Najnowsze

Opublikowano Październik 3, 2013 Przez stophasbara W Samoobrona w infowar

Bangladesz i lajkowanie propagandy

Bangladesz - Wiadomości z kraju i ze świataBangladesz to państwo azjatyckie, którego mieszkańcy z jakichś powodów wręcz nie mogą obyć się bez „lajkowania” stron pejs-zbukowych propagandystów lub złodziei próbujących wcisnąć ludziom w sieci byle lewiznę. Pytanie dlaczego?

Bangladesz: światowe centrum oszustwa online

Brytyjski film dokumentalny dla Channel 4 opowiada historię kwitnącego przemysłu „farm klikaczy”, gdzie ludzie bez przerwy zajmują się klikaniem na stronach social media, aby wydawały się one bardziej popularne.

Ekipa filmowa spotkała się z zespołem ludzi z tego biznesu i z ukrycia filmowała jego działanie. Za jedyne 15 dolarów przedsiębiorca o imieniu Russel zaoferował, że może dać 1000 „lajków” dowolnej stronie na pejs-zbuku w „trzy lub cztery godziny”.

Osoby zatrudnione przez niego pracują w domu, nieustannie tworzą nowe fałszywe profile na pejs-zbuku i klikają w kółko, to prawie cała ich robota. Jednak niektóre operacje dokonywane są w zaimprowizowanych pomieszczeniach biurowych, gdzie „klikacze” mają regularne zmiany, a zatem proces klikania trwa 24 godziny na dobę.

Wśród marek wykorzystujących „farmy klikaczy” jest na pewno serwis hazardu internetowego o nazwie Monopoly Plus, który powstał w oparciu o licencję popularnej gry planszowej, będącej własnością Hasbro. Dyrekcja parków narodowych w UK pod nazwą Peak District również skorzystała z oferty „farmy klikaczy” z Bangladeszu. W skład tej branży biznesu wchodzi także Creative IT, którego właścicielem jest Ali Asgar, opisujący siebie jako „króla pejs-zbuka”.

Asgar zaczynał klikanie jako wolny strzelec. Creative IT zostało potem wynajęte przez małą firmę marketingową w UK o nazwie SM4B, jaka specjalizuje się w reklamie w mediach społecznościowych.

Popyt na tego typu usługi wynika z optymalizacji pod kątem wyszukiwarek (SEO), przy czym bardziej popularna strona jest wyżej w wyszukiwaniach internautów. Bowiem rozwój mediów społecznych oznacza, że konsumenci coraz częściej szukają produktów lub usług online, a gdy strona ma tysiące ‚lajków’ to są oni bardziej skłonni do zakupów na tej stronie.

Strona pod nazwą ShareyT była jednym z liderów rynku. Wiele stron pojawiało się u nich na raz i trzeba było obejrzeć film na youtube w określonym czasie w zamian za otrzymanie internetowych żetonów. Potem żetony te można było wymienić na małe kwoty pieniężne. Właściciel ShareyT twierdził, że z samego Bangladeszu ma 25 tysięcy klikających ludzi.

Jeden z linków na ShareyT prowadził do reklamy Coca Coli na youtube. Video cieszyło się 6 milionami wyświetleń. Klikacze zarobili jedynie około 30 dolarów w ciągu kilku miesięcy przez klikanie zgodnie z zaleceniem szefa, Sharafa Al Nomaniego.

Reklama online to rozwijający się sektor, a reklamodawcy śledzą konsumentów przy użyciu innych mediów. Co więcej, korzystanie z mediów społecznościowych działa dobrze dla interesów reklamodawców. Ludzie są bardziej skłonni uwierzyć w opisy zalet produktu, jeżeli nie wiedzą, że zostały one opłacone.

W połączeniu z tym faktem, spowolnione przez kryzys gospodarki zachodnie znacznie obniżyły budżety marketingowe, tworząc sobie tanie alternatywy.

Większość rozreklamowanych marek zaprzecza, że cokolwiek wie o takich praktykach. Osoby trzecie, często małe firmy marketingowe na Zachodzie, zatrudniają takie firmy-słupy jak Creative IT w swoim imieniu.

Pejs-zbuk jest najeżony „farmami klikaczy”, gdzie pracownicy siedzą w obskurnych, zakratowanych norach w Bangladeszu i generują 1000 lajków za jednego dolara pensji. To dotyczy zresztą nie tylko pejsa, ale również twittera i jew-tube. Urywki filmu Chrisa Atkinsa z Bangladeszu o klikaczach manipulujących statystyki mediów społecznościowych.

źródło: http://www.dhakatribune.com/technology/2013/aug/10/bangladesh-global-centre-online-fakery

przygotował: SH

Tags : , , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.