Najnowsze

Opublikowano Luty 8, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

ARIOKATOLICYZM – Robert Larkowski

Źródło: http://larkowski.nowyekran.pl/post/87408,ariokatolicyzm

Data publikacji: 7.02.2013

lar1

GARŚĆ KONTROWERSYJNYCH TWIERDZEŃ,OD KTÓRYCH WSZYSCY UCIEKAJĄ JAK OD PYŁU ATOMOWEGO

ARIOKATOLICYZM

Narodowo- katolicka kontrrewolucja, winna pójść szlakiem odsunięcia w niebyt żydowskich konfabulacji, które umościły dla siebie gniazdo w samym centrum katolickości. Musimy z wiary i nacjonalizmu uczynić zaporę przeciwko triumfującemu judeochrześcijaństwu. Proste deklaracje obrony tradycjonalizmu w kościelnej nauce, nie wystarczą.

Światopogląd narodowo- katolicki – łączący pierwiastki narodowe i tradycyjnie katolickie – zdecydowanie odrzuca judaizm w historycznym, religijnym, politycznym, moralnym i każdym innym wcieleniu. Rozwój naszej wiary zaprzeczał na każdym etapie swych dziejów szeroko pojętym interesom żydowskim, budując podwaliny katolickich narodów o samodzielnej tożsamości, przejętej w znacznym stopniu na podstawie dziedziczenia korzeni etnicznych i duchowości rasowej. Pismo Święte i Tradycję, należy postrzegać poprzez fundament Chrystusa, Boga-człowieka, pozostającego w konflikcie z żydowskim otoczeniem, a to przez heroiczność, silną wolę i samopoświęcenie – cechy z gruntu aryjskie i pozbawione plemiennego egoizmu ludów semickich. Śmierć na Krzyżu Chwały (przedmiocie powiązanym ze Słońcem – krzyż to symbol solarny) odwróciła oś losów świata na zawsze. Zostaliśmy wyzwoleni z pierworodnej niewoli fałszywej nauki i wyznaczeni do życia w wieczności. Lud żydowski, po dziś dzień tkwi w okowach fanatycznego wybraństwa religijno-rasistowskiego, podsycanego przez syjonizm. Ma do tego pełne prawo, lecz my – narodowi- katolicy, których nazywam ariokatolikami – popełniamy grzech ciężki przeciwko naszej wierze, kiedy widzimy w tej zatwardziałości platformę do jakiegoś ekumenizmu. Oczywiście, wszelkie teorie o „starszych braciach” są herezją, którą każdy katolik powinien zdecydowanie potępiać.
Kulturowo-cywilizacyjna spuścizna ariokatolicyzmu, opierała się i opiera wciąż na wartościach tradycjonalistycznych, związanych z hierarchią, przewagą ducha nad materią, etosem wojownika i samarytanina (wzór krzyżowca-zakonnika i szerzej rycerza – obrońcy słabszych). Moralność narodowo- katolicka, funkcjonuje jako wartość powszechna, uzupełniając uniwersalistyczną treścią to, co powinno pozostać swojskie i nasze. Nie posiadamy etyki plemiennej, która od zawsze charakteryzowała judaizm. Katolicyzm tradycyjny rozwijał się na podłożu ludowości, lokalności i przyswajał stare, aryjskie, zwyczaje pogańskie, związane głównie z cyklem pór roku i pracą na roli. Dopiero protestantyzm – organicznie wyrosły na procesach urbanizacyjnych i kulcie pieniądza – rozbił sakralno- naturalistyczne sedno porządku tradycjonalistycznego w chrześcijańskim kształcie. Nieprzypadkowo; żywiołem Żyda jest miasto, operacje finansowe i zamykanie się we własnym getcie z cegieł, przy jednoczesnej pogardzie do pracy na roli (kibuc, to rodzaj kołchozu – zwycięstwo kolektywizmu nad zdrowym indywidualizmem). Protestantyzm stał się judaizmem dla gojów, śmiercią tradycjonalizmu w ariokatolickim wymiarze duchowym. Katolickie narody zachowały w pewnym stopniu kosmologiczny ład, odziedziczony po indoeuropejskich praprzodkach. Ich protestanckie odpowiedniki uległy mechanicznemu zbydlęceniu (jakby to ujął Witkacy), także w sensie moralnym. Powstawały również protestanckie państwa, zarażone od początku wirusem anty-kulturowości i materialistycznej zgnilizny, jak to miało miejsce w spektakularnym przypadku USA.
Z tego wyniknął żelazny sojusz amerykańskich fundamentalistów protestanckich ze skrajnymi syjonistami. To nie katolicyzm był żydowskim „wynalazkiem” dla duchowego unicestwienia Aryjczyków, co lubią lansować środowiska rodzimowierczo- pogańskie, lecz protestantyzm. Fakty mówią same za siebie. Doprowadził on również do zastąpienia etyki uniwersalistycznej, etyką plemienną ( bo nawet nie cywilizowanych narodów) – i w efekcie straszliwych zbrojnych konfliktów domowych (wewnątrzeuropejskich), z dramatem II wojny światowej na czele. Hitler; ze swoim „narodem wybranym” mordował Aryjczyków na równi z Żydami, okrywając niezasłużoną hańbą samo pojęcie aryjskości. Jego filozofia życia, wynikała przecież z podszytego darwinizmem i pangermańskością judaizmu, a więc za to winien być potępiany. Tymczasem żydowskie lobby wykreowało mit hitleryzmu, jako uwiecznienie dwóch tysięcy lat antysemityzmu chrześcijan. Obarczyli nas własnym, nomen omen, nieślubnym światopoglądowo-ideowym bękartem.
Logicznie rzecz biorąc, judeochrześcijaństwo wypełnia swoją misję w postaci protestantyzmu. Absurdem jest przyszywanie tego garbu katolicyzmowi, co współcześnie następuje na olbrzymią skalę. Upadł już praktycznie duchowo oficjalny Kościół „katolicki” (posoborowy). Zostało trochę starych świątyń i księży pamiętających dawne czasy. Oni jednakże również przeszli na stronę judeochrześcijaństwa, najczęściej ze strachu przed utratą środków do życia. Młode pokolenie kleryków z modernistycznych seminariów, przyswaja sobie hasła judaizacji katolicyzmu, bez zbędnych pytań i wątpliwości. Niektórzy biorą je na poważnie i demoralizują bezładne katolickie masy. Tak zwani, umiarkowani tradycjonaliści są zbyt mało skuteczni, niewidoczni w życiu społeczno-politycznym i chyba w poważnym stopniu ulegli obowiązującej politycznej poprawności, szczególnie w kwestii żydowskiej.
Narodowo- katolicka kontrrewolucja, winna pójść szlakiem odsunięcia w niebyt żydowskich konfabulacji, które umościły dla siebie gniazdo w samym centrum katolickości. Musimy z wiary i nacjonalizmu uczynić zaporę przeciwko triumfującemu judeochrześcijaństwu. Proste deklaracje obrony tradycjonalizmu w kościelnej nauce, nie wystarczą. Przeciwko wirusom judaizmu, powinny wystąpić zjednoczone wspólnoty narodowego- katolicyzmu, naturalnego sojuszu katolickiej wiary i nacjonalistycznej idei. Stworzyłem logiczne i słuszne pojęcie ariokatolicyzmu – podkreślenie, że wyznajemy religię daleką od żydowskości, suwerenną w sferze naszego aryjskiego ducha i mającą obowiązek walki o wyzwolenie Narodu Polskiego, spod jarzma semityzacji w każdej postaci. Mają Żydzi swoją bezwzględną plemienno-syjonistyczną wiarę, przeciwko czemu nie możemy pozostać bezbronni. Dlatego przestajemy biernie przyglądać się rujnowaniu Kościoła Katolickiego. Od zewnątrz czyni to koalicja homoseksualistów, nihilistów, lewaków i prymitywnych antyklerykałów, a od wewnątrz śmiertelna choroba judeochrześcijaństwa.
Niech każdy wyznaje sobie, co chce. Jeżeli wierzy, iż Trójca Przenajświętsza i Najświętsza Maryja Panna Dziewica, to Żydzi – jego sprawa. Ciekawe, jak będzie egzystował ze świadomością, że Bóg-Ojciec jest Żydem, bo skoro Chrystus(według judeochrześcijan) nim był, a także Jego niepokalana Rodzicielka, to trzeba brnąć dalej konsekwentnie w paranoję i obarczyć narodowo-rasową żydowskością Najwyższego Stwórcę. Dla autentycznego katolika taka wizja chrześcijaństwa jest warta dokładnie tyle samo, ile oczekiwanie na przylot cudownych istot z Marsa lub Plutona. Scjentologia po żydowsku ma dla nas taką samą wiarygodność, jak tzw. Wyznawcy Jehowy albo Adwentyści Dnia Siódmego. Jedno pozostaje pewne – nie może kolejna sekta panoszyć się na gigantyczną skalę w kościołach, mediach, organizacjach parakatolickich itp. A wciąż z takich przywilejów korzysta judeochrześcijaństwo; rzecz niedopuszczalna- w katolickim z nazwy- kraju.

Robert Larkowski

 

Komentowanie zamknięte.