Najnowsze

Opublikowano Grudzień 21, 2014 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Automaty do leków ograniczonego dostępu

Zupełne szaleństwo związane z nadużywaniem lekarstw w Ameryce właśnie osiąga nowy wymiar, gdyż Arizona State University zainstalowała na uczelni automat do kupowania leków dostępnych tylko na receptę o nazwie InstyMeds. Można w tym automacie kupić leki tak samo, jak np. papierosy czy napój.

Amerykańscy studenci, którzy już teraz są najbardziej uzależnioną od leków populacją na świecie, będą mieć jeszcze łatwiejszy do nich dostęp, a przez to sposób zanieczyszczania mózgów lekami typu SSRI, przeciwdepresyjnymi, antypsychotycznymi czy różnego rodzaju amfetaminami pod szumną nazwą „leków”, z których rutynowo korzystają studenci pod koniec sesji egzaminacyjnej.

„Władze uczelni nie określiły dokładnie, jakie leki będą dostępne w automacie, ale powiedziano, że zawierać on będzie 50 rodzajów leków, które są najczęściej przepisywane dla studentów”, donosi CBS News.

„Będą to rzeczy, które chcesz mieć pod ręką, aby poczuć się lepiej”, powiedział wiceprezes InstyMeds Bob Bang, zgodnie z doniesieniem CBS News.

Nie ulega wątpliwości, że gdy Glaxo Smith Kline zdobędzie w jakiś sposób patent na sprzedaż kokainy, to od razu pojawią się kokainowe automaty na uczelniach, i wprowadzane będą na rynek jako metodę „podnoszenia wydajności” studentów.

Nie przypisuję szczególnej winy firmie, jaka wytwarza automaty InstyMeds. Maszyna sama w sobie jest zasadniczo dobrym wynalazkiem, jaki pozwala radzić sobie z typowymi niedoskonałościami w dostarczaniu potrzebnych lekarstw. Jednakże prawdziwy problem z lekami w Ameryce jest pogrzebany w całej kulturze, w skorumpowanej nauce i  przestępczej szarlatanerii przemysłu farmaceutycznego: w stworzeniu mentalności „daj mi pigułkę, doktorze!” i fałszywym nastawieniu o „szybkiej poprawie zdrowia”, w tym, że w ludzi wtłoczono absurdalne przekonanie, że szybkie łyknięcie pigułki rozwiązuje jakiś problem zdrowotny.

Można łatwo sprawdzić na stronie internetowej Instymeds informacje na temat ich wynalazku, który może być technicznie wykorzystany do dozowania różnego rodzaju rzeczy, które są o wiele bardziej przydatne dla zdrowia studentów – choćby witamina D! Dlaczego uniwersytety nie instalują urządzeń dostarczających prawdziwych produktów odżywczych, aby faktycznie stymulować funkcje poznawcze i działanie układu immunologicznego ludzi, którzy się uczą?

Frontalny atak Big Pharmy na uniwersytety

Big Pharma już przeniknęła i zdominowana szkoły medyczne oraz czasopisma „naukowe”. Interesy firm tej mafii lekowo-truciznowej również całkowicie zdominowały media mainstreamu, a także skorumpowały rządowych decydentów w sferze opieki zdrowotnej. Teraz obserwujemy, jak wbijają szpony w uczelnie w całym kraju, gdzie uczniowie mogą być szkoleni w zakresie fałszywego przekonania, że życie nie jest spełnione, jeśli nie masz lekarstw pod ręką.

Przy czym propaganda farmaceutyczna wmawia im, że są one tak bezpieczne, iż studenci mogą je sobie dozować trzy, pięć a nawet dziesięć na raz, and „all gonna be OK”. Jednak, jak donosi ABC: „są one zabezpieczone w ważącej 1500 funtów maszynie na wzór kasy pancernej, jaka ma zdalnie sterowany system alarmowy w odpowiedzi na wszelkie manipulacje przy automacie”. Gdyby któryś z uczniów ukradł maszynę i zaczął sprzedaż leków, jakie w niej się znajdują na własną rękę, od razu postawiono by mu zarzut „handlu narkotykami”.

Gdy student sprzedaje amfetaminę innemu studentowi, jest to czyn przestępczy. Ale kiedy automat sprzedaje różne amfetaminy dokładnie tym samym studentom (tyle że na recepty wystawione przez mafię farmaceutyczną), to wtedy nazywa się to „medycyną opartą na sprawdzonych dowodach”.

Arizona State University jest drugą uczelnią w Ameryce, gdzie instaluje się automat na leki, a w wielu innych miejscach plany są w opracowaniu. Poważnie, ten proces odbywa się pod przykrywką propagandy „łatwiejszego dostępu do większej liczby leków”.

„Służyć potrzebom zdrowotnym naszych studentów to nadal nasz priorytet”, zauważył Allan Markus, dyrektor ASU Health Services, gdy na kampusie zamknięto dotychczasową aptekę. Można w ciemno iść o zakład, że nikomu w służbie medycznej ASU nie przyszło do głowy, aby powiedzieć studentom, dlaczego muszą zwiększyć swoje niezbędne codzienne spożycie witaminy D.

Bo gdyby zainstalowano automat wydający witaminy na terenie kampusu, to bez wątpienia od razu rozległoby się głośne oburzenie i lawina skarg od wszystkich przedstawicieli firm mafii farmaceutycznej oraz pigularzy rutynowo za mafijne łapówki wciskającym różne trucizny studentom, kobietom w ciąży, dzieciom i osobom starszym.

Źródło: http://helpfreetheearth.com/news1132_drugs.html

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.