdania bylo wielu konserwatywnych myślicieli.

Wychowanie ku nienawiści – mawiał potomek jedne­go z najstarszych rodów szlacheckich Francji, znany konserwatysta Bertrand de Jouveneljest sztuką, którą wiek XX doprowadził do perfekcji, a nauczyciele tej sztuki sami są przez nią opętani”.

A jacy to „nauczyciele” stale propagują w demoliberalnej Polsce nienawiść do etyki katolickiej ?

Jan Bek

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.